Prezydent USA Donald Trump

Prezydent USA Donald Trump (fot. Andrew Harnik/AP)

Syn Trumpa chciał pokazać ojcu, co potrafi. Rosjanie mieli swoje plany. ''Kretyńskie spotkanie''

Dziewiątego czerwca 2016 roku [syn Donalda Trumpa] Don Junior, Jared [Kushner, zięć Trumpa] i Paul Manafort [szef kampanii Trumpa] spotkali się w Trump Tower z plejadą szemranych typów, którzy obiecali im informacje mające zaszkodzić Hillary Clinton.

Potwornie zmęczony, wręcz wycieńczony. Takiego Donalda Trumpa uchwycił niedawno na zdjęciu fotograf Associated Press. Amerykański prezydent, który mimo siedemdziesiątki na karku podczas spotkań z reguły tryska energią i rozdaje uśmiechy, tym razem odsłonił gardę. Na jego zniszczonej twarzy widać potworne zmęczenie.

President Donald Trump arrives to hosts a listening session with high school students, teachers, and others in the State Dining Room of the White House in Washington, Wednesday, Feb. 21, 2018. (AP Photo/Carolyn Kaster)
Donald Trump (fot. Carolyn Kaster / AP Photo)

Bo też prezydentura okazała się dla niego niełatwym kawałkiem chleba. Nie pomagają mu też w sprawowaniu urzędu kolejne afery i dymisje oraz doniesienia o rzekomych konszachtach jego sztabu z ludźmi Kremla. Takimi właśnie, jak słynne spotkanie jego syna z niewłaściwymi ludźmi w niewłaściwym czasie. Kulisy tego spotkania i Białego Domu za kadencji Donalda Trumpa opisał amerykański dziennikarz Michael Wolff w książce "Ogień i furia" (Wyd. Prószyński i S-ka). Oto jej fragment.

***

Rosyjskie haki na Hillary Clinton

Don Junior, zachęcany przez Jareda i Ivankę [Trump, córkę prezydenta USA], chciał zaimponować ojcu kąskiem, który ruszy kampanię z miejsca. Kiedy trzynaście miesięcy później spotkanie wyjdzie na jaw, stanie się zarówno dowodem świadczącym przeciwko zmowie z Rosjanami, jak i jej potwierdzeniem. Tak czy inaczej, nie dowodziło ono sprytu ani błyskotliwości ludzi w nie zaangażowanych, lecz skrajnej bezmyślności i naiwności, która pozwoliła im spiskować w biały dzień.

TUS President Donald Trumps eldest son, Donald Trump Jr. leaves after a photo call in Kolkata, India, Wednesday, Feb. 21, 2018. Donald Trump Jr. said any talk that his family was profiting from his fathers presidency was nonsense' as he began a visit to India to promote real estate deals that bear his familys name. (AP Photo/Bikas Das)
Donald Trump Jr. (fot. Bikas Das/AP)

Tamtego czerwcowego dnia do Trump Tower zawitały następujące osoby: wpływowy prawnik z Moskwy, prawdopodobnie będący rosyjskim szpiegiem, współpracownicy azerbejdżańskiego oligarchy Arasa Agalarova, amerykański producent muzyczny, który lansował syna Agalarova, rosyjskiego gwiazdora muzyki pop, a także lobbysta rosyjskiego rządu w Waszyngtonie. Celem ich wizyty w siedzibie sztabu wyborczego kandydata na prezydenta Stanów Zjednoczonych było spotkanie z trzema jego najbardziej wpływowymi członkami. Rozmowę poprzedziła korespondencja między wieloma osobami w sztabie, z której wynikało niezbicie, co następuje: Rosjanie mają jakiegoś haka na kontrkandydatkę.

Po co współpracownicy Trumpa spotkali się z Rosjanami?

Hipotezy co do możliwych powodów tego kretyńskiego spotkania były następujące:

- Rosjanie, w sposób zorganizowany lub z wolnej stopy, próbowali wciągnąć sztab Trumpa w kompromitujące stosunki.

- Spotkanie stanowiło element aktywnej współpracy sztabu Trumpa z Rosjanami w celu uzyskania i rozpowszechnienia informacji na szkodę Hillary Clinton - i rzeczywiście, po kilku dniach portal WikiLeaks ogłosił, że znajduje się w posiadaniu maili Clinton. Niespełna miesiąc później zaczął je udostępniać.

- Sztab Trumpa, który wciąż uważał udział w wyborach za zabawę - i nie łudził się nadzieją wygranej - był otwarty na wszelkie propozycje i oferty, ponieważ nie miał nic do stracenia. Głupkowaty Don Junior (Fredo, jak ochrzci go [późniejszy główny strateg Białego Domu Steve] Bannon (w jednym ze swych częstych zapożyczeń z Ojca chrzestnego) chciał tylko udowodnić swoją wartość.

- W spotkaniu wzięli udział Paul Manafort, szef kampanii, i Jared Kushner, jej najbardziej wpływowy głos, ponieważ: (a) chodziło o spisek na wysokim szczeblu; (b) Manafort i Kushner, nie biorąc kampanii zbyt poważnie, chcieli wyciąć Hillary numer; (c) trzej mężczyźni zjednoczyli się przeciwko Corey'owi Lewandowskiemu [specjaliście marketingu politycznego, który również pracował przy kampanii] - Don Junior miał być katem - i w ramach tego przymierza Manafort i Kushner mieli przyjść na głupie spotkanie Dona Juniora.

Bez względu na rzeczywiste powody tych rozmów - i na to, który z powyższych scenariuszy najlepiej oddaje okoliczności spotkania tej przedziwnej i niepokojącej ferajny - rok później prawie nikt nie miał wątpliwości, że Don Junior chciał zaimponować ojcu przejęciem inicjatywy.

In this Nov. 6, 2017 photo, Paul Manafort, President Donald Trumps former campaign chairman, leaves the federal courthouse in Washington.   Court records indicate at least one new charge has been filed under seal in the case against President Donald Trumps former campaign chairman. The filing indicates a sealed charging document was entered in Paul Manaforts case. No details such as who its against or whether its part of a plea deal are disclosed.  (AP Photo/Jacquelyn Martin)
Paul Manafort (fot Jacquelyn Martin/AP Photo)

Steve Bannon: "Natychmiast zadzwoniłbym do FBI"

"Szanse, że nie zaprowadził tych typów do gabinetu ojca na dwudziestym szóstym piętrze, są równe zeru", oznajmił szyderczo Bannon krótko po ujawnieniu spotkania.

"Trzech wiodących członków sztabu wyborczego - ciągnął z niedowierzaniem - uznało, że spotkanie z przedstawicielami obcego rządu w sali konferencyjnej Trump Tower na dwudziestym szóstym piętrze, bez udziału prawników, to nic takiego. Bez udziału prawników. Nawet gdyby nie było to niepatriotyczne, zdradzieckie i generalnie do dupy, a moim zdaniem takie jest, natychmiast zadzwoniłbym do FBI. Jeśli tak nie uważasz, jeżeli jesteś kompletnie amoralny i chcesz dostać te informacje, umawiasz się w Holiday Inn w Manchesterze w stanie New Hampshire, w obecności prawników, którzy omawiają z tymi ludźmi wszystko punkt po punkcie. Jeśli coś masz, zastanawiasz się, jak podrzucić to Breitbartowi czy komuś poważniejszemu. Sam niczego nie tykasz i o niczym nie wiesz, bo nie ma takiej potrzeby. Eksperci się znaleźli".

Wszyscy uczestnicy spotkania zapewniali, że nie miało ono znaczenia - bez względu na nadzieje, które z nim wiązali; jednomyślnie uznali je za niefortunne. Ale nawet jeśli mówili prawdę, ujawnienie go rok później przyniosło trzy poważne i być może przełomowe skutki:

Po pierwsze, nieprawdą okazały się deklaracje, jakoby nie doszło do dyskusji przedstawicieli sztabu wyborczego z Rosjanami związanymi z Kremlem ani do znaczących kontaktów z rosyjskim rządem.

Po drugie, przekonanie panujące wśród pracowników Białego Domu, że Trump nie tylko został poinformowany o szczegółach spotkania, ale sam spotkał się z rosyjskimi wysłannikami, oznaczało, że prezydenta przyłapali na kłamstwie ci, którzy najbardziej na nim polegali. Nasuwało to zasadnicze pytania co do jego pobudek.

Po trzecie, stało się jasne, że doszło do konfliktu interesów. Losy Dona Juniora, Paula Manaforta i Jareda Kushnera - każdego z nich z osobna ? zawisły w próżni. Ba, wielu w Zachodnim Skrzydle miało niezbitą pewność, że szczegóły spotkania zostały ujawnione przez stronę Kushnera, aby pogrążyć Dona Juniora i wykręcić się od odpowiedzialności.

FILE - In this Jan. 16, 2018, file photo, Ivanka Trump, the daughter of President Donald Trump, joined by Linda McMahon, administrator of the U.S. Small Business Administration, left, speaks during a panel at the Eisenhower Executive Office Building on the White House complex in Washington. Trump and McMahon met on Tuesday, Feb. 13, with business owners and Republican state lawmakers in Mount Lebanon, a suburb of Pittsburgh, where Trump touted tax-cutting legislation her father signed. The visit to the suburb by Ivanka Trump made it the third time a senior administration official has dropped in on the political hotspot of 2018s first congressional election. (AP Photo/Carolyn Kaster, File)
Córa prezydenta USA, Ivanka Trump (fot. Carolyn Kaster / AP Photo)

Jarvanka gasi pożar

Jeszcze zanim spotkanie z czerwca 2016 roku wyszło na jaw, zespół prawny Kushnera - zwołany w pośpiechu po mianowaniu Roberta Muellera [prokuratora specjalnego kierującego śledztwem ws. rzekomej ingerencji Rosji w proces polityczny w USA], - klecił obraz rosyjskich powiązań sztabu wyborczego oraz finansów Kushner Companies. W styczniu, na przekór radom otoczenia, Jared objął wysokie stanowisko w Białym Domu; obecnie, po sześciu miesiącach, stanął w obliczu poważnych zarzutów. Próbował nie wychodzić przed szereg, widząc się w roli zakulisowego doradcy, niemniej jego pozycja publiczna zagrażała teraz nie tylko jemu, ale i rodzinnej firmie. Dopóki znajdował się pod lupą, jego rodzina była odcięta od większości źródeł finansowych. Bez dostępu do rynku jej spółkom groziły poważne długi.

Baśniowe życie Jareda i Ivanki - dwojga ambitnych, dystyngowanych i lubianych młodych ludzi, znajdujących się na szczycie nowojorskiej drabiny towarzyskiej i finansowej, mimo że ani mąż, ani żona nie zdążyli dokonać niczego na swoich stanowiskach - zadrżało w posadach. W grę wchodziło więzienie. I bankructwo. Trump mógł sobie mówić o ułaskawieniach i sądzić, że może nimi szafować, ale nie rozwiązywało to biznesowych problemów Jareda Kushnera ani nie koiło nerwów Charliego Kushnera, jego wybuchowego i często irracjonalnego ojca. Co więcej, skuteczne lawirowanie wśród zębatek machiny wymiaru sprawiedliwości wymagałoby od prezydenta taktu i przemyślanego działania - a z tych, jak wiadomo, nie słynął.

Tymczasem Jarvanka [ukute przez amerykańskie media połączenie imion Jared i Ivanka, podkreślające to, że małżeństwo działa wspólnie] obwiniała wszystkich w Białym Domu. [Ówczesnemu szefowi personelu Białego Domu Reince'owi] Priebusowi oberwało się za bałagan, który doprowadził do bojowej atmosfery oraz ciągłych i katastrofalnych przecieków, Bannon ponosił winę za przecieki, a [były rzecznik Białego Domu Sean] Spicer za to, że tak niezdarnie bronił jej cnoty i interesów. Jared i Ivanka musieli się bronić sami, nic innego im nie pozostawało.

Jedną ze strategii była ucieczka z miasta (Bannon miał całą listę sytuacji, w których młodzi przezornie powinni wyjechać na wakacje), a tak się składało, że 7 i 8 lipca Trump miał uczestniczyć w szczycie G20 w Hamburgu. Jared z Ivanką towarzyszyli prezydentowi. Na miejscu dotarła do nich wieść o spotkaniu Dona Juniora z Rosjanami (podkreślali, że to jego spotkanie). Jakby tego było mało, informacja miała się ukazać na łamach "New York Timesa".

[...]  Prawnicy i rzecznik Mark Corallo opracowywali linię obrony, ale podczas pobytu w Hamburgu wybuchła bomba: "Times" przygotowuje szczegółowy materiał - zapewne dzięki uprzejmości strony Kushnera - który ukaże się w sobotę 8 lipca. Początkowo zatajono ten fakt przed prawnikami prezydenta, rzekomo dlatego, iż nie dotyczył on bezpośrednio jego osoby.

Panika na Air Force One

(...) Podczas lotu do Waszyngtonu (...) w podniebnej dyskusji brali udział: prezydent Trump, Hicks, Jared i Ivanka oraz ich rzecznik Josh Raffel. Ivanka niebawem miała wziąć tabletkę i pójść spać. Według doniesień pracowników Jared "nie przyłożył do niczego ręki". Nieopodal, w małej sali konferencyjnej, Dina Powell, Gary Cohn, Stephen Miller i H.R. McMaster oglądali Fargo; wszyscy zaklinali się później, że mimo iż fizycznie przebywali w centrum wydarzeń, byli od nich odcięci. I nie bez kozery: niebawem wszyscy "w pokoju" znajdą się pod lupą prokuratora specjalnego, a zasadnicze pytanie będzie brzmiało: Czy pracownik federalny (jeden lub więcej) skłonił do kłamstwa pozostałych?

Wstrząśnięty prezydent grał w rozmowie pierwsze skrzypce, stawiając na baczność swoją córkę i jej męża, Hicks oraz Raffela. [Mark] Kasowitz - prawnik, który miał za zadanie trzymać Trumpa na odległość ramienia od spraw związanych z Rosjanami - godzinę wisiał na telefonie, ale go nie połączono. Prezydent obstawał przy tym, że spotkanie w Trump Tower dotyczyło tylko i wyłącznie rosyjskiej polityki adopcyjnej. Jedynie o tym rozmawiano, koniec i kropka. Chociaż było prawdopodobne, jeśli nie wręcz pewne, że "Times" znalazł się w posiadaniu obciążającej korespondencji - niewykluczone, że Jared, Ivanka i prawnicy wiedzieli, że tak jest - prezydent zabronił wspominać słowem o Hillary Clinton.

Był to niezbity przykład wyparcia i zatuszowania. Prezydent usilnie wierzył w to, w co wierzył. Rzeczywistość przedstawiała się tak, jak powinna wyglądać jego zdaniem. Stąd wersja oficjalna: w Trump Tower doszło do krótkiego grzecznościowego spotkania w sprawie polityki adopcyjnej z udziałem starszych doradców i Rosjan bez jakichkolwiek powiązań rządowych. Stanęło na niczym. Sfabrykowana opowieść była czystą amatorszczyzną - a to nigdy nic dobrego nie wróży.


Michael Wolff i okładka książki 'Ogień i furia' (fot. Jen Harris/mat. wyd. Proszynski i S-ka)

Przyszłość pokazała, że obawy sztabu były słuszne. Śledztwo ws. wątku rosyjskiego i powiązań ludzi Trumpa z Rosjanami trwa. Książka Michaela Wolffa "Ogień i Furia. Biały Dom Trumpa" ukazuje się 26 lutego nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka.

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (65)
Zaloguj się
  • dziala_nawalony

    Oceniono 22 razy 22

    noo! prawdziwi chłopcy z ferajny, głupie rubaszne dowcipy, to i takaz jest ich polityka

  • normalny1977

    Oceniono 19 razy 19

    To trochę jak u nas. Staremu dziadkowi, który swoimi poglądami, wykształceniem, a przede wszystkim wizją śwata zostali w 20 wieku. Dano do ręki władzę. I state dziadki rozgrywają swoje gry planszowe jak w 20 wieku. Mamy nową zimną wojne. Która toczy się w Syrii i Koreii Północnej i na Ukrainie. Co jest nowością dla strony rosyjskiej. W Polsce podobnie właśnie planujemy jak wysłać żydów na Madagaskar czy odzyskać Wilno i Lwów. I robimy wszystko by na granicy Polsko-Niemieckiej znów była granica celna. Jak tych starych dziadków nie wy$lemy na emeryturę będzie źle.

  • captain_planet

    Oceniono 20 razy 18

    To ludzie trzęsący największym mocarstwem na tym świecie. Lekko przerażające.

  • norbertrabarbar

    Oceniono 19 razy 11

    To tak jak wtedy kiedy PiS dorwał się do koryta i wsadził Macierewicza na stołek ministra, a potem wyszły na jaw jakieś jego dziwne powiązania z ruskim biznesem czy wywiadem czy czymś i go musieli zdymisjonować.

    I śmieszno i straszno!

  • spyderman2

    Oceniono 12 razy 10

    to wszystko nic w porównaniu z mafią pisowską i pojawiającymi się jak rydzki po deszczu pisowskimi oligarchami na sztucznych kierowniczych stanowiskach

  • oloros11

    Oceniono 15 razy 9

    stare trepy zanim zaczna leczyc odlezyny zapala caly swiat - a glupcy i psychopaci sie ciesza - nigdzie na swiecie w jednym miejscu nie spotkalem tylu glupkow jak w US

  • czesiekkk

    Oceniono 8 razy 4

    Zastanawiałem się dlaczego Putin nie odpalił swoich taśm prawdy na Trumpa, niektóre są naprawdę pocieszne, te z pobytu w moskiewskich hotelach Trumpa, kiedy był jurorem konkursów piękności. A przecież Ameryka jest świętojebliwa. A tu proszę, nie odpalił, bo miał deal z jego sztabem wyborczym. Nie wiadomo, czy prokurator postawi im zarzut szpiegostwa na rzecz obcego wywiadu, ale krzywoprzysięstwo na pewno. W Ameryce fałszywe zeznania federalnego urzędnika to gruba sprawa i prosta droga do odsiadki, jeżeli prokurator doliczy jeszcze matactwo, zorganizowaną grupę przestępczą jest szansa, że oskarżeni zobaczą w więzieniu federalnym bossów narkotykowych z Meksyku i nie będą musieli oglądać serial o Marcosie.

  • mniklasp

    Oceniono 18 razy 4

    Manafort zacznie sypac, Trumpa dni sa policzone

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX