Rafał Juć

Rafał Juć (fot. Piotr Koperski)

młoda polska

''Za kilkanaście lat oprócz bycia skautem chciałbym poprowadzić drużynę koszykarską. W NBA, a może w Polsce''

Nastoletni Rafał Juć postanawia, że do 30. roku życia zostanie skautem ligi NBA. Kartkę z zapisanym marzeniem nakleja na lodówkę, by przypominała mu o wyznaczonym celu. Jeszcze nie wie, że uda mu się go osiągnąć znacznie wcześniej, bo do NBA trafia jako 21-latek, stając się najmłodszym skautem w historii ligi. I jedynym Polakiem na tym stanowisku.

IMIĘ: Rafał

NAZWISKO: Juć

ZAWÓD: skaut, jego zadaniem jest wyszukiwanie najbardziej utalentowanych koszykarzy; sportowców szuka głównie w Europie

WIEK: 26 lat

OSIĄGNIĘCIA: pracuje w drużynie NBA - Denver Nuggets

***

- W skali polskiej jest to z pewnością ewenement. Takie sytuacje się u nas nie zdarzają - komentuje osiągnięcia Rafała Waldemar Kijanowski, ekspert NBA z nc+. - Praca w NBA, niezależnie na jakim stanowisku, to już jest duży sukces. Selekcja jest niezwykle ostra. A pozycja skauta to niezwykle prestiżowe zajęcie - ocenia.

Sport jest obecny w rodzinie Rafała od zawsze. Tata, który zabiera go na pierwsze mecze, grał w młodości w piłkę nożną, mama była zawodową tancerką. Z okien mieszkania na warszawskiej Woli chłopiec od małego ogląda treningi koszykówki na szkolnym boisku.

Kiedy Rafał kończy podstawówkę, niewinna zabawa w rzucanie piłki do kosza zamienia się w obsesję. Mniej więcej w tym samym czasie jego rodzice wykupują abonament w Canal+ i cała rodzina zaczyna nałogowo oglądać mecze NBA. - Potrafiłem wstać wcześnie rano, żeby godzinę przed lekcjami poćwiczyć na boisku, po zajęciach znowu wracałem do grania - wspomina Rafał. Trenuje dwa razy dziennie. Na boisku spędza też wszystkie weekendy. Już wtedy myśli o profesjonalnej karierze koszykarza.

30.10.2013 Warszawa . 21-letni Rafal Juc (c' z kreska) , ktory zostal najmlodszym w historii skautem NBA w zespole Denver Nuggets . Rafal Juc na swoim osiedlowym boisku koszykarskim .Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
Warszawa, 2013 rok. Rafał Juć był wtedy najmłodszym skautem NBA (fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta)

Jako nastolatek gra w różnych klubach, ale najważniejszy to MKS Ochota Warszawa. Pod skrzydłami trenera Marcina Siemońskiego szlifuje koszykarski talent i zawiera przyjaźnie, które ukształtują jego późniejsze życie.

- Z Rafałem znamy się, odkąd jako 13-letni chłopcy trafiliśmy do jednego klubu. Już wtedy było widać, że jest niesłychanie ambitny. Kiedy braliśmy udział w turnieju, przez cały mecz robił notatki. Na początku to nas bawiło, bo na tym etapie, jako nastoletnich chłopców, bardziej interesowała nas kariera zawodnicza. Rafał już wtedy traktował koszykówkę bardzo serio - opowiada wieloletni przyjaciel Jucia, Mateusz Dobrowolski.

Profesja emerytów

W wieku 17 lat Rafał orientuje się, że mimo ogromu pracy włożonego w treningi nie ma warunków fizycznych, by zostać zawodowym sportowcem. Nie załamuje się. Zaczyna szukać innej ścieżki kariery, dzięki której mógłby związać swoją przyszłość z koszykówką. - Nie wyobrażałem sobie bez niej życia - mówi.

Wtedy pojawia się plan B w postaci skautingu, łączącego podróżowanie, naukę języków, poznawanie nowych ludzi i nieustanne szlifowanie wiedzy na temat ukochanego sportu. Droga do tego zawodu nie jest jednak łatwa. To przede wszystkim profesja emerytowanych zawodników i trenerów, którzy wykorzystują zdobyte na przestrzeni kilkudziesięciu lat doświadczenie i kontakty do pozyskiwania nowych zawodników dla drużyn. Poza tym do tej pory żaden Polak nie pracował na podobnym stanowisku w lidze NBA. Dlatego Rafał postanawia wniknąć w świat koszykówki "od kuchni", poprzez dziennikarstwo.


Rafał Juć (fot. Andrzej Romański)

Jako 19-latek jedzie relacjonować Mistrzostwa Europy do lat 18 we Wrocławiu. - To było moje pierwsze zetknięcie ze światem profesjonalnej koszykówki. Poznałem tam wielu trenerów ze Stanów Zjednoczonych i, przede wszystkim, pracowników NBA - mówi. W ten sposób gromadzi bezcenną wiedzę o branży, zdobywa pierwsze wartościowe kontakty i podczas kolejnych spotkań udowadnia, że mimo młodego wieku nie można go lekceważyć.

- Po tym wyjeździe wróciłem do domu i przez trzy dni nie zmrużyłem oka. Zamknąłem się w swoim pokoju i czytałem wszystko, co mogłem znaleźć w internecie na temat skautingu. Mama tylko donosiła mi jedzenie - śmieje się.

Dorota Juć, mama Rafała, podkreśla, że chociaż na początku nie do końca wierzyła, że marzenie syna może się spełnić, zawsze wspólnie z ojcem chłopca mocno go wspierali. - Jesteśmy ogromnie dumni, że robi to, co lubi. Zależało nam, żeby realizował swoją pasję, ale staraliśmy się przede wszystkim, żeby patrzył na swój cel realistycznie. Dlatego przed każdym dużym przedsięwzięciem prosiliśmy Rafała o przygotowanie "biznesplanu", o argumenty, jak dany wyjazd czy spotkanie może popchnąć go do przodu. Wszystkie decyzje związane z jego karierą podejmowaliśmy wspólnie - tłumaczy pani Dorota.

Kto podsiadł pioniera skautingu?

Rafał postanawia sobie, że do 30. roku życia zostanie skautem ligi NBA. Kartkę z zapisanym marzeniem nakleja na lodówkę, by codziennie przypominała mu o obranym celu. Jeszcze nie wie, że uda mu się zrealizować go znacznie wcześniej, bo do NBA trafia jako 21-latek, stając się najmłodszym skautem w historii tej ligi. I jedynym Polakiem na tym stanowisku.

Zanim to jednak nastąpi, pierwsze zawodowe podróże odbywa za własne pieniądze, oszczędzając na każdym kroku. Chłonie wiedzę, szlifuje język, poznaje kolejnych ludzi związanych ze światem koszykówki. Przełom następuje zupełnie przypadkiem, kiedy po jednym z meczów na branżowej imprezie na Litwie Rafał niechcący podsiada samego Richa Sheubrooksa, który uważany jest za pioniera skautingu. - Pamiętam, że panowały wtedy rekordowe mrozy, temperatura spadła do minus 40 stopni. Jechałem na ten mecz nocnym autobusem, żeby zaoszczędzić na noclegu.  Byłem okropnie zmęczony. Kiedy Rich zauważył, że usiadłem na jego miejscu, postanowił nieco ze mnie zażartować i wystawić mnie na próbę - wspomina Rafał.

30.10.2013 Warszawa . 21-letni Rafal Juc (c' z kreska) , ktory zostal najmlodszym w historii skautem NBA w zespole Denver Nuggets . Rafal Juc na swoim osiedlowym boisku koszykarskim .Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
Rafał Juć od dziecka miał silne wsparcie rodziców (fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta)

Sheubrooks, który w tym czasie powoli planuje przejście na skautingową emeryturę, rozgląda się za swoim następcą. Kiedy zauważa młodego, ambitnego pasjonata, prosi go o wymienienie w ciągu minuty dziesięciu graczy z Europy, których chciałby zaprosić na pokazowy mecz w USA. Juć najpierw z nerwów zapomina języka w gębie, ale szybko zaczyna wyrzucać z siebie kolejne nazwiska. Kiedy kończy, Sheubrooks uśmiecha się, wręcza chłopakowi wizytówkę i zaprasza go na spotkanie następnego dnia.

- Okazało się, że moje propozycje w stu procentach pokrywały się z jego typami. To było to jedno spotkanie, które kompletnie odmieniło moje życie. Rich dał mi szansę. Sfinansował moją pierwszą podróż do Stanów Zjednoczonych, zabierał na spotkania. Wszystkiego mnie nauczył - mówi Rafał.

Życiowa rewolucja, stawka nieznana

21-letni wówczas początkujący skaut szybko staje się dla Amerykanów solidnym źródłem wiedzy na temat europejskich zawodników. W lipcu 2013 roku podczas jednego z meczów w Tallinie na ekranie smartfona Rafała pojawia się nieznany amerykański numer. - Długo się biłem z myślami, czy powinienem odebrać, bo staram się w trakcie meczu nie siedzieć za bardzo w telefonie. W końcu jednak wybiegłem przed halę, odebrałem i okazało się, że dzwoni Arturas Karnisovas, legenda koszykówki, jeden z najlepszych byłych europejskich graczy, obecnie wiceszef drużyny Denver Nuggets. I ma propozycję pracy dla mnie.

Od tego momentu sprawy toczą się błyskawicznie. Juć ma raptem kilka godzin na przygotowanie portfolio z przykładowymi raportami i dotychczasowymi dokonaniami. Zgłoszenie wysyła bez większych nadziei, cieszy się, że w ogóle dostaje szansę wzięcia udziału w rekrutacji i przewiduje, że jeśli podobna okazja pojawi się za kilka lat, będzie dużo lepiej do niej przygotowany. Kilka dni później Karnisovas dzwoni z informacją, że Denver Nuggets zdecydowali się zatrudnić Rafała na stanowisko skauta.

- W ciągu jednego dnia moje życie wywróciło się do góry nogami. W tym samym czasie dostałem się na studia w Nowym Jorku i jesienią planowałem przeprowadzkę do Stanów. Załatwiłem sobie pracę jako asystent trenera w drużynie uniwersyteckiej. To było spełnienie marzeń. I nagle musiałem zweryfikować cały ten plan i postawić wszystko na jedną kartę - wspomina.

Na początku Rafał nie wie nawet, na jakich warunkach zostaje zatrudniony, co dokładnie będzie należało do jego obowiązków, ani nawet ile będzie zarabiał. Przyznaje jednak, że w gruncie rzeczy to nie miało znaczenia.

Wybór 21-latka na stanowisko, które zwykle przypada emerytowanym trenerom czy zawodnikom, wzbudza spore poruszenie w środowisku. Nie jest tajemnicą, że o pracę, którą otrzymał Rafał, ubiegało się wiele gwiazd amerykańskiej koszykówki. - Znalazłem się nagle w świecie, w którym biorę udział w spotkaniu z byłymi graczami NBA, dzisiaj skautami, których do niedawna oglądałem wyłącznie w telewizji. Na początku byłem tą sytuacją tak onieśmielony, że podczas pierwszych spotkań nie byłem w stanie wydobyć z siebie słowa. Arturas powiedział mi wtedy, że świadomie postanowił dość przewrotnie dać szansę młodej, ciężko pracującej osobie. Zależało mu, by do zespołu dołączył człowiek, którego ta instytucja będzie mogła do pewnego stopnia ukształtować. Pracujemy razem od pięciu lat, więc wszystko, co sobie obiecywaliśmy, zrealizowaliśmy z nawiązką - podsumowuje Juć.


Rafał Juć ze swoją dziewczyną Moniką (fot. arch. prywatne)

200 dni w podróży

Pierwszy rok jest jednak wyjątkowo trudny. W drużynie Denver Nuggets nie istniała wcześniej międzynarodowa siatka skautów, 21-latek musi więc w dużej mierze sam wymyślić strategię, którą będzie się kierował w pracy - sposób podróżowania, komunikacji, zbierania informacji.

Praca skauta nie polega wyłącznie na obserwacji zawodników na boisku. Do obowiązków Rafała należy również "zminimalizowanie ryzyka porażki" dla drużyny przyjmującej nowego zawodnika. Skauting to niezwykle skomplikowany proces, podczas którego ocenia się nie tylko umiejętności sportowców, ale i ich osobowość, umiejętności radzenia sobie w sytuacjach kryzysowych, reagowanie na konflikty w grupie. Prześwietla się ich rodziny, bliskich, przygląda motywacjom sportowców. W tworzenie profilu każdego kandydata zaangażowani są psycholodzy, zewnętrzne firmy, które obserwują ich aktywność w mediach społecznościowych. - Podczas dokumentacji rozmawiamy z około 20 osobami z otoczenia zawodnika. Tworzymy mapę jego osobowości, obserwujemy jego zachowanie incognito podczas treningów, widzimy, jak zachowuje się w obecności kolegów i trenera - tłumaczy Rafał.

Skaut nie ma jasno wyznaczonych godzin pracy, nie musi przychodzić do biura. Rafał pracuje ze swojego warszawskiego mieszkania, choć blisko 200 dni w roku spędza w podróży. Dziennie ogląda zwykle dwa mecze i wykonuje kilkadziesiąt telefonów. Śmieje się, że jego zawód przypomina trochę pracę szpiega. - Skauting wiąże się z ciągłymi podróżami, nauką nowych języków, odrobiną dziennikarskiego fachu. Wymaga także ogromnej wiedzy o samej koszykówce. I mocno odbija się na życiu prywatnym, bo przez większość czasu po prostu nie ma cię w domu.

W ciągu ostatniego miesiąca Rafał odwiedził m.in. Niemcy, Łotwę, Macedonię, USA. Kiedy kończymy rozmawiać, mówi, że następnego dnia leci do Serbii. I choć przyznaje, że jego praca wymaga ciągłego życia na pełnych obrotach, widać po nim, że nie zamieniłby jej na żadną inną. - To jest moja pasja. Gdybym pracował w innym zawodzie, i tak po powrocie do domu zajmowałbym się w czasie wolnym tylko tym. W dodatku mam to szczęście, że niemal wszyscy moi przyjaciele z dzieciństwa także funkcjonują w świecie koszykówki, więc  sport jest obecny w naszym życiu niemal 24h na dobę. Narzekają na to tylko nasze dziewczyny i rodzina - śmieje się.

/Denver Nuggets forward Nikola Jokic, of Serbia, (15) grabs the ball against Washington Wizards center Marcin Gortat, of Poland, right, and guard Bradley Beal, lower left, during the second half of an NBA basketball game, Thursday, Dec. 8, 2016, in Washington. The Wizards won 92-85. (AP Photo/Nick Wass)
Serb Nikola Jokic z Denver Nuggets przejmuje piłkę, z prawej Marcin Gortat z Washington Wizards (fot. AP Photo/Nick Wass)

Zapytany o kartkę z następnym marzeniem, którą powiesiłby teraz na lodówce, odpowiada, że podoba mu się myślenie amerykańskie, nastawione nie tyle na osiągnięcie celu, co utrzymanie pozycji. - Z każdym rokiem czuję, że staję się lepszy w swojej pracy, rozumiem coraz więcej niuansów i coraz głębiej wchodzę w tę branżę. Za kilkanaście lat oprócz bycia skautem, czyli osobą, która tylko doradza osobom decyzyjnym, chciałbym wziąć na siebie większą odpowiedzialność i sam poprowadzić jakąś drużynę. W NBA, a może w Polsce? Kusi mnie czasami, by wrócić do kraju na stałe i wykorzystać w naszych realiach to, czego się nauczyłem za granicą - dodaje.

Małgorzata Steciak. Dziennikarka. Publikowała m.in. w ''Polityce'', ''Gazecie Wyborczej'', ''K-MAG-u'' czy w serwisie dwutygodnik.com. Wcześniej była m.in. redaktorką portali Onet.pl, Gazeta.pl.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Ci się podobał, to wypróbuj nasz nowy newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

KLIKNIJ, BY ZAPISAĆ SIĘ NA NEWSLETTER

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (34)
Zaloguj się
  • kaviar100

    Oceniono 20 razy 16

    W końcu coś pozytywnego GW wrzuciła a to ciągle smuty i polityka. Brawo dla chłopaka!

  • snowboarder

    Oceniono 19 razy 9

    "Kusi mnie czasami, by wrócić do kraju na stałe i wykorzystać w naszych realiach to, czego się nauczyłem za granicą".
    :Niech cie przestanie kusic. Mysl o sobie i nigdy nie marnuj czasu na polskie bagno. Kiedys mi podziekujesz...

  • agryl1

    Oceniono 8 razy 4

    Brawo/ Fajnie zobaczyć, że wiara w marzenia, wytrwałość i ciężka, konskekwenta praca- przy oczywiście odrobinie niezbędnego szczęścia- daje takie efekty. Gratulacje dla Rafała i rodziców, którzy go wspierali.

  • carlos0

    Oceniono 8 razy 4

    Chłopak ma kapitalną wiedzę na temat koszykówki, zarówno europejskiej jak i NBA. Miło się go słucha jak komentuje mecze Euroligii na Polsacie Sport.

  • bambolina1

    Oceniono 16 razy 4

    Gratuluje! Szczerze ciesze sie z Twojego sukcesu i do przodu! Takich reprezentantow naszego pieknego kraju nam trzeba.

  • podanyloginjestzajety

    Oceniono 11 razy 3

    U nas młodzi zdolni są od dawna, np. P. Misiewicz...

  • mysl.iwy

    Oceniono 1 raz 1

    Wszędzie te terminy angielskie, nie można go po prostu nazwać harcerzem, a dokradnie rzecz biorąc zuchem?

  • spyderman2

    Oceniono 5 razy 1

    u nas w pisim nierządzie totalnym same talenty. ich rodziny też utalentowane bo zasiadają wyłącznie na kierowniczych i przypadkiem sutopłatnych stanowiskach

  • evoque01

    Oceniono 5 razy 1

    Brawo Rafał. Oto przykład tego jak można samemu coś osiągnąć w życiu, zamiast być Januszem i czekać, że Państwo ma coś dać, albo 500+ albo pracę. Podziwiam Twoją determinację, bo często mi jej brakuje. Nie wracaj do kraju, tu zmarnujesz swój potencjał a Pańśtwo wydoi Cię z twoich pieniędzy. Powodzenia w przyszłośći i obyś został pierwszym trenerem Polakiem w NBA.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX