Marzenna Adamczyk, ambasador RP w Hiszpanii

Marzenna Adamczyk, ambasador RP w Hiszpanii (fot. Ambasada RP w Madrycie)

wywiad gazeta.pl

Ambasadorka RP, która zrobiła furorę w hiszpańskim show: Król Hiszpanii powiedział, że czuje się przy mnie jakoś dziwnie

Hiszpańscy internauci są zachwyceni jej kastylijskim. Czy zainteresowanie nim wzięło się z płomiennego romansu z Hiszpanem poznanym na wakacjach? - Broń Boże, pod tym względem zawsze byłam przywiązana do polskiej ziemi - mówi Marzenna Adamczyk, ambasadorka RP w Hiszpanii.


Ale że ciągle ten Chopin leci w telefonicznym czekadełku?

A co ma lecieć, panie redaktorze? Toż nie Międzynarodówka.

Zajedziecie tego Chopina.

Chopina nigdy dość. Tym bardziej że wbrew pozorom nie jest wcale tak bardzo kojarzony z Polską, jak byśmy chcieli. Podobnie zresztą jak Maria Skłodowska-Curie. Trzeba się zdrowo nakiwać, żeby wytłumaczyć ludziom, że była Polką. A poza tym większość krajów w swoich telefonach w ambasadach puszcza melodie, które mają się z tym krajem kojarzyć.

To może chociaż coś żywszego?

Zawsze jakąś poleczkę można strzelić, ale kiedy się długo czeka na połączenie, polka może doprowadzić do szału. A mówiąc poważnie, Chopin to po prostu wspaniała muzyka. Promować można wszystko, ale bez zapominania o tym, co mamy najcenniejszego.

Przeleciała pani niedawno przez polskie media jak meteoryt.

A nie jak ptaszek?

Ptaszka nikt by nie zauważył.

A w jakiej sprawie przeleciałam?

Marzenna Adamczyk objęła stanowisko ambasadora Polski w Hiszpanii w październiku 2016 r. (fot. Ambasada RP w Madrycie)
Marzenna Adamczyk objęła stanowisko ambasadora Polski w Hiszpanii w październiku 2016 r. (fot. Ambasada RP w Madrycie)

W takiej, że zrobiła pani furorę w hiszpańskim talk-show "La Resistencia".

To, o czym pan mówi, jest oczywiście skutkiem ubocznym naszych działań, bo myśmy chcieli dotrzeć z pozytywnym przekazem o Polsce przede wszystkim do młodych Hiszpanów, i temu służyło moje pojawienie się w tym show. Taki był nasz główny cel.

Nasz? Kim są "my"?

Nie jest to, zapewniam, pluralis maiestatis. Jeszcze nie doszłam do "My, Marzenna Adamczyk" i na pewno nie dojdę. "My" to zgrany zespół fantastycznych ludzi, z którymi pracuję. Nie ma tu takiej sytuacji jak z anegdoty, którą mi opowiedział kiedyś Wojciech Młynarski, jak to profesor Aleksander Bardini zwrócił się do Adama Hanuszkiewicza w te słowa: "Panie Adamie, pan jest nie tylko sam sobie sterem, żeglarzem i okrętem. Pan jest nawet sam sobie oceanem".

Przepyszne.

Prawda? Ale u nas gramy zespołowo. Oczywiście wszystkie działania muszą być dostosowane do specyfiki kraju i do ambasadora, bo nie można przecież zaprosić do tańczenia krakowiaka kogoś, kto ani drgnie.

Pani sprawia wrażenie - czy to w programie "La Resistencia", czy w bardzo też ciekawym "Madrid. La ciudad de los 100 paises: Polonia" - że czuje się przed kamerą jak ryba w wodzie. W jednym z komentarzy ktoś napisał krótko: "Encantadora la embajadora!", czyli "Wspaniała ambasadorka!". A to tylko jeden z setek bardzo entuzjastycznych wpisów.

Ależ pan jest uroczym lizusem.

To nie są moje komentarze.

Cóż mogę powiedzieć, bardzo mi miło, że ludzie tak reagują, że podchodzą na ulicy, żeby zamienić słowo czy zrobić zdjęcie. W Hiszpanii generalnie - mimo narastającej polaryzacji - jeśli ktoś zagaduje, to raczej nie po to, by mieszać z błotem, ale żeby powiedzieć coś miłego.

fot. Ambasada RP w Madrycie
fot. Ambasada RP w Madrycie

W Polsce natomiast, szczególnie w Internecie, dominuje hejt. A tu proszę!     

Podejrzewam, że pomogło mi wieloletnie doświadczenie akademickie, dzięki któremu duża liczba ludzi mnie nie peszy. Tym bardziej że należę do tej grupy nauczycieli, która nie umie prowadzić wykładów, czytając z kartki. Stąd też być może nie paraliżuje mnie kompletnie strach przed kamerą czy publicznym występowaniem, ale tremę mam jak diabli. Pan myśli, że nie mam tremy teraz, podczas naszej rozmowy?

E tam.

Oczywiście mniej ją odczuwam niż wtedy, kiedy czterdzieści lat temu zaczynałam pracę, ale ona nie zniknęła, mimo że pan mi nie wierzy.

Podobno król Hiszpanii, Filip VI, powiedział, że czuje się przy pani jakoś dziwnie.

Początkowo mnie to zaniepokoiło, bo jak by pan zareagował, gdyby usłyszał, że ktoś się czuje przy panu dziwnie?

Zaniepokoiłbym się.

I ja też tak zareagowałam, ale król - człowiek niezwykle uroczy i profesjonalny - dodał zaraz z uśmiechem, że czuje się przy mnie dziwnie, bo mówię po hiszpańsku lepiej niż niektórzy jego rodacy.

Hiszpańscy internauci są zachwyceni pani kastylijskim. Skąd on się wziął w pani życiu?

Z przypadku.

Jakiś płomienny romans z Hiszpanem poznanym na wakacjach?

Broń Boże, pod tym względem zawsze byłam przywiązana do polskiej ziemi.

fot. Ambasada RP w Madrycie
fot. Ambasada RP w Madrycie

Więc co takiego?

Jako młode dziewczę, jeszcze przed studiami, wybrałam się w Warszawie na koncert chóru katalońskiego. Bardzo mi się to spodobało, ale pojęcia zielonego nie miałam, co to jest ta Katalonia, więc po powrocie do domu - a mówimy o czasach przed wujkiem Google'em i ciotką Wikipedią - wzięłam się do czytania encyklopedii. Zaczęłam od Katalonii, przy której był odnośnik: "patrz: Hiszpania", i tak na nią patrzę do dzisiaj.

Czyli stąd też ta iberystyka.

Stąd, bo Hiszpania to wspaniały kraj, wielka kultura i cudowni ludzie. Podobni zresztą pod wieloma względami do nas.

Hiszpanię i Polskę często porównywano w czasie naszej akcesji do Unii Europejskiej.

Akurat te porównania były nieraz niezbyt uzasadnione, choć rozumiem, skąd się brały. Często jestem pytana o pozycję Kościoła katolickiego w Polsce. Hiszpania, jak powszechnie wiadomo, to też kraj katolicki, ale różnica jest w tej kwestii zasadnicza: w Hiszpanii Kościół stał zawsze murem przy władzy, a w Polsce z narodem.

Dzisiaj, zdaje się, mamy w tej kwestii model hiszpański.

Nie mnie to sądzić, panie redaktorze, jak się zmieniają czy będą zmieniały stosunki na linii państwowo-kościelnej.

Dlaczego dyplomacja?

Lubię płodozmian i kiedy wiele lat temu okazało się, że mogę oprócz działalności akademickiej zająć się także działalnością dyplomatyczną, postanowiłam z niej skorzystać. I była to chyba dość odważna decyzja, bo po czterdziestce trudniej się dokonuje takich zmian.

Ale nie odeszła pani z uniwersytetu.

Uniwersytet jest moim pierwszym, ukochanym miejscem pracy. Uwielbiam pracować z młodzieżą, mam tam wspaniałych kolegów. W ogóle muszę przyznać, że mam szczęście do ludzi. A dyplomacja okazała się znakomitym dopełnieniem. Przecież bez gruntownej znajomości hiszpańskiej historii, kultury czy języka nie mogłabym sensownie pełnić funkcji ambasadora.

A co to znaczy być sensownym ambasadorem?

To znaczy umieć tłumaczyć Polskę, w moim przypadku tłumaczyć na hiszpański.

I pani to umie?

Jak pan widział, staram się jak mogę. Zresztą nie tylko ja. Mnóstwo znakomitych ludzi po iberystyce pracuje w dyplomacji. Niektórzy są nawet moimi byłymi studentami.

Całe życie z Marzenną Adamczyk.

Koszmar, prawda? Strach otworzyć konserwę, bo mogę z niej wyskoczyć.

Wiele osób w rozmowach po pani występie w hiszpańskiej telewizji pytało, jak to się stało, że taka kompetentna i otwarta osoba ostała się w pisowskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Tymczasem panią do Madrytu wysłał nie kto inny, jak były minister Witold Waszczykowski. Podobno pani nominacja jest jednym z jego nielicznych osiągnięć.

Ale mnie pan usiłuje wpuścić w maliny. Otóż ja, panie redaktorze, dostawałam nominacje od rządzących z bardzo różnych opcji: od AWS, od SLD, od PO i od PiS, co przyzna pan, świadczy raczej o tym, że profesjonalnie traktuję swoje dyplomatyczne misje. Ambasador Polski reprezentuje Polskę, nie partię. I tego się trzymam.

Dzisiaj jest trudniej niż kiedyś?

Powinniśmy brać z tej sprawie przykład z Hiszpanii, która ma przecież nieustannie rozmaite kłopoty, ale na jej generalny wizerunek to specjalnie nie wpływa. Tylko trzeba w to włożyć dużo pracy i staram się to robić zarówno ja, jak i inni nasi dyplomaci.

Przejmuje się pani tym, co o Polsce pisze hiszpańska prasa?

Jedni chwalą, inni ganią.

I nie ma pani problemów?

Nie mam żadnych problemów z przekazywaniem stanowiska rządu, bo to jest obowiązek każdego dyplomaty. Moje poglądy polityczne nie mają tu absolutnie żadnego znaczenia. Ambasadorowie nie prowadzą polityki zagranicznej, prowadzi ją rząd.

Hiszpania zainteresowana jest historycznie innymi kierunkami świata niż Wschód. To pomaga w pracy czy przeszkadza?  

Czasem pomaga, czasem przeszkadza. Budowanie pozycji Polski jest tu większym wyzwaniem niż w krajach tradycyjnie naszą częścią Europy zainteresowanych, a z drugiej strony daje większe pole do popisu.

Czym się popisywać?

Wybór mamy spory. Od Chopina do gier wideo. I nie chodzi tu o jednorazowe wyczyny, ale systematyczną, konsekwentną i długofalową działalność, bo tylko ona przynosi znaczące efekty. Hiszpania dla przykładu postawiła dwadzieścia lat temu na budowanie nowego segmentu turystycznego - turystyki kulinarnej. Dzisiaj kilkanaście milionów ludzi z całego świata przyjeżdża tu tylko po to, żeby jeść. I są to zwykle ludzie małobiedni, że tak powiem, więc zostawiają w Hiszpanii ogromne pieniądze. Ale to samo się nie zrobiło.

Marzenna Adamczyk z nagrodą 'Máster de Oro', przyznawaną przez Królewskie Forum Menadżerów pod paronatem króla emeryta Juana Carlosa (fot. twitter.com/PlenEspana)
Marzenna Adamczyk z nagrodą 'Máster de Oro', przyznawaną przez Królewskie Forum Menadżerów pod paronatem króla emeryta Juana Carlosa (fot. twitter.com/PlenEspana)

Może powinniśmy wykorzystać armię hiszpańskich Erasmusów na polskiej ziemi?

To jest prawdziwy fenomen, że co roku do Polski przyjeżdża pięćdziesiąt tysięcy hiszpańskich studentów i taka sama grupa Polaków wybiera studia w Hiszpanii. Ci Hiszpanie, wracający potem do siebie, są najlepszymi ambasadorami Polski i przyciągają do nas swoich przyjaciół i rodziny, mimo - wściekłego z hiszpańskiego punktu widzenia - zimna. Dosłownie wczoraj dostałam mejla od ojca takiego studenta, który mi napisał, że przywiózł z Polski nasiona pomidorów. Doradzałam mu naturalnie zainteresowanie się naszym cudownie słodkim pomidorem malinowym.

Co pani robi w wolnym czasie?

W czym? W wolnym czasie? A to dobre! Ambasador nie ma wolnego czasu, bo jest nim dwadzieścia cztery godziny na dobę. Moim zadaniem jest być na jak największej liczbie wydarzeń, nawiązywać kontakty i promować Polskę. To w tygodniu. A weekendy rezerwuję dla naszej niezwykle prężnej Polonii, która liczy około stu tysięcy osób.

To co z tym wolnym czasem?

Lubię chodzić po Madrycie i odkrywać go na nowo. Mam też kilka ulubionych miejsc. W jednym z nich podają gorącą, gęstą czekoladę z bitą śmietaną i...

fot. twitter.com/PLenEspana
fot. twitter.com/PLenEspana

Churros?

Oczywiście! Jak pan będzie w Madrycie, to pana do takiego miejsca zabiorę, tylko to się u mnie wiąże z dużymi wyrzutami sumienia ze względów kalorycznych. Potem zwykle nie jem obiadu i piję ziółka. Teraz zresztą też sączę miętę z filiżanki, którą dostałam od współpracowników w ambasadzie na Dzień Matki. Ja im się potem odwdzięczam na Dzień Dziecka. Takie tu mamy stosunki rodzinne. To kiedy pan będzie w Madrycie?

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Ci się podobał, to wypróbuj nasz nowy newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

KLIKNIJ, BY ZAPISAĆ SIĘ NA NEWSLETTER >>>

Marzenna Adamczyk. Ur. 1956, iberystka, wykładowczyni w Instytucie Studiów Iberyjskich i Iberoamerykańskich Uniwersytetu Warszawskiego oraz dyplomatka. Była m.in. konsul generalną RP w Barcelonie i ambasadorką na Kubie. Od 2016 r.  jest ambasadorką Polski w Królestwie Hiszpanii i Księstwie Andory.    

Mike Urbaniak jest dziennikarzem kulturalnym "Wysokich Obcasów", weekendowego magazynu Gazeta.pl i felietonistą magazynu "Vogue".               

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (187)
Zaloguj się
  • bacalao

    Oceniono 60 razy 54

    Najjaśniejsza osobowość warszawskiej iberystyki. Studnia wiedzy bez dna. Diabelskie poczucie humoru i klasa. Myśmy ją na prawdę uwielbiali. Jestem pewna że robi więcej dla Polski niż wszyscy nasi domorośli patrioci razem wzięci. Pozdrowienia, Pani profesor.

  • e.olsen

    Oceniono 52 razy 48

    Bezpośrednia, fascynująca osobowość. No i głęboka wiedza o kraju w którym przebywa. Bardzo dobra mieszanka. Teraz porównajmy to z Wolfgangiem...

  • Adam Krasowski

    Oceniono 40 razy 38

    Prawdziwy kwiat naszego kraju. Aż się miło ogląda Panią promującą nasz kraj w Hiszpanii. Chciało by się więcej takich informacji czytać w wiadomościach.

  • feldkurat-katz

    Oceniono 44 razy 38

    Jest Pani super ambasadorem /ką .

  • 99venus

    Oceniono 44 razy 34

    Fascynująca kobieta.Szacunek.

  • dar61

    Oceniono 45 razy 31

    Jakże nie kochać takiej ambasadorki, takiej kobiety, takiej... Polski.
    Niechże Pani nasze wszelakie ... kozietulszczyzny przekuwa w sukcesy po wsze czasy!
    Per sempre!

  • kajetan907

    Oceniono 30 razy 26

    Jaka ona inna od tych wszystkich siermiężnych tłuków i bez tego patriotyczno religijnego zaduchu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX