Szczepienie dzieci

Szczepienie dzieci (fot. Iwona Burdzanowska/AG)

wywiad Gazeta.pl

Groźna choroba wróciła do Europy. Wakcynolog ostrzega: ''Dziecko chore na odrę zaraża, zanim wystąpią objawy''

- Ludzie, którzy postanowili nie szczepić siebie lub swoich dzieci, zasługują na nagrodę Darwina - sami postanowili się wyeliminować z populacji. Ale jeśli nie szczepią się przeciw odrze, ryzykują życiem innych ludzi, w tym malutkich dzieci - mówi wakcynolog, dr hab. Włodzimierz Gut.

Jestem z pokolenia, które nie pamięta, jak wygląda odra.

Dzięki szczepieniom.

Pan pamięta?

Tak.

Przypomnijmy.

Odra wylęga się bez objawów.

Żadnych?

Żadnych. Więc jak rodzic mówi, że przecież nie będzie narażał innych dzieci i zabierze dziecko ze szkoły, gdy zachoruje - to w przypadku odry będzie za późno. Jest zaraźliwa już na etapie, kiedy nie daje objawów, a potrafi on trwać powyżej 8 dni. Potem pojawia się gorączka, katar i kaszel. Po mniej więcej dwóch-trzech dniach tego kaszlu i kataru występuje kolejny objaw, tzw. plamki Koplika.

Co to jest?

Przebarwienia na policzkach wewnątrz jamy ustnej. Sygnalizują, że niedługo zacznie się kolejny etap - wysypka. Na początku pojawia się za uszami i na czole, a potem rozszerza na całe ciało. Trwa kilka dni. Wraca gorączka, może pojawić się zapalenie płuc.


Wysypka na ciele osoby chorej na odrę (fot. CDC/Dr. Heinz F. Eichenwald/public domain/Wikimedia Commons/CC BY SA-3.0)

A potem?

W przypadku powikłań skutkujących zapaleniem płuc istnieje ryzyko śmierci.

Podkreślmy to: odra może być chorobą śmiertelną.

Może. Zależy od tego, komu się trafi. Jest jedna gorsza rzecz od nieszczepienia samego siebie. Bo to, że ja postanowię się nie szczepić, to jest moja sprawa. Decyduję tylko o sobie. Ale jeżeli, proszę pana, ja moim nieszczepieniem się decyduję też o kimś - o nie, to już nie jest tylko moja sprawa. Słyszę, że "to jest prawo rodzica, żeby decydować o losie dziecka". Ja odpowiadam na to tak: "proszę bardzo, twoje dziecko, najwyraźniej możesz je zabić bezkarnie". I wtedy jest reakcja: "Nie! Jakże to?!" - odpowiada mi rodzic. No jak to nie?! A czym innym jest nieszczepienie?

Przeciwnicy szczepionek mówią o wolnym wyborze, o negatywnych odczynach poszczepiennych (NOP) i o tym, że jak się przejdzie chorobę, to wytworzy się odporność. Obserwatorium Językowe UW zarejestrowało nawet wyrażenie "odra-party" - czyli "spotkanie dzieci chorych na odrę z dziećmi zdrowymi zorganizowane w celu zarażenia ich tą chorobą i uodpornienia na wirusy, które ją wywołują".

W większości przypadków przebycie odry tworzy odporność na nią na całe życie. Tylko po co ją przechodzić, skoro można zaszczepić - to raz. A dwa - jest pewna grupa przypadków - od jednego do czterech na sto tysięcy zachorowań, a w przypadku malutkich dzieci jeden na osiem tysięcy zachorowań, kiedy pacjent niby zdrowieje, a parę lat później pojawiają się problemy, na przykład na etapie szkolnym.

Jakie?

Dziecko ma zaburzenia mowy i zachowania. Potem pojawiają się problemy motoryczne, niedowład. A potem w praktyce rozpada mu się mózg.

Jak to?

To się nazywa podostre stwardniające zapalenie mózgu i prowadzi do śmierci.

09.09.2009 LUBLIN . PRZYCHODNIA ZDROWIA . SZCZEPIENIA OCHRONNE PRZECIW GRYPIE . FOT. IWONA BURDZANOWSKA / AGENCJA GAZETA
Szczepienie przeciw odrze może uratować życie dziecka (fot. Iwona Burdzanowska/AG)

Panie profesorze, według raportu WHO w styczniu 2017 roku w Europie na odrę zachorowało 559 osób. Najwięcej zachorowań odnotowano we Włoszech, Rumunii, Francji, Niemczech, Polsce, Szwajcarii i na Ukrainie. Od lutego 2016 do stycznia 2017 roku odnotowano u nas 140 zachorowań.

A teraz niech pan spojrzy na statystyki w Serbii.

Jest gorzej?

I to jak. 900 przypadków w jednym miesiącu. Półtora tysiąca w drugim. Ponad dwa tysiące w kolejnym. Jak jest w kraju wolnym od odry? Na początku lat dwutysięcznych w USA rejestrowano dwa przypadki odry rocznie. Te dwa przypadki to był wzrost o sto procent w stosunku do poprzedniego okresu badań. To nie dotyczyło oczywiście przypadków importu choroby z innego kraju, chodzi o przypadki tzw. odry rodzimej.

Jesteśmy w stanie ocenić, czy przekroczyliśmy bezpieczną granicę, za którą czai się epidemia?

Polska wygląda tu jeszcze w miarę dobrze. Za 2016 rok dostaliśmy status kraju wolnego od przypadków odry rodzimej. Niby wspaniale, możemy być dumni. Ale ogółem wystąpiło ponad 100 zachorowań. Na szczęście w każdym z nich potrafiliśmy zidentyfikować źródło. Tym niemniej w poprzednich latach bywało o wiele mniej, np. tylko 30 przypadków.

I co się stało, że nagle od kilku lat jest 100? A w Serbii 900?

Europa jest, jaka jest. Wszyscy jeżdżą, kontroli granicznych nie ma, nikomu się nie zagląda w kartę szczepień, bo wolność to wolność. W 2016 r. wpływ na zdrowie europejskiej populacji wywarła niestety masowa imigracja. Blisko Polski mamy też niebezpieczne miejsce - na Ukrainie poziom wyszczepienia populacji spadł poniżej 90 proc. - czyli w danym roku zaszczepione zostało mniej niż 90 proc. liczby, która powinna być w tym roku zaszczepiona. Odra ma dużą zdolność szerzenia się - mniej więcej cztery razy większą, niż grypa. W związku z czym pytanie nie brzmi "czy", ale "kiedy" ktoś ją przywiezie.

A tu zaczyna się sezon wyjazdów.

Warto sprawdzić, dokąd jedziemy. Czy aby nie do kraju, gdzie jest problem z odrą. I trzeba uważać na dzieci. Zwłaszcza na te między piątym a trzynastym miesiącem życia, ponieważ one jeszcze nie mogą być szczepione.

A do piątego miesiąca?

Matka chroni dziecko swoją odpornością - to znaczy, że dziecko rodzi się z przeciwciałami "odziedziczonymi" od matki, które potem traci. Później już nie ma kto go chronić.

Czyli malutkie dzieci to grupa największego ryzyka?

Tak. Przez nieszczepienie możesz zabić lub narazić na ciężką chorobę nie tylko swoje dziecko, ale i inne nie szczepione dzieci oraz drugą grupę największego ryzyka - osoby, które nie mogą zostać zaszczepione.

Dlaczego nie mogą?

Ponieważ na odrę szczepi się szczepionką żywą - czyli z żywymi zarazkami. Tylko taka jest skuteczna. Są osoby, którym nie można takiej szczepionki podać, ponieważ ich układ immunologiczny jest tak słaby, że nie potrafi zwalczyć choroby i nawet osłabiony wirus może je zabić.

12.02.2013 Radom , szczepionka , szczepienie . Fot. Anna Jarecka / Agencja Gazeta
Szczepienia przeciw chorobom zakaźnym w Radomiu, 2013 r. (fot. Anna Jarecka/AG)

WHO alarmuje, że nie tylko na Ukrainie, ale w niektórych innych krajach Europy - Rumunii, Włoszech czy Niemczech - wyszczepialność populacji spadła poniżej bezpiecznych 90 procent. Kiedy więc populacja jest bezpieczna?

Jeżeli przyjmiemy, że szczepienie jest skuteczne w 98 proc., żeby osiągnąć właściwy próg uodpornienia, musimy zaszczepić powyżej 95 proc. populacji. Wtedy chronimy także tych, którzy nie byli zaszczepieni - bo nie mają od kogo się zarazić.

Co to znaczy, że szczepionka jest skuteczna w 98 procentach?

Skuteczność szczepionki to 98 proc. Jeżeli zaszczepimy nią 100 tysięcy ludzi, to 98 tysięcy będzie uodpornionych, a dwa tysiące mimo szczepienia - nie. Średnio w roku w Polsce do szczepienia przeciw odrze powinno podejść ponad 200 tysięcy ludzi. Na około 4 tysiące z nich szczepionka nie zadziała. Do tego dołączamy tych nieszczepionych z powodu wskazań medycznych, jest ich około 4 tysięcy rocznie w populacji. Do tego oczywiście co roku grupa dzieci od 5 do 13 miesiąca życia. I tu pojawia się grupa dodatkowa: ci, którzy mogliby się zaszczepić, ale tego nie zrobią.

Antyszczepionkowcy. W Polsce liczba uchylających się od obowiązkowych szczepień w roku 2009 wynosiła ok. 3 tys., natomiast w roku 2011 już ponad 4,5 tys. W roku 2016 było to już 23,1 tysięcy.

Ich motywacje są różne. Jedni twierdzą, że "choroby już nie ma, to po co się szczepić". Inni czekają na szczepionkę idealną bez obserwowalnych reakcji, a trzeci twierdzą, że szczepienia szkodzą, bo rzekomo powodują autyzm.

Jak pan może określić ludzi, którzy z własnego wyboru postanowili nie szczepić siebie lub swoich dzieci?

Jeżeli sami się postanowili wyeliminować z populacji, to ich sprawa. Jest taka znana nagroda, nagroda Darwina, dla osób, które postanowiły pomóc matce naturze wyprawić ich na tamten świat.

I co im można na to odpowiedzieć?

Poza puknięciem się w głowę niewiele. Pokazywanie im przypadków zachorowań spotyka się z odpowiedzią, że oni nie znają nikogo, kto by zachorował.

A na takie coś ma pan argument?

Nie. Ręce opadają. No fakt, wśród nich nikt nie zachorował - bo albo byli szczepieni, albo wysoka wyszczepialność polskiej populacji uchroniła ich przed zarażeniem. Powstrzymuję się przed mocniejszą reakcją na nieszczepienie dzieci, bo niczym pewien amerykański lekarz musiałbym tu użyć słów powszechnie uważanych za brzydkie.


Zmniejszający się odsetek dzieci szczepionych przeciw odrze, śwince i różyczce w Polsce (fot. Biuletyn 'Szczepienia ochronne', NIZP-PZH, GIS za:szczepienia.info)

***

23 kwietnia 2018 r. Europejskie Centrum Prewencji i Kontroli Chorób (ECDC) opublikowało raporty roczne podsumowujące występowanie odry i różyczki w 2017 roku. Raporty oparte są na oficjalnych danych z nadzoru epidemiologicznego nad chorobami zakaźnymi przesyłanymi do ECDC z krajów członkowskich Unii Europejskiej oraz krajów stowarzyszonych (EU/EEA).
W 2017 roku do krajów EU/EEA wróciła odra, odnotowano kilka epidemii oraz 37 zgonów. Dwadzieścia osiem krajów UE/EEA zgłosiło 14 600 zachorowań na odrę (zapadalność 28,3 przypadków/mln osób). Wśród nich 61% potwierdzono laboratoryjnie.
Większość zachorowań (powyżej >75%) wystąpiła w pierwszej połowie roku, najwięcej w marcu. Najwięcej zachorowań wystąpiło w Rumunii (5 608), Włoszech (5 098), Grecji (967) oraz Niemczech (929). Zachorowania występowały najczęściej wśród dorosłych w wieku powyżej 20 lat (38%) oraz dzieci w wieku do 5 lat (37%). Najwyższą zapadalność 365,9 przypadków/mln osób i 164,4 przypadków/mln osób odnotowano wśród dzieci do 1 roku życia oraz w wieku 1?4 lata.
Większość zachorowań wystąpiła wśród osób niezaszczepionych. Odsetek osób niezaszczepionych wahał się od 72% w grupie wieku 25?29 lat do 96% w grupie dzieci do 1 roku życia, za małych aby mogły być zaszczepione.

Dr hab. nauk medycznych Włodzimierz Gut, prof. nadzw. NIZP-PZH. Kierownik Narodowego Laboratorium WHO ds. odry/ różyczki w Narodowym Instytucie Zdrowia Publicznego w Państwowym Zakładzie Higieny. Doktor nauk medycznych (PZH, 1980), doktor habilitowany nauk medycznych (PZH, 1993) oraz profesor NIZP-PZH (2012). Jest uznanym autorytetem w dziedzinie wirusologii oraz wakcynologii, współautorem ponad 100 publikacji w recenzowanych czasopismach naukowych.

Michał Gostkiewicz. Dziennikarz i redaktor magazynu Weekend.Gazeta.pl. Wcześniej dziennikarz Gazeta.pl, "Dziennika" i "Newsweeka". Stypendysta Murrow Program for Journalists (IVLP) Departamentu Stanu USA. Absolwent Polskiej Szkoły Reportażu. Robi wywiady, pisze o polityce zagranicznej i fotografii. Kocha Amerykę od Alaski po przylądek Horn. Prowadzi bloga Realpolitik, bywa na Twitterze.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU

Zobacz także
Komentarze (168)
Zaloguj się
  • n29a

    Oceniono 69 razy 49

    Prosta sprawa - deklaracja nieszczepiących w przedszkolu/żłobku. Nie szczepisz - bachor won na zbity pysk.

  • scyplon_afrykanski

    Oceniono 52 razy 40

    Wiara w szkodliwość szczepień jest wiarą religijną (nie tylko bezpodstawną, ale przeczącą podstawowej nauce). Problem w tym, że wiara religijną w Polsce jeszcze szczególnie chroniona - choćby była najbardziej nonsensowna i szkodliwa postronnych ludzi.

  • pawel_zet

    Oceniono 53 razy 35

    Z antyszczepionkowcami nie ma sensu dyskutować. W każdej populacji jest grupa aspołecznych idiotów. Państwo powinno ich przymuszać do określonych zachowań. Ale jak tego oczekiwać, skoro rządzą nami inni idioci.

  • cza-jla

    Oceniono 35 razy 27

    Czy ktoś pamięta jeszcze polio? Dzięki szczepionkom teraz już chyba nie występuje, a ja pamiętam z podstawówki, był jeden chłopak po polio (czyli inaczej mówiąc po Heine-Medine).

  • jarsons70

    Oceniono 29 razy 15

    Najciekawsze jest to, że osoba niezaszepiona jako dziecko staje się tykającą bombą. Kiedyś się zarazi, pytanie tylko kiedy. Zapewne w całkiem nieodpowiednim dla niej momencie. A dorośli przeważnie przechodzą choroby zakaźne tzw. wieku dziecięcego znacznie ciężej niż dzieci. Będą miłe pamiątki z wakacji w egzotycznych krajach, możliwość przedłużenia urlopu w szpitalu zakaźnym.

  • anna_pot

    Oceniono 27 razy 13

    trochę to absurdalne, ale powinien powstać ruch "szcepionkowców" albo "antyantyszczepionkowców", który będzie zwalczał osoby z ruchu antyszczepionkowców.
    Nie godzić się na przebywanie z ludźmi niezaszczepionymi w tej samej szkole/przedszkolu itp.
    Ktoś chce sobie eksperymentować i jechać na gapę na koszt społeczeństwa niech sobie tworzy jakieś sekty/komuny - społeczne przedszkola itp, ale świadome narażanie innych dzieci powinno być tępione bardzo ostro.
    Tak jak jesz obowiązek szkolny, tak samo powinien być obowiązek szczepień.

  • oloros11

    Oceniono 24 razy 10

    a szcze[ionki robia z plodow usunietych w czasie aborcji = tak mowil moj proboszcz i musze przyznac ze mu sie udalo
    to jest dobrze przemyslany plan kosciola - tak sie buduje wiarre!!!!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX