Jerzy Maksymiuk

Jerzy Maksymiuk (fot. Agnieszka Sadowska / AG)

wywiad Gazeta.pl

Jerzy Maksymiuk: Wszystko pogubiłem! I nuty, i batutę

Dlatego pierwszy utwór koncertu chcę zawsze znać na pamięć. W tym zawodzie pamięć trzeba mieć dobrą - mówi światowej sławy dyrygent, który w piątek wystąpi w duecie z Januszem Olejniczakiem w Muzeum Historii Żydów Polskich Polin.

Powinnam się do pana zwracać maestro, prawda?

Niekoniecznie. Chyba że pani nalega. Drugi mój tytuł to directore, po polsku dyrektor, czyli ktoś, kto rządzi... Włoskie maestro to znaczy mistrz. Tak też czasem do mnie mówią.

Z tego wnoszę, że czuje się pan bardziej dyrektorem, kimś wszechwładnym?

No tak! Oczywiście! Choć obecnie więcej piszę niż dyryguję. O, proszę spojrzeć, to partytura utworu, nad którym właśnie pracuję. Dedykowałem go lekarzowi, któremu chciałem się odwdzięczyć za pomoc. Zebrałem małą orkiestrę i zagraliśmy dla niego w poczekalni przychodni. On, podobnie jak ja, lubi charlestony i ballady.

Pyta pani, czy lubię rządzić, panować nad orkiestrą. To w pracy dyrygenta jest po prostu konieczne. Proszę spojrzeć na zwierzęta, chociażby na wilki. Musi być przywódca stada. Podobnie jest w państwie, czy w polityce. Nie ma przywódcy, to nie można założyć partii.

28.11.2006 BIALYSTOK OPERA I FILHARMONIA BIALOSTOCKA JERZY MAKSYMIUK MA PROBE Z UCZNIAMI SZKOLY MUZYCZNEJ FOT.AGNIESZKA SADOWSKA / AGENCJA GAZETA
Jerzy Maksymiuk na próbie, 2006 rok (fot. Agnieszka Sadowska / AG)

Każdy z muzyków ma swoją wizję utworu. A przecież nie może być stu wizji! Na koncercie musi być jedna, spójna. Współpraca dyrygenta z orkiestrą powinna opierać się na przyjaźni i wzajemnym zrozumieniu. Niestety, ja od zawsze decydowałem o wszystkim sam. Chociażby gdy tworzyłem Polską Orkiestrę Kameralną. Ale dzięki temu powstała orkiestra światowej sławy, fenomen.

Co jeszcze pomogło panu stworzyć ten fenomen?

Nie kierowałem się względami materialnymi. Moja pensja od muzyka, który zarabiał najmniej, różniła się równowartością jednej kawy. Tak to wyglądało w latach 70. Pomógł nam też komunizm.

Jak to?

Żeby mnie pani dobrze zrozumiała. Chcieliśmy się z niego wyrwać. Kawę we Włoszech wypić. Ale żeby nam dali paszporty i pozwolili wyjechać, musieliśmy być na równym poziomie z zachodnimi orkiestrami.

I dlatego dążył pan do doskonałości?

Zawsze to robiłem. Dzisiaj też dążę. Ponieważ tylko tak umiem pracować. Paderewski mawiał, że kreatywność niesie nowe życie, przezwycięża śmierć.

b09.12.2015 Warszawa . Jerzy Maksymiuk - dyrygent . Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
Jerzy Maksymiuk w 2015 roku (fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta)

Jest pan wybuchowy?

Temperament mam kiepski. Jestem nerwowy, a to w pracy dyrygenta jest złe. Szybko tracę panowanie nad sobą, jeśli coś nie jest zrobione tak, jak trzeba. Jeżeli jadę do słabszej orkiestry, to trudno. Ale jeśli orkiestra jest dobra, to...

... się pan denerwuje?

Niestety, nie umiem inaczej, bo od nich więcej wymagam. Na przykład gdy orkiestra gra w złym tempie... Ale zaraz, zaraz, pokażę pani moją batutę! Proszę popatrzeć - przyszedłem na wywiad z partyturą i batutą.

Chciałby pan mną podyrygować?

Panią? Nie, tylko nutami.

Zawsze ma pan przy sobie batutę?

Zawsze. Idę na przykład na kawę albo na kogoś czekam, to sobie ćwiczę. Bo utwór musi być wgrany w rękę dyrygenta. Ona musi chodzić precyzyjnie. Gdy jakiś gest jest dla orkiestry niejasny, gra ona chaotycznie. Więc jedno to wiedza i intuicja, a drugie to ten patyk.

Patyk?

No dziś mam przy sobie krótki patyczek, który przywiozłem z Sardynii. Niepozorny, nie zwraca niczyjej uwagi. A jak się złamie, to nie szkoda. Bo batuty często mi się łamią. 

27.05.2018 Krakow , Kino Kijow . Gala Otwarcia Krakowskiego Festiwalu Filmowego nz Jerzy Maksymiuk . Fot. Jakub Porzycki / Agencja Gazeta
Jerzy Maksymiuk w 2018 (fot. Jakub Porzycki / Agencja Gazeta)

Po przygotowaniu na sucho dyrygent musi ćwiczyć z orkiestrą. Nawet dobry maestro nie zadyryguje bez próby.

Kiedy pan uznał, że jest pan dobrym dyrygentem?

Chyba wtedy, kiedy wraz z Polską Orkiestrą Kameralną trzykrotnie nagrodzony zostałem przez Austriaków za wykonanie Mozarta. Ale dobrze się zapowiadałem od razu, gdy mnie zaangażowano w Teatrze Wielkim i dyrygowałem wielką orkiestrą. Pewnego dnia, o siódmej rano, uderzyła mnie myśl, że w takiej dużej orkiestrze nie słychać niuansów. Zająłem się więc szefowaniem orkiestrze kameralnej.

Gdy już to zrobiłem, nagraliśmy z tą orkiestrą mnóstwo dobrych i ważnych płyt. Koncertowaliśmy w najlepszych salach świata: w Bostonie, Chicago, Nowym Jorku, Filadelfii. Potem znów wróciłem do dużych orkiestr. To rzadko się dyrygentom zdarza.

Stresował się pan, gdy pierwszy raz stanął przed orkiestrą?

Bardzo. I tak mi zostało do dziś. Ale, co ciekawe, ręka mi nigdy nie drży. Mam raczej takie drżenie wewnętrzne. Szybko znalazłem też sposób, jak radzić sobie ze stresem  - po prostu muszę drobiazgowo poznać utwór. Gdy mam świadomość, że bardzo dużo o nim wiem, zaczynam się lepiej czuć.

A co robić, gdy muzycy nagle zaczną się mylić?

To się zdarza niezwykle rzadko. Niemożliwe jest, by wszyscy pomylili się w jednym momencie. Gdy pomyli się jeden, zwykle tego nie słychać.

Zgubił pan kiedyś partyturę?

Wszystko pogubiłem! I nuty, i batutę.

22.04.2013 Lodz . Dyrygent Jerzy Maksymiuk podczas koncertu w ramach festiwalu Rubinstein Piano Festiwal 2013 .Fot. Marcin Stepien / Agencja Gazeta
Jerzy Maksymiuk podczas koncertu na festiwalu Rubinstein Piano Festiwal 2013 (fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta)

I co?

Dlatego pierwszy utwór koncertu chcę zawsze znać na pamięć. W tym zawodzie pamięć trzeba mieć dobrą. Żar i świetną koncentrację.

Kiedyś byłem szefem orkiestry BBC. Tuż przed ważnym festiwalem w 1998 roku, na którym mieliśmy wystąpić, umarł kompozytor Alfred Schnittke. A ja byłem w białym ubraniu! Kupili mi więc czarną marynarkę, ale do sytuacji nadal nie pasował pierwszy numer, który mieliśmy wykonać. Zmieniliśmy go więc na utwór Schnittkego. Położyli przed nami nuty. Nikt z nas tego nie znał. Ale skoncentrowaliśmy się i zagraliśmy pięknie.

Powie mi pan, dlaczego przed koncertem dyrygent wita się z pierwszym skrzypkiem i solistą?

Nie mam pojęcia, skąd się to wzięło. Przecież ja z nimi miałem wcześniej próbę, więc żeśmy się widzieli. Ale witamy się dla publiczności. Okazujemy sobie też w ten sposób szacunek i na koniec sobie dziękujemy.

Czy muzycy zrobili panu kiedyś psikusa?

Psikus zrobił się sam. Kiedyś podczas koncertu we Francji tamtejsi muzycy nie popatrzyli dobrze w nuty i grali w tonacji molowej, zamiast durowej. Nie skoncentrowali się wystarczająco. Dopiero po paru minutach się zorientowali. Anglicy, którym to opowiedziałem, skomentowali, że u nich coś takiego zdarza się raz na 500 lat. Chyba tak, są zdolni do niezwykle długiej koncentracji i przestrzegają porządku.

o31.05.2006 FINLANDIA HESINKI DAR MLODZIEZY DYRYGENT JERZY MAKSYMIUKFOT. BARTLOMIEJ BARCZYK/  AGENCJA GAZETA
Jerzy Maksymiuk na Darze Młodzieży w 2006 roku (fot. Bartłomiej Barczyk / Agencja Gazeta)

W pana domu jest dyscyplina? Kto dyryguje?

Żona, bo mądrzejsza. Dziennikarka, bardzo lubi muzykę, jest osłuchana. I od 18 lat przychodzi na każdą moją próbę. Gdy widzi, że zaczynam się denerwować, podchodzi i łapie mnie na nogawkę. To mnie czasami ratuje. Bo ja jestem raczej kloszard niż dżentelmen.

Jerzego Maksymiuka będzie można podziwiać w duecie z Januszem Olejniczakiem 12 października o godz. 19:00 w Muzeum Historii Żydów Polskich Polin podczas premiery płyty "Retro".

Jerzy Maksymiuk. Dyrygent, pianista i kompozytor. Kierował m.in. orkiestrą Teatru Wielkiego, Wielką Orkiestrą Symfoniczną Polskiego Radia, BBC Scottish Symphony Orchestra, współtworzył Warszawską Jesień. Skomponował muzykę do ponad stu filmów.

Angelika Swoboda. Dziennikarka Weekend.Gazeta.pl. Zaczynała jako reporterka kryminalna w "Gazecie Wyborczej", pracowała też w "Super Expressie" i "Fakcie". Pasjonatka psów, mądrych ludzi, kawy i sportowych samochodów.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Ci się podobał, to wypróbuj nasz nowy newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

KLIKNIJ, BY ZAPISAĆ SIĘ NA NEWSLETTER

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (2)
Zaloguj się
  • zigzaur

    0

    Najszybszy dyrygent świata, dobrze sprawdza się w wykonywaniu Mozarta.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX