Czy romantyczna miłość naprawdę istnieje?

Czy romantyczna miłość naprawdę istnieje? (fot. pexels.com)

Chemia i matematyka miłości, czyli co naukowcy mogą wiedzieć o zakochaniu?

Choć ludzie nauki przekonują, że miłość jest niczym innym jak strategią ewolucyjną, która ma na celu przetrwanie gatunku, to rozbierają ją na czynniki pierwsze, namiętnie analizują i wytrwale próbują stworzyć wzór na niekończące się uniesienie. Co już wiedzą? Sprawdzamy.

Człowiek należy do królestwa zwierząt, gromady ssaków, rzędu naczelnych, rodziny człowiekowatych, rodzaju homo. Czyli jest po prostu zwierzęciem. Zwierzęciem, które daleko zaszło w toku ewolucji, jednak wciąż zwierzęciem. Zwierzęta, aby ich gatunek mógł przetrwać, muszą przekazywać swoje geny dalej, czyli wydawać na świat potomstwo. Żeby mogły dożyć momentu przekazania tych genów i mieć możliwość opiekowania się potomstwem, potrzebują pożywienia. Pożywianie się i seks to - choć trudno nam się do tego przyznać - dwie największe namiętności zwierząt, w tym również nasze. Jak są istotne, najlepiej pokazuje przykład samca osy figowej. "Ten niewielki owad w stadium larwalnym żyje wewnątrz owocu figi, ale z chwilą, gdy przekształci się w postać dorosłą, nie może już dłużej się odżywiać, ponieważ jego aparat gębowy zanika. Jedynym celem jego dalszej egzystencji jest akt rozmnażania się, po czym traci resztki energii i umiera" - można przeczytać w książce Matina Durrani i Liz Kalaugher "Kudłata nauka. Mądrość w świecie zwierząt"

Według naukowców miłość można podzielić na trzy etapy: pożądanie, przyciąganie i przywiązanie (fot. pexels.com)Według naukowców miłość można podzielić na trzy etapy: pożądanie, przyciąganie i przywiązanie (fot. pexels.com)

W dodatku pożywianie się i seks współdzielą te same obszary w mózgu. Helen Fisher , antropolog związana z Instytutem Kinseya, bada zjawisko romantycznej miłości od ćwierć wieku, a jej prace leżą u podstaw współczesnego rozumienia relacji międzyludzkich. W 1996 roku badaczka zaangażowała się w projekt, który miał na celu ustalenie, jakie zmiany zachodzą w mózgu osoby zakochanej. Dzięki funkcjonalnemu obrazowaniu metodą rezonansu magnetycznego (fMRI) naukowcy prześledzili aktywność mózgów 17 osób. Badanym pokazywano zdjęcia ukochanych, a następnie odwracano ich uwagę, żądając na przykład wykonania w pamięci skomplikowanego działania matematycznego. Jakie były wyniki eksperymentu?

"Stałam w zaciemnionym laboratorium College'u Medycznego im. Alberta Einsteina i czułam, że zacznę skakać ze szczęścia" - napisała Helen Fisher w książce "Anatomia miłości, nowe spojrzenie. Opowieść o dobieraniu się w pary, małżeństwie i skokach w bok". "Skany, które miałam przed oczami, ukazywały plamy aktywności w polu brzusznym nakrywki - malutkiej, ulokowanej blisko podstawy mózgu fabryczce dopaminy, z której płynęła ona do wielu pozostałych obszarów mózgu. Wykryliśmy aktywność również w pozostałych regionach mózgu, ale pole brzuszne nakrywki było szczególnie ważne. Ten ośrodek stanowi część układu nagrody, odpowiedzialnego za powstawanie zachcianek, dążeń, pragnień, energii koncentracji i motywacji".

Pole brzuszne nakrywki znajduje się w pobliżu prymitywnych obszarów mózgu związanych z odczuwaniem głodu i pragnienia. Oznaczałoby to, że potrzeba miłości romantycznej należy do podstawowych popędów człowieka. Miłość jest niezbędna do przetrwania tak, jak pokarm czy woda. "Ten popęd, ten mechanizm przetrwania jest także uzależnieniem" - dodaje Helen Fisher w kolejnej części książki. "Po ponownej analizie danych odkryliśmy, że aktywność w jądrze półleżącym, czyli obszarze mózgu stanowiącym część układu nagrody, jest wynikiem oddziaływania dopaminy i ma związek ze wszystkimi rodzajami uzależnień - w tym od heroiny, kokainy, nikotyny, alkoholu, amfetaminy, hazardu, seksu i jedzenia" - wylicza

W nauce istnieje teoria, że potrzeba miłości romantycznej należy do podstawowych popędów człowieka (fot. pexels.com)W nauce istnieje teoria, że potrzeba miłości romantycznej należy do podstawowych popędów człowieka (fot. pexels.com)

Naturalne dopalacze w służbie miłości

Według Helen Fisher miłość można podzielić na trzy etapy: pożądanie, przyciąganie i przywiązanie. Pierwsza faza regulowana jest przez dwa hormony płciowe: testosteron i estrogen. Chociaż testosteron kojarzy się z rodzajem męskim, to odkryto, że gra niebagatelną rolę również w kobiecym pożądaniu. Te dwa związki chemiczne sprawiają, że zaczynamy szukać kogoś, z kim moglibyśmy się złączyć w miłosnym uścisku.

- Testosteron nie jest hormonem wyłącznie męskim. Jest produkowany w ciele kobiety przez korę nadnerczy i jajniki. Natomiast u mężczyzn estrogeny, naturalnie występujące u kobiet, wydzielane są przez jądra oraz produkowane są w tkance tłuszczowej - wyjaśnia neurolog Bartłomiej Piechowski-Jóźwiak. - U zakochanych zachodzą zmiany poziomu testosteronu: u mężczyzn spada jego poziom, natomiast u kobiet wzrasta, by w konsekwencji być na zbliżonym poziomie u obojga, co wpływa na wyrównanie ich zachowań. Po okresie "miesiąca miodowego", czyli po opadnięciu pierwszej namiętności, poziom testosteronu wraca do normy. U kobiet w fazie pożądania, a także w fazie owulacji, obserwuje się zwiększony poziom estrogenów. Tak jak zauważyła Helen Fisher - pożądanie fizyczne oparte jest właśnie na tych dwóch hormonach.

Kolejna faza, czyli przyciąganie, warunkowana jest dopaminą, adrenaliną i serotoniną. - Struktury anatomiczne mózgu związane z produkcją dopaminy są elementem układu nagrody, którego aktywacja daje silne poczucie przyjemności. Ten sam mechanizm uruchamia się u osób uzależnionych od narkotyków w trakcie ich przyjmowania. Dopamina powoduje pobudzenie, bezsenność, spadek apetytu, koncentrowanie się na szczegółach oraz czerpanie wielkiej przyjemności z każdej wykonywanej czynności - wyjaśnia neurolog. - Kolejny przekaźnik i hormon uruchamiany w mechanizmie przyciągania to adrenalina. Początek każdego związku jest dużym stresem dla organizmu, a adrenalina jest wydzielana w sytuacjach stresowych. Stres powoduje przyspieszenie bicia serca, pocenie się i suchość w ustach. Kolejnym efektem adrenaliny jest podwyższony poziom energii, spadek apetytu, bezsenność oraz stan euforii. Powiedzenie, że zakochany nie ma czasu spać ani jeść, jest jak widać oparte na wiedzy medycznej.

Trzecim neurotransmiterem mającym znaczenie w fazie przyciągania jest serotonina, która odpowiada za regulacje apetytu, nastroju. Poziom serotoniny w początkowej fazie miłości spada, co powoduje obsesyjne myślenie o partnerze. Jest to bardzo dobrze znane zjawisko - mówimy, że ktoś ma obsesje na czyimś punkcie, że jest niespokojny, porywczy i ma motyle w brzuchu. Te wszystkie "objawy" są związane z obniżonym poziomem serotoniny.

Poziom serotoniny w początkowej fazie miłości spada, co powoduje obsesyjne myślenie o partnerze (fot. pexels.com)Poziom serotoniny w początkowej fazie miłości spada, co powoduje obsesyjne myślenie o partnerze (fot. pexels.com)

Faza przyciągania jest tym etapem, który wielu ludzi najbardziej lubi w całym procesie zakochiwania się. Trzeba jednak pamiętać, że wiele zależy od wyjściowych poziomów dopaminy, serotoniny i adrenaliny u danego człowieka, bo każdy ma je nieco inne, a to właśnie poziom tych neuroprzekaźników wpływa bezpośrednio na skłonność do zakochiwania się i do podtrzymywania uczucia. Okazuje się, że osoby deklarujące, że nigdy w życiu nie doświadczyły uczucia miłości, często cierpią na niedoczynność przysadki, czyli rzadką dolegliwość powodującą niewłaściwe funkcjonowanie przysadki w okresie niemowlęcym, a później prowadzącą do zaburzeń hormonalnych, których skutkiem jest "miłosna ślepota".

Przyciąganie nie może trwać w nieskończoność, dlatego jeśli relacja zostaje utrzymana, to przechodzi do kolejnej fazy - przywiązania. Tworzy ona emocje o mniejszej amplitudzie, lecz bardziej stabilne, długotrwałe. - W miarę trwania i dojrzewania związku pojawiają się nowe cele i zadania, i ma to odbicie w zmianach chemii mózgu. Głównymi przekaźnikami w tej fazie są oksytocyna i wazopresyna. Oksytocyna nazywana jest hormonem przytulania, co w pewnym sensie pokazuje jej właściwości. Hormon ten wydzielany jest między innymi w czasie orgazmu i przy drażnieniu brodawek sutkowych i powoduje dobre samopoczucie, pogłębia więzi międzyludzkie, daje poczucie bliskości. Jest odpowiedzialna za pogłębianie związku i wyraźnie pokazuje, że najlepszym spoiwem relacji partnerskich jest seks. Im częściej współżyjemy, tym bliżsi sobie się stajemy - mówi nasz ekspert.

U pewnego gatunku norników preriowych zaobserwowano znacznie większą aktywność seksualną niż ta wynikająca z potrzeby rozmnażania. Gatunek ów tworzył również częściej stałe pary. Okazało się, że więź między partnerami była wynikiem wyrzutów oksytocyny i wazopresyny w trakcie seksu. Następnie część norników preriowych z badanej grupy otrzymała zastrzyk z substancją blokującą wyrzuty wazopresyny i okazało się, że sama oksytocyna to za mało, by nawiązać silną więź między partnerami. Aby zaistniała, potrzebna jest kombinacja obu hormonów. 

Przyciąganie nie może trwać w nieskończoność, dlatego jeśli relacja zostaje utrzymana, przechodzi do kolejnej fazy - przywiązania (fot. pexels.com)Przyciąganie nie może trwać w nieskończoność, dlatego jeśli relacja zostaje utrzymana, przechodzi do kolejnej fazy - przywiązania (fot. pexels.com)

Nieskończone równanie miłości

Wiemy już, że nic, co w przyrodzie zachodzi, nie jest przypadkiem, a natura czuwa nad tym, by miłość kwitła i przynosiła owoce w postaci potomstwa. Hannah Fry, matematyczka i badaczka dynamiki reakcji międzyludzkich, uważa, że także matematyka w kwestii miłości ma do powiedzenia więcej, niż mogłoby nam się wydawać. "Na szczęście miłość (tak jak i wszystko inne w życiu) pełna jest schematów oraz wzorów. Poczynając od liczby partnerów, z którymi kiedykolwiek byliśmy, kończąc na wyborze użytkownika serwisu randkowego, do którego decydujemy się napisać. Wszystkie tego typu wzorce stale ewoluują, formują się i zmieniają, niejednokrotnie przybierając zupełnie nowy kształt, dokładnie tak, jak dzieje się to w przypadku miłości. Matematyka daje wyjątkowe możliwości, by opisać każdy taki poszczególny schemat - napisała w książce "Matematyka miłości".

Może na przykład opisać, z kim powinniśmy umówić się na randkę. OkCupid to portal randkowy założony przez matematyków i skierowany do osób, dla których szeroko pojęta wiedza jest kwestią istotną w wyborze partnera. Portal jest bezpłatny, jednak aby z niego skorzystać, trzeba uzbroić się w cierpliwość i odpowiedzieć na niemal 200 pytań. Pytań dotyczących wszystkich możliwych sfer życia, bo szukający miłości przez OkCupid muszą określić m.in., ile razy dziennie myją zęby, czy mają skłonności BDSM, czy zamierzają mieć dzieci w przyszłości, co sądzą o prawie do posiadania broni, czy szukają partnera do związku, czy może tylko do seksu, co sądzą o pomyśle zrównania nauczania teorii ewolucji i kreacjonizmu i jak często biorą prysznic. Każde pytanie ma skalę ważności, należy również odpowiedzieć, jakie poglądy w danej dziedzinie powinien przejawiać ewentualny partner. Kluczowe jest jednak to, jak ważne dla ciebie jest dane pytanie. Bo to na tej podstawie można lepiej dobrać osobę, z którą warto byłoby nawiązać kontakt. Algorytm wykorzystywany przez OkCupid nadaje każdej z odpowiedzi wartość liczbową, a następnie wykorzystując średnią geometryczną sprawdza, na ile dobrze dwie osoby mogłyby czuć się w swoim towarzystwie.

Jeśli jednak jesteś bardziej zdesperowany i musisz upewnić się, że w twoim otoczeniu jest osoba, która ma szansę wzburzyć twoje hormony i w konsekwencji stać się twoją drugą połówką, możesz - jak uczynił to pewien brytyjski matematyk - użyć prostego równania stosowanego zazwyczaj do... określenia, dlaczego naszej planety nie odwiedziły dotąd obce cywilizacje. Peter Backus w 2010 roku opublikował pracę, która przyniosła mu większy rozgłos w świecie matematyków niż wszelkie wcześniejsze, znacznie bardziej poważne publikacje. Artykuł nosi tytuł: "Dlaczego nie mam dziewczyny?". Aby to wyjaśnić, Backus użył równania Franka Drake'a, powstałego w celu oszacowania liczby inteligentnych form pozaziemskich znajdujących się w naszej galaktyce.

Inteligencja jest superseksowna. W USA nastolatki noszą koszulki z napisami: 'mózg to nowe cycki' (fot. pexels.com)Inteligencja jest superseksowna. W USA nastolatki noszą koszulki z napisami: 'mózg to nowe cycki' (fot. pexels.com)

"Drake podzielił równanie na mniejsze części, w których pytał między innymi o średni wskaźnik formacji gwiazd, odsetek gwiazd posiadających planety, odsetek planet, na których może rozwinąć się życie, a także odsetek cywilizacji, które potrafiłyby stworzyć technologię wysyłającą w przestrzeń kosmiczną wykrywalny sygnał informujący o istnieniu cywilizacji pozaziemskiej" - wyjaśnia w książce Hannah Fry. Kiedy zamiast obcych cywilizacji równanie Drake'a pomaga obliczyć liczbę kobiet, które są skłonne umówić się z matematykiem, wynik nie napawa optymizmem. Peter Backus obliczył, że na całej kuli ziemskiej jest zaledwie 26 kobiet, które mogłyby wejść z nim w związek. "Żeby nadać faktom kontekst, trzeba zauważyć, że wynik, który otrzymaliśmy, oznacza, że w naszej galaktyce jest prawdopodobnie około czterysta razy więcej inteligentnych cywilizacji niż kobiet, które mogłyby zostać partnerkami Petera Backusa" - podsumowała obliczenia Hannah Fry.

A gdyby tak matematycznie przewidzieć szanse na udane małżeństwo? Matematyk James Murray połączył siły z zespołem badaczy pod kierownictwem psychologa Johna Gottmana, by opracować równanie, które pozwala określić nasilenie konfliktów w relacji. Gottmann stworzył skalę pozytywnego lub negatywnego nastawienia do siebie partnerów. Przez dziesięciolecia psycholog wraz z zespołem obserwowali setki par podczas rozmów i mierzyli wszystko, co mogło świadczyć o natężeniu pozytywnych lub negatywnych emocji: mimikę twarzy, rytm serca, przewodnictwo skóry, ciśnienie krwi oraz dobór słów. Metoda, która w ten sposób powstała, pozwoliła ocenić z 90-procentowym prawdopodobieństwem, czy dojdzie do rozwodu, czy też małżeństwo przetrwa. Ale dopiero Murray, ubrawszy odkrycia badaczy w elegancki matematyczny wzór, wyjaśnił, jak dochodzi do spirali negatywnych emocji. Wzory te są następujące:

WZÓR ŻONY: Wt+1 = w + rwWt + IHM (Ht)

WZÓR MĘŻA: Ht+1 = h + rHHt + IHM (Wt)

Hannah Fry wyjaśnia: Spójrzmy na pierwszą linijkę. Po lewej stronie wzoru mamy reakcję żony - to, jak bardzo pozytywnie lub negatywnie będzie nastawiona. Jej reakcja będzie zależeć od jej ogólnego nastroju (w), nastroju, gdy przebywa z mężem (rwWt) i, co najważniejsze, od wpływu zachowania męża na żonę (IHM). Ht przedstawione w nawiasie na końcu wzoru to matematyczny skrót myślowy na pokazanie, że wpływ męża zależy od tego, co właśnie zrobił. Wzór przedstawiony w drugiej linijce podąża za tym samym tokiem rozumowania, ale odnosi się do męża: h, rHHt oraz IHM to odpowiednio nastawienie męża, gdy przebywa sam, nastawienie, gdy przebywa z żoną, oraz wpływ żony na jego następną reakcję.

Ludzkość od wielu lat namiętnie analizuje i wytrwale próbuje stworzyć wzór na niekończące się uniesienie, ale jak dotąd - bezskutecznie (fot. pexels.com)Ludzkość od wielu lat namiętnie analizuje i wytrwale próbuje stworzyć wzór na niekończące się uniesienie, ale jak dotąd - bezskutecznie (fot. pexels.com)

Takie same wzory z powodzeniem opisują zachowanie dwóch krajów podczas wyścigu zbrojeń. A zatem kłótnia małżonków, którzy pogrążają się w spirali negatywnych emocji i ciąży nad nimi widmo rozwodu, jest tak naprawdę matematycznie jednoznaczna z początkiem wojny nuklearnej.

Pożądana inteligencja

Jeśli zainteresowały cię neuronalne podstawy miłości, a wzór na prawdopodobieństwo wystąpienia o rozwód uważasz za genialny, to mamy dla ciebie dobrą wiadomość: inteligencja jest superseksowna. W Stanach Zjednoczonych nastolatki noszą koszulki z napisami: "mózg to nowe cycki", a termin sapioseksualność coraz częściej pojawia się w publicznych dyskusjach na temat miłości. Czym jest sapioseksualność? To atrakcyjność zbudowana nie na cechach fizycznych, ale na inteligencji. Zdaniem psychologa z Australii Gillesa Gignaca nawet osiem procent osób w wieku między 18 a 35 lat może być sapioseksualnych. Czy oznacza to, że ewolucja, która zawsze stawia na najlepiej dopasowane osobniki i to je premiuje, doszła do wniosku, że skończyły się czasy testosteronu i estrogenów, i teraz łatwiej o przeżycie będzie nie tym, których geny pozwolą wydać na świat najsilniejsze potomstwo, lecz najmądrzejsze potomstwo? To mógłby być zupełnie nowy start dla ludzkości i dla samej idei miłości.

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU


Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka.
Dziennikarz, redaktor, współpracownik Weekend Gazeta.pl. Wcześniej związana m.in. z "Życiem Warszawy" i "Echem Miasta".

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (67)
Zaloguj się
  • jake210

    Oceniono 17 razy 11

    Jak juz pieszemy o wspolczesnej milosci i portalach randkowych to warto byloby opublikowac szokujace dla niektorych wyniki badania portalu OkCupid: 80% mezczyzn na portalach randkowych jest ocenianych jako kobiety jako “ponizej przecietnej” , czytaj nie sa nimi komoletnie zainteresowane. To sie nazywa naukowo hipergamia. Zamiast pieprzyc androny o rzekomo wymagajacych facetach (tak brzmi tytul), rzetelnosc dziennikarska nakazywaly przestawienie tematu jakim jest, pozwole sobie wkleic wypowiedz znanego socjologa:
    “Przypominają drogę ku przepaści, a powinny - sinusoidę. Mowa o naszych wymaganiach wobec mężczyzn. Są dziś, jak mówią socjolodzy, nieustająco wysokie i rosną aż do momentu, gdy wspólna droga kończy się urwiskiem.
    Prof. Tomasz Szlendak z UMK w Toruniu tłumaczy, że kobiety zawsze miały spore, ukształtowane ewolucyjnie wymagania: ze względu na dobro dzieci (i swoje) poszukiwały kogoś, kto jest tak samo dobry albo lepszy od nich samych pod względem pozycji społecznej. Jednak dziś lista cech, których oczekują kobiety, rozszerza się - twierdzi socjolog. - Chcą, by mężczyzna był jednocześnie zaradny i zdecydowany, ale też ugodowy. Pracowity, ale mający dużo czasu. Zabawny, ale poważny, nie dziecinny. Silny, ale nie mięśniak, romantyczny, ale pragmatyczny. No i zakochany bez pamięci, ale twardo stąpający po ziemi. Typ łączący te przeciwieństwa oczywiście nie istnieje, jednak kobiety zdają się mieć do mężczyzn o to pretensje. Mógłby się przecież zmienić, prawda?”

  • nosorozecwlochaty

    Oceniono 9 razy 9

    To równanie że jest na świecie tylko kilka kobiet mi pasujących działa tak:

    Chciałbym mieć wysoką blondynkę lubiącą grę w szachy, horrory i chodzenie po górach

    Blondynek jest powiedzmy 30%
    Wysokich kobiet też 30% co w połączeniu z włosami razem daje 0,3*0,3=9%
    Lubiących szachy, hhmm 1% :) co daje 0,09%

    I tak dalej, robią się z tego rzeczywiście jakieś bardzo małe liczby.
    Cały trick leży w tym że w prawdziwym życiu jak ktoś nam podpasuje to odpuszczamy sobie większość swoich punktów ze wstępnej listy. Chcieliśmy mieć wysoką blondynkę a wiążemy się z niską brunetką bo jest z nią dobra rozmowa albo seks ;)

  • calidris

    Oceniono 4 razy 4

    Nie "rodzaju homo" tylko rodzaju Homo - zasada nazewnictwa naukowego to pisanie nazwy rodzajowej wielką literą

  • wentyl77

    Oceniono 3 razy 3

    Z punktu widzenia ewolucji miłość nie jest do niczego potrzebna, a jest wręcz przeceniana w kulturze Zachodu. To powoduje wyolbrzymianie jej roli i masę nieporozumień. Jeśli poczytać słynną Kamasutrę, o miłości wspomina się tam może w pięciu linijkach (i nikomu w Indiach to nie przeszkadza!).
    Tzw. miłość romantyczna, której efektem jest małżeństwo, to sposób na prawne uregulowanie żywiołu, jakim jest seks. Chodziło tu bardziej o sprawy ekonomiczne, niż uczuciowe. Małżeństwo oprócz tego, że wiąże ludzi finansowo, jest sposobem na ciągłość dziedziczenia i tym samym - zatrzymanie bogactwa w rodzinie.
    'Miłość' w dzisiejszej formie to dosyć sztuczna maska, jaką przykrywamy zwykły seksualny pociąg.

  • white_lake

    Oceniono 3 razy 3

    pole brzuszne nakrywki, to brzmi niemal erotycznie ;)
    dowiedziałam się dzisiaj czegoś nowego

  • dobrochnaa

    Oceniono 4 razy 2

    Założenie początkowe autorki artykułu jest błędne - jedzenie i seks nie są dwiema największymi namiętnościami człowieka - taka nad generalizacja jest nie uprawniona.
    Sądzę, że wiele osób zna co najmniej kilku ludzi, które nawet nie specjalnie lubią jeść, za to mają inne pasje i namiętności związane bardziej z potrzebami wyższego rzędu.

  • x50e6

    Oceniono 2 razy 2

    Ciekawe, co czytali Ci wszyscy pyskacz, co wiedzą lepiej?
    Bo zdaje się, że im mniej wiedzą, tym więcej majo do wyszczekania.
    Nihil novi.

  • human.being

    Oceniono 1 raz 1

    Podana interpretacja sięga za płytko aby ukazać istotę tego wzoru. W istocie bowiem:
    "Ht przedstawione w nawiasie na końcu wzoru to matematyczny skrót myślowy na pokazanie, że wpływ męża zależy od tego, co właśnie przed chwilą ZROBIŁA ŻONA".
    Naturalnie to samo działa w drugą stronę.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX