Andrzej Stasiuk w ECS

Andrzej Stasiuk w ECS (Andrzej Stasiuk)

wywiad Gazeta.pl

Andrzej Stasiuk: Mam w Beskidzie Niskim kawał ziemi. I co? Ma sobie na niej myśliwy ambonę postawić?

Nie może obcy wchodzić na moją ziemię i robić, co mu się podoba. Czy to myśliwy czy rowerzysta. Choć rzeczywiście, prywatnie, nie przepadam za myśliwymi - przyznaje pisarz, który właśnie z ukraińskim zespołem Haydamaky wydał płytę "Stasiuk-Mickiewicz-Haydamaky".

Powiedział pan niedawno: "Mija mi demonizm prezesa, kiedy go sobie wyobrażam, jak stoi na tym swoim krzesełku na golasa i wykrzykuje kulawą polszczyzną swoje slogany".

- Wszystkich ich trzeba sobie wyobrażać na golasa, Jakiego i Szydło, Schetynę, to od razu jest spokojniej.

Na golasa? To trochę niesmaczne.

- Są okropni, to prawda, ale na golasa robią się śmieszni. A oni śmieszności się boją jak diabeł święconej wody. Bo śmieszność zabija po prostu. Ale wie pani, skończmy z tą polityką.

Nie lubi pan o niej rozmawiać?

- Nudzi mnie po prostu.

Ale chętnie ją pan komentuje.

- Bo ja prawdziwek jestem, na wsi mieszkam. Mówię, co myślę, jak mnie coś poruszy.

I nie chce pan na swojej ziemi myśliwych. Wspólnie z żoną - Moniką Sznajderman -  zaskarżyliście decyzję myśliwych o wyznaczeniu obwodu łowieckiego na waszym terenie. I wygraliście.

- To była kwestia konstytucyjnego prawa własności. Nie może obcy wchodzić na moją ziemię i robić, co mu się podoba. Czy to myśliwy, czy rowerzysta. Choć rzeczywiście, prywatnie nie przepadam za myśliwymi. Mam w Beskidzie Niskim 17 hektarów, to jest kawał ziemi. I co? Ma sobie na niej myśliwy ambonę postawić? I samochodami terenowymi jeździć? Nie chcę tego. Mam nadzieję, że wyrok w naszej sprawie będzie precedensem. Że ludzie zobaczą, że można takie sprawy dosyć prosto wygrać.

Ja mam, wie pani, rozbudowane poczucie terytorialności. Nie lubię na przykład, jak ktoś dotyka mojego samochodu. 

G22.11.2007  WOLOWIEC , GMINA SEKOWA , ANDRZEJ STASIUK - PISARZ -  WRAZ Z ZONA MONIKA SZNAJDERMAN MIESZKAJA W DREWNIANYM DOMU WE WSI W BESKIDZIE NISKIM TUZ PRZY GRANICY SLOWACKIEJ , W ICH DOMU MIESCI SIE SIEDZIBA WYDAWNICTWA CZARNE , KTORYM DOWODZI PANI MONIKA , FOT. ADAM GOLEC / AGENCJA GAZETA W DOMU PRZY SWOIM KOMPUTERZE
Andrzej Stasiuk w swoim domu w Beskidzie Niskim (Fot. Adam Golec / Agencja Gazeta)

Przejdźmy więc do tego, co pan lubi, czyli muzyki. Podoba mi się pana nowa płyta "Mickiewicz-Stasiuk-Haydamaky".

- A który kawałek podobał się pani najbardziej?

"Reduta Ordona".

- Mnie też. To jest normalnie apokalipsa, jak te Haydamaky pojechały.  

I jak oddali klimat walki o redutę!

- To są podstępni zdrajcy. Drugi dzień, mamy próbę i nagle mówią: "No to jedziemy!". I Saszka, szef i wokalista, mówi: "To teraz Reduta Ordona". Ja na to: "Na antymoskalskie barykady idziemy?".

Czyli podstępem pana wzięli?

- Nie wiedziałem, że mam to nagrać. Myślałem, że na płycie będzie bardziej lirycznie. Ale pracując z Haydamakami, trzeba się liczyć z ryzykiem wejścia w zwarcie. Przy okazji przypomniałem sobie, że ten tekst jest piękny.

Jak go pan dziś interpretuje?

- Ten Mickiewiczowski trzynastozgłoskowiec jest niesamowity. Moc jest w nim ogromna, i do grania, i śpiewania. Na Ukrainie, nagrywając z Haydamakami, recytowałem go politycznie. Oni są zaangażowani w patriotyzm, a nie w nacjonalizm. Mickiewicz napisał to, co oni by chcieli powiedzieć. W ogóle to są fajne chłopaki. Zaprzyjaźniliśmy się. A oni zaakceptowali debila, który nie potrafi zacząć na raz.

03.10.2014 Warszawa , PKIN . Pisarz , wlasciciel wydawnictwa Czarne Andrzej Stasiuk podczas spotkania autorskiego w klubie BarStudio .Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Andrzej Stasiuk w Warszawie (Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta)

Przesadza pan.

- Musieli nade mną popracować: "Raz dwa tri czietyrie", "raz dwa tri czietyrie".

I poszło?

- Jestem muzycznie osłuchany, lubię pracować z mikrofonem, i ten nasz język polski... Oni się dopasowali do mojego głosu, a ja do ich muzyki.

Wracając do tekstu "Reduty"...

- Chce mnie pani w politykę wciągać? Kiedy go recytowałem, bo na śpiew się nie porywam, naprawdę czułem ciarki na plecach. Ten tekst nic nie stracił na aktualności.

Myśli pan, że "Bóg wysadzi tę ziemię, jak on swą redutę"?

- Nie wiem.

W ogóle wierzy pan w Boga?

- To zależy od dnia, proszę pani. Dzisiaj jest kiepsko, tak szaro jakoś. Poza tym Warszawa mnie przytłacza, ja od 30 lat mieszkam poza miastem. To mięso ludzkie przewożone środkami komunikacji miejskiej...

Oryginalnie pan to ujął.

- Bo tak to wygląda. Kocham to miasto, lubię je, tu się urodziłem, ale ma ono tendencję do dominowania. Boga się szuka na pustyni, tak jak robili to wielcy prorocy. W mieście trudno.

W tych pańskich górach też pewnie łatwiej niż w mieście.

- Niełatwo i tam go znaleźć, bo skryty jest bardzo, ale można próbować.

02.08.2012 WOLOWIEC W BESKIDZIE NISKIM , PISARZ  ANDRZEJ STASIUK . STASIUK BOKSUJE W WOREK TRENINGOWY POWIESZONY W SWOIM DOMKU - PRACOWNI .FOT. ADAM GOLEC / AGENCJA GAZETA
Andrzej Stasiuk w domu w górach (Fot. Adam Golec / Agencja Gazeta)

To jak będzie z tą naszą ziemią?

- Ona się sama wysadzi. Bóg nie ma tu nic do rzeczy. Sami to zrobimy, na własne życzenie. A wie pani, że Ordon nie zginął? Całe życie nosił piętno tego wielkiego poematu i szukał śmierci. Jeździł na różne wojny, ale chyba jej w końcu nie znalazł. Nie mógł zginąć. To jest dopiero przekleństwo wielkiej poezji. W Turcji spotkał się końcu z Mickiewiczem i mu to powiedział. 

Co pana pociąga w recytowaniu?

- Jestem wtedy elementem układanki, jednym z instrumentów w orkiestrze. Dziewczyny mówią, że mam hipnotyczny, wręcz erotyczny głos. A Robert Więckiewicz napisał mi ostatnio, że wręcz demoniczny. Jak świetny aktor mówi ci, że masz demoniczny głos, to chyba nie jest źle.

Zwłaszcza że podobno nie jest on zbyt skory do pochwał.

- No nie jest. Bo to mężczyzna prawdziwy. Nie słodzi. Ani sobie, ani innym.

Który z tekstów Mickiewicza jeszcze pana poruszył?

- "Stepy akermańskie". Nagraliśmy je jako pierwsze, w Gorlicach, w studiu, bez zespołu. Tylko Saszko przyjechał, z podkładem na pendrivie. Czuję radość mówienia Mickiewiczem. Kto wie, czy ja przez tych Haydamaków nie zacznę go czytać od nowa. Co on potrafi zrobić z polszczyzną!

Widział pan opisywane przez niego stepy? Był pan w Akermanie?

- Zespół pojechał tam latem 2016 roku i nocował w busie nieopodal Akermanu, czyli w Białogrodzie nad Dniestrem. Ja sam tam jeszcze nie byłem, choć pewnie się wybiorę. Co roku jeżdżę natomiast na stepy mongolskie albo na pustynię. To dla mnie doznanie metafizyczne. Jestem stworzeniem stepowym, lubię przestrzeń. Jak się ludność nie pałęta, nikt od ciebie nic nie chce.

Zgadza się pan z Mickiewiczem, że "Polska Chrystusem narodów"?

- Wieszcz  w rodzaju Mickiewicza ma prawo do wielkich pomyłek. Zresztą proszę pamiętać o tamtym kontekście historycznym. Z ówczesnego punktu widzenia, w sytuacji utraty przez Polskę niepodległości, wszystko wyglądało zupełnie inaczej. Powtarzam: trzeba czytać kontekst. Oczywiście, ludziom nieodpornym umysłowo projekt Chrystusa narodów zaszkodził.

Nie ma pan wrażenia, że niektórzy wciąż wierzą w niego do dzisiaj?

- Bo pokutuje w nas romantyzm. Ale nie we wszystkich.

W panu nie?

- We mnie nie. Popieram Polskę pozaborową. Ona się tak cudownie rozwijała. 

A jak pan ocenia pomysł premiera Morawieckiego, by Polska jako Chrystus narodów rechrystianizowała Europę?

- W telewizji różne rzeczy można powiedzieć. Dlatego ja telewizji nie oglądam. Od 35 lat nie mam telewizora w domu. Ale z tą rechrystianizacją to nasza bohaterska ojczyzna powinna zacząć od siebie. Bo to plemienny kult, który uprawiamy, to chrześcijaństwo raczej nie jest.

Niemniej pewnie coś z tych informacji do pana dociera.

- Traktuję je jako element mentalności kraju, w którym żyję. Z drugiej strony niektórym ludziom telewizja jest potrzebna. O to krew przelewaliśmy, żeby była wolność. Także w telewizji.

W ramach tej wolności możemy też na przykład wyjść z Unii Europejskiej.

- W pewnym sensie jestem z tym pogodzony. Przez 25 lat było cudownie, ja i moi bliscy, przyjaciele mieliśmy to szczęście, że trafiliśmy na najlepszy czas. A ta strona świata ma to do siebie, że jest w permanentnym kryzysie. Ale te 25 lat było zaje***tych! Być może nas wywalą z Unii, albo sami wyjdziemy. Ale ja jestem na to przygotowany. Tu się zawsze jakąś cenę płaci. Po prostu. Mówię lepiej po rosyjsku niż po angielsku, często jeżdżę na Wschód.

Stąd wzięła się też współpraca z Haydamakami?

- Rammstein mnie o współpracę nie poprosił. Z Haydamakami mamy podobny mental, doświadczenia. Moje wydawnictwo wydawało wszystkich najważniejszych pisarzy ukraińskich. Czarne, nie chwaląc się, wprowadziło tę literaturę w szerszy obieg.

Mam na Ukrainie wielu przyjaciół, nie tylko wśród pisarzy. Ja, z tym moim banderowskim nazwiskiem, bo przecież Stasiuk to niepolskie nazwisko, jadę tam i słyszę: "A ty nasz jesteś!"

Co pan na to?

- Mówię: mogę być wasz. Mieszkam na łemkowskiej wsi, cerkiew mam niedaleko. Moi sąsiedzi mówią po łemkowsku, a to jest dialekt ukraiński. Jak mówi pismo: "Nie będziesz wierzgał przeciwko ościeniowi". Tak się ten mój los plecie.

Podobno Wojtek Smarzowski ma nakręcić klip do "Stepów akermańskich".

- To ja wpadłem na ten pomysł - skoro zrobił "Wołyń", to powinien teraz zrobić klip z Haydamakami.


Andrzej Stasiuk (drugi z prawej) i zespół Haydamaky (fot. Cai Caslavinieri)

Podobał się panu "Wołyń"?

- Smarzowski to jest wielki reżyser. Cenię go i szanuję. Choć uważam, że akurat "Wołyń" nie był jego najlepszym filmem. Ale cholernie trudno jest zrobić film o tamtym splocie wydarzeń, bo to są przecież stulecia, stulecia uwikłania, wspólnoty i bratobójstwa. To jest temat na wielki  serial.

Lubi pan rozpamiętywać przeszłość?

- Wspomnienia to niezła rzecz. Jako pisarza przeszłość bardzo mnie interesuje. Natomiast jako obywatela nieco mniej - kiedy ona ma dominować w życiu codziennym i układać nam życie, jest to jakaś pomyłka. To jest tak naprawdę powrót do grobu, upiorny taniec z trupami, które odgrzebujemy nieustannie.

Sobie i światu próbujemy stawiać przed oczy tych naszych nieboszczyków. Jak się nie ma pomysłu na przyszłość, który powinni mieć politycy i ludzie z życia społecznego, to się ucieka w przeszłość.


Okładka płyty ''Mickiewicz-Stasiuk-Haydamaky'' zespołu Mickiewicz-Stasiuk-Haydamaky. Wydawca: Wydawnictwo Agora / PUGU art (fot. mat. prasowe)

Płytę Mickiewicz-Stasiuk-Haydamaky można kupić w kulturalnym sklepie.

Andrzej Stasiuk. Prozaik, poeta, eseista, dramaturg, publicysta i wydawca. Autor m.in: "Murów Hebronu", "Białego kruka" (Nagroda Fundacji im. Kościelskich), "Jadąc do Babadag" (Nagroda Literacka Nike), "Fado" (Nagroda Literacka im. Arkadego Fiedlera "Bursztynowy Motyl") i "Taksim". Wspólnie z żoną Moniką Sznajderman prowadzi Wydawnictwo Czarne. Mieszka w Wołowcu w Beskidzie Niskim.

Angelika Swoboda. Dziennikarka Weekend.Gazeta.pl. Zaczynała jako reporterka kryminalna w "Gazecie Wyborczej", pracowała też w "Super Expressie" i "Fakcie". Pasjonatka mądrych ludzi, z którymi rozmawia także w Radiu Pogoda, kawy i sportowych samochodów.

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU

Komentarze (194)
Zaloguj się
  • Janusz Kuszpit

    Oceniono 23 razy -13

    menel jest menelem.nawet jak sie ma za jakiegoś ęteęktualistę...wóda,jabcoki i marycha zrobły mu krzywdę.pokazywał sie w wywiadzie z Kuzniarem..miałem wrażenie,że siedzi jakiś psychol w klatce

  • lucusia3

    Oceniono 19 razy -9

    Jakby pan miał ta ziemie i ja uprawiał, to by sam myśliwym ambonę postawił. Jak się jedzie dwa razy do roku, popić w szałasie, to rzeczywiście dziki nie przeszkadzają, a myśliwych można nie lubić. Ale gdy się takie pole ma, żeby z niego żyć, to stado 20 dzików nie jest romantyczna przygoda, tylko brakiem kasy na światło.

  • elkana777

    Oceniono 14 razy -8

    niech sobie wyobrazi Merkel teraz , bo za młodu jej zdjęcia są w necie, no i siebie - taki ARTYSTA!

  • nic_wam_to_nie_da

    Oceniono 16 razy -8

    Kwik trwa i trwa mać, a większość Polaków i tak woli sobie wyobrażać gołego Szechtera w Kopaczowej

  • kniazwitold

    Oceniono 15 razy -7

    JAk rok temu właściciele ogrodów, działek i lasów zaczeli je wycinać, to takie ekosie pokroju Stasiuka darłu mordy, że należy im tego zabronić, bo to "WSPÓLNE".

    Dzisiaj hipokryci drą mordy, że "święte prawo własności".

    Ekosie i homo sovieticus zmieniają zdanie co kilka miesięcy, jak im to akurat pasuje do narracji.

  • ministrant1-pl

    Oceniono 8 razy -6

    Facet mający ciągoty ukraińskie u tych, którym Ukraińcy pomordowali rodziny sympatii oczekiwać nie może a u innych pewnie też nie.

  • kazimierz111

    Oceniono 14 razy -6

    Dla mnie głupek .... Nie można dotykać jego samochodu, chodzić po JEGO ziemi. To może nie można oddychać tym samym powietrzem co pan hrabia i "artysta" Stasiuk? A myśliwi obędą się pewnie bez ambony na posiadłościach tego pana.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX