16.10.2008 r., Rzym. Ówczesny papież Benedykt XVI i kardynał Stanisław Dziwisz na premierze filmu o Janie Pawle II

16.10.2008 r., Rzym. Ówczesny papież Benedykt XVI i kardynał Stanisław Dziwisz na premierze filmu o Janie Pawle II (fot. Adam Kozak/AG)

wywiad Gazeta.pl

Prof. Stempin: My, Polacy, w Kościele katolickim nie szukamy zbawienia. Szukamy tożsamości narodowej

- Polski Kościół potrzebuje splendoru, potrzebuje władzy i nie chce jeździć starym fordem. Są biskupi, którzy czekają na odejście Franciszka i marzą, że zostanie wybrany jakiś Benedykt XVII - mówi prof. Arkadiusz Stempin. Mogą się rozczarować, bo obecny papież robi wszystko, by jego następca nie był konserwatystą.

Panie profesorze, kiedy poszła na Twitterze fałszywa informacja o śmierci Benedykta XVI, niektórzy prawicowi publicyści dali się nabrać i pisali emocjonalne pożegnania dobrego, konserwatywnego papieża, który stał na straży doktryny, tradycji. Skąd takie reakcje?

- Po pierwsze, uśmiercenie papieża Benedykta XVI przypomina jakąś obsesję. Dwa lata przed jego abdykacją kardynał Palermo Paolo Romeo podczas swojej wizyty w Chinach "prorokował", i to całkiem poważnie, że papież umrze w przeciągu 12 miesięcy. Inny purpurat, Dario Castrillon Hoyos z Kolumbii, o tych rewelacjach doniósł w poufnym liście Benedyktowi XVI. W oparciu o informacje od obydwu kardynałów po Watykanie rozchodziła się pogłoska o rychłym zamachu na Głowę Kościoła. Jak wiadomo, do niego nie doszło.

A po drugie: uśmiercenie dobrego pasterza, jakim był Benedykt XVI, przez konserwatywne portale katolickie odpowiada ich nieufności wobec zbyt liberalnego ich zdaniem papieża Franciszka. Także Polacy i polski Kościół, w swojej większości śledząc poczynania obecnego papieża, obawiają się rozmycia polskiej tożsamości i ortodoksji katolickiej.

{30.07.2016 Krakow , ul. Franciszkanska . Papiez Franciszek w drodze do Brzegow .Fot. Jakub Porzycki / Agencja Gazeta
Papież Franciszek na Światowych Dniach Młodzieży w Krakowie (fot. Jakub Porzycki/AG)

Ale dlaczego w globalnym, powszechnym Kościele Franciszka miałaby się rozmyć polska tożsamość?

- Bo my Polacy w Kościele katolickim nie szukamy przede wszystkim zbawienia. Szukamy właśnie tożsamości narodowej.

Zaraz, zaraz, jakże to: my, patrioci, z Bogiem, honorem i Ojczyzną na sztandarach nie wiemy, kim jesteśmy?

- Nie wiemy. Jesteśmy amorficzni i dlatego boimy się konfrontacji z tym, czego nie znamy. Choćby liberalizm traktujemy jako zagrożenie. Ten liberalizm, którego nie bał się Jan Paweł II, gdy namawiał Polskę do wejścia do UE. Liczył na to, że poprzez obecność naszego kraju i całej Europy Środkowo-Wschodniej we Wspólnocie, Unia zyska trochę więcej metafizycznej tożsamości, której jej brakowało po 1990 roku. 

Czy tę zagubioną tożsamość jesteśmy w stanie odnaleźć w ortodoksji katolickiej?

- Tak nam się wydaje. Tylko jakim kosztem! Jedną z konsekwencji szukania przez Polaków w religii tożsamości narodowej zamiast miłości bliźniego i perspektywy zbawienia są potężne podziały w społeczeństwie. Skutkiem tych poszukiwań tożsamości jest praktyczne rozbicie Polaków na dwie tożsamości. Rozbicie polityczne i kulturowe.

To jakie to są te dwie tożsamości?

- Jedna: Polaka swobodnie poruszającego się po zglobalizowanym świecie, otwartego. I druga: Polaka nieufnego, dla którego świat zaczął pędzić zbyt szybko, który tego świata już nie rozumie. A skoro jest ten Polak amorficzny, to boi się wszelkich zagrożeń, w tym także ataku na swoją religijność. Stąd reaguje jak jeż: Nastrasza się.

Czy Franciszek nie stał się - w bardzo dużym uproszczeniu - papieżem Kościoła liberalnego, Kościoła elit, intelektualistów spod znaku "Tygodnika Powszechnego" czy "Więzi", czyli kościoła w Polsce niszowego?

- Zapewne tak. Choć nie przeciwstawia się religijności ludowej, obecnej na kontynencie Ameryki Południowej, to zarazem otwiera się na wszystkich ludzi. Także tych, którzy w Kościele robią za św. Magdalenę, czyi uchodzą za obarczonych hipoteką potępienia, jak rozwodnicy czy homoseksualiści. Jednocześnie występuje przeciwko spetryfikowanym strukturom w łonie kościelnej centrali, napotykając na olbrzymi opór materii. Dam na to bliski nam przykład: Sprawa oskarżonego o pedofilię abp Wesołowskiego.

A co to ma do rzeczy?

- Lider organizacji zrzeszającej miliard ludzi trzy razy musiał osobiście interweniować w polskim Kościele w sprawie jednego, choć prominentnego człowieka! Bo zawiodły odpowiedzialne za to struktury. Raz: zwalnia Franciszek Wesołowskiego z posługi na Dominikanie - tylko na podstawie doniesień medialnych. Dwa: gdy Wesołowski przyjeżdża do Rzymu, i zamiast siedzieć w areszcie, dzięki układom w rzymskiej kurii pałęta się swobodnie po ulicach Wiecznego Miasta, papież osobiście interweniuje, wsadzając go za kraty. I po trzecie - wytacza mu proces kanoniczny - czyli znów decyduje on sam. Nie interweniuje odpowiedzialna za to kuria rzymska. I nie interweniuje też polski Kościół, który w sprawie aborcji ustami kardynała Stanisława Dziwisza potrafi powiedzieć, że prawo boskie jest ważniejsze od prawa państwowego.

30.07.2016 Krakow . Sanktuarium Jana Pawla II . Ksieza w czasie mszy . Papiez Franciszek  w Sanktuarium sw. Jana Pawla II z kaplanami , osobami konsekrowanymi i seminarzystami z Polski w czasie Swiatowych Dni Mlodziezy . Fot. Kuba Ociepa / Agencja Gazeta
Papież Franciszek celebruje mszę św. w Krakowie (fot. Jakub Ociepa/AG)

Dostojnik kościelny otwarcie kwestionuje hierarchię źródeł prawa w świeckim państwie.  

- Mnie przeraziło też, że powiedział to kardynał Dziwisz, który był rzekomo reprezentantem tego bardziej liberalnego Kościoła, nazywanego "łagiewnickim".

Coś takiego w ogóle istnieje?

- Nie. Obecnie każdy z biskupów reprezentuje swoją opcję. Większość w polskim episkopacie konserwatywną.

Czy zgodzi się pan z tezą, że po śmierci paru światłych biskupów i odejściu ze stanu duchownego paru teologów w rodzaju Tadeusza Bartosia, a przede wszystkim po śmierci papieża Jana Pawła II potencjał polskiego Kościoła mocno osłabł.

- Śmierć Jana Pawła II była dla polskiego Kościoła ciosem. Nie miejmy złudzeń - polski Episkopat prowadził do mniej więcej 2002 roku Karol Wojtyła. To się skończyło. Po drugie, przez lata funkcję przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski i prymasa Polski łączyła jedna osoba - kardynał Józef Glemp. Dziś prymas Wojciech Polak jest już tylko honorowym depozytariuszem grobu św. Wojciecha w Gnieźnie. Nie ma takiej władzy jaką mieli Wyszyński czy Glemp. Brakuje też, jak pan to nazwał, "światłych" osobowości typu abp.  Józefa Życińskiego, abp. Henryka Muszyńskiego, abp. Tadeusza Pieronka czy abp. Alfonsa Nosola. Dzisiejsi - Grzegorz Ryś (abp Łodzi) i Wojciech Polak (prymas, abp Gniezna) wiosny nie czynią. W efekcie polski Episkopat podlega tym samym procesom, jakim podlegał wcześniej Episkopat niemiecki - nie ma ani jednoosobowego lidera, ani jednolitego frontu, jest pluralistyczny, z przewagą konserwatywnych poglądów teologicznych, pastoralnych, doktrynalnych.

^13.08.1991 KRAKOW PAPIEZ JAN PAWEL II PORTRET FOT. SLAWOMIR SIERZPUTOWSKI / AGENCJA GAZETA
Papież Jan Paweł II, 1991 r. (fot. Sławomir Sierzputowski/AG)

W efekcie pojawiają się księża, którzy głoszą poglądy całkowicie sprzeczne z nauczaniem papieża. Za Jana Pawła II taki ksiądz nawet by nie pisnął innym głosem niż Wojtyła. Nawet ojciec Rydzyk musiał uważać, co mówi. Dlaczego teraz jest inaczej?

- Bo biskupi w Polsce boją się, że Kościołowi katolickiemu może przydarzyć się pod przewodnictwem Franciszka to samo nieszczęście, co ZSRR za Gorbaczowa. Rozmycie ortodoksji grozi kolapsem, rozpadem.

Rozpad po reformach? A nie jest tak, że to my Polacy pierwsi przystąpimy do schizmy?

- Niestety trochę tak jest. Polski Kościół na poziomie parafii nie oddycha Kościołem powszechnym, uniwersalnym. Nawet papież emeritus Benedykt XVI liczył się z tym, że jeśli Kościół katolicki będzie kroczył w kierunku ortodoksji, to stanie się kościołem mniejszościowym, tracą po drodze wiernych. Natomiast w Polsce hierarchia myśli, że obronić się może tylko Kościół ortodoksyjny - na dodatek pozostając jednocześnie kościołem masowym.

18.12.2015 Torun . Ojciec Tadeusz Rydzyk celebruje msze w nowo wybudowanym i poswieconym wlasnie kosciele pw . Najswietszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i sw . Jana Pawla II przy Drodze Starotorunskiej w Toruniu .Fot. Wojciech Kardas / Agencja Gazeta
Ojciec Tadeusz Rydzyk, dyrektor Radia Maryja (fot. Wojciech Kardas/AG)

Uda się? Kościół Jana Pawła II był Kościołem masowym mimo ortodoksji polskiego papieża, bo ów papież miał charyzmę.

- Nie. To Benedykt ma rację: jeśli Kościół pozostanie zamknięty  w kokonie ortodoksji, musi się liczyć z tym, że nie będzie masowy. Co widać choćby w Polsce - dane pokazują, że coraz mniej ludzi wierzy i chodzi na mszę i do komunii. A relacje między kościołem a państwem zaczynają przypominać końcówkę lat 80, kiedy to władza komunistyczna, czując, że spada po równi pochyłej, próbowała ratować się poprzez flirt z Kościołem. Ułatwiając mu posługę duszpasterską, ale i wyposażając w ornamentykę władzy. Stąd polski Kościół i dziś potrzebuje splendoru, tej ornamentyki władzy. A biskupi nie chcą jeździć starym fordem jak papież Franciszek. Bo inaczej stracą autorytet. Dlatego wielu z nich, nie tylko w Polsce, czeka na odejście Franciszka i marzy o tym, że zostanie wybrany nowy Benedykt XVII.

26.05.2006 CZESTOCHOWA   WIZYTA PAPIEZA BENEDYKTA XVI W POLSCE [ PAPIEZ BENEDYKT XVI ]N/Z MSZA NA JASNEJ GORZEFOT. WOJCIECH OLKUSNIK / AGENCJA GAZETA
Papież Benedykt XVI w Częstochowie (fot. Wojciech Olkuśnik/AG)

Dlaczego, skoro Polaków kole w oczy przepych władzy świeckiej, a wielu kole też przepych dostojników Kościoła, nie są w stanie wyobrazić sobie Kościoła ubogiego? Taki kościół na przykład w Ameryce Łacińskiej wierni akceptują.

- Tak jak wielu Amerykanów iluzorycznie uznało Donalda Trumpa, członka establishmentu, za buntownika przeciwko temu establishmentowi, tak spora część katolików nie rozumie, że Franciszek odzwierciedla charakterystyczny dla naszych czasów bunt dołów przeciwko elitom. Na pewno obecny papież próbuje podążać inną drogą niż Jan Paweł II i Benedykt XVI. Upraszczając, Franciszek chce kosztem odejścia od ortodoksji zachować masowy charakter Kościoła.

Ponownie: uda się?

- Nie wiadomo. Obie recepty - i Jana Pawła II i Benedykta XVI, nie sprawdziły się. Nie wiemy, czy zadziała metoda Franciszka. Uczciwie trzeba powiedzieć, że we Włoszech, pomimo tego, że papież wciela swoją wizję ubogiego Kościoła ubogich ludzi, a politykę personalną prowadzi zgodnie z tą maksymą, obsadzając stolice biskupie duchownymi, to nie przekłada się to na zwiększoną religijność wśród Włochów. Efektu Franciszka nie ma. Woda na młyn dla jego wewnętrznych oponentów.

Czy  sądzi pan, że Franciszek tak samo jak Benedykt, abdykuje?

- Tak. W chwili, gdy zabraknie mu sił fizycznych, ustąpi.

Byłem pod wrażeniem, gdy ustępujący Benedykt zapowiedział absolutną wierność Franciszkowi.

- I to trzeba mocno podkreślić. Były oczywiście obawy, czy Rzym wytrzyma dwóch papieży.

{30.07.2016 Krakow , ul. Franciszkanska . Papiez Franciszek w drodze do Brzegow .Fot. Jakub Porzycki / Agencja Gazeta
Papież Franciszek na Światowych Dniach Młodzieży w Krakowie (fot. Jakub Porzycki/AG)

Całkiem nieźle im to wychodzi.

- Mało tego! Wiem, z moich źródeł, że konserwatywne kręgi w Watykanie chciały wykorzystać Benedykta XVI jako fasadową figurę przeciwstawiającą się Franciszkowi. Nie dał się! Nie dał się pomimo, że jego filozofia teologiczna nie jest tożsama z filozofią Franciszka. Ale uznał, że jest tylko jeden papież. Wie pan, dlaczego?

Bo zna historię Kościoła i czytał o chaosie, który panował, gdy wybierano antypapieży.

- To raz. A dwa, że nawet taki intelektualista jak Joseph Ratzinger, który teologicznie i filozoficznie Franciszka przewyższa o głowę, ma zaufanie do Boga. Ufa, że po intymnej rozmowie z Nim, tą ostateczną instancją, słusznie abdykował i powierzył stery Kościoła w nowe ręce. Benedykt wierzy głęboko, że Franciszka wybrał Duch Święty. I nigdy nie stanął i nie stanie na czele frondy wobec obecnej głowy Kościoła.

Ale Benedykt chyba nie ustąpił, żeby walczyć. Ustąpił, bo miał dość.

- Może zabrzmieć to paradoksalnie, ale Benedykt był - i jest - wyłącznie pobożnym papieżem. Inaczej mówiąc: nie ma w nim ani krzty iskry politycznej. To człowiek, który wyrósł w Republice Federalnej Niemiec czasów Konrada Adenauera, gdzie episkopat żył jak u Pana Boga za piecem, nie musząc wić się w przestrzeni politycznej jak np. Karol Wojtyła w komunistycznej Polsce. Benedykt, wybitny teolog i profesor uniwersytecki, nigdy nie nauczył się kościelnego managementu. W tym sensie przegrał swoje papiestwo!

Przegrał? Z kim?

- Z makiawelicznymi hierarchami z kurii rzymskiej w rodzaju kardynała Tarcisio Bertone, którzy lawirowanie w przestrzeni politycznej mają wyssane z mlekiem matki, wynosząc je z Kościoła włoskiego.

Za to Franciszek umie ich trzymać na smyczy.

- Bo Franciszek był zmuszony jako dostojnik argentyńskiego Kościoła przejść przez szkołę polityczną dyktatora Argentyny, generała Jorge Videli. Jakże inteligentnie "wykorzystał" emerytowanego Benedykta! Zapraszał go na każde ważne wydarzenie w Watykanie, aby obecnością konserwatywnego papieża-emeryta legitymizować nowy kurs swojego pontyfikatu i spacyfikować swoich oponentów. To jest z kolei trochę makiaweliczne ze strony Franciszka, ale nawet jeśli papież-Ratzinger miał świadomość, że papież-Bergoglio politycznie dyskontuje jego obecność, to Niemiec nie miał żadnych oporów, żeby dać się tak "manewrować". Bo jako człowiek Kościoła i niepolityczny teolog w stu procentach ufa Bogu, że Franciszek poprowadzi Kościół w dobrym kierunku. Nawet, jeśli się z nim nie zgadza. Nie mówiąc o posłuszeństwie doktrynalnym wobec Franciszka. To tylko letni katolicy mniemają, że mamy dwóch papieży. Jest jeden, Franciszek. Także dla papieża-emeryta Benedykta.


Papież Franciszek i emerytowany papież Benedykt XVI (fot. Mondarte/Wikimedia Commons/CC BY-SA 4.0)

Łatwo jest postawić obu tych papieży na przeciwległych biegunach. A przecież ani z jednego libertyn, ani z drugiego "pancerny kardynał".

- Trafił pan w sedno sprawy. Ratzingera uformował Sobór Watykański II. Wielka reforma Kościoła. Skromny teolog na zajęcia na uniwersytecie pedałował na rowerze. Nawet jeśli lało jak z cebra. Ale zaraz potem przyszły papież bardzo emocjonalnie i osobiście przeżył studencką rewoltę kulturową 1968 r. w Europie zachodniej. To było dla niego doświadczenie egzystencjalne. Wykładał wówczas na uniwersytecie w Tybindze. W epicentrum niemieckiej rewolty kulturowej. To właśnie tam w 1968 roku, studentki wskakiwały na ławki i zrzucały biustonosze w ramach protestu przeciwko stęchłemu konserwatyzmowi i drobnomieszczańskiemu kołtuństwu. W przypadku Niemiec w ramach buntu przeciw generacji ojców, uwikłanej w II wojnę światową, a która przykryła pamięć o swoim uczestnictwie w wojnie sukcesem marki zachodnioniemieckiej.

Ratzingerowi ta pierwotna, studencka rewolta zburzyła świat. Ten człowiek, który należał do największych orędowników zmian w Kościele, przeżył szok! Uciekł z tej Tybingi schronił się za grubymi i bezpiecznymi murami uczelni w Ratyzbonie i za murami kościelnych struktur. Zarzucił swoją otwartość i nie dał się już nigdy więcej namówić na kontakt z tyglem zmian. Jego przemiana była o tyle szokująca, że duchowym ojcem Ratzingera był - konserwatywny wprawdzie - kardynał Joseph Hoeffner, który - uwaga! - należał do głównych architektów progresywnych zmian na Soborze Watykańskim II. A Ratzinger był tak otwartą osobowością, że przed studencką rewoltą, popierał polsko-niemiecką granicę na Odrze i Nysie, choć episkopat niemiecki stanowczo się temu opierał.

Czego Ratzinger tak naprawdę przestraszył się w trakcie studenckiej rewolty? Historia z półnagimi studentkami jest oczywiście smakowita, ale w głębszym wymiarze - dlaczego odrzucił postęp? Bał się, że reformy soborowe rozbiją Kościół?

- W jego oczach rewolta 1968 r. wpisywała się w zimną wojnę, w walkę Zachodu ze Wschodem. Dobra ze złem. Kościół widział się oczywiście aksjologicznie po stronie świata zachodniego, a zrewolucjonizowani studenci byli lewicowi - co lokowało ich po stronie radzieckiego Wschodu. Choć nieprzypadkowo odkryli atrakcyjność myśli marksistowskiej nie w twarzach kremlowskich starców, tylko powabnych Latynosów - Che Guevary i Fidela Castro. W swojej walce z teologicznym marksizmem Ratzinger zyskał sojusznika i pobratymczą duszę w Janie Pawle II, który też pochodził z komunistycznego kraju. A  jak mawiał Stefan Kisielewski, z każdego psa, który rósł pod szafą, musi wyrosnąć jamnik.

29.07.2016 , Krakow . Trzeci dzien wizyty Ojca Swietego . Papiez Franciszek podczas Drogi Krzyzowej .Fot . Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta
Papież Franciszek na Światowych Dniach Młodzieży w Krakowie (fot. Sławomir Kamiński/AG)

Ale kiedy trzeba było - po śmierci Jana Pawła II - zacząć reformę w Watykanie, Benedykt zrobił ten krok.

- I nie dał rady. To, co zaczął, a o co się potknął - bo ani nie udało mu się zreformować kurii, ani uczynić finansów Watykanu bardziej przejrzystymi, ani rozprawić się z Bankiem Watykańskim. A czyż św. Piotr potrzebował banku??? Benedykt  nie uporał się też z najbardziej bolesnym wyzwaniem, czyli penalizacją pedofilii wśród duchownych. To próbuje rozwiązać teraz Franciszek. Mało tego, obecny papież idzie jeszcze dalej! Chciałby komunii dla rozwodników i osób w związkach niesakramentalnych, zwiększenia decyzyjności lokalnych biskupów kosztem władzy kurii rzymskiej, ba, zwiększenia kolegialnej władzy biskupów nad papieżem! I choćby częściowego, czyli wprowadzanego lokalnie, tam, gdzie ma to uzasadnienie kulturowe, kapłaństwa dla żonatych mężczyzn. Np. w Amazonii, gdzie brakuje duchownych wśród żonatych Indian.

Hierarchowie pozwolą mu to przepchnąć?

- Nie. I on o tym wie. Napotyka na te same spetryfikowane struktury, co  Benedykt. Gryzie ścianę. Franciszek ma ponad 80 lat, jedno płuco, problemy z biodrem, utyka... Nie jest okazem zdrowia. Ale za to ma zmysł polityczny. Podnosi do godności kardynalskiej biskupów z tzw. peryferii świata, Ameryki Łacińskiej, Azji, Pacyfiku, Czarnej Afryki. Takich, którzy nie rezydują w pozłacanych pałacach biskupich, bo taki pałac to może stać w Monachium czy w Bolonii. Jego kardynałowie są blisko chałup wiernych i ich biedy. Czyli Franciszek kreuje na kardynałów biskupów ulepionych z tej samej co on gliny. Stara się stworzyć zespół, który na najbliższym konklawe zdobędzie większość i wybierze jako jego następcę jakiegoś postępowego "Franciszka II", a nie konserwatywnego Benedykta XVII. Bo naczelna filozofia Franciszka, która mu przyświeca, brzmi: Biedny kościół biednych ludzi, modlący się nie do karzącego, a do miłosiernego Boga.

05.05.2016 Warszawa . Arkadiusz Stempin ( w niebieskim ) i Waclaw Radziwinowicz podczas spotkania autorskiego - promocji ksiazki A. Stempinia pt.  Sojusznicy '.Fot. Jacek Marczewski / Agencja Gazeta
prof. Arkadiusz Stempin (fot. Jacek Marczewski/AG)

Prof. Arkadiusz Stempin. Historyk, politolog, watykanista, komentator polityczny portalu TOK FM i telewizji POLSAT NEWS. Ukończył studia historyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz germanistykę na Albert-Ludwigs-Universität we Freiburgu. Na tym samym uniwersytecie doktoryzował się i habilitował. Od 2009 roku jest kierownikiem katedry im. Konrada Adenauera w Wyższej Szkole Europejskiej im. ks. J. Tischnera.

Michał Gostkiewicz. Dziennikarz i redaktor magazynu Weekend.Gazeta.pl. Wcześniej dziennikarz Gazeta.pl, "Dziennika" i "Newsweeka". Stypendysta Murrow Program for Journalists (IVLP) Departamentu Stanu USA. Absolwent Polskiej Szkoły Reportażu.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU

Komentarze (351)
Zaloguj się
  • zagraniczny-online

    Oceniono 92 razy 76

    Oderwac polski kosciol od koryta - to dopiero jest wyzwanie, ciekawe kiedy znajdzie sie ten wybrany

  • g.lesio

    Oceniono 45 razy 45

    No cóż nasi hierarchowie uważają, że reprezentują Boga, który umiłował jedynie z całego świata kraj nad Wisłą i oni ą jego jedynym reprezentantem.
    A reszta świata, szczególnie Unia i Watykan niech się od nas odp... bo my nto aród wybrany i oni stojący na jego czele wiedzą jak ma wyglądać prawdziwy i jedynie słuszny katolicyzm.
    I są tego skutki - Chrystus Świebodziński, świątynia Opatrzności Bożej, Licheń, Jezus i Maryja królem i królową Polski, a do tegoToruń i Ojciec Dyrektor.. Jednym słowem gigantyzm i pycha. mamona i wtrącanie się do polityki.
    To jest Polska właśnie.

    A wiernych ku ich zdumieniu ubywa.

  • justas32

    Oceniono 67 razy 43

    W Polsce nie ma katolików. Katolik to osoba która gdy dostaje w twarz - nadstawia drugi policzek. Katolik to osoba która na wezwanie Papieża przyjmuje pod swój dach uchodźców. Polski katolik to osoba zakłamana, uśpiona w tradycji świąt i niedzielnych mszy, której Kościół pozwala utrzymać jakąś archaiczną i złudną tożsamość narodową przeciwko Obcym ...

  • vojo 1200

    Oceniono 42 razy 38

    Ja już nie mogę się doczekać kiedy wybrany zostanie papież czarnoskóry. Już widzę panikę i zamotanie nsszych biskupów rasistowskie i tzw prawicowych publicystów. :)

  • wicipinski

    Oceniono 38 razy 32

    Biskup to przecież książę kościoła, naśladując swojego nauczyciela, niejakiego Jezusa z Nazaretu, opływa w zbytki i splendor. Jak Jezus mieszka w ogromnym pałacu, ma rozliczne sługi i jest beneficjentem dobrobytu. Przecież ewangeliści pisali, że Jezus nauczając jeździł pozłacanym rydwanem, odziany w drogocenne szaty.

  • justas32

    Oceniono 29 razy 27

    O przepraszam - samochody otrzymane przez Ojca Rydzyka od bezdomnego też stały się stare wraz z upływem czasu. Więc niech się Papież nie popisuje - w Polsce ubóstwem nikomu nie zaimponuje. W Polsce ma być na bogato - a ubóstwo tylko na ustach, żeby ci nikt nie zarzucił że coś masz ...

  • semigetuza

    Oceniono 32 razy 26

    Kochani, czytajcie ze zrozumieniem. Problemem Polski nie jest Kosciol Katolicki, tylko Polacy. KK nie jest monolitem. przetrwal blisko 2tys lat dlatego, ze rozwiazal pozorna kwadraturę kola. Stworzyl zdecentralizowana centralizacje. Strukture o dużej swobodzie działania /każdy biskup diecezjalny jest panem sam dla siebie, tak samo jak proboszcz/.
    jednocześnie w podstawowych sprawach - doktryna, uznanie nadrzednosci biskupa Rzymu i przekazywanie "wyżej" ustalonych kwot pienieznych obowiazuje zamordyzm. To wzor organizacji. Lokalne Koscioly maja duza autonomie /której Polacy nie rozumieją, bo sa przyzwyczajeni do trzymania krotko za pysk/ i realnie sa odbiciem spolecznosci,w której funkcjonują. Ponieważ Polska jest spoleczenstwem post niewolniczym, silnie zhierarchizowanym KK w Polsce jest lustrzanym odbiciem spolecznosci, w której funkcjonuje. Dla biskupow polskich wzorem jest XVII i XVIII wieczna magnateria, stad zamilowanie do pzrepychu i pogarda dla słabego /jak w przeszlosci/ Panstwa. paradoksalnie biedni wierni oczekują od księży przepychu i pustoty. zauważcie, jak parafie przesciuguja sie w budowie okazałych, kapiacych od pozłotki kosciolow. Ksiadz, który by zbudowal skromny, ubogi kosciol, nigdy długo miejsca nie zagrzeje, parafianie go pogonią, bo chca blichtru, błyskotek i pozorów wielkości. Przecietny Polak zyje nędznie, ma male, smierdzace i zagracone mieszkanie, zarabia licho i nie ma szerszych horyzontow intelektualnych. Przy tym jest po prostu glupi. Od Kosciola ozcekuje, ze oszołomi go swoja wielkoscia, przepychem i wladza. W swojej masie jesteśmy potomkami niewolnych chamow i zyjacej w dzikiej nedzy szaraczkowej szlachty, jak oni wisimy u panskiej klamki /księżej i władzy/. Do tego Polacy nie sa obywatelami, nie tworza narodu, a jedynie spolecznosc. Jedynym zwornikiem Polski jest religia - rzymski katolicyzm. Odbierajac Polakom religijne jasełka, odbieramy im tym samym ich tozsamosc. Jest to tragiczne, bo ciagnie nas w dol i skazuje na nieustanna marginalizacje w swiecie. Jak dotad nic nie wskazuje na to, by cokolwiek w tej mierze moglo ulec zmianie. Polski Narod nie zdolal wytworzyć z siebie wystarczająco liczebnej grupy, które podjela by dzielo refomy od podstaw Polakow, przemieniajac ich z katolikow w Polakow i w miejsce jasełkowej, wsiowej religii /mającej w sobie 70% pogaństwa/ wstawić swiadomosc i dume z bycia Polakiem -Obywatelem. Ci, którym to nie odpowiada od wiekow emigrują stad, na miejscu pozostają ksenofobiczne ciemniaki i kolo sie zamyka. Kosciolw Polsce jest plebejski, wsiowy, bo tacy sa jego klienci - tez plebejscy i wsiowi. reszta jest marginalnym ozdobnikiem, bez większego znaczenia.

  • jwasz1952

    Oceniono 25 razy 23

    Przypominam wszystkim "pissdzielcom",że Jezus był pochodzenia żydowskiego i na dodatek o poglądach komunistycznych.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX