Roman Polański i Eva Green na planie filmu 'Prawdziwa historia'

Roman Polański i Eva Green na planie filmu 'Prawdziwa historia' ((mat. promocyjne))

wywiad gazeta.pl

Delphine de Vigan: Nie wyobrażam sobie, że miałabym poprawiać Polańskiego

Nie jestem hipokrytką. Gdybym teraz oburzała się na przeszłość Polańskiego, to wyszłaby ze mnie potworna obłudnica - mówi francuska pisarka Delphine de Vigan. Jej książki w rodzimej Francji mają status bestsellerów. Twórczością de Vigan zainteresował się Roman Polański. Właśnie na ekrany kin wchodzi najnowszy film polskiego reżysera, ekranizacja jej powieści pt. "Prawdziwa historia" z Emmanuelle Seigner i Evą Green w rolach głównych.

Znana i ceniona pisarka dowiaduje się, że znany, ale kontrowersyjny reżyser będzie ekranizował jedną z jej książek...

Mogło być gorzej. Mógł ją adaptować ktoś nieznany, niezdolny i nudny. [śmiech]

No tak, na planie u Romana Polańskiego nudy na pewno nie było.

Z takimi aktorkami jak Emmanuelle Seigner i Eva Green? Założę się, że nie. Nie uczestniczyłam w zdjęciach, więc mogę jedynie spekulować. Ale widziałam film i myślę, że udało im się głęboko wejść w charaktery i motywacje bohaterek.

Postaci kobiet, które pani stworzyła.

Tak się akurat składa, że piszę głównie o kobietach. To one są w centrum moich zainteresowań. Dla kogoś dojrzałego i otwartego, jest tutaj sporo materiału do analizy i przemyśleń. W moim dorobku Polańskiego mogło zaciekawić to, że moje bohaterki wystawione są zwykle na jakąś próbę. I nawet jeśli nad czymś lub kimś odnoszą zwycięstwo, to niekoniecznie musi przekładać to się na życiowy sukces. Happy end jest domeną kina, w literaturze jest nieco inaczej.

Emmanuelle Seigner i Eva Green w filmie 'Prawdziwa historia' (mat. promocyjne/Monolith Films)
Emmanuelle Seigner i Eva Green w filmie 'Prawdziwa historia' (mat. promocyjne/Monolith Films)

Tym bardziej w literaturze inspirowanej życiem.

W swoich powieściach filtruję wszystko przez siebie i swoje przeżycia, ale interesuje mnie przede wszystkim współczesna kobieta i jej zachowania: rozwój, ambicje, lęki oraz marzenia w odniesieniu do aktualnych norm i obyczajów. Może Polański znalazł to, czego szukał? W żadnym jego dotychczasowym filmie nie było takiego pojedynku - emocjonalnego i psychologicznego - pomiędzy dwiema kobietami jak w naszej "Prawdziwej historii". Być może to też miało znaczenie.

Delphine - w tej roli Emmanuelle Seigner - główna bohaterka tak filmu, jak książki, jest pisarką cierpiącą na blokadę twórczą. Z pomocą przychodzi jej piękna i tajemnicza Elle grana przez Evę Green. Początkowo dość luźna znajomość, która na powrót uruchamia w Delphine ciekawość świata i innych ludzi, przeradza się w dziwną, toksyczną relację.

Elle jest fanką Delphine. Sama pisze, ale jako ghostwriterka, więc jak dotąd, nie zaspokoiła swoich ambicji twórczych. Delphine jej imponuje, to dla niej kobieta spełniona, autorytet. Bez wątpienia mitologizuje jej postać. Ja stawiam pytania o to, komu bardziej potrzebna jest taka relacja, bo sama nie wiem. Śmiem twierdzić, że to Delphine mimo wszystko czerpie z niej - przynajmniej na początku - większe korzyści... I rzeczywiście, więź bohaterek staje się toksyczna, ale w moim odczuciu tak się dzieje z każdą ludzką relacją. Elle zatraca się w życiu i twórczości idolki, ale dlaczego Delphine tak długo na to pozwala? W jej otoczeniu zaczynają się dziać różne dziwne rzeczy, ona przymyka na to wszystko oko, bo któż z nas nie chciałby być postawiony choć na moment na jakimś piedestale? Nawet z lekka krzywym.

Roman Polański z żoną Emmanuelle Seigner na planie filmu 'Prawdziwa historia' (mat. promocyjne/Monolith Films)
Roman Polański z żoną Emmanuelle Seigner na planie filmu 'Prawdziwa historia' (mat. promocyjne/Monolith Films)

Z góry widać lepiej?

Wyraźniej. Choć upadki bywają bolesne. Ale są potrzebne.  

Roman Polański twierdzi, że to feministyczna literatura.

Nie wiem, na ile on jest na bieżąco, z feministyczną twórczością... Tak samo jak nie wiem, co odnalazł w tej historii. Mnie mówił, że uznał ją przede wszystkim za atrakcyjną pod względem filmowym. Od razu poczuł potencjał ekranowy. Nawet jeśli nie ceni jej za literackie walory, mnie taki argument wystarcza. Nie piszę pod nikogo w tym sensie, że nie zależy mi na tym, by robić na kimś wrażenie.

Miała pani wpływ na to, jak zostaną obsadzone główne postaci?

Nie miałam wpływu na nic, ale nie starałam się mieć. Naprawdę nie zabiegałam o to. Dowiedziałam się przez agenta, że Polański jest zainteresowany przeniesieniem na ekran "Prawdziwej historii". Nieco wcześniej doszły mnie słuchy, że książkę czyta jego żona, Emmanuelle Seigner i że jej się podoba. Świetnie, pomyślałam. I tyle. Nie oczekiwałam, że Polański sięgnie po "Prawdziwą historię" i zacznie prace nad scenariuszem. A zdaje się, że sekwencja zdarzeń była właśnie taka: Seigner zainteresowała książką męża, mówiąc że to może być materiał na film. Bardzo zresztą podoba mi się taka dramaturgia.

Dlaczego?

Po pierwsze, to kobieta, żona, aktorka wskazuje swojemu mężczyźnie to, co warte jest przeczytania. W ogóle mnie to nie dziwi, kobiety często są motorem dla działań partnerów, to taka norma, utajniona, ale tak właśnie najczęściej jest. Po drugie, wspaniałe i krzepiące jest to, że Roman Polański zechciał nie tylko przeczytać książkę, ale wedle zaleceń żony uznał, że to może być materiał na film. To oznacza - jak mniemam - że on wciąż chce jej zaimponować, pragnie sprostać jej oczekiwaniom, traktuje ją jak sojusznika, partnera.

Eva Green w filmie 'Prawdziwa historia' (mat. promocyjne/Monolith Films)
Eva Green w filmie 'Prawdziwa historia' (mat. promocyjne/Monolith Films)

Czytała pani scenariusz?

Przesłano mi go na którymś etapie prac. Przeczytałam, przyjęłam do wiadomości, że taka jest wizja reżysera i piszącego z nim scenariusz Oliviera Assayasa.

Nie miała pani uwag?

Literatura i kino to dwa odrębne światy. Założyłam, że film robią profesjonaliści. To tak jak by ktoś z filmowego planu zaczął mi mówić, jak mam pisać. Co za niedorzeczność. Nie wyobrażam sobie tego, że miałabym poprawiać Polańskiego i Assayasa. Przecież to ich film, nie mój.

Odcięła się pani od swojej książki?

Od książki nie, ale od filmu musiałam. Inaczej mogłabym to przypłacić zdrowiem. Jak każdy autor jestem emocjonalnie związana z tym, co stworzę, ale trzeba umieć powiedzieć sobie "stop" i pozwolić żyć dziełu własnym życiem. To jest zresztą powracające pytanie, które zadaje sobie każdy, kto tworzy: kiedy dzieło jest skończone? Koniec to dla mnie koniec. I tak to trzeba traktować, nie rozpamiętując przeszłości.

Ale pani zdaje się, właśnie ją rozpamiętuje - niemal każda z pani książek ma autobiograficzny charakter.  W "Dniach bez głodu" pisała pani o walce, jaką stoczyła z anoreksją, gdy miała 19 lat. W "Nic nie oprze się nocy" nakreśliła trudną relację córki i matki, która targnęła się na swoje życie. Z kolei w "Prawdziwej historii" wiele faktów fabularnych nakłada się na pani życiorys. 

Co na przykład?

Sprawdza mnie pani?

Trochę. [śmiech]

Autorka książki 'Prawdziwa historia' Delphine de Vigan (fot. ActuaLitté/flickr.com)
Autorka książki 'Prawdziwa historia' Delphine de Vigan (fot. ActuaLitté/flickr.com)

No dobrze, to proszę mnie poprawiać, jeśli coś nie będzie zgodne z prawdą: główna bohaterka ma na imię tak jak pani, zbieżność imion dotyczy także jej i pani partnera. Fikcyjna Delphine - o ile wolno mi użyć tego określenia, bo granica między fikcją a prawdą jest tu płynna - też jest pisarką, wplata wątki biograficzne w powieści. Czuje się wypalona, być może pani się tak czuła...

Przed napisaniem "Prawdziwej historii"? To prawda, miałam czteroletnią przerwę między książkami. Przeżyłam coś na kształt stagnacji twórczej.  Wszystko więc się zgadza, jest tutaj dużo ze mnie. A z drugiej strony mało, jeśli przyrównać to do poprzednich książek, o których pani wspomniała. Tam czerpałam z trzewi, tu bardziej z życiowych okoliczności. Umieszczenie pewnych podobieństw na zasadzie powtarzalności zawodów czy imion partnerów, zdecydowanie mniej mnie kosztowało niż pisanie o samobójczej śmierci matki i o tym, jaki to miało wpływ na dalsze losy jej córki. Ale gdybym miała być tak zupełnie szczera, to musiałabym powiedzieć, że wciąż piszę o tym samym. W każdej książce.

Czyli o czym?

O próbie zapełnienia jakiejś pustki. 

Po czym ta pustka?

Po życiu. Każdego dnia czuć, że go mniej.

Jak z tym wygrać?

Nie wiem. Możliwości jest wiele, trzeba próbować. Jedni zajadają pustkę, inni się głodzą. Są i tacy, którzy ze sobą kończą, kolejni próbują żyć na pełnych obrotach. Można błądzić bardziej lub mniej, doświadczać życia łagodnie lub boleśnie, imitować egzystencję, niespiesznie płynąc, wręcz dryfując przez codzienność, lub dociskać pedał do końca, wystawiając się na mocne hamowanie. Nie wiem, co lepsze, nie znam odpowiedzi.

Wie pani, nie bez powodu Elle jest ghostwriterką. Niby jest, istnieje, pisze, zostawia ślady swojej bytności, a przecież często anonimowo, jakby jej nie było, jakby była nieważna. Nikt nie wie o jej twórczości. Przynależy do innego porządku niż Delphine, do innego świata, nie tylko tego literackiego.

"Prawdziwa historia" jest także o życiu artysty na pograniczu prawdy i fałszu. A zresztą dlaczego mówimy wyłącznie o artystach? Dzisiaj każdy może mieć podwójną tożsamość, prowadząc dwa albo więcej istnień: jedno w realu, drugie na przykład wirtualnie. 

Polska premiera filmu 'Prawdziwa historia' odbędzie się 11 maja (mat. promocyjne/Monolith Films)
Polska premiera filmu 'Prawdziwa historia' odbędzie się 11 maja (mat. promocyjne/Monolith Films)

A miała dla pani znaczenie przeszłość Romana Polańskiego?

Miała.

Jak to należy rozumieć?

Skrycie przeżywałam spore dylematy, w grę wchodziły racje nie do pogodzenia. Oskarżenia wobec reżysera są ciężkie. Z drugiej strony życie też go nie oszczędzało. Jedni mówią, że już odpokutował za swoje przewinienia, inni - że to wciąż za mało, są i tacy, którzy wskazują na traumy, które przeżył, jako na swoisty kontekst łagodzący. Przyznaję, bardzo trudno w takim szumie wsłuchać się w siebie i usłyszeć własne emocje, racje, myśli...

Na pewno miało znaczenie to, że Samantha Geimer publicznie wyznała, że wybaczyła reżyserowi. Nie wiem, czy to załatwia sprawę, pewnie nie, spytałam jednak samą siebie, czy mogę i czy chcę być autorytetem moralnym w tej sprawie. Nie jestem hipokrytką. Gdybym teraz oburzała się na przeszłość Polańskiego, to wyszłaby ze mnie potworna obłudnica. Cenię jego dorobek, niektóre filmy to według mnie arcydzieła. Przyzwoliłam na ekranizację książki według jego pomysłu, wiedziałam, że stanie za kamerą co oczywiście nie oznacza, że akceptuję pewne zachowania, ale z tego powodu nie będę palić publicznie jego filmów i odprawiać egzorcyzmów pod domem.

Ta sprawa jest wielowarstwowa i przez lata obrosła w mnóstwo kontekstów - dziś symbolizuje coś więcej niż walkę między tym, co moralne a niemoralne. Ja jestem pisarką, nie sędzią. I radzę wstrzemięźliwość w ferowaniu wyroków. Można mieć swoje zdanie, ale od wymierzania sprawiedliwości nie są ani media społecznościowe, ani prasa, ani artyści.  

Wywiad został przeprowadzony zanim Roman Polański został wykluczony z Amerykańskiej Akademii Filmowej.

Książka "Prawdziwa historia" jest dostępna w Publio.pl >>>


CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU

Delphine de Vigan. Urodzona w 1966 roku w Boulogne-Billancourt. Autorka "Jours sans faim" ("Dni bez głodu"), którą wydała w 2001 roku pod pseudonimem Lou Delvig oraz nagrodzonej Rotary Prix des Libraires powieści "No et moi" ("No i ja"), która sprzedała się w nakładzie ponad 100 tysięcy egzemplarzy, została przetłumaczona na ponad 20 języków i przygotowywana jest jej filmowa adaptacja.

Anna Serdiukow. Absolwentka Instytutu Dziennikarstwa i Laboratorium Reportażu na Uniwersytecie Warszawskim i Gender Studies na Uniwersytecie Jagiellońskim. Publikuje m.in. w: "Zwierciadle", "Harper's Bazaar", "Wysokich Obcasach Extra", "Magazynie Filmowym SFP" i "FilmPro". Propaguje kino artystyczne - w warszawskiej klubokawiarni Znajomi Znajomych prowadzi autorski cykl filmowy "Nie znajdziesz tego na torrentach". Konsultuje scenariusze filmowe, m.in. wielokrotnie nagradzany w Polsce i za granicą film "Płynące wieżowce" Tomasza Wasilewskiego. Od trzech lat dyrektor artystyczna Festiwalu Cinergia. Forum Kina Europejskiego w Łodzi. Współautorka albumu "Andrzej Wajda. Ostatni romantyk polskiego kina".

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (103)
Zaloguj się
  • japka_putina

    Oceniono 56 razy 38

    Można o Polańskim powiedzieć okrutnie złe rzeczy, można pomijać to, że grzeszył w innych czasach przy innych regułach, można olać jego dzieciństwo w piekle,ale nie da się nie zauważyć, ze jest geniuszem kina. Absolutnie niepowtarzalnym, geniuszem.

  • Harald Wessling

    Oceniono 26 razy 18

    Aspekt który prawomyślni i praworządni Amerykanie wspominają najrzadziej (lub prawie nigdy) w historii Polsanskiego to... rola ambitnej mamusi, która wystawiała własne dziecko by się wbić w elity. To ta kobieta powinna być tam osadzona, skazana, zlinczowana. Ale w USA ona i tysiące jej podobnych maja się jak najlepiej. Ten typ moralności ... :( ...

  • anders76

    Oceniono 30 razy 16

    "Na pewno miało znaczenie to, że Samantha Geimer publicznie wyznała, że wybaczyła reżyserowi."
    Hm, a kiedy ona sama miala o cos do niego zale albo pretensje ? Sprawa sie wydala jak starsza siostra podsluchala Samante chwalaca sie przez telefon swojej przyjaciolce, z jakim to wielkim rezyserem miala seks. Aktualnie miala relacje seksualna z chlopakiem z sasiedztwa, 17 latkiem, a pierwszego seksu probowala jako 9 latka z nieco starszym kolega. Bardzo trudno umiejscowic ja jako niewinna ofiare "pedofila". Do wydarzenia doszlo w trakcie sesji fotograficznej gdzie nie pozowala jako grzeczna dziewczynka w magazynie dla innych dzieci tylko jako seksy-modelka, za zgoda mamy i stosowne wynagrodzenie. Po podsluchaniu rozmowy mama zwietrzyla grubsza kase i zglosila sprawe na policje.

  • mini1436472236865konto

    Oceniono 9 razy 7

    11 linijek tekstu o autorce światowych bestsellerów i blisko 2 razy tyle o autorce wywiadu. Nieładnie.

  • aaa.dziewczyny.zatrudnie

    Oceniono 7 razy 3

    Zawsze mnie zastanawiało, że jednych pedofili Wyborcza potępia a innych broni do upadłego.

  • sosna_pospolita

    Oceniono 5 razy 1

    Tekst c cyklu - popierdzimy sobie w naszym zydowskim gronie

  • rikol

    Oceniono 7 razy 1

    Wyborcza coraz bardziej się stacza. Broni pedofili. Teraz już rozumiem, czemu nie przeszkadza wam islam i jego stosunek do kobiet.

  • mniklasp

    0

    Polanski uwielbia napiecie erotyczne polaczone z ekstremalna wiwisekcja psychologiczna kobiet ktora doprowadza ich do zbrodni. Dobral sie ze swoja zona ktora jak mowi autorka dala sie namowic na ten film.Trafil swoj na swego Polanski , mimo ze go cenie jako genialnego rezysera jest zboczony, to jego zboczenie nie pozwolilo mu nigdy zrobic komedi ani nawet dobrego filmu psychologicznego gdzie nie byloby mrocznych psycholi .

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX