Wabi-sabi jest określeniem japońskiej filozofii i epoki designu

Wabi-sabi jest określeniem japońskiej filozofii i epoki designu (fot. Shutterstock)

trend

Wabi-sabi. Zachwyt nad prostotą i niedoskonałością

Mimo, że wabi-sabi to ważny element japońskiej codzienności, nie znajdziecie tego pojęcia w słownikach, a wielu mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni nie potrafi go jasno wytłumaczyć. Julie Pointer Adams w swojej książce "Żyj wabi-sabi" przybliża zasady tej koncepcji.

Filozofia wabi-sabi powstała z połączenia dwóch pojęć. Wabi oznacza pokorę i prostotę, życie w zgodzie z naturą, opisuje osobę, która zadowala się tym, co ma, i gotowa jest ograniczać swoje potrzeby. Sabi wiąże się zaś z upływem czasu, dotyczy przemijalności i piękna naturalnego starzenia się. Praktykowanie sabi to zgoda na naturalny cykl narodzin i śmierci, a także zachwyt nad niedoskonałościami, jakie niesie ze sobą życie. W połączeniu wabi i sabi oddają określony światopogląd i sposób odczuwania skoncentrowany na harmonii i autentyzmie tego, co proste, skromne, tajemnicze i efemeryczne.*

Ideał wabi-sabi często łączy się z japońską ceremonią picia herbaty. Rytuał ten wymaga umiejętności bycia tu i teraz oraz skromności - obie są potrzebne, by zrozumieć ten sposób patrzenia na świat. Nie znaczy to jednak, że wabi-sabi jest zarezerwowane dla buddyjskich mnichów i mistrzów ceremonii herbacianej - przeciwnie, każdy może się go nauczyć. Wystarczy zacząć dostrzegać piękno w rzeczach doskonale niedoskonałych i uświadomić sobie, że zachwyt mogą zrodzić zupełnie nieoczekiwane miejsca. Trudno jest przyjąć ten sposób myślenia, jeśli nigdy dotąd nie miało się z nim styczności, trzeba jednak zaznaczyć, że bynajmniej nie chodzi tu o "śmieciową" estetykę nieporządku. Wabi-sabi to nie shabby chic - styl, w którym celowo postarza się nowe przedmioty, by wyglądały na zniszczone. Piękno w duchu wabi-sabi pojawia się wraz z ich rzeczywistym, naturalnym zużyciem. Możecie je zaobserwować na spłowiałych ścianach stodoły, w powyginanym od wiatru drzewie lub czyjejś pomarszczonej twarzy. To magia rzeczy przemijających - mają ją żaba, która wskakuje do wody, blask księżyca odbity przez fale, starzy przyjaciele wspólnie siadający do stołu. Nie chodzi jedynie o wygląd. Doświadczamy wabi-sabi, gdy na co dzień wcielamy w życie jego zasady - dlatego też uważam je za nieodzowną część prawdziwej gościnności. Choć wartości spod znaku wabi-sabi nie zawsze da się jednoznacznie zdefiniować, poniższe przykłady pomogą wam zadecydować, co w waszym życiu wpisuje się w ten światopogląd, a co niekoniecznie.

Piękno w duchu wabi-sabi pojawia się wraz z ich rzeczywistym, naturalnym zużyciem (mat. prasowe)
Piękno w duchu wabi-sabi pojawia się wraz z ich rzeczywistym, naturalnym zużyciem (mat. prasowe)

Wabi-sabi

Zeschnięte kwiaty lub gałązki
Popękana lub wyszczerbiona ceramika
Solidny drewniany fotel na biegunach
Łagodne światło latarni, świec bądź ogniska
Rzeczy, które napawają nas szczęściem bądź nostalgią (na przykład piękno krajobrazu lub coś melancholijnego)
Rzeczy z targu staroci
Szorstkie, nierówne ściany z kamienia
Miękkie krzesła z wypchanymi poduchami
Niepowtarzalne przedmioty (na przykład rysunek dziecka, oryginalna rzeźba)
Garderoba oparta na kilku ponadczasowych rzeczach, w których często się chodzi
Przedmioty odzwierciedlające charakter właściciela (zdjęcia, książki, listy, pamiątki)
Nieregularne powierzchnie (kamienna ściana, leśna ściółka, omszały dach)
Przytulne, niewielkie przestrzenie

Nie Wabi-sabi

Sztuczne kwiaty i rośliny
Smukłe i eleganckie meble biurowe
Światło jarzeniówki lub sztucznych świec
Łuszczące się linoleum
Nowe, idealnie gładkie materiały
Syntetyczna pościel
Sztywne fotele obite jedwabiem z frędzlami
Masowe reprodukcje
Szafa wypchana ubraniami, które mamy na sobie raz czy dwa razy do roku
Drogie przedmioty służące jako symbol statusu
Połyskujące, nowe, gładkie powierzchnie
Silne, rażące światło
Duże i puste pomieszczenia

Japonia

W Japonii przyjmowanie gości stanowi odbicie tamtejszego skromnego podejścia do życia. Gospodarze kłaniają się gościom, a posiłki zaczyna się od wypowiedzenia frazy: "z pokorą przyjmuję". Dalekowschodnia kultura uczy, że przyjmowanie gości z pokorą stwarza przyjazne, komfortowe warunki. Zwykłe okazje towarzyskie zyskują na znaczeniu dzięki rytuałom i koncentracji, jaka im towarzyszy - wszyscy uczestnicy spotkania poświęcają sobie nawzajem uwagę. Starodawna ceremonia picia herbaty to idealne odzwierciedlenie tych  wartości - wystarczy spojrzeć, jak mistrz ceremonii częstuje pozostałych: posługuje się z precyzją tylko najbardziej niezbędnymi przedmiotami, a całość odbywa się w niewielkim, oszczędnie urządzonym pomieszczeniu. Warto wyciągnąć z tego lekcję: spotkania towarzyskie mogą być bezpośrednie, minimalistyczne i cudownie niezobowiązujące.

Gospodarz pełen pokory

Ukłony to ważna część japońskiej kultury - w ten sposób okazuje się innym szacunek. Japońska kultura pełna jest gestów podkreślających pokorę i skromność: począwszy od kulenia się przy przechodzeniu przez maleńkie drzwiczki w drodze na ceremonię herbacianą, przez kucanie na niziutkich stołkach podczas kąpieli, na regularnym rozdawaniu podarunków skończywszy. Tego rodzaju gesty pozwalają twardo stąpać po ziemi - często zresztą dosłownie nas na nią sprowadzają - i przypominają, jak ważna jest troska o innych. Powód do kłaniania się przyjaciołom i znajomym jest jednak nie tylko fizyczny: podobnie jak w wabi-sabi chodzi o przyjęcie określonego sposobu myślenia, który pozwala nam przyjmować gości w danym stylu. Bliskość ziemi pozwala nam skupić się na tym, co naprawdę ważne, i unikać bodźców, które niepotrzebnie odciągają naszą uwagę. Większość z nas nie ma w zwyczaju się kłaniać (i wcale nie sugeruję, żebyście teraz zaczęli!), ale mamy inne formy etykiety, które wpływają na to, jak traktujemy ludzi.

W wabi-sabi ważny jest komfort i bliskość (mat. prasowe)
W wabi-sabi ważny jest komfort i bliskość (mat. prasowe)

Na swojej drodze spotkałam wielu japońskich gospodarzy, których symboliczne "ukłony" przyjęły postać wożenia mnie w nieraz odległe miejsca, gotowania pożywnych posiłków czy oprowadzania po mieście. Może dla was "ukłon" będzie polegał na zatroszczeniu się o kogoś, kto ma alergię, nawet jeśli wymaga to specjalnych starań. A może będzie to przyjęcie niespodziewanego gościa bez robienia z tego problemu? Jeśli macie usposobienie gaduły, waszym ukłonem może się okazać ustąpienie innym pola w rozmowie i uważne słuchanie. (...)

Zwolnij

Zwolnienie tempa to sposób na wygospodarowanie czasu i przestrzeni niezbędnych do tego, by cieszyć się rzadkimi chwilami spokoju i wspólnoty - po prostu nie da się być uważnym, jeśli się jednocześnie nerwowo biega w kółko. Kiedy wpadam w spiralę pospiesznych posiłków i urywanych rozmów, co rusz zerkam na wyświetlacz telefonu i rezygnuję z chwili na odpoczynek, cały dzień wydaje mi się nieprzerwanym strumieniem bodźców. Bycie ciągle zajętą wywołuje u mnie poczucie wewnętrznego chaosu, tak że nie jestem w stanie śledzić, co dzieje się dookoła. Zwolnienie tempa wymaga ponownego przemyślenia, ile rzeczy jesteśmy w stanie zmieścić w jednym dniu. Gościnność nie mieści się w harmonogramach i choć towarzyszy nam pokusa, by szczegółowo zaplanować każdą godzinę, pozbawimy się w ten sposób szansy na budowanie prawdziwych więzi z ludźmi.

Jak więc zerwać z tym nawykiem? Zacznijcie planować na sobotę dwa spotkania zamiast pięciu czy sześciu. Niech niedziela będzie dla was dniem odpoczynku, "wolnego wybiegu", czasem, który możecie spędzić, jak i z kim tylko chcecie, bez ograniczeń w postaci planu czy listy rzeczy do zrobienia. Posiedźcie z przyjacielem i dobrą książką na werandzie, pozwólcie, by leniwy brunch przeciągnął się aż do popołudnia. Spontanicznie zaproście znajomych na obiad czy kawę.

Mój ulubiony sposób na wypoczynek to długa, leniwa sobota spędzona w towarzystwie przyjaciół na plaży (albo w parku, nad jeziorem czy rzeką), a potem wspólny powrót do domu i przygotowanie jakiegoś nieskomplikowanego posiłku. Zrównoważenie naszego wypełnionego po brzegi kalendarza dzięki takim leniwym dniom pomoże nam wprowadzić ducha prostoty do naszych domów, umysłów i życia.

Drogie "skromne" materiały

Odpowiedni dobór materiałów liczy się w naszych domach niemal na każdym kroku. Filozofia wabi-sabi skłania nas, byśmy podejmowali w tym względzie przemyślane decyzje i skupiali się na mniejszej liczbie przedmiotów, za to solidnie wykonanych, które zostaną z nami na lata. To rzeczy, które z czasem zyskują na urodzie i nadają się do naprawy, kiedy się popsują. Tego rodzaju obiekty często są wykonane z materiałów, które określam jako "skromne", ponieważ są surowe i naturalne, niewymagające skomplikowanej obróbki - zaliczają się do nich drewno, wełna, glina, szorstki papier, bambus, len, skóra, kamień, wiklina i żelazo. Wszystkie one z biegiem dni wycierają się, dziurawią, pękają bądź rdzewieją. Porównajcie je teraz z materiałami, które pozostają gładkie, połyskliwe i jednolite: z plastikiem, szkłem, poliestrem, płytą pilśniową i innymi syntetykami - od razu dostrzeżecie różnicę. (...)

Ze względu na ograniczony budżet zawsze staram się zaglądać na wszelkiej maści kiermasze, gdzie niektóre sprzęty można kupić z drugiej ręki. Uważam, że jeśli nie stać mnie na coś, co chciałabym kupić (z powodu ceny czy jakości), radzę sobie bez tej rzeczy, dopóki nie uda mi się odłożyć odpowiedniej kwoty. Nie mam tu na myśli ubrań od projektanta ani nadzwyczajnych designerskich mebli - chodzi mi o sprzęty wykonane z dobrej jakości materiałów, które będą służyć mojej rodzinie przez lata. Ta taktyka sprawia, że wszystkie przedmioty, które posiadam, są w pewnym sensie wyjątkowe. I choć moje szafki kuchenne, szafa z ubraniami czy salon są mniej wypełnione niż w innych domach, dzięki mniejszej liczbie przedmiotów bardziej doceniam to, co mam - i z przyjemnością dzielę się tym z osobami, które przychodzą mnie odwiedzić.

Zwolnienie tempa to sposób na wygospodarowanie czasu niezbędnego do tego, by cieszyć się rzadkimi chwilami spokoju i wspólnoty (mat. prasowe)
Zwolnienie tempa to sposób na wygospodarowanie czasu niezbędnego do tego, by cieszyć się rzadkimi chwilami spokoju i wspólnoty (mat. prasowe)

Docenić przemijanie

Praktykowanie wabi-sabi wiąże się z uznaniem, że to, co wyjątkowe, przewyższa wartością konwencjonalne piękno, a przemijalność rzeczy sprawia, że stają się ciekawe i pociągające. Zgodnie z filozofią wabi-sabi śmierć jest nieodłączną częścią życia. Dzięki zaakceptowaniu tego stanu rzeczy postrzegamy wiek raczej jako coś pięknego niż jako mankament, ponieważ urodę wiążemy z upływem czasu, mądrością i doświadczeniem. Myślenie takie odnosi się zarówno do przedmiotów, jak i do ludzi. Prostym krokiem, by zacząć je wprowadzać do naszego życia, jest zmiana sposobu, w jaki postrzegamy kwiaty.

Dobrym punktem wyjścia jest japońska sztuka ikebany, zgodnie z którą układanie kwiatów to wielopoziomowy proces, skupiony na tworzeniu minimalistycznych, zbalansowanych kompozycji pomagających docenić elegancję i prostotę. W przeciwieństwie do tradycyjnych zachodnich bukietów ikebana może obejmować pojedynczą gałązkę, kwiaty bez płatków, zeschnięte liście czy otwarte koszyczki nasienne - czyli to, co na Zachodzie zwykle wyrzucamy, a co zgodnie z filozofią wabi-sabi okazuje się właśnie najbardziej interesujące.

Kiedy pozwalamy żywym elementom dogasać na widoku, wydobywamy piękno ukryte w przemijaniu. Przywiędły, lecz wciąż wonny jaśmin albo zeschnięta gałązka oliwna zawsze będą piękniejsze od sztucznych róż, które nigdy się nie zestarzeją. Podobnie girlanda z gałązek eukaliptusa zawieszona na werandzie lub wieniec z dzikiego wina na drzwiach są znacznie bardziej klimatyczne niż jakikolwiek sterylny, sztuczny odpowiednik. Dlatego też trzymanie w domu wysuszonych hortensji, kory brzozowej czy trzcinowych pałek nie oznacza, że jesteśmy nieporządni - przeciwnie: stanowi wyraz szacunku dla każdej fazy życia. To, co żywe, cały czas podlega przemianom, a te mogą się okazać naprawdę fascynujące.

Kapcie nie tylko dla domownika

Zdejmowanie obuwia symbolicznie wiąże się z wkraczaniem w sferę sacrum i poszukiwaniem wytchnienia - oba te elementy powinniśmy móc odnaleźć w naszym domu. W Japonii zdejmowanie butów przed wejściem do mieszkania jest nieodzownym elementem kultury. Dawniej miejscem niemal wszystkich aktywności, takich jak siedzenie, jedzenie czy spanie, były delikatne plecione maty, dlatego czyste stopy były ogromnie ważne.

O japońskiej gościnności świadczy to, że kiedy goście zdejmują buty, gospodarz często proponuje im kapcie, dzięki czemu wszyscy czują się bardziej otoczeni troską. (...) W chłodne poranki czy w okolicach świąt Bożego Narodzenia cała moja rodzina nosi wełniane albo wypchane pierzem papcie, na które mówimy "śpiwory na stopy". Pewnie nie wyglądamy w nich szczególnie elegancko, ale nie o to przecież chodzi. Podczas wspólnych wygłupów pielęgnujemy w sobie pokorę, a ciepłe obuwie daje nam też poczucie komfortu - zarówno we własnym domu, jak i w gościach. Niektórzy odwiedzający wolą zostać w butach, jednak gdy zobaczą, że wszyscy inni swobodnie paradują w kapciach, niejednokrotnie postanawiają do nich dołączyć. Przygotowanie odpowiednich kapci dla gości wcale nie musi się wiązać z dużym wydatkiem. Z łatwością można znaleźć niedrogie obuwie z bawełny, plecionej trawy czy skóry na targu, w dużych domach towarowych albo w internecie. Ten drobny gest wystarczy, by wszyscy, którzy przekroczą nasz próg, poczuli się u nas jak w domu. (...)

Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Znak literanova (mat. prasowe)
Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Znak literanova (mat. prasowe)

Przez żołądek do serca

Japończycy są mistrzami w przygotowywaniu prostych dań, które jednocześnie wspaniale sycą. Pomyślcie o ryżu, zupie miso, ramenie, curry, warzywach na parze lub z woka, gotowanej rybie - nawet jeśli nie jest to wasza ulubiona kuchnia, musicie przyznać, że te ciepłe, przygotowane z sercem dania zaspokoją dowolny apetyt. Każdy z nas ma własne wyobrażenie o idealnym jedzeniu na poprawę humoru, ale najprostszą metodą, by nasi goście dobrze się poczuli, jest zaspokojenie ich głodu i ogrzanie od środka. Pomyślcie tylko, jak wspaniale robi nam kubek ciepłej herbaty w pochmurny dzień i o ile łatwiej przetrwać zimne wieczory w przytulnym wnętrzu, przy rozgrzewającej zupie jedzonej z przyjaciółmi. Dla niektórych przygotowywanie wymyślnych przysmaków stanowi część przyjemności goszczenia u siebie innych, są jednak i tacy, których stres związany z przymusem zaimponowania gościom wykwintną kuchnią blokuje i ogranicza. W przeciwieństwie do tego, co zazwyczaj mówi się nam o urządzaniu przyjęć, wabi-sabi proponuje, byśmy starali się maksymalnie wykorzystać skromne środki, robiąc to z radością i swobodą - dlatego też, nawet jeśli wciąż nie najlepiej radzicie sobie w kuchni, przygotowanie czegoś łatwego może być prawdziwym aktem miłości. (...) Nieważne, czy przyrządzacie proste czy bardziej skomplikowane dania, oferowanie jedzenia sprowadza się przede wszystkim do dbania o ludzi dookoła. Nie chodzi tu o podziwianie pięknych nakryć, lecz o radość płynącą z dzielenia się posiłkiem z bliskimi.

Japońska kultura podkreśla wagę spokoju i umiejętności przyjmowania z pokorą wszystkiego, co się wydarza. Zachowanie pogody ducha w obliczu katastrofy bynajmniej nie przychodzi mi łatwo - często wpadam w irytację, gdy wykipi mi zupa albo przypalę ciasteczka. Pochodzę z rodziny chronicznych "przepraszaczy" - bierzemy na siebie winę za wszystko, łącznie z brzydką pogodą - co oznacza, że często robię z igły widły. O wiele lepiej byłoby przechodzić nad niepowodzeniami do porządku dziennego i nie zamartwiać się tym, co inni na ten temat pomyślą. Kiedy załamujemy ręce nad każdą drobnostką, nasi goście czują się w obowiązku pocieszać nas i zapewniać, że wszystko jest w porządku, a do tego absolutnie nie powinno dochodzić. Najlepszym sposobem radzenia sobie z potknięciami jest unikanie czarnowidztwa i zgrabna improwizacja bez ściągania na siebie niepotrzebnej uwagi. Kiedy się skupimy wyłącznie na gościach, z pewnością stworzymy przyjemniejszą i bardziej kreatywną atmosferę.

*Fragmenty książki "Żyj wabi-sabi" Julie Pointer Adams w przekładzie Maliny Drasek-Kańskiej

Tydzień na Gazeta.pl. Tych materiałów nie możesz przegapić! SPRAWDŹ

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Ci się podobał, to wypróbuj nasz nowy newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

KLIKNIJ, BY ZAPISAĆ SIĘ NA NEWSLETTER >>>

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (4)
Zaloguj się
  • justas32

    Oceniono 10 razy 6

    Minimalistyczne japońskie Hygge ...

  • padoq

    Oceniono 6 razy 4

    A Ja wole wasabi

  • maxthebrindle

    Oceniono 5 razy -1

    Kolejny raz idiotka z Zachodu próbuje przekonać, że rozumie jakieś elementy kultury Wschodu i pisze książkę zachwalającą jej 'odkrycia'. Na Zachodzie już to przerabialiśmy, otrzymując w efekcie jakieś dziwolągi udające jogę, tradycyjne sztuki walki, buddyzm etc. Owszem, 'Mistrzowie' i 'Guru' ze Wschodu chętnie w te gierki grają, trzepiąc kasę na naiwnych Amerykanach czy Europejczykach, jednak prawda jest taka, że aby w pełni zrozumieć kulturę Wschodu trzeba się tam urodzić i wychować, w najlepszym wypadku - spędzić pół życia w gotowości do wyzbycia się własnych przyzwyczajeń i wdrukowanych zachowań. Błędem autorki jest dostrzeganie w zachowaniu Japończyków tego, co ona chce widzieć i interpretowanie spostrzeżeń przez pryzmat jej własnych, zachodnich stereotypów. Tymczasem prawda bywa zgoła odmienna - wspomniany rytuał parzenia herbaty jest pełen konwenansów i ukrytych znaczeń i w rzeczywistości można o nim powiedzieć wszystko, ale nie to, ze jest 'cudownie niezobowiązujący'. Japońskie ukłony? mają o wiele szersze znaczenie w tamtejszej kulturze niż to, jakie podaje autorka. Ukłony, ich głębokość, czas trwania i kontekst, to kto pierwszy się kłania i kto pierwszy ukłon kończy - to wszystko stanowi niezwykle ważki element niewerbalnej komunikacji w Japonii: ukłonem można obrazić, okazać brak szacunku albo wyrazić całkowitą uległość i podporządkowanie. Japończycy kłaniają się cudzoziemskim gościom i dbają o nich do przesady, choć w rzeczywistości nierzadko gardzą nimi a w najlepszym wypadku uważają za nieokrzesanych gaijin, co z polityczną poprawnością tłumaczy się jako 'cudzoziemiec', choć tak naprawdę oznacza nie-japończyka i ma zabarwienie pejoratywne, określając człowieka niższej kultury.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX