Pozostawienie po sobie porządku to spokój dla najbliższych

Pozostawienie po sobie porządku to spokój dla najbliższych (fot. Shutterstock)

społeczeństwo

"Bałagan jest marnowaniem czasu najbliższych, którym przyszło sprzątać po naszym odejściu"

Często nie potrafimy zmierzyć się z wizją własnej śmierci. Dlatego, kiedy umieramy, pozostawiamy po sobie gigantyczny bałagan. Margareta Magnusson w książce "Sztuka porządkowania życia po szwedzku" dzieli się cennymi radami, jak zrobić tzw. döstädning, czyli posegregować cały dobytek przed opuszczeniem tego świata.

Od czego zacząć?*

Musicie mieć świadomość, że uprzątnięcie domu zajmie trochę czasu. Starszym ludziom często wydaje się, że czas biegnie tak szybko, tymczasem to oni są coraz powolniejsi. Dlatego nie czekajcie zbyt długo. Tego nowego zajęcia nie ukończycie szybciej, jeśli będziecie zwlekać, za to przy odrobinie przygotowań i wprawy na pewno łatwiej będzie podjąć decyzję, czego należy się pozbyć. Uwierzcie mi, im więcej czasu spędzicie na przeglądaniu swojego dobytku, tym łatwiej będzie zadecydować, co zostawić, a co wyrzucić. Im większe zaangażowanie, tym mniej pracy. Może się nawet okazać, że spacery do śmietnika, o ile siły wam na to pozwolą, staną się miłą rozrywką.

Zacznijcie od przejrzenia piwnicy albo strychu, albo szaf w przedpokoju. To tam najczęściej upycha się "tymczasowo" swój dobytek. Tymczasowo - hm, wiele z tych rzeczy leży pewnie od wieków. Założę się, że już nawet nie pamiętacie, co się tam znajduje. To dobrze, bo utwierdzicie się w przekonaniu, że wyrzucenie tych niepotrzebnych gratów nie będzie żadną stratą. Odwiedźcie te miejsca i zacznijcie wyciągać z nich to, co skrywają. Może to być domek dla lalek albo kij hokejowy, ale najpewniej będą to rzeczy, których nie chcecie mieć u siebie. Czasem strych bywa tak zapchany, że musicie zapełniać strych sąsiada! Straszne! Jak myślicie, kto się tym wszystkim zajmie, kiedy już was zabraknie?

(fot. Shutterstock)
(fot. Shutterstock)

Powiedzcie najbliższym i przyjaciołom, co zamierzacie zrobić. Może zechcą wam pomóc albo nawet zabiorą jakieś rzeczy, których już nie potrzebujecie, albo pomogą wynieść to, z czym sami nie dacie rady. Przekonacie się, że pojawi się nieustający strumień ludzi, których lubicie (a nawet tych, których nie lubicie), żeby zabrać książki, ubrania czy wyposażenie. Pewnie niedługo wasz wnuk bądź ktoś znajomy będzie chciał wprowadzić się do swojego pierwszego mieszkania. Zaproście go i pokażcie swoje rzeczy, opowiedzcie ich historię. Warto mieć pod ręką kartony albo torby, które będziecie w trakcie opowieści zapełniać, żeby gość mógł je od razu zabrać.

Zanurzanie się we wspomnieniach

Nie zaczynajcie od fotografii, listów ani żadnych osobistych dokumentów. Przeglądanie zdjęć i listów może sprawić mnóstwo radości, ale i wywołać smutek. Jedno jest natomiast pewne: jeśli zaczniecie od nich, to zanurzycie się we wspomnieniach i nigdy nie weźmiecie się za sprzątanie czegokolwiek innego. Zdjęcia i listy, które z jakiegoś powodu zachowaliście, muszą poczekać, aż znajdziecie nowe miejsce dla mebli i reszty rzeczy. Generalnie przy porządkowaniu spraw doczesnych rozmiar ma znaczenie. Zaczynamy od rzeczy dużych, a kończymy na najmniejszych. Fotografie niosą tak duży ładunek emocjonalny, że utrudnią wam pracę.

Sortowanie

Kiedy spojrzymy na nasze domy, dostrzeżemy pewnie mnóstwo przedmiotów, które łączy tylko jedno - należą do nas. Ale przecież większość rzeczy, które posiadamy, ma wiele wspólnych cech. Niemal wszystko, co znajduje się w naszych domach, należy do różnych kategorii. Można je podzielić, na przykład na: meble, ubrania, książki czy pościel. W różnych domach spotykamy różne kategorie przedmiotów. Golfiści, ogrodnicy, żeglarze, piłkarze - wszyscy oni mają swój sprzęt. Niektórych kategorii przedmiotów trudniej się pozbyć niż innych. Wybierzcie taką kategorię, z którą łatwo sobie poradzicie. Powinna być obszerna, a jednocześnie niech nie budzi nadmiernych sentymentów. To ważne, żeby zaczynać od rzeczy łatwych do wyrzucenia. Nie chcę, żebyście się poddali już na samym początku. Kiedy poradzicie sobie z kilkoma kategoriami, poczujecie się dużo lepiej. Łatwiej będzie utrzymać porządek w domu. I jestem pewna, że rodzina i przyjaciele zachęcą was do kolejnego kroku. (...)

(fot. Shutterstock)
(fot. Shutterstock)

Organizacja

Znacznie łatwiej robić gruntowne porządki w domu, który jest dobrze zorganizowany. Przez "zorganizowany" rozumiem stan, w którym każda rzecz ma swoje miejsce. Jeśli w waszych domach panuje kompletny chaos, to trudno w nich posprzątać. Ale nigdy nie jest za późno, żeby zapanować nad chaosem. Jeżeli głowicie się, do czego właściwie służy rzecz, którą trzymacie w ręku, to może nie jest ona wam wcale potrzebna.

W pobliżu mojego domu jest klub o nazwie Senior Net, gdzie emeryci i wszyscy, którzy przekroczyli pięćdziesiąty piąty rok życia i nie potrafią obsługiwać komputera, mogą uzyskać pomoc od bieglejszego emeryta. Osoba, która mi pomagała, nie była zachwycona moimi umiejętnościami. Spojrzała na ekran i powiedziała: - Wygląda to tak, jakbyś przeniosła swoją toaletę do kuchni. I pomogła mi uporządkować pliki. Miałam wtedy siedemdziesiąt dziewięć lat, ale uzyskałam niezbędną pomoc i od tamtej pory łatwiej mi było znaleźć coś w moim komputerze. To samo może dotyczyć was i waszych domów. Nie musicie mieć komputera, żeby sobie z tego zdać sprawę. Użyłam tego porównania, bo w komputerze wszystko jest poukładane i posegregowane.

Szczęśliwi ludzie

Znam wielu ludzi, którzy potrafią siedzieć w zabałaganionym domu i wydają się przy tym szczęśliwi. Dla mnie są zwyczajnie komiczni. Nie rozumiem ich. Czasem im zazdroszczę, ponieważ sama nie potrafię czuć się szczęśliwa w domu, który wygląda tak, jakby przeszła przez niego trąba powietrzna.

Kiedy nasza banda dzieciaków w ciągu zaledwie dziesięciu lat rozrosła się do pięciu osób, przebudowaliśmy wiatrołap w naszym domu tak, żeby przypominał szwedzkie przedszkole. Każde dziecko miało przydzielony inny kolor i w tym kolorze były jego przegródka oraz wieszak na ubrania. Wszystkie kurtki wisiały na takich wieszakach lub były schowane w niewielkich szafkach. Żadne okrycia wierzchnie nigdy nie pojawiały się w środku domu. Powieszenie kurtki na haczyku czy położenie rękawiczek na przeznaczone dla nich miejsce nie zajmuje wcale więcej czasu niż rzucenie ich na podłogę. A najważniejsze jest to, że dzieci łatwo znajdują swoje rzeczy i nie muszą pytać: "Mamo, widziałaś moje.?".

(fot. Shutterstock)
(fot. Shutterstock)

Szukanie przedmiotów znajdujących się nie na swoim miejscu jest zwyczajnym trwonieniem czasu. Bałagan jest też marnowaniem czasu najbliższych, którym przyszło sprzątać po naszym odejściu. Na pewno nie będą z tego powodu szczęśliwi. Łatwiej będzie nam uporządkować swoje sprawy doczesne, jeśli w odpowiedni sposób zorganizujemy przestrzeń wokół siebie.

Na początku potrzebna jest pomoc

Jeśli zamierzacie zrobić gruntowne porządki w domu, warto o tym porozmawiać z kimś spoza rodziny, kto nie będzie czuł emocjonalnej więzi z rzeczami, których chcecie się pozbyć. Może będziecie potrzebować rady albo po prostu osoby, która ma inny punkt widzenia, ale jest w podobnej sytuacji, lub kogoś znacznie młodszego. Najlepiej, żeby ten ktoś miał inne zdanie, pozwoli to wam spojrzeć na swoją pracę cudzym, świeżym okiem.

Jeśli mieszkacie niedaleko siebie, zaproście takie osoby do swojego domu. Nie zapomnijcie sporządzić listy pytań, które chcecie im zadać. Nikt nie będzie czekał w nieskończoność, aż przypomnicie sobie, o co chcieliście zapytać. Pytania, jakie nurtowały mnie, kiedy zabierałam się za porządki, to:

- Jakiej organizacji charytatywnej najlepiej oddać książki?

- Czy ktoś zechce ten obraz, który nie ma żadnej wartości, ale jest bardzo ładny?

- Czy mogę dać stary samurajski miecz swojemu nastoletniemu wnukowi?

To nie są trudne pytania, ale warto poznać opinię drugiej osoby.

Gromadzenie

W naszych kuchniach królują nowoczesne urządzenia w rodzaju ekspresów do kawy, wysokoobrotowych mikserów, kosmicznych garnków, a mimo to nadal trzymamy staromodne zaparzarki do kawy, trzepaczki i rondle. W łazience najświeższy cień do powiek liczy dziesięć lat, a kolekcja lakierów do paznokci ma wartość zabytkową. W apteczce znajdziemy witaminy, których nikt nie łyka, i dawno przeterminowane lekarstwa. Nawet obrusy i pościel podlegają regułom mody. Kupujemy wciąż nowe, mimo że stare jeszcze się nie zużyły. Wydaje nam się, że modny w poprzednim roku styl kolonialny, czyli ciemne drewno i bambus, trzeba koniecznie zastąpić czystą bielą skandynawskiego minimalizmu, który jest trendy dzisiaj, w przeciwnym razie życie będzie nam się wydawać nieznośne. Jest to niewątpliwie marnotrawstwo, ale nieszczególnie kłopotliwe, o ile pozbędziemy się starych rzeczy przed zakupem nowych.

(fot. Shutterstock)
(fot. Shutterstock)

Ten szaleńczy konsumpcjonizm, w którym uczestniczymy, doprowadzi w końcu do zagłady naszej planety, ale nie musi niszczyć naszych dobrych relacji z tymi, którzy pozostaną, kiedy nas już nie będzie. Jeśli mieszkacie w dużym mieście, gdzie ludzie zmieniają wyposażenie kuchni i łazienek tak często, jak ja zmieniam swetry, widzicie na co dzień kontenery na śmieci pełne wanien, zlewozmywaków czy misek klozetowych. Każdy nowy właściciel mieszkania musi koniecznie wymienić w nim wszystko, nawet jeśli są to rzeczy stosunkowo nowe. Ale jeśli mieścicie się w przedziale od osiemdziesięciu do stu lat, to zwykle nie macie ani ochoty, ani sił do przeprowadzania takiego gruntownego remontu i wymieniania wszystkiego na nowe. Myślicie raczej o tym, jak coś ponownie wykorzystać i uczynić życie łatwiejszym.

Nie zapominaj o sobie

Porządkując sprawy doczesne, nie zapominajmy o zadbaniu o swoje życie - o dom, ogród i o nas samych. Jeśli postanowiliście przeprowadzić się do mniejszego mieszkania, nie spieszcie się. Dajcie sobie trochę czasu i zróbcie to w odpowiednim dla siebie tempie. Przeprowadzka to zajęcie absorbujące, czasem męczące, ale nie powinniście się przepracowywać. Pomyślcie o pieniądzach, które oszczędzacie, robiąc to samodzielnie, i o czasie, który oszczędzacie swoim bliskim i znajomym, a poczujecie, że było warto.

Może też zdacie sobie sprawę - podobnie jak ja - iloma z waszych wartościowych rzeczy będą się mogli cieszyć inni ludzie. Teraz jednak nie pora na wspomnienia. Czas zaplanować swoją przyszłość. Sprawić, by życie stało się łatwiejsze i spokojniejsze. Potraktujcie to porządkowanie jako zwyczajne, codzienne zajęcie. Poświęćcie też trochę czasu na wizyty u optyka, dentysty i lekarza rodzinnego oraz na zrobienie badań. A w przerwach cieszcie się w miarę możliwości tym wszystkim, co lubicie robić. Spotykajcie się ze znajomymi, zajmujcie działalnością charytatywną, chodźcie na spacery, grajcie w bule albo w karty. Pewna dama skarżyła się, że nie bawi jej gra w brydża, odkąd dwie osoby z czwórki znajomych opuściły ten padół. To rzeczywiście smutne. Ale można przecież zagrać z kimś młodszym, a frajda będzie taka sama. Może nawet większa, bo gracze nie będą wciąż mówić o swoich aparatach słuchowych i tym podobnych ponurych rzeczach. Porządkując doczesne sprawy, kontaktując się z antykwariuszami, rzeczoznawcami, przedstawicielami domów aukcyjnych i organizacji charytatywnych, poznałam wielu interesujących i miłych ludzi.

Starzenie się, o dziwo, wymaga sił. Dlatego nie powinniśmy czekać zbyt długo z ograniczaniem swojej przestrzeni. Prędzej czy później dopadnie nas niemoc, a wtedy będziemy się cieszyli każdą czynnością, którą zdołamy wykonać bez pomocy innych.

(fot. Shutterstock)
(fot. Shutterstock)

Dlaczego trudno mówić o śmierci

Uporządkowanie spraw doczesnych jest czymś, co powinniśmy zrobić, żeby nasze dzieci i krewni nie musieli się tym zajmować. Taka motywacja jest bardzo ważna, ale to nie wszystko. Gruntowne porządki to także coś, co robicie dla siebie, dla własnej przyjemności. A jeśli zaczniecie wcześnie, powiedzmy w wieku sześćdziesięciu pięciu lat, to nie będzie to takim poważnym wyzwaniem, jak w moim przypadku, bo przypomnę, że jestem gdzieś pomiędzy osiemdziesiątką a setką. Najważniejsza jest wasza własna przyjemność i wszystkie przywołane wspomnienia. Miło jest przeglądać różne rzeczy oraz przypomnieć sobie ich wartość i znaczenie. A jeśli nie pamiętacie, dlaczego coś ma mieć dla was znaczenie ani po co to trzymacie, to znaczy, że nie jest tego warte i można się z tym rozstać.

Nie potrafię zrozumieć, dlaczego większości ludzi tak trudno mówić o śmierci. To przecież jedyne absolutnie nieuniknione zdarzenie, jakie nas czeka w przyszłości. Jeśli przyjmiemy to do wiadomości, możemy decydować, co ma się dziać, kiedy poważnie zachorujemy, i jak chcemy zostać potraktowani po śmierci. Bardzo dobrze wiem, że czasem potrzebna jest profesjonalna pomoc, na przykład prawnika, który pomoże sporządzić testament. Nie mam kwalifikacji, żeby udzielać porad prawnych. Zajmuję się tylko porządkowaniem spraw doczesnych.

O swoim odejściu możemy myśleć i przygotowywać się do niego na różne sposoby. Żaden z nich nie jest niewłaściwy. Jedni chcą, żeby ich prochy rozsypano na morzu, inni wolą zostać skremowani, jeszcze inni pochowani w trumnie. Istnieje jeszcze więcej ważnych kwestii dotyczących śmierci i pogrzebu, które wymagają przemyślenia. Żeby oszczędzić naszym krewnym konieczności podejmowania trudnych decyzji, powinniśmy zadecydować sami, póki jeszcze możemy. Porozmawiajmy z kimś bliskim o swoich życzeniach i oczekiwaniach. Postarajmy się być praktyczni. Pisząc tę książkę, chciałam was zachęcić do rozpoczęcia porządkowania swoich spraw. Na pewno poczujecie się lepiej ze świadomością, że zaoszczędzicie swoim najbliższym kłopotu i czasu, jeśli nie będą musieli zajmować się rzeczami, które wam nie będą już do niczego potrzebne. Będę bardzo zadowolona i szczęśliwa, kiedy skończę własne porządki. Może będę miała jeszcze siły, żeby wybrać się w jakąś podróż. Albo kupię samej sobie kwiaty i zaproszę kilkoro znajomych na uroczystą kolację z okazji zakończenia pracy. I jeśli nie umrę, to pewnie wybiorę się na zakupy!

Książka Margarety Magnusson ukazała się nakładem wydawnictwa Buchmann (fot.  Alexander Mahmoud / mat. prasowe)
Książka Margarety Magnusson ukazała się nakładem wydawnictwa Buchmann (fot. Alexander Mahmoud / mat. prasowe)

*Fragmenty książki "Sztuka porządkowania życia po szwedzku" Margarety Magnusson w tłumaczeniu Jerzego Malinowskiego

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Ci się podobał, to wypróbuj nasz nowy newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

KLIKNIJ, BY ZAPISAĆ SIĘ NA NEWSLETTER >>>

Margareta Magnusson jest, jak sama pisze, w wieku między osiemdziesiąt a sto lat. Urodziła się w Szwecji, a mieszkała w różnych zakątkach świata. Ukończyła Beckmans College of Design, a jej prace artystyczne były prezentowane w galeriach od Hongkongu po Singapur. Ma pięcioro dzieci, mieszka w Sztokholmie otoczona przedmiotami, które lubi.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku