Zbilansowana dieta to podstawa dobrego zdrowia i samopoczucia

Zbilansowana dieta to podstawa dobrego zdrowia i samopoczucia (Foodie Factor/pexels.com)

Przez żołądek do jelit, czyli podróż po układzie pokarmowym

Michael Mosley na potrzeby swojej książki zdecydował się na nietypowy eksperyment: połknął kamerę, która na żywo transmitowała obraz z wnętrza jego jelit. Doświadczenie pokazało, jak jelita zachowują się w zależności od tego, co się zje lub wypije.

Gdy tak stałem w Muzeum Nauki w Londynie, zacząłem się zastanawiać, czy to na pewno był dobry pomysł. Powodowany chwilowym entuzjazmem zgodziłem się wziąć udział w występie na żywo w znanym na całym świecie muzeum. Powiedziałem, że połknę małą kamerę w kształcie pigułki połączoną poprzez czujniki na moim ciele z wielkim ekranem, by kilkusetosobowa publiczność mogła oglądać razem ze mną intymny i tajemny świat mojego przewodu pokarmowego.*

Podczas nauki na uczelni medycznej oraz później, jako prezenter telewizyjny, uczestniczyłem w różnych dziwacznych i niejednokrotnie bolesnych eksperymentach, ale ten był zupełnie inny. W ramach przygotowań pościłem przez 36 godzin i zażyłem mocne środki przeczyszczające. Chodziło o to, by obraz z kamery był możliwie najwyraźniejszy, gdy dotrze ona do mrocznych części mojego układu trawiennego.

Wiedziałem, że gdy już połknę kamerę, nie będę miał nad nią kontroli - będę mógł się tylko domyślać, jak długo zajmie jej podróż przez moje jelita. Wiemy, że jedzeniu droga od ust do wyjścia może zająć do trzech dni, a czasem nawet dłużej. Spodziewałem się, że ponieważ poprzedniego wieczoru wypiłem cztery litry środka przeczyszczającego, moja kamera będzie podróżować szybciej. Mimo to ostrzeżono publiczność, że oczekiwanie, aż kamera wypadnie z drugiej strony, może trochę zająć.

Kamera, którą połknąłem, była podłużna i obła, miała nieco ponad centymetr długości i przypominała rozmiarem dużą tabletkę. Biorąc pod uwagę fakt, że znajdował się w niej ekwiwalent ekipy filmowej - w tym także światła i cały sprzęt - była imponująco mała. Ale i tak miałem dużo do połknięcia. Takiego sprzętu używają zwykle gastroenterolodzy, by mieć wgląd w te części ciała pacjentów, do których nie da się dotrzeć endoskopem czy kolonoskopem.

Kiedy wszystko było przygotowane, połknąłem kamerę i popiłem szklanką wody. Poleciała w dół - minęła migdałki i wpadła do przełyku, wysyłając nam relację na żywo z podróży. Kiedy połyka się jedzenie, przełyk wykrywa je, gdy pokarm dotyka jego ścian. Wtedy mięśnie zaczynają się kurczyć, spychając go w dół. Skurcze są tak silne, że teoretycznie można by jeść, stojąc na głowie.

W każdym razie tego się spodziewaliśmy. Jednak kamera utknęła na zakręcie, gdzie przełyk spotyka się z żołądkiem. Na chwilę spanikowałem, zastanawiając się, czy trafię na salę operacyjną, gdzie rozetną mi gardło, ale na szczęście po kilku podskokach kamera trafiła w zwężenie i spadła do żołądka.

Gorzka prawda o słodkich sokach**

Oglądanie własnego żołądka od środka, okiem kamery o kolistej soczewce, to niezwykłe doświadczenie. Krajobraz tam na dole jest mięsisty i egzotyczny, a do tego pulsuje i stale się porusza. Zapamiętałem, że był też różowy i roztętniony, pełen soków i miękkiej tkanki.

Kiedy żołądek jest pusty, błona śluzowa, która pokrywa jego wnętrze, unosi się i marszczy. Przypominała mi powierzchnię Marsa, tylko była bardziej oślizgła i znacznie bardziej ruchoma. (...)

Byłem bardzo ciekaw, jak będą wyglądać niektóre z czynności w moim własnym żołądku, więc wciąż mając tam kamerę, zjadłem posiłek złożony ze steku, frytek i warzyw i popiłem go szklanką soku jabłkowego. Wkrótce patrzyłem - wraz z zafascynowaną i nieco zdegustowaną publicznością - jak jedzenie i napój, które właśnie połknąłem, wędrują przez mój układ pokarmowy.

Płyn szybko ściekł po ścianach na dno żołądka, gdzie narząd ten łączy się z jelitem cienkim. Tę część nazywa się połączeniem żołądkowo-dwunastniczym. Jest tam umięśniony "zawór" - zwieracz odźwiernika - który działa jak bramkarz w nocnym klubie i decyduje, komu wolno przejść, a komu nie. Kiedy zwieracz jest zwężony, zamknięty, zatrzymuje spożyty pokarm w żołądku i tam pastwią się nad nim soki trawienne, jest też poddawany mechanicznemu zgniataniu. Kiedy uzna, że coś zostało wystarczająco rozdrobnione, otwiera się i pozwala pokarmowi przedostać się do dwunastnicy. Cały proces musi być starannie zarządzany, dlatego właśnie tam na dole jest tak dużo komórek nerwowych.

Tylko świeżo wyciskane soki, stanowią dobre źródło składników odżywczych (fot. Silviarita/pixabay.com)
Tylko świeżo wyciskane soki, stanowią dobre źródło składników odżywczych (fot. Silviarita/pixabay.com)

W każdym razie po krótkiej chwili zwieracz odźwiernika zdecydował, że sok jabłkowy, który wypiłem, jest w porządku, więc pozwolił mu przepłynąć do jelita cienkiego - wyglądało to jak opróżnianie wanny z wody po wyjęciu korka.

Wynika z tego cenna lekcja dla każdego, kto chce schudnąć - nie warto spożywać kalorii w płynie. W przeciwieństwie do tych w formie stałej kalorie, które spożywamy jako napoje, nie dają uczucia sytości. Do najgorszych winowajców należą przysmaki, jakie niektórzy chętnie nazywają zdrowymi. Przekonuje się nas szczególnie, że soki owocowe i smoothie nam służą, ponieważ pochodzą z naturalnych źródeł i zawierają witaminy. Prawda jest taka, że o ile nie są świeżo przygotowane, to nie stanowią zbyt dobrego źródła składników odżywczych. Dobrze spełniają inną funkcję, która stała się przyczyną ich popularności - bardzo szybko dostarczają mózgowi dawkę cukru. (...)

Zdradliwe procenty

Alkohol, podobnie jak każdy inny napój, szybko wpływa do żołądka. Jeśli żołądek jest pusty, trunek podrażni błonę śluzową, sprawi, że naczynia krwionośne się rozszerzą, co przyspieszy wchłanianie alkoholu i spowoduje, że więcej dostanie się go do krwi. Jeśli przed piciem coś zjadłeś - zwłaszcza coś tłustego - pokarm skutecznie osłoni twój żołądek i zadziała jak fizyczna bariera dla napitku. Wtedy alkohol, zamiast przenikać wprost do naczyń krwionośnych w żołądku, przepłynie przez zwieracz odźwiernika do jelita cienkiego.

W jelicie cienkim wchłania się większość alkoholu. Jeśli trafia on do krwi tą drogą, mija więcej czasu, zanim dotrze do krwiobiegu i do mózgu. Jeśli pijesz na pusty żołądek, mózg otrzyma największą dawkę alkoholu mniej więcej 30-60 minut później. Jeśli zjesz coś tłustego przed piciem, szczytowa dawka dotrze do mózgu nawet o godzinę później.

Alkohol wpływa na mózg, osłabiając ośrodki kontroli. Chociaż czasem odczuwamy to inaczej, alkohol nie jest substancją stymulującą. Kiedy za dużo wypiję, zwykle przez krótki czas bawię się bez zahamowań, a potem mam zjazd i wielką ochotę położyć się spać. Gdy wypiję więcej niż dwa kieliszki wina, prędko przestaję być dobrym towarzyszem rozmowy. Zatem by spowolnić picie, wypijam na zmianę kieliszek wina i szklankę wody.

Wątroba może rozłożyć mniej więcej jedną jednostkę alkoholu (ok 125 ml wina) w godzinę (fot. freestocks.org/pexels.com)
Wątroba może rozłożyć mniej więcej jedną jednostkę alkoholu (ok 125 ml wina) w godzinę (fot. freestocks.org/pexels.com)

Gdy alkohol znajduje się w twoim organizmie, wątroba zaczyna ciężką pracę nad jego rozłożeniem. Najpierw zmienia go w łagodnie toksyczną substancję - aldehyd octowy. Jest on potem przekształcany w ocet (kwas octowy), a w końcu w dwutlenek węgla i wodę. To właśnie nagromadzenie aldehydu octowego (bardziej toksycznego od alkoholu) powoduje czerwienienie na twarzy i sprawia, że kac jest tak nieprzyjemny. Wątroba może rozłożyć mniej więcej jedną standardową jednostkę alkoholu w godzinę (SJA - 10 gramów lub 12,5 mililitra czystego alkoholu etylowego, czyli mniej więcej 1 litr piwa na godzinę). Jeśli będziesz pić szybciej, wstawisz się. Jeśli często będziesz sporo pić, w końcu zniszczysz sobie wątrobę. (...)

Czy mieszanie różnych trunków sprawia, że upijamy się bardziej? Mówiąc ogólnie, nie. To, jak bardzo się upijesz, zależy głównie od tego, ile alkoholu spożyjesz, chociaż wyjątkiem są tu alkohole gazowane. Jeśli postanowisz zacząć wieczór od kieliszka szampana (albo wina musującego), dwutlenek węgla zawarty w napoju otworzy zwieracz odźwiernika łączący żołądek z jelitem cienkim, co pozwoli alkoholowi szybciej trafić do krwiobiegu i szybciej cię upić. (...)

Warzywa przed kamerą

Dzięki kamerze, którą mój żołądek wyraźnie uznał za twardy orzech do strawienia, mogłem obserwować przebieg fascynującego procesu. Stałe części pokarmu były wkrótce miażdżone przez mięśnie żołądka i równocześnie zalewane sokami trawiennymi (wydzielanie soków trawiennych następuje, gdy widzimy jedzenie, czujemy jego zapach, a nawet gdy o nim myślimy). To właśnie to połączenie ruchów i procesów chemicznych zmienia kęsy jedzenia w kremową papkę zwaną chymusem.

Kawałki zielonych warzyw przelatywały przed kamerą razem z mniej rozpoznawalnymi białymi kawałkami czegoś, co, jak sądziłem, musiało być mięsem - czekało je wkrótce rozłożenie na włókna. Warzywo, które zjadłem, jarmuż, jest bardzo włókniste, dlatego żołądkowi trudno było je przetworzyć. Z kolei frytki szybko zaczęły się rozpadać pod wpływem kwasu i enzymów. Zmienione w papkowatą masę jako pierwsze spośród stałych pokarmów trafiły do kolejnej części przewodu pokarmowego, jelita cienkiego.

Podobnie jak słodki napój, który wypiłem wcześniej, pokarmy takie jak makaron, ziemniaki, ryż i chleb zawierają mało błonnika i szybko zmieniane są w energię. Kiedy już dotrą do jelita cienkiego, są rozkładane i wchłaniane, by dostarczyć do krwi dużą dawkę cukru. Z kolei pokarmy bogate w białko, tłuszcz czy błonnik są przetwarzane i wchłaniane znacznie dłużej.

Szybko wchłaniane węglowodany obecne w chlebie powodują skok poziomu cukru we krwi, co sprzyja tyciu i cukrzycy typu 2 (fot. Flo Maderebner / pexels.com)
Szybko wchłaniane węglowodany obecne w chlebie powodują skok poziomu cukru we krwi, co sprzyja tyciu i cukrzycy typu 2 (fot. Flo Maderebner / pexels.com)

Ograniczenie spożycia szybko wchłanianych węglowodanów, takich jak chleb, ziemniaki i ryż prawdopodobnie pomoże ci uniknąć skoków poziomu cukru we krwi, a zatem zapobiegnie tyciu i cukrzycy typu 2. Jak się jednak przekonamy, różni ludzie różnie reagują na tego typu pokarmy.

Warzywo, które zjadłem, zostało w żołądku zaskakująco długo, podobnie jak stek. Strawienie steku i wydobycie z niego składników odżywczych może zająć kilka godzin - właśnie dlatego mówi się, że mamy drugi żołądek, w którym mieści się deser. Jeśli organizm nie skończył trawić głównego posiłku, mózg może myśleć: "Jestem głodny, pochłonąłbym jeszcze kawałek sernika". Jeśli będziesz jeść powoli, poświęcisz czas na spożycie posiłku i odczekasz jakiś czas po głównym daniu, poczujesz, że chęć na deser zaczyna mijać. Warto jeść powoli również dlatego, że dzięki temu dajesz czas hormonom apetytu, by zaczęły działać. (...)

Trawienny szał

Gdy już miniemy żołądek, docieramy do jelita cienkiego. Jelito cienkie nie jest wcale małe - ma długość od trzech do dziesięciu metrów. To właśnie tutaj przewód pokarmowy naprawdę zaczyna pracę nad jedzeniem, które zmieniło się w żołądku w papkowaty chymus - płynną masę złożoną z soków trawiennych i częściowo strawionego jedzenia.

Co kilka sekund  powierzchnia jelita cienkiego unosi się w konwulsjach, gdy mięśnie falują w ruchu zwanym perystaltyką. Fale te służą mieszaniu małych porcji jedzenia dostarczanego z żołądka do jelit w kontrolowany sposób. Ważne, by były one dobrze skoordynowane, inaczej może dojść do poważnych blokad. Gdy ciasno zbite fałdy na ścianie jelita cienkiego mieszają chymus gorączkowymi ruchami, do jelita zaczynają się wlewać enzymy trawienne z trzustki i woreczka żółciowego. Enzymy te rozkładają jedzenie tak samo, jak enzymy w proszku do prania rozkładają brud. Dzięki nim organizmowi łatwiej wchłonąć składniki odżywcze.  Kawałki jedzenia, których organizm nie jest w stanie strawić, są odsyłane niżej, wygłodniałym mikroorganizmom, które kryją się w jelicie grubym. W jelicie cienkim jest trochę mikroorganizmów, ale znajdują się one bardzo nisko.

Kamera w pigułce, którą połknąłem, przegapiła okazję uchwycenia znacznej części tego ekscytującego trawiennego szału, bo mój zwieracz odźwiernika, ten wybredny bramkarz pilnujący wejścia do jelita cienkiego, uparcie odmawiał przepuszczenia jej do czasu, aż trafiło tam prawie całe jedzenie. Pomyślałem, że to oznaka zadziwiającej inteligencji ciała (przecież nie powinniśmy wpuszczać wszędzie kamerzystów), ale było to frustrujące.

W końcu jednak po raz pierwszy zobaczyłem wnętrze swojego jelita cienkiego. Przypomniała mi się niedawna wycieczka, podczas której nurkowałem w zatoce pełnej wodorostów. W jelicie było mrocznie, wokół pływały kawałki częściowo strawionego jedzenia. W przeciwieństwie do względnie gładkiej powierzchni żołądka ta część jelita pokryta jest milionami kosmków, małych wypustek w kształcie palców, które nadają jej wygląd puszystego ręcznika. Ich celem jest zwiększenie powierzchni jelit, a co za tym idzie - obszaru służącego wchłanianiu składników odżywczych.

Często twierdzi się, że kosmki zwiększają powierzchnię jelit do rozmiaru kortu tenisowego, ale czy to prawda? (fot. Pixabay/Pixabay.com)
Często twierdzi się, że kosmki zwiększają powierzchnię jelit do rozmiaru kortu tenisowego, ale czy to prawda? (fot. Pixabay/Pixabay.com)

Często twierdzi się, że kosmki zwiększają powierzchnię jelit do rozmiaru kortu tenisowego, ale czy to prawda? Grupa nieustraszonych Szwedów z Uniwersytetu w Goeteborgu postanowiła to sprawdzić. Pobrali próbki jelit od zdrowych ochotników, zbadali je pod mikroskopem, policzyli kosmki, a na ich podstawie - powierzchnię, pomnożyli wartość przez długość jelita cienkiego i uzyskali wynik... 30 metrów kwadratowych. Wniosek? "Łączna powierzchnia błony śluzowej jelit u dorosłego człowieka nie ma wielkości kortu tenisowego, ale raczej połowy boiska do badmintona". Może przypomnisz to sobie, kiedy następnym razem będziesz grać w badmintona. (...)

W ciągu ośmiu długich godzin, odkąd połknąłem kamerę w Muzeum Nauki, przebyła ona tylko pięć metrów. Chociaż część publiczności się wykruszyła, przyszli kolejni widzowie. Mniej więcej o 18.00 zostali nagrodzeni widokiem z kamery, która w końcu wydostała się z jelita cienkiego i dotarła do rozległych przestrzeni jelita grubego, krainy legendarnego mikrobiomu. Tutaj po raz pierwszy napotkaliśmy obce gatunki, które kształtują nasze życie pod wieloma zaskakującymi względami. Oczywiście przedtem wiele razy widywałem krewnych swojego mikrobiomu - w końcu 60 proc. kału to bakterie z jelita grubego, a przecież każdy od czasu do czasu przygląda się swojej kupie. Ale nigdy wcześniej nie oglądałem ich w środowisku naturalnym. Mikrobiom w jelitach składa się głównie z bakterii, są tam też jednak grzyby, wirusy i proste, prymitywne zwierzęta, na przykład pierwotniaki. Razem tworzą cudownie złożony ekosystem. (...)

Koniec podróży

Spotkaliśmy kamerę w pigułce, którą połknąłem w Muzeum Nauki, na początku tego rozdziału, gdy wkraczała do królestwa mikrobiomu. Mogłem przez parę chwil zerkać na tę mroczną krainę, ale im dalej zapuszczała się kamera, tym ciemniejsze stawały się obrazy. Poza tym zrobiło się późno, zbliżała się pora zamknięcia muzeum. Zatem widząc, że nie ma zbyt dużych szans na więcej przydatnych nagrań z tego dziwnego, obcego świata, uznaliśmy, że nadszedł czas na zakończenie spektaklu. Publiczność poszła do domu, ja też.

Nieobserwowana kamera w pigułce radośnie podążała dalej moim jelitem grubym - pokonując całe półtora metra - przez umięśnioną okrężnicę aż do odbytu. W końcu, po wielu godzinach (o ile dobrze pamiętam, mniej więcej po 12) opuściła moje ciało. (...)

Podróż od moich ust do muszli klozetowej zajęła kamerze w sumie około 20 godzin. To dość dobry wynik, bo typowy czas pasażu pokarmu (czyli czas od zjedzenia do wydalenia) to - jak podaje Mayo Clinic - zwykle raczej 40 godzin. W wykonanym przez tę instytucję badaniu na zdrowych ochotnikach wykazano, że czas pasażu u mężczyzn wynosił średnio 33 godziny, a u kobiet, które trawiły mniej pospiesznie, średnio 47 godzin.

Książka 'Jelita wiedzą lepiej' została wydana nakładem Wydawnictwa Otwarte (fot. materiały prasowe)
Książka 'Jelita wiedzą lepiej' została wydana nakładem Wydawnictwa Otwarte (fot. materiały prasowe)

*Fragmenty książki "Jelita wiedzą lepiej" w tłumaczeniu Aleksandry Żak

**Śródtytuły pochodzą od redakcji


CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU

Michael Mosley. Studiował medycynę, bo chciał zostać psychiatrą. Porzucił jednak te plany na rzecz telewizji. Wkrótce po studiach pracował w BBC jako dziennikarz naukowy, producent oraz - co przyniosło mu największą sławę i wiele nagród - prezenter programów medycznych. W 2012 spopularyzował dietę 5:2 opartą na krótkotrwałych postach. Jest autorem książek poświęconych odżywianiu i wpływie diety na stan zdrowia.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (27)
Zaloguj się
  • Kasia Jendryczka

    Oceniono 11 razy 7

    Niesamowity widok oglądać siebie od środka.Toż to cała machina konstruktor dostaje Nobla a to i tak za mało.

  • jami100

    Oceniono 3 razy 3

    Jest taka książka "Cicha władza mikrobów", o mikrobiomie właśnie. Godna polecenia.

  • Agata Gr

    0

    Bardzo ciekawy artykul. Przyznaje, ze z powodu moich problemow z jelitami - przede wszystkim czestymi biegunkami, szczegolnie mnie zainteresowal. Moim zdaniem w tym temacie warto tez wspomniec, ze istnieja takie srodki z maslanem sodu - np intesta, ktore reguluja prace jelit i wspomagaja ich motoryke.

  • Agnieszka Kalinowska

    0

    " Najpierw zmienia go w łagodnie toksyczną substancję - aldehyd octowy." (..) To właśnie nagromadzenie aldehydu octowego (bardziej toksycznego od alkoholu) " To jak to jest z tym aldehydem?

  • 3-kuleczka

    Oceniono 7 razy -1

    mozna? można !!!
    Ale polska słuzba zdrowia zaproponuje ci tylko bolesną kolonoskopie, po kilku dniach lekkostrawnej diety [najlepiej same płyny], badanie tak bolesne, ze nie jest sie w stanie tego opisać, a przed badanem trzeba wypić odpowiednia ilośc srodka na przeczyszczenie po którym jeszcze leci ci po nogach w drodze na badanie a na mnie działa dodatkowo wymiotnie

  • semigetuza

    Oceniono 15 razy -3

    niskie ukłony dla redakcji za ten tekst. Pani Żak także. Nasz układ pokarmowy ma więcej neuronow niż rdzen kręgowy. Mozg komunikuje sie z ukl. trawiennym poprzez nerw bledny. lekarze szwedzcy podejrzewja, ze Alzhaimer bierze sie ze zlej diety. Masza mikrobiota to mikrokosmos, otworzyliśmy drzwi do nowego swiata i nie wiemy, dokad nas to zaprowadzi. Wiadomo tylko, ze za 20 lat wiekszosc medycznych podrecznikow wyladuje na smietniku.
    Mamy trzy mozgi - czaszkowy, jelitowy i abkteryjny. Sa dowody, ze zyjace nas bakterie i wirusy poprzez wydzielanie określonych substancji chemicznych wplywaja na nasz układ nerwowy sterując naszymi zachowaniami w kierunku korzystnym dla określonego typu bakterii czy wirusa. Dotyczy to np. chorych na HIV, jeśli zachorują, zmienia sie im psychika w preferencje seksualne. Gwoli ciekawostki - kobieta zachowuje w sobie do końca zycia material genetyczny każdego mężczyzny, z którym odbyla stosunek /nieważne jaki/, w którym doszło do kontaktu spermy z organizmem.
    tak wiec, dziecko poczete z jednym z partnerow może mieć w sobie material genetyczny dowolnego partnera z ktorym uprzednio kobieta wspolzyla. Tak wiec dziecko ostatniego partnera nigdy nie będzie "w pełni" jego dzieckiem, ale może być dzieckiem każdego z poprzednich partnerow. tak samo drugie i kolejne dziecko ma trojke i więcej rodzicow. Ojca, matke i wszystkich starszych braci i siostry. Tak samo sposob porodu ma decydujący wpływ na występowanie chorob autoimmunologicznych wśród dzieci i matek. Szczepienia. dziecko jest odporne an choroby przezyte przez matke, zaczyna sie szzcepic przyszle matki, aby unikac szczepien noworodkow, które sa niekorzystne dla rozwoju ich odporności. bezpiecznie można szczepic dzieci po ukończeniu 1 rz, kiedy ich układ autoimmunologiczny jest już ukształtowany. Szczepienie wcześniejsze brutalnie zaburza budowę układu odpornościowego.
    To sa niezmiernie ciekawe i calkiem nieznane przez szeroki swiat medyczny zagadnienia.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX