Kanelbullar to tradycyjne szwedzkie bułeczki cynamonowe przygotowywane na Święta Bożego Narodzenia

Kanelbullar to tradycyjne szwedzkie bułeczki cynamonowe przygotowywane na Święta Bożego Narodzenia (mat. prasowe)

kuchnia

Szwedzka kuchnia to nie tylko słynne klopsiki. Boże Narodzenie po skandynawsku

Cynamon, gałka muszkatołowa, kardamon, ziele angielskie - charakterystyczne aromaty świąt Bożego Narodzenia. Są one jednym z kluczowych elementów przepisów przygotowanych przez Karoline Jönsson, która w książce "Zielone Boże Narodzenie" pokazuje odświeżone wersje klasyków kuchni skandynawskiej.

Marchewkowy chleb z przyprawami*

Uwielbiam pieczywo drożdżowe, które długo rosło! Przygotowanie tego chleba - od wyrobienia ciasta do wyjęcia bochenka z piekarnika - zajmuje niemal dobę. Ale warto tyle czekać: chleb jest wyjątkowo aromatyczny, a w środku bardziej puszysty niż pieczywo na zakwasie, choć równie jak ono sprężysty. Chleb marchewkowy zawiera dodatki, na które natknęłam się w restauracji indyjskiej kilka lat temu. Postarałam się je odtworzyć i od tamtej pory stale do nich wracam.

1 bochenek

ok. 3 szklanek mąki orkiszowej

1 marchewka

10 g świeżych drożdży

300 ml zimnej wody

skórka z 1 cytryny

1 łyżki mielonej przyprawy do chleba

1 łyżki soli

Marchewkę obierz i zetrzyj na drobnej tarce. Z cytryny otrzyj zewnętrzną żółtą skórkę. Drożdże rozrób z wodą. Dodaj do nich mąkę, marchewkę, skórkę z cytryny, sól i przyprawę do chleba i zagnieć. Miskę przykryj folią spożywczą i zostaw ciasto mniej więcej na 18 godzin w temperaturze pokojowej, żeby wyrosło.

Przełóż je w jednym kawałku na stolnicę posypaną mąką. Uformuj prostokąt, uważając przy tym, żeby nie zgnieść pęcherzyków powietrza. Obracaj ciasto kilkakrotnie, żeby nabrało lepszej struktury, później uformuj ładny bochenek. Zostaw go pod ścierką na 2 godziny, żeby wyrósł.

Do piekarnika włóż garnek (z uchwytem odpornym na wysoką temperaturę), a na sam dół blachę, i rozgrzej piekarnik do 250 stopni. Ciasto przełóż do gorącego garnka i postaw na ruszcie w piekarniku. Wlej 100 ml wody na blachę. Po 10 minutach obniż temperaturę do 200 stopni.

Piecz, aż chleb będzie gotowy - zajmuje to dobre 50 minut. Kiedy bochenek lekko przestygnie, wyjmij go z garnka i przełóż na ruszt, żeby ostygł.

Marchewkowy chleb z przyprawami (mat. prasowe)
Marchewkowy chleb z przyprawami (mat. prasowe)

Ciasto szafranowe

Według kalendarza juliańskiego Dzień Świętej Łucji (13 grudnia) przypadał na przesilenie zimowe, czyli na najciemniejszy moment w roku - noc była wtedy najdłuższa. Wierzono, że - podobnie jak podczas Midsommar, czyli przesilenia letniego - ścierały się wtedy ze sobą ponadnaturalne moce i że w noc poprzedzającą Dzień Świętej Łucji zwierzęta mówiły ludzkim głosem. Ludzie woleli zostawać w domach i czuwać całą noc, co dalej kultywujemy w Szwecji. Ja ze swoimi zwierzętami rozmawiam przez cały rok, ale w Dniu Świętej Łucji szczególnie uważnie przysłuchuję się, czy mi odpowiedzą. I zawsze ten dzień zaczynam od zjedzenia rano kilku bułeczek szafranowych (lussekatter) przy świetle świec.

Ciasto

3 czubate szklanki mąki pszennej

ok. 1 szklanki cukru pudru albo cukru kokosowego

35 g świeżych drożdży

1 szklanka mleka owsianego

ok. 1/3 szklanki oleju rzepakowego tłoczonego na ciepło

1 łyżeczka ziaren kardamonu (można pominąć, jeśli chce się zrobić ciasto bez nadzienia)

1 torebka szafranu (1 g)

1 szczypta soli

mleko owsiane do zwilżenia ciasta

opcjonalnie rodzynki i cukier perlisty

Nadzienie

1 jabłko

ok. 1 szklanki migdałów

ok. 1/3 szklanki cukru pudru albo cukru kokosowego

ok. 1/3 szklanki oleju kokosowego

ok. 1 i 1/3 szklanki rodzynek

1 łyżka mielonego kardamonu

Mleko owsiane podgrzej z olejem do 37 stopni w dość dużym garnku. W moździerzu rozetrzyj kardamon i szafran z odrobiną cukru. Do mleka dodaj drożdże, przyprawy i pozostały cukier i mieszaj, aż drożdże się rozpuszczą. Dodaj mąkę i sól. Całość wyrób i zostaw w ciepłym miejscu na godzinę, żeby ciasto wyrosło. Z jabłka usuń gniazdo nasienne i blenderem zmiksuj je z pozostałymi składnikami nadzienia (oprócz rodzynek). Później do powstałego purée dodaj rodzynki.

Ciasto szafranowe (mat. prasowe)
Ciasto szafranowe (mat. prasowe)

Bułeczki bez nadzienia (ok. 15 sztuk):

Kiedy ciasto wyrośnie, przełóż je na stolnicę lekko posypaną mąką i podziel na 15 części. Nadaj im dowolny kształt, wciśnij w ciasto rodzynki i przenieś na blachę wyłożoną papierem do pieczenia.

Gwiazda (2 sztuki):

Podziel wyrośnięte ciasto na sześć części. Z każdej uformuj kulkę, później rozwałkuj trzy z nich na placki równej wielkości. Po jednym z nich rozprowadź nadzienie,przykryj go kolejnym i po nim także rozprowadź nadzienie. Na wierzch połóż trzeci placek i rękami wyrównaj brzegi. Zaznacz szklanką środek ciasta i przekrój je, rozpoczynając właśnie od tego miejsca, na osiem części. Pośrodku każdej z nich zrób długie nacięcie. Koniec każdego kawałka przełóż przez nie dwukrotnie od dołu do góry. To samo zrób z pozostałymi trzema kulkami ciasta. Gwiazdy ułóż na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.

Warkocz (2 sztuki):

Wyrośnięte ciasto podziel na dwa kawałki. Rozwałkuj je na cienkie prostokąty i rozprowadź po nich nadzienie. Zwiń jak roladę, zaczynając od krótszego boku, żeby powstały krótkie, grube rulony. Ostrym nożem przetnij rulon na pół wzdłuż dłuższego boku, ale nie przecinaj jednego z końców, żeby warkocz się trzymał. Odchyl ciasto przecięciem do góry i przekładaj naprzemiennie oba kawałki. Gotowy warkocz lekko spłaszcz i przenieś na blachę wyłożoną papierem do pieczenia albo do formy na chleb. To samo zrób z drugim rulonem.

Bułeczki z nadzieniem (ok. 25 sztuk):

Wyrośnięte ciasto podziel na dwa kawałki. Rozwałkuj je na cienkie prostokąty i rozprowadź po nich nadzienie. Placek złóż na pół i pokrój na paski (o szerokości 2-3 cm), a później zwiń i uformuj z nich bułeczki. Przełóż na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Ciasto zostaw pod ścierką na 30 minut, żeby wyrosło. Za pomocą pędzla pokryj je mlekiem owsianym i ewentualnie posyp cukrem perlistym.

Gwiazdy i warkocze piecz na blasze wyłożonej papierem ok. 20 minut w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni, bułeczki - w temperaturze 225 stopni 10-12 minut.

Zostaw je pod ścierką na ruszcie, żeby wystygły.

Książka 'Zielone Boże Narodzenie' ukazała się nakładem Wydawnictwa Marginesy (mat. prasowe)
Książka 'Zielone Boże Narodzenie' ukazała się nakładem Wydawnictwa Marginesy (mat. prasowe)

Nogg

Kremową konsystencję tradycyjnego egg nogg można osiągnąć, dodając zamiast jajek orzechy nerkowca.

Ok. 1 litra

500 ml mleka roślinnego

50-100 ml rumu albo whisky

ok. 1 szklanki orzechów nerkowca

8 miękkich daktyli

1 łyżeczki wanilii w proszku

ok. 1 łyżeczki mielonego cynamonu

ok. 1 łyżeczki mielonych goździków

ok. 1 łyżeczki tartej gałki muszkatołowej

szczypta soli

Orzechy nerkowca namaczaj przynajmniej 5 godzin. Odlej wodę i przełóż je do malaksera, najlepiej pracującego na wysokich obrotach. Dodaj daktyle bez pestek, mleko, wanilię, przyprawy i sól i zmiksuj wszystko na gładki krem. Dopraw rumem albo whisky, zachowując odpowiednie proporcje.

Chłodź w lodówce przez kilka godzin i podawaj z lodem. Na wierzch zetrzyj dodatkowo trochę gałki muszkatołowej.

Nogg (mat. prasowe)
Nogg (mat. prasowe)

Słonecznikowe klopsiki

Minęło już wprawdzie wiele lat, odkąd przestałam jeść mięso, ale o ile pamięć mnie nie myli, te słonecznikowe kuleczki smakują właśnie tak jak tradycyjne szwedzkie klopsiki. Była to też pierwsza potrawa na rodzinnym bożonarodzeniowym i wielkanocnym stole, którą w całości udało się zastąpić wegańskim odpowiednikiem.

Uwielbiam je, bo są proste do zrobienia i w święta smakują wręcz oszałamiająco dobrze!

ok. 25 sztuk

1 niecała szklanka pestek słonecznika

ok. 1 szklanki bułki tartej

1 duża żółta cebula

2 łyżki łusek babki jajowatej

150 ml wody

1 łyżka sosu tamari

1 łyżeczka soli

1 łyżeczki białego pieprzu

ok. 1 łyżeczki mielonego ziela angielskiego

olej do smażenia

Łuski babki jajowatej wymieszaj z wodą i odstaw, żeby napęczniały (na 10 minut albo tyle, ile trzeba, by w tym czasie przygotować pestki słonecznika i cebulę). Zmiksuj słonecznik na mączkę malakserem albo mikserem. Cebulę obierz i pokrój na kawałki, razem z pozostałymi składnikami dodaj ją do miksera. Zmiksuj wszystko na zwarty farsz. Możesz również posiekać ręcznie cebulę i wymieszać ją z innymi składnikami w misce. Z farszu uformuj kulki. Rozgrzej patelnię, wlej olej i smaż klopsiki na małym lub średnim ogniu, aż ładnie się zarumienią z obu stron.

Słonecznikowe klopsiki (mat. prasowe)
Słonecznikowe klopsiki (mat. prasowe)

Marynata Brantevik

Najlepszą na świecie marynatę do śledzi robi się w wiosce rybackiej Brantevik na równinie Österlen. Z tamtej okolicy pochodzi mała część mojej rodziny. Ryby były tam zawsze sprawą życia i śmierci, a wśród moich przodków znaleźć można rybaków i kapitanów. Marynata Brantevik gości na moim stole zarówno na Wielkanoc, jak i na Boże Narodzenie, ale swoją wersję przygotowuję z grzybami, które zyskują wtedy bardzo fajną strukturę i konsystencję. I jestem pewna, że moja marynata przypadłaby do gustu zarówno rybakom, jak i kapitanom.

1 duży słoik

Grzyby i sałatka

250 g grzybów, np. shiitake albo pieczarek portabello

1 czerwona cebula

1 żółta cebula

ok. 2/3 szklanki siekanego koperku, świeżego lub mrożonego

ok.1/3 szklanki cukru

3 liście laurowe

15 kulek białego pieprzu

15 kulek ziela angielskiego

1 łyżeczka grubo mielonego

pieprzu cytrynowego

Zalewa

300 ml wody

1 łyżeczka soli

2 łyżki octu (24%)

Grzyby wyczyść i pokrój na kawałki. Składniki zalewy włóż do garnka i zagotuj, dodaj grzyby. Zostaw je w zalewie, aż ta wystygnie. Cebulę obierz i drobno posiekaj. Liście laurowe pokrusz, ziele angielskie i pieprz rozetrzyj w moździerzu. Cebulę, przyprawy, cukier i koperek włóż do szklanego słoika i wymieszaj. Łyżką cedzakową wyłów grzyby z zalewy, dołóż do słoika i dokładnie wymieszaj z pozostałymi składnikami. Zakręć słoik i odstaw marynatę w chłodne miejsce na 3 dni. Je się wprawdzie głównie grzyby, ale podając marynatę, dobrze jest też udekorować talerz odrobiną cebuli.

Marynata Brantevik (mat. prasowe)
Marynata Brantevik (mat. prasowe)

*Fragmenty książki "Zielone Boże Narodzenie" Karoline Jönsson w przekładzie Agaty Teperek

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Ci się podobał, to wypróbuj nasz nowy newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

KLIKNIJ, BY ZAPISAĆ SIĘ NA NEWSLETTER >>>

Karoline Jönsson - szwedzka blogerka, autorka książek kulinarnych. Jej blog  uważa się za najlepszy szwedzki blog kulinarny. W 2015 roku poprowadziła pierwszy całkowicie wegetariański program w szwedzkiej telewizji. 

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (18)
Zaloguj się
  • t_uptus

    Oceniono 16 razy 12

    Ogólnie trzeba w końcu to powiedzieć, że szwedzka kuchnia jest stanowczo przereklamowana. Podobnie jak tzw. szwedzki stół, który w Szecji kojarzy się ze świetami Bożego Narodzenia. Mieszkałem w tym kraju długo, ale nie ma ani jednej potrawy, za którą bym tęsknił. I szczerze mówięc nie pamiętam ani jednego posiłku spożywanego u Szwedów, który zrobiłby na mnie pozytywne wrażenie. Natomiast potrafię oni wytworzyć wrażenie, że wszystko co szwedzkie jest dobre, nbajlepsze lub lepsze od innych. To ciekawe zjawisko, które fascynowało i bawiło mnie przez lata. To co zwykle jada się w Szwecji jest marnej jakości i smakuje przeciętnie, delikatnie mówiąc. Fiskpinnar, kötbullar,
    spagetti z sosem mięsnym czy potatisgratäng lub naleśniki i grochówka, to trzon kulinarny made in Sweden. Króluje jednak pizza i kebab masowo zjadane przez szwedzkie rodziny . Bywają smaczne co jest raczej zasługą Kurdów i innych imigrantów z południa . I tak to wygląda w szwedzkich domach. Można się sugerować wystawnymi imprezami typu Nobelfest czy urodzinami księżniczki czy króla, ale to z oczywistych względów nie ma żadnego związku z życiem zwykłych Szwedów. Żadnego.

  • wkswks

    Oceniono 13 razy 5

    Polska kuchnia tez jest raczej dla większości obcokrajowcow niejadalna. Jeśli przedmówca mówi o szwedzkiej kuchni instant i do tego na szybko - to jasne ze szału nie robi. Ale tradycyjne dania, pieczołowicie przygotowywane maja swój urok, nawet jak są za słodkie( Polacy nie są do słodkich dań przyzwyczajeni- ale to kwestia indywidualna). Tak jest zreszta z każda kuchnia: azjatycka dla mnie osobiście jest zbyt ostra, karaibska zbyt kwaśna, afrykańska zbyt korzenna. Ale czy powiem, ze szału nie ma? Otóż nie powiem, bo jest to zawsze interesujące doświadczenie, to element danej kultury - tak samo jak język. W ogóle kuchnie środkowej, zachodniej i północnej Europy są strasznie „ biedne” a do tego tluste i niezdrowe. Ja osobiście kuchni polskiej nie lubię, ale jak wiem, ze ktoś sam robił żurek czy barszcz na zakwasie, czy bigos królewski - nigdy nie odmawiam.

  • starystormy

    Oceniono 8 razy 2

    przeciez nie od dzis wiadomo ze grzyby shitake od wiekow rosna w kazdym szwedzkim lesie.
    o klasycznym gravad laxie pani blogerka albo pani redahtorka zapomniala serwujac w zamian azjatyckie grzybki.
    to tak jakby twierdzic ze panetone jest typowo polskie

  • kocia07

    Oceniono 7 razy -1

    To Szwedzi obchodzą jeszcze Boże Narodzenie?! przecież teraz w modzie jest ramadan XD

  • hummer_my_vehicle

    Oceniono 20 razy -6

    Boże Narodzenie po skandynawsku e tam Ramadan

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX