Rosenberg na lotnisku w Kijowie w czasie swojej wizyty na Ukrainie w 1942 roku

Rosenberg na lotnisku w Kijowie w czasie swojej wizyty na Ukrainie w 1942 roku (fot. Instytut Jad Waszem)

Nazywano go mózgiem Hitlera. "Ci dwaj mieli ze sobą wiele wspólnego"

W historii nie pozostał ślad po bardziej zaciekłym i bezkompromisowym antyżydowskim polemiście. Alfred Rosenberg był głównym ideologiem narodowego socjalizmu. Miał wpływ na miliony Niemców i samego Führera. Po wojnie zaprzeczał, że poglądy, które głosił, doprowadziły do ludobójstwa.

Adolf Hitler i Alfred Rosenberg mieli ze sobą wiele wspólnego. Choć dorastali poza Niemcami, to w równym stopniu byli oczarowani mityczną bohaterską przeszłością tego kraju. Obaj młodo stracili rodziców. Obaj bardziej interesowali się rysowaniem, czytaniem i snuciem marzeń aniżeli podjęciem pracy w zawodzie architekta. Za młodu musieli korzystać z ulicznych kuchni, by zapełnić swoje puste żołądki. A kiedy już się spotkali, rychło odkryli, że zgadzają się w kwestiach, które uznawali za główne problemy tamtych czasów: destrukcyjny charakter wyznań religijnych, niebezpieczeństwo ze strony komunizmu, zagrożenie stwarzane przez Żydów*. (...)

Rosenberg spotkał przyszłego przywódcę partii pod koniec 1919 roku, (...) zaczęli rozmawiać o starożytnym Rzymie, o komunizmie oraz o niestabilnej sytuacji Niemiec po wojennej klęsce. "Klamka zapadła i już po tym pierwszym kwadransie stałem po stronie Adolfa Hitlera", pisał w jednym z listów Rosenberg. (...)

Rosenberg w dniu swoich czterdziestych pierwszych urodzin wita Hitlera we własnym domu w berlińskiej dzielnicy Dahlem (fot. SZ Photo / Scherl / The Image Works)Rosenberg w dniu swoich czterdziestych pierwszych urodzin wita Hitlera we własnym domu w berlińskiej dzielnicy Dahlem (fot. SZ Photo / Scherl / The Image Works)

Piewca ideologii**

Mimo wielu godzin spędzonych z nosem utkwionym w grubych tomach Rosenberg nie był wizjonerem ani myślicielem. Czerpał z dzieł dawnych pisarzy i filozofów i przykrawał ich idee do potrzeb swoich słuchaczy i czytelników. Główne jego osiągnięcie polegało na wynajdowaniu u osiemnasto- i dziewiętnastowiecznych filozofów tego, co mogło nazistowskim radykałom posłużyć jako uzasadnienie skierowania europejskiej historii na inne tory. (...)

Jego cztery pierwsze publikacje propagowały antysemityzm, urojeniowy, obsesyjny i ponad wszystko paranoiczny w swoim charakterze. Jak stwierdził jeden z uczonych: "W historii nie pozostał ślad po bardziej zaciekłym i bezkompromisowym antyżydowskim polemiście niż Alfred Rosenberg".

Żydzi ponosili odpowiedzialność za wszystko, co gnębiło świat - tak uznał Rosenberg w rozprawie "Tropienie Żyda poprzez stulecia", opublikowanej w 1920 roku. Jeżeli ich prześladowano, to sami byli temu winni. Jako nacja byli chciwi i pozbawieni skrupułów. "Czytając relacje o żydowskim handlu w średniowieczu (...), zauważamy nieustanne zdumienie [autorów tych relacji] żydowskim oszukaństwem", pisał Rosenberg. "Co rusz wspomina się o oszustwach w wymianie pieniędzy, o upozorowanych bankructwach; (...) o wekslach spisanych po hebrajsku i honorowanych w dobrej wierze, które, po przetłumaczeniu, okazały się zawierać jakieś wulgarne sentencje; o podmienianiu pakunków już po dokonaniu zakupu, tak że nabywca odkrywał kamienie lub słomę zamiast tego, co kupił". (...)

"W sensie obiektywnym Żydzi to zdrajcy w swoich krajach [tj. w krajach, gdzie zamieszkują], bez względu na to, czym się zajmują". Cesarz Wilhelm nie powinien był przyznawać im równych praw, nie wolno było dopuścić do tego, by wmieszali się w niemieckie społeczeństwo, ani też pozwalać na wydawanie gazet i prowadzenie przedsiębiorstw - twierdził Rosenberg.
"Nie dopuszcza się, żeby trucizna krążyła swobodnie i była traktowana na równi z lekiem". (...)

Z lewej Rosenberg. Z prawej członek jednej z Einsatzgruppen (nazistowskich 'szwadronów śmierci') szykuje się do zastrzelenia ukraińskiego Żyda nad zbiorową mogiłą w Winnicy na Ukrainie (fot. Bundesarchiv, Bild 146-2005-0168 / Heinrich Hoffmann/CC-BY-SA 3.0 / U.S. Holocaust Memorial Museum; zdjęcie publikowane za zgodą Sharon Paquette)Z lewej Rosenberg. Z prawej członek jednej z Einsatzgruppen (nazistowskich 'szwadronów śmierci') szykuje się do zastrzelenia ukraińskiego Żyda nad zbiorową mogiłą w Winnicy na Ukrainie (fot. Bundesarchiv, Bild 146-2005-0168 / Heinrich Hoffmann/CC-BY-SA 3.0 / U.S. Holocaust Memorial Museum; zdjęcie publikowane za zgodą Sharon Paquette)

Rosenberg opracował także obszerne pisemne komentarze z opisem i objaśnieniem oficjalnego dwudziestopięciopunktowego programu partii nazistowskiej. W tamtych latach członkowie tej organizacji politycznej musieli uznawać go za autorytet w dziedzinie narodowosocjalistycznej ideologii oraz współautora partyjnej doktryny. Według kilku nazistów, którzy napisali pamiętniki już po zerwaniu z NSDAP i ucieczce z Niemiec w latach trzydziestych, Rosenberg w owych czasach wywierał na Hitlera przemożny wpływ. Jeden z tej grupy uchodźców, Otto Strasser, stwierdził, że w 1923 roku Rosenberg był "niewątpliwie mózgiem Adolfa Hitlera". (...)

Kurt Lüdecke, inny z wczesnych popleczników nazistów, wspominał, jak Hitler polecił mu zwrócić szczególną uwagę na pogląd Rosenberga w kwestii polityki zagranicznej. "Nie poznał się pan jeszcze z Rosenbergiem?" - zapytał Hitler pewnego dnia. "Musi go pan poznać lepiej, dogadać się z nim. To jedyny człowiek, którego zawsze pilnie słucham. To myśliciel".

Podręcznik nazistów

Sześć lat po tym, jak Hitler wyznaczył go na głównego ideologa ruchu narodowosocjalistycznego, Rosenberg mógł się przekonać, że jego nauki przeniknęły do wszystkich aspektów życia w Niemczech. (...) Każdy niemiecki obywatel poddany codziennie ideologicznej "edukacji" musiał, chcąc nie chcąc, zapoznać się z jego radykalnymi ideami.

Rosenberg regularnie występował z prelekcjami dla przywódców Hitlerjugend, a w 1939 roku organizacja ta skupiała osiem milionów siedemset tysięcy dzieci i nastolatków. Hitler uważał ją za wychowalnię przyszłych żołnierzy i członków partii. Obok nieustannych zajęć fizycznych, wycieczek, biwakowania i uprawiania sportu - a także, po wybuchu wojny, ćwiczeń o charakterze bardziej wojskowym, takich jak nauka alfabetu Morse'a i orientacji w terenie oraz forsownych marszów - dzieciom wpajano odpowiednią dawkę ideologii. Młodzi śpiewali pieśni, czytali podsuwane im lektury i słuchali starannie przygotowywanych wykładów o Führerze, germańskiej mitologii i kwestiach czystości rasowej. Wśród publikacji, które instruktorzy z Hitlerjugend musieli obowiązkowo znać, był też "Mit XX wieku" autorstwa Rosenberga.

Rękopis dziennika Rosenberga obejmującego okres dziesięciu lat i zajmującego pięćset stron (fot. U.S. Holocaust Memorial Museum; zdjęcie opublikowane za zgodą Miriam Lomaskin)Rękopis dziennika Rosenberga obejmującego okres dziesięciu lat i zajmującego pięćset stron (fot. U.S. Holocaust Memorial Museum; zdjęcie opublikowane za zgodą Miriam Lomaskin)

Książka ta wydawała się w Trzeciej Rzeszy wszechobecna. Nauczyciele ze szkół ponadpodstawowych musieli zdawać specjalne, oficjalne egzaminy, wykazując się znajomością teorii zawartych w tej publikacji. W jednej z broszur Narodowosocjalistycznej Ligi Nauczycieli z 1935 roku stwierdzono, że "każdy Niemiec walczący o wolność umysłu i ducha" ma obowiązek ją przeczytać. "Rosenberg w swoim ''Micie XX wieku'' dał Niemcom do ręki oręż, pomocny w odzyskaniu honoru i duchowej tożsamości". Pedagodzy, studenci wyższych uczelni, urzędnicy państwowi, a nawet przedsiębiorcy musieli wyjeżdżać na nazistowskie obozy indoktrynacyjne, gdzie korzystano z "Mein Kampf" i "Mitu." do wpajania słuchaczom znaczenia czystości rasowej.

"Narodowy socjalizm to ideologia zawarta w ''Micie XX wieku'' Rosenberga", mówił partyjny instruktor na zajęciach indoktrynacyjnych dla studentów we wrześniu 1935 roku. "Ludzie, którzy nie mają naszej wiary albo nie mogą jej nabrać wskutek swojej niższości rasowej, muszą zostać wyeliminowani". Esesmani Himmlera zapoznawali się z ideami Rosenberga w oficjalnym czasopiśmie SS, "Das Schwarze Korps"; jego artykuły przedrukowywano też w "SS-Leitheft", biuletynie ideologicznym dla dowódców SS, wydawanym z efektowną okładką z esesowskimi błyskawicami na czarnym lub czerwonym tle. (...)

Nowe szkoły dyktatora

W ciągu następnych lat bezgraniczne ambicje Rosenberga i jego niestrudzone dążenia do rozszerzenia osobistych uprawnień miały zapewnić mu wiodącą rolę w jednych z najbardziej nieludzkich zbrodni popełnionych przez nazistowskie Niemcy.

Ten nowy rozdział w życiu Rosenberga zaczął się dość niewinnie - od planów stworzenia nowej biblioteki. Na polecenie Hitlera Rosenberg zainicjował projekt nazistowskiej Hohe Schule - "Szkoły Wyższej" - instytucji, która, jak liczono, miała zapewnić, że narodowosocjalistyczne nauki przetrwają pokolenia. Główny kampus miał powstać nad jeziorem Chiemsee, malowniczo położonym pośród gór zbiornikiem wodnym w południowej Bawarii. Zgodnie z projektem architektonicznym przewidywano budowę imponującego, monolitycznego gmachu tej uczelni, wysokiego na prawie dziewięćdziesiąt metrów, w surowym nazistowskim stylu, z monumentalnymi kolumnami i parą kamiennych orłów ponad nimi.

Samobieżne działo szturmowe Dywizji Waffen-SS 'Totenkopf' - Dywizji 'Trupiej Czaszki' - w początkowej fazie operacji 'Barbarossa' na terenie Związku Sowieckiego, lato 1941 roku (fot. Bundesarchiv, Bild 1011-136-0882-12 / Albert Cursian / CC-BY-SA 3.0)Samobieżne działo szturmowe Dywizji Waffen-SS 'Totenkopf' - Dywizji 'Trupiej Czaszki' - w początkowej fazie operacji 'Barbarossa' na terenie Związku Sowieckiego, lato 1941 roku (fot. Bundesarchiv, Bild 1011-136-0882-12 / Albert Cursian / CC-BY-SA 3.0)

Hohe Schule miała się stać wierzchołkiem elitarnego systemu edukacyjno-ideologicznego. Od tych przedstawicieli niemieckiej młodzieży, którzy mieli nadzieję w przyszłości objąć wysokie stanowiska w partii, wymagano ukończenia nauki w jednej z nowych "szkół Adolfa Hitlera". W tych placówkach szkolnych, podporządkowanych organizacyjnie Hitlerjugend, główny nacisk kładziono na przygotowanie wojskowe i fizyczne. Najlepsi absolwenci podejmowali dalszą naukę w tak zwanych NS-Ordensburgen - uruchomiono, nie szczędząc nakładów, trzy takie placówki, w Nadrenii, Bawarii i na Pomorzu - gdzie wybrańcy mieli kształcić się w dziedzinie nauki o rasach, uprawiać atletykę i przechodzić szkolenie ideologiczne. (...)

W styczniu 1940 roku Hitler rozkazał funkcjonariuszom partyjnym i państwowym udzielić Rosenbergowi pomocy w gromadzeniu księgozbioru dla Hohe Schule. Rosenberg nakłonił władze Frankfurtu do podzielenia się swoim zbiorem judaików i przystąpił do poszukiwań odpowiednich materiałów w innych bibliotekach. (...) Nie minęło wiele czasu, nim jego ludzie - z pomocą Gestapo, SD i tajnej policji polowej (Geheime Feldpolizei) - zajęli się plądrowaniem bibliotek, archiwów i zbiorów prywatnych w Holandii, Belgii i Francji. (...)

Na wiosnę 1941 roku uwagę Rosenberga przyciągnęło unicestwianie o jeszcze bardziej mrocznym wymiarze: (...) ludzkiego życia.

Niczemu nie jestem winien

W listopadzie 1945 wyświetlono na sali sądowej [w trakcie procesów norymberskich - przyp. red.] filmy nakręcone w wyzwolonych obozach koncentracyjnych i dokumentujące zbrodnie SS. Niektórzy z nazistowskich oskarżonych nie mogli znieść widoku masowych grobów i stosów zwłok pokazywanych na ekranie.

Dwa tygodnie później oskarżenie wyświetliło film zatytułowany "Nazistowski plan", w którym wykorzystano materiały nakręcone przez samych Niemców w latach władzy nazistów. W początkowych scenach tego filmu widać było zasiadającego w fotelu Rosenberga w nazistowskim uniformie i opowiadającego o pierwszych latach NSDAP, w której sam odegrał tak wpływową rolę na kształtowanie się poglądów Hitlera. (...)

Aresztowany 18 maja 1945 roku przez wojska brytyjskie Rosenberg początkowo odczuwał ulgę, że nie został wydany Sowietom (fot. Instytut Jad Waszem)Aresztowany 18 maja 1945 roku przez wojska brytyjskie Rosenberg początkowo odczuwał ulgę, że nie został wydany Sowietom (fot. Instytut Jad Waszem)

Rosenberg (...) utrzymywał, że nazizm nie miał nic wspólnego z uprzedzeniami rasowymi. Niemcy po prostu zamierzali oczyścić swoje państwo z obcych wpływów i chcieli, aby Żydzi mieli własny kraj. (...) Oczywiście oskarżenie się z tym nie zgadzało, a 9 i 10 stycznia 1946 roku prawnik Walter Brudno niespiesznie i metodycznie wymienił powody, dla których należało uznać Rosenberga za winnego zbrodni wojennych. Rosenberg (...) został obwiniony o przyczynienie się do dojścia nazistów do władzy za sprawą sformułowania i propagowania partyjnej doktryny wrogiej wobec Kościołów i Żydów, o psychologiczne i polityczne przygotowywanie Niemców do wojny zaborczej, wreszcie o udział w zbrodniach wojennych i zbrodniach przeciwko ludzkości jako minister Rzeszy na okupowanych przez Niemcy terytoriach wschodnich.

"Przekonamy się, że nie było ani jednego głównego dogmatu nazistowskiej filozofii, którego nie poparł swoim autorytetem Rosenberg", mówił Brudno, podczas gdy Rosenberg na ławie oskarżonych pilnie notował. "Jako apostoł neopogaństwa, propagator zdobywania Lebensraum" - przestrzeni życiowej - "i głosiciel mitu o nordyckiej wyższości oraz jako jeden z najpierwszych i najbardziej zajadłych nazistowskich orędowników antysemityzmu przyczynił się wydatnie do zjednoczenia narodu niemieckiego pod sztandarem ze swastyką". Brudno cytował fragmenty z publikacji Rosenberga na tematy rasowe. Przytoczył niesławne oświadczenie Rosenberga z 1941 roku o tym, że kwestia żydowska doczeka się rozwiązania, dopiero kiedy "ostatni Żyd opuści europejski kontynent". (...)

Rosenberg nie przyznał się do niczego. Do samego końca główny ideolog nazistowski nie mógł, czy też nie był skłonny, pogodzić się z zarzutem, że idee, które głosił, doprowadziły do ludobójstwa.

Alfred Rosenberg podczas procesów norymberskich został oskarżony o popełnienie zbrodni przeciw pokojowi, zbrodni wojennych i przeciw ludzkości. Uznano go winnym wszystkich zarzutów. 16 października 1946 został powieszony w norymberskim więzieniu.

Książka 'Dziennik diabła...' ukazała się w Polsce nakładem Wydawnictwa Znak. Z prawej Henry Mayer, starszy archiwista Amerykańskiego Muzeum Pamięci Holokaustu, przegląda dziennik Rosenberga (fot. materiały prasowe / U.S. Holocaust Memorial Museum; zdjęcie reprodukowane za zgodą Miriam Lomaskin)Książka 'Dziennik diabła...' ukazała się w Polsce nakładem Wydawnictwa Znak. Z prawej Henry Mayer, starszy archiwista Amerykańskiego Muzeum Pamięci Holokaustu, przegląda dziennik Rosenberga (fot. materiały prasowe / U.S. Holocaust Memorial Museum; zdjęcie reprodukowane za zgodą Miriam Lomaskin)

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU

*Fragment książki "Dziennik diabła. Alfred Rosenberg. Człowiek, który stworzył Hitlera" w polskim przekładzie Grzegorza Siwka

** Wszystkie śródtytuły pochodzą od redakcji

David Kinney. Jest autorem "Dziennika diabła...", książki, którą napisał razem z Robertem K. Wittmanem, emerytowanym specjalistą z FBI zajmującym się skradzionymi dziełami sztuki podczas II wojny światowej. Kinney jest nie tylko pisarzem i pasjonatem historii, ale także dziennikarzem piszącym na łamach "New York Times" i "The Washington Post". W 2005 roku został uhonorowany Nagrodą Pulitzera.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (121)
Zaloguj się
  • saammm

    Oceniono 49 razy 31

    Jak uczy historia- również tego roku, myśl Rosenberga ma dalej podobny wpływ, ale już nie na Niemców...

  • himils

    Oceniono 31 razy 17

    Zaraza,... ignorancja, indolencja, agresja wobec „winnych” własnej frustracji... zaraza. Diabelstwo.

  • semigetuza

    Oceniono 12 razy 12

    @bratjolki
    potwierdzenie swej tezy znajdziesz w Auschwitz. Kolekcja butow tych biedakow, których tam pomordowano. Zelowki praktycznie z gumy albo z natłuszczonej tektury, te, majace skorzane zelówki sa nieliczne - butow nie sortowano do powtornego użytku, rabowali je tylko zatrudnieni w "Kanadzie" więźniowie.
    Zrabowac dużo nie mogli - nawet te biedne buty swiadcza o tym, kto stanowil "mase przerobowa" czyli 95% ofiar oswiecimskich. Biedacy.

  • ochujek

    Oceniono 13 razy 7

    Jarek też napisał autobiografię. Walała się po ławach poselskich PiSowskich posłów.

  • helwiusz

    Oceniono 4 razy 4

    Z artykułu możnaby wnioskować, że Rosenberg został stracony za to, co pisał. Fakt, że był on ministrem Rzeszy d.s. okupowanych Terytoriów Wschodnich, jest ledwie raz wspomniany. A tymczasem właśnie działalność w roli ministra, obejmująca współudział w zgładzeniu licznych niewinnych ludzi w Sowietach, była głównym punktem oskarżenia wobec Rosenberga. Ciekawe, że "Gazeta" poróbuje to tuszować i stwarzać na czytelnikach wrażenie, że Trybunał Norymberski wieszał podsądnych za same tylko antysemickie poglądy.

  • june-of-44

    Oceniono 12 razy 4

    "Nadejdzie dzień, gdy wszystkie narody, pośród których mieszkają dziś Żydzi, będą musiały stanąć przed problemem całkowitego ich wypędzenia - problemem życia i śmierci, zdrowia lub chronicznej choroby, pokojowej egzystencji albo nieustających niepokojów społecznych".
    Franciszek Liszt

  • june-of-44

    Oceniono 5 razy 3

    "Żydzi są głową Polaków, bo są lepsi a Polacy to ręce i nogi. Dlatego antysemityzm w Polsce to choroba umysłowa, to buntowanie się ręki i nogi przeciwko własnej głowie. Nie może polska ręka bić żydowskiej głowy W czasie wojny zginęli prości Żydzi i wybitni Polacy. Uratowali się wybitni Żydzi i prości Polacy. Dzisiejsze społeczeństwo w Polsce - to żydowska głowa nałożona na polski tułów. Żydzi stanowią inteligencję, a Polacy masy pracujące."

    Artur Sandauer - żydowski pisarz

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX