Wieś Piątek przez ponad 50 lat była uznawana za geometryczny środek Polski

Wieś Piątek przez ponad 50 lat była uznawana za geometryczny środek Polski (fot. Bartosz Józefiak)

reportaż

Od 1966 r. centrum Polski było w miejscowości Piątek. Tajemniczy przybysz z Krakowa sprawił, że to się zmieniło

Żeby wyjaśnić mieszkańcom Piątku, że ich dom to jednak nie jest środek kraju, Mariusz Meus pokazał tablice z opisem metod pomiaru. Według jego obliczeń centrum Polski stanowi nie Piątek, ale odległa o 16 km Nowa Wieś. Tablice bardzo mu się przydały. Zasłaniał się nimi przed mieszkańcami.

- To gdzie ja niby mieszkam? Całe życie myślałem, że w sercu Polski - dziwi się Kazimierz. Że tym sercem jest Piątek, ogłoszono ponad 50 lat temu. Była uroczystość, przyjechały władze partyjne, sam wojewoda - tak to pamięta Kazimierz. Był przekonany, że żyje w wyjątkowym miejscu, na przecięciu wszystkich polskich dróg! A tu nagle przychodzi ktoś i mówi, że to nieprawda. - Chyba nie będą teraz wszystkiego odkręcać. No bo nagle nie byłoby wiadomo, gdzie tak naprawdę mieszkamy - zastanawia się Kazimierz.

Przy wjeździe do miejscowości wita nas tablica: "Piątek - geometryczny środek Polski". Żebyśmy na pewno nie zapomnieli, gdzie jesteśmy, na centralnym placu ustawiono billboard "Tu bije centrum Polski". No i jest jeszcze pomnik - metalowy, okrągły, z dziurą pośrodku.

Przy wjeździe do miejscowości wita nas tablica: 'Piątek - geometryczny środek Polski' (fot. Bartosz Józefiak)
Przy wjeździe do miejscowości wita nas tablica: 'Piątek - geometryczny środek Polski' (fot. Bartosz Józefiak)

Andrzej, który nie godzi się na to, że Piątek nie jest jednak sercem kraju, wspomina: - Zabytkowy głaz tu przewozili na pamiątkę centrum Polski. Dwa dźwigi go musiały przenosić. Potem głaz zastąpił ten pomnik. Andrzej pół życia przepracował w zakładach mechanicznych. Ale - jak mówi - te zakłady, i inne, przetwórstwa warzyw, zmarnowali, wszystko wywieźli. - I teraz jeszcze centrum Polski chcą zabrać - martwi się.

Trawiasty placyk w środku Piątku okalają: sklep spożywczy, bar z kebabem, stacja benzynowa, przystanek busów, które co chwilę kursują do Kutna i Łodzi. Na bus do Łodzi czeka Katarzyna. Czekałaby na PKS, ale je zlikwidowali, więc jeżdżą tylko busy. Co ma swój plus, bo jeżdżą często. I minus, bo jak się zapełnią, to nie zabierają ludzi. I czekasz na następny, nie wiadomo jak długo. Katarzyna ma gospodarstwo, handluje żywym towarem. Jak się z kimś umawia na odbiór, od razu mówi, żeby przyjechać do centrum Polski. I jasna sprawa. A teraz mieliby centrum przenosić? - To się chyba komuś nudzi, dlatego mierzy - podejrzewa. - Jak urzędnicy mierzyli moje pole kilka lat temu, to policzyli 16 hektarów. Mierzyli znowu, wyszło im 15 i pół. Wyjścia są dwa: albo oni źle mierzą, albo się Polska kurczy. I tak samo może być z tym centrum Polski - mówi półżartem, ale też półserio.

Na przystanku ruch, obok para turystów fotografuje pomnik. Spokój, ale pozorny. W październikowe dopołudnie zburzył go tajemniczy przybysz z Krakowa.

Piątek od 1966 roku był uważany za geometryczny środek polski (fot. Bartosz Józefiak)
Piątek od 1966 roku był uważany za geometryczny środek polski (fot. Bartosz Józefiak)

Agent Kaczora

Mariusz Meus nie miał złych intencji. Miał za to marzenie - szerzyć geograficzną wiedzę. Z wykształcenia technik geodeta, pracuje w muzeum na Zamku Królewskim na Wawelu. W 2012 roku zmienił pasję do geodezji w akcję edukacyjną. - Zainteresowałem się historią południków zerowych, ich oznaczeń w różnych miejscach na świecie. W Krakowie kiedyś istniał bowiem krakowski południk zerowy; swoją historią sięga XIV wieku, będąc tym samym jednym z najstarszych w Europie i na świecie. Postanowiłem go przywrócić jako atrakcję turystyczną. - mówi.

Mariusz namówił zarząd zieleni miejskiej do zafundowania metalowej liny i tabliczki z oznaczeniem. Pojawiły się w parku przy ulicy Celarowskiej. Tak się zaczęło. Potem na krakowskim osiedlu Podgórze, w miejscu, gdzie przecina się pięćdziesiąty równoleżnik szerokości północnej i dwudziesty południk długości wschodniej, ustawił w 2012 r. płyty chodnikowe i rozchodzące się w cztery strony krawężnik, aby oznaczyć ten wyjątkowy punkt. W kolejnych dwóch parkach zawalczył o oznaczenie południka zerowego [południk został wyznaczony w 1795 roku przez Jana Śniadeckiego. Do XIX wieku każde państwo wyznaczało sobie własny południk "zerowy" - przyp.red.]. W kolejnych dwóch parkach walczy o oznaczenie południka 20 stopni wschód. Ruszył ze stroną na Facebooku "Honorowy Południk Krakowski". W Płaszowie południk 20 oznaczył w lokalnym pubie oraz przy tamtejszym przedszkolu. Na pytanie, w jakim celu to wszystko, Mariusz z dumą odpowiada: dla wiedzy. - Mamy powszechny dostęp do wiedzy, ale coraz gorzej analizujemy fakty, przez co prężnie rozwija się ruch teorii płaskiej Ziemi. Wbrew pozorom w XXI wieku wciąż jest potrzeba edukowania ludzi, jak wygląda świat, w którym żyją - przekonuje.

W 2018 roku pojawiły się wątpliwości dotyczące tego, gdzie faktycznie znajduje się środek Polski (fot. Bartosz Józefiak)
W 2018 roku pojawiły się wątpliwości dotyczące tego, gdzie faktycznie znajduje się środek Polski (fot. Bartosz Józefiak)

W 2018 roku Meus zdecydował się na krok oryginalny. Co będzie lepsze na stulecie niepodległości niż wyznaczenie serca Polski? W ten sposób wydał wyrok na Piątek. Bo gdy zrobił wstępne obliczenia, wyszło mu, że nic tu nie wychodzi. A konkretniej: że środek Polski nie wypada w Piątku.

Przede wszystkim ustalmy, co to jest geometryczny środek Polski. To jest punkt leżący w połowie rozciągłości obszaru Polski ze wschodu na zachód i z południa na północ. I to nijak w Piątku nie wychodzi. Można też wyznaczyć geodezyjny środek terytorium administracyjnego Polski: obszar lądowy z wodami śródlądowymi, zalewami Szczecińskim i Wiślanym. I ten faktycznie wypada w gminie Piątek, a dokładniej we wsi Balków.

- Piątek ogłoszono centrum w 1966 roku. To się wpisywało w działania władz, które chciały przyćmić obchody chrztu Polski. Kontaktowałem się z Instytutem Geodezji i Kartografii. Nie ma nigdzie informacji, jak dokonywano pomiarów. Nie wiemy, co liczono, jak liczono, jaką metodą. Nie wiemy nic. Mamy tylko gminną legendę - mówi Meus.

Meus postanowił zrobić to, czego nie zrobiono ponad 50 lat temu (a jeśli zrobiono, to nie ma po tym śladu). Do pomocy miał matematyka i informatyka z UW Piotra Różańskiego. Policzyli całkowity obszar Polski, a więc nie tylko obszar lądowy, ale też całość morskich wód wewnętrznych oraz szeroki na 12 mil pas Bałtyku, który przynależy do Polski. W ten sposób udało im się wyznaczyć centroid - środek obszaru Polski. Określili jego położenie w Nowej Wsi pod Kutnem, 16 kilometrów na północ od Piątku.

Według obliczeń Mariusz Meusa geometryczny środek Polski znajduje się w Nowej Wsi pod Kutnem, 16 km od Piątku (fot. Tomasz Zagórowski/Kutnowskie Centrum Informacyjne)
Według obliczeń Mariusz Meusa geometryczny środek Polski znajduje się w Nowej Wsi pod Kutnem, 16 km od Piątku (fot. Tomasz Zagórowski/Kutnowskie Centrum Informacyjne)

Szczęśliwy Meus z zaprzyjaźnioną firmą przygotował pamiątkowy słupek. Z władzami Nowej Wsi umówił się na uroczyste wmurowanie. Pozostało jeszcze jedno - mieszkańcom Piątku trzeba wyjaśnić sytuację. Żadnym "geograficznym centrum" nie są. Na lokalnych portalach i Facebooku zapowiedział przyjazd do Piątku. - Dostałem kilka wiadomości. Zarzucano, że jestem agentem "Kaczora" Dyktatora" i chcę zniszczyć polską geografię. Sarkastycznie na swoim profilu skomentowałem, że mieszkańcy Piątku na moje przybycie szykują widły i kosy. I to był błąd, bo trzeba był to przemilczeć - mówi Meus.

Jego noga stanęła na piątkowskiej ziemi w sobotnie przedpołudnie, 13 października. Z samochodu powyciągał tablice, na których opisywał metodę pomiaru. Tablice bardzo się przydały. Zasłaniał się nimi przed mieszkańcami. Przed jego samochodem zaraz ustawił się tłum pod przewodnictwem wójta. - Pytali, kim niby jesteśmy ja i koledzy, jakie mamy umocowanie. Kto nas nasłał? Kto nam zapłacił? Jakie mamy kompetencje? Wytykali, że nie mamy dokumentów urzędowych. Dlaczego nagłaśniamy sytuację bez ustalenia z nimi? Bez pozwolenia? Podważano logikę naszego myślenia. Przecież woda to nie Polska. Zapytałem, czy w takim wypadku Wisła też nie jest Polską? Ale mojego żartu nie zrozumiano - opowiada.

Meus wraz ze znajomymi z "Honorowego Południka" zapakował się do samochodu i odjechał do Nowej Wsi, gdzie czekało go cieplejsze przyjęcie. Po wszystkim wysłał list do wójta Piątku, w którym przepraszał za formę spotkania. Ale zdania nie zmienił. - Moje obliczenia są słuszne. Tylko popełniłem błąd, komunikując to w ten sposób. Nie wziąłem pod uwagę specyficznej sytuacji w małych miejscowościach, gdzie wójt i pleban są pierwsi po Bogu. W Piątku poległem. Tam nadal wiedzą swoje - żyją w "geometrycznym środku Polski" i kropka. Dla mnie, to jak żyć na płaskiej ziemi- podsumowuje.

Spotkanie Mariusza Meusa z mieszkańcami Piątku miało burzliwy przebieg (fot. Tomasz Zagórowski/Kutnowskie Centrum Informacyjne)
Spotkanie Mariusza Meusa z mieszkańcami Piątku miało burzliwy przebieg (fot. Tomasz Zagórowski/Kutnowskie Centrum Informacyjne)

Zamach

- Meus? A kto to niby jest? - denerwuje się wójt Piątku Krzysztof Lisiecki. - Powinien zacząć rozmowę od przyjścia do mnie. A on najpierw zaczął rozmawiać z panią sołtys Balkowa. A my mamy certyfikat, dokument z Instytutu Geodezji i Kartografii.

Wójt mówi wprost: Akcja Meusa to jest zamach na geometryczny środek Polski. Nie pierwszy zresztą. Lisiecki w "Gazecie samorządowej z środka Polski" pisze: "Historia ostatnich lat pokazuje, że już kilkukrotnie objawiali się różni specjaliści lokujący środek Polski w różnych miejscach, położonych zarówno bliżej, jak i dalej tego JEDYNEGO I PRAWDZIWEGO GEOMETRYCZNEGO ŚRODKA POLSKI - PIĄTKU!". Wójt twierdzi: "Pan Geodeta zauważa, że mogą być różne pomiary geometrycznego środka. Ale nie zakwestionował badań, które nas dotyczą. A Główny Geodeta Kraju przyznał nam rację".

Nie do końca. Gdy sprawa wybuchła, Główny Geodeta Kraju Waldemar Izdebski napisał pismo, że wyznaczony przez Meusa środek Polski jest jednym z możliwych. "W zależności od przyjętych zasad wychodzą różne lokalizacje. W związku z powyższym nie jest możliwe przekazanie oficjalnego stanowiska" - wyjaśniał Izdebski i umył ręce. Dla wójta to jednak dowód, że racja jest po stronie Piątku. Działania Meusa Lisiecki tak kwituje: 

- On tam wody sobie liczy, niewody. Niech sobie liczy. My wiemy, że lądowy środek jest u nas. Do tego zaczął głupoty pisać w Internecie, obrażał mieszkańców Piątku.

- Twierdzi, że dostawał groźby - mówię.

- Jeżeli ktoś pisze głupoty, to groźba może go ostudzić. Niepotrzebnie może to pisali, ale on prowokował. Porozmawialiśmy z nim, jak przyjechał. Człowieczyna coś zaczął imaginować, choć Główny Geodeta go do niczego nie upoważnił.

Mieszkańcy wsi nie zgadzają się z wyliczeniami Mariusza Meusa (fot. Tomasz Zagórowski/Kutnowskie Centrum Informacyjne)
Mieszkańcy wsi nie zgadzają się z wyliczeniami Mariusza Meusa (fot. Tomasz Zagórowski/Kutnowskie Centrum Informacyjne)

- On twierdzi, że nie rozmawialiście, tylko wrzeszczeliście na niego.

- No bo mieszkańcom nie podobało się, co robi. Były emocje. Dla nas bycie środkiem Polski to zaszczyt i prestiż. Na przykład Przemysław Babiarz robił kiedyś program: cała Polska Biega. I ten uroczysty bieg zaczynał się w Piątku. Przyjechali olimpijczycy, dziennikarze. Tutaj sezon zaczynają motocykliści, rozpoczynają się rajdy kolarskie, są coroczne zloty do środka Polski. Nas to motywuje do działania na rzecz gminy. Burzyć jest łatwo. Dużo trudniej coś budować - kończy wójt.

Praca pokoleń

Stanisław Cisak wyciąga zieloną księgę. Wycinki z gazet, opisy zlotów do centrum Polski, zdjęcia odrestaurowanych dworków. Jako były prezes Towarzystwa Miłośników Piątku i Okolic miał zawsze pełne ręce roboty. Do tego w piątkowskich zakładach mechanicznych był kontrolerem jakości, technologiem, inspektorem BHP, potem dyrektorem technikum mechanicznego. Pamięta, jak w latach 90. zwolnili 120 pracowników zakładów. Pamięta, jak z zakładów przetworów warzywnych słoiki i butelki wywozili ciężarówkami. I bardzo dobrze pamięta wyznaczenie centrum Polski. Opisał to w swojej książce. Jednej z trzech, które napisał o Piątku i okolicach.

W 1966 roku lokalni działacze PTTK zwrócili się do Instytutu Głównego Urzędu Geodezji i Kartografii z prośbą o wyznaczenie środka kraju. Wypadł 3 km od Piątku, ale inicjatorzy postanowili przenieść jednak środek do centrum gminy, żeby turyści mieli lepszy dojazd. Pierwsze zloty do środka Polski wystartowały cztery lata później. Kolarze i motocykliści ciągnęli z całego kraju.

Stanisław Cisak, były prezes Towarzystwa Miłośników Piątku i Okolic (fot. Bartosz Józefiak)
Stanisław Cisak, były prezes Towarzystwa Miłośników Piątku i Okolic (fot. Bartosz Józefiak)

Cisak nie widzi powodu, dlaczego tę pracę pokoleń miałby zmieniać geodeta, który chyba już zresztą przeprosił i wycofał się ze swoich słów. I bardzo dobrze, bo nie wiadomo, na czyje zlecenie to robił. Jakoś dziwnie przed wyborami wypłynął. Przypadek? - Bronimy pamięci i dbamy o naszą małą ojczyznę. Nic więcej - podsumowuje Stanisław Cisak.

Wójt zaprasza na toast

Ilona Piasecka z Nowej Wsi dobrze pamięta ten wrześniowy poranek. Odbiera telefon od koleżanki: W telewizji pokazują zdjęcie waszego domu. Mówią, że tam jest centrum Polski. Mają kopiec sypać, najwyższy na świecie.

Ilona usiadła przed komputerem. I faktycznie - teksty o nowym centrum Polski. Zdjęcia z wielką, czerwoną strzałką wycelowaną w jej działkę. Podany dokładny adres. Sytuacja jak z Barei.  Piasecka sama zadzwoniła do Honorowego Południka Krakowskiego. Okazało się, że Mariusz Meus już nowy środek wyznaczył, tylko zapomniał im o tym powiedzieć. I zapytał, czy zgodziliby się na skromne upamiętnienie. - Mężowi się dolary w oczach zaświeciły. Może nas wyeksmitują, zapłacą miliony za działkę, ale nic z tego - żartuje Ilona Piasecka.

Z gminy skontaktowali się z nimi dwa tygodnie przed imprezą. Było święto, ponad sto osób. Trochę jak w cyrku. Całe podwórko obcych ludzi. Gmina przywiozła krzesła, namioty, naprzeciwko sąsiad udostępnił pole na grochówkę i kiełbaski.

Nowy geometryczny środek Polski znajduje się na działce pani Ilony Piaseckiej (fot. Tomasz Zagórowski/Kutnowskie Centrum Informacyjne)
Nowy geometryczny środek Polski znajduje się na działce pani Ilony Piaseckiej (fot. Tomasz Zagórowski/Kutnowskie Centrum Informacyjne)

Wmurowano honorowy słup z napisem "Centroid Polski" i współrzędnymi. Stanął w ogródku obok dziecięcych zabawek, trampoliny i żółtego, parterowego domu. - Nasze życie za bardzo się nie zmieniło. Tylko rowerzyści robią sobie tu selfiaczki i wycieczki przyjmujemy. Ostatnio mieliśmy gości z Gorzowa Wielkopolskiego. A wycieczka z akademii z Bielska-Białej jechała do nas cztery godziny. Zrobili zdjęcia, poobkładali się flagami uczelni, przywieźli ziemię, żeby nią sypnąć pod pomnikiem - opowiada Ilona.

Piaseccy, nowo mianowani strażnicy centrum Polski, pochodzą z Kutna. Mają trzyletniego syna Franka i roczną Helenkę. - Trzy lata mieszkaliśmy w Warszawie. Pracowaliśmy w banku. Pomyśleliśmy, że jak mamy tam kupić mieszkanie, to pod Kutnem zbudujemy sobie dom za te same pieniądze. Mąż dojeżdżał jeszcze przez parę lat do Warszawy, ale tragedii nie było. Pociąg z Kutna jechał godzinę dwadzieścia. Potem znalazł pracę w Kutnie. Wiadomo - zarobki połowę mniejsze. Ale ja sobie nie wyobrażam mieszkać w bloku. Z drugiej strony: Kutno to trochę umieralnia. Ostatnio udało nam się wyrwać na miasto. O 23 wszystko już pozamykane - opowiada Ilona. Czy w nowym środku Polski widzi nowe szanse? - Może będziemy sprzedawać wodę z kranu albo wysyłać w świat ziemię z naszego ogródka? Albo chociaż otworzymy budkę z hot dogami? - żartuje. - Na razie korzyść jest taka, że krzaki nam wycięli. Cztery lata prosiliśmy o to w gminie, a tydzień przed uroczystością ekipa przyjechała. I obiecali, że postawią latarnię. Może drogę zrobią, bo dziury tu mamy takie, że można resory połamać.

Na działce pani Ilony wmurowano honorowy słup z napisem 'Centroid Polski' i współrzędnymi (fot. Tomasz Zagórowski/Kutnowskie Centrum Informacyjne)
Na działce pani Ilony wmurowano honorowy słup z napisem 'Centroid Polski' i współrzędnymi (fot. Tomasz Zagórowski/Kutnowskie Centrum Informacyjne)

W całej Nowej Wsi to namaszczenie na nowe centrum Polski przyjęto ze spokojem. Żeby nie powiedzieć, z rezerwą. - Bieda taka sama. Syn jeździ na ciężarówce po Francji, wnuk na autobusach w Warszawie. A ja z mężem mam 1900 złotych emerytury. Mieliśmy gospodarstwo, krowy, świnie, ale wszystko posprzedawaliśmy. Drobny rolnik nie ma życia w Polsce. Tutaj ludzie dojeżdżają do Warszawy. Wstają o czwartej, żeby zdążyć na pociąg - mówi Maria.

Jacek, który pracuje w zakładach drobiarskich, pomnikowi środka Polski nie wróży dobrej przyszłości: - Ci sąsiedzi, co im obelisk zbudowali, nie mają z czego się cieszyć. Zawsze ich zalewa na wiosnę. Postawili dom na bagnisku. Jak popada, to ten pomnik centrum Polski będzie w błocie pływał. 

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Ci się podobał, to wypróbuj nasz nowy newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

KLIKNIJ, BY ZAPISAĆ SIĘ NA NEWSLETTER >>>

Bartosz Józefiak. Mieszka w Łodzi. Pracował w gazetach lokalnych w Łodzi, Wrocławiu i Pabianicach, współpracuje z "Dużym Formatem" i "Tygodnikiem Powszechnym". Jest absolwentem Polskiej Szkoły Reportażu i swoją przyszłość wiąże właśnie z reportażem.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (44)
Zaloguj się
  • svetomir

    Oceniono 12 razy 12

    Uwzględnianie wód terytorialnych wydaje mi się mocno kontrowersyjne. Gdyby tak liczyć, to środek Francji mógłby się znaleźć poza
    Francją

  • bie1-3

    Oceniono 13 razy 11

    oj tam, oj tam. Wzorzec kilograma, czy metra w Sevres pod Paryżem, też już nie jest aktualny :)

  • mistermadmat

    Oceniono 10 razy 10

    Sami swoi zmiksowane z Alternatywy 4.......

  • justas32

    Oceniono 11 razy 9

    "Agent Kaczora Dyktatora" - super obelga, brawo krajanie ... :-)

  • zetpaw

    Oceniono 13 razy 9

    Jak dla mnie to nie Piątek a Środa jest właściwym środkiem, jak sama nazwa wskazuje !
    Wielkopolska oczywiście.

  • qeton

    Oceniono 9 razy 7

    Jedyny rozsądny sposób na wyznaczenie środka dowolnego kraju, to znalezienie punktu stanowiącego środek ciężkości figury tworzonej przez granice. Metoda opisana w artykule, czyli mierzenie odległości między punktami skrajnymi, jest absurdalna, może być co najwyżej tematem zabawy na lekcji geografii w szkole podstawowej.

  • romikus

    Oceniono 4 razy 4

    Do Warszawy to -
    Ja to proszę pana mam bardzo dobre połączenie.Wstaję rano, za piętnaście trzecia. Latem to już widno.Za piętnaście trzecia jestem ogolony, bo golę się wieczorem,śniadanie jadam na kolację,więc tylko wstaję i wychodzę.
    -No ubierasz się pan
    -W płaszcz jak pada.Opłaca mi się rozbierać po śniadaniu?
    -Aaaa...fakt.
    -Do PKS mam pięć kilometry.O czwartej za piętnaście jest PKS.
    -I zdanżasz Pan?
    -Nie, ale i tak mam dobrze, bo jest przepełniony i nie zatrzymuje się. Przystanek idę do mleczarni, to jest godzinka. Potem szybko wiozą mnie do Szymanowa.MIeko, wiesz pan, ma najszybszy transport, inaczej się zsiada. W Szymanowie zsiadam, znoszę bańki i łapię EKD. Na Ochocie w elektryczny, do Stadionu. A potem to mam już z górki, bo tak:119, przesiadka w trzynastkę, przesiadka w 345 i jestem w domu. To znaczy w robocie. I jest za piętnaście siódma. To jeszcze mam kwadrans.To jeszcze sobie obiad jem w bufecie.To po fajrancie już nie muszę zostawać,żeby jeść, tylko prosto do domu i góra 22.50 jestem z powrotem. Golę się, jem śniadanie i idę spać

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX