Władimir Putin na wielkim ekranie wygłasza orędzie do narodu rosyjskiego

Władimir Putin na wielkim ekranie wygłasza orędzie do narodu rosyjskiego (fot. Alexander Zemlianichenko/AP)

świat

Szpiedzy, zabójstwa i kandydaci z kosmosu, czyli dlaczego Putin znów będzie rządził Rosją

Na tydzień przed wyborami prezydenckimi Władimir Putin mści się na wrogach za granicą, kpi z Zachodu i zmierza po kolejne zwycięstwo. Nawet nie musiałby oszukiwać i dodawać sobie poparcia. Ale i tak to zrobi. Bo może.

"Nowiczok" to po rosyjsku "nowy", albo "debiutant". Rosyjska ekipa Nowiczoków ma około 30-40 lat. Jej członkowie "urodzili się" w latach 70. I 80. XX wieku w laboratoriach KGB. Tydzień przed wyborami w Rosji uderzyli w Wielkiej Brytanii.

Po polsku "Nowiczok" to środek paralityczno-drgawkowy. Niezwykle skuteczna trucizna, zabijająca człowieka w mniej niż kilka minut. Brytyjczycy określają takie substancje mianem "nerve agent". Może przybierać postać płynu albo proszku, może składać się z dwóch kompletnie niewinnych substancji, których przewóz nie jest zabroniony, ale zmieszane razem tworzą morderczą mieszankę.

Rosyjska trucizna i zemsta na szpiegu-zdrajcy

Kontakt z tego typu środkiem - inhalacja, styczność ze skórą - może okazać się dla człowieka śmiertelny, a pierwsze symptomy zatrucia mogą wystąpić nawet po 30 sekundach. Trucizna w postaci proszku jest bardziej dyskretna: działa wolniej i potrafi ujawnić się nawet 18 godzin po kontakcie z ofiarą.

- Istnienie nerve agentów ujawnili byli rosyjscy szpiedzy i członkowie służb specjalnych, którzy uciekli na Zachód - pisze BBC. Nie wiadomo jeszcze, w jaki sposób w kontakt z "nowiczokiem" wszedł Siergiej Skripal, były pułkownik rosyjskiego wywiadu GRU, który od 1995 roku współpracował z brytyjskimi służbami. Wiadomo za to, że 4 marca, w chwili, gdy on i jego córka Julia stracili przytomność w centrum handlowym w Salisbury (miasto na południe od Londynu), złamane zostało tabu służb specjalnych.

- Tabu, polegające na tym, że ułaskawionych szpiegów, wymienionych za innych skompromitowanych agentów, zostawia się w spokoju, a nie zabija. A Skripal był takim właśnie szpiegiem - mówi mi Michał Potocki z "Dziennika Gazety Prawnej", ekspert od polityki obszaru postsowieckiego i autor dwóch książek o polityce Ukrainy.

fot. ITN via AP
fot. ITN via AP

Siergiej Skripal sprzedał Zachodowi wiedzę o funkcjonowaniu GRU. W 2006 roku został skazany w Rosji na 13 lat więzienia. Ale już cztery lata później przyszło ułaskawienie. Ówczesny prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew dobił targu z USA i wymienił czwórkę agentów więzionych w Rosji na dziesięcioro rosyjskich szpiegów z siatki wykrytej przez Amerykanów. Skripal odzyskał wolność i wyjechał do Wielkiej Brytanii. Dwanaście lat po śmierci innego szpiega-dezertera, otrutego polonem Aleksandra Litwinienki, Skripal stał się kolejną ofiarą skrytobójczej akcji rosyjskich służb.

Kreml uderza w Wielkiej Brytanii

Bo co do tego, że za próbą zabójstwa byłego podwójnego agenta stoi Kreml, w Pałacu Westmisterskim i na Downing Street 10 nie mają wątpliwości. Premier Wielkiej Brytanii Theresa May informując parlament o całej sprawie, musiała podać wyłącznie informacje, co do których ona i podlegające jej brytyjskie służby byli pewni.

A fakty są takie, że do posprzątania i odkażenia miejsca zamachu trzeba było użyć specjalistów z armii, marines i lotnictwa oraz z Centrum Bezpieczeństwa Biologicznego, Radiologicznego i Nuklearnego w liczbie 180. Brytyjskie służby pobrały też materiał do badań z miejsc pochówku żony i syna Skripala - ona zmarła w 2012 roku (wersje są dwie: rak albo... wypadek samochodowy), on podczas wyjazdu do Petersburga, oficjalnie na niewydolność nerek.

W Salisbury nawet 500 osób mogło mieć kontakt z trucizną, bo przebywały w tych samych miejscach, co otruta para Rosjan. Teraz muszą dokładnie prać swoje ubrania, czyścić telefony, portfele, biżuterię czy okulary - wszystko, co mogło zostać skażone.

Fakty są wreszcie takie, że naukowcy zidentyfikowali środek paralityczno-drgawkowy, którym otruto Skripala i jego córkę, jako pochodzący z Rosji.

Pytany przez dziennikarzy BBC o sprawę Władimir Putin odpowiedział: "najpierw dotrzyjcie do sedna sprawy, a potem porozmawiamy". Jak wygląda sedno sprawy według rosyjskiego prezydenta? Dobre pytanie. Najprawdopodobniej wskazała je w Westminsterze Theresa May, stwierdzając, że za próbą zabójstwa byłego szpiega stoi najpewniej Rosja.

rFILE - In this Wednesday, Aug. 9, 2006 file photo, Sergei Skripal speaks to his lawyer from behind bars seen on a screen of a monitor outside a courtroom in Moscow. It has been reported on Monday, March 5, 2018 by the British media that Skripal is in critical condition after exposure to unknown substance in English city of Salisbury. (AP Photo/Misha Japaridze, File)
Siergiej Skripal podczas procesu w Moskwie w 2006 r. (fot. Misha Japaridze/AP)

Rząd w Londynie już pracuje nad sankcjami wobec Rosji. Kreml dostał ultimatum: jeżeli nie przedstawi logicznych wyjaśnień, zamach na Skripala zostanie potraktowany jako bezprawne użycie siły przez Rosję na brytyjskiej ziemi. Wielka Brytania ma dość, nie jest to bowiem pierwszy raz, gdy macki Kremla dosięgają licznej na Wyspach diaspory rosyjskiej, w której jest wielu wrogów Putina oraz jego dawnych współpracowników. Oczywiście Rosja już odrzuciła oskarżenia i uzależniła współpracę od dostarczenia przez Brytyjczyków próbek trucizny.

Jak pisze "New York Times", Rosja utrzymuje obecnie w brytyjskiej stolicy - zwanej czasem "Londongradem"- więcej szpiegów, niż w szczycie zimnej wojny. Agenci przychodzą na spotkania rosyjskiej diaspory, są na przyjęciach przez nią urządzanych i pilnują grubych ryb na wygnaniu na wypadek, gdyby chciało im się choćby pomyśleć o spiskowaniu przeciw Putinowi. Czasem wykonują wyroki.

Najbardziej spektakularna była oczywiście śmierć Aleksandra Litwinienki, byłego szpiega, który ujawniał niewygodne dla rosyjskiej bezpieki i samego Putina informacje. Na przykład o zleceniu na Borysa Bieriezowskiego, byłego oligarchę, wroga prezydenta Rosji - którego nagłe odejście w 2013 r. wciąż pozostaje tajemnicą. Buzzfeed opublikował niedawno wyniki swojego śledztwa - i wskazał aż 14 przypadków tajemniczych zgonów przeciwników Władimira Putina w Wielkiej Brytanii. Czy najnowsza informacja - o zgonie bliskiego współpracownika Bieriezowskiego - okaże się kolejną, piętnastą już ofiarą?

Brytyjskie MSW zapowiedziało dochodzenie w sprawie domniemanych związków Moskwy z tymi przypadkami. Policja i służby mają przyjrzeć się na nowo sprawom, które uszły ich uwadze, ale podejrzeń co do nich nabrał amerykański wywiad.

A police tent covers the the spot where former Russian double agent Sergei Skripal and his daughter Yulia were found critically ill following exposure to a nerve agent substance' in Salisbury, England, Monday, March 12, 2018. (AP Photo/Frank Augstein)
Policyjny namiot ogradza miejsce, w którym odnaleziono w stanie krytycznym Siergieja Skripala i jego córkę Julię (fot. Frank Augstein/AP)

Putin nie ma z kim przegrać wyborów

Jeżeli za morderstwami stoi Rosja, musi o nich też wiedzieć szykujący się właśnie do wyborów prezydenckich Putin, który twardą ręką trzyma władzę w kraju i nic nie wskazuje na to, by mógł ją w najbliższych latach utracić. Sondaże wykonane przez oficjalne państwowe ośrodki badania opinii społecznej wskazują jego  zwycięstwo już w pierwszej turze. Według tych badań ma się on cieszyć poparciem 70 proc. rodaków.

- Niezależnych sondaży nie ma, bo przygotowujące je Centrum Lewady na czas wyborów zaprzestało badań. Dlaczego? Otóż znalazło się na czarnej liście tzw. "organizacji pełniących funkcje zagranicznych agentów". Trafia na nią każde działające w sferze publicznej NGO korzystające z zagranicznych grantów. Można założyć, że w każdych wyborach - oprócz pierwszych, w których Putin legalnie zdobył władzę -  gospodarz Kremla dodawał sobie ok. 20 proc poparcia. Po co? Każdy, kto przeszedłby z nim do drugiej tury, mógłby potem budować na tym poparciu pozycję - tłumaczy Michał Potocki.

Żadne z siedmiorga kontrkandydatów Putina nie ma więc szans nawet na drugą turę. Gdyby ktoś zażartował, że wszyscy startują, bo Putin łaskawie na to pozwolił, nie byłby daleki od prawdy.

Russian President Vladimir Putin listens to employees of the Lukyanenko National Grain Center in Krasnodar, Russia, Monday, March 12, 2018. (Alexei Nikolsky, Sputnik, Kremlin Pool Photo via AP)
Władimir Putin, prezydent Rosji (fot. Alexei Nikolsky, Sputnik, Kremlin Pool Photo via AP)

Siedmiu z kosmosu, czyli kontrkandydaci Putina

65-letni liberał Grigorij Jawliński to weteran rosyjskiej polityki - kojarzony z najtrudniejszymi latami wielkiej rosyjskiej gospodarczej smuty lat 90. - zbierze maksimum 1 proc. głosów.

71-letni ultranacjonalista Władimir Żyrinowski pierwszy raz ubiegał się o prezydenturę Rosji w 1991 roku. W 1993 roku obiecywał, że rosyjscy mężczyźni dostaną tańszą wódkę, rosyjskie kobiety będą nosiły lepszą bieliznę, a Rosja będzie znów imperium. Jest użytecznym koncesjonowanym kandydatem, któremu Putin pozwala ze sobą konkurować, bo na jego tle wypada jak umiarkowany liberalny demokrata i miłośnik pokoju na świecie.

59-letni Siergiej Baburin to nacjonalista, zwolennika aneksji Krymu, który chce wyrugować z Rosji niesprawiedliwość i korupcję. Nic oryginalnego, chce tego też Putin, więc Baburin dostanie maksymalnie 1 proc. głosów.

57-letni Paweł Grudinin to typowy "czerwony miliarder", uwłaszczony na dawnym sowchozie imienia Lenina pod Moskwą. Sowchoz produkuje truskawki, więc Grudinin został obwołany "truskawkowym kandydatem". Ten aparatczyk, który oficjalnie uznaje socjalizm za remedium na bolączki gospodarcze Rosji, nieoficjalnie miał pootwierane konta bankowe na Zachodzie. Co ciekawe, ma największe poparcie z całej koncesjonowanej palety konkurentów Putina - aż 8 proc.

39-letni Maksym Suraikin, z mało znanej Partii Komunistów Rosji, chce utworzyć blok obronny na wzór Układu Warszawskiego oraz podnieść płacę minimalną i emerytury. Zanim zamarzył o prezydenturze, walczył o fotel gubernatora Niżnego Nowogrodu. Dostał aż 2 procent głosów. Aż, bo w wyborach prezydenckich sondaże dają mu maksimum 1 proc.

57-letni Borys Titow jest biznesmenem i nie liczy na to, że wygra. Chce za to wywrzeć presję na Putinie (!), by ten poprawił swoją politykę gospodarczą. Szefuje partii, która nazywa się Partią Wzrostu, i działał na rzecz powrotu do Rosji biznesmenów rosyjskich, którzy uciekli do Wielkiej Brytanii.

FILE In this file photo taken on Sunday, Feb. 25, 2018, Russian TV host and presidential candidate Ksenia Sobchak attends a rally in memory of opposition leader Boris Nemtsov, in Moscow, Russia. The campaign office of celebrity Russian presidential candidate Ksenia Sobchak on Sunday March 4, 2018, said she was doused with water and knocked to the ground in an assault. (AP Photo/Pavel Golovkin, File)
Ksenia Sobczak (fot. Pavel Golovkin/AP)

Wielki nieobecny i Ksenia supergwiazda

Najciekawszą kandydatką jest 36-letnia Ksenia Sobczak. Córka Anatolija Sobczaka, mera Petersburga i pierwszego patrona politycznego Putina. Kimże Ksenia w swoim życiu już nie była! Ano nie była politykiem. Jak dotąd zajmowała się - w dowolnej kolejności - byciem gwiazdą telewizyjnych reality show, dziennikarką, celebrytką i aktorką. Jej kampania wyborcza przebiega pod hasłem "bez strachu". Na wiecach Ksenia mocno podkreśla, że nie boi się Putina. W sondażach ma 1,6 proc. poparcia. Uważa, że potrzebne jest ponowne referendum na Krymie, bo półwysep nadal należy do Ukrainy. Przyznaje, że "nie ma szans na zwycięstwo", ale liczy na mandat w następnych wyborach do Dumy - rosyjskiego parlamentu.

Kogo brakuje w zestawie? Jedynego poważnego, realnego kandydata. Nieugiętego blogera Aleksieja Nawalnego, który odkrył liczne machlojki finansowe putinowskich notabli. A nie ma go, bo... sam został skazany (w zawieszeniu) za rzekome manipulacje finansowe i nie może startować w wyborach. Nazwał je zresztą farsą z udziałem Putina i kandydatów, których wybrał władca Kremla. I może mieć rację, bo po 18 latach rządów Putin śmiało może powiedzieć: "Rosja to ja".

In this photo taken on Tuesday, March 6, 2018, Russian President Vladimir Putin listens to employees of Uralvagonzavod factory in Nizhny Tagil, Russia . President Vladimir Putin has sought to reach out to voters across Russia. Putin has appealed to various social groups and traveled to many of the countrys far-flung regions, promising to bolster the economy, raise living standards and combat poverty. (AP Photo/Alexander Zemlianichenko)
Władimir Putin prowadzi kampanię wyborczą w Niżnym Tagile w Rosji, w fabryce Uralwagonzawod (fot. Alexander Zemlianichenko / AP Photo)

Michał Gostkiewicz. Dziennikarz i redaktor magazynu Weekend.Gazeta.pl. Wcześniej dziennikarz Gazeta.pl, "Dziennika" i "Newsweeka". Stypendysta Murrow Program for Journalists (IVLP) Departamentu Stanu USA. Absolwent Polskiej Szkoły Reportażu. Robi wywiady, pisze o polityce zagranicznej i fotografii. Kocha Amerykę od Alaski po przylądek Horn. Prowadzi bloga Realpolitik, bywa na Twitterze.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU

Komentarze (170)
Zaloguj się
  • kertog123

    Oceniono 36 razy 22

    Dwie rzeczy sa przerażające:
    1. jak łatwo zmienić 140 milionów ludzi w niewolników za pomocą mediów i przejętego wymiaru sprawiedliwości
    2. jak szybko Polska zmierza w tym samym dokładnie kierunku

  • komercyjny02

    Oceniono 23 razy 13

    „W lipcu 1921 r. [Lenin] wezwał Dzierżyńskiego. – Feliksie Edmundowiczu – powiedział – musicie skoncentrować uwagę swojego urzędu na aktywności Białych, którzy uciekli z Rosji. […] Oczekuję od was konkretnego planu działań, […].
    Cztery dni później Dzierżyński przedstawił taki plan.
    Punkt pierwszy: brać zakładników wśród członków rodzin Białych, którzy uciekli za granicę. […]
    Punkt drugi: utworzyć specjalny oddział dokonujący zamachów na działaczy emigracyjnych.”
    [str. 57-58]

    „Jeżow [… w] grudniu 1936 r. utworzył Zarząd Zadań Specjalnych, organizujący lotne grupy, które miały mordować ludzi odmawiających powrotu do Związku Radzieckiego.
    Jednym z tych, którzy nie wrócili z Paryża na wezwanie centrali, był Ignace Reiss. W połowie lipca 1937 r. wysłał list do ambasady radzieckiej w Paryżu pisząc, że zerwał z kontrrewolucyjnymi działaniami Stalina i wybiera wolność. Na osobiste polecenie Stalina, do Szwajcarii, gdzie przeniósł się Reiss, wyruszyli ludzie z lotnej grupy […]. 4 września 1937 r. znaleziono ciało Reissa na poboczu autostrady prowadzącej do Lozanny. W hotelu, gdzie zatrzymali się zamachowcy, policja znalazła pudełko czekoladek zatrutych strychniną. Prawdopodobnie były przeznaczone dla dzieci Reissa […].
    Dwa miesiące później Walter Krywicki, agent wywiadu wojskowego, odmówił powrotu z Hagi i przeniósł się do Paryża […]. Na miejsce przybyli mordercy z Zarządu Zadań Specjalnych, jednakże w ostatniej chwili rozkaz likwidacji odwołano, gdyż wcześniej rząd francuski bardzo energicznie zareagował na porwanie w biały dzień z paryskiej ulicy generała Millera, szefa emigracyjnej organizacji o nazwie Wojskowy Związek Byłych Oficerów Carskich, i zagroził sankcjami dyplomatycznymi. Jednakże NKWD nie zapominało o swoich ofiarach. W 1941 r. Walter Krywicki zginął zastrzelony w hotelu w Waszyngtonie.”
    [str. 73]

    „Przyszedł czas na Mercadera, któremu już udało się zdobyć zaufanie Trockiego.
    20 sierpnia 1940 r. wszedł do jego gabinetu pod pretekstem pokazania swojego artykułu…

    Lew Trocki, ciężko ranny w głowę, zmarł w szpitalu 26 godzin po zamachu.”
    [str. 87]

    „Gdyby groźba represji wobec najbliższych nie powstrzymała przed odmową powrotu do kraju – do działania przystępowały lotne grupy Zarządu Akcji Specjalnych.
    Evhen Konowałe, który organizował przerzuty broni do Hiszpanii, został zamordowany w Rotterdamie w 1938 r. Taki sam los spotkał wielu innych, którzy nie mieli rodzin lub pogodzili się z utratą najbliższych i pozostali za granią, aby ratować swoje życie.”
    [str. 96]

    Bogusław Wołoszański, „Ten okrutny wiek”, Świat Książki Warszawa 2003

    PS Czy ktoś ma jeszcze wątpliwości do jakich tradycji nawiązuje Putin?

  • norbertrabarbar

    Oceniono 10 razy 10

    Spokojnie, jeszcze jedna kadencja PiS i będziemy mieli karykaturalną miniaturę Putina u siebie
    bo czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci...

    Kaczyński jest człowiekiem poprzedniej epoki wychowanym przez komunistów i głoszącym ideologię, którą mu zaszczepiono - centralizacja władzy, walka z wykształconymi elitami, rządzenie za pomocą zakazów i regulacji, wewnętrzna walka polityczna i totalny brak polityki zagranicznej.

    Putin i Kaczyński reprezentują tą samą imperialistyczną ideologię - tylko jakie imperium taki imperialista.

  • net_friend

    Oceniono 20 razy 10

    Najbardziej pasującym hasłem wyborczym Władymira Władymirowicza byloby 'Kreml zaprzecza'.

  • bobislaw.borboje

    Oceniono 19 razy 7

    Brytole nie mają za wielu opcji.
    Jedyne, co mogą zrobić, to trochę sieczki w putinowskiej agenturze na wyspie. Trochę aresztowań, winny - niewinny, nieważne, już tam MI5 powinno coś mieć. Jeden zastrzelony podczas próby ucieczki, jeden stawiał opór przy aresztowaniu, jakieś dziecko agenta w drodze ze szkoły przejechał samochód...
    ORAZ:
    Stuknięcie jakiegoś prominentnego putinowca w Moskwie/pod Moskwą (mają dacze). Trucizna, snajper, wybuch samochodu, wszystko jedno. Jeśli MI6 nie ma takich możliwości, to znaczy, że brytyjski podatnik jest oszukiwany.

    I to są sankcje, a nie jakieś pierdy.

  • elinstal

    Oceniono 19 razy 7

    Sklepy z trucizną są w Londynie na każdym rogu. Nic dziwnego, że turyści z Rosji masowo z nich korzystają.

  • blablick

    Oceniono 18 razy 6

    Emigranci wyjeżdżają na zachód
    Do Rosji jakoś nikomu nie śpieszno :)
    A szkoda, bo to najpiękniejszy kraj na świecie. Przynajmniej tam gdzie go nie zasmiecili odpadami radioaktywnymi.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX