Kadr z filmu 'W ułamku sekundy'

Kadr z filmu 'W ułamku sekundy' (fot. materiały prasowe)

wywiad Gazeta.pl

Fatih Akin: Urodziłem się po to, aby zrobić ten film. Być może jest to rodzaj mojej osobistej zemsty

- Przeprowadziłem szereg rozmów z ludźmi, którzy stracili bliskich w zamachach. Opowiedzieli mi o tym, na co liczyli od państwa, a czego nie otrzymali. Mówili o samotności, bezradności, niejasności w sprawie tego, co się wydarzyło - mówi reżyser Fatih Akin. Jego film "W ułamku sekundy" został nagrodzony Złotym Globem i właśnie wchodzi do polskich kin.

Nie ma sprawiedliwości?

- Zależy o jaką sprawiedliwość pani pyta.

O taką najbardziej podstawową, zasądzoną, zgodną z paragrafami, prawem.

- Trudna sprawa. Ja w taką nie wierzę, choć oczywiście to jest indywidualna kwestia. W przypadku kradzieży czy zniesławienia można dochodzić swych racji i zadośćuczynienia - zaryzykuję jednak stwierdzenie, że to łatwiejsze, niż kiedy mamy do czynienia z zabójstwem. Kodeks, choć ma odpowiednie paragrafy, nie jest w stanie przynieść prawdziwego ukojenia poszkodowanym. Może dać chwilową ulgę, ale bardziej poprzez możliwości dokonania zemsty czy wyrównania rachunków.

Choć rachunki rzadko kiedy bywają wyrównywane.

- To prawda. Przeczytałem akta wielu takich spraw. Już samo podejście mediów bywa krzywdzące - o zamachowcach wiemy wszystko. Za sprawą relacji, artykułów, analiz policyjnych znamy personalia winnych, ich życiorysy, motywacje. O ofiarach nie wiemy nic. Pozostają anonimowe, jawią się opinii publicznej jako liczby w statystykach. To kolejny cios dla rodzin.

Mówiły panu o tym te rodziny?

- Tak. Przygotowując film "W ułamku sekundy", przeprowadziłem szereg rozmów z ludźmi, którzy stracili bliskich w zamachach. Opowiedzieli mi dokładnie o tym, na co liczyli od państwa, a czego nie otrzymali. Mówili o samotności, bezradności, niepewności odnośnie przyszłości, niejasności w sprawie tego, co się wydarzyło.

Kiedy zaczął pan przygotowania do tego filmu?

- Dzisiaj wiem, że urodziłem się po to, by zrobić "W ułamku sekundy". Ale na początku kariery nie byłbym gotowy, by dźwignąć tak złożony temat. Będąc Niemcem o tureckich korzeniach - wychowującym się w takim mieście jak Hamburg - z prześladowaniami na tle rasowym miałem do czynienia na co dzień. Nawet jeśli ich nie doświadczałem, to czytałem o nich, byłem świadkiem przemocy słownej, opresji, mniejszych lub większych aktów rasizmu i homofobii. To był mój research, ale długo nie zdawałem sobie sprawy z tego, jak świetnie życie przygotowuje mnie do tego projektu. Po raz pierwszy świadomie pomyślałem, że jest to temat na film w latach 90.

Dlaczego wtedy?

- Usłyszałem o fali nienawiści, jaka przetoczyła się wówczas - na dużą skalę - przez niektóre niemieckie miasta: skini rzucali koktajle Mołotowa, wiele osób głosiło nacjonalistyczne hasła, napadano na domy, w których mieszkały przesiedlone rodziny tureckie. Ginęły wtedy kobiety i dzieci. Nie mogłem uwierzyć, że w wolnym kraju, w którym miałem szczęście się urodzić, dochodzi do tego typu zdarzeń. A potem jeszcze bardziej nie mogłem uwierzyć w to, że sprawcy pozostali bezkarni. Poczułem silny gniew. Miałem dwadzieścia kilka lat, przygotowywałem się do realizacji pierwszego debiutanckiego krótkiego metrażu.

Kadr z filmu 'W ułamku sekundy' (fot. materiały prasowe)Kadr z filmu 'W ułamku sekundy' (fot. materiały prasowe)

Jednak terroryzm z lat 90. to inny rodzaj przemocy niż ta, której doświadczamy dzisiaj.

- Skini byli widoczni. I trochę bezmyślni. Dzisiejsze akty terrorystyczne są przemyślane. Neonaziści w Niemczech potrafią się maskować i świetnie kamuflować. Działają na skalę europejską, tworząc zorganizowaną siatkę. To już nie są wygolone dzieciaki w podartych spodniach ze swastyką na czole i płonącą butelką w ręku - często to świetnie ubrani i wykształceni młodzi ludzie, budzący zaufanie, podziw, szacunek, potrafiący skonstruować bombę w garażu swojego domu na przedmieściach.   

Pana film opowiedziany jest z perspektywy kobiety, która poniosła ogromną - jeśli nie największą - stratę w życiu. W lokalnym zamachu terrorystycznym zginęli jej mąż i syn.

- Katja [Diane Kruger za tę rolę otrzymała nagrodę dla najlepszej aktorki na ubiegłorocznym festiwalu filmowym w Cannes - przyp. aut.] wiedzie naprawdę szczęśliwe życie. To nie jest szczęście mierzone pieniędzmi czy karierą: kocha i jest kochana. Widzimy to w jej relacji z mężem Nurim i ich synkiem. Tyle że Nuri jest Kurdem. Od lat żyje w Hamburgu, pewnie się tu urodził, ale wyróżnia się wyglądem i sposobem bycia. Jest rosły, postawny, ma egzotyczną urodę. Tworzą naprawdę malowniczą parę z Katją, która ma blond włosy i alabastrową karnację. Katja bez pamięci kocha Nuriego, widzi w nim człowieka, a nie rasę czy pochodzenie.

Nuri miał budzić strach?

- Nie. Ale miał mieć przeszłość, jak wszyscy. Dałem mu prawo do błędów, bo każdy je popełnia. Nuri miewał zatargi z prawem w młodości: handlował trawką. Tak poznali się z Katją i zakochali w sobie - ona była jego klientką na studiach. Dzisiaj Nuri prowadzi biuro, wyszedł na prostą. Do ataku terrorystycznego dochodzi nieopodal jego miejsca pracy.

To niesamowite, że w pierwszym odruchu policja sugeruje Katji, że Nuri mógł być powiązany z zamachowcami.

- A nie ma ku temu żadnych powodów, tylko kolor skóry Nuriego i jego pochodzenie oraz fakt, że wcześniej trafił do aresztu za handel narkotykami.

Kadr z filmu 'W ułamku sekundy' (fot. materiały prasowe)Kadr z filmu 'W ułamku sekundy' (fot. materiały prasowe)

Często jest tak, że winą za atak terrorystyczny obarcza się ofiary, ich rodziny lub środowiska, z których się wywodzą?

- Tak było w materiałach, które przeanalizowałem. Między 2000 a 2007 rokiem niemiecka grupa neonazistowska zabiła 10 osób. Wszystkie z ofiar miały tureckie, kurdyjskie albo greckie korzenie. Początkowo winą za te zamachy obarczono zabitych i ludzi z ich najbliższego otoczenia - policja sugerowała publicznie, że na pewno były to porachunki gangów, być może chodziło o narkotyki i że w sprawę najprawdopodobniej zamieszana była mafia. Przypadkiem okazało się, że za zamachami stoi ugrupowanie neonazistowskie. W jego skład wchodziło dwóch mężczyzn i jedna kobieta. Sami robili bomby, sami je dystrybuowali w dzielnicach zamieszkanych przez imigrantów. Gdy to wyszło na jaw, okazało się, że policja założyła wygodną dla siebie wersję zdarzeń, w ogóle jej nie konfrontując z rzeczywistością. Skoro do zamachów doszło w "kolorowych dzielnicach", to znaczy, że musiały być to porachunki. Dopiero po czasie okazało się, że żadna z ofiar nie miała nic wspólnego z zamachami. Wtedy znów poczułem gniew - irracjonalny, obezwładniający, pierwotny. Te wydarzenia miały miejsce nieopodal mojego domu. W jednym z zamachów zginął przyjaciel mojej rodziny. Wówczas nabrało to dla mnie osobistego wymiaru.

Pana film podzielony jest na trzy części.

- Od początku miałem na to taki pomysł. Wiedziałem, że jakoś będę musiał przykuć uwagę widza, a jeśli opowiem całą historię z perspektywy imigranta, który docieka swoich praw, to wszystkich zanudzę. Założyłem też - nieco pragmatycznie - że jeśli na pierwszym planie postawię piękną, ale radykalną w swoich poglądach blondynkę, która zacznie wymierzać sprawiedliwość na własną rękę, to być może uda mi się zrobić świetne kino rozrywki na poważny temat. To nie lada wyzwanie.

Dlatego najpierw jest dramat rodzinny: Katja po stracie bliskich mierzy się ze swoim bólem, próbuje oswoić ze stratą, skleja swoją rzeczywistość na nowo. Druga mocna i wyróżniająca się część filmu to sekwencja sądowa, kiedy Katja zeznaje w procesie przeciwko neonazistom. Sprawcy zostają złapani, toczy się przeciwko nim postępowanie. Ale powoli dochodzi do Katji, że nie znajdzie ukojenia dla swojego bólu w sądzie. W trzeciej części film przeradza się w thriller. Nasza bohaterka postanawia wziąć sprawy w swoje ręce.

Kibicuję jej.

- I o to chodziło!

Kadr z filmu 'W ułamku sekundy' (fot. materiały prasowe)Kadr z filmu 'W ułamku sekundy' (fot. materiały prasowe)

Robi się jednak z tego cykl pełen przemocy. Nienawiść rodzi nienawiść. To potworne. Nie ma tu miejsca na ukojenie.

- Żeby było jasne, nikogo nie namawiam do osobistej wendety. Jednak, gdy pytałem rodziny ofiar o taki ostateczny bilans, to usłyszałem, że rzadko kiedy ból ustępuje. Mówiono mi, że ciężko jest przebaczyć, zrozumieć. To prawie niemożliwe. A jeśli chodzi o film, to ja mam przekonanie, że Katja jednak znajduje ukojenie. Finał być może jest brutalny, skrajny, ale głęboko wierzę, że właśnie takie rozwiązanie jest w stanie przynieść Katji ulgę. Co więcej - ona wybacza, tyle że nie oprawcom, a przedstawicielom prawa, którzy ją zawiedli. Czuć to w jej ostatniej rozmowie z prawnikiem. Katja przebacza mu jego niemoc, zdejmuje z niego poczucie winy, że nie zdołał doprowadzić do skazania sprawców. To wielki akt łaski z jej strony, bo zwalnia tego pogrążonego w smutku prawnika - przyjaciela rodziny - z wielkiej traumy.

Oczywiście Katja zapłaci najwyższą cenę, za sposób, w jaki sama wymierzy sprawiedliwość. Tyle że ona nie ma już nic do stracenia, jest gotowa na ostateczne poświęcenie. Ale to jest taki typ bohaterki, która walczy od początku. Założyłem, że już jako młoda dziewczyna musiała stawić czoła nieprzychylnym opiniom i krzywdzącym uwagom, gdy wychodziła za mąż za Nuriego. Jest aryjską pięknością - wszyscy wiemy, jaki typ urody prezentuje Diane Kruger. Tymczasem ja chciałem pokazać aktorkę w nieco innym świetle. Jej uroda nie jest tu na pierwszym planie, ale i tak błyszczy. Katja to przede wszystkim kobieta o zdecydowanych poglądach na życie. Odpowiedzialna, błyskotliwa, szybka, radykalna w sądach. Stać ją na wiele, gdy przychodzi do obrony jej racji.

Ale to nie jest historia pisana jedynie żalem kogoś, kto ucierpiał.

- Absolutnie nie. Zależało mi na tym, by film był niesiony przez jakąś większą energię - gniew, złość, irytację, chęć zemsty.

To takie ludzkie.

- Tak opisywali mi swoje stany emocjonalne ci, którzy musieli zmierzyć się ze stratą bliskich. To od nich usłyszałem, że najgorsze, co mogę zrobić, to opowiedzieć historię tak, by widzowie litowali się nad bohaterami, by współczuli ofiarom i ich rodzinom.

A to nie jest naturalne?

- Tak, ale nic z tego nie wynika. Od matki nastoletniego chłopaka, który stał się przypadkową ofiarą zamachu terrorystycznego - akurat przechodził obok - usłyszałem, że mam tak konstruować swój film, by widzowie poczuli, że jedynie zemsta może przynieść ukojenie.

Kadr z filmu 'W ułamku sekundy' (fot. materiały prasowe)Kadr z filmu 'W ułamku sekundy' (fot. materiały prasowe)

Czy Diane Kruger uczestniczyła w tych rozmowach?

- Oczywiście. Po pierwsze spotkała się z matkami, które straciły dzieci w zamachach terrorystycznych. Spędziła z nimi trochę czasu, wiem, że te rozmowy ją odmieniły. Druga rzecz: na kilka tygodni przed zdjęciami zamieszkała w Hamburgu [Diane Kruger na co dzień mieszka w Stanach - przyp. aut.]. Chodziliśmy do barów i klubów, Diane poznawała niemieckie dziewczyny, które związały się z synami kurdyjskich, tureckich, greckich czy serbskich emigrantów. Rozmawiała z nimi, pytała o ostracyzm ze strony bliskich oraz o to, jak zostały przyjęte przez rodziny swoich mężów i chłopaków. Prawda jest taka, że rozmawialiśmy z wieloma "Katjami". Każda z tych dziewczyn dała nam cząstkę siebie, z tych elementów ulepiliśmy Katję.

A kiedy w ogóle pomyślał pan o obsadzeniu Diane Kruger? To pierwsza taka rola w jej dorobku, w dodatku pierwsza grana po niemiecku, czyli w jej ojczystym języku.

- Diane urodziła się w Niemczech, ale szybko wyjechała do Francji, a potem do USA. Chwilę mieszkała w Wielkiej Brytanii, ale trzeba by ją pytać o szczegóły, dlaczego tak, a nie inaczej potoczyły się jej losy. Dzisiaj jest międzynarodową gwiazdą, kojarzoną przede wszystkim ze środowiskiem amerykańskich filmowców, a nie tych europejskich. Chyba po prostu nikt z niemieckich twórców nie ma śmiałości, by starać się namówić na współpracę kogoś, kto gra u Quentina Tarantino.

Pan miał na tyle śmiałości?

- Ja jestem arogantem, który za nic ma konwenanse (śmiech). Żartuję oczywiście. Kilka lat temu spotkaliśmy się w Cannes na festiwalu. Kruger zasiadała w jury, ja miałem film w jednej z sekcji. Na jakimś przyjęciu Diane podeszła do mnie i zaczęliśmy rozmawiać. Powiedziała, że uwielbia moje kino - a wszystko nienagannym niemieckim. Na odchodne rzuciła, że gdybym miał dla niej rolę, chętnie przeczyta scenariusz i rozważy udział w europejskim, dobrym projekcie. Mijały lata, a ja wciąż pamiętałem naszą rozmowę. Gdy napisałem scenariusz "W ułamku sekundy", wiedziałem, że czym prędzej muszę przesłać jej materiał. Pisałem trochę pod nią i liczyłem na to, że doceni sposób, w jaki chciałbym ją obsadzić.

Kadr z filmu 'W ułamku sekundy' (fot. materiały prasowe)Kadr z filmu 'W ułamku sekundy' (fot. materiały prasowe)

Jaka była pierwsza reakcja aktorki?

- Scenariusz wysłałem przez agenta, ale z natychmiastową odpowiedzią odezwała się sama Diane. Była wzburzona historią. Czułem, że zrobiła na niej wrażenie. Powiedziała, że będzie Katją, ale że chce się dobrze przygotować do filmu i do postaci. Zaproponowała, że zrobi odpowiedni research, pożyje w Hamburgu, popracuje nad swoją rolą w pewnej izolacji. Resztę pani już zna. Ona dosłownie - na kilka tygodni przed zdjęciami - przeistoczyła się w Katję. Chodziła w skórzanej kurtce, podartych spodniach, z kołtunami na głowie. Włóczyła się ulicami Hamburga, przesiadywała w barach, patrzyła, chłonęła, wyciągała wnioski. Pomyślałem sobie, że jej transformacja wizualna będzie wielkim szokiem dla tych, którzy kojarzą ją jedynie z kostiumowych ról.

Cieszę się, że trafiliśmy na siebie. Każde z nas dało sobie wzajemnie bardzo dużo. Czułem, że mam przed sobą dziewczynę, która traktuje udział w moim filmie jak szansę, a przecież miałem do czynienia z gwiazdą. To mnie ujęło. Diane naprawdę jest wspaniałym, skromnym człowiekiem. Uczciwie zapracowała na największe uznanie za rolę Katji.

Co dla pana dzisiaj jest najważniejsze? Czuje pan satysfakcję przede wszystkim jako reżyser czy jako syn tureckich emigrantów?

- Trudne pytanie. Najtrudniejsze, jakie dostałem. Wie pani, jedno jest powiązane z drugim. Nie byłoby mnie w tym miejscu, gdyby nie dziwne, trudne losy moich bliskich, którzy przenieśli się do Niemiec w latach 60. Dorastanie w takim miejscu jak Hamburg, możliwość chodzenia tutaj do szkół, było dla mnie szansą. Czuję, że ją wykorzystałem. Czy oni czują podobnie? Stworzenie mi nowych, lepszych opcji życiowych wiązało się dla nich z wyzbyciem się części siebie: swoich korzeni, tożsamości. Nigdy im tego nie zapomnę, bo wiem, że gdybym ja dzisiaj musiał wracać na przykład do Turcji - dajmy na to rosną nastroje nacjonalistyczne w Niemczech i muszę uciekać - to nastąpiłby w pewnym sensie koniec mojego świata. Będąc czterdziestoparolatkiem, musiałbym zaczynać wszystko od początku. To trudne dla reżysera, choć ludzie dzisiaj niosą większe tragedie, uciekając na przykład z Syrii.

Chyba nie potrafię uczciwie odpowiedzieć na pani pytanie. Nie umiem znaleźć w sobie obiektywnej perspektywy. Bardzo ważne było dla mnie to, by móc oddać cześć ofiarom ataków terrorystycznych i ich rodzinom. W większości przypadków, które zbadałem, są to kurdyjscy lub tureccy imigranci mieszkający od dwóch pokoleń w Niemczech. Rodziny ofiar nie dostały wsparcia ze strony państwa na jakimkolwiek poziomie: finansowym, emocjonalnym, administracyjnym. Nie wspomnę o sprawiedliwości, od której pani zaczęła, bo takowa w tym świecie nie istnieje. Dlatego bardzo się pilnowałem, by moja narracja nie była utrzymana w tonie elegijnym. Oni ten ton zbyt dobrze znają.

Fatih Akin (fot. materiały prasowe)Fatih Akin (fot. materiały prasowe)

Co to znaczy?

- Oto ja, reżyser, pochylam się nad biednymi, marginalizowanymi imigrantami, których wszyscy w Niemczech ignorują, i teraz - rzekomo dzięki mnie - grupa tych nieszczęśników może poczuć co to sprawiedliwość i zadośćuczynienie. Po pierwsze, nie może poczuć. Po drugie, oni mają gdzieś czyjekolwiek współczucie czy litość.

Ważne było dla mnie, by każdy z widzów pomyślał, że taka sekwencja zdarzeń, jak ta w filmie, mogłaby spotkać jego albo kogoś z jego bliskich. I co wtedy by zrobił? Czekał, aż państwo wyciągnie konsekwencje? Aż sąd skarze oprawców, którzy zabili dwadzieścia osób, w tym dzieci, na dwa lata robót drogowych?

Nie chciałem robić filmu o hermetycznym środowisku tureckich imigrantów dotkniętym plagą terroryzmu, tylko o zagrożeniu, jakie może dotyczyć każdego z nas. Nie spłacam tym filmem żadnych długów, ale być może jest to rodzaj mojej osobistej zemsty. Póki co wolałbym tego nie definiować. 

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU


Fatih Akin. Reżyser, scenarzysta i producent pochodzenia tureckiego. Ma 44 lata, od urodzenia mieszka w Hamburgu. Ma na koncie trzy Europejskie Nagrody Filmowe i  prestiżowe wyróżnienia na festiwalach w Berlinie, Cannes i Wenecji. Za najnowszy obraz "W ułamku sekundy" został uhonorowany Złotym Globem, a grająca główną rolę Diane Kruger zdobyła nagrodę dla najlepszej aktorki na ubiegłorocznym MFF w Cannes.  

Anna Serdiukow. Absolwentka Instytutu Dziennikarstwa i Laboratorium Reportażu na Uniwersytecie Warszawskim i Gender Studies na Uniwersytecie Jagiellońskim. Publikuje m.in. w: "Zwierciadle", "Harper's Bazaar", "Wysokich Obcasach Extra", "Magazynie Filmowym SFP" i "FilmPro". Propaguje kino artystyczne - w warszawskiej klubokawiarni Znajomi Znajomych prowadzi autorski cykl filmowy "Nie znajdziesz tego na torrentach". Konsultuje scenariusze filmowe, m.in. wielokrotnie nagradzany w Polsce i za granicą film "Płynące wieżowce" Tomasza Wasilewskiego. Od trzech lat dyrektor artystyczna Festiwalu Cinergia. Forum Kina Europejskiego w Łodzi. Współautorka albumu "Andrzej Wajda. Ostatni romantyk polskiego kina".

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (13)
Zaloguj się
  • e50504

    Oceniono 23 razy 3

    Film o zamachach terrorystycznych w Europie, wyprodukowany w roku 2018, a tam:

    -neonaziści
    -rasizm (oczywiście tylko w jedną stronę)
    -ciężki los uchodźców
    -ciężki los imigrantów

    Nawet mi was nie żal xD

  • ubudubu4

    Oceniono 2 razy 2

    A KIEDY FILM O MUZUŁMANACH KTÓRZY PORZUCILI TĄ IDEOLOGIĘ I ZOSTALI ZAMORDOWANI PRZEZ INNYCH JAKO "NIEWIERNI" .....???

  • clevland

    Oceniono 18 razy 2

    Turcy to jeszcze Europa.

    Kalifat ściągany z Afryki przynosi średniowiecze.

    Merkel wymusza na Niemcach i Państwach Europejskich rozbudowę kalifatu Europejskiego.
    Przez nią giną przepływający morze Śródziemne oraz Europejczycy w zamachach.

    Pytanie czy ona jest szantażowana, kupiona czy jaka jest przyczyna?
    Po pierwszych zamachach nikt normalny nie ściągałby takich ludzi.
    To plucie ludziom w twarz !

  • mawik_net

    Oceniono 5 razy 1

    A o zamachu w Hiszpanii na pociąg,w Niemczech na koncercie coś jest? Czy tylko te których ofiarami są Turcy?

  • sorrry

    Oceniono 7 razy 1

    No, to sprawa się wyjaśniła, to nie bidni muzułmańscy uchodźcy sieją terror, podkładają bomby, podrzynają gardła, rozjeżdżają samochodami, tworzą przestępcze organizacje i no go zones. To wszystko ci wstrętni naziści! Dzięki, wreszcie spłynęło na mnie światło prawdy:))))

  • white_lake

    Oceniono 7 razy 1

    jeśli chodzi o rodziny, to rodziny ofiar zamachu na jarmarku świątecznym w Berlinie też nie dostały od państwa żadnej pomocy, wręcz przeciwnie, dostali rachunki ze szpitala (!), poza tym tylko zdawkowe kondolencje Merkel i spotkanie z łaski po roku, więc to nie były jakieś szczególne szykany, ale to państwo widocznie tak traktuje swoich obywateli w potrzebie
    a przy zdaniu "Nawet jeśli ich nie doświadczałem, to czytałem o nich, byłem świadkiem przemocy słownej, opresji, mniejszych lub większych aktów rasizmu i homofobii".
    zastanawiam się, o jaką homofobię chodzi? Niemcy prześladowali tureckich gejów czy raczej odwrotnie?
    mimo całej sympatii do reżysera, trochę przegina z tym usilnym kreowaniu siebie i swoich na ofiary,
    poza tym neonaziści to małe miki w porównaniu z zagrożeniem, jakie stanowi rosnąca grupa islamistycznych radykałów

  • Piotr Serwach

    Oceniono 7 razy 1

    To film o tym jak w latach 2000 - 2017 doszło do 9 zabójstw i kilku zamachów bombowych przeprowadzonych przez neonazistow. Przekaz prosty że w Europie odradza się Nazizm... W zeszłym roku w Niemczech doszło do 5 zamachów, i udaremniono 12 następnych... zatrzymano ponad 100 osób za związki z terrorystami. 1500 jest pod obserwacją... o tym filmu nie zobaczycie

  • qui-nn

    Oceniono 21 razy -3

    Wszystko na opak. Przecież sprawcami zamachów w Niemczech są imigranci, a nie odwrotnie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX