Rafał Trzaskowski na spotkaniu z warszawiakami na Bazarze Różyckiego

Rafał Trzaskowski na spotkaniu z warszawiakami na Bazarze Różyckiego (fot. Adam Stępień/AG)

wywiad Gazeta.pl

Rafał Trzaskowski: Żaden ze mnie establishment. Nigdy za nikim teczki nie nosiłem. Ani za Tuskiem, ani za Schetyną

Ja mam być elitą? Ja wychowałem się na jednym z najtrudniejszych podwórek w Warszawie - mówi Rafał Trzaskowski, kandydat PO na prezydenta Warszawy. I mimo sondaży dających mu 10 punktów przewagi nad Patrykiem Jakim podkreśla: to będą najtrudniejsze wybory od lat. Ich stawka to być albo nie być opozycji.

Michał Gostkiewicz: Legia czy Polonia?

Rafał Trzaskowski: Prezydent miasta Warszawy musi być kibicem wszystkich warszawskich klubów. Również tych mniejszych, takich jak Hutnik czy Drukarz.

A prywatny Rafał Trzaskowski?

Wychowałem się rzut beretem od stadionu przy Konwiktorskiej.

No tak, klub elity, nie to co Legia i chłopaki z Żylety.

To pan nie wie, kto Polonii kibicuje! Na trybunach zasiada naprawdę barwny zestaw fanów. Ale nie będę niczego udawał i stroił się w szaty wiernego fana jakiejkolwiek drużyny. Towarzysko często wpadałem na stadion Legii, złożyłem jej także gratulacje trzeciego z kolei mistrzostwa. W Krakowie poszedłem parę razy na mecz krakowskiej Garbarni. Mój tata był jej kibicem. Skłamałbym jednak gdybym powiedział, że pilnie śledzę rozgrywki ligowe.

n12.05.2018 Warszawa , Stare Miasto . Marsz Wolnosci . Rafal TrzaskowskiFot. Dawid Zuchowicz / Agencja Gazeta
Rafał Trzaskowski na organizowanym przez PO Marszu Wolności w Warszawie (fot. Dawid Żuchowicz/AG)

Na lewicy napisali ostatnio, że jest pan "przedstawicielem polskiej elity, z rodziny należącej do elity od pokoleń, mieszkającym w elitarnym miejscu i prowadzącym elitarne życie". I że takim życiorysem wyborów pan nie wygra. Może trzeba jak Patryk Jaki pójść na podwórko, założyć kucharską czapkę i rozdać kiełbasę?

W kampanii wyborczej być może będzie trzeba.

To było poważne pytanie. Dla zwykłych ludzi to ma znaczenie, warszawska elito.

Elito? Wychowałem się na jednym z najtrudniejszych podwórek w Warszawie!

Gdzie?

Na Starówce. Fakt, mieszkam od kilkunastu lat na Ursynowie, na Kabatach. Ale urodziłem się na Powiślu, a prawie całe życie mieszkałem na Nowym Mieście, przy ulicy Freta.

K08.02.2015 Warszawa . Ulica Freta .Fot. Jacek Marczewski / Agencja Gazeta
Ulica Freta na Nowym Mieście w Warszawie (fot. Jacek Marczewski/AG)

Bił się pan na podwórku?

Rzadko. Z reguły umiałem się "wygadać" z bójki. Byłem typem negocjatora. A podwórko było trudne. Starówka cztery dekady temu wyglądała nieco inaczej niż dziś. Komuniści, z braku mieszkań dokwaterowując ludzi gdzie popadnie, mieszali np. inteligencję z kompletnie innymi środowiskami. Można się było nauczyć u nas hartu ducha. Oj można.

O tym się ostatnio w Warszawie mówi, a nazywa się to miks społeczny - ludzie z różnych środowisk w jednym bloku, kamienicy, na jednym podwórku. I że to słuszne, bo nie tworzą się enklawy elity obok enklaw biedy. Jest pan za?

Miks społeczny jest rzeczą absolutnie pozytywną. Moje dzieciaki chodzą do zwykłej podstawówki i spędzają pół życia na podwórku. Co prawda na Kabatach - wiem, to nie to samo, co ja miałem na Starówce. Ale nie są wożone do prywatnej szkoły. I lepiej jak się bawią na podwórku, niż jak siedzą nad tabletem. Mamy też szczęście, że to podwórko w ogóle jest. Są takie miejsca w Warszawie, gdzie otwartych podwórek w ogóle nie ma. W latach 70. i na początku 80., kiedy dorastałem, nie było jeszcze grodzonych podwórek. A jak wyglądały lata 80., dobrze pamiętamy.

Osiemnastoletni warszawiacy, którzy będą głosować w wyborach, nie pamiętają.

Kiedy czasem przychodziły paczki z zagranicy, to było święto. Moja rodzina była może lepiej sytuowana, ale co z tego, że w domu były książki, skoro tak jak wszyscy stałem w kolejce po papier toaletowy, a w święta po rodzynki, albo pomarańcze z Kuby, zaś mama w tym czasie stała po mięso na kartki? Chodziłem do podstawówki, gdzie były dzieciaki z domów inteligenckich, ale także z domów dziecka i z ośrodka dla trudnej młodzieży. Sam zdałem, bez żadnej pomocy, do liceum Reja. Tam też był miks, nie żadna elita. Przyszedł rok 1989, poszedłem jako ochotnik "przynieś, podaj, pozamiataj" do ówczesnego biura Solidarności w kawiarni "Niespodzianka". A że znałem angielski, to trafiła się robota na spotkaniu z amerykańskimi kongresmenami jako tłumacz. Miałem szczęście - ufundowali mi stypendium w USA. Nikt mi tego nie załatwił! Rodzicom zawdzięczam, że w domu była taka atmosfera, że się czytało książki, i że, owszem, posyłali mnie na angielski. Ale to były czasy, kiedy nie było prawdziwej elitarności. O wszystko trzeba było walczyć. O rzeczone książki także.

07.11.2017 Warszawa , ul. Piekna 11 . Kandydat na prezydenta m.st. Warszawy z ramienia Platformy Obywatelskiej Rafal Trzaskowski . Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Gazeta
Rafał Trzaskowski (fot. Dawid Żuchowicz/AG)

A to nie jest tak, że pan wiedział, że może o te różne rzeczy walczyć, bo został "wyposażony" w domu w kapitał społeczny, którego nie ma chłopak czy dziewczyna z ubogiej rodziny?

Nic podobnego. W biurze "S" mieliśmy chłopaków z całego miasta. Do dziś się znamy. Bez nazwisk, ale kilku z nich odniosło ogromny sukces. Zarabiają miliony, odnaleźli się. Moje pokolenie jest pokoleniem przełomu. To, jak sobie ktoś poradził, mniej miało wspólnego z tym, z jakiej rodziny się wywodził, a więcej z tym, jak umiał się odnaleźć w sytuacji zmiany systemu. Dużo łatwiej było wtedy zrobić karierę, założyć biznes, wejść do jakiegoś zawodu. I większość moich przyjaciół - z różnych środowisk - wyszła na swoje.

A pan? W 2009 r. zamienił pan karierę naukowca, eksperta od Unii Europejskiej, na karierę polityka. Jeden z wspierających pana w kampanii do europarlamentu przyjaciół powiedział: "ma w sobie zadatki na naturalnego lidera naszego pokolenia". To było dziewięć lat temu. Gdzie ten lider?

Jest jednym z liderów. Platformy. I stara się o jeden z najważniejszych urzędów w tym kraju.

Te dziewięć lat temu był pan świeżą krwią. A teraz, to pan jest establishment. I to z partii, która od 12 lat rządzi Warszawą, choć odcina się pan od Hanny Gronkiewicz-Waltz.

Z prawie wszystkim, co pan powiedział, się nie zgadzam.

Dlaczego?

Fakt, w 2009 r. nikt mnie nie znał. Ale establishment? Idę o zakład, że w dużych partiach (poza Nowoczesną) trudno będzie panu znaleźć ludzi, którzy weszli do polityki tak późno jak ja. Dziewięć lat temu miałem 37 lat i pewne osiągnięcia w swoim zawodzie analityka i wykładowcy. I dzięki temu nigdy nie byłem partyjnym aparatczykiem, takim co od 20. roku życia siedzi w młodzieżówce, a potem na partyjnych stołkach i niczego poza trzymaniem się poły płaszcza jakiegoś lokalnego lidera nie umie. Żaden ze mnie establishment. Nigdy za nikim teczki nie nosiłem.

27.02.2014 Warszawa, KPRM . Od lewej : premier Donald Tusk , Rafal Trzaskowski podczas konferencji dotyczacej planu resortu administracji i cyfryzacji na 2014 rok .Fot . Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta
Rok 2014, ówczesny premie Donald Tusk i minister administracji i cyfryzacji Rafał Trzaskowski na konferencji dot. planów ministerstwa (fot. Przemek Wierzchowski/AG)

Ani za Tuskiem, ani za Kopacz, ani za Schetyną?

Ja?! Nigdy nie byłem człowiekiem kogokolwiek. Jedyny człowiek, którego prawą ręką byłem, to był Jacek Saryusz-Wolski. Ale myśmy pracowali merytorycznie, a nie politycznie. Pisałem doktorat, analizy, doradzałem całej naszej delegacji w Parlamencie Europejskim.

"Proszę wybaczyć, ale no comments" - to jego ostatnia opinia o panu. Co się stało z pana byłym szefem? Jeszcze w 2014 roku, gdy ze mną rozmawiał, był euroentuzjastą. A potem stanął z PiS przeciw Tuskowi.

Nie wiem. Naprawdę nie wiem. Był najlepszym szefem, jakiego można sobie wyobrazić i jednym z lepszych speców od UE, jakich w Polsce mieliśmy. Delikatnie mówiąc zabrakło mu wyczucia politycznego.

A panu nie zabrakło, jak wyszło na jaw, że był pan jedną z osób, które konsultowały krytyczną wobec Polski rezolucję PE?

Klasyczna narracja Prawa i Sprawiedliwości, które kompletnie nie rozumie sytuacji, w jakiej się znalazło. To właśnie Jacek Saryusz-Wolski zawsze uczył, że Unia to jesteśmy my. Że PE to nasz parlament, a nie jakiś obcy. Jeżeli ktoś uważa, że debata o Polsce w PE jest skarżeniem się za granicą na nasz kraj, to znaczy, że nie rozumie, że naprawdę Unia to my. A skoro Unia to my, to moim zdaniem nie ma nic dziwnego w tym, że w PE rozmawia się o krajach, które nie przestrzegają prawa europejskiego i nie szanują unijnych zasad. I nie jest to wywożenie polskich spraw na zewnątrz, ale właśnie załatwianie ich wewnątrz rodziny.

Takie jest rozumienie eksperta ds. europejskich, który w tej Europie po prostu siedzi.

Ale zawsze byłem i tym, i tym. I Polakiem, i Europejczykiem, choć zawsze bardziej Polakiem. Zgadzam się absolutnie ze wszystkim, co w rezolucjach PE jest napisane o Polsce. Natomiast nigdy nie głosowałem - i PO nie głosowała - za czymś, co mogłoby doprowadzić do nałożenia na mój kraj sankcji.

Przy głosowaniu dotyczącym wdrożenia wobec Polski artykułu 7 kilkoro posłów PO było za.

Zgoda, ale to nie było oficjalne stanowisko PO. I ja jestem przeciwny temu, by PO przykładała rękę do jakichkolwiek działań, które będą skutkować zabraniem Polsce prawa głosu, albo obniżeniem środków finansowych dla Polski. Jeżeli stracimy pieniądze, a wygląda na to, że stracimy - to będzie w 100% odpowiedzialność PiS. A jeśli będą sankcje, to nie PiS straci. Prezes Kaczyński nie zapłaci za to utratą swoich ochroniarzy, szoferów, wygodnego życia i swoich fundacji. Stracą polscy przedsiębiorcy, rolnicy i samorządy.

Dla osoby, która nie zajmuje się UE, nie ma perspektywy brukselskiej, to co jest poza granicą Polski, jest już terenem obcym. Jak pan takiego człowieka do siebie przekona?

Nie wiem. Ale jakoś będę próbował wyjaśnić, że racją stanu Polski jest członkostwo w UE. PiS się oburza, że przecież wcale z Unii wychodzić nie chce. Tylko co nam po tym oburzeniu, skoro strasząc Polaków i budując politykę na kompleksach PiS doprowadzi do tego, że będziemy przegrywać każdą ważną debatę w UE? Nawet jeśli formalnie nie będzie Polexitu, to realnie będziemy w szarej strefie między Brukselą a Moskwą, będziemy marginesem, który nie będzie miał wpływu na to, co się w UE dzieje.

14.04.2018 Warszawa , Foksal 3/5 . Koalicja PO i Nowoczesnej do wyborow samorzadowych na Mazowszu . Przemawia Rafal Trzaskowski .Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta
Rafał Trzaskowski (fot. Agata Grzybowska/AG)

Miałem zapytać, co najbardziej leży na sercu kandydatowi na prezydenta Warszawy. Właśnie dostałem odpowiedź. "Ożywia się najbardziej pytany o sprawy europejskie, a nie gdy ma mówić o problemach stolicy" - napisała o panu Katarzyna Kolenda-Zaleska.

To nie tak! Ledwo zaczęliśmy o Warszawie rozmawiać! Tak samo jak groźba wyjścia Polski z UE, do szału doprowadza mnie, gdy pewna partia niszczy nasz kraj jak banda Hunów, a jej kandydat na prezydenta Warszawy za nic ma tolerancyjne tradycje mojego miasta, głosuje przeciw in vitro, popiera lex Szyszko, rozpętuje histerię wokół ustawy o IPN oraz mówi niesłychane po prostu rzeczy o uchodźcach, czy gejach, a potem stroi się w szaty racjonalnego konsumenta jarmużu. Wściekam się, gdy widzę jak PiS próbuje zabrać Warszawie lotnisko na Okęciu, a warszawiaków wysłać do Radomia czy Baranowa. Byłem oburzony, gdy mój rywal tchórzliwie uniknął głosowania, kiedy w Sejmie rozstrzygała się przyszłość portu lotniczego im. Fryderyka Chopina.

A potem idzie na ulicę, zakłada czapeczkę kucharza, rozdaje kiełbasę wyborczą. I to on może wygrać.

To się jeszcze okaże, kto wygra. Ale łatwo nie będzie. To będą najtrudniejsze wybory od lat.

Kandydat PiS na prezydenta Warszawy i wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki rozdaje grillowaną kiełbasę na plaży nad Wisłą (fot. Maciek Jaźwiecki/AG)
Kandydat PiS na prezydenta Warszawy i wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki rozdaje grillowaną kiełbasę na plaży nad Wisłą (fot. Maciek Jaźwiecki/AG)

W ostatnim sondażu ma pan nad Jakim 10 punktów przewagi. A ja, pomny zwycięstwa Dudy i wyników PiS w Warszawie w 2015 roku zapytam, czy nie zaczęliście się bać?

- Do każdego sondażu trzeba podejść z pokorą. 40% - 31% to dziewięć punktów procentowych. To nie jest dużo. Każdy głos będzie się liczył. To tylko potwierdza, że porównania z poprzednim kampaniami nie mają sensu, bo moja przewaga jest niewielka. Dalsza ciężka praca przed nami. Z drugiej strony - poparcie dla PiS w Warszawie od lat oscyluje w granicach 30% i jest stabilne, ostatnio przekraczało nawet 33%, wiec poparcie dla kandydata prawicy na tym poziomie jest naturalne. To po stronie "opozycyjnej" pojawia się wielu kandydatów, co na pewno doprowadzi do tego, że pierwsza tura będzie bardzo wyrównana.

Bardzo chce pan zostać tym prezydentem Warszawy?

Jak mógłbym nie chcieć?! Jestem zadaniowcem, nie lubię bierności, a rządy miastem to jest chyba najbardziej podniecająca perspektywa, jaką sobie można wyobrazić. To tu można oddziaływać na rzeczywistość, walczyć o miasto europejskie, otwarte, tolerancyjne, nowoczesne i bliskie ludzi - a nie w Sejmie.

W Sejmie, to pan był w sejmowej komisji ds. smogu. Na 6 posiedzeń był pan na dwóch.

To prawda, opuściłem posiedzenia. Zakładam, że musiałem wtedy być na posiedzeniu innej komisji - niestety czasem się na siebie nakładają.

Jaką gwarancję ma Warszawa, że się pan się zajmie problemem smogu?

Szukam rozwiązania "win-win". Żeby wszyscy na nim wygrali. Zostało 1700 budynków należących do miasta, które dymią i trzeba się z tym uporać. To raz. Dwa: miasto musi się dogadać z ościennymi gminami, bo sporo smogu przywiewa do Warszawy właśnie z nich. Już mamy program wymiany kotłów grzewczych, wiemy, że jest wiele domów na Pradze nie podłączonych do sieci ciepłowniczej. Idąc dalej: tak, w Warszawie mamy problem samochodów. Rozwiązaniem jest dalsze inwestowanie olbrzymich pieniędzy w komunikację zbiorową, tak by kierowcy sami chcieli przesiadać się z aut do metra czy tramwaju.

Jak olbrzymich?

Policzyliśmy. Szacuję, że w nadchodzącej pięcioletniej kadencji do dyspozycji Warszawy będzie około 15-16 mld zł tylko na cele inwestycyjne. Większość chcemy wydać na komunikację publiczną.

A konkretnie?

Rozbudowa metra, hybrydowe autobusy, nowe linie SKM i tramwajowe - na Białołękę, do Wilanowa, na Gocław. Ale i do biurowego "Mordoru" na Służewcu - nowa linia SKM-ki i krótka linia tramwajowa między stacją Służewiec a stacją metra Wilanowska rozwiązałyby problem.

u08.02.2017 Warszawa , ul. Domaniewska . Korki na skrzyzowaniu z ul. Woloska .Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Korki w Mordorze na Domaniewskiej (fot. Franciszek Mazur/AG)

A pan czym dojeżdża do roboty?

Bardzo różnie. Jak mam 10 rzeczy po pracy do załatwienia, to jadę autem. Często metrem. Czasem taksówką. Niekiedy zostawiam samochód na parkingu i jeżdżę po mieście transportem zbiorowym, a potem wsiadam w auto i jadę gdzieś dalej. Rowerem - bardzo często na krótkich dystansach - na Ursynowie oraz w centrum miasta. I o to chodzi - żeby warszawiacy mieli wybór. Jeśli więcej osób przesiądzie się do komunikacji zbiorowej, to będą mniejsze korki, czystsze powietrze. Trzeba też uporządkować parkingi, wpuścić je pod ziemię.

Pod ziemią jest m.in. niewykorzystany od lat parking na 200 miejsc nad stacją metra Plac Wilsona.

Wiem. Jedna z największych wtop, jakie można sobie wyobrazić. I odpowiadając na pana pytanie, co źle oceniam w dotychczasowym rządzeniu Warszawą - na przykład właśnie to.

A co ocenia pan dobrze?

Zmiany infrastrukturalne, które zrobiono za rządów Hanny Gronkiewicz-Waltz. A także sprawność pozyskiwania funduszy unijnych. Co na minus? Afera reprywatyzacyjna oczywiście.

PiS zarzuca panu, że pan udaje, że tej afery nie ma. Będą próbowali pana z nią powiązać.

Warszawiacy na szczęście mają swój rozum. Wiedzą, że nie miałem z reprywatyzacją nic wspólnego. Nigdy nie miałem funkcji w ratuszu, nie rządziłem nim. Podkreślam przy tym, że do ludzi poszkodowanych trzeba jednak podejść z empatią i pokorą, bo zostali skrzywdzeni. Natomiast wiarygodność PiS w tej sprawie jest bardzo niska. Gdzie jest ustawa reprywatyzacyjna?

Platformo Obywatelska, gdzie jest ustawa, na uchwalenie której miałaś osiem lat?

Jeśli pan powie, że za jej brak "winni są wszyscy", to ja się pod tym podpiszę i przyznam panu rację. Przy czym PO uchwaliła przynajmniej małą ustawę reprywatyzacyjną. Ona eliminuje większość absurdów, jak oddawanie gruntów z budynkami użyteczności publicznej, czy kamienic które w większości były zniszczone. A ja do tego dodaję moje zobowiązanie - że nie będzie oddawania kamienic z lokatorami.

To wiem, czego nie będzie, jak pana wybiorą. A co będzie?

Proszę nie agitować, bo to zabronione. Na pewno będę walczył o to, by nie zamknęli lotniska Chopina. Jeżeli chcemy być nowoczesnym miastem przyciągającym talenty z całej Polski i Europy, inwestorów i turystów, to lotnisko musi pozostać tam, gdzie jest. Ale przede wszystkim musimy zrozumieć, że po fazie rozbudowy infrastruktury i transportu konieczne jest przełożenie wajchy na jakość życia w mieście.

To znaczy?

Odbyłem już prawie sto spotkań z warszawiakami. I co słyszę? Most mostem, ale ważny jest komfort i wygoda. Ludzie mówią: winda nie działa albo jej nie ma. Do bloku prowadzą stopnie i starsze osoby mają problem z wejściem. Ławki na podwórku nie ma. Ulica jest nieoświetlona albo nieutwardzona. Więc dla rodziców małych dzieci - nowe przedszkola i żłobki. Dla seniorów - lepsza opieka zdrowotna, ale także likwidacja niepotrzebnych schodów, budowa wind w blokach, gdzie starsi ludzie siedzą w praktyce uwięzieni na przysłowiowym czwartym piętrze. Dla młodych ludzi - budowa tańszych mieszkań na wynajem. Dla uboższych mieszkańców - mieszkania komunalne. Dla wszystkich - ład przestrzenny. Trzeba najpierw budować infrastrukturę, a dopiero potem osiedla. Chcę też edukacji na poziomie europejskim i opłacanych przez miasto dodatkowych zajęć dla dzieciaków. Dalej: zieleń! Centrum nie może wyglądać tak, jak teraz. Obecnie jest wreszcie szansa, żeby to centrum urządzić na najwyższym światowym poziomie. Nie zawaham się wydać pieniędzy na wykup spornych gruntów wokół placu Defilad. Trzeba na nim zbudować zaplanowane przy Pałacu Kultury muzea, a równocześnie zagospodarować tereny zielone wokół PKiN. Dla kobiet ważne jest też to, żeby lekarz w szpitalu albo aptekarz nie zasłonił się klauzulą sumienia. I ważne jest to, żeby władza pytała mieszkańców o zdanie. Nie może być tak, że nowy prezydent Warszawy wygra wybory i zamknie się w ratuszu. Jak nie pokażemy nowej jakości w relacjach z ludźmi, to opozycja nie wygra kolejnych wyborów parlamentarnych.

Walka między panem a kandydatem PiS w Warszawie to walka o być albo nie być opozycji. Czuje pan odpowiedzialność, jaka na panu ciąży?

Czuję ją doskonale. I mam nadzieję, że wszyscy warszawiacy ją czują. Ale czasy mniejszego zła się już skończyły. Kandyduję, bo Warszawa jest moją pasją, bo mam pomysł i determinację, aby zmieniać moje miasto i uczynić je bardziej przyjaznym dla obywateli. W Warszawie jest masa roboty do zrobienia.

01.03.2018 Warszawa , ulica Franciszka Nullo , skwer Batalionu AK Milosz . Posel PO Rafal Trzaskowski podczas uroczystego zlozenia kwiatow pod pomnikiem pulkownika Francesco Nullo .Fot. Maciek Jazwiecki / Agencja Gazeta
Rafał Trzaskowski (fot. Maciek Jaźwiecki/AG)

Rafał Trzaskowski. Polityk Platformy Obywatelskiej. Były europoseł PO, obecnie poseł na Sejm. Od 2013 do 2014 minister administracji i cyfryzacji, od 2014 do 2015 sekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Specjalista w zakresie spraw europejskich, kandydat PO na prezydenta Warszawy w wyborach 2018 r.

Michał Gostkiewicz. Dziennikarz i redaktor magazynu Weekend.Gazeta.pl. Wcześniej dziennikarz Gazeta.pl, "Dziennika" i "Newsweeka". Stypendysta Murrow Program for Journalists (IVLP) Departamentu Stanu USA. Absolwent Polskiej Szkoły Reportażu.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU

Komentarze (26)
Zaloguj się
  • Mr Chico

    Oceniono 8 razy 4

    pisowcy wybiorą opolanina, reszta warszawiaka.
    Padnie Warszawa, będzie Polska pozamiatana całkiem

  • Oceniono 4 razy 2

    Jeśli Warszawiacy wybiorą ćwoka Jakiego na prezydenta , to znaczy , że rzeczywiście jako społeczeństwo zasługujemy na karę jaką jest dla Polski PiS...

  • sdlghsdghhsidhfg

    Oceniono 1 raz 1

    Nosił teczki za Bonim. Już zapomniał?

    Ehh... Warszawiacy, głosujmy na Śpiewaka.
    Nie dajmy postawić się pod ścianą. Dajmy przykład reszcie Polski i pokażmy środkowy palec duopolowi PiS-PO.

  • dante_waw

    Oceniono 3 razy 1

    Rafal Trzaskowski z trudnego podworka na Starowce... czy tylko mnie to smieszy :).... kto mu dokuczal wdowy po wysokich funkcjonariuszach PRL, ktorzy dostawali tam mieszkania??

    Kombatant trudnego podworka... twoja mac :)

  • takkietam

    Oceniono 2 razy 0

    Warszawiacy zagłosują na Warszawiaka , a napływowa wiocha na swojego dresa .

  • ggggogitek

    Oceniono 4 razy 0

    tylko Patryk Jaki. Trzaskowski to rozpieszczony synus z elitarnego domu. Wole juz Jakiego, wychowanego na opolskim blokowisku. Zna problemy zwyklego czlowieka.

  • ggggogitek

    Oceniono 5 razy -1

    "pewna partia niszczy nasz kraj jak banda Hunów"

    Panie Trzaskowski, jaka partia, jacy Hunowie? Nikt nic nie niszczy, pan sie zapomnial, PO przestala rzadzic ponad dwa lata temu!

  • kary077

    Oceniono 3 razy -1

    Parę lat temu JKM udowodnił Sariuszowi - Wolskiemu w debacie jaki z niego ekspert od UE.

  • czarek3333

    Oceniono 3 razy -1

    Rafał ….. chcesz przejąć moją kamienice ???

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX