Annie Jump Cannon i Henrietta Swan Leavitt, 1913 r.

Annie Jump Cannon i Henrietta Swan Leavitt, 1913 r. (fot. Harvard University Library / Wikimedia.org / Domena publiczna)

"Kobiety komputery" odkryły przed nami Wszechświat

Pracowały w ciasnym pokoiku na poddaszu Obserwatorium Harvarda, a za swoją pracę dostawały niewiele więcej niż niewykwalifikowany robotnik. "Komputery Pickeringa" lub "Harem Pickeringa" - tym mianem określano prekursorki współczesnej astronomii, które nauczyły nas mierzyć Wszechświat.

Cały jej dobytek wart był 314 dolarów i 91 centów, na co w większości składały się obligacje wojenne, kilka przedmiotów osobistego użytku oraz biurko wartości pięciu dolarów. Nigdy nie wyszła za mąż, miała jedynie kilkoro żyjących krewnych. Poza tym zostawiła po sobie spuściznę przełomowych odkryć w dziedzinie astronomii - powiedział o Henriecie Swan Leavitt Jeremy Bernstein, fizyk teoretyk, autor książek popularnonaukowych oraz absolwent Uniwersytetu Harvarda, tego samego, na którym pracowała Henrietta. W odróżnieniu od Bernsteina, autora poczytnych publikacji popularyzujących naukę, pani Leavitt spędziła większość życia jako szary, niewyróżniający się i słabo opłacany pracownik, żmudnie katalogujący gwiazdy za 25 centów za godzinę. Raz tylko mogła zyskać międzynarodową sławę, gdy szwedzki matematyk Magnus Gustaw Mittag-Leffler zgłosił jej kandydaturę do Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki. Ale kiedy to zrobił, Henrietta Swan Leavitt nie żyła już od czterech lat...*

Ta głucha od dzieciństwa córka amerykańskiego pastora była jedną z grupy wyjątkowych kobiet, które stworzyły zawierający opisy ponad 225 tysięcy gwiazd Katalog Hanry'ego Drapera - największą bazę danych astronomicznych pierwszej połowy XX wieku.

"Komputery" Edwarda Pickerniga

Ostatnie dekady XIX oraz pierwsze XX wieku to czas, gdy stworzono podwaliny współczesnej astronomii i kosmologii. Czym jest Wszechświat, jak i kiedy powstał, jakie prawa nim rządzą? - włożono ogrom pracy, by odpowiedzieć na te pytania. Znaczną część tej pracy wykonały kobiety, które za swego życia nigdy nie otrzymały prawdziwej gratyfikacji za wkład w rozwój nauki. Ich nazwiska pomijano przy wręczaniu nagród, nie pojawiały się w nagłówkach gazet. Za swą iście benedyktyńską pracę otrzymywały nieco wyższą zapłatę niż niewykwalifikowany robotnik fizyczny, ale już znacznie niższą niż szeregowy urzędnik. Były w końcu tylko komputerami. "Kobietami komputerami", zatrudnionymi po to, by liczyć gwiazdy. Henriettę Swan Leavitt, Annie Jump Cannon, Antonię Maury oraz Williaminę Fleming, czyli zespół kobiet z Obserwatorium Astronomicznego Harvarda, nazywano właśnie "komputerami Edwarda Pickerniga", lub jeszcze mniej poważnie - "Haremem Pickeringa" - dyrektora harvardzkiego obserwatorium i astronoma, który wsławił się dziewięciotomowym katalogiem widmowych typów gwiazd. Katalogiem, który stworzyły "kobiety komputery".

"Ludzie komputery" lub po prostu "komputery" to terminy używane od początków XVII wieku i określające "tego, który oblicza" (z ang. the one who computes), czyli człowieka zawodowo zajmującego się obliczeniami matematycznymi, zanim do użytku weszły maszyny liczące. Osoby zatrudnione na tych stanowiskach pozbawione były wpływu na swoją pracę, nie mogły wydawać na jej temat żadnych opinii, były za to zobowiązane szczegółowo przestrzegać wytycznych i wykonywać obliczenia. Aby zminimalizować wpływ poszczególnych "komputerów" na wyniki badań, zadanie rozdzielano na wiele osób. Po raz pierwszy ludzkich komputerów użył francuski astronom Alexis Claude Clairaut, który posłużył się nimi w celu obliczenia daty powrotu komety Halleya.

Henrietta Swan Leavitt (fot. Wikimedia.org / Domena publiczna)Henrietta Swan Leavitt (fot. Wikimedia.org / Domena publiczna)

Marzeniem Edwarda Pickeringa, ambitnego dyrektora Obserwatorium Harvarda w latach 1877- 1917, stało się skatalogowanie możliwie dużej części gwiazd Drogi Mlecznej. Należący do harvardzkiego obserwatorium nowoczesny jak na tamte czasy teleskop pozwalał fotografować niebo z niespotykaną wcześniej dokładnością. Zdjęcia były wykonywane na szklanych płytach fotograficznych, których olbrzymia liczba regularnie spływała do Harvardu. I dopiero tam rozpoczynała się właściwa praca, która miała na celu określenie jasności wszystkich zarejestrowanych gwiazd (jasność koreluje z ich położeniem) oraz koloru (pozwalającego określić skład pierwiastkowy).

Liczenie gwiazd odbywało się manualnie, było żmudne i męczące. Pickering wiedział, że do pracy tej będzie potrzebował wyjątkowo oddanych, skrupulatnych, wykształconych i skłonnych do poświęceń ludzi. Bardzo liczył się również z ograniczonymi funduszami, dlatego zaproponował tę pracę kobietom.

Towarzyszki Henrietty

Swój pierwszy "ludzki komputer" Edward Pickering znalazł we własnym domu. Stała się nim jego pomoc domowa - Williamina Fleming. Pani Fleming była dobrze wykształconą osobą. Przyjęła pracę gosposi, aby - po porzuceniu przez męża - mieć za co utrzymać syna i siebie. Na szczęście jej wyjątkową skrupulatność i niewątpliwą inteligencję zauważył astronom i dzięki temu pani Fleming została pierwszym z "harvardzkich komputerów", a następnie osobą nadzorującą pracę całego kobiecego zespołu. Anegdota głosi, że Pickering zatrudnił Williaminę Fleming na złość swoim asystentom. Po odrzuceniu wyników ich pracy, które uznał za niezbyt precyzyjne, miał wykrzyczeć w złości, że jego pokojówka zrobiłaby to lepiej i właśnie ją, zamiast młodych naukowców, powinien zatrudnić do katalogowania gwiazd. 

Kolejny "komputer Pickeringa" to Annie Jump Cannon. Rachel Swaby, autorka książki "Upór i przekora. 52 kobiety, które odmieniły naukę i świat", pisała o niej tak: "Ludzkie oko powinno być w stanie dostrzec około ośmiu tysięcy gwiazd na nocnym niebie (...) w swojej karierze astronomka Annie Jump Cannon sklasyfikowała ich pięćdziesiąt razy więcej. Nawet siedemdziesiąt lat po śmierci wciąż dzierży ona światowy rekord, jeśli chodzi o liczbę zaobserwowanych i opisanych gwiazd". Cannon, córka senatora i astronomki amatorki, swoje pierwsze obserwatorium założyła na strychu domu rodziców. Pasja zaprowadziła ją najpierw do Wellesley Collage, gdzie uzyskała dyplom magistra fizyki, a potem w progi Obserwatorium Harvarda.

Annie Jump Cannon przy swoim biurku w Harvard College Observatory (fot. Smithsonian Institution from United States / Wikimedia.org / Domena publiczna)Annie Jump Cannon przy swoim biurku w Harvard College Observatory (fot. Smithsonian Institution from United States / Wikimedia.org / Domena publiczna)

Czwartą w zespole była Antonia Maury, siostrzenica astronoma Henry'ego Drapera, którego imię nosił współtworzony przez nią katalog (powstał w dużym stopniu dzięki hojnej darowiźnie wdowy po Henrym Draperze, stąd w nazwie jego imię). Pochodziła z rodziny o interesującej historii: jej ojcem był wielebny Mytton Maury, potomek św. Jamesa Maury'ego [wpływowy duchowny i nauczyciel z okresu kolonialnego, założyciel prywatnej szkoły, w której kształcił się m.in. późniejszy prezydent USA Thomas Jefferson - przyp. red.], natomiast ojcem matki był ceniony historyk, przyrodnik i pionier fotografii dr John William Draper.

Z gwiazdami jest jak z każdym życiem

Benedyktyńska praca "harvardzkich komputerów" pozwoliła określić typy widmowe gwiazd. W pokoiku Obserwatorium Harvarda kobiety miały do dyspozycji tylko fotografie, zegarmistrzowskie lupy i swoją wiedzę. Fotografie nie prezentowały po prostu gwiazd jako punktów, ale pokazywały światło gwiazdy rozszczepione przez pewien rodzaj pryzmatu, dzięki czemu można było określić dokładnie kolor gwiazdy. Natomiast brakujące linie w widmie podpowiadały, z jakich pierwiastków zbudowane były poszczególne gwiazdy.

- Pierwsza obserwacja pozwala oszacować temperaturę: gwiazdy czerwone mają stosunkowo niską temperaturę, gwiazdy białe - wysoką. Są jak podkowa rozgrzewana przez kowala, która najpierw robi się czerwona (emituje światło tylko w obszarze czerwieni), później robi się bardziej niebieska, a na końcu biała (emituje światło we wszystkich długościach widma optycznego). Druga obserwacja pozwala określić, jakie pierwiastki występują na gwieździe. Przede wszystkim, czy jest to tylko wodór i hel (podstawowe pierwiastki powstałe w Wielkim Wybuchu), czy też występują inne pierwiastki, zwane przez astronomów metalami. Gwiazdy wodorowo-helowe (bez wyraźnych linii innych metali) to zazwyczaj gwiazdy starsze, które formowały się w czasach, gdy tych metali we Wszechświecie jeszcze nie było. Gwiazdy młodsze są bogatsze w metale - tłumaczy Grzegorz Brona, fizyk, współtwórca polskiej firmy kosmicznej Creotech.

To właśnie ten podział był pierwszym krokiem do zrozumienia budowy, procesów i ewolucji gwiazd we Wszechświecie. I do dziś jest on, oczywiście przy pewnych modyfikacjach, używany.

Pickering i jego 'harem' stoją naprzeciwko budynku Harvard College Observatory, 13 maja 1913 r. (fot. Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics / Wikimedia.org / Domena publiczna)Pickering i jego 'harem' stoją naprzeciwko budynku Harvard College Observatory, 13 maja 1913 r. (fot. Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics / Wikimedia.org / Domena publiczna)

- Dzięki spektroskopii, czyli badaniu widma gwiazd, otworzył się przed astronomami zupełnie nowy świat. Wcześniej gwiazdy były punkcikami na niebie. Nagle okazało się, że oprócz położenia gwiazd możemy zmierzyć ich temperaturę, skład pierwiastkowy. Szczególnie ciekawy jest podział na klasy, ponieważ wyodrębnia poszczególne rodzaje gwiazd na różnych etapach ich ewolucji. Wreszcie astronomowie mogli spojrzeć na gwiazdy z nowej, bardziej ludzkiej perspektywy. Bo z gwiazdami jest jak z każdym życiem: tworzy się, przeżywa swą młodość, dojrzewa, by wreszcie umrzeć. Co prawda klasyfikacja zaproponowana przez Annie Jump Cannon i jej współpracowniczki nie jest wystarczająca, aby w pełni zdefiniować rodzaje gwiazd, ale jest konieczna, aby podział przeprowadzić - dodaje naukowiec.

Drzwi do tajemnic Wszechświata

Spośród wszystkich "harvardzkich komputerów" tylko Annie Jump Cannon doczekała się większego uznania za życia. Jako pierwsza kobieta w historii została doktorem honoris causa Uniwersytetu Oxfordzkiego i została członkiem Amerykańskiego Towarzystwa Astronomicznego. Pozostałe panie, choć cenione przez specjalistów, pozostawały w cieniu swego osiągnięcia. Do czasu.

"Historia tych kobiet po prostu porusza" - mówiła w wywiadzie Lauren Gunderson, autorka sztuki teatralnej "Ciche niebo", opowiadającej o astronomkach tworzących Katalog Drapera. Spektakl od trzech lat grany jest na deskach kilku amerykańskich teatrów i odnosi wielkie sukcesy. "Porusza kobiety, ponieważ opowiada o żywych, prawdziwych bohaterkach. Porusza też mężczyzn. Słyszałam wypowiedzi ojców, którzy po obejrzeniu spektaklu mówili, że muszą zadzwonić do swoich córek i powiedzieć, jak bardzo je kochają". 

Astronomki pracujące w ciasnym pokoiku harvardzkiego obserwatorium doczekały się własnego muzeum, kilku książek i setek artykułów w najbardziej poczytnych tytułach prasowych świata. Uznanie dla tego, co zrobiły, wyrażają badacze na całym świecie, a nawet gwiazdy Hollywood oraz były prezydent USA Barack Obama. W specjalnym spocie przygotowanym dla platformy naukowej Białego Domu mówił: "Żyjemy w niewiarygodnych czasach, w których nasi astronomowie mogą dosłownie mierzyć Wszechświat, a zawdzięczamy to m.in. jednej z mniej znanych bohaterek nauki, Henriecie Swan Leavitt. (...) Wybitne odkrycia nie przyniosły Henriecie Swan Leavitt uznania za życia, dlatego teraz uczcijmy jej pamięć, dokonania i pracę wszystkich pozostałych kobiet, które otworzyły przed nami drzwi do tajemnic Wszechświata".

Zapisane na Księżycu

Współcześnie niemal połowa absolwentów studiów z zakresu astronomii to kobiety - podaje MassMoments. Jednak w czasach "harvardzkich komputerów" niewiele kobiet parało się naukami ścisłymi, a ich praca często była wykorzystywana nieodpłatnie. Zanim Pickering zatrudnił Williaminę Fleming i pozostałe kobiety, panie mogły pracować na uczelni jedynie w ramach wolontariatu, i to nawet jeśli wykonywały pracę wykładowcy. Również kobieta, która ogromnymi dotacjami wsparła teleskop Obserwatorium Harvarda, nauczała nieodpłatnie - w Heidelbergu. Mowa o żyjącej w XIX w. Katarzynie Wolfe Bruce: lingwistce, wybitnej znawczyni literatury, filantropce i patronce astronomii. Jej zamiłowanie do wiedzy i przekonanie, że należy dać do niej dostęp każdemu, zaowocowało m.in. ufundowaniem biblioteki w Nowym Jorku, która mieszkańcom miasta oferowała darmowe materiały, pomoce i miejsce do nauki. Filantropka wsparła finansowo także zakup nowych teleskopów dla należącego do Uniwersytetu w Chicago Obserwatorium Yerkes oraz niemieckiego obserwatorium prowadzonego wówczas przez wybitnego astronoma Maxa Wolfa.

Tę nieprzeciętną kobietę, która poświęciła swoje życie i majątek nauce, uhonorowano nadając jej imię medalowi przyznawanemu corocznie przez Towarzystwo Astronomiczne Pacyfiku za wyjątkowe osiągnięcia astronomiczne. W 2002 roku laureatem nagrody został nasz rodak, pracujący na Uniwersytecie w Princton profesor Bohdan Paczyński. Pamięć o Katarzynie Wolfe Bruce zapisana jest też na niebie: Max Wolf nazwał jej imieniem pierwszą odkrytą dzięki nowemu teleskopowi asteroidę (323 Brucia).

Księżyc zaś stał się miejscem pamięci dla osób związanych z Katalogiem Drapera. Kolejne pokolenia astronomów, które czerpały z pracy harvardzkich badaczy, nazwały poszczególne kratery na Księżycu imionami Annie Jump Cannon, Williaminy Fleming, Henrietty Swan Leavitt, Antonii Maury oraz Katarzyny Wolfe Bruce  i Edwarda Pickeringa. To chyba najlepszy hołd, jaki można złożyć ludziom, którzy otworzyli przed nami Wszechświat.

Harwardzkie komputery, około 1890. Trzecia z lewej, z lupą powiększającą to ?ntonia Maury; Williamina Fleming stoi w centrum (fot. Harvard College Observatory / Wikimedia.org / Domena publiczna)"Harwardzkie komputery", około 1890. Trzecia z lewej, z lupą powiększającą to ?ntonia Maury; Williamina Fleming stoi w centrum (fot. Harvard College Observatory / Wikimedia.org / Domena publiczna)

* Nagroda Nobla nie jest przyznawana pośmiertnie. Mittag-Leffler nie wiedział, że Leavitt nie żyje

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU


Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka.
Dziennikarz, redaktor, współpracownik Weekend Gazeta.pl. Wcześniej związana m.in. z "Życiem Warszawy" i "Echem Miasta".

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (29)
Zaloguj się
  • efedra

    Oceniono 4 razy 4

    "Wellesley Collage"? Kolaż? A może o wyższą uczelnię Wellesley College?

  • mmamma_mia

    Oceniono 3 razy 1

    O astronomkach z Harvardu i "efekcie haremu" po raz pierwszy usłyszałam ponad rok temu na konferencji TED we Wrocławiu. Jakaś mówczyni (Mazur?) opowiadała o tym niezwykle ciekawie, polecam posłuchać!

  • romek_z_warszawy

    Oceniono 4 razy 0

    jednym tchem wraz z "komputerami" wymieniono Henriettę Leavitt, która opracowała system mierzenia odległości przy pomocy obserwacji Cefeid, stosowaną do dzisiaj.

  • bene_gesserit

    Oceniono 21 razy -1

    Artykuł o naukowczyniach, o tym, że dopiero teraz dokonania członkiń 'haremu' (borze!) się dostrzega i docenia, a autorka podpisała się jako 'dziennikarz', 'redaktor' i 'współpracownik'. No proszę pani!

  • waldemar591

    Oceniono 14 razy -8

    "Tę nieprzeciętną kobitę, która poświęciła swoje życie i majątek nauce ..."
    Kobitę? A może kobitkę lub laseczkę?

  • fuzzy_quack

    Oceniono 34 razy -26

    Feministyczna bzdura. Naturalnie, niskie zarobki wysoko wykwalifikowanych pracownikow to bijaca w oczy niesprawiedliwosc. Jendnak wybitne osiagniecia naukowe sa wynikiem pracy tworczej a nie skrupulatnego wykonywania chocby nawet skomplikowanych polecen

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX