1 stycznia 2017 r. Czarnowąsy - mimo sprzeciwu mieszkańców - stały się dzielnicą Opola.

1 stycznia 2017 r. Czarnowąsy - mimo sprzeciwu mieszkańców - stały się dzielnicą Opola. (fot. Michał Grocholski / AG)

przedmieścia

Zaborcy i złodzieje. Tak o władzach Opola mówią mieszkańcy wsi, które zostały przyłączone do miasta

Nie wiadomo, kto na tablicy "Czarnowąsy" domalował słowo "okupacja". Plotka głosi, że drogowcy na szybko zmazywali złe słowo na "O", gdy prezydent Opola wybierał się do Czarnowąsów z gospodarską wizytą. Plotka raczej złośliwa, bo prezydent do zwrotów "okupant" i "zaborca" zdążył się już przyzwyczaić. Słyszy je nieustannie od półtora roku. Reportażem z obrzeży Opola rozpoczynamy nowy cykl "Przedmieścia".

W ramach projektu "Przedmieścia" nasi reporterzy odwiedzą peryferia m.in.: Łodzi, Poznania i śląskich aglomeracji.

- Zobacz pan ten rów - Ginter pokazuje na kanał przed domem. - Co pan widzisz? Trawę! Zarośnięte wszystko! Do tego zaszlamione. Przyjdą deszcze, wybije woda. Kiedyś gmina zawsze strzygła, czyściła. Opole w ogóle nie dba.

Takie Ginter widzi skutki wchłonięcia wsi przez Opole. Albo takie, że żeby cokolwiek załatwić w urzędzie, musi zmarnować cały dzień. Jak Czarnowąsy należały do gminy Dobrzeń Wielki, to od razu było wiadomo, na które piętro w gminie iść, do kogo się uśmiechnąć. A teraz? Kto się rozezna, o który budynek chodzi w tym Opolu?

Jest też plus. Do wsi Świerkle dojeżdża autobus. Tylko co z tego, jak wozi powietrze i nie wiadomo, jak długo tę linię utrzymają?

Rozmawiamy na uliczce pełnej jednorodzinnych segmentów. Domy błyszczące nowością, z równo przyciętym trawnikiem i po niemiecku zadbanym podwórkiem. Czarnowąsy jeszcze do niedawna były wsią należącą do gminy Dobrzeń Wielki. Od półtora roku są dzielnicą Opola. Tak zdecydował prezydent miasta Arkadiusz Wiśniewski. W listopadzie 2015 roku przedstawił swój plan mediom. Opole miało wchłonąć 12 sołectw z czterech okolicznych gmin. Wiśniewski poszerzenie granic uzasadniał rozwojem miasta, które gwałtownie się wyludnia. Jak tak dalej pójdzie, straci prawa miasta powiatowego. Gros emigrujących przeprowadza się na opłotki. "Mieszkańcy nowych osiedli nadal są związani z naszym miastem. Tu pracują, kształcą dzieci, korzystają z kina, basenu, naszych dróg, ale przestają tu płacić podatki" - mówił w rozmowie z "Nową Trybuną Opolską".

Czarnowąsy do niedawna były wsią należącą do gminy Dobrzeń Wielki. Od półtora roku są dzielnicą Opola (fot. Bartosz Józefiak)
Czarnowąsy do niedawna były wsią należącą do gminy Dobrzeń Wielki. Od półtora roku są dzielnicą Opola (fot. Bartosz Józefiak)

Najwięcej terenu stracić miał Dobrzeń Wielki. Nie przez przypadek. To tam znajduje się Elektrownia Opole przynosząca dziesiątki milionów zysków z podatków. Dla wszystkich było jasne, że główny powód powiększenia to skok na kasę.

Prezydent o zdanie nie zapytał ani mieszkańców powiększanych terenów, ani włodarzy gmin, które planował okroić. Nie musiał. Decyzję o zmianie granic gmin podejmuje Rada Ministrów. A tam Wiśniewski ma potężnego sojusznika - Patryka Jakiego. Wiceminister sprawiedliwości, obecny kandydat na prezydenta Warszawy, jest posłem z Opola. W 2014 roku poparł Wiśniewskiego w walce o fotel prezydenta tego miasta. Wiśniewski oficjalnie nie należy ani do PiS, ani Solidarnej Polski, której członkiem jest Jaki, ale ich związki są dziennikarzom dobrze znane. Dość powiedzieć, że ojciec Jakiego jest szefem opolskich wodociągów, a były asystent - zastępcą prezydenta.

- Jaki powtarza: sędziowie to i tamto robią dla kariery. A on i Wiśniewski dlaczego nam niby gminę demolują, jak nie dla kariery? - zastanawia się Ginter. Patryk Jaki od początku popierał powiększenie miasta. Na Facebooku przekonywał, że przeciwko anszlusowi protestuje głównie niemiecka mniejszość.

Ostatnia taka sołtyska

Krystyna Pietrek sylwestra 2016 roku spędziła z sąsiadami pod namiotem. Impreza skromna, bo i okazja niezbyt radosna. O północy wypili szampana. Życzyli sobie powrotu do Dobrzenia. Następnego dnia Krystyna nie była już sołtyską Czarnowąsów. Tak po prostu skończyła drugą, przerwaną w połowie, i jak się okazało - historyczną kadencję.

Borki i Czarnowąsy stały się dzielnicą Opola 1 stycznia 2017 r. (screen z https://www.google.pl/maps)
Borki i Czarnowąsy stały się dzielnicą Opola 1 stycznia 2017 r. (screen z https://www.google.pl/maps)

Wcześniej przez 19 lat była w radzie sołeckiej. Pomagała dwóm sołtysom. Problemy wsi znała od podszewki. - Przy swoim sołtysowaniu obaw miałam bardzo dużo. Ale poszło pięknie. Sprawiało mi to dużą przyjemność. Na telefony mieszkańców zawsze się stawiałam. Udało nam się zrobić place zabaw, siłownię na powietrzu, stół do ping-ponga, przystań kajakową. Na sali wiejskiej codziennie coś: spotkania seniorów, zumba, gimnastyka, imprezy, osiemnastki, złote gody i wesela. Tętniła życiem - wspomina. - Miałam bardzo zgraną radę sołecką. Wszyscy razem żeśmy pracowali.

Ostatni rok sołtysowania upłynął Krystynie pod znakiem protestów. Zwłaszcza  po 19 lipca 2016 roku, kiedy rząd zatwierdził powiększenie granic Opola. W konsultacjach społecznych wyszło wprawdzie, że 90 procent mieszkańców nie życzy sobie przyłączenia, ale to nie pomogło. Dlatego mieszkańcy 19. dnia każdego miesiąca spotykali się pod urzędem wojewódzkim na "miesięcznicach pogrzebania demokracji na Opolszczyźnie". Pod ratuszem skandowali: "Złodzieje! Złodzieje!". Największa demonstracja zgromadziła ponad dwa tysiące osób. Były gwizdki, okrzyki, flagi z napisem "Cała gmina zawsze razem". Były pisma, apele, listy wręczane prezydentowi i pani premier. Były wyprawy do Sejmu, okupacja biura posła Jakiego, blokady opolskiej obwodnicy. W końcu ostatni akt desperacji: trwający 17 dni protest głodowy.

Wszystko na nic. 1 stycznia 2017 roku Czarnowąsy stały się dzielnicą Opola.

- Gminy żal - mówi była sołtyska. - Ale nie tracimy nadziei. Władze w Dobrzeniu Wielkim o nas nie zapomną. Będziemy apelować o powrót.

Mieszkańcy gminy Dobrzeń Wielki podczas protestu przeciwko wcieleniu części gminy do Opola, 25.04.2017 r. (fot. Roman Rogalski / AG)
Mieszkańcy gminy Dobrzeń Wielki podczas protestu przeciwko wcieleniu części gminy do Opola, 25.04.2017 r. (fot. Roman Rogalski / AG)

Wariaci się bawią

Roman zaczął się zastanawiać: Po jakim czasie jego ciało zacznie samo siebie zjadać? Takie myśli nachodziły go podczas głodówki.

Było tak: W Gminnym Ośrodku Kultury w Dobrzeniu właśnie kończył się koncert kolęd. Na scenę wyszło kilka osób. Ktoś chwycił mikrofon, powiedział, że zaczynają protest głodowy. Usiedli na scenie. Rozłożyli koce, materace i zaczęli protest. Był 27 grudnia. O Dobrzeniu usłyszała cała Polska.

Roman odwiedził głodujących. Wrócił do domu, zapytał żonę i synów, czy może tę noc i kolejne spędzić poza domem. Trochę byli wystraszeni, więc ponowił prośbę dzień później. I wtedy dostał zgodę. Wziął zaległy urlop z pracy i położył się z innymi. - Sprawa dla żony była ważna. Pomagała przy konsultacjach - opowiada. - Patryk Jaki twierdził, że wyniki tych konsultacji były sfałszowane, że wolontariusze wybierali tylko domy przeciwników przyłączenia. Zupełna nieprawda!

Pierwsze dni to były potężne emocje. Setki odwiedzających, dziennikarze z całego kraju. I karetki, które sześć razy ratowały stan zdrowia głodujących.

- Po tygodniu, jak zaczęliśmy chudnąć, miałem obawy o zdrowie. Przyjaciele podsuwali artykuły, czytałem, po jakim czasie mój organizm zacznie sam siebie trawić - wspomina Roman.

W lipcu 2017 r. mieszkańcy podzielonej gminy zorganizowali marsz w 'rocznicę pogrzebania demokracji' (fot. Roman Rogalski / AG)
W lipcu 2017 r. mieszkańcy podzielonej gminy zorganizowali marsz w 'rocznicę pogrzebania demokracji' (fot. Roman Rogalski / AG)

- Mieszkańcy przynosili napoje, koce, ubrania. Śpiewaliśmy, ja grałem na gitarze. Musieliśmy żartować, bo inaczej byśmy zwariowali. Rządowe media chętnie to wykorzystały. Przekaz był taki: "grupa wariatów się bawi, nie wiadomo, o co im chodzi, do tego są pijani". Same bzdury - kwituje Michał Pytlik z Partii Razem, uczestnik głodówki.

30 grudnia o godzinie 22.30 w drzwiach GOK-u zjawił się prezydent Opola. - Mówił, że decyzja jest już podjęta. Możemy rozmawiać o pieniądzach, rekompensatach, ale nie o samym cofnięciu granic - mówi Michał Pytlik. Pocztą pantoflową po gminie rozeszła się wieść o jego wizycie. W pół godziny sala GOK-u wypełniła się mieszkańcami. Prezydent dostał do ręki mikrofon, zaczął rozmawiać z tłumem. Choć rozmowa to złe słowo, bo było raczej nerwowo. Jak Wiśniewski rzucił, że Opole zabiera Dobrzeniowi budżet, ale także zadania, sala nie wytrzymała. Poleciały okrzyki: "Wypi***alaj! Złodzieje!". Prezydent zaczął się wycofywać. Wsiadając do oplutego i skopanego samochodu rzucił, że jeszcze tu wróci. Nie wrócił nigdy.

Protestującym udało się wymusić obietnicę spotkania z ministrem Błaszczakiem. Protest przerwano. Po 17 dniach głodujący wrócili do domu. I szybko odkryli, że spotkanie z ministrem nic nie dało. Aneksja stała się faktem.

Mieszkańcy gminy Dobrzeń Wielki podczas protestu głodowego przeciw 'Dużemu Opolu' (fot. Patrycja Wanot / AG)
Mieszkańcy gminy Dobrzeń Wielki podczas protestu głodowego przeciw 'Dużemu Opolu' (fot. Patrycja Wanot / AG)

Jak niewolnicy

- Dla okupanta nie będę pracował - mówi Piotr Szlapa, niedoszły radny Opola. Szlapa był radnym w gminie Dobrzeń Wielki, wybranym z terenu wsi Borki. Po aneksji Borek z automatu trafił do rady miasta. A raczej trafiłby, gdyby wypowiedział ślubowanie na wierność Opolu. A że ślubować nie chciał, to stracił mandat.

Żeby dojechać do Borek, trzeba pokonać Himalaje. Tak mieszkańcy nazywają pagórki, przez które przebiega szlakowa droga. Jedzie się jak na rollercoasterze - w górę i w dół. Za Himalajami wyłania się widok niczym z Tolkiena. Wieś, zieleń, pastwiska i pola. - I to ma być miasto? - ironizuje Szlapa, szef zakładu samochodowego i rolnik. - Ja pana jestem w stanie przeprowadzić przez miejscowości, które były wchłonięte do Opola 50 lat temu, i to dalej są wsie. Tak samo będzie i tutaj. Na siłę miasta tu nie zrobisz - dodaje Szlapa.

Pokazuje gminne boisko z drewnianym ogrodzeniem. Belki pospadały, nie ma jak się oprzeć. - Wcześniej wystarczyłby jeden telefon do gminy i w dwa tygodnie mamy nowe belki. A teraz? W Opolu o tym wiedzą od roku. Już mieliśmy wypadki, dzieci pokaleczyły się na tym ogrodzeniu. I nikogo to nie obchodzi - mówi. - Remonty dróg? Nie ma. Odśnieżanie - symboliczne. Za to droższe OC i AC, bo ubezpieczyciel traktuje już Borki jak miasto. Za każdy metr szopy, garażu, stodoły rolnicy płacą większy podatek. A będzie gorzej - przewiduje radny. Bo na razie Opole stara się jeszcze ugłaskać mieszkańców przyłączonych wsi. A to autobus rzuci, a to dołoży więcej do klubu sportowego. Czy tak będzie zawsze? Szlapa szczerze wątpi i dodaje: - Nie chodzi tylko o wymiar finansowy, ale też psychiczny. Ja żyłem tam, gdzie sobie wybrałem. Wybrałem tę wieś, gminę taką, a nie inną. Polskę. Ktoś mi to zabrał. Co dalej? Każą mi być Chińczykiem?

Zdecydowana większość mieszkańców Dobrzenia jest niezadowolona z podziału (fot. Bartosz Józefiak)
Zdecydowana większość mieszkańców Dobrzenia jest niezadowolona z podziału (fot. Bartosz Józefiak)

A wszystko dałoby się załatwić. Dobrzeń chętnie by się z Opolem podzielił kasą. Była nawet propozycja kompromisu. - Mówiliśmy władzom Opola: weźcie sobie teren, na którym stoi elektrownia, ale zostawcie mieszkańców w spokoju. Takie stanowisko wypracowali protestujący. Ale prezydent zerwał negocjacje. Siłą wziął, co nie jego. Potraktowano nas jak niewolników. Jesteśmy terenem okupowanym. Ludzie tego nie zapomną, a my na wieś znowu wrócimy. A jak nie my, to nasze dzieci. Chciałbym tej chwili dożyć - kończy Szlapa.

Kto zna klasę ziemi?

Joanna, wykładowczyni na uniwersytecie, straciła 120 złotych miesięcznie. Taki miała dodatek za dojazd do pracy spoza miasta. Przepadło. Za to taksówki nie staniały. Taryfiarze nadal liczą Czarnowąsy jako pozamiejską strefę. Swoich stawek nie zmienili też dostawcy pizzy. - Władze Opola od początku zakładały, że na wsiach mieszkają wieśniacy, którzy i tak się na niczym nie znają. Mydlili oczy wejściem do zoo za złotówkę. No przepraszam... - mówi Joanna. W Czarnowąsach mieszkała przy ulicy Bocznej. Teraz ulica nazywa się Dąbrowy, ale listy Joanny trafiają na ulicę Boczną... w Opolu.

Katarzyna, która pracuje w urzędzie, do tej litanii dodaje festyn wiejski. Zniknął rok temu. Wrócił w tym roku, ale czy zostanie? Nie wiadomo. No i zmiana dokumentów! Dowody osobiste, rejestracje samochodów - wszystko mieszkańcy wsi musieli dać do wymiany. No fakt, miasto Opole dołożyło, więc nie ponieśli kosztów, ale co się nastali w kolejkach, to ich. Najgorzej było z podatkiem od gruntu, który urzędnicy z Opola postanowili wyliczyć od nowa. - Oni mnie pytają, jaką mam klasę gruntu i ziemi. A skąd mam to wiedzieć? Kupiłam dom 20 lat temu, nie znam się. Nie mogli zapytać w Dobrzeniu? - zastanawia się Katarzyna.

Na terenie gminy znajduje się Elektrownia Opole przynosząca dziesiątki milionów zysków z podatków (fot. Bartosz Józefiak)
Na terenie gminy znajduje się Elektrownia Opole przynosząca dziesiątki milionów zysków z podatków (fot. Bartosz Józefiak)

A Marian, sąsiad z ulicy obok, dorzuca: - Wyprawa do urzędu to jest teraz cały dzień roboty. Podatki zapłacić, prąd, wodę, rachunki. Ja już nie w tym wieku, żeby płacić przez internet. No i zasiłek w Dobrzeniu bez problemu z żoną dostawaliśmy, a ci z Opola nie chcą dawać. Skaranie boskie...

Czekają na tragedię

Problemy mieszkańców anektowanych wsi to nic przy kłopotach, które czekają pozostawioną część gminy. Z Dobrzenia Wielkiego wykrojono nie tylko elektrownię, ale też większość terenów inwestycyjnych. Efekt? Przed podziałem Dobrzeń operował dochodami rzędu 80 milionów rocznie. W 2017 roku dochody spadły do 51 milionów. Na razie10 milionów jako rekompensatę dokłada opolski magistrat. Jałmużna skończy się w 2020 roku. Oszczędności już widać. - Musieliśmy skasować dofinansowanie do ekologicznych źródeł ciepła. Cały rok przychodzili mieszkańcy, pytali, co z dopłatami do pieców - mówi Irena Weber, zastępczyni wójta.

To nie koniec. Stracili rodzice maluchów, bo gmina obcięła dotacje do żłobka. Stracili nauczyciele. Ich dodatek motywacyjny spadł z 20 do 12 procent pensji. Stracili seniorzy, bo filia biblioteki teraz otwarta jest dwa, trzy razy w tygodniu. Straciły dziewczynki, które dostawały pełne dofinansowanie do szczepień przeciwko rakowi szyjki macicy. Straciły dzieciaki w szkołach, bo zniknął program stypendialny, z którego setka najzdolniejszych dostawała dwieście złotych rocznie. - Ludzie wymagają od nas efektów. Wielu nie rozumie, skąd te oszczędności. Pretensje mają do nas, nie do Opola - dodaje wicewójtowa. Urząd schudł z 50 do 30 urzędników. - Ale zadań nam nie ubyło. To prawda, mamy mniejszy teren, mamy oszczędności, ale nie równoważy to strat w budżecie. Szukamy rozwiązań. Przygotowujemy nowe plany miejscowe, by znaleźć tereny inwestycyjne.

Mówiąc wprost: W Dobrzeniu szykują się do tragedii.

Z Dobrzenia Wielkiego wykrojono nie tylko elektrownię, ale też większość terenów inwestycyjnych (fot. Bartosz Józefiak)
Z Dobrzenia Wielkiego wykrojono nie tylko elektrownię, ale też większość terenów inwestycyjnych (fot. Bartosz Józefiak)

Inna mentalność

W Czarnowąsach trzeba się nieźle nachodzić, by znaleźć entuzjastów przyłączenia. Poznamy ich po tym, że dziarskim krokiem wysiadają z nowych autobusów. Tak jak Karolina. - Zwiększyła się baza autobusów. Jeżdżą częściej i aż do elektrowni. Łatwiej wieczorem wrócić z Opola - mówi.

Aneta, mama dwulatka i pięciolatki, dodaje też, że łatwo znaleźć żłobek. - W Dobrzeniu nie było miejsc, a do Opola nie mogliśmy zapisać, bo przecież tam nie mieszkaliśmy. Teraz mamy miejsce bez problemu. Do tego Gminny Ośrodek Kultury proponował moim dzieciom tylko jakieś zajęcia z kultury lokalnej i taniec. MDK w Opolu to co innego. Jest akademia przedszkolaka, taniec nowoczesny, szachy - opowiada Aneta. - I bilety są tańsze. Jak rodzina przyjeżdża do mnie z centrum, to płaci  2,40 za przejazd. Złotówkę taniej niż wcześniej.

Najważniejsze - dzieci będą chodzić do miejskiej szkoły. - Bo tu jest jednak inna mentalność, mówiąc szczerze. Tu jest lokalna ludność śląska, wiejska w dużym stopniu - dzieli się przemyśleniami Aneta. - Jak synek chodził do wiejskiego przedszkola, kazali mu się modlić przed obiadem. Po tygodniu go wypisaliśmy. Teraz bez obaw zapiszemy go do miejskiej szkoły. Dla nas to wchłonięcie to wielka szansa.

Coś takiego to w Rosji

A sklepowej Pauliny nowe granice w ogóle nie obchodzą. Klientów tyle samo co wcześniej. Starsi narzekają, bo im zlikwidowali przychodnię zdrowia. Do lekarza dojeżdżają aż na Brzezie. A młodzi nie wiadomo, co mówią, bo dawno już z Czarnowąsów wyjechali. Albo do Wrocławia na studia, albo do Niemiec do pracy.

Tomek i Maciej zaglądają na małe zakupy w drodze na mecz Swornicy Czarnowąsy. Przyjechali z centrum, bo gra kolega. Teraz mogą mu kibicować z dumą, bez wstydu, bo to już nie jest wrogi klub piłkarski, tylko swój, z Opola!

Kilkukrotne protesty mieszkańców nie przyniosły niestety efektu (fot. Roman Rogalski / AG)
Kilkukrotne protesty mieszkańców nie przyniosły niestety efektu (fot. Roman Rogalski / AG)

- Opole zyskało, mamy pieniądze z elektrowni. A czy oni tu stracili? Mają komunikację do centrum, więc raczej zyskali - mówi Maciej. - Zawsze tak jest, że coś większego wciąga coś mniejszego. Jeśli Opole miało się rozwinąć, to musiało widocznie tak być.

- A protesty mieszkańców? - pytam. - Skoro protestowała mniejszość, no to trudno - odpowiada. - A jak w przyszłości im się nie będzie podobało, to zagłosują i sprawę odwrócą. Jest demokracja.

- Że niby nie pytali ich o zdanie? - dziwi się Tomek, gdy opowiadam o konsultacjach. - Coś takiego by nie przeszło. W Rosji - może tak, ale nie w Polsce...

***

W następnym odcinku cyklu "Przedmieścia" zabierzemy Was na podpoznańskie osiedle Soplicowo. Nasz reporter Mariusz Sepioło zapytał mieszkańców Soplicowa m.in. o to, czy nie boją się zaprosić obcego do domu. 

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Ci się podobał, to wypróbuj nasz nowy newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

KLIKNIJ, BY ZAPISAĆ SIĘ NA NEWSLETTER >>>

Bartosz Józefiak. Mieszka w Łodzi. Pracował w gazetach lokalnych w Łodzi, Wrocławiu i Pabianicach, współpracuje z "Dużym Formatem" i "Tygodnikiem Powszechnym". Jest absolwentem Polskiej Szkoły Reportażu i swoją przyszłość wiąże właśnie z reportażem.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (122)
Zaloguj się
  • Jan Kowalski

    Oceniono 30 razy 16

    Śląsk Opolski to bardzo specyficzny region.
    Miejscowi (Ślązacy) z dziada pradziada, to w z zdecydowanej większości bardzo porządni ludzie.
    Podział na "naszych" i "obcy"- napływowych- tzw chadziajów będzie tam do końca Świata:)

    I tu fenomen niemieszczący się w główce czerskiego ludzika.
    Konserwatyści, katolicy, tradycjonaliści, rozmodleni jak nigdzie indziej, a na "kaczorów" nigdy nie głosowali i nie głosują:)

  • Mieczyslaw Pietrus

    Oceniono 17 razy 15

    Jaki rozwail gminy w opolskim, Opole moze tez ,teraz chce to samo zrobic z Warszawa.Potem ze swoja banda pisowska wezma sie za Polske. Czy moze juz to robia.

  • noel1

    Oceniono 41 razy 15

    A było mówione. Szydło krzyczała „W przeciwieństwie do was tzn.PO my będziemy słuchać ludzi,przeprowadzać konsultacje”. No i co i nic?, tyle są ich słowa warte.

  • tilow3

    Oceniono 21 razy 13

    Proponuje Warszawiakom by to, jak będzie wyglądać ich miasto pod rządami Jakiego, podpatrzeć w Opolu. To co gada ten błazen prezesa, to jak spełnianie obietnic pisowskich - owszem! pod suwerena coś tam dadzą, sypną groszem, a w zamian? zagarną tysiące razy więcej do własnych kieszeni. Warszawa dostanie od partii PiS, ale zapłaci za to taką cenę, że odechce się wszystkim. Tak to jest ,jak władza trafia się pospolitym złodziejom.

  • mejerewa

    Oceniono 24 razy 10

    "Jak synek chodził do wiejskiego przedszkola, kazali mu się modlić przed obiadem. Po tygodniu go wypisaliśmy. Teraz bez obaw zapiszemy go do miejskiej szkoły."
    No to się zdziwicie jak zobaczycie, jaka świecka jest teraz polska szkoła publiczna.

    "- Że niby nie pytali ich o zdanie? - dziwi się Tomek, gdy opowiadam o konsultacjach. - Coś takiego by nie przeszło. W Rosji - może tak, ale nie w Polsce..."
    Ha, ha, mentalnie, a powoli także w prawodawstwie jesteśmy na Białorusi już. PISbolszewia działa bardzo sprawnie.

  • avaqe

    Oceniono 11 razy 9

    To samo czeka Kleszczów, posłanka Marta Janowska chce przyłączenia ich do gminy Bełchatów.
    To niewątpliwie są czysto fiskalne motywacje, nie może być tak że są biedniejsi i bogatsi. Ma być wszystkim
    po równo. Komuna wróciła.
    Proponuję przyłączyć Polskę do Norwegi, maja bogate złoża ropy.

  • and.reh

    Oceniono 9 razy 9

    "z gospodarską wizytą" .. Takie to były w czasie PRL-u. No ale widać właśnie wracają te czasy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX