Dziś zaburzenia snu zalicza się albo do grupy chorób psychiatrycznych, albo neurologicznych

Dziś zaburzenia snu zalicza się albo do grupy chorób psychiatrycznych, albo neurologicznych (fot. Shutterstock)

społeczeństwo

"Bezsenność nie pojawia się bez powodu. Wcześniej musi wydarzyć się coś, co sprawia, że nie śpimy"

- Nie mogę pozwolić, żeby ktoś, kto kiedyś był mi najbliższy, zabrał mi nie tylko 15 lat życia, 10 kilo, ale jeszcze sen - mówi Magda. Kłopoty z zasypianiem ma od września. Tak poważne - drugi raz w życiu. Dobrze wie, co je spowodowało.

Andrzej, 39-latek z Warszawy: - Moje problemy ze snem dzielą się na dwie kategorie: albo nie mogę usnąć przez dwie, trzy godziny, albo budzę się w środku nocy i leżę tak już do rana. Najczęściej ze snu wyrywa go przypadkowy telefon, jakiś hałas w bloku albo za oknem, ale też to, o czym śni, bo sny miewa bardzo fabularne.

Elżbieta, 61 lat: - Przesypiam z przerwami noc, bo biorę leki. Jak próbowałam sobie zrobić od nich przerwę, przez dwa miesiące zasypiałam dopiero około piątej, szóstej rano i na maksymalnie trzy godziny. Poddała się i wróciła do tabletek uspokajających, które są mocno uzależniające. Jak twierdzi, to jedyne, co jej pomaga. Zażywa te leki od 12 lat.

U Magdy z Poznania brak snu jest reakcją na silny stres. Potrafi wtedy nie spać przez kilka nocy z rzędu. Takie epizody miała do tej pory dwa razy. Pierwszy trwał około miesiąca, próbowała sama go zwalczyć, skończyła w szpitalu. Z drugim mierzy się teraz. Zaczął się we wrześniu. Tym razem już wiedziała, że musi zacząć brać tabletki znacznie wcześniej, bo nie śpiąc, można sobie zrobić wielką krzywdę.

Problemy ze snem są coraz poważniej traktowane przez lekarzy (fot. Shutterstock)
Problemy ze snem są coraz poważniej traktowane przez lekarzy (fot. Shutterstock)

Mózg Sylwii na widok łóżka reaguje stanem pełnego czuwania. Przed telewizorem na kanapie w salonie około 23.00 ogarnia ją senność. Mija całkowicie, gdy wchodzi do sypialni. Nie może też zmrużyć oka w żadnym obcym miejscu. Na wakacje zabiera tabletki nasenne.

45-letnia Anna z Konina nie może spać od dziecka. Zasypianie o trzeciej, czwartej nad ranem to dla niej norma. Krótki sen rekompensuje sobie kwadransowym resetem w ciągu dnia. Wie, że nie uśnie przez pół nocy, więc nawet nie próbuje. - Jest wiele rzeczy, które w tym czasie mogę zrobić - mówi.

Jak traci się sen

Występuje minimum trzy razy w tygodniu, trwa co najmniej miesiąc - tak kiedyś definiowało się bezsenność. - Dziś robimy to bardziej precyzyjnie - mówi dr Michał Skalski, specjalista w Poradni Leczenia Zaburzeń Snu Katedry i Kliniki Psychiatrycznej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. - Istnieje bezsenność przygodna, epizodyczna, która trwa zwykle kilka nocy i najczęściej jest spowodowana jakimś stresem albo lękiem. Jeśli nic z tym nie zrobimy, możemy popaść w bezsenność krótkotrwałą, trwającą do trzech miesięcy. Ta natomiast przechodzi w przewlekłą. Bezsenność nie pojawia się bez powodu. Wcześniej musi wydarzyć się coś, co sprawia, że nie śpimy.

Magdę bezsenność po raz pierwszy dopadła cztery lata temu. Wyjechała wtedy z mężem i dziećmi na trzyletni kontrakt do Stanów. Sprzedali samochody, wynajęli swoje mieszkanie. Po niespełna roku dostali wiadomość: "Lena [jej młodsza siostra] coś sobie wymacała, to może być rak". - Nie spałam przez osiem nocy z rzędu. W ósmej dobie zemdlałam w pracy, trafiłam na pogotowie i to zmotywowało mnie, żeby włączyć leki - opowiada. Na diagnozę u Leny czekali 12 dni, okazało się, że to białaczka. Magda została dawcą. - Pomogło mi to, że mogłam działać. Oddać jej szpik, gotować przecierane zupy. Teraz nie bardzo mam pole manewru - mówi. We wrześniu zostawił ją mąż. Z dwójką dzieci i kredytem na milion złotych, który on nie bardzo ma już ochotę spłacać, bo zakłada nową rodzinę. Trzecie dziecko, które jeszcze niedawno planowali razem, urodzi mu się na wiosnę. - Myślę, że poczucie bezsilności napędza bezsenność - dodaje. Mówiąc o braku snu, Magda używa jednak określenia "jestem teraz w takim epizodzie". Tłumaczy sobie, że musi z niego prędzej czy później wyjść.

U Elżbiety bezsenność zdecydowanie nie jest epizodyczna. Zaczęła się około 12 lat temu i miała silny związek z problemami zawodowymi. - Pracowałam w tej firmie od początku jej istnienia. Tworzyłam całą dokumentację, budowałam zespół, uczyłam dziewczyny wszystkiego od podstaw. Czułam się potrzebna i szanowana. A po kilku latach, bez powodu, szef zaczął mnie pomijać, zupełnie się ode mnie odwrócił. Wszyscy awansowali, dostawali podwyżki, mnie dał 30 złotych. Wiem, jak traktował innych, bo byłam główną księgową. To było strasznie upokarzające i przykre.

Andrzej pięć lat temu miał duży życiowy zakręt. - Rozpadła się agencja, którą założyłem. Moje zaangażowanie w pracę spowodowało rozpad związku. Oprócz tego wdałem się w jakiś popieprzony romans, a na dodatek zacząłem strasznie dużo pić - mówi. - To wszystko nie nastąpiło oczywiście nagle, tylko się kumulowało. Wtedy też zaczęły się problemy ze snem.

Bezsenność pojawia się czasem z przyjściem na świat dziecka (fot. Shutterstock)
Bezsenność pojawia się czasem z przyjściem na świat dziecka (fot. Shutterstock)

Sylwia pierwsze złe noce zaliczyła na studiach. W wieku 23 lat miała już troje dzieci. Poza czuwaniem przy nich musiała też się uczyć. Do tego bezustannie jej towarzyszyła wizja śmierci łóżeczkowej. Strasznie się bała, bo to zdarzyło się wcześniej w bliskiej rodzinie.  Dzisiaj dzieci Sylwii są dorosłe, a ona i tak ma okresy, że nie może zmrużyć oka. Czuwanie też jej zostało. Jest ją w stanie obudzić miauknięcie kota za oknem.

Anna twierdzi, że bezsenność ma prawie od urodzenia. Najpierw związana była z tym, że jako niemowlę miała uraz kręgosłupa, który był przyczyną bólu. Potem, gdy miała sześć lat, matka oddała ją na wychowanie do babci. Leżała, tęskniła i myślała, dlaczego nie może być w domu. Kiedy była nastolatką, zbudowała swoją teorię: "Skoro małe dziecko potrzebuje dużo snu, żeby się rozwijać, to dorosły człowiek starzeje się wolniej, jeśli śpi mniej". Po dwudziestce urodziła syna. Zaczął oddychać dopiero w piątej minucie reanimacji. - Dostaliśmy zalecenie, że do roku życia nie może zanieść się płaczem, bo się udusi. Czuwałam przy nim całe noce - wspomina. Przez ostatnie 12 lat opiekowała się jeszcze chorą na alzheimera babcią - tą, z którą mieszkała od dziecka. - Znów nie zasypiałam, tylko czuwałam. Byłam w ciągłym napięciu, towarzyszył mi lęk, żeby nic się nie wydarzyło - mówi. Babcia zmarła w zeszłym roku.

Anna sama wychowuje i utrzymuje syna. Pracuje po 20 godzin dziennie. Ma chore serce, wszczepione cztery stenty. Nie narzeka. Ani na chorobę, ani na bezsenność. Gdy leży w łóżku, sprawdza tylko, czy widzi swoje dłonie. Zostało jej to z przeszłości. Rodziła przez cięcie cesarskie. Kiedy trzeciego dnia wstała, żeby się przejść, poczuła nagle błogie ciepło i upadła. Chciała zobaczyć wtedy ręce i nie mogła. - Zdałam sobie sprawę, że za chwilę może mnie nie być. I teraz też tak mam, że kiedy nie wiem, czy śpię, czy dzieje się ze mną coś innego, to właśnie robię taki test. Są momenty, że boję się zasnąć, bo mam świadomość, że kiedyś mogę się nie obudzić.

Jak pod wodą

Jakie to uczucie, gdy przez wiele godzin nie można zasnąć i taka sytuacja powtarza się przez wiele nocy z rzędu? - To jest tak, jakby się przekopało cały ogródek - porównuje Sylwia. - Wszystko cię boli, nawet cebulki włosów. Z większym natężeniem odbierasz bodźce, razi cię światło. Jedyne, czego pragniesz, to położyć się do ciepłego łóżeczka. Kładziesz się i nic.

- Kiedy dłużej nie śpisz, masz wrażenie, jakbyś była pod wodą - opisuje Magda. - Ja miałam po kilku nieprzespanych nocach zaburzenia widzenia, równowagi, utratę łaknienia. Ale najgorsze jest uczucie zmęczenia. Porównałabym je do samopoczucia po przebalowanej nocy, kiedy masz wrażenie, że jesteś taka wczorajsza. Tyle że tutaj jest gorzej, bo to taka wczorajszość sprzed wielu dni. Paradoksalne jest natomiast to, że przy moim pierwszym epizodzie z bezsennością, mimo kilku nieprzespanych nocy i okropnego samopoczucia, jakoś mogłam normalnie funkcjonować - spakować dzieci do szkoły, prowadzić samochód, pracować. Aż trafiłam do szpitala.

Problemy ze snem mogą prowadzić do poważnych komplikacji zdrowotnych (fot. Shutterstock)
Problemy ze snem mogą prowadzić do poważnych komplikacji zdrowotnych (fot. Shutterstock)

- Nie ma możliwości utrzymania czuwania dłużej niż przez 72 godziny - twierdzi ekspert, dr Michał Skalski. - Po dwóch nieprzespanych dobach trzeba sobie uciąć chociaż krótką drzemkę. Były robione badania na młodych, zdrowych żołnierzach izraelskich, którzy maszerowali całą dobę. W drugiej, trzeciej dobie szli nadal, ale jednocześnie spali. Takie samo badanie robiono na zdrowych pilotach amerykańskich, którzy spali pilotując. Jeśli uniemożliwiam sobie spanie, jak np. ci maszerujący żołnierze, wtedy śpię na stojąco albo łapię mikrosny, wyłączając się na kilka chwil.

Andrzej, Anna i Elżbieta twierdzą, że nawet po bezsennej nocy w dzień jakoś funkcjonują. Ania do niespania się przyzwyczaiła, a jeśli nawet w pracy poczuje się zmęczona, wystarczy, że przymknie oczy i zrobi sobie 15 minut przerwy. Elżbieta jest już na emeryturze, więc skutków braku snu nie odczuwa tak boleśnie, jak jeszcze kilka lat temu, gdy była aktywna zawodowo. - Łapałam się na tym, że czytam i nie wiem co - opowiada.

Andrzej sypia sinusoidalnie. Po jednej złej nocy przychodzi druga, kiedy zdecydowanie łatwiej mu zasnąć. - Problemy ze snem stały się częścią mojego życia, zaakceptowałem je. Nie mam poczucia, że uniemożliwiają mi funkcjonowanie. Po dwóch godzinach snu jestem w stanie normalnie przepracować dzień - przypomina sobie, że nigdy nie sypiał dużo. - Na wszystkich rajdach i obozach to zawsze ja wstawałem pierwszy i robiłem śniadanie. Nie jestem fanem snu, mam wrażenie, że jak śpię, to mi coś ucieka. Od ciała też nie dostaję sygnałów, że coś jest nie tak. Może dlatego, że nigdy nie wiązałem snu z potrzebą ciała, tylko umysłu.

Do spania po trzy, cztery godziny przyzwyczaiła się też Anna. Gdy o siódmej zadzwoni budzik, wstaje bez problemu, raczej nie ma pokusy, by zostać w łóżku. Nie odsypia też w weekend, najpóźniej wstaje o ósmej.

- Ludzie często mają absurdalne oczekiwania wobec snu. Kiedy przyjdzie pacjentka, która mówi, że cierpi na bezsenność, bo budzi się o trzeciej w nocy i już nie może usnąć, to zawsze pytam, o której chodzi spać. Jeśli o 21.00, to nie jest to bezsenność, tylko przyspieszona pora zasypiania - stwierdza dr Michał Skalski.

Nauka pokazuje, że nie ma możliwości utrzymania czuwania dłużej niż przez 72 godziny (fot. Shutterstock)
Nauka pokazuje, że nie ma możliwości utrzymania czuwania dłużej niż przez 72 godziny (fot. Shutterstock)

Co się robi, jak się nie śpi?

Annie noc się nie dłuży. Późne godziny wykorzystuje na sortowanie materiałów na kolejny dzień (jest animatorką w jednej z fundacji), na Facebooka, czasem słucha muzyki. Kiedy była nastolatką i nie mogła spać, leżała i planowała kolejny dzień. - Mogłam wiele rzeczy ułożyć sobie w głowie - mówi. Układała już jako sześciolatka, bo gdy zamieszkała z babcią, w łóżku musiała być o 20.00. Zasypianie trwało do sześciu, ośmiu godzin. - Zastanawiałam się, dlaczego nie mogę być z rodzicami, tylko tu, dlaczego po mnie nie przyjdą - dodaje. Wcześniej, na kłopoty ze snem już w niemowlęctwie, remedium próbował znaleźć dziadek Ani. - Wkładał mnie do wózka i spacerowaliśmy godzinami po rynku. Gdy miałam dwa lata, przesiedliśmy się do autobusu. Usypiałam, jak tylko kierowca włączał silnik i budziłam się, jak dojechał do ostatniego przystanku - śmieje się.

Andrzej leży w łóżku i czeka, aż zaśnie. Czasem trwa to kilka godzin. - Nie jesteś w stanie nic zrobić, próbujesz czytać, ale to do ciebie nie dociera. Jedyne, o czym marzysz, to żeby zasnąć. Jakby się było w mydlanej bańce, w jakimś kokonie - opisuje. Andrzej nie poddał się od razu. - Spacerowałem w nocy po Parku Skaryszewskim - bez skutku, próbowałem sposobu: otwórz okno zimą, zmarznij i wskocz do cieplutkiej pościeli - nie działa, piłem melisę, jednak też nie pomogła - opowiada zrezygnowany, ale nagle się ożywia. - Była jedna rzecz, która poskutkowała. Przeczytałem w internecie, że trzeba zmęczyć powieki. Więc leżę i przez minutę mrugam. Raz po tym faktycznie usnąłem, chyba podjarało mnie, że to coś, o czym wcześniej nie słyszałem. Za każdym kolejnym tylko mnie wkurzało, że mrugam i nie działa. I jeszcze bardziej się wszystko zapętlało. Bo taka minuta mrugania rozciąga się w nieskończoność. W ogóle czas w nocy bardzo dziwnie mija. Z jednej strony potwornie się dłuży, z drugiej - patrzysz w którymś momencie na zegarek, a tu już piąta. I wiesz, że za chwilę trzeba będzie wstać do pracy - mówi.

- Przeciętny człowiek jest w stanie czekać około 15 minut na zaśnięcie. Potem napięcie rośnie. Liczenie baranów czy inne sposoby nie tylko są nieskuteczne, ale czasem też powiększają lęk przed niezaśnięciem - komentuje dr Skalski.

Sylwia w bezsenne noce nie wychodzi z łóżka. Najczęściej bierze książkę albo słucha jazzu. Lubi też, gdy w tle gra telewizor, bo ma wrażenie, że ten delikatny szum i bijąca z ekranu poświata pozwolą jej skutecznie zasnąć. To się jednak najczęściej nie dzieje. Za to w salonie przed telewizorem o 23.00 ma wrażenie, że ogarnia ją niepohamowana senność. Znika, gdy tylko przenosi się do sypialni.

- Osoby cierpiące na bezsenność mają dłuższe ramy snu, czyli dłużej leżą w łóżku - twierdzi dr Michał Skalski. - Bierze się to z ich wielkiego pragnienia, żeby zasnąć. Kiedy to się nie udaje, często włączają telewizor albo czytają w łóżku książkę. Nie ma nic gorszego, bo mózg nie wie wtedy, czy ma wejść w stan snu, czy w stan czuwania. U moich pacjentów często obserwuję taki paradoks, że nie są w stanie zasnąć w łóżku, ale jak usiądą przed telewizorem, to natychmiast odpływają. Dlaczego? Bo jeśli osoba cierpiąca na bezsenność ileś nocy przeleżała w sypialni, to gdy do niej wchodzi, mózg automatycznie przestawia się na czuwanie. Natomiast fotel czy telewizor nie kojarzą się ze spaniem.

W niektórych przypadkach konieczne jest doraźne zażywanie leków ułatwiających zasypianie (fot. Shutterstock)
W niektórych przypadkach konieczne jest doraźne zażywanie leków ułatwiających zasypianie (fot. Shutterstock)

Magda zna to zalecenie, słyszała je od psychiatry, mimo to rzadko wychodzi w bezsenną noc z łóżka. - Nie mogę pozbyć się nadziei, że jednak zasnę. Wydaje mi się, że jak wstanę i zacznę robić coś innego, to już będzie absolutny koniec. Leżę, jest ciemno, zimno, jestem zmęczona, dom śpi - stwierdza. Testowała też liczenie baranów i czytanie nudnej książki. - Odrobinę działa wysiłek fizyczny. Ale żeby pójść pobiegać 10 kilometrów, trzeba mieć siłę. A jak nie śpisz, zwyczajnie nie dajesz rady. Joga i inne relaksacyjne rzeczy nie działają. Wyciszają mnie tylko na chwilę, gdy ćwiczę. Nie pomaga mi też wino. Magda dodaje, że w bezsenności często irytujące są reakcje najbliższych. Zwłaszcza jeśli im zasypianie zajmuje 30 sekund. Mają mnóstwo rad w stylu "napij się ciepłego mleka". Nie potrafią zrozumieć, że to tak nie działa.

Jak zasnąć?

Dr Michał Skalski podkreśla, że sen jest rodzajem wyuczonego zachowania. - Zasypiamy pod wpływem określonego bodźca. W przypadku różnych osób są to inne, często przedziwne rzeczy. U tych z bezsennością staramy się, aby bodźcem do snu było przyłożenie głowy do poduszki - mówi. A jak przebiega terapia? - Najpierw z pacjentem próbujemy ustalić pory snu. Jeśli jest to np. pierwsza-szósta, to znaczy, że do pierwszej jego mózg wyraźnie czuwa. Powinno być wtedy w domu włączone światło, może grać  muzyka. Chodzi o to, aby sceneria była taka, jak za dnia. Dla organizmu sygnałem do zaśnięcia jest wyłączenie światła. Należy je więc zgasić dopiero o pierwszej, włożyć piżamę i położyć się do łóżka. Cisza, ciemność, piżama i kołdra stają się wtedy jasnymi sygnałami do spania. Z kolei gdy o szóstej dzwoni budzik, od razu trzeba wstać, ubrać się i przejść do przestrzeni dziennej. Nie spędzajmy w sypialni więcej czasu niż tyle, ile śpimy. A jeśli mieszkamy w kawalerce, wyraźnie rozgraniczajmy scenerie: czuwania i snu - radzi ekspert.

Dodaje, że dorosły człowiek, aby być stuprocentowo wyspanym, potrzebuje przeciętnie trzech pełnych, półtoragodzinnych cykli snu, czyli około pięciu godzin - wliczając czas na zaśnięcie i obudzenie. Wcale nie jest tak, że dłuższy sen nam służy. - Mózg stara się spełnić warunki, jakie mu dajemy. Jeśli leżymy w łóżku osiem godzin, będzie próbował wypełnić je snem, co prowadzi do tego, że sen się spłyca i po takiej długiej nocy wcale nie czujemy się dobrze wypoczęci. Z kolei gdy ograniczymy liczbę godzin, sen się zagęści i będzie efektywniejszy - dodaje dr Skalski.

Dr Michał Skalski podkreśla, że sen jest rodzajem wyuczonego zachowania (fot. Igor Morye / AG)
Dr Michał Skalski podkreśla, że sen jest rodzajem wyuczonego zachowania (fot. Igor Morye / AG)

Elżbieta wstaje z łóżka, gdy nie może spać. Tak podpowiada jej zdrowy rozsądek. I ciało. - Stresuję się, że nie mogę usnąć. Dostaję "nerwy" w łokciach i w kolanach, czuję się okropnie. Wstaję, czytam książkę albo uczę się francuskiego. Pod koniec sierpnia szłam w środku nocy do kuchni, obierałam jabłka, kroiłam, gotowałam i wsadzałam do słoików. Zrobiłam 60 takich przecierów. Mąż spał w pokoju obok - opowiada. Tak walczyła z bezsennością, gdy przez dwa miesiące próbowała zasypiać sama, tj. bez tabletek na uspokojenie. Czasu do zagospodarowania miała dużo, bo każdej nocy do piątej, szóstej rano. Teraz godzinę przed snem łyka pigułkę i najczęściej, ale też nie zawsze, udaje jej się zasnąć w miarę szybko.  

Po raz pierwszy lekarz przepisał jej lek na uspokojenie, zawierający benzodiazepiny, gdy miała 24 lata. - Nie wiedziałam wtedy, co się ze mną dzieje, nagle sztywniały mi ręce, nogi, wykrzywiała się twarz. Kilka razy do pracy było wzywane pogotowie, przyjeżdżało też do domu. Dawali mi coś na rozluźnienie i przechodziło - opowiada Elżbieta. Trafiła pod opiekę neurolog, która zdiagnozowała silną nerwicę. - Przez ponad rok brałam trzy razy po jednej tabletce benzodiazepin. Potem stopniowo je odstawiłyśmy i nie były mi potrzebne przez kolejne 25 lat - dodaje.

Kiedy przed pięćdziesiątką zaczęły się problemy w pracy, po kilku bezsennych nocach przypomniała sobie o sprawdzonym leku. Zażywa go już ponad 12 lat, jedynie z krótkimi przerwami. Twierdzi, że pomaga jej usnąć, choć dr Skalski jest przeciwnego zdania. - Ten lek przestał działać u niej na sen mniej więcej w trzecim miesiącu brania. Benzodiazepiny to jest to, co etanol w alkoholu. Aby te leki nie szkodziły, można je zażywać maksymalnie dwa tygodnie. Jeśli ktoś robi to dłużej, zachowuje się dokładnie jak alkoholik. To jest uzależnienie - mówi. - Gdyby ta pacjentka do mnie przyszła, to pierwszym zaleceniem byłoby odstawienie benzodiazepin. Albo szybko, albo wolno, stopniowo, w trybie ambulatoryjnym lub w oddziale w szpitalu. Z doświadczenia wiem, że jeśli by je odstawiła, to najprawdopodobniej bardzo dobrze by spała. 

Sylwia najpierw eksperymentowała z ziołowymi specyfikami na sen, które można bez recepty kupić w aptekach. Przyznaje, że nigdy nie wierzyła w ich skuteczność, ale traktowała trochę jak placebo. Jak się okazuje, to całkiem słuszny trop, bo w przypadku leczenia bezsenności krótkotrwałej najskuteczniejszą metodą jest doraźne podanie tabletki nasennej. - Wystarczy właśnie taka bez recepty - mówi dr Michał Skalski. - Jeśli mam ją na szafce przy łóżku, zasnę spokojnie, bo wiem, że w razie przebudzenia w środku nocy mogę ją zażyć. Skuteczność tej metody jest udowodniona naukowo. Sam fakt posiadania leku nasennego chroni przed bezsennością w około 80 procentach przypadków.

Sylwii leki OTC [over-the-counter, czyli bez recepty - przyp. red.] przestały jednak też wystarczać. Co jakiś czas sięga po tabletki nasenne. Bierze je, kiedy dojdzie do ściany. - Brak snu jest po prostu straszny. Mam lęki związane z uzależnieniami, z przyjmowaniem leków psychotropowych, ale dochodzę do takiego momentu, w którym się poddaję. Czuję, że jeśli nie wezmę tabletki, rozpadnę się na kawałki - opowiada. Proszki bierze zwykle przez mniej więcej dwa tygodnie, odstawia je, gdy poczuje się wyspana. Przez jakiś czas leczyła się na depresję. Pamięta, że wtedy sypiała lepiej. - 97 procent pacjentów z depresją ma zaburzenia snu, ale okazuje się, że to działanie dwukierunkowe. Jeśli gorzej sypiam, to wpadam w depresję z 20-30 razy większym ryzykiem - twierdzi dr Skalski.

Według Magdy sen po zażyciu tabletki nasennej trudno zaliczyć do udanych. Dodatkowym kłopotem jest to, że trzeba wycyrklować, kiedy zażyć proszek. - Z jednej strony chcesz sobie dać szansę i zasnąć bez niego - tłumaczy. - Z drugiej, jeśli nie weźmiesz wystarczająco szybko, a wcześnie rano musisz wstać, obudzisz się jak pijana, bo działa minimum przez sześć godzin. Pory zażywania leków nasennych to niejedyne, z czym Magda musi kombinować. Spać nie może już od kilku miesięcy, jedyną skuteczną metodą wydają się proszki, ale aby się nie uzależnić, próbuje je sobie dawkować. Bierze co drugi, trzeci dzień po pół tabletki. Ma nadzieję, że w końcu nadejdzie taka noc, kiedy nie weźmie wcale i uśnie. - Muszę to przełamać, bo nie mogę pozwolić, żeby ktoś, kto kiedyś był mi najbliższy, zabrał mi nie tylko 15 lat życia, 10 kilo, ale jeszcze sen - mówi.

Andrzej nie jest zwolennikiem chemii i leków nasennych nie bierze. - Ale gdyby wymyślono pigułki, że nie śpisz, tylko funkcjonujesz normalnie, to bardzo by mi się to podobało. Z takich bym z chęcią skorzystał - stwierdza.

Pracownia snu w Klinice Neurologii Szpitala Klinicznego nr 1 w Szczecinie (fot. Sebastian Wołosz / AG)
Pracownia snu w Klinice Neurologii Szpitala Klinicznego nr 1 w Szczecinie (fot. Sebastian Wołosz / AG)

Elżbieta się nie poddaje. Poza lekiem uspokajającym bierze też melatoninę.  Ma nadzieję, że w końcu zacznie działać, a ona odstawi benzodiazepiny. Założy wtedy bloga albo spółdzielnię socjalną dla kobiet dojrzałych. - Żebym miała co robić - mówi.

- Moje największe marzenie to pojechać na Karaiby i tam się wyspać - wyznaje Ania. Szybko jednak zmienia zdanie. - Nie, tam by też było szkoda czasu na spanie, bo tyle rzeczy mogłoby mnie ominąć.

Ranga snu powoli rośnie. Kiedyś w Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych ICD o śnie nie było mowy. Dziś jego zaburzenia zalicza się albo do grupy chorób psychiatrycznych, albo neurologicznych. A w najnowszym ICD, który ukaże się za mniej więcej 2 lata, jest to oddzielny dział medycyny, jak chirurgia czy okulistyka.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Ci się podobał, to wypróbuj nasz nowy newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

KLIKNIJ, BY ZAPISAĆ SIĘ NA NEWSLETTER >>>

Izabela O'Sullivan. Dziennikarka prasowa i radiowa. Absolwentka Polskiej Szkoły Reportażu. Publikowała m.in. w "Dużym Formacie" oraz w serwisach WP i Polki. Lubi dobrą kawę i literaturę faktu.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (41)
Zaloguj się
  • wasaty_janusz

    Oceniono 26 razy 22

    Opis jest, ale jakaś konkluzja z tego artykułu? Tak, to zajebisty problem bo z po kilku nocach wpada się w dół głęboki jak cholera. I lekarz nie słucha co się do niego mówi - przynajmniej te 2 panie u których ostatnio byłem. Ech

  • czarna.stopa

    Oceniono 12 razy 12

    Bezsenność to jedna z najgorszych tortur psychicznych (a także fizycznych), może nawet najgorsza, jaka istnieje. Kto jej doznał, ten rozumie.

  • pogra55

    Oceniono 4 razy 4

    Nie można zrozumieć cierpienia bezsenności ,póki samemu się go nie dozna.To przerażające doświadczenie .Powody mogą być także natury fizjologicznej ,a nie tylko psychicznej ,wynikającej z przeżyć .Np .długotrwały wysiłek fizyczny jak intensywny sport ,czy górskie eskapady połączone z brakiem suplementowania potasem, magnezem ,wapniem a także witaminami może wywołać bezsenność połączoną z rozbiciem psychicznym i zmęczeniem .Środki nasenne ,czy uspokajające wtedy nie pomagają .Trudno , niejednokrotnie ,zorientować się w takim przypadku ,czego nam zabrakło.Nawet doświadczeni lekarze mogą z tym mieć kłopot ,bo wymaga to badania poziomów mikro i makro elementów ,prócz oczywiście kompetencji .Kiedy problem mija po uzupełnieniu niedoborów i w końcu można po prostu zasnąć ,jest wielkie niedowierzanie i radość i błaganie losu by nigdy ta tortura nie wróciła .

  • fasolala

    Oceniono 5 razy 3

    Cześć z opisanych osób, oraz komentujących, pogłębia sobie sobie swoją bezsenność na własne życzenie. Telewizor w sypialni? Zabawy komórka?
    Jest coś takiego jak higiena snu i jest bardzo ważna dla osób, które mają problemy z zasypianiem. I to jest pierwszy krok.
    Niestety wiedza na temat snu nie jest nadal tak dobrze rozwinięta, lekarz rodzinny nam nie pomoże - zapisze najwyżej silne leki nasenne, które nie zwalczaja problemu a jedynie jego objawy. Kolejnym krokiem jest wizyta u specjalisty - psychiatry, z czym niektórzy mają jakiś problem.

    Inna sprawa to koncerny farmaceutyczne blokujące rozwój leków leczacych bezsenność. 10 lat temu brałam udział w ostatniej fazie badan klinicznych nad lekiem, który mial być tani i dawał na prawdę świetne wyniki. Był nadzieja dla mnie, mojego lekarza i innych jego pacjentów. Następnym krokiem miała być chyba już rejestracja. Lek nie został jednak stworzony przez gigantyczny koncert farmaceutyczny. Pare lat później porzadkujac papiery znalazłam moja dokumentację i sprawdziłam jak się mają sprawy tego leku. Okazało się, że parę miesięcy po zakończeniu badań firma została kupiona przez giganta, który za

  • matisia1234

    Oceniono 9 razy 1

    Nawet nie wiecie jakim problemem jest mieszkanie z osobą z zaburzeniami snu.
    U mnie jest to mąż, ja mogę spać a właściwie- mogłam po 8-9 h na dobę, od tak po prostu, od przylozenia glowy do poduszki, szczególnie w tzw "ciemnych" miesiacach roku z krótkim dniem. Mój mąż śpi krótko, nerwowo, ma okresy bezsenności. Niestety jego budzenie się w nocy, oglądanie tv w łóżku i fejsbukowanie rujnuje takze mój sen. Jego epizody bezsenności mocno wpływają negatywnie na mój sen i w ten sposób małym już dwie zmęczone i zirytowane osoby. Jestem na prawdę przekonana że bezsenność to schorzenie które sobie sami "hodujemy" świadomie lub nie.

  • lisc12

    0

    a z naturalnej apteki - marihuana. Szkoda ze tak demonizowana w PL.

  • prz-em

    0

    Polecam najebac się 😂

  • moman5

    Oceniono 4 razy 0

    Pacjentom polecam zakup ksiązki "Studia nad histerią - Sigmund Freud, Josef Breuer " i poczytanie o nerwicach. I znalezienie głownego problemu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX