Premier Mateusz Morawiecki i wiceszef KE Frans Timmermans

Premier Mateusz Morawiecki i wiceszef KE Frans Timmermans (fot. Sławomir Kamiński/AG)

świat

Polska na aucie. O co chodzi w wysłuchaniu Polski w Radzie Unii Europejskiej

Nikt nie wygrał w Unii Europejskiej meczu otwarcia, czyli pierwszych lat po akcesji, bardziej niż Polska. A potem wyzwaliśmy UE na mecz o wszystko. Właśnie go przegrywamy, co pokazuje plan nadchodzącego szczytu UE, na którym to Polska będzie jednym z "ważnych tematów". Gorzej, że dziś po wysłuchaniu ws. Polski w Brukseli możemy zaczynać drugą połowę z wynikiem 0 : 1.

Polska znów będzie w czymś w Unii Europejskiej pierwsza. Byliśmy prymusami w wyszarpywaniu z unijnego budżetu miliardów euro na rozwój. Teraz za to absolutnie nie ma się z czego cieszyć. Dziś po raz pierwszy w historii UE nastąpi tzw. wysłuchanie kraju członkowskiego.

To kolejna runda meczu między Polską a Unią, który na dobre rozpoczął się, gdy Bruksela - po zamachu PiS na sądy i Trybunał Konstytucyjny - wdrożyła przeciw Warszawie procedurę kontroli praworządności (tzw. art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej). Pozostając przy piłkarskiej nomenklaturze - gramy na obcym boisku: na posiedzeniu Rady w Luksemburgu. Zróbmy zatem najpierw rozpoznanie przeciwnika.


Spotkanie Rady ds. Ogólnych (fot. Mario Salerno/European Union)

Polska gra z Unią na obcym boisku

Na radzie Unii Europejskiej - nie mylić z Radą Europejską, w której są szefowie państw i Donald Tusk - istnieje kilka szczebli. Kluczowy to tzw. Rada do Spraw Ogólnych - zasiadają w niej ministrowie spraw zagranicznych każdego z państw UE. I takie gremium właśnie dzisiaj się zbierze.

Czyli już nie Komisja Europejska - jak dotychczas - będzie adwersarzem Polaków, ale - na wniosek tejże Komisji - same państwa członkowskie i ministrowie reprezentujący ich interesy. Każdy z nich będzie mógł się wypowiedzieć i zadać Polsce dwa pytania.

A chęć wysłuchania i przepytania Polski jest. - Większość państw członkowskich poparła wniosek KE o zorganizowanie wysłuchania - cytuje rzeczniczkę bułgarskiej prezydencji UE, Genovevę Chervenakovą, "Politico", bardzo dobrze poinformowany brukselski dziennik. Co gorsza, państwa chcą to zrobić jak najszybciej, bo nie poparły polskich prób przełożenia wysłuchania na inny termin.

"Bruksela nie wierzy, że polski rząd zrobił wystarczająco dużo, by zagwarantować niezależność sądownictwa w kraju". To jedno zdanie z tekstu w "Politico" pokazuje, z jakim zadaniem zmierzy się Polska. Musi sprawić, by pozostałe 27 krajów jej uwierzyło. A teraz spójrzmy, jaką Warszawa ma taktykę.

24.06.2016 Warszawa , ul Nowogrodzka , siedziba partii Prawo I Sprawiedliwosc . Prezes Jaroslaw Kaczynski podczas konferencji prasowej po ogloszeniu wynikow reforendum dotyczacego wyjscia Wielkiej Brytanii z Unie Europejskiej .Fot . Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta
Jarosław Kaczyński (fot. Sławomir Kamiński/AG)

Jeden przeciw dwudziestu siedmiu?

Rząd PiS chce przekonać Europę, że w negocjacjach z UE już poszedł na ustępstwa i że bardziej ustąpić nie ma zamiaru. Dlaczego? Polska chce zachować "prawo polskiego parlamentu do kształtowania wymiaru sprawiedliwości, do kształtowania ustroju Polski" - tłumaczył po ubiegłotygodniowym spotkaniu premiera Morawieckiego z wiceszefem KE Fransem Timmermansem wiceminister spraw zagranicznych ds. europejskich Konrad Szymański. Dzisiaj będzie miał okazję powiedzieć to Timmermansowi osobiście.

Bo chociaż gospodarzem i koordynatorem wysłuchania będzie bułgarska prezydencja, a gremium, przed którym stanie Szymański, to państwa członkowskie, ministrowie najpierw usłyszą, jakie wnioski i rekomendacje po 2,5 roku negocjacji i spotkań z polskimi politykami ma Frans Timmermans. Polski rząd tak dobrze zdaje sobie sprawę, jakie są to wnioski, że polski ambasador w UE próbował doprowadzić do wykluczenia wiceszefa Komisji z wysłuchania. Na próżno. Brukselski "przeciwnik" rządu PiS jest w niezłej formie.

18.06.2018 Warszawa . Kancelaria Prezesa Rady Ministrow . Pierwszy wiceprzewodniczacy Komisji Europejskiej Frans Timmermans podczas konferencji prasowej z premierem Mateuszem Morawieckim .Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta
Frans Timmermans, wiceszef Komisji Europejskiej (fot. Sławomir Kamiński/AG)

Dobrze znany przeciwnik złapał wiatr w żagle

Jeżeli ktoś w Polsce jeszcze myśli, że Holender Timmermans to kolejny były polityk krajowy zamieniony w leniwego unijnego urzędnika, którego interesują głównie wino i kolacje w Brukseli, jest w dużym błędzie. Jeżeli ktoś uważa, że szeroko komentowane pół roku temu zmagania Timmermansa z przewodniczącym KE Jean-Claudem Junckerem i jego otoczeniem są wciąż aktualne, to również nie powinien być zbyt pewny swego. Po twardej konfrontacji m.in. o to, czy odpuścić Polsce, czy nie, na początku czerwca między wymienionymi wyżej panami sytuacja wygląda tak, że Timmermans się nieco wzmocnił. Jak donosi z Brukseli korespondentka RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginon, mógł dostać od Junckera wolną rękę ws. Polski. Junckera, który - to już pewne - nie będzie kandydował na drugą kadencję przewodniczącego KE.

O jego fotel gra właśnie Timmermans, który z pewnością poczuł się mocniejszy, gdy dostał od premiera Holandii, Marka Ruttego, wstępne poparcie swojej kandydatury. Na dodatek Rutte w przemówieniu w europarlamencie poparł konsekwentne egzekwowanie procedury z art. 7 wobec Polski, dodając krajanowi wiatru w żagle.

Wzmocniony Timmermans od razu zajął się Warszawą. Stąd niespodziewane spotkanie z premierem Morawieckim w ubiegłym tygodniu - kompletnie bezowocne dla obu stron. Trudno sobie zatem wyobrazić, że na wysłuchaniu człowiek, który niedawno skwitował swoje prace na odcinku polskim słowami: "Szczerze? Próbowałem przez dwa i pół roku i nie można winą za brak dialogu obciążać tu Komisji Europejskiej", będzie nas jakoś szczególnie bronił. Przeciwnie - ponieważ 3 lipca wchodzi w życie reforma Sądu Najwyższego - można założyć, że to właśnie kwestia tego sądu wyjdzie na pierwszy plan.

Sprawdźmy więc, kto będzie bronił dostępu do polskiej bramki.

u18.01.2016 Warszawa , al. Szucha 23 . Podsekretarz stanu w MSZ Konrad Szymanski .Fot. Adam Stepien / Agencja Gazeta
Wiceminister SZ ds. europejskich Konrad Szymański (fot. Adam Stępień/AG)

Szef polskiej obrony. Konserwatysta z brukselskiej bańki

Zadanie obrony polskich pozycji dostał Konrad Szymański. W PiS od 2007 r. To stary brukselski wyga, który przez dziesięć lat sprawowania mandatu europosła w Brukseli wyrobił sobie w brukselskiej politycznej "bańce" (ang. brussels bubble - red.) markę fachowca, speca ds. energetycznych. Wygrał nawet w wewnętrznym europarlamentarnym plebiscycie na najlepszego europosła, najwyższą ocenę zebrał też kilka lat temu w podobnym rankingu robionym przez "Politykę".

Równocześnie ten katolicki konserwatysta, niegdyś wiceprezes zarządu Młodzieży Wszechpolskiej, później członek zarządu Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego i działacz ruchów pro-life, zwolennik UE jako związku suwerennych państw, a nie postępującej federalizacji, najwyraźniej pasował Kaczyńskiemu do jego koncepcji relacji naszego kraju z Europą. I został ściągnięty przez prezesa do kraju, by stąd robić polską politykę unijną.

Polska może wygrać albo przegrać. Remisu nie będzie

Zadanie ma Szymański niewdzięczne. Jako najważniejsze tematy wysłuchania Komisja Europejska wskazała... wszystkie. Po otwierającym wysłuchanie raporcie Timmermansa, polski minister - bez limitu czasowego i bez wcześniejszej znajomości konkretnych zagadnień - będzie zatem odpowiadał na pytania dotyczące m.in. Trybunału Konstytucyjnego czy reformy sądów powszechnych.

Jeśli odpowiedzi Szymańskiego nie zadowolą Rady, może ona stwierdzić - i zapewne to zrobi - "wyraźne ryzyko poważnego złamania przez Polskę reguły praworządności".

Wtedy wystarczą cztery piąte głosów w samej Radzie i (niemal pewna) akceptacja Parlamentu Europejskiego - by przegłosować wobec naszego kraju zalecenia proponowane przez Komisję:

  • przywrócenia niezależności Trybunału Konstytucyjnego
  • opublikowania i wdrożenia konkretnych orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego (tych, których nie chciał opublikować rząd Beaty Szydło, choć miał taki obowiązek)
  • anulowania ustaw dotyczących m.in. KRS, Sądu Najwyższego i sądów powszechnych, czyli w praktyce całej reformy sądownictwa autorstwa PiS
  • zagwarantowania, że jakakolwiek kolejna reforma sądownictwa będzie przygotowana we współpracy z wymiarem sprawiedliwości oraz np. Komisją Wenecką
  • powstrzymania się od dalszego destabilizowania władzy sądowniczej.

18.06.2018 Warszawa . Kancelaria Prezesa Rady Ministrow . Od lewej: pierwszy wiceprzewodniczacy Komisji Europejskiej Frans Timmermans , premier Mateusz Morawiecki podczas powitania .Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta
Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans i premier Mateusz Morawiecki podczas powitania (fot. Sławomir Kamiński/AG)

W rewanżu mamy większe szanse niż w pierwszym meczu? Niekoniecznie

Co, jeśli Polska nie zastosuje się do tych rekomendacji? Wchodzi do gry tzw. "opcja atomowa", czyli groźba sankcji.

Najpierw Rada Europejska (Angela Merkel i reszta przywódców państw) na wniosek jednej trzeciej państw członkowskich albo Komisji Europejskiej (czytaj: m.in. Timmermansa) może zdecydować, czy Polska rzeczywiście "poważnie złamała regułę praworządności". Decyzja musi być jednomyślna - i tu leży linia obrony i nadzieja polskiego rządu. PiS liczy, że Viktor Orban, premier Węgier, postawi weto.

Orban oficjalnie popiera Polskę, bo jej potrzebuje. - Ale nie wiadomo, co zrobi, gdy przyjdzie zagłosować przeciw całej UE - mówił nam niedawno węgierski ekspert z think tanku Political Capital, Peter Kreko. Zwłaszcza, że Komisja Swobód obywatelskich Europarlamentu właśnie opowiedziała się za uruchomieniem artykułu 7 unijnego traktatu wobec Węgier - więc Orban sam może mieć kłopoty. A jak podkreślał niedawno w rozmowie z nami specjalista ds. prawa UE, prof. Robert Grzeszczak, Orban nie ma tylko opcji "za" albo "przeciw". Może się też wstrzymać od głosu.

Jeśli to zrobi, w kolejnym głosowaniu, nie wymagającym już jednomyślności, Rada może nałożyć na Polskę sankcje. Jakie konkretnie? Dobre pytanie - to się jeszcze nigdy w historii UE nie zdarzyło.

Ale jeśli się zdarzy, przegramy ten mecz. Wtedy nie będzie ani rewanżu, ani gry o honor, ani rzutów karnych. Wtedy będzie wstyd, bo przegramy na własne życzenie. Walkowerem.

Michał Gostkiewicz. Dziennikarz i redaktor magazynu Weekend.Gazeta.pl. Wcześniej dziennikarz Gazeta.pl, "Dziennika" i "Newsweeka". Stypendysta Murrow Program for Journalists (IVLP) Departamentu Stanu USA. Absolwent Polskiej Szkoły Reportażu.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU

Komentarze (34)
Zaloguj się
  • tematdnia

    Oceniono 24 razy -16

    Żygać się chce od tej propagandy. Dla ścisłości najlepiej na wejściu do Unii skorzystała Hiszpania, Portugalia i Grecja. Pierwsza ma długi, puste autostrady i stadiony do wyborzenia , ostatnia została ubewłasnowolniona przez Unię, Berlin i Euro. Portugalia dołączy wkrótce do Włoch, którzy z długiem przekraczającym 165% PIB nie zaakceptują żadnych reform w stylu Grecji.
    Unia , a raczej jej zlewicowany parlament nie wybrany przez nikogo, który daje sobie prawo decydować i grozić wobec demokratycznie wybranych rządów i parlamentów krajów członkowskich, wkrótce ta unia wybuchnie jak przedmuchany balonik...
    Europa dwóch prędkości? budżet strefy Euro? artykuł 7 ? może XXX? bla, bla. Macron grający rolę lidera, kiedy Trump ciągnął go za rączkę i strzepywał łupież z Macrona marynarki? Merkel? ledwo zipiąca po utracie Włoch i Matteo Renzi z którym składała kwiaty na grobie Spinneliego? Merkel, której koalicjant z Bawarii zapowiedział, że postawi mur na granicy jeśli nie zmieni się polityka migracyjna? Ta Bruksela grozi Polsce, Węgrom, chciała obalić wybory we Włoszech?
    Nie Polska wyzwała Unię na mecz o wszystko, ale Unia sama stanęła przed meczem o wszystko!!

  • ubudubu4

    Oceniono 18 razy -12

    W tej grze chodzi wyłącznie o pacyfikację i wzięcie "pod buta" nowych krajów Unii......wybrano Polskę bo PO zdrajcy dali pretekst i dużo donosów.....

  • Oceniono 13 razy -9

    ARTYKÓŁ WYRAŹNIE NA ZLECENIE NASZYCH "NIEMICKICH PRZYJACIÓŁ"!!!
    Ich zadaniem Polska powinna wsłuchiwać się przed każdą decyzją - co na to Niemcy?! A najlepiej wyprzedzać niemickie zalecenia jak robiło To PO PSL! Przykład: zamknięcie Stoczni Szczcin!
    W TEJ CHWILI GRA IDZIE O WSZYSTKO!
    Albo na kolanach prosić o ochłapy (dopłaty dla polskich rolników są kilkakrotnie niższe od niemieckich czy francuskich) zdaniem PO PSL wyszarpywaniem funduszy, albo zacząć walczyć o podmiotowość w UE.
    CHODZI TEŻ NIE TYLKO O POLSKĘ ALE O CAŁY REGION EUROPY WSCHODNIEJ!
    POLSKA JAKO NAJWIĘKSZE PAŃSTWO MUSI PRZEBIJAĆ SIĘ DO PODMIOTOWOŚCI JAKO PIERWSZE!
    Bardzo mnie ciekawi, czy i od kogo uzyskamy wsparcie?!

  • genocidezionism

    Oceniono 17 razy -9

    BRUKSELSKI NEOKOLONIALIZM NIE PRZEJDZIE CZASY OBCIAGA....NIA POD STOŁEM SKONCZYŁY SIE KOTERIE BRUKSELSKIE NIE MAJA SZANS .GLOS POLSKI POJDZIE W SWIAT I NIKT GO NIE ZMIENI.
    DO PRZODU POLSKO

  • kurczak742

    Oceniono 15 razy -9

    Polska nie wyszarpała żadnych euro - są to odszkodowania za nieograniczony dostęp do rynku 40-milionowego kraju panie redaktorze

  • Adela Kowalska

    Oceniono 13 razy -7

    Czuję się jakbym czytała prasę WROGIEGO PAŃSTWA!! SŁOWNICTWO nie ma nic wspólnego z wywarzoną ,konkretną oceną.Krytykanctwo na poziomie magla ,.Oburzające ,że taki obcy kapitał może pisać bez szacunku i napastliwie o kraju, w którym dostał koncesję . TAAKIE OBYCZAJE nie pasują mi . Czekam na dostosowanie naszych mediów do norm francuskich i niemieckich --gdzie kraj postronny może mieć 5% prasy ale NIE NAPASTLIWEJ i poniżej norm światowych . Warto przeczytać ,by poznać wrogiego manipulatora!! ŻENADA!!

  • emeni

    Oceniono 2 razy 2

    Na miejscu pisiorow nie bralabym w tym spektaklu udzialu, tylko (majac policzone glosy przekabaconych innych panstw czlonkowskich) poszla odrazu w te "opcje atomowa" i ostateczne rozstrzygniecie.

  • ciesiol

    Oceniono 4 razy 4

    znakomite, gowno wyplywa na wierz i wiemy juz kto niszczy polska wolnosc, ale jak sie wybiera glipkow, cynicznych serwilistow i idiotow to sie ma ...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX