Aplikacje randkowe karmią się ludzkim cierpieniem i samotnością (fot: Shutterstock)

Aplikacje randkowe karmią się ludzkim cierpieniem i samotnością (fot: Shutterstock) (Aplikacje randkowe karmią się ludzkim cierpieniem i samotnością (fot: Shutterstock))

społeczeństwo

Samotność: Kiedy nie możesz sobie poradzić sam i musisz błagać ludzi, żeby się tobą zaopiekowali

Single w Polsce według danych GUS stanowią 26 proc. całego dorosłego społeczeństwa. Liczba osób deklarujących życie w pojedynkę ciągle się zwiększa, dotyczy to szczególnie osób po 30. roku życia. Samotność z wyboru? Niekoniecznie.

Janek: Samotność jest wtedy, gdy poznaje się kolejną osobę i po kilku dniach okazuje się, że to znowu nie to.

Łukasz: Najtrudniejsze w byciu samotnym jest brak bliskiej osoby, brak intymności z drugim człowiekiem.

Barbara: Samotność to ciągłe uciekanie przed samym sobą - w papierosy, alkohol, narkotyki, seks, związki. Żaden ze sposobów nie działa dłużej niż chwilę.

Maciek: W samotności trudne jest wszystko: poranki, wieczory, noce, powroty z pracy do pustego domu.

Danuta: Samotność to odkładanie pieniędzy na czasy, kiedy nie będę w stanie samodzielnie funkcjonować.

Psychiatrzy mówią wprost: samotność to choroba cywilizacyjna (fot: Shutterstock.com)
Psychiatrzy mówią wprost: samotność to choroba cywilizacyjna (fot: Shutterstock.com)

W Unii Europejskiej rośnie liczba jednoosobowych gospodarstw domowych. Według badań Eurostatu liderem jest Szwecja. Tam w co drugim domu mieszka jedna osoba dorosła nieposiadająca dzieci. W Polsce - w co czwartym. Według statystyk znajdujemy się na razie w ogonie Europy, jeśli chodzi o liczbę jednoosobowych gospodarstw domowych. Ale zgodnie z prognozą Głównego Urzędu Statystycznego z biegiem lat będzie ich przybywać: w 2035 roku już w co trzecim domu będzie mieszkać samotna osoba.

Samotni z wyboru?

Kiedyś - niezależny, seksualnie wyzwolony, bez zobowiązań. Dziś - samotny, pragnący bliskości, niespełniony seksualnie. Mit szczęśliwego singla, przebierającego w partnerach, otwartego na nowe możliwości i związki, zdaje się powoli upadać.

Kasia, 33 lata, mieszka w Warszawie: Bycie singlem ma swoje plusy - można robić wszystko, nie trzeba się nikogo o nic pytać. Tylko w pewnym momencie i to zaczyna człowiekowi doskwierać. Tęskni się za tym, że ktoś powie ci: "nie pal", "nie jedz jeszcze, bo gorące", "chcę, żebyś dziś została w domu". A seks? W moim przypadku nie istnieje. ONS [z ang. one night stand, jednorazowy seks - przyp. red.] kosztował mnie za dużo zachodu, a efekty zazwyczaj były marne - rzadko czerpię przyjemność, uprawiając z kimś seks po raz pierwszy, nie wspominając o orgazmie. Muszę czuć się swobodnie. A szukanie odpowiedniego "przyjaciela na seks", do którego nic się nie poczuje, a jednocześnie relacja ta będzie przynosić jakąś radość i satysfakcję, jest tak dużym wyzwaniem jak znalezienie stałego partnera.

Według badania wykonanego przez agencję badawczą Biostat w sierpniu 2018 roku na grupie 600 Polaków w wieku od 18 do 40 lat na zlecenie aplikacji randkowej ZaadoptujFaceta obraz życia seksualnego polskich singli przedstawia się zaskakująco smutno.

Single oceniają swoje życie seksualne na 2,8 w pięciostopniowej skali (fot: Shutterstock)
Single oceniają swoje życie seksualne na 2,8 w pięciostopniowej skali (fot: Shutterstock)

Single oceniają swoje życie seksualne na 2,8 w pięciostopniowej skali, uzasadniając to przede wszystkim zbyt rzadkimi kontaktami seksualnymi i trudnością w znalezieniu partnera. Prawie 63 proc. singli uprawiało seks kilka miesięcy temu lub jeszcze dawniej, a co czwarty singiel nigdy go nie uprawiał. Ponad połowa respondentów chciałaby uprawiać seks codziennie lub prawie codziennie. Zaledwie 12,7 proc. ankietowanych nie chciałoby posiadać stałego partnera seksualnego.

Janek, 36 lat, mieszka w Poznaniu: Seks jest dla mnie bardzo ważny. Tęsknię za małżeństwem, bo wtedy miałem go regularnie i nie traciłem cennego czasu na szukanie szczęścia. I ten seks był zupełnie inny niż ten z nowo poznaną kobietą. Gdy jestem z kimś na stałe, darzę go uczuciem, w seksie bardzo się angażuję, chcę być perfekcyjny. Seks przygodny sprowadza się do zaspokojenia potrzeb.

Kiedy nie możesz sobie poradzić sam

- Czekałam na ten moment, aż rynek się nasyci, a emocje związane z możliwością przebierania w potencjalnych partnerach - czy to życiowych, czy seksualnych - opadną - przyznaje seksuolożka dr Agata Loewe, która nie jest zaskoczona wynikami badania na zlecenie aplikacji ZaadoptujFaceta.

Jak opowiada, boom na aplikacje randkowe miał miejsce w Polsce kilka lat temu. - Powstało wiele aplikacji, jak Tinder czy ZaadoptujFaceta, które oczywiście są w porządku z wielu powodów, ale prawda jest taka, że karmią się ludzkim cierpieniem i samotnością. Często jest tak, że te same osoby korzystają z kilku aplikacji naraz - dodaje. Jak tłumaczy, aplikacje sprawiły, że szukanie partnera przez Internet przestało być czymś wstydliwym. Ponadto kobiety zyskały poczucie, że one również mogą sięgać po seks. - I nie muszą się w tym celu stroić, ale mogą to robić z poziomu kanapy, jedząc pizzę - opowiada.

Problem pojawia się jednak wtedy, gdy mijają lata, a ty wciąż masz konto w aplikacji. I na myśl o klikaniu "w lewo, w prawo" w poszukiwaniu odpowiedniego partnera zaczyna cię mdlić. Bo okazuje się, że tym, czego potrzebujesz, nie jest kolejne mniej lub bardziej jałowe spotkanie, które zakończy się orgazmem (choć najczęściej nie), ale związek. Albo wtedy, jak mówi Loewe, kiedy siedzisz sama w domu z katarem i żaden z twoich "przyjaciół do łóżka" nie ma czasu, żeby przywieźć ci przysłowiową zupę, zostaje ci UberEats. - Ludzie, zwłaszcza w dużych miastach, bardzo dbają o swoją niezależność, potrafią asertywnie odmówić pomocy. I okazuje się, że kiedy naprawdę nie możesz sobie poradzić sam, musisz błagać ludzi, żeby się tobą zaopiekowali - kwituje Loewe.

W podróży trudno się związać z kimś na stałe (fot: Pixabay)
W podróży trudno się związać z kimś na stałe (fot: Pixabay)

Jak opowiada, poznała kiedyś podróżniczkę, która postanowiła założyć społeczność dla singli, między innymi po to, żeby związać się z kimś na stałe. Do tej pory cały czas żyła w ruchu, ciężko było jej nawiązać relację. - Z wiekiem zaczynasz mieć poczucie, że już zwiedziłaś cały świat, nasyciłaś się samotnością, pouprawiałaś seks, i to, czego zaczyna ci brakować, to to, żeby ktoś cię po prostu przytulił - mówi Loewe.

Co ciekawe, duża część osób, które poznały się za pośrednictwem strony założonej przez podróżniczkę, nie stworzyła związków, ale. paczkę znajomych. - Singli, którzy nie są sobą wzajemnie zainteresowani, ale łączy ich to, że są samotni - dodaje Loewe.

Samotni z przymusu?

Danuta, 69 lat, mieszka w Kołobrzegu: Rozstałam się z mężem kilka lat temu. Po rozwodzie już z nikim się nie związałam. Mieszkam w dużym domu, który był budowany z myślą o rodzinie. Mam syna, ale on ma już swoje życie, w innym mieście, coraz rzadziej do mnie dzwoni. Wciąż jest zajęty. Mam jeszcze brata, ale on z kolei mieszka za granicą. Na razie jeszcze jakoś się trzymam, lubię wyjeżdżać, mam kilku dobrych znajomych, ale nie wiem, jak to będzie za kilka lat. W tej chwili skupiam się na odkładaniu pieniędzy na czasy, kiedy już nie będę w stanie samodzielnie funkcjonować - na dom opieki lub opiekę domową, o ile będzie mnie na nią stać.

Wiele osób starszych żyje samotnie (fot: Pixabay)
Wiele osób starszych żyje samotnie (fot: Pixabay)

Polskie społeczeństwo się starzeje. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego na koniec 2017 roku populacja Polski liczyła 38,3 mln ludzi, 9,3 mln stanowiły osoby w wieku 60 lat i powyżej. Prognozy na lata 2014-2050 sugerują, że pod koniec tego horyzontu czasowego będzie ich 13,7 mln, czyli ponad 40 proc. populacji. Na początku 2017 roku wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Bojanowska przedstawiła raport, z którego wynika, że w 2015 roku osoby w wieku 60 lat i więcej zamieszkiwały głównie w jedno- lub dwuosobowych gospodarstwach domowych. Według prognozy w 2030 roku aż 53,3 proc. gospodarstw będzie prowadzonych przez osoby w wieku co najmniej 65 lat i więcej.

Badania Małgorzaty Halickiej i Emilii Kramkowskiej z udziałem osób starszych dowodzą, że polskim emerytom najbardziej brakuje pieniędzy, zdrowia, opieki i... ciepła rodzinnego. 20 proc. seniorów z miast i 16 proc. ze wsi go w ogóle nie doświadcza.

- Zawsze długo dochodzę do siebie po wizycie u starszych pacjentów, którymi nikt się nie interesuje, bo ich dzieci wyjechały za granicę albo mieszkają w innym mieście, a którym opieka społeczna nie chce się zająć, bo jest niewydolna. Takich dramatów jest mnóstwo - mówi ratownik medyczny Roman Badach-Rogowski.

To, co w największym stopniu wpływa na poczucie szczęścia i zdrowie ludzi, to właśnie stały kontakt z bliskimi ludźmi (fot: Pixabay)
To, co w największym stopniu wpływa na poczucie szczęścia i zdrowie ludzi, to właśnie stały kontakt z bliskimi ludźmi (fot: Pixabay)

Według The Harvard Study of Adult Development, prawdopodobnie najdłuższego badania życia dorosłych ludzi, jakie zostało kiedykolwiek przeprowadzone - trwało aż 75 lat, to, co w największym stopniu wpływa na poczucie szczęścia i zdrowie ludzi, to właśnie stały kontakt z bliskimi osobami. Samotność bywa zaś destrukcyjna. Ludzie odizolowani od innych są mniej szczęśliwi, podupadają szybciej na zdrowiu, ich umysł pracuje gorzej i żyją krócej od tych, którzy nie są samotni. Mają również gorszą pamięć.

Danuta: Myślałam o tym, żeby kogoś poznać, ale na samą myśl, że jedną z motywacji miałoby być przede wszystkim to, żeby nie być samą na stare lata, aż mnie wzdryga. Lubię swoje towarzystwo, nie wyobrażam sobie być z kimś, kim to ja musiałabym się opiekować.

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego na koniec 2017 roku populacja Polski liczyła 38,3 mln ludzi, 9,3 mln stanowiły osoby w wieku 60 lat i powyżej (fot: Pixabay)
Według danych Głównego Urzędu Statystycznego na koniec 2017 roku populacja Polski liczyła 38,3 mln ludzi, 9,3 mln stanowiły osoby w wieku 60 lat i powyżej (fot: Pixabay)

Samotność - choroba cywilizacyjna

Maciek, 39 lat, mieszka pod Włocławkiem: Mieszkam w małej miejscowości. Mam wrażenie, że wszystkie kobiety stąd powychodziły już za mąż. Czuję, że nie pasuję do tego miejsca, do tych ludzi. Starzy kumple wolny czas spędzają na staniu pod sklepem z piwem, ich kobiety stoją z nimi i udają, że są szczęśliwe. Próbowałem umawiać się przez Internet, ale mam wrażenie, że trafiam albo na mężatkę znudzoną mężem, albo taką, która wymaga nie wiadomo czego. Bardzo chciałbym kogoś poznać, mieć dla kogo żyć, życie dla samego siebie jakoś nie bardzo mi wychodzi.

Psychiatrzy mówią wprost: samotność to choroba cywilizacyjna. W gabinetach często słyszą, że ktoś czuje się samotny. Bo, jak mówi Aleksandra Krasowska, psychiatra, żyjemy w czasach pozornego kontaktu. - Zdjęcie na Facebooku, lajk czy inna reakcja sprawiają, że przestajemy mieć motywację do szukania rzeczywistego kontaktu. A potem nadchodzi wieczór czy weekend i pojawia się samotność. Do tego ten pozorny kontakt jest często zniekształcony - udostępniamy w sieci tylko najlepsze zdjęcia, najładniejsze widoki i wspomnienia - mówi.

A, jak dodaje, nie chodzi o to, żeby otaczać się jak największą liczbą osób, ale o to, żeby odsłonić siebie w relacji i też otworzyć się na drugiego człowieka, w tym jego słabości. - Bo potem okazuje się, że wszyscy lajkują moje posty, ale nikt nie wie, że jestem smutna - dodaje Krasowska. Przekonuje, że samotność i izolacja mogą być elementami warunkującymi objawy depresyjne. Samotność może być też czynnikiem wywołującym poczucie smutku i bezradności, lęk oraz złość. Bo ludzie czują, że potrzebują bliskości, ale nie są w stanie, nie potrafią po nią sięgnąć.

Według badania, prawie 63 proc. singli uprawiało seks kilka miesięcy temu lub jeszcze dawniej (Shutterstock.com)
Według badania, prawie 63 proc. singli uprawiało seks kilka miesięcy temu lub jeszcze dawniej (Shutterstock.com)

Barbara, 31 lat, mieszka pod Warszawą: Właściwie całe życie czułam się samotna. Wchodziłam w różne związki, ale żaden się nie utrzymał. Tak samo jak przytłaczała mnie samotność, przytłaczało mnie ograniczanie mojej niezależności w jakikolwiek sposób. Przed samotnością uciekałam w pracę, naukę. Piłam po trzy kawy i red bulle dziennie, a w nocy, by usnąć choć na chwilę, brałam środki nasenne. I tak w kółko. Aż pojawił się Grzegorz. Gdy zaczynałam dostrzegać, że pojawiają się we mnie uczucia do niego, że mogę być przy tym człowieku szczęśliwa, wydarzyła się tragedia. Grzegorz położył się spać i już się nie obudził. Moja samotność wróciła ze zdwojoną siłą. Każdy, patrząc na mnie z boku, powie: silna kobieta z sukcesami, mieszkaniem, przyjaciółmi, czego chcieć więcej. Mam mnóstwo ludzi wokół siebie, a mimo to puste serce. O tym, że czuję się samotna, nie mówiłam nikomu. Nie lubię opowiadać o swoich emocjach, okazywać słabości, żalić się, szczególnie tym, którzy mnie znają. Raczej każdy myśli, że jestem sama, bo tak chcę i tak jest mi dobrze.

Samotność uzdrawiająca

Według badań CBOS z końca 2017 roku wynika, że głównymi powodami zadowolenia Polaków z życia są relacje towarzyskie i rodzinne (83 proc.), a także dzieci (72 proc. wśród ogółu badanych, wśród rodziców - 95 proc.). Największą satysfakcję daje jednak związek - formalny lub nieformalny (dla 88 proc. badanych).

Agata Loewe przekonuje, że przyczyn, dla których ktoś jest samotny, może być wiele. - Żadna aplikacja nie rozwiąże problemu z utrzymaniem związku. Ludziom łatwiej jest przebierać w internetowych ofertach i liczyć na to, że kolejnym razem się uda, niż skonfrontować się ze swoim lękiem przed bliskością  - dodaje.

Jeżeli życie w pojedynkę sprawia, że jesteśmy nieszczęśliwi, warto spotkać się z psychologiem lub seksuologiem i dowiedzieć się, jakie mogą być przyczyny, dla których wciąż jesteśmy sami. - Znam mężczyzn, którzy twierdzą, że spotkali się już ze wszystkimi dziewczynami z Tindera, i z każdą było coś nie tak. Nie pomyślą jednak o tym, że to może oni mają jakiś problem. Oczywiście nie jestem fanką wybierania "mniejszego zła", byleby z kimś być, bo to się z czasem odbija rykoszetem. Zdecydowanie lepiej być singlem poszukującym niż tkwić w niesatysfakcjonującej, odzierającej z godności i szacunku do siebie relacji - podsumowuje Loewe.

To, co w największym stopniu wpływa na poczucie szczęścia i zdrowie ludzi, to właśnie stały kontakt z bliskimi ludźmi (fot: Pixabay)
To, co w największym stopniu wpływa na poczucie szczęścia i zdrowie ludzi, to właśnie stały kontakt z bliskimi ludźmi (fot: Pixabay)

Anna, 33 lata, mieszka w Warszawie: Od dziewięciu miesięcy jestem sama, wcześniej przez osiem lat byłam w związkach i czułam się bardziej samotna niż teraz. Smutek, który się we mnie pojawiał, tłumaczyłam tym, że coś jest nie tak w moim związku. Od kilku miesięcy chodzę na terapię i uczę się radzić sobie z emocjami, nie chcę już nigdy od niczego uciekać. Samotność w moim przypadku to czas, kiedy mogę zrobić coś dla siebie.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Ci się podobał, to wypróbuj nasz nowy newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

KLIKNIJ, BY ZAPISAĆ SIĘ NA NEWSLETTER >>>

Ewa Jankowska. Dziennikarka i redaktorka, absolwentka Polskiej Szkoły Reportażu. Zaczynała w Wirtualnej Polsce w dziale Kultura, publikowała wywiady w serwisie Ksiazki.wp.pl. Pracowała również serwisie Nasze Miasto i Metrowarszawa.pl, gdzie z czasem awansowała na redaktor naczelną.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (152)
Zaloguj się
  • Josephine W

    0

    Mam to samo, jestem w związku 10 lat i czuję się bardzo samotna, bo 80% czasu spędzam sama. Brakuje mi wsparcia, zrozumienia, przytulenia. A mój telefon milczy. Nawet znajomi nie mają czasu :(

  • java77

    Oceniono 1 raz 1

    przykladowy Janek z Poznania to klasyczny przyklad osoby samotnej ktora nie ma pojecia co to znaczy byc singlem.Ludzie robiacy tę sondę nie rozgraniczali osob samotnych od singli.Najwyrazniej dla nich to jedno i to samo.Z tąd wychodzą im tak idiotyczne statystyki.Drogi autorze-osoba samotna to nie singiel.a singiel nigdy nie jest sam.A jedynie mieszka sam.Singiel ceni sobie spokoj i prywatnosc.Nie wpuszcza do swego swiata nikogo.Rozgranicza swoj azyl-mieszkanie/dom a zycie w towwarzystwie.To dwie bajki.Zwykle tacy ludzie nie przynosza tez pracy do domu.Zbyt powaznie traktuja swoj azyl zeby brukac swoj dom jakąś dodatkową pracą np z biura.Predzej pójdą z tym do kawiarni i tam bedą ślęczeć nad papierami.Drodzy autorzy-nie ma widac pojecia kim jest singiel.

  • gandalph

    Oceniono 2 razy 2

    Na dobrą sprawę straciłem zainteresowanie do artykułu po zdaniu "Psychiatrzy mówią wprost: samotność to choroba cywilizacyjna" pod pierwszym zdjęciem. Nie mam najlepszej opinii o lekarzach w ogóle, a o psychiatrach w szczególności. Jeżeli któryś tak twierdzi, to jest imbecylem.
    Ludzie, to nie jest choroba cywilizacyjna, zawsze tak było. Posiadanie rodziny było luksusem, na który wielu ludzi nie było stać i tak samo jest nadal. Odsyłam do Oskara hrabiego von Krockow, który w jednej ze swoich książek napisał w tym sensie (nie zacytuję dosłownie): "państwo pruskie stosowało państwową metodę kontroli urodzeń. Dzieci nieślubne były piętnowane, zaś młody mężczyzna mógł założyć rodzinę dopiero wtedy, gdy odziedziczył po ojcu gospodarstwo ew. zakład rzemieślniczy. Ale to dotyczyło na ogół najstarszego syna. Córki, o ile dało się je wywianować i wydać za mąż, miały rodzinę. W przeciwnym razie szły na służbę np. do dworu jakiegoś junkra. Ale gorszy los czekał młodszych braci: albo dożywotnia praca w folwarku, na służbie, albo 25 lat "w kamasze"". Tym sposobem ok. 1/3 społeczeństwa nie miało szans na założenie rodziny. Ale ponieważ było przez całe życie w kieracie, nie miało czasu myśleć nad głupotami w rodzaju: "o, jakiż jestem samotny/samotna!". (A, jeszcze jedno, bo zaraz jakiś mundrol się przyczepi: istniała teoretycznie trzecia ścieżka: wyuczyć się na pastora, pisarza gminnego itd. Ale na to mógł załapać się jeden zdolny z wioski, nie cała reszta młodych ludzi).
    I jeszcze jedno... Już dawno temu zauważyłem przedziwny paradoks: ludzie obarczeni rodziną (tj. kobitą i dzieciamy) mają znacznie większe potrzeby materialne, a równocześnie znacznie zredukowane możliwości zaspokajania tych potrzeb, bo po prostu są MNIEJ DYSPOZYCYJNI. Z kolei ludzie, hm, samotni, NIE MUSZĄ BYĆ DYSPOZYCYJNI. I to jest dopiero paradoks cywilizacyjny.

  • Anom Gall

    Oceniono 1 raz 1

    Jestem samotny praktycznie od zawsze z małymi wyjątkami. Są plusy tego ale i minusy i dzisiaj gdy są święta a właściwie już "po" to wtedy przeważają minusy. Lubię być sam ale czasem dopada mnie taka depresja samotności, że ciężko jest się dźwignąć. Ciężko to opisać, ale wtedy chciałoby się odejść z tego świata, tylko brak odwagi na taki ruch i wtedy żałuję że nie mam tyle odwagi co ci, którzy potrafili przeciąć swoje życie tą jedną decyzją tym jednym przecięciem tego całego węzła gordyjskiego. Póki co pozostaje na razie taka marna egzystencja na paliwie póki go jeszcze jest ale liczę na to, że to paliwo się w końcu kiedyś skończy. Nie pasuję do tego świata, chyba się urodziłem w złym miejscu i o w złym czasie. Od zawsze wiedziałem że to nie jest moje miejsce i nie mój czas. Trzymajcie się ludziska, życzę Wam wszystkim tym dobrym zaznania szczęścia w życiu.

  • n29a

    Oceniono 1 raz 1

    Czytanie takich tekstów pozwala mi na spojrzenie na siebie sprzed 10-15 lat i pośmianie się. Dziękuję.

  • pawelo73

    Oceniono 7 razy 3

    polki to impotentki seksualne, hipokrytki i egoistki, człowiekowi robi się niedobrze na myśl że te paniusie trzeba prosić, tłumaczyć, zapewniać a przede wszystkim dawać WYNAGRODZENIE, rozwódki z dziećmi zachowują się jak cnotliwe dziewice blee, nie chcą być miłe to jaki ja mam interes w tym żeby zabiegać o względy?? same DAMY, damy albo i nie damy zależy komu i za ile

  • jedwabnymajdanek

    Oceniono 1 raz 1

    kazdy szuka kogos kto bedzie robil jak my chcemy, kobiety bankomatu a mezczyzni ekstra laski, kazda stronu chce sie przechwalac druga przed znajomymi czy na fb, malo kto robi cos co chce i mu sie podoba, bardziej do przechwalania aby inni nam zazdroscili, dlatego sporo osob jest nieszczesliwych bo nie potrafia zbudowac wlasnego szczescia, zeby cieszyc sie z tego co maja w danej chwili,
    "czy lepiej spelniac marzenia czy je po prostu miec,
    czy lepiej stanac na mecie czy wciaz ku niej biec"

  • wiedzmapl

    Oceniono 4 razy 0

    Jestem singielka od dawna , pewnie byly zwiazki ale rozpadaly sie, moze mialam za duze wymagania moze po prostu to nie byla ta osoba. Nie szukam partnera choc nie narzekam na prosby o randke ale mnie juz to nie interesuje. Duzo pracuje, brakuje mi czasu dla siebie samej. I tak jak jest teraz jest OK. Nie czuje sie samotna, czuje sie wolna i niezalezna. A przytulic sie moge do kota. Jest dobrze i niech tak pozostanie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX