Mistrostwa świata w piłce nożnej 2018 rozpoczną się meczem na stadionie Łużniki w Moskwie

Mistrostwa świata w piłce nożnej 2018 rozpoczną się meczem na stadionie Łużniki w Moskwie (fot. mos.ru/commons.wikimedia.org/CC BY 4.0)

wywiad gazeta.pl

"Piękno i przekleństwo futbolu". Radosław Leniarski o mundialu w Rosji

Rosjanie będą bardzo dumni z tego, że zorganizowali najwspanialszy mundial. Propaganda rządowa nie pozwoli im myśleć inaczej. Dzień i noc w telewizjach i gazetach będą rozprawiać o tym, jak Rosja pięknie wszystko przygotowała. I szczerze mówiąc, nie będzie to pewnie kłamstwo - mówi Radosław Leniarski, który wspólnie z Romanem Imielskim napisał książkę "Najważniejszy mecz Kremla".

Ładnie jest w Sarańsku?

- Paskudnie. Byłem kilka razy w Rosji, wiedziałem niby, czego się spodziewać, ale kiedy pojechaliśmy z Romkiem Imielskim do Sarańska, trochę jednak się zdziwiliśmy. To jest absolutny skansen. I nie chodzi już tylko o architekturę. Nie chodzi nawet o to, że w mieście ulice są jak z tekstów Janusza Głowackiego: Komunistyczna, Proletariacka, Sowiecka czy Bolszewicka, jest też oczywiście Prospekt Lenina.

Najgorszy jest skansen w głowach ludzi. Sarańsk leży w Mordowii, okolice są częścią współczesnego rosyjskiego Gułagu. Prawie każdy tu ma kogoś w rodzinie, kto w Gułagu pracuje, i tę mentalność klawisza czuć w ludziach.

A jednak Sarańsk będzie gościł kibiców z całego świata, bo został wybrany na jedno z miast gospodarzy tegorocznego mundialu.

I nie bardzo jest na to gotowy.

Kiedy poszliśmy na konferencję prasową organizowaną w związku z mundialem, okazało się, że wszystkie redakcje gazet w Sarańsku mieszczą się w jednym budynku, właśnie tu, gdzie mamy konferencję. Dziennikarze schodzili na nią prawie w kapciach, ale najgorsze było to, że nikt nie próbował zadawać trudnych pytań. Żadnych. Jest pięknie, wszystko kwitnie, dziękujemy bardzo. Kiedy tam byliśmy, stadion, który miał być już gotowy, wyglądał jeszcze jak szkielet, ale nikt o to nie zapytał. Wyobrażasz sobie coś podobnego w Polsce?

Gdy pojechaliśmy zobaczyć, jak wyglądają współczesne gułagi, zaraz zostaliśmy zatrzymani przez policję i przewiezieni na komisariat. Byliśmy przesłuchiwani w jakiś kompletnie idiotyczny sposób przez kilka godzin.

Sarańsk organizuje mundial, przyjedzie tam sporo ludzi z zagranicy, również dziennikarze, którzy będą chcieli te okolice opisać. Rosjanie powinni się tego spodziewać, tymczasem w Mordowii reagują tak, jak często reaguje się w Rosji: zastraszaniem, zakazywaniem. Tyle że potem ktoś, na przykład my, może to opisać i efekt wizerunkowy jest fatalny.

Mordovia Arena w Sarańsku - jeden ze stadionów Mistrzostw Świata w piłce nożnej 2018 w Rosji (fot. Pavel Protchenko/commons.wikimedia.org/CC BY-SA 4.0)
Mordovia Arena w Sarańsku - jeden ze stadionów Mistrzostw Świata w piłce nożnej 2018 w Rosji (fot. Pavel Protchenko/commons.wikimedia.org/CC BY-SA 4.0)

Ale może w Rosji tym akurat nikt się nie przejmuje? Przyjęło się, że mundial organizuje się po to, żeby pochwalić się swoim krajem przed całym światem, to ma być piękna wizytówka.

Oczywiście Rosjanie organizują mundial także po to, by pokazać, że są otwarci, że sankcje nakładane na Rosję to pomyłka, przecież jesteśmy tacy fajni. Ale też organizują mundial dla siebie, by wzmocnić swoją dumę, powiedzieć sobie: wciąż jesteśmy imperium, z którym liczy się świat. Tylko kto chciałby chwalić się przed światem Sarańskiem, z tandetną pstrokacizną architektury, odnawianymi na ostatnią chwilę blokami wokół dworca kolejowego, rozgrzebanymi ulicami? Nawet dla wielu Rosjan to jest zagadka.

Dla zachodnich kibiców Rosja to będzie szok?

Nie sądzę, bo ludzie pojadą tam przede wszystkim oglądać mecze. Raczej mało kto zorganizuje sobie przy okazji wakacje w Rosji. Mundial ma taką specyfikę, że większość kibiców przylatuje na dwa-trzy dni, idzie na jeden mecz i wraca. Ci ludzie nie zobaczą prawdziwej Rosji, tej na wschód albo na południe od Moskwy, prowincjonalnej. Sarańsk nie jest piękny, ale szoku kulturowego podczas samego mundialu kibice tu nie przeżyją.

O EURO 2012 w Polsce mówiło się "kolorowy karnawał". Tysiące kibiców z całej Europy, bezustanna zabawa, to miało być antidotum na nasze narodowe kompleksy. Myślisz, że Rosjanie podejdą do gości tak samo?

Będą bardzo dumni z tego, że zorganizowali najwspanialszy mundial. Propaganda rządowa nie pozwoli im myśleć inaczej. Dzień i noc w telewizjach i gazetach będą rozprawiać o tym, jak Rosja pięknie wszystko przygotowała. I szczerze mówiąc, nie będzie to pewnie kłamstwo. Tego typu impreza jest w rękach gospodarzy tylko w części - za resztę odpowiedzialna jest gigantyczna międzynarodowa organizacja, jaką jest FIFA, która ma ogromne doświadczenie w robieniu takich rzeczy.

Oczywiście potem ta impreza będzie wykorzystywana w propagandzie społecznej w kraju. Tę narrację łatwo przewidzieć: wy, zachodni świecie, ciągle nas poniżacie, oskarżacie o zbrodnie, chociaż jesteśmy niewinni. Wyrzucacie naszych dyplomatów, nakładacie na nas sankcje, a my? Proszę, jacy jesteśmy wspaniałomyślni! Zapraszamy was, witamy was chlebem i solą w naszym pięknym i wielkim kraju.

Tak jak Cristiano Ronaldo w Kazaniu.

No właśnie. W zeszłym roku odbywał się tam Puchar Konfederacji, tradycyjne przetarcie przed mundialem. W Kazaniu z Meksykiem grała Portugalia. Wszyscy ekscytowali się przyjazdem Cristiano Ronaldo. Mer miasta Ilsur Metszin postanowił, że musi to wykorzystać do promocji Kazania. Sprawdził hotele, dowiedział się, w którym będzie mieszkał Ronaldo, skontrolował widok z okna apartamentu i okazało się, że to panorama na stare garaże i jakieś okropne sowieckie bloki. Było za późno, żeby te budynki wyburzać, więc Metszin skontaktował się z właścicielem trzypiętrowego bloku naprzeciwko hotelu, potem z miejscowymi artystami, którzy na fasadzie budynku przez cztery dnia malowali gigantyczne graffiti z wizerunkiem Portugalczyka. Efekt? Ronaldo się zachwycił, w mediach społecznościowych zapewniał, że jest zakochany po uszy w Kazaniu. To jest ten rodzaj promocji, o który Rosjanom chodzi: u nas jest kolorowo, miło i bezpiecznie.

Choć akurat Kazań, stolica Tatarstanu, wyróżnia się bardzo na plus wśród innych rosyjskich miast - tam rzeczywiście jest bezpiecznie, miasto jest bardzo zadbane, ludzie bardzo otwarci.

Stadion w Kazaniu to kolejna z aren zbliżającego się mundialu w Rosji. Na zdjęcu ceremonia otwarcia Uniwersjady 2013 (fot. Stanislavgubaydullin/ commons.wikimedia.org CC BY-SA 3.0)
Stadion w Kazaniu to kolejna z aren zbliżającego się mundialu w Rosji. Na zdjęcu ceremonia otwarcia Uniwersjady 2013 (fot. Stanislavgubaydullin/ commons.wikimedia.org CC BY-SA 3.0)

Przez ostatnie lata media rozpisywały się o pakcie Putina z chuliganami. Przywódcy radykalnych kibiców byli witani na Kremlu, państwo płaciło za samoloty wyczarterowywane na ich eskapady, wspierało nawet dyplomatycznie.

To przez ostatnie lata bardzo się zmieniło. Tzw. fanaci przestali być pupilkami władzy. Jeszcze dwa lata temu, podczas EURO 2016, siali w Marsylii postrach, zrobili rozróbę na stadionie, potem atakowali w Starym Porcie Anglików. Świat był oburzony, a w Rosji żartowano, że francuska policja, "ochraniając parady równości, odwykła od zwyczajnych mężczyzn". Putin z uznaniem komentował, że 200 rosyjskich kibiców dało w skórę kilku tysiącom Anglików. Ale wtedy wszystkim było na rękę zrobienie zamieszania na Zachodzie.

Przed każdymi dużymi mistrzostwami jest tak, że poszczególne państwa przekazują organizatorom listę najbardziej niebezpiecznych kiboli, żeby uniemożliwić im wjazd na teren kraju, który organizuje imprezę. Przed EURO Wielka Brytania skonfiskowała 3 tysiące paszportów, Niemcy wysłali Francuzom listę 2,5 tysiąca nazwisk najgroźniejszych chuliganów. Wiesz, ile osób "szczególnie groźnych" było na liście wysłanej przez Rosjan? 30.

Ale teraz to oni organizują mundial i Putinowi zamieszki nie są do niczego potrzebne.

Nie są władzy na rękę, więc do nich nie dopuści. Tak to działa w krajach autorytarnych. Oni nie bawią się w półśrodki. Rozmawialiśmy z wieloma kibolami, którzy przyznają, że trwa na nich polowanie. Środowisko jest znakomicie rozpoznane przez służby i wszyscy ci chuligani zdają sobie z tego sprawę. Nie będą zadzierać z taką władzą. Zostaną kompletnie spacyfikowani. Rosjanie robią tak przed każdą imprezą. Począwszy od igrzysk olimpijskich w Moskwie w 1980 roku, jeszcze za ZSRR, przez Soczi w 2014 roku, po tegoroczny mundial.

A piłka? Ona jest w ogóle dla Rosjan ważna? Poprzedni mundial odbywał się w Brazylii, gdzie futbol to religia. W Rosji jest chociaż namiastka takiego podejścia do futbolu?

Mierkuszkin, szef komitetu organizacyjnego w Sarańsku, powiedział nam, że kiedy poleciał na mundial w 2014 roku, by zobaczyć z bliska, jak to wszystko wygląda, Brazylijczycy powiedzieli mu, że Rosjanie mają dużo łatwiej: wam wystarczy, że zbudujecie stadiony i zorganizujecie mundial. My musimy jeszcze go wygrać.

W Rosji nikt nie oczekuje od Sbornej wygrania mundialu. Prawdę mówiąc, w ogóle raczej niczego się od drużyny trenera Czerczesowa nie oczekuje. To upokarzające dla piłkarzy, ale w Rosji właściwie nikt ich poważnie nie traktuje. Na ulicy nie rozmawia się o piłkarzach i meczach, ludzie raczej się z tego śmieją. Dla nich najważniejszy jest hokej, a właśnie hokeiści znów zostali w tym roku mistrzami olimpijskimi, w Rosji była wielka feta. Bo jak przegrali w Soczi, to był horror, wstrząs, porównywalny z tym, co Brazylijczycy przeżywali po porażce 1:7 z Niemcami na Maracanie. Rosyjscy piłkarze nie wygrywają, nie dają poczucia potęgi, jak choćby armia. Jeśli uważasz się za gieroja, to jak możesz identyfikować się z drużyną, która ma spore szanse dostać bęcki od Arabii Saudyjskiej?

Selekcjoner reprezentacji Rosji Stanisław Czerczesow był w latach 2015-2016 trenerem Legii Warszawa (fot. Jacek Marczewski/Agencja Gazeta)
Selekcjoner reprezentacji Rosji Stanisław Czerczesow był w latach 2015-2016 trenerem Legii Warszawa (fot. Jacek Marczewski/Agencja Gazeta)

Po tym, co zobaczyłeś, uważasz, że to dobrze, że mundial odbędzie się w Rosji?

Uważam, że skandalem jest przyznawanie organizacji wielkich imprez dyktaturom, krajom autorytarnym, które nie dbają o prawa człowieka. Teraz w Unii Europejskiej wprowadza się bardzo silne regulacje prawne, które wiążą przyznawane fundusze z praworządnością - i tak samo powinno być przy podejmowaniu decyzji w sporcie. Tymczasem jesteśmy po aneksji Krymu, mamy wojnę w Donbasie, nie mówiąc już o wszystkich mniejszych kwestiach, ale sportowe organizacje mają to gdzieś.

Tak będzie pewnie jeszcze długo z powodu panującej w sporcie gigantomanii. Mniejszym obywatelskim krajom trudno jest zorganizować wielką imprezę. Ona przecież kosztuje majątek, więc mnóstwo obywateli natychmiast zaprotestuje: zaraz, chwila, naprawdę nie mamy na co wydawać pieniędzy? Naprawdę chcemy poświęcić tak dużą część budżetu na to, żeby kacykowie z całego świata zjechali się do nas bawić?

Maskotką mundialu w Rosji będzie wilk Zabiwaka (fot. Sergey Kiselev/mos.ru/commons.wikimedia.org)
Maskotką mundialu w Rosji będzie wilk Zabiwaka (fot. Sergey Kiselev/mos.ru/commons.wikimedia.org)

Nawet w Brazylii, zakochanej w futbolu, odbywały się masowe protesty przeciwko mundialowi.

Tam dochodził jeszcze czynnik zmian ekonomicznych. Kiedy Brazylia stawała do konkursu na organizację mistrzostw, w kraju panował wielki boom gospodarczy, PKB rosło jak szalone, między innymi dlatego, że wcześniej u wybrzeży znaleziono ropę. Ale kiedy siedem lat później mundial się zaczynał, państwo było w kryzysie, bezrobocie rosło szybciej niż kiedyś PKB, a złoża ropy okazały się trudno dostępne. W Rosji zresztą było podobnie - kiedy dostawała mundial, cena za baryłkę ropy, czyli podstawa rosyjskiej gospodarki, była znacznie wyższa niż dzisiaj.

To wszystko nie brzmi jak recepta na miesięczny karnawał futbolu.

Ale tak naprawdę nikt nie będzie o tym pamiętał. Nikt nie zauważy bojkotu, Krymu i Donbasu, bo od pierwszego dnia ważne będzie tylko to, kto zdobył bramkę, kto wygrał mecz i dlaczego sędzia nie gwizdnął karnego. To piękno i przekleństwo futbolu.

Radosław Leniarski (fot. Maciej Zienkiewicz / Agencja Gazeta) i Roman Imielski (Fot. Paweł Kiszkiel / Agencja Gazeta) - autorzy książki 'Najważniejszy mecz Kremla'
Radosław Leniarski (fot. Maciej Zienkiewicz / Agencja Gazeta) i Roman Imielski (Fot. Paweł Kiszkiel / Agencja Gazeta) - autorzy książki 'Najważniejszy mecz Kremla'

Książka "Najważniejszy mecz Kremla" jest dostępna w Publio.pl >>>


CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU

Radosław Leniarski. Szef działu Sport w "Gazecie Wyborczej", w której pracuje od 1994 roku, były wiceszef działu Zagranica. Dziewięć razy był korespondentem "Wyborczej" na olimpiadach. Relacjonował - jako naoczny świadek - m.in. walki Andrzeja Gołoty, debiut Roberta Kubicy w Formule 1 i jego pierwsze podium, a na igrzyskach w Soczi w 2014 r. zwycięstwa Kamila Stocha i bieg Justyny Kowalczyk po złoto ze złamaną kością w stopie. Opisywał też zupełnie niesportowe historie: ucieczkę nastolatek przed obrzezaniem w Kenii i walkę z pekińską bezpieką  człowieka, który stracił nogi w rewolcie na placu Tiananmen.

Roman Imielski. Szef działu Kraj w "Gazecie Wyborczej". Były sekretarz redakcji i szef działu Zagranica "Gazety Wyborczej", redaktor naczelny serwisu Wyborcza.pl, autor wielu artykułów o Rosji, Ukrainie, Unii Europejskiej i relacjach transatlantyckich. Komentator spraw międzynarodowych i polskich w mediach elektronicznych. W "Gazecie Wyborczej" od 1995 r., początkowo w redakcji lokalnej w Katowicach, od 2001 r. w centrali w Warszawie jako wiceszef działu sportowego "Gazety Wyborczej", a potem szef redakcji lokalnej i sekretarz "Nowego Dnia". Z wykształcenia historyk, absolwent Uniwersytetu Śląskiego.

Bartosz Janiszewski. Dziennikarz i scenarzysta. Autor biografii Stanisława Grzesiuka "Grzesiuk. Król życia", scenarzysta drugiego sezonu "Watahy". Przez wiele lat członek redakcji tygodnika "Newsweek", potem "Wprost". Pisze przede wszystkim reportaże i teksty społeczne. Laureat festiwalu scenarzystów Script Fiesta, nominowany do nagród Grand Press i MediaTory. Zakochany w Warszawie, zafascynowany podróżami.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (63)
Zaloguj się
  • sailor2016

    Oceniono 28 razy 12

    Polska powinna wykorzystać mundial w Rosji aby pozbyć się kibiców wyklętych. Wystarczy im zafundować bilety w jedną stronę, dać na alkohol bo po nim kibic najbardziej bojowy i wio do Rosji. Wrócą po 15 latach pobytu w gułagu całkowicie zresocjalizowani :) Jeżeli w ogóle wrócą :)

  • silthor

    Oceniono 20 razy 8

    Bardzo interesujące. Gazeta "zembedowała" filmik o tytule - "Russian hooligans vs England hooligans EURO 2016 in Marseille", czyli Rosyjscy chuligani kontra Angielscy chuligani Euro 2016 w Marsylii. A na tzw. thumbnailu widzimy, że większość walczących ma polskie koszulki i szaliki :).

  • bulwnadzieji

    Oceniono 29 razy 7

    To straszne - tam są jeszcze sowieckie bloki. I pewnie sowieckie buty i sowieckie zeszyty w kratkę. To jak tam żyć, jak żyć ?

  • wrb1

    Oceniono 8 razy 6

    Tylko coś tam tak jakby polscy huligani

  • lares87

    Oceniono 16 razy 6

    Co do stadionu to jeśli redaktorek widział szkielet to musiał być w Sarańsku w październiku-grudniu. Od stycznia kładli elewację, a w marcu skończyli.

  • js08836

    Oceniono 24 razy 6

    Artykuł tendencyjny i kłamliwy tak, jakbym słuchał Radia Erewań. Komu zależy, aby szkalować organizatorów MŚ ? Może na spostrzeżenia i wnioski należy poczekać po zakończeniu Mistrzostw ,a nie paplać bez sensu.

  • wlodzimierz.il

    Oceniono 34 razy 6

    >W mieście ulice są jak z tekstów Janusza Głowackiego: Komunistyczna, Proletariacka, Sowiecka czy Bolszewicka, >jest też oczywiście Prospekt Lenina.

    Psychicznie obciążeni rusofobią dziennikarze GW skamlą: No jak można grać na stadionie przy Prospekcie Lenina, no jak?
    Tych panów kompletnie pogięło.
    Smutne ofiary gimbazy.
    Dobra rada: Nie podoba się?
    Gdy się nie szanuje innych społeczeństw i ich kultury to ksenofobowie powinni po prostu siedzieć w domu a nie jeździć na Mistrzostwa Świata do obcych krajów.

  • volongoto41

    Oceniono 13 razy 5

    W Rosji zawsze i wszystko było "bolszie wsiech" : największa przemoc, największa śmiertelność,
    największe pijaństwo, największe wszy…i my to widzieli i płakali…bo te wszy to były jak krowy, a
    krowy jak mamuty, i jak taką wydoić to mleko by ziemię zalało…

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX