Bette Davis

Bette Davis (fot. skeeze / pixabay.com / domena publiczna)

ludzie

Bette Davis. Gwiazda Hollywood, która "wybrała trudniejszą drogę"

Potrafiła być jednocześnie wspaniała i odrażająca. Miała na koncie dwa Oscary i 11 nominacji do tej nagrody, ale zdarzyło jej się szukać pracy przez anons w gazecie. Jednej roli pragnęła rozpaczliwie. Ale dostał ją ktoś inny.

Naprawdę nazywała się Ruth Elizabeth Davis. Urodziła się 5 kwietnia 1908 roku w Lowell w stanie Massachusetts, w rodzinie o walijskich, angielskich i francuskich korzeniach. Niedaleko znajdowało się miasteczko Salem - Davis utrzymywała, że jedną z jej przodkiń była spalona tam na stosie czarownica i to po niej miała odziedziczyć trudny charakter.

Kiedy Betty, jak nazywano małą Ruth Elizabeth, miała siedem lat, jej rodzice się rozwiedli. Parze od dawna się nie układało. Ojciec przyszłej gwiazdy Hollywood, Harlow, był człowiekiem chłodnym, konfliktowym i zgryźliwym. Nawet kiedy Bette zrobiła karierę, nie usłyszała od niego słowa uznania. Po części na złość jemu Davis zmieniła imię z Betty na Bette. Ponoć inspiracją była tytułowa postać z książki Balzaka "Kuzynka Bietka" [ang. "Cousin Bette"- przyp. aut.] - biedna, niezbyt urodziwa kobieta, która postanawia zemścić się na swoich krewnych.

Kilka lat po tym, jak ojciec porzucił rodzinę, matka Bette dostała propozycję pracy jako fotografka w Nowym Jorku. Przeprowadziła się tam wraz z córkami - Bette i Barbarą. Życie Bette jeszcze bardziej niż przenosiny do wielkiego miasta zmieniło kino. Podobno gdy zobaczyła filmy "Mały Lord Fauntleroy" i "Czterech Jeźdźców Apokalipsy", zapragnęła zostać aktorką. Matka doskonale rozumiała artystyczne ambicje córki i bardzo ją wspierała. Opłacała wysokie czesne w szkole baletowej, choć rodzina z tego powodu ledwo wiązała koniec z końcem. Kiedy Bette z bileterki w teatrze awansowała na statystkę w spektaklu, to matka poradziła jej, żeby nauczyła się głównej roli. "Aktorki miewają wypadki" - miała powiedzieć. Jej słowa okazały się prorocze, bo gwiazda przedstawienia wkrótce spadła ze schodów i nie mogła grać. Wystarczyło, że Davis powiedziała reżyserowi, że zna tekst na pamięć, by ten zgodził się ją zatrudnić w zastępstwie. Nie pożałował, bo młoda dublerka zebrała znakomite recenzje.

Bette Davis (fot. Warner Bros. / wikimedia.org / domena publiczna)
Bette Davis (fot. Warner Bros. / wikimedia.org / domena publiczna)

Bette zaczęła grać w przedstawieniach na Broadwayu, powierzano jej coraz ciekawsze role. Podczas jednego ze spektakli wypatrzył ją łowca talentów i zaproponował udział w przesłuchaniu w Universal Studios. Ale choć był to ważny krok w karierze Davis, wcale nie oznaczał spektakularnego przełomu. Dwie pierwsze próby ubiegania się o role skończyły się niepowodzeniem. A kiedy wreszcie Bette udało się zagrać w "Złej siostrze" (1931), jej kreacja przeszła praktycznie bez echa.

Karta odwróciła się w 1932 roku, kiedy Davis wystąpiła w dramacie "Człowiek, który grał Boga". Młoda aktorka dostała propozycję od innej wytwórni - Warner Bros. Oferta była na tyle atrakcyjna, że Bette zdecydowała się podpisać z Warnerami kontrakt na 7 lat. Początkowo wyglądało to na świetną decyzję. Aktorka za rolę w filmie "Kusicielka" dostała nominację do Oscara i w wyścigu po nagrodę pokonała takie gwiazdy jak Katharine Hepburn i Claudette Colbert. Jednak po upragnionej statuetce, zamiast kontynuacji w postaci kolejnych świetnych ról, przyszło załamanie kariery. Bette sporo grała, ale wytwórnia podsuwała jej kiepskie propozycje filmów, w których nie mogła w pełni wykorzystać swojego potencjału. Kontrakt, który miał być gwarancją sukcesu, okazał się kulą u nogi. A Bette była przekonana o swoim talencie. I w przeciwieństwie do wielu koleżanek po fachu, które określała w swoich wspomnieniach mianem "platynowych idiotek z wyskubanymi brwiami, dla sławy gotowych przeczołgać się przez każde łóżko", nie uważała za konieczne zdobywać ról tą drogą.

Kryzys zawodowy zbiegł się z problemami w życiu osobistym. Davis rozwiodła się ze swoją pierwszą miłością, muzykiem Harmonem Nelsonem. Mąż nie był w stanie pogodzić się z tym, że żona zarabiała więcej niż on, a jednocześnie wmawiał jej, że dziecko zakończy jej karierę - dwukrotnie nakłonił ją do aborcji. Po rozstaniu z Nelsonem Bette wyjechała do Anglii, by tam szukać szczęścia. Zagrała w dwóch brytyjskich filmach, choć kontrakt  podpisany z Warner Bros. zastrzegał, że ta wytwórnia ma na Davis wyłączność. Kiedy prawnik Warnerów znalazł aktorkę w Anglii, wpadła w tarapaty. Nie tylko musiała zapłacić wytwórni ogromne odszkodowanie, ale dodatkowo sąd zobowiązał ją do grania w każdym filmie, jaki zaproponują jej bracia. Szczęśliwie jej pierwsza rola po powrocie do USA, w 1937 roku w filmie "Fordanserki", została świetnie przyjęta i aktorka odzyskała dobrą pozycję w Hollywood.

Bette Davis, rok 1937 (fot. RockyandNelson / flickr.com / CC BY 2.0)
Bette Davis, rok 1937 (fot. RockyandNelson / flickr.com / CC BY 2.0)

Królowa Warnera

Davis znów trafiła do czołówki aktorek amerykańskiego kina. Przełom lat 30. i 40.  był najlepszym okresem w jej karierze - nazywano ją wówczas Królową Warnera. Cóż z tego, skoro rola w "Przeminęło z wiatrem", o którą bezskutecznie się ubiegała, przypadła komuś innemu.

Bette marzyła, aby zagrać Scarlett. Co prawda miała konkurencję w postaci największych sław Hollywood, m.in. swojej idolki - Katharine Hepburn i największej rywalki Joan Crawford, ale była przekonana, że talent i pozycja zagwarantują jej wygraną. Okazało się jednak, że żadna z gwiazd roli nie dostała. Fakt, że reżyser Victor Fleming zdecydował się postawić na mało znaną brytyjską aktorkę, Vivien Leigh, był dla Davis prawdziwym policzkiem. W dodatku Leigh za rolę Scarlett dostała Oscara. Co prawda Bette do końca życia we wspomnieniach i wywiadach przekonywała, że przegrana wcale jej nie bolała, ale jej znajomi twierdzą, że było inaczej.

Aktorka nie została jednak z niczym - dostała rolę w "Jezebel", za którą nagrodzono ją drugim w karierze Oscarem, co umocniło jej pozycję w panteonie Królowych Hollywood. Posypały się kolejne propozycje, tym razem ciekawe i pozwalające w pełni pokazać aktorski potencjał Bette. W filmie kostiumowym "Prywatne życie Elżbiety i Essexa" z 1939 roku 31-letnia wówczas Davis wcieliła się w postać dwa razy od siebie starszej angielskiej królowej Elżbiety I. Na potrzeby filmu zgoliła brwi i część włosów nad czołem. Film okazał się ogromnym sukcesem. Kolejne produkcje przynosiły następne nominacje do Oscarów. Bette była pod tym względem prawdziwą rekordzistką - w latach od 1939 do 1943 włącznie co roku otrzymywała nominacje do nagrody w kategorii najlepsza aktorka pierwszoplanowa. Po niej wyczyn ten udał się już tylko Greer Garson, gwieździe filmu "Pani Miniver".

Bette Davies i Errol Flynn w filmie 'Prywatne życie Elżbiety i Essexa' (fot. Hurrell dla Warner Bros. / wikimedia.org / domena publiczna)
Bette Davies i Errol Flynn w filmie 'Prywatne życie Elżbiety i Essexa' (fot. Hurrell dla Warner Bros. / wikimedia.org / domena publiczna)

Wydawało się, że od dna Davis odbiła się też w życiu prywatnym - wyszła za mąż po raz drugi, tym razem za pilota Arthura Farnswortha. Niestety, również on nie był gotowy do roli ojca i skutecznie zniechęcał żonę do macierzyństwa. Zaledwie kilka lat po ślubie zginął w wypadku. Bette, która na ekranie grała role silnych kobiet, powiedziała później, że musiała być taka również w życiu. "To ja musiałam być silna i twarda, ponieważ nie miałam mężczyzny, na którym mogłam polegać, i nie chciałam, żeby wszyscy się dowiedzieli, że tak naprawdę jestem delikatna i słaba" - wyznała w rozmowie z Charlotte Chandler, autorką jej biografii zatytułowanej "Bette Davis".

Bette do końca życia szukała mężczyzny, który zastąpiłby jej chłodnego i niedostępnego ojca. Chociaż chlubiła się tym, że pierwszy raz wychodziła za mąż jako dziewica, w późniejszych latach była uwikłana w wiele romansów, m.in. z takimi sławami jak miliarder Howard Hughes. Chcąc zrobić na złość znienawidzonej rywalce, Joan Crawford, uwiodła jej narzeczonego, aktora Franchota Tone'a. Po latach przyznała, że jej prawdziwą miłością był reżyser William Wyler. Za swój błąd uważała fakt, że kiedy jej się oświadczył, wodziła go za nos tak długo, aż ten się rozmyślił i ożenił się z inną.

Wydawało się, że ukojenie Davis znalazła w ramionach malarza Williama Granta Sherry'ego. To ze związku z nim miała córkę Barbarę. Niestety, jej narodziny wcale nie były gwarantem rodzinnego szczęścia. Bette nie zamierzała rezygnować z kariery. A kiedy początkowa wzajemna fascynacja małżonków minęła, związek zaczął się rozpadać. Kłótnie potęgowane wzajemnymi zdradami i pitym w hurtowych ilościach alkoholem spowodowały, że Davis po zaledwie pięciu latach rozwiodła się z Sherrym i niebawem wzięła kolejny ślub, tym razem z aktorem Garym Merrillem. Nowożeńcy postanowili adoptować dwójkę dzieci: Michaela i Margot. Dziewczynka okazała się ciężko chora, miała nieodwracalnie uszkodzony mózg. Para oddała ją do zakładu opieki.

Bette Davis i Gary Merrill. Wspólnie zagrali w firmie 'Wszystko o Ewie' (fot. Warner Bros. / wikimedia.org / domena publiczna)
Bette Davis i Gary Merrill. Wspólnie zagrali w firmie 'Wszystko o Ewie' (fot. Warner Bros. / wikimedia.org / domena publiczna)

Odwieczne rywalki

W drugiej połowie lat 40. szczęście znów zaczęło się odwracać od Davis. Aktorka rozważała nawet pożegnanie z zawodem. Chwilową poprawę przyniosła jej rola w niezapomnianym dramacie "Wszystko o Ewie". Film uważany jest do dziś za jedno z największych arcydzieł kina. Bette zagrała w nim podstarzałą gwiazdę, która pomaga zrobić karierę swojej fance. Obraz pozostaje rekordzistą pod względem nominacji do Oscara - zdobył ich aż 14. Żaden inny nie pobił tego wyniku, zrównać się z nim udało się tylko "Titanicowi" i "La La Land". Również rola Davis została świetnie przyjęta, ale tym razem aktorka nie dostała statuetki i musiała się zadowolić Złotą Palmą w Cannes. Jednak nie to było największym rozczarowaniem.

Po sukcesie znów nastąpił kryzys, któremu winna była sama Bette. Kiedy zaproponowano jej rolę w adaptacji sztuki Tennessee Williamsa "Tramwaj zwany pożądaniem", odrzuciła ją. Miała poczucie, iż może przebierać w propozycjach. Okazało się jednak, że nawet pozycja Królowej Warnera nie gwarantuje dożywotniej sławy i pomyślności. Blanche Dubois zagrała ostatecznie Vivien Leigh - ta sama, która sprzed nosa sprzątnęła Davis rolę Scarlett O'Hary. Leigh znów nagrodzono Oscarem, a Bette tym razem nawet nie próbowała ukrywać swoich uczuć - przyznała, że popełniła największy błąd w karierze. Co prawda w 1950 roku pojawiła się w jej aktorskim CV kolejna nominacja za film "Gwiazda", ale Bette statuetki nie zdobyła. Na domiar złego aktorka zaczęła się borykać z problemami ze zdrowiem. Z powodu zapalenia szczęki musiała odrzucić kolejne role. Po wyzdrowieniu była tak zdesperowana, że umieściła w gazecie anons, głoszący, że szuka pracy.

Pomoc przyszła z najbardziej nieoczekiwanej strony - od odwiecznego wroga i rywalki, Joan Crawford. Przyczyn wzajemnych animozji pomiędzy kobietami było wiele: od podobnego emploi i walki o te same role, przez odbijanie sobie nawzajem kochanków, na trudnych charakterach obu pań skończywszy. Wydawać by się jednak mogło, że film "Co się zdarzyło Baby Jane", przy którym współpracę zaproponowała Bette Joan Crawford, zaowocuje zawieszeniem broni. Nic bardziej mylnego. Chociaż ta niskobudżetowa produkcja opowiadająca historię dziecięcej gwiazdy, która opiekuje się niepełnosprawną siostrą, przerosła oczekiwania całej ekipy i była wielkim sukcesem, okazało się, że zakopanie topora wojennego to pozory.

To, co się działo na planie, stało się materiałem na kolejne produkcje, m.in. zrealizowany w 2017 roku przez stację FOX serial "Konflikt. Bette i Joan". W jednej ze scen "Co się zdarzyło Baby Jane" Davis zrzuca Joan ze schodów. W swoich wspomnieniach Bette pisała, że był to jeden z najprzyjemniejszych momentów w jej karierze. W innej scenie kopie ją w głowę - wczuła się w rolę tak, że jej partnerce trzeba było założyć kilka szwów. Wiedząc, że mężem Crawford jest członek zarządu koncernu PepsiCo, Bette kazała postawić na planie automat z coca-colą. Joan nie pozostała jej dłużna - podczas kręcenia sceny, w której Davis wlecze ją po podłodze, włożyła do kieszeni obciążniki, przez co filigranowa, mierząca zaledwie 160 cm wzrostu koleżanka nie mogła jej uciągnąć i nadwyrężyła sobie plecy.

Wzajemna niechęć sprawiła, że aktorki wypadły w swoich rolach niezwykle autentycznie. I chociaż Jack Warner, kiedy dostał propozycję wyprodukowania filmu, miał początkowo powiedzieć, że "nie da na te stare wiedźmy złamanego pensa", później gratulował sobie, że jednak pozwolił się przekonać. Z zawodowego pojedynku zwycięsko wyszła Davis - to przede wszystkim jej rolę doceniła krytyka. Bette znów odbiła się od dna, świetnie zagrała w filmach "Kto leży w moim grobie" i "Dokąd poszła miłość". Jednak za największy sukces z tego okresu uważa się obraz "Nie płacz, Charlotto" z 1964 roku. Tym razem to Davis zbudowała świetną kreację na roli, którą odrzuciły jej rywalki - Vivien Leigh i Katharine Hepburn.

Davis nie wyciągnęła jednak wniosków z przeszłości i odzyskana sława po raz kolejny zawróciła jej w głowie. Aktorka odrzuciła rolę w filmie "Kto się boi Virginii Wolf", za którą Oscara otrzymała Elizabeth Taylor. Pomimo tego błędu Davis w latach 70. pozostała aktywna zawodowo, a w 1977 roku spotkało ją ogromne wyróżnienie: jako pierwsza kobieta w historii została nagrodzona przez Amerykański Instytut Filmowy prestiżową statuetką za całokształt osiągnięć aktorskich. Dzięki niej znów mogła przebierać w rolach.

Bette Davis (fot. Roland Godefroy / wikimedia.org / domena publiczna). Po prawej z Ronaldem Reaganem (fot. White House Photo Office, wikimedia.org / domena publiczna)
Bette Davis (fot. Roland Godefroy / wikimedia.org / domena publiczna). Po prawej z Ronaldem Reaganem (fot. White House Photo Office, wikimedia.org / domena publiczna)

"Starość nie jest dla mięczaków"

Davis nie mogła jednak nie dostrzec, że z piedestału zaczęły ją spychać młodsze i bardziej przebojowe koleżanki. Momentem, w którym do Bette dotarło, że nie jest już gwiazdą światowego formatu, było spotkanie z Beatlesami w modnym klubie w Londynie. Poprosiła ich o autograf dla córki. Jak pisała we wspomnieniach, dali go jej, ale ze zwykłej uprzejmości, a nie dlatego, że ją rozpoznali. Wkrótce z jej ust miały paść znamienne słowa: "Starość nie jest dla mięczaków". I miała rację, bo życie mocno ją doświadczyło.

Najpierw zdiagnozowano u niej raka piersi i musiała poddać się mastektomii, następnie podczas pobytu w szpitalu dostała kilka wylewów, które poskutkowały częściowym paraliżem. Ale najbardziej bolesny cios zadała Bette jej rodzona córka, Barbara. Niedługo przed śmiercią schorowanej matki wydała zatytułowaną "My mother's keeper" ["Opiekunka mojej matki"- przyp. aut.] książkę, w której opisała Bette jako wiecznie nieobecną, zmagającą się z problemem alkoholowym jędzę i agresywną despotkę, która wyładowywała na niej swoje frustracje. Przyjaciele Bette stanęli w jej obronie, nawet były mąż Gary Merrill potępił Barbarę, a adoptowany syn Michael zerwał kontakty z siostrą. Davis wydziedziczyła córkę i do śmierci odmawiała utrzymywania z nią kontaktu. "Nigdy nie doszłam do siebie po zdradzie rodzonej córki" - zwierzyła się swojej biografce Charlotte Chandler. Cały majątek zapisała w spadku synowi i wieloletniej sekretarce, Kathryn Sermak.

Bette była u schyłku życia. Pojawiły się przerzuty nowotworu i wkrótce po odebraniu nagrody na festiwalu w San Sebastian, 6 października 1989 roku, aktorka zmarła. Na jej grobie wyryto znakomicie podsumowującą jej życie sentencję: "She did it the hard way" - "Wybrała trudniejszą drogę".

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU


Natalia Jeziorek. Absolwentka Wydziału Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej UJ i Wydziału Form Przemysłowych ASP. Na florenckiej Polimodzie studiowała fashion marketing i organizację eventów. Obecnie współpracuje z magazynem "K MAG", portalami Sezon, Pride i Enter the Room.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (4)
Zaloguj się
  • hejter-skejter

    Oceniono 5 razy 3

    Bette Davis Eyes.

  • kazik966

    Oceniono 2 razy 2

    Ostatnio obejrzałem Co się zdarzyło Baby Jane,i rola Davis powaliła mnie.Uważam ją za jedną z najlepszych w historii kina.Dzisiaj zapomnianą.

  • golass

    Oceniono 3 razy 1

    wspaniala postac.

  • waldemar cebula

    0

    gwiazda przedstawienia spadla przypadkiem ze schodow i nie mogla zagrac a betty za rada przewidujacej matki znala tekst na pamiec i mogla ja zastapic( klasyka). przypadki rzadza swiatem. za kazdym przypakiem stoi jaks rezyser.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX