Przypadków stosowania przemocy kobiet wobec mężczyzn jest coraz więcej

Przypadków stosowania przemocy kobiet wobec mężczyzn jest coraz więcej (fot. shutterstock.com)

społeczeństwo

Przemoc kobiet. To nieprawda, że "facet może znieść więcej"

Pięć, dziesięć razy dziennie. Awantura. O wszystko. Wyzywanie od najgorszych, najsłabszych, najbardziej dennych. Poszturchiwania. Przeszukania portfela, wydzielanie pieniędzy. Bo jemu nie potrzeba. Bo on liczy się najmniej albo nie liczy się wcale.

Epitetami pod swoim adresem P. mógłby wytapetować ściany ich 55-metrowego mieszkania. Wyzwiska, chociaż wypowiadane niekiedy szeptem, krążyły w tych ścianach latami. Odbijały się ze świstem od lodówki, uderzały w okna i zagnieżdżały w kanapie. Uciekał przed nimi w pracę albo do parku z dziećmi. Ale w końcu i tak musiał tam wrócić. Tkwił przy niej z uwagi na dzieci. Powtarzał sobie: jeszcze trochę. Do komunii Marysi, do egzaminów gimnazjalnych Piotrusia. Do operacji teściowej. Z każdym rokiem odejść było trudniej.

W końcu zamiast w parku czy w pracy ukojenia musiał szukać w przychodniach lekarskich. Duszności, kołatania serca, skoki ciśnienia, omdlenia. Jakby 39-letnie ciało P. nagle zupełnie podupadło, zachorowało na wszystko. Sugerowano problemy z sercem, nadciśnienie, cukrzycę. Pytano o choroby w rodzinie, o tryb życia, dietę. Wykluczono boreliozę, reumatoidalne zapalenie stawów, tętniaka i wadę serca. Na ciele P. był całkowicie zdrowy. Kolega z pracy podał mu adres dyskretnego psychiatry. Diagnoza zapadła dosyć szybko - silna nerwica i stany lękowe. Powód? Toksyczny związek.

Złożenie pozwu o rozwód - mimo wsparcia grupy terapeutycznej i przyjmowania leków - zajęło P. kilka miesięcy. Pierwsze, co od niej usłyszał, to że "puści go z torbami". Jak zwykle nie powiedziała tego normalnie. Jak to ona - przeliterowała mu każde słowo.

Pomogła dopiero wizyta u psychiatry (fot. shutterstock.com)
Pomogła dopiero wizyta u psychiatry (fot. shutterstock.com)

Nie chciał walczyć. Zgodził się na wszystko. Orzeczenie o winie, alimenty przekraczające jego możliwości finansowe i zaplanowany przez nią podział majątku. To znaczy, że ona bierze mieszkanie i samochód, a on swoje ciuchy, starego laptopa i starego psa. W zamian za to nie stracił kontaktu z dziećmi.

Słowo, które rani

Każdego roku dla około 9-10 tys. mężczyzn policja wypełnia Niebieską Kartę. W roku 2017 takich kart było o ponad tysiąc więcej.

Wprowadzona w 1997 roku Niebieska Karta jest dokumentem potwierdzającym przemoc w rodzinie. Sporządza go policja, pracownik ośrodka pomocy społecznej lub gminnego ośrodka rozwiązywania problemów alkoholowych. Założenie karty chroni ofiarę przemocy i może być dowodem w procesie sądowym. Wiąże się również z regularnym monitoringiem - m.in. z wizytami dzielnicowego w domu i poinformowaniem sprawcy, że jest pod obserwacją. Nie wszyscy są w stanie to zaakceptować. Wiele ofiar przemocy boi się, że karta tylko pogorszy sprawę. W ubiegłym roku policjanci wypełnili w sumie aż 165 770 kart, czyli o ponad 4 tys. więcej niż w roku 2016. 75 662 niebieskie karty z ubiegłego roku dotyczyły przemocy psychicznej, a około 59 tys. - fizycznej. Najwięcej kart wypełnili funkcjonariusze w Katowicach, Lublinie oraz Olsztynie. Blisko 73 proc. ofiar stanowiły kobiety.

Mężczyźni, dla których wypełniono kartę, w większości nie ukończyli 65. roku życia. Mieszkają na Śląsku, Podkarpaciu oraz na Mazurach. Właśnie w tych regionach liczba aktów przemocy wobec mężczyzn wyraźnie wzrosła. A ilu znosi ją, nie szukając pomocy? Trudno powiedzieć, bo przyznanie się do bycia ofiarą przemocy ze strony żony czy partnerki wciąż uchodzi za powód do wstydu. Krzyki, wyzywanie i poniżanie mężczyzny przez kobietę nadal odbierane są jako przejaw jej wrednego charakteru. I nie nazywa się tego przemocą. 

Polacy w ogóle mają problem z określeniem, czym jest przemoc domowa. 11 lat temu, na zlecenie Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, TNS OBOP (dzisiaj TNS Polska) przeprowadził badanie, z którego wynikało, że dla większości respondentów (83 proc.) ma ona miejsce dopiero, gdy u ofiary widać ślady na ciele. W roku 2012, kiedy CBOS przeprowadził tak naprawdę ostatnie badanie dotyczące przemocy domowej, nadal wielu respondentów nie za bardzo potrafiło zdefiniować przemoc i wskazać, od czego się zaczyna. Uznali, że trudno nazwać nią jednokrotne uderzenie partnera. Tak samo jak wyzwiska kierowane podczas kłótni do męża czy "lekkie" szarpanie lub popychanie. Wśród badanych panowało zdecydowanie większe przyzwolenie na przemoc wobec mężczyzn, a "pewne okoliczności miały ją wręcz usprawiedliwiać". Prawdziwy facet "może przecież znieść więcej".

To nie jest prawda, że mężczyzna może znieść więcej (fot. shutterstock.com)
To nie jest prawda, że mężczyzna może znieść więcej (fot. shutterstock.com)

Tymczasem, zgodnie z przepisem art. 2 ust. 2 Ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, należy ją rozumieć poprzez "jednorazowe albo powtarzające się umyślne działanie lub zaniechanie naruszające prawa lub dobra osobiste członków rodziny, w szczególności narażające te osoby na niebezpieczeństwo utraty życia, zdrowia, naruszające ich godność, nietykalność cielesną, wolność, w tym seksualną, powodujące szkody na ich zdrowiu fizycznym lub psychicznym, a także wywołujące cierpienia i krzywdy moralne u osób dotkniętych przemocą".

Żeby uzmysłowić Polakom, czym jest przemoc w rodzinie, Niebieska Linia opublikowała test:

Czy zdarza się, że ktoś Tobie bliski:

*Popycha, policzkuje, bije, szarpie Ciebie
*Traktuje w sposób, który Cię rani
*Obrzuca Cię obelgami, wyzwiskami
*Zmusza do robienia rzeczy, które są dla Ciebie poniżające
*Kontroluje w pełni wszystkie wydatki w domu i każe Ci prosić o pieniądze
*W przypływie złości niszczy Twoją własność
*Oboje uważacie, że to Twoja wina
*Skłania Cię do kontaktów seksualnych, mimo że nie masz na to ochoty
*Grozi, że zrobi Tobie i twoim bliskim krzywdę, zabije, zrani
*Uważa, że zasługujesz na takie traktowanie
*Uważa, że wszystkie powyższe rzeczy robi dla Twojego dobra

Jeśli odpowiedziałeś/aś twierdząco chociaż na jedno pytanie, istnieje ryzyko, że doznajesz przemocy ze strony bliskiej Ci osoby.

Wstydliwość problemu

Ł., dziennikarz, którego znam od lat, twierdzi, że nigdy nie miał szczęścia do kobiet. Albo trafiał na takie, które chciały się tylko zabawić, albo na te, które liczyły, że będą jego utrzymankami. Może dlatego, że wychował się bez matki. Może dlatego, że ojciec nie nauczył go odpowiedniego podejścia do kobiet. I chociaż na stopie koleżeńskiej Ł. wydawał się mistrzem konwersacji i obycia w relacjach damsko-męskich, w związku zawsze był na straconej pozycji. Poznanie K. miało być dla niego spełnieniem najśmielszych marzeń. Skromna, oczytana, odnosząca sukces w branży PR. Okręciła sobie Ł. wokół palca. Świata poza nią nie widział. Po miesiącu planowali już wspólne wakacje, po trzech, kiedy K. dostała propozycję pracy w innym mieście, Ł. był gotowy rzucić dla niej wszystko. To przecież ona miała prawdziwą pracę. Taką z etatem, multisportami i ubezpieczeniem zdrowotnym.

Początki związku były obiecujące (fot. shutterstock.com)
Początki związku były obiecujące (fot. shutterstock.com)

Niebieska Karta? Ł. niejeden raz pisał o niej w artykułach dla kobiet, ofiar przemocy domowej. Takich z reklamy społecznej "bo zupa była za słona". K. przecież go nie biła. Poszturchiwaniami, docinkami, wyzwiskami chciała go jedynie zmotywować. A on, wiedząc, że nie będzie mógł spełnić jej oczekiwań, chciał w końcu już tylko w spokoju odejść.

Paweł Bodzon, psycholog i psychoterapeuta, w kwartalniku naukowym stworzył profil psychologiczny mężczyzny będącego ofiarą kobiecej przemocy. Cechuje go niskie poczucie własnej wartości, strach i osamotnienie. Mówiąc o bezsilności, lęku, używa formy bezosobowej. Nie potrafi przyznać, że to on jest ofiarą. Ratuje się ucieczką z domu, ukojenia szuka w alkoholu, narkotykach. Nie bez znaczenia dla tej postawy jest fakt, że - jak pisze psycholog - "Można zaobserwować pewną trudność wynikającą z ograniczeń kulturowych, a mianowicie wstydliwość problemu. Wpływa to na dużą niechęć do zgłaszania się na policję mężczyzn, którzy doświadczają przemocy ze strony kobiet. To z kolei zaniża statystyki i skalę występowania problemu w opinii społecznej".

Skąd się bierze przemoc?

W poszukiwaniu biologicznego wytłumaczenia kobiecej agresji wobec mężczyzn Bodzon rozpatrywał m.in. padaczkę skroniową, zaburzenie funkcjonowania układu limbicznego, zaburzenia hormonalne oraz PMS, znany jako zespół napięcia przedmiesiączkowego. "Eksplozywne zaburzenie osobowości (intermittent explosive disorder) jest nazywane zamiennie epizodyczną utratą kontroli lub gniewem limbicznym. Cały mechanizm oscyluje wokół nadmiernych wyładowań elektrycznych w płacie skroniowym. Wyładowania sprawiają, że układ limbiczny nie jest w stanie zahamować nagłej zmiany nastroju, jaka następuje po serii wyładowań. Nie występują tu drgawki, które są powszechne przy epilepsji. Zmiana nastroju może być tak silna, że może objawić się brutalnym atakiem złości i agresji, a nawet zakończyć się napaścią czy gwałtem" - tłumaczył Bodzon.

Po wyładowaniu agresji u kobiet, podobnie jak i u mężczyzn, zazwyczaj pojawia się ulga. I pewnego rodzaju satysfakcja, porównywalna z zaspokojeniem seksualnym. Uważa się, że jedną z przyczyn zadawania przemocy partnerom mogą być również problemy natury seksualnej. Pisały o tym m.in. Marta Makaro-Studzińska, Anna Grzywa oraz Renata Turek z Katedry i Kliniki Psychiatrii Akademii Medycznej w Lublinie w publikacji "Przemoc w związkach między kobietą a mężczyzną". Brak satysfakcji z seksu z partnerem, różnica poziomu libido, a także potrzeba nowych bodźców przy braku zrozumienia ze strony mężczyzny może wywoływać frustrację, a co za tym idzie - zachowania agresywne. Marta Łosińska w "Przeglądzie Prawniczym Ekonomicznym i Społecznym" przypomina, że jeszcze w latach 60. przestępczość i agresję kobiet tłumaczono teorią Zygmunta Freuda. Według Freuda są one sfrustrowane, bo... zazdrosne o penisa. Jego brak i związane z tym poczucie bycia istotą gorszą wywoływać ma takie skutki jak narcyzm, niskie poczucie moralności i sprawiedliwości. A przede wszystkim typową mizoandrię, czyli nienawiść do gatunku męskiego.

Przyczyny kobiecej agresji mogą być różne, ale nie wolno jej usprawiedliwiać, gdy obraca się przeciwko innemu człowiekowi (fot. shutterstock.com)
Przyczyny kobiecej agresji mogą być różne, ale nie wolno jej usprawiedliwiać, gdy obraca się przeciwko innemu człowiekowi (fot. shutterstock.com)

W późniejszych latach teorię Freuda zastąpiły inne hipotezy, łączące kobiecą agresję ze "złym wychowaniem", a dokładnie brakiem lub niedostatkiem ojca. Małgorzata Osowiecka, psycholog z Uniwersytetu SWPS w Sopocie, podkreśla, że żywienie bardzo negatywnych uczuć do mężczyzn może wiązać się z ojcem także wtedy, gdy jest on już nieobecny w życiu kobiety. - Jeżeli obraz ojca - najważniejszego mężczyzny w życiu, obok partnera miłosnego - jest agresywny, chłodny, część kobiet może wybrać bierność, wchodzić w związki z mężczyznami podobnymi do ojca, a reszta - walczyć - uważa Osowiecka.

Zdaniem psycholog skłonność do przemocy u kobiet może też wynikać z braku równowagi praw, obowiązków i ról kobiet i mężczyzn oraz z traumatycznych wydarzeń. Osowiecka wylicza: doświadczenie wykorzystywania seksualnego, narażenie na długofalowy seksizm ze strony współpracownika lub szefa, wyśmiewanie przez partnera seksualnego. - Jeżeli kobieta nie uporała się z traumą, może zacząć budować w swojej głowie fałszywy obraz mężczyzn jako "złych" i "niebezpiecznych", szukać zemsty, odpłacając się za swoją krzywdę każdemu spotkanemu przedstawicielowi płci przeciwnej - twierdzi.

To jest zło

Kobiet-agresorek nie można jednak usprawiedliwiać - Światowa Organizacja Zdrowia w każdym raporcie podkreśla, że bez względu na statystyki, powody i płeć przemoc zawsze jest złem. A jej konsekwencje - długofalowe i destrukcyjne dla wszystkich wokół.

W obronie mężczyzn jako ofiar przemocy staje m.in. brytyjska psycholog dr Anna Randle. Twierdzi ona wręcz, że mężczyźni równie często jak kobiety doświadczają przemocy. Efektem może być PTSD, czyli post traumatic stress disorder - zespół stresu pourazowego, który narasta wraz ze świadomością, że im znaleźć pomoc jest zwyczajnie trudniej niż kobietom w tej samej sytuacji. Chodzi nie tylko o wspomniany już wstyd, ale i społeczny odbiór problemu. Policja czy ośrodki pomocy społecznej wciąż bagatelizują męskie skargi. Tak jest nie tylko w Polsce, ale też w Wielkiej Brytanii czy Stanach Zjednoczonych. Kampanie społeczne skupiają się jedynie na przemocy wobec kobiet i dzieci. A przecież mężczyźni też stają się jej ofiarami, także śmiertelnymi.

Przemoc kobiet wobec mężczyzn też może prowadzić do zbrodni (fot. shutterstock.com)
Przemoc kobiet wobec mężczyzn też może prowadzić do zbrodni (fot. shutterstock.com)

W lutym 2018 roku, w niedzielny wieczór, policja została wezwana na ul. Miodową w Płocku. Rodzina 43-letniego mężczyzny była zaniepokojona, że od piątku nie ma z nim kontaktu. W mieszkaniu policjanci znaleźli jego zwłoki. Pierwszą podejrzaną była młodsza o 10 lat konkubina. Z ustaleń śledczych wynikało, że w ich związku teoretycznie nie dochodziło do przemocy. Ale okazało się, że 43-latek został już raniony przez partnerkę pół roku przed zabójstwem. Wówczas skończyło się na siedmiodniowym zwolnieniu. Tym razem zadany nożem cios okazał się śmiertelny.

W czerwcu 2018 roku w Łodzi na policję zadzwoniła zdenerwowana kobieta, twierdząc, że jej partner wrócił do domu w zakrwawionym ubraniu. Chyba nie żyje. Nie była w stanie powiedzieć nic więcej. Policja na miejscu stwierdziła zgon mężczyzny. Kobieta była pod wpływem alkoholu, więc policjanci nie do końca dali wiarę jej wersji. W mieszkaniu znaleźli zakrwawiony nóż. To nim zadała mężczyźnie cios w plecy. Przyznała w końcu, że dźgnęła partnera, bo ją zdenerwował.

Miesiąc później w małej, spokojnej wsi Templewko w Lubuskiem zakrwawiony Mariusz Sz. wybiegł na podwórze swojego domu. 50-latek wykrwawił się, zanim na miejsce dotarło pogotowie. Podejrzaną od razu stała się Ewa. J., była partnerka mężczyzny, w przeszłości m.in. nauczycielka języka polskiego. Ewa J. nadużywała alkoholu. Od dawna miała stosować przemoc wobec konkubenta. Dostała nawet sądowy zakaz zbliżania się do Mariusza Sz., a kiedy go złamała, trafiła do więzienia. Byłego partnera zamordowała na przepustce. Kuchennym nożem ugodziła go w brzuch. Podczas aresztowania twierdziła, że nic nie zrobiła i nie pamięta zdarzenia.

W większości przypadków nie dochodzi do tak tragicznych wydarzeń. Ale z drugiej strony jak inaczej niż tragedią nazwać życie, często mierzone latami, z kobietą, która stosuje na co dzień przemoc wyrafinowaną? Jak rozpoznać mężczyznę poddanego przemocy, po której nie ma śladów w postaci podbitego oka, siniaków czy złamanego nadgarstka?

Specjaliści z amerykańskiej kliniki Mayo, jednej z największych amerykańskich organizacji medycznych non-profit, która zajęła się tematem przemocy wobec mężczyzn, radzą, jak rozpoznać ofiarę nękania. Podkreślają, że zaniepokoić powinna nas każda nagła zmiana zachowania i trybu życia kolegi, brata czy kuzyna. Alienowanie się lub na odwrót - ucieczka z domu pod byle pretekstem, nerwowa, wręcz histeryczna reakcja na próbę rozmowy o sytuacji osobistej. Objawami fizjologicznymi są z kolei nadmierne pocenie się i drżenie rąk. Niektórzy zaczynają się też jąkać. Te i inne sygnały mogą wskazywać, że mężczyzna jest ofiarą przemocy domowej. A jej nigdy nie można bagatelizować - niezależnie od płci ofiary.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Ci się podobał, to wypróbuj nasz nowy newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

KLIKNIJ, BY ZAPISAĆ SIĘ NA NEWSLETTER >>>

Joanna Pasztelańska. Dziennikarka, reporterka. Jako jedna z pierwszych dotarła do Turcji po trzęsieniu ziemi w 1999 roku, relacjonowała wybory prezydenckie w Iranie, zajmowała się sprawą farmy niewolników pod Londynem i ukrytymi w rejonie Prypeci sierocińcami dla dzieci z wadami genetycznymi po wybuchu elektrowni w Czarnobylu. Od blisko dwudziestu lat jeździ po Polsce śledząc tematy trudne i niewyjaśnione m.in. dla "Życia Warszawy", "Tygodnika Kulisy" i magazynu "Dziennika Gazety Prawnej". Współautorka książek "Policjanci. Za cenę życia" (2016) i "Strażacy. Tam, gdzie zaczyna się bohaterstwo" (2018), które napisała wraz z mężem.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (169)
Zaloguj się
  • true_lysander

    Oceniono 35 razy 29

    Takich artykułów powinny być dziesiątki. Temat przemocy jest obecnie przedstawiany w mediach bardzo jednostronnie.

  • grzesbor

    Oceniono 45 razy 27

    Trzecia: Zbierasz dowody i procesujesz się w systemie, który nie rozumie że dziecko potrzebuje obojga rodziców. W ocenie systemu twoją rolą jako ojca jest wyłącznie płacenie alimentów, choć będą ci mydlić oczy że myślą trochę inaczej i że wiedzą jak ważne jest ojcostwo. Kłamią. Im bardziej będziesz chciał być ojcem, tym bardziej system będzie cię niszczył i udowadniał ci że nie możesz nim być. Jeśli ex przyjdzie do ciebie i cię pobije, to policja ciebie zakuje w kajdanki i to ty zostaniesz oskarżony. Wystarczy że będziesz jedynym mężczyzną na miejscu zdarzenia abyś był uznany za winnego. Jeśli będziesz miał dowody, że było inaczej, a oni są kretynami i się mylą co do ciebie – np. będzie to nagranie z kamery osobistej, to założą ci drugą sprawę że sam jesteś kretynem a oni mają rację jak zawsze – będziesz miał sprawę o fałszowanie i manipulowanie dowodami, wykażą ci że to nagranie było z innego dnia, a w ogóle to jest nielegalne, bez zgody drugiej strony. A jak będziesz dalej udowadniał że się mylą, to bez wyroku trafisz na kilka miesięcy na obserwację psychiatryczną i możesz już stamtąd nie wyjść. Jako osoba karana lub choćby podejrzana o cokolwiek, na pewno już nigdy nie zobaczysz swego dziecka. Wszystko co byś nie uczynił, będzie zawsze obracane przeciwko tobie. Aby pójść ci na rękę, całkowicie zakażą ci kontaktu z dzieckiem, argumentując że to dla twego dobra, byś miał szansę na dokonanie refleksji nad swym postępowaniem.

  • anonim_ka

    Oceniono 23 razy 17

    Nareszcie ! ! ! pokazano drugą stronę medalu. Spotkałam wiele przypadków gdzie kobieta pastwi się nad mężem z uśmiechem na wymalowanych ustach. Wielu mężczyzn nie wytrzymuje i przydzwoni w głupi łeb, zwłaszcza kiedy spróbuje 13 zdrowotnych kropelek. Wtedy ma status alko+przemocowca. A dama strząsa pyłek z klapy jesionki męża cedząc przez zęby 'ty impotencie" Nie dziwie się , że facet nie ma ochoty na seks z modliszką.

  • japka_putina

    Oceniono 14 razy 14

    Parę lat temu pod jakimś artykułem na portalu GW o przemocy wobec kobiet popełniłem wpis, w którym stwierdziłem pod prąd forumowej dyskusji, że przemoc, szczególnie psychiczna, ale też i fizyczna, nie jest zmonopolizowana przez panów. Oprócz lawiny minusów dostałem też kilka konkretnych odpowiedzi. Jedna z pań wywnioskowała, że bije mnie moja własna żona, co uznała za wielce zabawne. Inna dorzuciła, ze skoro kobieta bije faceta, to widocznie facet na to zasługuje. Kolejna wyraziła współczucie z powodu rozmiaru mojego przyrodzenia i zaproponowała, żebym poskarżył się mamusi. Co ciekawe, wszystkie te komentatorki w innych swoich wpisach pod tym samym artykułem wylewały łzy nad straszliwym losem kobiet katowanych przez mężczyzn czy to fizycznie, czy to psychicznie, czy to finansowo.

  • zielony_jamnik

    Oceniono 22 razy 14

    Badanie CBOS z 2011 roku pt. PRZEMOC I KONFLIKTY W DOMU.

    "Co dziewiąta kobieta (11%) i co dziesiąty mężczyzna (10%) żyjący w stałych związkach doświadczali przemocy fizycznej ze strony swoich partnerów, a co piąty mężczyzna (20%) i co szósta kobieta (16%) byli przez nich psychicznie dręczeni. Uwzględniając obie formy przemocy można stwierdzić, że równie często doświadczały ich kobiety (21%), jak i mężczyźni (22%)."

    Sylwia Spurek - Zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich ds. Równego Traktowania (o zgrozo).

    "Przemoc ma płeć. Ofiarami są kobiety i dzieci, a sprawcami są mężczyźni."

    Retoryka feministek - kiedy statystyki policyjne pokazują, że przemoc domowa jest w Polsce problemem marginalnym, a Polska jest krajem gdzie przypadków takiej przemocy jest najmniej w UE to feministki wrzeszczą, że te statystki nie pokazują prawdy, bo istnieje przemoc ukryta - niezgłaszana. Dlatego trzeba odnosić się do badań socjologicznych, a nie do statystyk policji.
    I mają rację! Badania (takie jak to CBOSu) pokazują, że istnieje ogromna liczba niezgłaszanych przypadków przemocy domowej.
    Ale kiedy to samo badanie pokazuje, że przemoc w równym stopniu dotyka kobiety co mężczyzn i że największym problemem jest ukryta przemoc wobec mężczyzn (najczęściej jest niezgłaszana) to nagle feministki drą mordy, że przecież statystyki policyjne pokazują, że to mężczyźni są sprawcami.
    Gratuluję.
    Zwłaszcza wszystkim facetom, którzy wspierają te środowiska...

  • kolombo7

    Oceniono 19 razy 13

    A jak mąż pracuje na 3 etaty, a żona mu mówi że jest leniem, to czy to jest znęcanie się psychiczne?

  • jan.go

    Oceniono 17 razy 13

    Bo ludzie dzielą się na mądrych i głupich a nie na kresowych i na resztę czy na kobiety i mężczyzn

  • grzesbor

    Oceniono 17 razy 13

    Facet i tak jest wygranym skoro może byc wizytatorem dla swoich dzieci. Wielu ojćów w takiej sytuacji nie ma możliwości spędzenia z dziećmi tych kilku godzin "zasądzonych" przez sądy, które rozumieją że dzieciom do włąsciwego wychowania wystarczy tylko matka i wizytator raz na dwa tygodnie. W teroii sądowe postanowienia o kontaktach z dziecmi można egzekwować i jest na to porcedura pozwalajaća zarabiać branży prwinciej. W praktyce żaden ojciec jeszcze kontaktów według tej procedury nie wyegzekował, bo to nie jest możliwe. Kilkunastu mężczyzn każego dnia popełnia samobóstwa( 7 x cześciej niż kobiety co jest najwyższą różnicą na świecie), ale to według statystyk policji. W rzeczywistości wielu zabija się w wypadkach by nie zostać okrzykniętym samobójcą, umierają w chorobach na walkę z którymi nei ma sił i środków lub w inny sposób. Uciekają z Polski. Najczęstszym podowdem samobóstw jest izolacja od najbliższych (wg statystyk policji). W Polsce nie robi się nic aby ojcowie i dzieci miały w rzeczywistości a nie tylko w teroii prawo do kontaktu, a co dopiero do wychowywyaniu na fundmanecie własciwego rozwoju jakim są relacje z obojgiem rodziców. Konkubent matki zawsze ma wobec dziecki dużo większe prawa niż bioloogiczny ojciec. Uprzedzając zarzuty: oczywiście fakty te nie kestionują tego że jest wielu ojców którym los dzieci jest obojętny, większość nawet (najczęściej byli wytchowywani w izolaci od swoich ojców z róznych pwoodów i nie mieli wzorca ojcostwa) i są też takie matki, ale to już zupełnie inny aspekt.

  • faktami_w_morde

    Oceniono 12 razy 12

    przemoc jest lustrzanym odbiciem braku kontroli nad sobą. To trudniejsze opanować siebie, swoje emocje trzymać na wodzy i zmieniając siebie zmieniać otoczenie. Prościej, na skróty jest nie skupienie na swoich reakcjach tylko akcja- agresywny atak. Tak robią ludzie którzy nie radzą sobie sami ze sobą. Do czasu nauczenia się samokontroli powinni dać sobie spokój z wchodzeniem w relacje.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX