Anne Applebaum

Anne Applebaum (fot. Albert Zawada dla Newsweek Polska/Agencja Gazeta)

wywiad Gazeta.pl

Anne Applebaum: Dystansując się od Europy, Polska realizuje marzenie Putina

- Szukanie kozła ofiarnego od wieków charakteryzuje działanie reżimów autorytarnych. Stalin był mistrzem w stosowaniu tego typu taktyki. Dziś w tej biegłości nie ustępują mu władze Rosji czy Chin. Ale prawdą jest, że ten mechanizm coraz częściej charakteryzuje kraje uznane za demokratyczne - mówi Anne Applebaum, której książka "Czerwony głód"* ukazała się właśnie w Polsce.

Hołodomor pochłonął 3,9 mln Ukraińców, w przytłaczającej większości chłopów. Pod względem liczby ofiar to jedna z największych zbrodni przeciw ludzkości, jakie wydarzyły się w najnowszej historii Europy, druga po Holokauście. Pamięć o tej tragedii wśród Europejczyków nie jest jednak powszechna. Dlaczego?

- Stalin zadbał, by informacje o tym, co działo się na ukraińskiej wsi w latach 1932-33, nie były rozpowszechniane ani wśród obywateli ZSRR, ani zagranicznej opinii publicznej. W organizację zmowy milczenia zaangażowano cały aparat państwa: od partyjnej wierchuszki, przez władze lokalne, urzędników, służbę zdrowia, aż po studentów i robotników, którzy w 1933 roku przybyli na wieś, by w czasie żniw zastąpić przy pracy zmarłych chłopów. Władze kontrolowały listy wysyłane z terenów dotkniętych klęską: znikały skargi pisane do władz, a ukraińscy czerwonoarmiści odbywający służbę daleko od domu przez rok nie otrzymali żadnych wieści od rodzin. W aktach zgonów nagminnie podawano inną przyczynę śmierci niż wygłodzenie. Jeśli informacje nie zostały skorygowane zawczasu, rejestry po prostu niszczono. W ten sposób z ewidencji zniknęły całe wioski.

Monument upamiętniający ofiary Wielkiego Głodu w Kijowie (fot. Jarosław Góralczyk / Wikimedia.org / CC BY-SA 4.0)Monument upamiętniający ofiary Wielkiego Głodu w Kijowie (fot. Jarosław Góralczyk / Wikimedia.org / CC BY-SA 4.0)

Wymazano pamięć o istnieniu prawie 4 milionów ludzi?

- W języku oficjalnym nie było dla nich miejsca. Prywatnie o klęsce rozmawiano wyłącznie w kręgu najbardziej zaufanych ludzi. Niewygodna prawda wypłynęła ponownie, gdy okazało się, że w przeprowadzonym w 1937 roku spisie powszechnym brakuje aż ośmiu milionów obywateli, z czego prawie połowę stanowiły ofiary Hołodomoru, resztę - ich przewidziane w statystykach, ale nigdy nienarodzone potomstwo. Stalin unieważnił spis, a jego twórców oskarżył o celowe działanie na szkodę państwa. Niedługo potem szefa głównego urzędu statystycznego oraz jego najbliższych współpracowników aresztowano i rozstrzelano. Wyniki spisu przeprowadzonego dwa lata później spreparowano tak, by liczby odpowiadały oczekiwaniom władz, dzięki czemu wielki głód na zawsze zniknął z radzieckiej demografii. Tak jakby nigdy się nie wydarzył.

Zagraniczni dziennikarze przebywający na placówkach w Moskwie też niespecjalnie garnęli się do tego, by problem zgłębić. Niektórzy bali się represji, inni jak Walter Duranty - gwiazda amerykańskiego dziennikarstwa, zdobywca Pulitzera oraz autor wywiadu ze Stalinem, milczeli, bo chcieli utrzymać dobre relacje z Sowietami. Dopiero w latach 80., gdy reżim powoli ustępował, badania nad Hołodomorem stały się w ogóle możliwe. 

Mimo to pojedyncze informacje przedostawały się poza radzieckie granice. Władze krajów europejskich podobnie jak Stanów Zjednoczonych wiedziały, że ukraińska wieś walczy z głodem. Znamienne, że zboże rekwirowane od chłopów było eksportowane do niektórych z tych krajów. Dlaczego nikt nic nie zrobił?

- Czytelnicy często zadają mi pytanie, jak to możliwe, że Zachód był tak potwornie bierny w obliczu tej klęski. Odpowiadam, że najlepiej na przeszłość popatrzeć z perspektywy teraźniejszości. Tocząca się od kilku lat wojna w Syrii pochłonęła setki tysięcy ofiar, nie mówiąc o tym, że stała się powodem masowych przesiedleń. W tej właśnie chwili mordowani są cywile we Wschodniej Ghoucie nieopodal Damaszku. Skala tych bombardowań jest ogromna. O tym, co tam się dzieje, wiemy znacznie więcej niż ówcześni Europejczycy o klęsce głodu na Ukrainie. Czy robimy cokolwiek naprawdę znaczącego, by tę zbrodnię powstrzymać? Wysyłamy pomoc humanitarną, ale przywódcy polityczni, a także większość społeczeństw, nie traktują zakończenia tej wojny jako sprawy nie cierpiącej zwłoki. To wszystko dzieje się gdzieś daleko. W 1933 roku ukraińska wieś była politycznie tak samo odległa od Londynu, jak dziś Wschodnia Ghouta jest daleko od Warszawy czy Brukseli. Zamiast w odpowiednim czasie pomóc Syryjczykom, skazaliśmy ich na wojnę, śmierć lub los uchodźców, których dodatkowo obwiniamy o wszystkie nasze problemy.

Zmarli z głodu na ulicy w Charkowie, 1932 r. (fot. Alexander Wienerberger / Wikimedia.org / Domena publiczna)Zmarli z głodu na ulicy w Charkowie, 1932 r. (fot. Alexander Wienerberger / Wikimedia.org / Domena publiczna)

Wówczas europejskie i amerykańskie gazety nie poświęcały klęsce głodu wiele uwagi, niektóre nigdy o nim nawet nie wspomniały. Gdy młody brytyjski dziennikarz Gareth Jones zdołał dotrzeć na ukraińską wieś i na własne oczy zobaczyć rozmiary klęski, jego relację uznano za mało wiarygodną i zbyt sensacyjną. Głód, nawet jeśli pojawiał się w rozmowach Europejczyków, był tematem marginalnym i pozbawionym politycznego znaczenia. Pamiętajmy, że to był rok 1933, Hitler właśnie doszedł do władzy w Niemczech. Europejscy politycy przewidywali, że Stalin może im się przydać jako sojusznik, dlatego woleli unikać kwestii potencjalnie niewygodnych.

"Czerwony głód" nie tylko przywraca pamięć o Hołodomorze, ale też dowodzi, że nie był on jedynie konsekwencją skrajnej eksploatacji chłopów, lecz ludobójstwem - zaplanowaną przez Stalina eksterminacją ludności ukraińskiej. Z punktu widzenia ekonomii unicestwienie ludzi dostarczających robotnikom żywność wydaje się kompletnie nieracjonalne. Dlaczego Stalin, opętany wizją rozpisanego w planie pięcioletnim rozwoju gospodarczego, w pewnym momencie zdecydował się zaryzykować jego powodzenie?

- Ekonomia nigdy nie była jego priorytetem, zdecydowanie bardziej zależało mu na utrzymaniu władzy i kontroli nad Związkiem Radzieckim. W pewnym momencie uznał, że ukraińscy chłopi stanowią przeszkodę w realizacji tego planu, dlatego zdecydował, że należy się ich pozbyć. Podróż po równi pochyłej rozpoczęła się wraz z decyzją o kolektywizacji wsi, na której niemal od razu zapanował chaos. O ile rosyjscy chłopi mieli doświadczenie w kolektywnej pracy, o tyle wśród Ukraińców przeważali rolnicy indywidualni, którzy wywłaszczenie i konieczność przeniesienia się do kołchozu traktowali jako nowy rodzaj pańszczyzny. Kolektywizacja na Ukrainie przebiegała więc opornie, a chłopi, buntując się, doświadczali coraz dotkliwszych represji ze strony władz. W tym czasie Stalin mógł jeszcze zapobiec klęsce, łagodząc politykę wobec wsi. Zdecydował inaczej, zarządzając nie tylko rekwizycję zboża, ale też konfiskatę wszelkiej innej żywności, zwierząt, a nawet całego dobytku. Eliminując chłopów, Stalin chciał wytrzebić dążenia niepodległościowe Ukraińców. Panicznie bał się ich niezależności, tego, że chcieli mówić własnym językiem. Upatrywał w tych działaniach zagrożenia dla stabilności władzy bolszewickiej.

Te obawy przerodziły się w paranoję, bo przecież - jak wynika z Pani książki - opór chłopów w latach 30. był aktem desperacji, a nie walką o niepodległość. Ciekawe, że podobna paranoiczna determinacja, by utrzymać Ukrainę w strefie rosyjskich wpływów, charakteryzuje obecnego prezydenta, Władimira Putina. Dlaczego Ukraina dla kolejnych rosyjskich przywódców była i jest tak geopolitycznie istotna?

- Stalin co prawda wyolbrzymiał rolę i powiązania ukraińskiego ruchu niepodległościowego, szczególnie obawiając się jego sojuszu z ówczesnymi władzami II Rzeczpospolitej. Całkiem dobrze pamiętał jednak chłopską rebelię z 1919 roku i wojnę domową następnych lat. Wokół tych wspomnień krążyły jego obsesje.

Pomnik ofiar Hołodomoru w Waszyngtonie (fot. MaxHerz / Wikimedia.org / CC BY-SA 4.0)Pomnik ofiar Hołodomoru w Waszyngtonie (fot. MaxHerz / Wikimedia.org / CC BY-SA 4.0)

Z kolei Putin boi się, że sukces bardziej demokratycznej i prozachodniej Ukrainy obudzi siły dotąd uśpione w społeczeństwie rosyjskim. Tłumy protestantów na Majdanie, powiewające flagi Unii Europejskiej czy skandowane hasła nawołujące do rozliczenia skorumpowanej władzy to widok, który przeraził go w 2014 roku. On doskonale rozumie, że te same siły mogą sięgnąć po jego władzę. W tym sensie jego obsesja jest dość podobna do tej, która gnębiła Stalina: utrata wpływów na Ukrainie to zapowiedź końca jego władzy. Pamiętajmy, że w 1991 roku Ukraina podjęła suwerenną decyzję o opuszczeniu Związku Radzieckiego, co doprowadziło do jego ostatecznego upadku.

Gdy w latach 30. rozpoczął się proces kolektywizacji, wielu chłopów uciekło do miast i wtapiało się w miejski proletariat. Z kolei gdy klęska głodu wreszcie dobiegła końca, do wymarłych wiosek zaczęto przesiedlać Rosjan i Białorusinów. Jak historia tych migracji znajduje odzwierciedlenie w dzisiejszych konfliktach na Ukrainie?

- Przez kolejne dekady władze Związku Radzieckiego wielokrotnie podejmowały próby rusyfikacji Ukrainy. Rosjanie przejmowali tamtejsze urzędy, sprawowali władzę, a także kontrolowali ukraińską partię komunistyczną. W znacznej części Ukrainy ludzie, którzy kiedyś mówili po ukraińsku, teraz mówią po rosyjsku. To bardzo delikatna i drażliwa kwestia, kto jest Rosjaninem, a kto Ukraińcem. Jednym z celów, jakie Stalin chciał osiągnąć, szerząc klęskę głodu, było zwalczenie ukraińskiej tożsamości narodowej. Ukraińscy chłopi różnili się od rosyjskich, byli bogatsi, bardziej niezależni. Stalin chciał ich złamać i podporządkować.

Do klęski głodu doprowadziły nie tylko czynniki materialne, jak konfiskata zboża, ale także funkcjonujący system społecznego wykluczenia. Jak to się stało, że część ukraińskiego społeczeństwa przez jego resztę została uznana za nieludzi?

- Niemal od początku swoich rządów władze radzieckie prowadziły szeroko zakrojoną kampanię propagandową wymierzoną w zamożnych chłopów, których nazywano kułakami. Przeciwstawiano ich biedniakom i średniakom. Na przestrzeni lat pierwotne znaczenie tego słowa znikło, a o kułactwo mógł być oskarżony każdy, kto w jakikolwiek sposób przeciwstawił się władzy. Praktyka obwiniania kułaków o wszelkie niepowodzenia nasiliła się na początku lat 30., czyli w czasie kolektywizacji. Ludzie żywili przekonanie, że dbając o własne bogactwo, kułacy przeszkadzają pozostałym osiągnąć dobrobyt, niszczą zdobycze rewolucji, a przede wszystkim posiadają nadwyżkę jedzenia, którą ukrywają. Podżeganie mieszkańców wsi do niemal histerycznej nienawiści wobec kułaków pozbawiało ludzi jakichkolwiek hamulców, dawało przyzwolenie, by odbierać całym rodzinom środki do życia i wyrzucać je na bruk. W ten proces byli zaangażowani zarówno aktywiści przybywający z miast, jak i społeczność lokalna. Nie wiemy, czy sąsiedzką grabieżą kierowała ideologia, czy raczej desperacka walka o uratowanie siebie i rodziny, bo głód dotykał nie tylko kułaków, ale też chłopów pracujących w kołchozach.

Ukraińska wieś w czasach Wielkiego Głodu, 1933 r. (fot. Wikimedia.org / Domena publiczna)Ukraińska wieś w czasach Wielkiego Głodu, 1933 r. (fot. Wikimedia.org / Domena publiczna)

Jednym z najbardziej przejmujących fragmentów książki jest ten, gdy mieszkaniec Odessy tłumaczy odwiedzającemu w 1933 roku miasto belgijskiemu prozaikowi Georgesowi Simenonowi, że żebrzący na ulicach ludzie to kułacy, którzy nie przystosowali się do nowej władzy, więc muszą umrzeć. Czy mechanizm antagonizowania ludzi nie wydaje się Pani jednym z najbardziej palących niebezpieczeństw współczesnej polityki?

- Szukanie kozła ofiarnego od wieków charakteryzuje działanie reżimów autorytarnych. Stalin był mistrzem w stosowaniu tego typu taktyki. Na przestrzeni lat używał jej przeciw rozmaitym grupom, dzięki czemu tak długo utrzymał władzę. Dziś w tej biegłości nie ustępują mu władze Rosji czy Chin. Ale prawdą jest, że ten mechanizm coraz częściej charakteryzuje kraje uznane za demokratyczne. Na przykład Donald Trump podczas kampanii prezydenckiej koncentrował się na szerzeniu nienawiści wobec każdego, kto nie jest biały, w ten sposób budując solidarność wśród swoich zwolenników. Jarosław Kaczyński robi to samo, choć Polska to jeszcze dziwniejszy przykład tego zjawiska, bo część społecznego gniewu kierowana jest przeciwko imigrantom - szczególnie tym pochodzącym z krajów muzułmańskich, których w Polsce prawie nie ma. Wróg nie jest więc rzeczywisty, ale mityczny. Nie twierdzę, że tego typu strategie polityczne zawsze kończą się - jak w przypadku Stalina - masowymi mordami, wciąż jednak są dość nikczemną formą uprawiania polityki.

Czy współczesne społeczeństwa stały się bardziej podatne na antagonizmy?

- Na zmianę sposobu uprawiania polityki oraz przesunięcie granic debaty społecznej niebagatelny wpływ miał rozwój internetu i mediów społecznościowych. Jego negatywny potencjał można było dostrzec dawno temu, czytając komentarze internautów zamieszczane pod artykułami. Wtedy nikt nie przejmował się grupą frustratów przepełnionych nienawiścią, ale wraz z pojawieniem się mediów społecznościowych ta fala uderzyła ze zdwojoną siłą. Obecnie przyzwolenie na używanie na przykład języka antysemickiego zadomowiło się w debacie publicznej na dobre. By tego doświadczyć, wystarczy włączyć TVP.

Innym kluczowym pojęciem "Czerwonego głodu" jest spisek. W wyobraźni Stalina zdesperowani chłopi jawili się jako zdrajcy szykujący nacjonalistyczny zryw. Dziś na teoriach spiskowych też można zbić kapitał polityczny.

- Można powiedzieć, że obecna polska władza jest w jakimś sensie rezultatem powtarzania w kółko kłamstwa o zamachu smoleńskim. Pozwoliło ono przysłonić realne problemy Polaków. Ale używanie teorii spiskowych jako skutecznego narzędzia politycznego stało się, niestety, normą wśród polityków. Mistrzostwo w tym zakresie osiągnął moim zdaniem Viktor Orbán, produkując dziesiątki czasem zupełnie nieprawdopodobnych historii o tym, jak Węgrzy są represjonowani przez tajemnicze siły. Ostatnim złem wcielonym jest George Soros, amerykański miliarder pochodzenia węgierskiego, wspierający budowę społeczeństwa obywatelskiego w Europie Środkowo-Wschodniej.

Kolejka po chleb za dewizy do sklepu Torgsin, Charków 1932 r. (fot. State Archive of Ukraine / Wikimedia.org / Domena publiczna)Kolejka po chleb za dewizy do sklepu Torgsin, Charków 1932 r. (fot. State Archive of Ukraine / Wikimedia.org / Domena publiczna)

Polskie władze też mają na jego punkcie paranoję.

- No właśnie. Nie dalej jak dwa dni temu węgierski minister rolnictwa oświadczył, że Soros zamierza rozpowszechniać wśród Węgrów zwyczaj jedzenia insektów. Niszcząc w ten sposób ich tradycję kulinarną, Soros działa na rzecz przyszłych imigrantów, którzy nie dość, że żywią się insektami, to jeszcze w niedalekiej przyszłości zamieszkają na Węgrzech. Przyznam, że mam kłopot ze zrozumieniem logiki tego pokrętnego wywodu i nie wiem, jak ktokolwiek może w coś takiego wierzyć. Dla wielu to, niestety, kolejny powód, by przestać interesować się polityką. Trzeba jednak pamiętać, że sukces teorii spiskowych nie polega jedynie na gromadzeniu wyznawców, ale także na szerzeniu obojętności na sprawy publiczne wśród obywateli, którzy nie mają siły ich słuchać. Dziś coraz więcej ludzi odwraca się od polityki.

Jeśli emigracja wewnętrzna nie jest wyjściem, to co możemy zrobić?

- W sensowny sposób angażować się w politykę. Organizować się w sposób oddolny. Na pewno wzmocnienia potrzebuje niezależne, rzetelne dziennikarstwo. W idealnym świecie to rządy powinny przeznaczać środki na edukację obywateli w zakresie tego, jak bronić się przed zalewem fake newsów. Kilka dni temu w Londynie uczestniczyłam w debacie telewizyjnej poświęconej walce samorządów ze stronami internetowymi podszywającymi się pod instytucje publiczne i wyłudzającymi w ten sposób pieniądze od nieświadomych użytkowników. Tak właśnie powinna działać władza.

Polska przez lata była strategicznym sojusznikiem Ukrainy w jej prozachodnich aspiracjach. Obecnie władze ukraińskie otwarcie mówią, że stajemy się przeszkodą w ich wysiłkach. Dystans pomiędzy naszymi krajami pogłębiła nowelizacja ustawy o IPN. Jakie są możliwe scenariusze rozwoju tej sytuacji?

- Niezwykle istotne wydaje mi się dostrzeżenie, w czyim interesie prowadzone są działania antagonizujące oba kraje. Z kilku niezależnych źródeł słyszałam, że różnego typu prowokacje jak niszczenie cmentarzy we wschodniej Polsce i zachodniej Ukrainie to celowa taktyka rosyjskich służb nastawiona na generowanie konfliktu. W sieci ich aktywność w tym zakresie jest wręcz zdumiewająca.

Polska była bardzo ważnym adwokatem Ukrainy w Europie. Niszczenie obustronnych relacji pomaga Putinowi w przekonywaniu europejskich polityków, że Ukraina to kraj zdestabilizowany, pozbawiony sojuszników i niewarty zainteresowania.

Mapa depopulacji - strat ludzkich w wyniku Wielkiego Głodu (fot. Sergento / Wikimedia.org / CC-BY-SA-4.0)Mapa depopulacji - strat ludzkich w wyniku Wielkiego Głodu (fot. Sergento / Wikimedia.org / CC-BY-SA-4.0)

Polityka polskich władz jest niebywale krótkowzroczna, ponieważ niepodległość Ukrainy gwarantuje zachowanie także naszej suwerenności. Nie chodzi mi jedynie o dosłowne znaczenie tego słowa, ale także o niezależność ekonomiczną czy intelektualną. Jeśli Ukraina stanie się częścią Rosji, a tego właśnie życzyłby sobie Putin, to następnym celem jego manipulacji będzie Polska. Dystansując się od Europy, właściwie realizujemy jego marzenie, bo Polska nie jest wystarczająco duża, by być samotną wyspą w środku Europy. Prędzej czy później znajdziemy się w strefie rosyjskich wpływów.

Czy polskie władze w ogóle zdają sobie z tego sprawę?

- Nie wiem, choć podejrzewam, że raczej nie rozumieją znaczenia swoich działań, ale to temat na inną rozmowę.

Z drugiej strony infiltracja sieci przez rosyjskie służby i ich wpływ na politykę Europy i Stanów Zjednoczonych zostały w ostatnich latach zdemaskowane. Być może teraz będziemy lepiej potrafili się przed nimi bronić?

- Nie uważam, by Polacy byli świadomi tego, w jaki sposób są rozgrywani przez rosyjską władzę. Być może w innych krajach wiedza jest większa, ale nadal ten problem traktowany jest jako marginalny - nawet w Niemczech, gdzie rosyjski biznes staje się narzędziem politycznego wpływu. Myślę, że wyjątkiem są tu kraje bałtyckie. Ze względu na swoje położenie i historię doskonale wiedzą, że działania Rosji mogą zagrażać ich demokracji i próbują im przeciwdziałać.

Nie chcę też przesadzać, przeceniając możliwości Rosji w destabilizowaniu europejskiego porządku. Pamiętajmy, że jednym z powodów ich wzmożonej aktywności w sieci są niewielkie możliwości wywierania politycznego wpływu poza nią, co jest oznaką słabości, a nie siły.

Czy w obecnej sytuacji Ukraina ma szansę na uwolnienie się od rosyjskiej strefy wpływów?

- Czas pokaże, czy Ukraina jest w stanie stworzyć stabilny, bardziej demokratyczny i mniej skorumpowany system polityczny. Czy rząd będzie wspierał społeczeństwo obywatelskie i praworządność. I wreszcie, czy w tej histerycznej wojnie informacyjnej możliwe jest prowadzenie demokratycznej debaty. Nie umiem powiedzieć, czy uda im się osiągnąć w tej materii sukces. Wiem natomiast, że stabilna i dobrze prosperująca Ukraina to wymarzony scenariusz dla Polski.

Książka Anne Applebaum 'Czerwony głód' ukazała się nakładem Wydawnictwa Agora (fot. materiały prasowe / Albert Zawada / Agencja Gazeta)Książka Anne Applebaum 'Czerwony głód' ukazała się nakładem Wydawnictwa Agora (fot. materiały prasowe / Albert Zawada / Agencja Gazeta)

Książkę Anne Applebaum "Czerwony głód" w polskim przekładzie Barbary Gadomskiej i Wandy Gadomskiej w promocyjnej cenie można kupić w Kulturalnym Sklepie, Empiku i Publio.pl>>>

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU


Anne Applebaum.
Amerykańsko-polska dziennikarka, historyczka, profesor na London School of Economics, publicystka "The Washington Post", pisze również dla "Gazety Wyborczej". Znawczyni Europy Środkowo-Wschodniej, autorka książek "Za żelazną kurtyną" oraz "Gułagu", za który otrzymała Nagrodę Pulitzera (2004). Jej najnowsza książka"Czerwony głód" światową premierę miała w październiku 2017 roku, teraz ukazuje się w Polsce. Ukończyła Uniwersytet Yale, studiowała również na London School of Economics i Uniwersytecie Oksfordzkim. Publikowała w "The Economist", "The Spectator", "The Evening Standard". Żona byłego szefa MSZ Radosława Sikorskiego, w 2013 roku uzyskała polskie obywatelstwo.

Magda Roszkowska. Dziennikarka i redaktorka. Przez wiele lat związana z Fundacją Nowej Kultury Bęc Zmiana, gdzie współprowadziła magazyn kulturalny "Notes na 6 tygodni".

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (275)
Zaloguj się
  • matt7893

    0

    Autor chce jeszcze raz podsumowac swoja sytuacja 20 lat po skonczeniu w 1997 prywatnej uczelni USA osiagajacej w rankingu arwu poziom ponad najlepszego uniwersytetu
    Niemiec Universytetu Ludwika Maksymiliana w Monachium (Miejsce 50 w arwu) z promotorem PhD Prof. J. H. Eberly z PhD ze uniwersytetu Stanforda.
    Autor od 2007 roku zmuszany w wyniku wymuszonego ciezkimi warunkami wyroku sedziego federalnego Scotta Jefferies:

    h t t p : / / s 3 . a m a z o n a w s . c o m / s 3 i m a g e s . c l a s s c r e a t o r . c o m / 5 4 5 5 / 0 0 1 / 9 4 1 3 8 8 / 9 5 0 3 5 7 . j p g
    h t t p :/ / w w w . c l a s s c r e a t o r . c o m / N y s s a - O R - 1 9 6 7 - 1 9 7 0 / c l a s s _ p r o f i l e . c f m ?m e m b e r _ i d = 9 4 1 3 8 8 (kluczowy link gdzie rozpoznana przez autora osoba przyznaje sie ze jest tym sedzia imigracyjnym)
    ht tp://jefferiesmission.blogspot.de/
    ht tp://old.williamjefferies.org/genealogy/Media/JefferiesScottM1949-MyMissionToItaly.html

    (- te "szczere" linki ze sedzia wysylajacy tysiace Meksykanow przez objekty podobne do hitlerowskich obozow zaglady na powolna smierc z nedzy jest jednoczesnie misjonarzem kosciola chrzescijanskiego w Wloszech tez moga byc takze dzialalnoscia wywiadowcza CIA lub innego wywiadu typu shake-up tzn. zeby kogos prowokowac i nalezy patrzec na nie w tym sensie z przymrozeniem oka.)

    do przebywania miejscem zamieszkania przez emigracja do USA w 1992 w Polsce w poblizu Uniwersytetu Warszawskiego i adjunktki wydzialy Fizyki UW Katarzyny Krajewskiej (ktora nota bene
    tez jest tez symboliczna w tym sensie i przetrzymywana na nizszym stanowisku bedac w USA publikacjami juz dawno profesorem) pracujacej
    w identycznej dziedzinie: gdzie pokazywalbym sie bezrobotny i bezdomny.
    Uniwersytet Warszawski w sensie uczelni USA szczegolnie prywatnej dzialajacej bez prawie zadnych formalnosci dla absolwenta uczelni USA jest w ogole nie do zaakceptowania.

    Sedzia imigracyjny jesli bylby skorumpowany przez uczelnie europejska lub inna organizacje (SJ jest powiazany z Wlochami) w celu przeszkadzania komus w pracy naukowej w USA jest jedyna mozliwa osoba majaca realna wladze nad obcym absolwentem uczelni USA w sensie uniemozliwienia mu dalszej pracy naukowej deportacja i wywiezieniem z USA.

    Takze niedawno zostaly napisane artykuly naglasniajac osobe jego niedoszlego promotora doktoratu w Polsce 1991-92 przed emigracja do USA Iwa Bialynickiego Biruli jako mozliwego czlowieka PRL ktorych celem moze byc takze utrudnienie autorowi z PhD pelnej profesury w Polsce w dziedzinie Fizyki Teoretycznej:

    Sam autor chcacy studiowac w USA juz od szkoly podstawowej ktory wyemigrowal z Polski w wieku 23 lat w 1992 zaraz po skonczeniu Politechniki Warszawskiej nie ma nic wspolnego z komunistyczna przeszloscia Polski gdzie juz pracujac w Fizyce Teoretycznej w wieku 20-tu lat powyzej Profesora Zwyczajnego jedynie byl zmuszany do studiow przy pomocy zasadniczej sluzby wojskowej w LWP.

  • matt7893

    0

    Chce jeszcze raz wszystkich ostrzec ze od 2007 Amerykanscy bandyci przetrzymuja mnie z najwyzszym tytulem naukowym USA PhD z prywatnej uczelni o kosztach okolo pol miliona dolarow poza granicami USA. W 2007 zostalem z USA porwany h ttp s://ww w.ilw.com/articles/2010,1014-stevens.shtm z wycieczki na konferencje w Calgary wlasnym samochodem poprzez ciezki osob deportacyjny we Florence Arizona probujac z powodu uporczywego nie wydawania mi Zielonej Karty od 1990 i chwilowego braku legalnego statusu imigracyjnego przekroczyc granice USA-Kanady w ta i z powrotem bez inspekcji htt ps://ww w.youtube.com/watch?v=7n8iOn17uzI . W nielegalny ponizej roku status imigracyjny zostalem wrobiony przez lotnisko w Atlancie gdzie przez pomylke ciezko zmeczony lotem transatlantyckim zadeklarowalem chec pracy na uczelni stanowej bez wynagrodzenia ze zrodla USA, nie wydano mi pozwolenia na pobyt na 6 miesiecy ze statusu B1 (Podczas poprzedniego wjazdu na B1 tez profilaktycznie podwojnie skasowano mi przeterminowana wize H1B wgniecionym napisem CWOP - tzn. Canceled WithOut Prejudice) i muszono do dopasowania do niemozliwego statusu J1 exchange-visitor ktory wtedy wymagal 2 lat karencji pracy w Polsce. Nastepnie we Florence Arizona wrobiono mnie w nielegalny status powyzej roku zabraniajacy powrotu do USA na 10 lat przetrzymujac mnie tak abym w USA dodajac dni aresztu deportacyjnego przekroczyl rok nielegalnego pobytu. We Florence Arizona skasowano takze napisem moja jeszcze 3 lata wazna wize b1 oraz skonfiskowano lub zagubiono dwa stategiczne dokumenty tozsamosci karte SSN wygasla karte pozwolenia na prace (dokument ze zdjeciem) EAD (I-765). Od 2007 nie moge dostac sie mojego domu i wlasnosci w Utah. Od przynajmniej 1990 jako wybitnemu fizykowi i geniuszowi matematycznemu przysluguje mi natychmiastowe prawo do Zielonej karty typu EB-1. W odcieciu mnie od USA jasno chodzi o okradzenie mnie z gigantycznej wlasnosci intelektualnej naprodukowanej podczas i po PhD i dotyczacej napedu pozytronowego statkow kosmicznych nieograniczonego zasiego ht tp://w ww.freepatentsonline.com/7709819.html i uniemozliwienie kontynuacji badan naukowych zaczetych podczas PhD.

  • matt7893

    0

    Chce jeszcze raz wszystkich ostrzec ze od 2007 amerykanscy badyci przetrzymuja mnie z najwyzszym wyksztalceniem USA PhD poza granicami USA. PhD jest nawyzszym tytulem naukowym USA wystarczajacym do zatrudnienia na stanowsku Profesora uczelni USA ktory de facto nie uznawany jest jest w Polsce.W Polsce wiec jestem pozbawiony srodkow do zycia.
    W 2007 zostalem porwany do Polski z wycieczki z domu w Utah do Calgary w Kanadzie kiedy to probowalem dwukrotnie przekroczyc granice USA-Kanada bez inspekcji poprzez ciezki oboz deportacyjny dla Meksykanow we Florence Arizona. Do formalnie nielegalnego statusu (od 1990 mam prawo do natychmiastowej Zielonej Karty EB-1 jako wybitny Fizyk) wrobiono mnie na lotnisku w Atlancie kiedy to zmeczony przez pomylke zadeklarowalem ze bede pracowal bez wynagrodzenia ze zrodla z USA na wizie biznesowej B-1 i zmuszono do niemozliwego statusu J-1 wymagajacego wtedy karencji 2 lat pobytu w Polsce. Mam w USa pozostawiona wlasnosc o wartosci powyzej 200 000 dolarow do ktorej nie moge sie dostac.

  • atos38

    Oceniono 4 razy 0

    Jak sie anne Aplebaum w Polsce nie podoba to niech czym prędzej wraca dfo Izraela !!!
    NIKT ! przecież jej w Polsce NA SIŁĘ NIE TRZYMA !

  • vinogradoff

    Oceniono 5 razy 1

    Niestety ale Pani Applebaum, poddajac ostrej krytyce pana Prezydenta Putina, zarzucajac Mu manipulacje ,sama ostro i bez zenady manipuluje, gloszac, ze Rosja moze podbic Ukraine co jest wykluczone gdyz historia NATO nigdy nie pozwoli a takich Method podboju i ROZMIEKCZANIA ukrainskeigo oporu jakie mogl byl stosowac i stosowal pan Stalin, to zaden Przywodca Rosji juz nie zastosuje bo to nie ta Epoka, ze Ukraina jest gwarantem suwerennposci Polski, wiekszej bredni chyba nie da sie glosic jako, ze Polsce NIKT nie zagraza i Nikt nie chce Polski podporzadkowywac sobie bo kazdy wie, ze to nei mogloby sie udac a wiec jest pozbawione sensu, ze Rosja wlaczyla by Polske do swojej sterfy wpylwow a jakie to wpylywy i na KOGO dzis wywiera Rosja jak sama u siebie nie moze wywrzec i ma mase obszarow zycia spolecznego totalnie zabagnionych? Wplyw na Polske moglby wywrzec Luxemburg, gdyby mogl zagwarantowac najnizsa emeryture Polakom w kowcie 2,500,- Euro NETTO miesiecznie ale nie Rosja, ktora nawet nie jest w stanie gwarantowac kazdemu Polakowi po parze WALONKUFFF. Jesli taka wazna dla Europy jest Ukraina to moze pani Applebaum wyjasni dlaczego to UE nie che Ukrainy przyjac do UE i placic nalezne pieniadze w ramach polityki spojnosci i wielu innych poltyk a Ukraincy sa DEPORTOWANI z Europy choc Muzulmanow jakos nie zawsze sie deportuje jak sa nawet nielegalnie? Ukrainie NIKT obcy nie zagraza oprocz wlasnych Oligarchow co juz sprywatyzowali Uakraine ,, za kapeijki,, a co Narodowi nie za bardzo sie podoba. Szkoda, ze pani Applebaum nie odniosla sie do tego co najtragiczneijsze w tym wszystkim? Otoz budowa Komunizmu w Rosji, ktory NIKOMU w Rosji nie pasowal o czym wyraznie przestruegaöl DR. Carl Marx, pochlonela ok. 65 ,- milionow Ofiar a niektorzy Naukowcy szacuja , ze ok. 103,- miliony pomorodowanych za nic w tym ci co mieli szczescie zginac od strzalu w potylice to szczesciarze wobec tych co umarli z glosu ( najtragiczneijstza forma smierci) lub zostali pogrzebani ZYWCEM albo ZAMUROWANI w Podwalach kosciolow tez zywcem, zabijani dragami, siekierami bo szkoda bylo Patronow albo duszeni sznurem a takze gazowani w samochodach spalinami z silnika co pozniej podchwycili Nazisci a pozniej starczyl JEDEN kieliszek VODKI ponad norme jaka byl spozyl owczesny pan Noblista Pokojowy i Prezydent, Boros Jelzin, aby to wszystko co zbudowano kosztem milionow TRUPOW wywalic,, k cziortu materii,, do gory nogami. Pytanie. Po GROMa byly te ofiary zamordowanych w niebywale barbarzynski sposob dziesiatkow milionow NIEWINNYCH Rosjan? I potrafi pani Applebaum wyjasnic swiatu jak Taki Kraj moze nadal ROIC o jakims Imperium i strefach wpylwow? Kon by sie usmial. Rosja zna swoje miejsce w szyku i doskonale rozumie jak jest postrzegana przez swiat. Przyczyny BARDACKU sa inne a Rosja nei ma nic do tego i nie jest tym zainteresowana majac 2 miliony wlasnych wewnetrznych problemow w tym wiele NIEROZWIAZYWALNYCH. Rosji nie nalezy DEMONIZOWAC i Stygmatyzowac do Roli Wroga Naczelnego Planety Ziemia a spojrzec realnie na otaczajaca rzeczywistosc.

  • hanwag

    Oceniono 2 razy 0

    Aniu zamieściłaś zdjęcie( nr 5) kolejek do sklepu Torgsinu . Przypomnę Ci kto za tym interesem stał , kto przykładał do tego rękę ,kto partycypował w tym wszystkim ?????

    Została powołana w wyniku zawartego porozumienia Lenina z Armandem Hammerem[2] 27 maja 1924 w stanie Nowy Jork przez połączenie dwóch przedsiębiorstw - utworzonego w 1919 Products Exchange Corporation oraz utworzonego w 1923 Arcos-America Inc.. Formalnie właścicielem spółki ze strony radzieckiej był Ludowy Komisariat Handlu Zagranicznego (Народный комиссариат внешней торговли СССР)[3]. Alternatywnie rozważano też nadanie innych nazw podmiotowi - Towarzystwa Handlowego Związku Republik Radzieckich TOSSOR (Торговое общество Союза Советских Республик) lub Radziecko-Amerykańskiego Towarzystwa Handlu SATOR (Советско-Американское торговое общество. Amtorg pełnił funkcję pośrednika w operacjach eksportowo-importowych radzieckich central handlu zagranicznego i bezpośrednio wielu innych podmiotów gospodarczych z partnerami amerykańskimi. Nigdy nie zawierał umów we własnym imieniu.

    Przedsiębiorstwo było założone jako spółka akcyjna zgodnie z prawem handlowym stanu Nowy Jork z udziałem kapitału radzieckiego w kwocie 1 mln dolarów, podniesionego później do wysokości 3 mln. Głównymi posiadaczami akcji były - Bank Handlu Zagranicznego ZSRR Wniesztorgbank (Внешторгбанк) i Centralny Związek Spółdzielni Konsumenckich Centrosojuz (Центросоюз). Poza organizowaniem handlu zagranicznego, Amtorg służył za przykrycie dla agentów Razwiedupru/GRU, OGPU i Kominternu. Działalność Amtorgu była szczególnie ważna w latach poprzedzających uznanie ZSRR przez USA, gdy w 1933 w trakcie prezydentury Franklina Roosevelta otwarto w Waszyngtonie radzieckie poselstwo. De facto Amtorg do tego czasu pełnił funkcję półoficjalnego przedstawicielstwa ZSRR.

    Amtorg w 1924 składał się z 6 oddziałów: administracyjnego, eksportu, importu, rolnego, finansowego i ekonomicznego. Organizacja zatrudniała do 500 pracowników, w większości Żydów, z których część nie znała języka rosyjskiego.[4]

  • kraifa

    Oceniono 4 razy -2

    Tzw.Zachód wymagał od Rosji Sowieckiej czyli Stalina zapłaty nie w złocie tylko w PRZENICY za import niezbędnej technologii dla industralizacji i podniesienia z zacofania kraju. Ukraina która ma tzw czarnoziemy mogła dopomóc w duzej częsci w realizacji tego planu . A dlaczego kapitaliści zachodni nie chcieli złota jako zapłaty? Liczyli na tzw kolorową rewolucje wywołana głodem. Czyli kto jest odpowiedzialny za Wielki Głód na Ukrainie? Chłopi ukraińscy mogli siać i uprawiac inne odmiany zbożowe ale byli uparci i zacofani.

  • namegoeshere

    Oceniono 2 razy 0

    Darmowa reklama nowej ksiazki Anne Applebaum.

  • matt7893

    Oceniono 1 raz -1

    Jasny dowod ze USA spiskuja przeciwko obywatelom Polskim w USA w sensie alianctwa WWII z Rosja i ZSSR przeciwko wolnej i niezaleznej RP. Lukasz Niec posiadac tytulu lekarskiego USA M.D. w postepowaniu usuwajacym. Precyzyjnie dobrana przeszlosc pozwalajaca na zachowanie tytulu lekarskiego USA a jednoczesnie na naciagniecia artylul 237 Immigration and Natualization Act. Co USA chca wskorac takimi pokazywymi w porownaniu z III Rzesza propagandowymi linczami ze "obywatel Polski zyje jak obywatel USA a jemu nie wolno" dla demonstracji sily nad Polska ze znaturalizowany 43-cio latek z zona amerykanka i dziecmi ktory przybyl do USA w wieku 5 lat zostanie wyslany sila do Polski z tytulem Medical Doctor gdzie nie ma srodkow do zycia z tytulem lekarskim i odseparowany od rodzin ? . Polscy absolwenci uczelni USA nie uznaja uczelni Polskich za kazda cene i nie wroca do Polski dopoki sami nie beda mogli wolno pracowac na Polskich uczelniach bez zadnych formalnosci w tym bez wymogu znajomosci jezyka Polskiego:

    h t t p s://w w w . usatoday.com/story/news/nation/2018/01/22/polish-born-physician-detained-ice-after-40-years-u-s/1053870001/

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX