Megan Meier padła ofiarą cyberbully'ingu

Megan Meier padła ofiarą cyberbully'ingu (fot. Shutterstock)

społeczeństwo

Za gruba, za brzydka, za słaba. Rówieśnicy i dorośli nękaniem doprowadzili nastolatkę do samobójstwa. Nikt nie poniósł kary

Przed wyjściem z domu płacze, trzęsie się i wymiotuje. Zmiana szkoły, stylu ubierania się, wsparcie rodziny pomagają tylko na chwilę. Kiedy na internetową skrzynkę zaczynają spływać takie "życzenia" urodzinowe: "Świat byłby lepszy bez ciebie, gównianej reszty życia", dziewczynka nie wytrzymuje.

Dardenne Prairie w stanie Missouri. 12 tysięcy mieszkańców, pięć godzin jazdy samochodem do Chicago, ponad trzy do Kansas. Kilka szkół podstawowych i dwie średnie. Klasy wypełnione chichoczącymi dzieciakami marzącymi głównie o tym, żeby w końcu zadzwonił dzwonek.

We wrześniu 2002 roku 10-letnia Megan Meier jest jednym z takich dzieciaków. Towarzyska i hałaśliwa, na pierwszy rzut oka bez kompleksów, przebojowa. Uwielbia pływać, wędkować, spacerować z psem i słuchać rapu. "Od urodzenia sprawiała wrażenie wesołej. W odczuciu innych była dziewczyną, która zamierzała podbić świat" - wspomina Tina, matka Megan, w dokumencie "Zastraszona na śmierć"

Na pierwszy rzut oka dla tak pewnej siebie osoby lekka nadwaga i aparat na zębach nie powinny być problemem. Zresztą sama często z tego żartowała. Przez długi czas nawet najbliżsi nie wiedzieli, że wygląd powodował u Megan stany depresyjne. Czas po szkole spędzała głównie z siostrą Alison oraz z innymi młodszymi dziećmi. Nie miała przyjaciół wśród rówieśników. Lękliwe i nieśmiałe równolatki bały się Megan, a dziewczyny "popularne", często ze starszych klas, patrzyły na nią z politowaniem.

Wszystko zmieniło się w IV klasie, gdy do szkoły dołączyła Sarah Drew. Walcząca z jeszcze większą nadwagą i trądzikiem niż Megan, od pierwszego dnia była poza nawiasem. Nikt nie chciał jej poznać, na przerwach rzucano w nią jedzeniem. To Megan pierwsza wyciągnęła do Sarah dłoń. Potem śmiały się, że chyba tylko cudem się odnalazły w morzu wszystkich tych modnych, pięknych i złośliwych dziewczyn. Szybko stały się nierozłączne, chociaż strachliwa i cicha Sarah stanowiła całkowite przeciwieństwo Megan. Imponowała jej przebojowość i ekscentryczność nowej koleżanki. Ona sama nigdy nie miała w sobie tyle odwagi.

Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Megan Meier Foundation (@meganmeierfoundation) Cze 23, 2016 o 10:02 PDT

Dziewczyny spędzały ze sobą mnóstwo czasu, jakby chciały nadrobić lata, kiedy obie czuły się samotne. Nocowały u siebie na zmianę, chodziły razem na rolki, rower, do kina. Wydawało się, że nic nie jest w stanie zakłócić ich relacji. Ale trzy lata później szkołę, do której chodzą, opanuje fala hejtu. Ktoś powie, że winnym był jeden z nowych uczniów, który przyniósł modę na trollowanie z poprzedniej szkoły. Ktoś inny zrzuci odpowiedzialność na hormony. Obrażanie rówieśników, rozpuszczanie plotek, próby włamywania się do telefonów i na skrzynki mailowe szybko stają się normą. Narażeni są wszyscy, którzy "odstają" - słabsi, brzydsi, noszący gorsze ciuchy.

Megan i Sarah są wśród ofiar. Najpierw szkolni prześladowcy skupiają się na Sarah, wyśmiewanej z powodu nadwagi i problemów z trądzikiem. Kiedy dziewczyna robi, co może, żeby schodzić z drogi hejterom, zaczynają nękać głośną i pyskatą Megan. Z dnia na dzień to ona przyciąga coraz więcej prześladowców. Śmieją się z tego, że prowadza się z Sarah, szydzą z jej wyglądu, z aparatu na zębach. Nazywają szmatą, lesbijką i śmieciem. "Przeszkadzasz mi, zamknij się, nikt nie prosił, żebyś się odzywała" - wciąż to słyszy, aż w końcu zaczyna chodzić po szkole w słuchawkach. Przed rodzicami i siostrą, ale też przed samą Sarah Megan udaje, że jest ponad to, że kompletnie się tym nie przejmuje. Ale tak naprawdę każde kolejne wyzwisko, liścik o treści "śmierdzisz" rujnuje jej samoocenę. Kiedy patrzy w lustro, zaczyna siebie nienawidzić.

Z czasem frustracja przelewa się na Sarah. Megan zaczyna obarczać ją winą za hejt, jakiego doświadcza. Być może dlatego, że Sarah nie próbuje jej pomóc, chociaż do tej pory Megan zawsze stawała w jej obronie. Kiedy po raz kolejny ktoś wysmarowuje jej szkolną szafkę odchodami, postanawia zrobić wszystko, żeby odciąć się od byłej przyjaciółki. Wpada na pomysł, który wydaje się ostatnią deską ratunku: zamierza zaprzyjaźnić się z tzw. popularnymi dziewczynami.

Zdaje sobie sprawę, że przejście na drugą stronę barykady jest ryzykowne. Liczy jednak, że zaskarbienie łask tych, którzy ją zaszczuwają, sprawi, że nagonka w końcu się skończy. Zaczyna nosić droższe ciuchy, mocniejszy makijaż. Są poranki, że tak długo zastanawia się, co włożyć, żeby zaplusować w oczach nowych znajomych, że spóźnia się do szkoły. Aby zdobyć akceptację dziewczyn, jest w stanie zrobić wszystko. Kupuje im wymyślne słodycze, ozdabia szafki z okazji urodzin. W zamian zaczyna dostawać zaproszenia na imprezy. I chociaż wielu widzi, że te dziewczyny cieszące się popularnością w szkole traktują Megan jak służalczego pieska, ona sama wierzy, że plan się udał. Że w końcu zostanie zaakceptowana.

"Ty szmato"

Tymczasem w Sarah rodzi się przekonanie, że Megan chce się jej pozbyć ze swojego życia. Niby próbują jeszcze ratować przyjaźń, ale nie są w stanie nawet normalnie ze sobą porozmawiać. Obwiniają się o wszystko, obrzucają wyzwiskami, krzyczą i rzucają słuchawkami. W pewnym momencie w konflikt wkraczają ich matki, żeby załagodzić sytuację, ale wraz z końcem roku szkolnego przyjaźń między nastolatkami umiera.

Obie cierpią, ale dla Sarah jest to cios. Czuje się oszukana i upokorzona. Tymczasem po kilku imprezach, pomimo wkupywania się w łaski, nowe towarzystwo Megan zaczyna się od niej odsuwać. Przestaje być interesująca i przydatna dla "modnych dziewczyn", co wyraźnie cieszy obserwującą sytuację z daleka Sarah. Ona marzy już tylko o tym, żeby Megan cierpiała.

I jak na życzenie eksprzyjaciółki Megan znów staje się ofiarą szkolnego hejtu, który tym razem rozlewa się w sieci. O "szmacie Meier" mówi się m.in. za pośrednictwem Myspace, serwisu społecznościowego wówczas niezwykle popularnego wśród amerykańskich nastolatków. Dziewczynka wyzywana jest od zdzir, ośmieszana na szkolnych zdjęciach. Nie ma już przy niej Sarah, na którą mogłaby zrzucić winę za hejt. "Potwierdziło się, że jestem śmieciem, który nie zasługuje na przyjaźń" - pisze w pamiętniku.

Megan Meier (fot. Wikimedia Commons / copyright Tina Meier)
Megan Meier (fot. Wikimedia Commons / copyright Tina Meier)

Płacze przed pójściem do szkoły, trzęsie się i wymiotuje. Nie pomagają wielogodzinne spotkania z rodzicami i nauczycielami. Część dorosłych tłumaczy całą sytuację młodzieńczymi przepychankami. "To minie, wyciszy się, znudzi" - powtarzają. Ale rodzice Megan, bojąc się o córkę, postanawiają jak najszybciej przenieść ją do innej szkoły. Tam, z daleka od hejterów i Sarah, wszystko ma się w końcu ułożyć.

I rzeczywiście, w nowym środowisku Megan dochodzi do siebie, zyskuje aprobatę rówieśników i spokój. Znowu się uśmiecha, z chęcią wychodzi z domu. Ale nie tylko zmiana szkoły jest przyczyną polepszenia się samopoczucia nastolatki. Megan przyznaje, że w jej życiu pojawił się chłopak. 16-letni Josh Evans nie zagadał do niej w kawiarni czy parku, tylko na Myspace. Ani dla Megan, ani dla jej matki nie ma w tym jednak nic dziwnego, wielu nastolatków w Dardenne poznaje się właśnie w ten sposób.

Na zdjęciu Josh wygląda na bardzo przyzwoitego chłopaka, w dodatku jest zabójczo przystojny. Przez pięć tygodni piszą do siebie codziennie. Megan zwierza mu się z problemów, z tego jak była traktowana w poprzedniej szkole, kto wyzywał ją najbardziej, czego się wstydzi. Josh jak mało kto potrafi słuchać i pocieszać. Mówi o niej "moja śliczna Megan". Dla szykanowanej m.in. z powodu wyglądu nastolatki takie słowa są spełnieniem najskrytszych marzeń.

"Świat byłby lepszy bez ciebie"

Październik 2006 roku. Wkrótce Megan ma zdjąć z zębów znienawidzony aparat i zorganizować przyspieszoną imprezę z okazji 14. urodzin, które wypadają na początku listopada. W telewizji na kolejne tygodnie zapowiadają piękną pogodę. Meierowie planują niespodzianki na przyjęcie córki. Ona zaś zrobiła już listę gości i rozesłała zaproszenia. Trafiają do znajomych z nowej szkoły i oczywiście do Josha. Przez chwilę Megan zastanawia się nawet, czy nie wyciągnąć ręki na zgodę i nie zaprosić Sarah. Na pewno podobałaby jej się sukienka w grochy, która od kilku dni wisi w szafie specjalnie na tę okazję. Obie przepadały za ciuchami w kropki.

16 października na Myspace pojawia się szokująca wiadomość od Josha. "Nie chcę się z Tobą przyjaźnić, nie jesteś miłą osobą, wiem, że nikt nie chce się z Tobą przyjaźnić". Megan jest zdruzgotana. Próbuje rozmawiać z Joshem, wyjaśnić, co się stało, szybko okazuje się jednak, że Josh nie dość, że nie chce mieć z nią nic wspólnego, to jeszcze publikuje jej prywatne wiadomości - te dotyczące poprzedniej szkoły i dawnych hejterów. Mogą je przeczytać wszyscy. W kierunku Megan lecą wyzwiska, rzucają je kolejne dzieciaki, które jeszcze przed chwilą nie wiedziały nawet, kim jest ta cała Megan Meier. Teraz już wiedzą, że "Megan Meier jest gruba, kłamie, jest dziwką i słabą przyjaciółką".

Nastolatka ponownie staje się ofiarą cybernękania. Ale tym razem szczuciem kieruje Josh, któremu zaufała i w którym się zakochała. Najokrutniejsza wiadomość od byłego chłopaka nadchodzi 17 października. "Świat byłby lepszy bez ciebie, gównianej reszty życia" - pisze, życząc jej najgorszego. Krótko potem Megan dostaje zwrot zaproszeń na swoje przyjęcie. Jest załamana, wpada w histerię, widząc w sieci nazwiska kolejnych osób, które już nie chcą przyjść na jej urodziny. Mówi o wszystkim matce, ale ta akurat spieszy się do ortodonty z młodszą córką. Każe Megan natychmiast wylogować się z serwisów społecznościowych. Już z gabinetu wysyła córce SMS-a: "Wylogowałaś się???". "Nie mamo, próbuję im wszystko wytłumaczyć!". "Megan, masz natychmiast odłączyć się od sieci, słyszysz?!!".

20 minut później Tina Meier dostaje nagłych dreszczy. "Pierwszy raz w życiu ogarnęło mnie straszne przeczucie" - wspomina matka nastolatki. Po kilkunastu minutach dojeżdża do domu i wpada do pokoju starszej córki. Znajduje Megan w szafie. Wisi na pasku od spodni. Matka dzwoni na pogotowie, krzyczy do dyspozytorki: "Moja córka się powiesiła, pomocy!!!".

"Pamiętam, że powtarzałam w kółko: Boże, zrobię wszystko, tylko ją uratuj" - mówi Tina.

Ale nic już nie da się zrobić. Megan Meier umiera 20 dni przed 14. urodzinami.

Tajemnica Josha Evansa

Wiadomość o jej śmierci wprawia wszystkich w osłupienie. Nawet tych, którzy w ostatnich dniach nękali ją w sieci. "Przecież to były tylko głupie żarty", "Każdego się obgaduje w sieci", "Ona to wzięła na poważnie??" - pytają dzieciaki.

Po pierwszym szoku i żałobie Tina usiłuje namierzyć Josha. Próbuje skontaktować się z nim przez Myspace, ale okazuje się, że konto zostało usunięte. Nie ma go też w innych mediach społecznościowych ani nawet na stronach którejkolwiek ze szkół w Dardenne. "Zastanawiałam się, jak konto 16-latka spędzającego całe dnie w internecie może tak nagle zniknąć" - wspomina Tina. Wypytuje o Josha Evansa znajomych Megan. Okazuje się, że nikt go nie znał.

Miesiąc po pogrzebie z Tiną kontaktuje się matka Jessiki Malford, nowej przyjaciółki Sarah. Kobieta zaczyna płakać i mówi, że Josh nie istniał. Został stworzony w cyberprzestrzeni tylko po to, żeby zranić Megan. Jessika wyznaje, że to Lori Drew, matka Sarah, na prośbę córki wymyśliła Josha. Na wieść o spisku Meierowie zgłaszają się na policję.

Ruszają przesłuchania i proces, który wywraca życie nastolatków z Dardenne do góry nogami. Dwa lata później Lori Drew zostaje skazana za złamanie federalnej ustawy o oszustwach komputerowych. Wyrok to trzy lata więzienia oraz grzywna. Zostaje on jednak podważony - założenie fikcyjnego konta jako takie nie jest bezprawne, w związku z czym nie może podlegać karze.

Bezkarność hejterów spotyka się z dużym sprzeciwem społeczności Dardenne. Zszokowani mieszkańcy biorą sprawę w swoje ręce. Poprzez bojkot i krytykę doprowadzają firmę reklamową prowadzoną przez Lori Drew do bankructwa. Wkrótce cała rodzina Drew musi się wyprowadzić. W Dardenne nie ma już dla nich miejsca.

Nie ma błahych powodów

Tina już w trakcie procesu założyła fundację imienia tragicznie zmarłej córki. W ramach grup wsparcia wraz z terapeutami podnosi świadomość na temat nękania w sieci i uczy dzieci w kilku miastach w stanie Missouri, że samobójstwo to nie rozwiązanie.

Rok po śmierci Megan ukazała się książka Jaya Ashera "Trzynaście powodów". Opowiada tragiczną historię Hannah Baker. 17-letnia dziewczyna na pozostawionych taśmach przedstawia trzynaście powodów, które sprawiły, że popełniła samobójstwo. Na podstawie książki Ashera dziesięć lat później Netflix produkuje serial o tym samym tytule. Podobnie jak książka spotyka się on z bardzo emocjonalnym przyjęciem. Wielu krytykuje go za wskazywanie zbyt błahych powodów do odbierania sobie życia przez nastolatków. Bo czy wyzywanie od grubych i "łatwych" wystarcza do tego, żeby się zabić? Na krytykę odpowiedzieli sami młodzi aktorzy. Na planie serialu wspierały ich psy terapeutyczne, bo odtwarzanie scen nękania oraz samobójstwa było dla nich trudniejsze niż przypuszczali.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Ci się podobał, to wypróbuj nasz nowy newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

KLIKNIJ, BY ZAPISAĆ SIĘ NA NEWSLETTER >>>

Joanna Pasztelańska. Dziennikarka, reporterka. Jako jedna z pierwszych dotarła do Turcji po trzęsieniu ziemi w 1999 roku, relacjonowała wybory prezydenckie w Iranie, zajmowała się sprawą farmy niewolników pod Londynem i ukrytymi w rejonie Prypeci sierocińcami dla dzieci z wadami genetycznymi po wybuchu elektrowni w Czarnobylu. Od blisko dwudziestu lat jeździ po Polsce śledząc tematy trudne i niewyjaśnione m.in. dla "Życia Warszawy", "Tygodnika Kulisy" i magazynu "Dziennika Gazety Prawnej". W 2016 roku nakładem wydawnictwa Horyzont Znak ukazała się książka "Policjanci. Za cenę życia", którą napisała wraz z mężem.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (113)
Zaloguj się
  • botnet

    Oceniono 87 razy 83

    Dorosła kobieta, na prośbę trzynastoletniej córki, nęka inną trzynastolatkę. Co miała w głowie ta kobieta? I na koniec jeszcze wywinęła się od kary.

  • mocz-nick

    Oceniono 58 razy 46

    Kochane dzieci, dopiero po latach zrozumiecie jakie to wszystko bez znaczenia. Po latach, w których zmienicie otoczenie wielokrotnie, poznacie takich i innych ludzi, zweryfikujecie wartość znajomości. Życie płata figle, często po latach okazuje się, że największe szkolne odludki mają wspaniałe życie, rodziny i niezbyt liczne, lecz sprawdzone grono przyjaciół, a szkolni wodzireje tułają się bez celu. Szkolne paczki rzadko wytrzymują próbę czasu. Póki co róbcie, dzieci, coś pożytecznego, szanujcie starych, czytajcie książki, słuchajcie muzyki (dobrej), oglądajcie filmy (dobre), grajcie w gry (dobre), uprawiajcie sport. A nade wszystko przestańcie tracić czas na fejsy, insta i inne narzędzia dla idiotów. Kiedyś same będziecie nabijać się ze swoich młodzieńczych dolin. Tylko dajcie czasowi szansę.

  • poklepywacz

    Oceniono 30 razy 28

    Problem hejtu nasilił się szczególnie po rozpoeszechnieniu Internetu. Każdy wydaje się być anonimowy. Piszecie że dzieci straszne, że jak tak można , a proszę przejrzeć komentarze pod jakimkolwiek artykułem na gazecie gdzie rzekomo czytelnik jest dojrzałą osobą. Obrażanie i poniżanie na porządku dziennym.

  • paseo

    Oceniono 24 razy 22

    Takie rzeczy dzieja się wszędzie ,także w Polsce.W każdej szkole znajda się dzieci bez litości gnębione przez innych,choc nie ma zadnego powodu.Iloscc zdarzeń w polskich szkołach jest niewiarygodnie wysoka i rosnie lawinowo.Takze kradzieże i napaści nawet na nauczycieli.Czemu się wiec tu dziwicie??

  • wissenwertes

    Oceniono 20 razy 18

    Tak, USA, USA.
    A my tacy niewinni, tolerancyjni, światowi, współczujący: samobójstwo Dominika Szymańskiego w dniu 07.05.15.
    Kto poszedł do więzienia? Nikt.

  • zawilec1

    Oceniono 10 razy 10

    Dzieci naśladują dorosłych, w naszym społeczeństwie nienawiść i złość na porządku dziennym, a od święta WOŚP czy szlachetna paczka. Dorośl tez hejtują.
    Dlaczego rodzice zakładają konta małym dzieciom, dają nieograniczony dostęp do internetu? Inna sprawa dzieci nie są hartowane, nadopiekuńczość i traktowanie dzieci jak małe cesarzątka ! A potem szok, maje dziecko ofiarą, moje dziecko agresorem. Szkoła to miejsce gdzie panują idealne warunki do ujawniania patologi wyniesionej z domu. Szkoła może tylko wzmacnia dobre nawyki wyniesione z domu, najlepszy nauczyciel nie zastąpi rodzica. System oświatowy też działa na niekorzyść, Dzieciaki w zamknięciu siedzą po 35 godzin w szkole?Opanowanie podstawy programowej minister Zalewskiej doprowadza ich do frustracji, bo to fizyczna i psychiczna niemożliwość.

  • adam545

    Oceniono 6 razy 6

    Kochajcie swe dzieciaki wtedy unikniecie wielu problemów a przede wszystkim poświecajcie im więcej czasu

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX