Leki na kaszel różnią się między sobą

Leki na kaszel różnią się między sobą (Fot. Pexels.com)

materiał promocyjny partnera weekendu

Leki na mokry kaszel - czym one się właściwie różnią? Oto, na co zwracać uwagę przy ich doborze

Większość z nas wie, że inne leki stosuje się przy kaszlu suchym i mokrym. Ale leki na kaszel mokry też różnią się między sobą sposobem działania. Postaramy się przystępnie wyjaśnić najważniejsze różnice między nimi.

Zacznijmy od podstaw: nie ma czegoś takiego, jak uniwersalny "lek na kaszel". A to dlatego kaszel nie jest chorobą, tylko objawem, a właściwie - odruchem obronnym naszego ciała. To sposób organizmu na szybkie pozbycie się z dróg oddechowych zanieczyszczeń, np. pyłu, nadmiaru śluzu albo kęsa jedzenia, który wpadł "nie w tę dziurkę". Powody kaszlu mogą być różne - od przewlekłych chorób płuc, przez alergie po niewydolność serca. My jednak skupmy się na tej mniej poważnej, za to powszechnej przyczynie kaszlu, czyli infekcjach dróg oddechowych.

Na początku takiej infekcji często męczy nas kaszel suchy. Powoduje go podrażnienie oskrzeli, które już zostały zaatakowane przez wirusy, ale jeszcze nie doszło do wydzielania ropy. Kaszel suchy nazywany bywa także nieproduktywnym, a to dlatego, że nie przynosi nam żadnych korzyści, a tylko podrażnia górne drogi oddechowe. Można łagodzić go np. syropami przeciwkaszlowymi, a absolutną podstawową sprawą jest na tym etapie nawadnianie organizmu. Pijmy regularnie, małymi łyczkami soki, przestudzoną herbatę, albo najzwyklejszą wodę. Unikajmy jednak alkoholu i bardzo gorących płynów, one tylko dołożą swoje do podrażnień. Nasze gardło będzie nam za to wdzięczne za kisiele i kleiki. Uwaga - jeśli suchy kaszel utrzymuje się dłużej niż kilka dni i nie przechodzi w mokry, należy jak najszybciej iść do lekarza. Jak już wspomnieliśmy, kaszel może być symptomem dużo poważniejszych chorób niż łagodna sezonowa infekcja.

Przy normalnym przebiegu infekcji po kaszlu suchym pojawia się mokry. Jeśli zaczniemy zaczniemy odkrztuszać wydzielinę, musimy zapomnieć o wszystkich preparatach, które hamują kaszel. Dlaczego? Bo mokry kaszel to nasz wierny (choć może nieco "obrzydliwy") sojusznik w walce z chorobą. Pomaga nam pozbyć się zalegającego w oskrzelach śluzu. A my powinniśmy mu to zadanie ułatwić, a nie w nim przeszkadzać, zażywając środki przeciwkaszlowe. Zasada jest prosta - na kaszel mokry tylko środki wykrztuśne. W ich doborze najlepiej pomoże nam lekarz. Ale zanim do niego trafimy, warto poznać mechanizmy działania substancji czynnych, które ułatwią nam wykrztuszanie.

Tych substancji jest wiele, ale można wyłonić z nich najważniejsze grupy. Leki wykrztuśne starszej generacji oparte są m.in. na bromoheksynie i ambroksolu. Te substancje pobudzają oskrzela do produkcji płynnej wydzieliny, która rozrzedza gęstszą i bardziej lepką wydzielinę zapalną. Niestety, mamy o ich działaniu dwie wiadomości, dobrą i złą. Dobra: rozrzedzoną wydzielinę znacznie łatwiej jest "wykasłać". Zła: chory ma jej więcej do usunięcia.

Czy ten problem da się obejść? Tak, wystarczy sięgnąć po leki, które w składzie mają substancje czynne nowej generacji, czyli karbocysteinę i acetylocysteinę. Związki te rozrywają wiązania (tzw. mostki disiarczkowe) między cząsteczkami wydzieliny. Brzmi zbyt skomplikowanie? Więc opiszmy to prościej: nowoczesne leki rozbijają wydzielinę na małe kawałki, które znacznie łatwiej jest wykrztusić. Ponadto karbocysteina zmienia skład wydzieliny, zmniejszając jej lepkość, co również ułatwia wykrztuszanie. Te wspaniałe właściwości przydają się nie tylko w przypadku mokrego kaszlu. Laryngolodzy chętnie stosują karbocysteinę do wspomagania leczenia zatok, bo przecież i tam zbiera się zbyt gęsta wydzielina.

Ostatnia kategoria leków, o której należy tu wspomnieć, to preparaty oparte na wyciągach i sokach z ziół. Do roślin, które wspierają wykrztuszanie, należą m.in. tymianek, podbiał pospolity i prawoślaz lekarski. Działają podobnie jak opisane wcześniej bromoheksyna i ambroksol, czyli rozrzedzają śluz, ułatwiając wykrztuszanie. Zioła te można znaleźć w ziołach, syropach i herbatkach. Ich działanie jest łagodne (syrop prawoślazowy zaleca się podawać dzieciom), ale wiążę się z tym dość niska skuteczność. Co więcej "naturalne" nie znaczy wcale "bezpieczne w każdej formie i ilości". Przykładowo osoby, które na własną rękę leczą się nierozcieńczonym olejkiem eterycznym z tymianku, narażają się na ciężkie zatrucie. Dlatego lepiej docenić, że nie żyjemy w czasach, gdy leczenie ziołami było jedyną możliwością i swoje zdrowie powierzyć lekarzowi, który dobierze dla nas odpowiednie dawki nowoczesnych leków, takich jak te oparte na przykład na karbocysteinie.