Narkotyki, dopalacze i inne środki odurzające (m.in. Mocarz, Baka)

Narkotyki, dopalacze i inne środki odurzające (m.in. Mocarz, Baka) (fot: Grzegorz Celejewski/ Agencja Gazeta)

społeczeństwo

Fala śmierci po dopalaczach. Dlaczego w ciągu tygodnia zmarło 10 osób

- Dilerzy będą masowo pozbywać się zapasów dopalaczy zgromadzonych w magazynach. Powinniśmy być przygotowani na gwałtowny wzrost przypadków podejrzeń zatruć dopalaczami - mówi Bartosz Wasilewski z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Warszawie.

Mężczyzna najpierw chowa się pod drzewem, potem zaczyna krzyczeć i wymachiwać rękami. Kilku przechodniów próbuje go bezskutecznie obezwładnić. Dopiero policjantom się to udaje. Potem zakuwają go w kajdanki. Chwilę później mężczyzna traci przytomność. Pomimo reanimacji przeprowadzonej przez ratowników nie udaje się go uratować. Mężczyzna umiera w ambulansie.

Do tego zdarzenia doszło na początku czerwca tego roku w Świnoujściu. Ofiara wcześniej zażyła dopalacz o nazwie "flakka zombie". To pierwszy zgon w Polsce po zażyciu tego rodzaju substancji. Mężczyzna ze Świnoujścia jest jedną z 30 osób, które w tym roku zmarły po zażyciu dopalaczy. Dziesięć z nich straciło życie w ciągu jednego tygodnia, w samym województwie łódzkim. To alarmujące statystyki, bo w całym 2017 roku odnotowano "zaledwie" 21 zgonów po zażyciu dopalaczy, a 2016 roku - trzy. 

Dlaczego w ostatnich tygodniach gwałtownie wzrosła liczba ofiar dopalaczy? Czy to kwestia wakacji, kiedy młodzi chętniej próbują środków odurzających? Czy nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, która tak przestraszyła dostawców, że na gwałt zaczęli wyprzedawać swoje zapasy?

Wychodziliśmy przed szereg

Prezydent Andrzej Duda nowelizację ustawy podpisał 3 sierpnia. Zacznie ona obowiązywać 1 listopada. Zgodnie z nowymi przepisami dopalacze będą traktowane na równi z narkotykami. Oznacza to, że dystrybucja nowych substancji psychoaktywnych będzie podlegać przepisom karnym, a nie jak do tej pory postępowaniu administracyjnemu. Ponadto zaostrzone zostaną kary za posiadanie i handel dopalaczami - do trzech lat więzienia za posiadanie i do 12 lat za handel.

12 stycznia 2018 r., Wrocław. Proces handlarzy dopalaczami (fot: Mieczysław Michalak/ Agencja Gazeta)
12 stycznia 2018 r., Wrocław. Proces handlarzy dopalaczami (fot: Mieczysław Michalak/ Agencja Gazeta)

- Aktualnie za posiadanie dopalaczy nie grozi, niestety, nic - tłumaczy Joanna Kącka, rzeczniczka prasowa Komendanta Wojewódzkiego Policji w Łodzi. - Za handel nimi grozi jedynie kara finansowa nakładana w drodze postępowania administracyjnego przez Inspekcję Sanitarną - dodaje Kącka. Kary niskie nie są - od 20 tys. do nawet 1 mln zł. Ściągalność tych kar jest jednak bliska zeru. Według raportu Najwyższej Izby Kontroli w latach 2010-2016 w całym kraju nałożono łącznie na dilerów ponad 60 mln zł kar, natomiast do budżetu państwa wpłynęło zaledwie niecałe 3 proc. tej kwoty. Dochodziło do kuriozalnych sytuacji. W maju tego roku wrocławska Inspekcja Sanitarna nałożyła na handlarzy dopalaczami blisko 2 mln zł kary. Egzekucja okazała się nieskuteczna, więc jej kosztami skarbówka postanowiła obciążyć... Inspekcję Sanitarną.

- Liczymy na to, że zagrożenie karą pozbawienia wolności będzie działało odstraszająco przynajmniej dla części amatorów tej trucizny. Naiwnością byłoby stwierdzenie, że problem zniknie, ale będziemy dysponować skuteczniejszym narzędziem prawnym - dodaje Kącka.

Dopalacze w Polsce
Pierwsze doniesienia o pojawieniu się tzw. dopalaczy w Polsce datuje się na rok 2008. Działania mające na celu zlikwidowanie sklepów wprowadzających do obrotu te substancje rozpoczęto dwa lata później. Wtedy Donald Tusk zapowiedział "brutalną" walkę ze sprzedawcami dopalaczy. Zamknięto niemal 900 sklepów. Na mocy decyzji Głównego Inspektora Sanitarnego nakazano wycofać z obrotu na terenie całego kraju wyroby o nazwie "Tajfun" oraz inne, które mogły mieć bezpośredni wpływ na zdrowie i życie ludzi.
Handel dopalaczami przeniósł się przede wszystkim do sieci. Na przestrzeni lat zmieniały się nazwy dopalaczy, jak również substancje, które w nich identyfikowano, zazwyczaj były one określane jako produkty kolekcjonerskie: cząstki Boga, rzymskie medaliony, różnego rodzaju dodatki do np. piasku.
Dopalacze zawierają różnego rodzaju substancje działające psychoaktywnie, są pochodnymi dostępnych obecnie narkotyków. Do tej pory nie były wymienione na liście środków kontrolowanych przez ustawę o przeciwdziałaniu narkomanii. Według policji większość środków sprowadzana jest z zagranicy.

6 października 2010 r. Warszawa. Sejm. Ówczesny premier Donald Tusk podczas debaty na temat dopalaczy (fot: Wojciech Olkuśnik/ Agencja Gazeta
6 października 2010 r. Warszawa. Sejm. Ówczesny premier Donald Tusk podczas debaty na temat dopalaczy (fot: Wojciech Olkuśnik/ Agencja Gazeta

Kącka podkreśla też, że do tej pory policjanci często prowadzili działania "na wyrost". - Traktowaliśmy interwencje w sprawie dopalaczy tak jakby to były narkotyki. Uznawaliśmy, że w tych mieszankach również mogą być środki odurzające lub substancje psychotropowe. Zatrzymywaliśmy ludzi, wszczynaliśmy postępowanie karne, ale większość spraw musieliśmy umorzyć. Po badaniach towaru okazywało się, że są to "tylko" dopalacze - tłumaczy Kącka.

Jak dodaje, dochodziło czasem do sytuacji absurdalnych, jak w przypadku 30-latka z Pabianic sprzedającego dopalacze w Bełchatowie. Prokuratura postawiła mu zarzut wprowadzania do obrotu substancji szkodliwych dla zdrowia. Sąd uznał jednak, że pojęcie "szkodliwe dla zdrowia" oznacza substancje, które nabrały cech szkodliwości np. wskutek wadliwego wytworzenia, transportowania czy składowania. Prawidłowo wyprodukowane lub przechowywane dopalacze - zgodnie z tą wykładnią - nie stanowiły zagrożenia dla zdrowia. Były za to sprzedawane jako substancje "szkodliwe ze swojej istoty". Sąd ocenił więc, że w tym wypadku wobec 30-latka powinny być zastosowane przepisy ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Mężczyzna został uniewinniony.

Powinniśmy być przygotowani

O nowelizacji, która zrówna dopalacze z narkotykami, media zaczęły informować w drugiej połowie lipca. Seria zgonów po dopalaczach w Łódzkiem zaczęła się kilka dni później, gdy na chodniku przy ulicy Piotrkowskiej w Łodzi znaleziono 30-letnią kobietę. Trafiła do szpitala, po czterech dniach zmarła. W ciągu następnego tygodnia po przyjęciu tego typu substancji psychoaktywnych życie straciło kolejne dziewięć osób.

Bartosz Wasilewski z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Warszawie nie ma wątpliwości, że informacja o nowelizacji po prostu napędziła strachu dilerom. - Prawdą jest, że teraz będą się masowo pozbywać zapasów zgromadzonych w magazynach - tłumaczy. I dodaje: - Powinniśmy być przygotowani na gwałtowny wzrost przypadków podejrzeń zatruć dopalaczami.

- To niewykluczone, że zmiana przepisów wystraszyła hurtowników, więc na rynku może pojawić się więcej dopalaczy, nawet w konkurencyjnych cenach - potwierdza Joanna Kącka. Jako prawdopodobny powód ostatnich zgonów podaje jednak wypuszczenie na rynek śmiercionośnej mieszanki. - Mamy nadzieję, że nie było jej dużo, a osoba lub osoby, które za tym stoją, to te, które zatrzymaliśmy. Potwierdziliśmy już, że ofiary otrzymały towar właśnie od osób, które aresztowano - tłumaczy rzeczniczka prasowa Komendanta Wojewódzkiego Policji w Łodzi.

Wakacje to czas eksperymentowania?

Hipoteza o masowej wyprzedaży niebezpiecznych substancji przez dilerów nie przekonuje Jarosława Sawickiego, rzecznika policji z Piaseczna, gdzie kilka miesięcy temu 25-latek po zażyciu dopalaczy zmarł na balkonie. - Mamy wakacje, to okres sprzyjający eksperymentowaniu, zwłaszcza wśród młodych, w tym czasie zawsze jest więcej zatruć dopalaczami. Przyczyn ich zwiększonej liczby nie doszukiwałbym się w pojawieniu się w mediach informacji o planowanej nowelizacji. Dilerzy raczej nie czytają "Gazety Prawnej" - stwierdza Sawicki.

Dane potwierdzają tę tendencję. Przykładowo: w 2017 roku miesiącami przodującymi pod względem liczby zatruć (objawy zatrucia dopalaczami to m.in. zaburzenia rytmu serca, stany lękowe, zawał serca, udar mózgu, stany agresji mogące skończyć się próbą samobójstwa lub zabójstwa) były czerwiec (408), lipiec (488) i sierpień (392), choć w lutym również doszło do prawie 400 zatruć. Rok wcześniej wyraźnie więcej zatruć było wyłącznie w czerwcu (438).

16 lipca 2015 Katowice. Narkotyki, dopalacze i inne środki odurzające, m.in. Mocarz pakowane przez policjantów z Komendy Miejskiej przed wysłaniem do analizy (fot: Grzegorz Celejewski/ Agencja Gazeta)
16 lipca 2015 Katowice. Narkotyki, dopalacze i inne środki odurzające, m.in. Mocarz pakowane przez policjantów z Komendy Miejskiej przed wysłaniem do analizy (fot: Grzegorz Celejewski/ Agencja Gazeta)

Natomiast w lipcu 2015 roku doszło aż do 1968 zatruć dopalaczami. Krwawe żniwo zebrał wtedy tzw. "Mocarz". W składzie miał syntetyczne kanabinoidy, po wypaleniu których występowały efekty podobne do tych, jakie wywołują marihuana i haszysz, tyle że nawet kilkaset razy silniejsze. Policja spekulowała wtedy, że handlarze sprzedawali w wakacje towar sprzed pięciu lat, po wyjątkowo niskich cenach - 10 zł za gram.

Jednak Sawicki przekonuje, że od 2015 roku spada liczba zatruć dopalaczami. Niepokoi go jednak co innego - do tej pory nie doszło do tylu zgonów w tak krótkim czasie.

Piorunujące mieszanki

- Świadczy to o tym, że na rynek trafiły bardzo szkodliwe substancje. I to jest przerażające - mówi Sawicki i przywołuje przykład "flakka zombie", środka, który zażył mężczyzna ze Świnoujścia. To stymulant i psychodelik w jednym, bardzo popularny w Stanach Zjednoczonych. - Substancja powoduje m.in., że ludzie nie czują bólu i mają potrzebę uderzania w poruszające się przedmioty - wyjaśnia Sawicki.

Przed groźnymi mieszankami przestrzega również Jan Bondar z Głównej Inspekcji Sanitarnej. - Pół roku temu informowaliśmy o pokazaniu się na rynku tzw. syntetycznych opioidów - to chemiczna wersja heroiny, morfiny i podobnych środków psychoaktywnych. W Stanach Zjednoczonych jest epidemia zgonów wywołanych przyjmowaniem tych substancji. Do nas mogły one trafić właśnie stamtąd - wyjaśnia rzecznik GIS. Opioidy powodują zatrzymanie oddechu. - Ludzie po prostu zasypiają - mówi Bondar. Inną niebezpieczną grupą substancji są katynony. - To bardzo toksyczne substancje, ale przyjmowane pojedynczo nie powinny zabić. Niestety, na rynku pojawiają się mieszanki różnych katynonów. Ich zażycie może skończyć się tragicznie - ostrzega.

Według niego ofiarami dopalaczy nie są wyłącznie osoby młode, które chętniej eksperymentują z substancjami psychoaktywnymi w okresie letnim. - Wbrew powszechnej opinii nie jest to tylko problem dotyczący nastolatków. Ofiarami szkodliwych substancji są osoby trzydziestokilkuletnie, parę miesięcy temu umarł mężczyzna w wieku 58 lat - tłumaczy Bondar.

Zagłębia dopalaczy

Największymi "zagłębiami" dopalaczy, odkąd pojawiły się one na polskim rynku, są województwa śląskie i łódzkie.

Liczba zatruć dopalaczami w 2017 r. (grafika: Marta Kondrusik, Gazeta.pl)
Liczba zatruć dopalaczami w 2017 r. (grafika: Marta Kondrusik, Gazeta.pl)

To w województwie łódzkim powstawały pierwsze w Polsce sklepy z dopalaczami. Działał tu również słynny "król dopalaczy", producent i hurtownik, Dawid B. - W tej chwili punkty stacjonarne nie istnieją, handel odbywa się przez internet. Może po prostu jest u nas większy popyt na te substancje - zastanawia się Joanna Kącka.

Liczba zatruć dopalaczami w okresie od stycznia do czerwca 2018 r. (grafika: Marta Kondrusik, Gazeta.pl)
Liczba zatruć dopalaczami w okresie od stycznia do czerwca 2018 r. (grafika: Marta Kondrusik, Gazeta.pl)

Faktycznie do czerwca tego roku najwięcej zatruć dopalaczami odnotowano w Łódzkiem - 525. W całym 2017 roku w tym regionie zatruło się prawie tysiąc osób, w województwie śląskim jeszcze więcej - 1262. Dla porównania: w województwie pomorskim doszło w ubiegłym roku do 174 zatruć. Trzecie pod względem największej liczby zatruć jest województwo wielkopolskie - 375 przypadków. 

Jan Bondar potwierdza, że problem z dopalaczami zawsze dotyczył przede wszystkim województwa łódzkiego. Zwraca jednak uwagę na nową tendencję: - Z ostatnich danych wynika, że dopalacze zaczynają zbierać krwawe żniwo również tam, gdzie do tej pory wywołanych nimi zatruć było stosunkowo niewiele, na Pomorzu czy Podkarpaciu.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Ci się podobał, to wypróbuj nasz nowy newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

KLIKNIJ, BY ZAPISAĆ SIĘ NA NEWSLETTER >>>

Ewa Jankowska. Dziennikarka i redaktorka, absolwentka Polskiej Szkoły Reportażu. Zaczynała w Wirtualnej Polsce w dziale Kultura, publikowała wywiady w serwisie Ksiazki.wp.pl. Pracowała również serwisie Nasze Miasto i Metrowarszawa.pl, gdzie z czasem awansowała na redaktor naczelną.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (52)
Zaloguj się
  • czemublokujecie_mikonto

    Oceniono 34 razy 26

    Excuse me, szwankuje tutaj zarówno upadły dawno poziom edukacji w PL jak i niewydolne służby zamieniane na milicję obywatelską do spisywania protestujących obywateli, rażenia ich taserami i budowania barierek ochronnych w celu blokady przejścia.
    Gdyby dzieci uczyć od małego, w podstawówce dać do przeczytania "Dzieci z dworca ZOO" i przeprowadzać rozmowy do czego doprowadzają narkotyki i trucizny zwane dopalaczami to mniej dzieci byłoby tym zainteresowane.
    Z drugiej strony niewydolne państwo łapami rządzącej sitwy likwidować chce sądy, policję i wszystko, doprowadza do ruiny+, a nie potrafi wydać nakazu karania wszystkich wprowadzających do obrotu jako substancji psychoaktywnych produktów mogących szkodzić zdrowiu i życiu i wydać przepisów aby właśnie dopalacze ścigano.
    Zastanawiam się też czy to rządzący mają też jakieś zyski ze sprzedaży śmierci dzieciakom i młodzieży, bo przecież gdyby pozwolili uprawiać 5 krzaczków maryśki w domu, sprzedaż marihuany objęli monopolem państwa i rzucili akcyzę to nie tylko państwo by zarobiło, ale wszyscy by stracili zainteresowanie narkotykami, bo po cholerę ryzykować życie i zdrowie skoro są legalne substancje rozluźniające. Owszem, trzeba byłoby obserwacji obrotu ale byłoby bezpieczniej, mafia by straciła źródło zarobku a państwo nie traciłoby obywateli. No ale cóż-panuje religia pisslamska i rządzą Lepsze Pany.

  • pan.szklanka

    Oceniono 18 razy 14

    Potrzeba odkurzania się jest stara jak ludzkość. Gdyby środki psychoaktywne dopuścić do legalnego obrotu, objąć nadzorem i kontrolą jakości, tych zgonów by nie było.
    Wiara, że problem zniknie wraz z nowym paragrafem, jest równie słuszna co te 400 aborcji rocznie wśród Polek. Tylko tu trupa trudniej ukryć.

  • com4tee

    Oceniono 18 razy 12

    Drodzy Państwo - efekt "prohibicji" w pełnej krasie. Zawsze tak to działało i działać będzie. Więcej zgonów i ludzi w więzieniach. Wystarczyłoby ucywilizować rynek, ale mafia się na to nigdy nie zgodzi. Koks w hurcie 2$ gram, w obrocie 120. Za duży zysk żeby se ot tak zrezygnować.

  • antropoid

    Oceniono 20 razy 12

    "Dlaczego w ciągu tygodnia zmarło 10 osób"
    -----------------------------

    Dlatego, że za głupotę można też zapłacić najwyższą cenę.

    Nikt rozumny nie truje się tym g...nem.

  • freejazzy

    Oceniono 22 razy 10

    Od dopalaczy w ciągu tygodnia zmarło 10 osób, od alkoholu - pewnie paru też się zapiło na śmierć, a od trawki? Ktoś wie, ile osób zmarło od marihuany w ciągu tygodnia?
    No dobrze, podbijmy stawkę - w ciągu ostatniego roku?
    Nadal zero?...

  • Grzegorz Iwanowski

    Oceniono 15 razy 5

    Nie podobała się trawa i inne, twardsze narkotyki, to macie dopalacze. Z tym, że po narkotykach umieją pomagać, są odtrutki, - z dopalaczami nie wiedzą lekarze, jak sobie poradzić. To i ludzie umierają.

  • usmiech_nocy

    Oceniono 9 razy 5

    Dlaczego zmarły?
    DOBÓR NATURALNY.
    Idioci giną na własne życzenie.

  • usera

    Oceniono 6 razy 4

    Marihuana wpędziła Mariusza L. w "zbrodniczy amok" orzekli biegli badający 31-latka i uznali go za niepoczytalnego. Wiosną tego roku zabił on swoją 5-letnią córkę.
    www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/zabil-corke-pod-wplywem-marihuany-byl-niepoczytalny-orzekli-biegli,586909.html

  • rozbojnick

    Oceniono 4 razy 4

    Wystraszy spojrzeć na obie mapki i mamy odwiedź, dlaczego Linda nazwał Łódź "miastem meneli".

    Mieszkam i potwierdzam.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX