Eddy, David i Bobby

Eddy, David i Bobby (fot. materiały prasowe)

społeczeństwo

"Byliśmy jak szczury w laboratorium"*. Historia eksperymentu psychologicznego na dzieciach

Tim Wardle pięć lat pracował nad dokumentem "Bliscy nieznajomi". Nabawił się paranoi. Niebezpodstawnie - przed nim historię tajemniczego eksperymentu na trojaczkach próbowano opowiedzieć trzy razy. Nikomu się nie udało, bo twórcy badania mieli wpływy i pieniądze, by sprawę za każdym razem zamieść pod dywan. Wardle bał się, że i jego w końcu uciszą.

Wstrząsający dokument "Bliscy nieznajomi" można zobaczyć podczas tegorocznej edycji festiwalu WATCH DOCS. Prawa człowieka w filmie (9 i 10 grudnia).

[Spoiler alert: Jeśli zamierzasz zobaczyć film, przeczytaj ten tekst po jego projekcji]

Zaczęło się tak:

"Cześć Eddy".
"Dobrze cię widzieć Eddy".
"Eddy! Ty tutaj? Przecież miałeś nie wracać".
Studenci Sullivan County Community College w stanie Nowy Jork pozdrawiają dawno niewidzianego kolegę. Niektórzy są wyraźnie zdziwieni, bo Eddy pod koniec zeszłego roku wyleciał z uczelni i już wtedy deklarował, że nie ma zamiaru wracać. Ale tę burzę brązowych loków, duże piwne oczy i zalotny uśmiech trudno pomylić. Eddy jednak się pojawił! Tyle że jest jakiś dziwny. Po pierwsze, kategorycznie odmawia bycia Eddym. Po drugie, twierdzi, że nie ma pojęcia, kim jest Eddy.
- Na imię mi Bobby - powtarza coraz bardziej bezradny, gdy kolejna osoba klepie go po plecach.
- Skąd mnie znacie, skoro nigdy wcześniej tu nie byłem? - dodaje.

To jedna z pierwszych scen dokumentu "Bliscy nieznajomi" ("Three Identical Strangers") w reżyserii Tima Wardle'a. Pięćdziesięciosześcioletni Bobby Shafran opowiada o dniu, który wywrócił jego dotychczasowe życie do góry nogami - dniu, w którym spotkał samego siebie w ciele innego człowieka.

Bobby wychował się w Scarsdale na przedmieściach Nowego Jorku, gdzie mieszkali przedstawiciele dobrze sytuowanej klasy średniej. Jego ojciec był lekarzem, matka - adwokatką. Od zawsze wiedział, że rodzice go adoptowali, gdy miał zaledwie kilka miesięcy. Zresztą nie był ich pierwszym dzieckiem: dwa lata wcześniej zaopiekowali się osieroconą dziewczynką. Bobby miał więc starszą siostrę i kochającą rodzinę. W filmie Wardle'a opowiada jednak, że kiedy był dzieckiem, zdarzały mu się autodestrukcyjne zachowania: na przykład wstrzymywał oddech aż do utraty przytomności albo z całej siły walił głową w sztachetki łóżeczka. - Mama podobno odchodziła od zmysłów - mówi.

Psycholodzy z agencji adopcyjnej, którzy przez wiele lat odwiedzali rodzinę, przekonywali opiekunów, że nie ma powodu do zmartwień: z Bobbym jest wszystko w porządku. Nigdy nie zająknęli się, że zaledwie kilkadziesiąt kilometrów stąd, w Queens - robotniczej dzielnicy Nowego Jorku - odwiedzają inne dziecko łudząco podobne do Bobby'ego. Ono też bezradnie uderza głową o łóżeczko, doprowadzając przerażonych rodziców na skraj szaleństwa.

Trzy razy lepiej niż raz

Jest początek września 1980 roku. Stany żyją sprawą cudownego spotkania dziewiętnastoletnich jednojajowych bliźniaków, których rozdzielono kilka miesięcy po urodzeniu. Historia jest niesamowita, ale już za chwilę stanie się niewyobrażalna.

- Dzień dobry, nazywam się Dawid Kalleman, właśnie trzymam w ręku wczorajszą gazetę i patrzę na zdjęcie cudownie odnalezionych bliźniaków. Wydaje mi się, że wyglądam jak oni. Chyba jestem trzeci. W filmie Wardle'a Dawid wspomina, że gdy skończył mówić, matka Eddy'ego, której przekazywał tę informację przez telefon, nie wytrzymała i odłożyła słuchawkę.

Tim Wardle (fot. materiały prasowe)
Tim Wardle (fot. materiały prasowe)

A więc jest Bobby, Eddy i Dawid. Urodzili się 12 lipca 1961 roku w Long Island Jewish Hospital. Ze szpitala trafili pod opiekę agencji adopcyjnej Louise Wise. Po kilku miesiącach spędzonych razem w domu opieki każdego wzięła do siebie inna rodzina. Żadna z nich nie była świadoma, że chłopiec ma bliźniacze rodzeństwo. Z dokumentów, które ujrzały światło dzienne już po zakończeniu prac nad filmem, wiadomo, że jako pierwszy do adopcji został oddany Eddy, ale po czterech tygodniach - nie wiadomo z jakiej przyczyny - chłopca zwrócono. Jego braci już jednak nie było w agencji. Eddy czekał na kolejną szansę zupełnie sam. Dawid trafił do emigranckiej rodziny drobnych przedsiębiorców - jego ojciec prowadził niewielki sklep w Queens. Rodzina Roberta należała do nowojorskiej elity. Eddy w końcu wylądował w domu białej, konserwatywnej klasy średniej. Mieszkał w jednorodzinnym domu z czerwonej cegły na przedmieściach Nowego Jorku.

Dziewiętnastolatków mało obchodziły dzielące ich różnice klasowe. Gdy się spotkali, porównywali ulubione drinki, marki papierosów, pierwsze miłości i ulubione samochody. Zresztą na pytania o powody rozdzielenia żaden z nich nie miał czasu. Trojaczki przeżywały właśnie swoje pięć minut. O ich historii pisali wszyscy: od "New York Times'a" przez magazyn "People" po "Good Housekeeping". Chłopcy prawie zamieszkali w studiach telewizyjnych, uczestnicząc we wszystkich możliwych programach rozrywkowych i talk-show. Identycznie ubrani, tak samo poruszający biodrami, palący te same papierosy, gustujący w starszych kobietach, zakochani w sobie nawzajem. Uwielbiali podkreślać, jak bardzo są podobni i jak doskonale się rozumieją. Ameryka chciała widzieć w nich trzy jednakowe kopie, które nagle znalazły się w tej samej bajce.

Bobby, David, Eddy (fot. materiały prasowe)
Bobby, David, Eddy (fot. materiały prasowe)

Niedługo potem trojaczki wspólnie wynajęły mieszkanie w Nowym Jorku. Były kolorowe lata 80., złota era disco i klubbingu. Nierozłączni Dawid, Eddy i Bobby imprezowali w Studiu 54, najsłynniejszym nowojorskim klubie nocnym dla gwiazd. Gdy fala popularności nieco opadła, szukali pomysłu, jak z bycia trojaczkami uczynić sposób na życie. Wsparł ich ojciec Dawida, pomógł stworzyć The Triplets. Old New York Steakhouse - restaurację z siedzibą w nowojorskim Soho. Oprócz serwowania wykwintnych dań mięsnych i organizowania imprez suto zakrapianych alkoholem w ofercie lokalu figurowało niezapomniane towarzystwo trojaczków. W pierwszym roku działalności zarobili ponad milion dolarów.

Restaurację zamknięto w 2000 roku. Ostatnie pięć lat spędził w niej tylko Dawid. - Odkąd zostałem sam, nic nie miało już sensu - zwierzał się podczas spotkania z publicznością po jednej z projekcji "Bliskich nieznajomych".

Ta bajka nie trzyma się kupy

- Ma pan brata bliźniaka - usłyszawszy w słuchawce, co mówi nieznana mu kobieta, Doug Raush omal nie spowodował wypadku. Telefon odebrał, gdy jechał samochodem. Kobieta twierdziła, że pracowała w agencji adopcyjnej Louise Wise, a teraz jest śmiertelnie chora i nie zamierza zabierać do grobu tajemnicy.

Był rok 2000 - dokładnie 20 lat wcześniej dziewiętnastoletni Bobby przypadkiem dowiedział się o istnieniu swoich dwóch braci.

Gdy Doug odebrał telefon, miał już 37 lat, żonę i trójkę dzieci. Rodzice nigdy nie ukrywali, że został adoptowany, podobnie jak jego o trzy lata starsza siostra. - Trudno to opisać, ale od dziecka miałem głębokie poczucie braku. Czułem, że jestem niepełny - opowiadał Doug Lori Shinseki. Reżyserka mniej więcej w tym samym czasie co Tim Wardle zainteresowała się tematem rozdzielanych po porodzie niemowląt. Filmowcy materiału do swoich dokumentów szukali niemal równolegle. "The Twinning Reaction" udało się wypuścić już w 2017 roku, na rok przed premierą "Bliskich nieznajomych". Wardle skupił się na historii trojaczków. Shinseki w szerszym kontekście przedstawiła praktyki agencji Louise Wise.

Niedługo po telefonie od tajemniczej kobiety Doug wita na lotnisku w Ohio Howarda Buracka - brata bliźniaka, z którym w jednym łóżeczku spędził pierwszych sześć miesięcy życia. - Wyobraź sobie, że patrzysz w lustro i przyglądasz się swojemu odbiciu. Wszystko jest w porządku, aż nagle orientujesz się, że ono nie zachowuje się tak jak ty: podnosi rękę, choć ty trzymasz ją opuszczoną. Cholera! Przecież to moje odbicie! Czemu się rusza? To mniej więcej czułem, gdy po raz pierwszy spotkałem Howarda - tłumaczył Doug dziennikarce ABC News.

Okazało się, że Howard o istnieniu brata bliźniaka wiedział już dwa lata wcześniej. Szukając informacji o biologicznej matce, skontaktował się z agencją Louise Wise. Jej pracownicy oznajmili, że o matce nic mu nie powiedzą, ale za to wyjawili: ma pan brata bliźniaka. Niestety, z uwagi na ochronę danych osobowych nie możemy zdradzić, jak się nazywa. - Przez dwa lata myślałem o nim codziennie. Chodząc po ulicach, rozglądałem się w poszukiwaniu własnej twarzy. Czasem ogarniało mnie przerażenie: byłem pewny, że nigdy go nie poznam - wspomina Howard. Na szczęście nieznaną im kobietę ruszyły wyrzuty sumienia.

Reżyserce "The Twinning Reaction", Lori Shinseki, udało się dotrzeć do jeszcze dwóch bliźniaczych par rozdzielonych i adoptowanych za pośrednictwem agencji Louise Wise. Dwie siostry odnalazły się przez Facebooka. Kolejna kobieta mogła jedynie odwiedzić grób bliźniaczki. Ta przez całe życie walczyła z depresją, aż w końcu popełniła samobójstwo.

Oprócz przypadków opowiedzianych w filmach są jeszcze Paula Bernstein i Elyse Schein - bliźniaczki, które odnalazły się w 2004 roku, a swoje doświadczenia opisały w książce "Identical Strangers". Wszystkie dzieci urodziły się w latach 60. Wszystkie rozdzieliła agencja Louise Wise - w sumie cztery pary bliźniaków i jedne trojaczki. Przynajmniej o tylu dziś wiemy.

Louise Waterman Wise przemawia na Światowym Kongresie Żydów w 1944 roku (fot. World Jewish Congress / wikimedia.org / CC BY-SA 3.0)
Louise Waterman Wise przemawia na Światowym Kongresie Żydów w 1944 roku (fot. World Jewish Congress / wikimedia.org / CC BY-SA 3.0)

Geny czy środowisko?

Agencja Louise Wise powstała w 1916 roku w Nowym Jorku. Stworzono ją z myślą o ułatwieniu żydowskim rodzinom, chcącym adoptować potomstwo, dostępu do porzuconych przez biologiczne matki żydowskich dzieci. Przez lata instytucja cieszyła się ogromnym poważaniem i miała wielu prominentnych darczyńców.

"Przyszli rodzice o swoich dzieciach winni wiedzieć to, co absolutnie niezbędne, na pewno nie wszystko" - mawiała Justine Wise Polier, córka założycielki i wieloletnia szefowa instytucji. Właśnie ta żelazna reguła zmusiła wielu dawnych podopiecznych i ich rodziny do pozwania agencji w trybie cywilnym. Pozwów było tyle, że agencję Louise Wise zamknięto w 2004 roku. Ale od zatajania informacji o chorobie psychicznej, na jaką cierpiała matka biologiczna adoptowanego dziecka - bo do takich sytuacji też w agencji Louise Wise dochodziło - do świadomego rozdzielania bliźniąt prowadzi daleka droga. Dlaczego pracownicy agencji w pewnym momencie zdecydowali się nią podążyć?

- W nauce nie istnieje nic bardziej politycznego niż badania nad bliźniętami - mówi Lori Shinseki Lawrence Wright, amerykański reporter, autor książki "Twins: And What They Tell Us About Who We Are". - W historii eksperymenty na bliźniętach służyły do legitymizowania rasizmu, klasizmu i nazizmu - dodaje. Bliźniętami fascynował się między innymi Josef Mengele. Prowadził na terenie Auschwitz potworne doświadczenia na blisko 3000 dzieci, z których przeżyło tylko 200.

"Bliźnięta, a w szczególności te jednojajowe, czyli posiadające niemal identyczny materiał genetyczny, są dla nauki ciekawe, bo każą zastanowić się nad tym, kim jesteśmy: w jakim stopniu nasze życie determinują geny, a w jakim środowisko. Odpowiedź ma oczywiście poważne konsekwencje dla porządku społecznego" - pisze Wright w "Double Mystery", artykule z "New Yorkera". - "Istotą liberalizmu jest wiara, że człowieka można zmienić, modyfikując jego środowisko. Ale jeśli los jednostki od początku jest zapisany w genach, po co marnować pieniądze na programy społeczne? Badania na bliźniętach jednojajowych wpisują się w samo serce tego sporu".

Zbierając materiały do książki, Wright w jednym z artykułów poświęconych psychologii bliźniąt natknął się na tajemniczy opis badania nad rozdzielonymi niemowlętami. Niestety, badanie to nigdy nie zostało opublikowane. Istniał jedynie jego opis oraz informacja, że autorem eksperymentu jest Peter Neubauer. Wright zaczął więc węszyć.

Lawrence Wright (fot. fourandsixty / wikimedia.org / CC BY-SA 3.0)
Lawrence Wright (fot. fourandsixty / wikimedia.org / CC BY-SA 3.0)

Neubauer to jeden z czołowych amerykańskich psychiatrów dziecięcych, bliski współpracownik Anny Freud, który w latach 30. wraz z rodziną uciekł z Austrii do Stanów. Przyjaźnił się z Violą Bernard, psychiatrą konsultującą podopiecznych agencji Louise Wise. Wright dotarł do materiałów, z których wynika, że lekarka żywiła bardzo silne, choć niepoparte żadnymi badaniami przekonanie o tym, co jest lepsze dla wychowania bliźniąt: przebywając pod jednym dachem, rodzeństwo dostaje od rodziców tylko połowę uwagi i opieki, dlatego każde z dzieci ma mniejsze niż ich rówieśnicy szanse na rozwój. Stąd Bernard wysnuła wniosek: dla ich własnego dobra bliźnięta należy rozdzielać.

Proceder separowania niemowląt został więc wymyślony nie tyle na potrzeby eksperymentu, ile jego twórca - Peter Neubauer - prawdopodobnie wykorzystał istniejące już praktyki, by badać wpływ genów i środowiska na ludzkie życie. Psychiatra starał się powiększyć próbę badawczą. Chciał włączyć do swojego projektu inne nowojorskie agencje adopcyjne. Wszystkie jednak odrzuciły propozycję uczestnictwa w eksperymencie, uznając go za nieetyczny.

Dziś wiadomo, że badanie na pewno prowadzone było od 1961 roku - wtedy na świat przyszły trojaczki. Zakończyło się prawdopodobnie w 1980 roku, kiedy Bobby spotkał swoich braci. Rok później legislatorzy stanu Nowy Jork zakazali rozdzielania bliźniąt w procesie adopcyjnym.

- Od najwcześniejszych lat pamiętam, że co jakiś czas w domu pojawiali się obcy ludzie. Prosili, bym rozwiązywał różne testy, rysował, jeździł na rowerze i odpowiadał na dziwne pytania. Wszystko było filmowane - wspomina Howard.
- Mam poczucie, że ci ludzie ukradli nam dzieciństwo - wtóruje mu Doug.

Mężczyznom udało się odzyskać od agencji Louise Wise część dokumentacji poświęconej ich przypadkowi. Wyczytali z niej, że podobnie jak trojaczki, także i oni we wczesnym dzieciństwie przejawiali zachowania autodestrukcyjne. Najprawdopodobniej wystąpiły one w reakcji na separację. Bliźnięta tworzą więź już w brzuchu matki, dzieląc przestrzeń i zasoby. Dzieci oddane do adopcji przez agencję Louise Wise dzieliły ją także przez kilka pierwszych miesięcy życia. Dziś, już jako dorośli, mówią, że poczucie pustki, niespełnienia, odosobnienia i smutku towarzyszyło im przez całe życie, mimo że wychowywali się w szczęśliwych rodzinach. Część bliźniąt zmagała się z depresją. Dwójka popełniła samobójstwo. Oprócz kobiety przywołanej w filmie Lori Shinseki życie odebrał sobie także Eddy, jeden z trojaczków. Miał zaledwie 34 lata. Jego żona twierdzi, że to właśnie świadomość straconych lat, rozłąki i ukradzionego dzieciństwa stała się nie do zniesienia i ostatecznie go przytłoczyła.

Dowiecie się, gdy wszyscy umrą

- Ludzie myślą, że naukowcy zaangażowani w ten eksperyment mieli wszystko świetnie zaplanowane. Podczas gdy tam panował potworny bałagan. Nikt nie miał pojęcia, co robi. Nikt nie wiedział, jak powinno się prowadzić badania naukowe - mówił po obejrzeniu "Bliskich nieznajomych" dr Lawrence Perlman, który świeżo po ukończeniu psychologii uczestniczył w badaniach, odwiedzając domy rozdzielonych bliźniąt. Po roku jednak zrezygnował. Uznał, że źle prowadzony eksperyment nie przyda mu się do doktoratu.

Rzeczywiście - z badań nie wyciągnięto żadnych wniosków. Neubauer nie rozwiązał odwiecznego dylematu: geny czy środowisko. Zastrzegł jednak, że po jego śmierci wszystkie dokumenty dotyczące eksperymentu mają zostać zdeponowane na Uniwersytecie Yale. Umarł w 2008 roku. Materiały zawierały dopisek, by odtajnić je dopiero w 2066 roku. Po interwencji prawników niewielką ich część otrzymali Doug i Howard oraz Dawid i Bobby.

W 1995 roku reporter Lawrence Wright skontaktował się z wówczas już emerytowanym Peterem Neubauerem. Na pytanie, czy wszystkie osoby biorące udział w badaniu wiedzą, że mają rodzeństwo, Neubauer odpowiedział: Niektórzy wiedzą, niektórzy nie. Zagadką pozostaje też, ile bliźniąt rozdzielono "dla ich dobra" - jak zakładała Viola Bernard - mimo że wcale nie uczestniczyły w badaniu.

Do 2066 roku raczej wszyscy umrą.

Epilog

Dokładnie rok temu 16-letnia córka Justina Goldberga, producenta z Los Angeles, jadła obiad z przyjaciółmi w restauracji Marconda's Puritan Poultry. W pewnym momencie do lady podszedł mężczyzna, który wyglądał i poruszał się dokładnie jak jej ojciec. Dziewczyna podeszła, żeby spytać, co tu robi, ale w ostatniej chwili zaczęła mieć wątpliwości, czy to na pewno on. Zamiast nawiązać kontakt, uwieczniła mężczyznę na krótkim filmie nagranym telefonem.

THIS STORY TRUMPS THEM ALL from Ascendant Media Works on Vimeo.

Justin Goldberg urodził się w 1966 roku i podobnie jak jego młodsza siostra był adoptowany za pośrednictwem agencji Louise Wise. Teraz wierzy, że i on ma brata bliźniaka.

*To zdanie wypowiedział Bobby Shafran w dokumencie "Bliscy nieznajomi"

***

Film "Bliscy nieznajomi" będzie wyświetlany 9 i 10 grudnia w ramach festiwalu WATCH DOCS. Prawa człowieka w filmie, więcej www.watchdocs.pl.

Korzystałam z:
Bliscy nieznajomi, reż. Tim Wardle
The Twinning Reaction, reż. Lori Shinseki
Program Secret Siblings, ABC News
Lawrence Wright, Twins: And What They Tell Us About Who We Are
Lawrence Wright, Double Mystery, "New Yorker", 7.08.1995


Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Ci się podobał, to wypróbuj nasz nowy newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

KLIKNIJ, BY ZAPISAĆ SIĘ NA NEWSLETTER >>>

Magda Roszkowska. Dziennikarka i redaktorka. Przez wiele lat związana z Fundacją Nowej Kultury Bęc Zmiana, gdzie współprowadziła magazyn kulturalny "Notes na 6 tygodni".

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (98)
Zaloguj się
  • 2jacks2

    Oceniono 41 razy 25

    Tak wygląda psychologia. Babka wymyśliła sobie, że mama więcej miłości da jednemu dziecku i pyk....zrobione.

  • wloczykijas

    Oceniono 29 razy 19

    Sądząc przynajmniej po przypadku tych trojaczków odpowiedź jest prosta – geny. Wiadomo, że nie determinują wszystkiego, ale jak widać bardzo wiele (przynajmniej w fenotypie).

  • Michal Czubala

    Oceniono 22 razy 14

    Męczy mnie czytanie artykułu napisanego w innym języku dla odbiorcy z innego kręgu kulturowego okrutnie przełożonego słowo po słowie na polski. Pani redaktor mogłaby napisać cos z własnej głowy i podzielić się własnymi spostrzeniami skoro uważa się za dziennikarza zamiast kopiować z pomocą Google translate pracę innych. Brak szacunku dla czytelnika o języku nie wspominając. Czy zna ktoś jakieś portale na których piszą dziennikarze a nie gimbaza co pod artykułem publikuje krótkie przypisy o sobie z jakiegoś powodu? Czy to konkurs dla aspirujacych vlogerow z gimnazjum?

  • ochujek

    Oceniono 52 razy 14

    Żydzi, więc nie trafili na księdza pedofila. Tyle w tym dobrego. Katolickie sierocińce były piekłem dla dzieci.

  • tonieemail

    Oceniono 12 razy 12

    Chyba w Polsce też była podano historia, tj nastąpiło rozdzielenie bliźniaczek. Wyszło przypadkowo bo mieszkały w jednym mieście. Ktoś może przypomnieć?

  • blumkwist

    Oceniono 14 razy 10

    Ciekawe czy np. Niemcy, czy jakakolwiek inna nacja, tworzą dla siebie analogiczne ośrodki adopcyjne, które zapewniają parze gotowej na adopcje, że ich adoptowane dziecko będzie etnicznym Niemcem? Czy może tylko Żydzi tworzą sobie takie ośrodki. Ciekawe jest też, czy takie etnicznie sprofilowane ośrodki adopcyjne, nie świadczą aby o rasizmie panującym w nacji tworzącej dla siebie takie instytucje...

  • drakaina

    Oceniono 16 razy 8

    Pani Magdo, może warto było podać oryginalny tytuł filmu? Po tłumaczeniu - oficjalnym polskim? nie wiem... w każdym razie niedobrym - "Bliscy nieznajomi" szukałam "Close Strangers", tymczasem film ma tytuł "Three Identical Strangers"

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX