Podróbki w meblarstwie. Na zdjęciu głównym oryginały, z prawej 'meble inspirowane'

Podróbki w meblarstwie. Na zdjęciu głównym oryginały, z prawej 'meble inspirowane' (Podróbki w meblarstwie. Na zdjęciu głównym po lewej stronie oryginały, z prawej 'meble inspirowane'. Fot. Mompl/Flickr.com/CC BY-NC-ND 2)

styl życia

Projekt architekta zakłada meble za 100 tys. zł. Klienci chcą, żeby było ładnie, kupują podróbki

W Polsce ikoniczne meble i lampy są podrabiane na potęgę - twierdzi Berenike Miłkowska-Milbrodt, architektka wnętrz ze stowarzyszenia #loveOriginal, które edukuje użytkowników i sprzeciwia się podróbkom w designie. Część osób kupuje je nieświadomie - ot, wybierają po prostu ładne przedmioty. Część robi to z premedytacją

U Piotra w kuchni wisi czarna lampa. - Już niedługo, bo czekam na inną, tym razem oryginalną - mówi. Ta nie była tania - kosztowała 500 złotych. Nie przypuszczał, że za taką ceną stoi ordynarna podróbka. Nie wiedział też, że gdzieś tam w sieci znajduje się warty cztery razy tyle oryginał. Projekty Beat autorstwa Toma Dixona - bo to on wymyślił lampę, którą potem ktoś podrobił i teraz wisi u Piotra - to obecnie hit w restauracjach i hotelach. Najczęściej wiszące tam czarne lampy też są podróbkami. Cena oryginalnego modelu Beat to wydatek rzędu 450 euro.

Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Vitra (@vitra) Wrz 21, 2016 o 6:09 PDT

Dwa lata temu opublikowaliśmy materiał o parze, która postanowiła swoje mieszkanie urządzić wyłącznie polskimi produktami. W ich jadalni znalazły się kopie krzeseł zaprojektowanych pierwotnie przez słynne małżeństwo - model DSW Eamesów.

Zapytaliśmy wtedy naszych bohaterów, gdzie kupili krzesła, bo nie są ani polskiej marki, ani polskiego projektu, skoro licencję na ich sprzedaż ma wyłącznie szwajcarska firma Vitra (oryginały kosztują 366 euro za sztukę).

Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Vitra (@vitra) Sty 6, 2016 o 12:03 PST

Właściciel mieszkania tłumaczył:

Nie jesteśmy projektantami, architektami wnętrz, nie mamy obszernej wiedzy na temat designu. Krzesła kupiliśmy w polskim dużym sklepie, wszystko zgodnie z prawem, oficjalnie, z fakturą. Później okazało się, że za wzorem stoi ktoś zupełnie inny. Szkoda, że nie są autentyczne, jak powinny być. Jeśli jedna firma plagiatuje inną, to są chyba środki prawne na powstrzymanie takich praktyk?

.
.

Tanie nie było

Małżeństwo z Warszawy podróbki krzeseł kupiło nieświadomie. Spodobał się im ich wygląd, więc je zamówili. Zupełnie jak kilka innych osób - posiadaczy "ikonicznych mebli". - Na fotele uszaki, które kupiłam jako trzydziestolatka na dorobku, odkładałam rok - wspomina Joanna.

Każdy kosztował 1500 złotych, a zobaczyłam je przypadkiem, przechodząc koło sklepu pewnej marki w modnej kamienicy na warszawskiej Pradze. Nie przypuszczałam, że to była podróbka projektu uznanego projektanta. Kilka lat temu się o tym dowiedziałam i zalała mnie fala wstydu. Już mi się nie podobają, czuję się głupio. I znowu odkładam na to, żeby je jak najszybciej wymienić na takie, które nie będą podróbką.

Te trzy osoby podróbki kupiły nieświadomie, a kiedy prawda wyszła na jaw, zrobiło im się wstyd. Mają świadomość, że korzystanie z podróbek to uczestnictwo w kradzieży. Następnym razem tego błędu już nie popełnią, będą ostrożniejsi. Ale jest przecież cała rzesza osób, które świadomie wybierają "kopie", "repliki", "meble inspirowane". Dlaczego?

Nie widać różnicy

Po części może to być wina architektów wnętrz, którzy w wizualizacjach swoich projektów chętnie umieszczają meble ikony, "bo tak projekt ładniej wygląda". Jak tłumaczy Berenike Miłkowska-Milbrodt:

Kiedy obroniłam dyplom, mój promotor powiedział: 'Świetnie, ja ci życzę klientów z takim budżetem, ale teraz zejdź na ziemię i projektuj w świecie realnym, a nie w snach'.

Bo który klient na wyposażenie salonu, jakie pojawia się w projekcie, będzie miał sto tysięcy złotych? Tyle trzeba lekką ręką wydać, jeśli marzy nam się kącik do czytania, a w nim skórzany fotel z podnóżkiem Eamesów (cena od 27 tysięcy złotych), lampa Arco na długim ramieniu (7,5 tysiąca złotych) czy stojące przy stoliku kawowym dwa fotele Barcelona projektu Miesa van der Rohe (20 tysięcy złotych każdy).

Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Modesto Design (@modestodesign) Lis 14, 2018 o 8:03 PST

Polacy nie lubią przepłacać, tym bardziej kiedy "nie widać różnicy". A przecież zamiast wydawać 100 tysięcy, można wydać 20 i - wydawałoby się - osiągnąć zbliżony wizualnie efekt. Nie trzeba w tym celu wychodzić z domu - w sieci aż roi się od podróbek znanych mebli i lamp. Część z nich nawiązuje w nazwie do oryginału, inne otrzymują całkiem nowe imiona i sygnatury.

Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Flos (@flos) Mar 17, 2016 o 6:55 PDT

Różnica pozostaje jednak zasadnicza - jakość. Joanna musiała po dwóch latach użytkowania wymienić u tapicera materiał, którym obite były fotele. Przynajmniej raz na pół roku walczy z rozklejającymi się nóżkami, które nie wytrzymują przeciążeń. Piotr podejrzliwie patrzy na swoją lampę, bo ma poczucie, że nie wie, kto ją zrobił, z jakich materiałów, jakimi farbami pomalował.

A co, jeśli nad stołem wisi mi produkt, który jest niebezpieczny dla zdrowia mojej rodziny? - pyta.
Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Kartell Official (@kartell_official) Lut 24, 2017 o 12:07 PST

Piotr może mieć podstawy do zmartwienia. Jak wynika z zeszłorocznego raportu Unii Europejskiej dotyczącego działań urzędów celnych, z 41 milionów rzeczy zatrzymanych na granicy z Wielką Brytanią prawie 35 procent było potencjalnie niebezpiecznych dla zdrowia.

Namiastka luksusu

Berenike Miłkowska-Milbrodt mówi, że podróbki pojawiają się w kuriozalnych miejscach i okolicznościach:

Raz miałam opowiadać o nich w telewizji. W studiu zaproponowano mi, żebym usiadła na krześle, które było podróbką. Innym razem na targach miał pojawić się znany projektant, a okazało się, że prawie pod jego nosem wystawia się firma, która sprzedaje podróbkę jego projektu. Kolejny przykład? Hotel w Lublinie znanej amerykańskiej sieci, a w nim podróbki designerskich mebli. Czyli płacisz za luksus, który jest tylko jego podróbką.
Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Kartell Official (@kartell_official) Maj 16, 2016 o 2:56 PDT

Dlaczego w ogóle kupujemy podróbki? Wedle teorii Judy Zaichkowsky*,  profesor marketingu na Uniwersytecie Simona Farsera, "osoby posiadające oryginalne produkty postrzegają je jako źródło osobistej satysfakcji oraz jako element, który sprawia, że są podziwiane, doceniane oraz akceptowane przez innych. Podrabiane produkty także odwołują się do tych wartości i uczuć. Konsumentów można podzielić na tych, którzy w momencie zakupu nie mają świadomości, że nabywają towar fałszywy, tzn. mają wrażenie kupowania produktu markowego, oraz tych w pełni świadomych imitacyjnego charakteru nabywanego przedmiotu".

Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Kartell Official (@kartell_official) Paź 5, 2015 o 5:37 PDT

Profesor z Uniwersytetu Iowa Elena Karpova** dodaje, że "kiedy konsumenci nie mogą pozwolić sobie na zakup dóbr luksusowych, nabywają podróbki w nadziei, że zawierają one fragment statusu autentycznej marki".

Jak w świecie podróbek odnajdują się Polacy? Doskonale - takie wnioski płyną z raportu "Podrobione jest kradzione. Czy Polacy są oryginalni" Instytutu Badawczego ARC Rynek i Opinia z 2016 roku. Wynika z niego, że aż 65 procent badanych deklaruje, że kupiło kiedyś podróbkę, a 42 procent z tej grupy zrobiło to świadomie. Wpływu na tę decyzję nie miały ani wykształcenie, ani wysokość dochodu. Co nas skłania do zakupu podróbek? Cena! Polacy tłumaczą się, że "nie stać ich na produkty oryginalne", a także że "podróbki są tańsze, a nie widać różnicy między nimi a produktami oryginalnymi".

Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Republic of Fritz Hansen (@fritzhansen) Gru 31, 2017 o 12:05 PST

Jak można przeczytać w podsumowaniu badania, dzięki kupowaniu podróbek respondenci mogą cieszyć się z posiadania rzeczy niemal identycznych z markowymi, mogą mieć namiastkę luksusu, oszczędzając. I zwykle nie ukrywają tego, że kupują przedmioty, które nie są oryginalne, traktują to wręcz jako "dobry deal", choć zdają sobie sprawę z ich gorszej jakości, jednak uważają je za "tańszy zamiennik". Z kolei osoby, które nie były świadome zakupu podróbki, postrzegają ją jako produkt gorszej jakości, będący oszustwem, plagiatem.

Podejrzanie znajome

Jak słusznie zauważył wspomniany na początku tekstu warszawiak, który kupił do swojego wykończonego tylko polskimi rzeczami mieszkania podrobione krzesła, nie każdy musi się znać na współczesnym wzornictwie. Co robić, żeby nie dać się oszukać?

Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Cassina (@cassinaofficial) Lut 28, 2017 o 2:54 PST

- Kiedy coś nam się wydaje znajome, czujemy, że gdzieś to widzieliśmy, to jest pierwszy sygnał, że możemy mieć do czynienia z podróbką znanego wzoru. Można więc temat podrążyć, poszukać w sieci - mówi specjalistka z #loveOriginal. Poleca ona także stopniowe meblowanie się. - Zaczynajmy od rzeczy, które są estetyczne, oryginalne i w zasięgu budżetu. Nikt nie mówi, że jest coś złego w zawieszeniu papierowego abażura-kuli za 19 złotych. Odkładajmy na meble oryginalne - one są jak dzieła sztuki, które przekażemy kolejnym pokoleniom, nie stracą na wartości. Ładnie się starzeją, a niektóre mają wieloletnie gwarancje jakości. Kupując oryginał, przede wszystkim płacimy za jakość, za prawa autorskie, za proces, który doprowadził do jego stworzenia. Inwestujemy także poniekąd w nowe wzory, bo firmy, które mają licencje, rozwijają projekty kolejnych twórców.

Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez lifestylehome.com.pl (@lifestylehome.com.pl) Sie 31, 2018 o 1:11 PDT

Musimy mieć świadomość, że pośrednik, który sprzedaje kopie, nie płaci technologom ani projektantom. Przesyła dalej paczki z fabryk, nie wiedząc, jak wygląda produkcja. Gdzie więc kupować meble, żeby zminimalizować prawdopodobieństwo trafienia na podróbki? Warto przyglądać się firmom meblarskim, dla których projektują Polacy, np.: Noti, Comforty, Tabanda, Fameg, Profim, Balma, Nut, Nap, podglądać, co pojawia się na Łódź Design Festival, targach arena Design, WARSAW Home, 4Design Days.

Gorsze, bo nieoryginalne

Osób, które świadomie szukają podróbek, nic na razie nie zniechęci do ich zakupu. Meble według skradzionych pomysłów będą jeszcze długo pozwalały im osiągnąć prestiż, bez płacenia za niego. Tym bardziej że, jak wynika z raportu Europolu, jednym z głównych problemów w walce z podróbkami jest ich społeczna akceptacja.

Jak tłumaczy Berenike Miłkowska-Milbrodt z #loveOriginal:

Był czas, kiedy 'wszyscy' mieli torebki Louis Vuitton, które nie były Louis Vuitton. Później aż wstyd było mieć oryginalną torebkę tej marki, bo można było być posądzonym o posiadanie podróbki. Tak samo jest z zegarkami. Rolex to Rolex. Z meblami i z oświetleniem aż tak bardzo się nie obnosimy, ludzie nas w nich nie widzą na ulicy. Musi się więc pojawić świadomość - jak w przypadku torebek i zegarków - że podróbka to obciach.
Wszystkie fotografie pochodzące z profili na Instagramie: Vitra, Flos, Kartell_official, Fritzhansen, Cassinaofficial są zdjęciami oryginalnych produktów.

Wszystkie fotografie pochodzące z profili na Instagramie: Vitra, Flos, Kartell_official, Fritzhansen, Cassinaofficial są zdjęciami oryginalnych produktów. Pozostałe to podróbki.

*Consumer Attitudes Toward Fashion Counterfeits: Application of the Theory of Planned Behavior, "Clothing and Textiles Research Journal", 2(28), s. 79-94.

**A. Nia, J.L. Zaichkowsky (2000), Do Counterfeits Devalue the Ownership of Luxury Brands?

***"Journal of Product & Brand Management", 7(9), 485-497 [Bian, Veloutsou 2007: 212].

Ola Długołęcka. Redaktorka, która inspirację do tematu potrafi znaleźć w podbitym niechcący oku. Czujnie obserwuje ludzi i przysłuchuje się ich rozmowom. Chodzący spokój i zorganizowanie. Wieloletnia wielbicielka Roberta Redforda.

Komentarze (46)
Zaloguj się
  • mistrzglobusa

    Oceniono 5 razy -3

    To wszystko wynika z biedy. Anglik kupuje oryginalne produkty bo stać go na to, ten kogo nie stać kupuje w Ikei. Problem naszej klasy średniej są zarobki. Fotel za 20 tys zł. to dla Anglika miesięczna pensja dla Polaka niekiedy 4 miesiące pracy. W Polsce jest dużo podrób i tłumów w Ikei bo tylko na to nas stać. Jest też klasa wyższa kupująca oryginalne meble ale tych jest bardzo mało

  • heresy

    Oceniono 2 razy -2

    W opinii kupujących podróbki, tak nie stać ich na oryginały, bo ceny są chore, bo to tylko marka, bo jak coś takiego może tyle kosztować. Ostatecznie konsumują w swojej jadalni produkt chlebopodobny, smarując kromkę miksem i kładąc szynkę babuni, popijając nektarem z pomarańczy.

  • tocieciu

    0

    ale pitolenie, przeszkadza lampa która zagraża zdrowiu jego rodziny?
    wstyd by mi było to publikować

  • sselrats

    0

    Co to kvrwa za projekt co pokazuje zamiast stylu umieszczanie produktow?

  • baby1

    Oceniono 4 razy 2

    Spotyka się dwóch Rosyjskich miliarderów. Jeden chwali się drugiemu. Ten krawat kupiłem w Paryżu za 30 tys. Euro.
    O to kiepski zrobiłeś interes. Ja taki sam kupiłem w Londynie za 50 tys. funtów.
    I tyle w tym temacie.

  • kleofas_von_troba

    Oceniono 2 razy 2

    To teraz jeszcze sprawdzcie, czy na pewno tylko Polacy projektują dla wszystkich tych firm, czy zatrudniają one Polaków i jak ( i czy w ogóle im płacą). I co najważniejsze jak płaciły te firmy pracownikom kilka albo kilkanaście lat temu - kiedy nie było jeszcze 500 + i kiedy bezrobocie było jeszcze większe a ludzie nie mieli dokąd z takich firm uciec. Tak się składa, że nie wszystkie z nich są mi obce i zapewniam was, że wybierając ich produkty, wcale niekoniecznie kupujecie z uczciwego źródła - chociaż akurat nie sprawy projektowe mam tu na myśli ale raczej nie płacenie pracownikom i fiskusowi.
    Jeśli sprzedawanie podróbek jest łamaniem prawa, to są chyba w Polsce odpowiednie służby, które powinny to ścigać i karać - i są to jedne z najłatwiejszych przestępstw do wykrycia. Myślę nawet, ze na pewno są takie służby, jest w nich ogromny przerost zatrudnienia (nepotyzm) i są bardzo dobrze opłacane z naszych podatków. Może więc przede wszystkim w stronę ich nieudolności i bezczynności należy skierować krytykę, a nie w stronę obyczajów konsumentów - którzy po prostu nie zawracają sobie głowy tym, czy towar wystawiony w oknie wystawowym i widoczny dla wszystkich jest legalny czy nie. Po to konsument płaci podatki, żeby zajął się tą kwestią za nich ten, kto podatki zbiera i nimi chętnie rozporządza.

  • algreg

    Oceniono 4 razy 2

    Bełkot. Poza tym wszystko już było. Te prodżekty to też zerżnięte z innych dizajnerów.Wystarczy spojrzeć na modę odzieżową jeden rżnie od drugiego

  • aleatoria

    Oceniono 3 razy 3

    Zamieńmy na chwilę meble na ubrania. Jest mnóstwo ubrań wzorowanych na projektach z wybiegów najbardziej znanych domów mody, czy inspirowanych nimi w mniejszym i większym stopniu. Jednak nie robimy nikomu wyrzutów, że kupuje ubrania w H&M i Zarze, a nie u Prady. Zresztą często nawet nie wiemy, czy dany ciuszek jest produktem wzorowanym na markowych ubraniach czy nie, bo większość ludzi nie jest w stanie interesować się wszystkimi trendami. Oczywiście że znajdą się pasjonaci, w dodatku bardzo bogaci pasjonaci (a jeśli mówimy o Polsce. to relatywnie nieprzyzwoicie bogaci), którzy kupując żakiet faktycznie pójdą do salonu Chanel. Ale to jest niewielki odsetek, jeśli nie promil społeczeństwa i chyba nikt o zdrowych zmysłach nie będzie stawiał ultimatum przed przeciętnym Kowalskim, że albo Prada, albo co najwyżej worek po ziemniakach. Tak samo widzę sytuację z designerskimi meblami - owszem, ktoś tam kupi sobie oryginalne krzesło do swojego apartamentu, ale jako społeczeństwo zwyczajnie nas na to nie stać.

  • Moje konto

    Oceniono 15 razy 3

    Architektka - to nic, że można sobie język połamać, grunt, że jest poprawnie politycznie...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX