Czerwiec 2010 r., prezes PiS Jarosław Kaczyński i premier Węgier Viktor Orban

Czerwiec 2010 r., prezes PiS Jarosław Kaczyński i premier Węgier Viktor Orban (fot. Sławomir Kamiński/AG)

świat

Los Polski w UE zależy od Viktora Orbana? ''Publicznie zawsze chwali Jarosława Kaczyńskiego''

Jak dobrym sojusznikiem jest Viktor Orban? Premier Węgier to gracz umocowany w Brukseli lepiej od obecnego rządu RP. Oficjalnie popiera Polskę, bo jej potrzebuje. - Ale nie wiadomo, co zrobi, gdy przyjdzie zagłosować przeciw całej UE - mówi węgierski ekspert.

Viktor Orban po europejskich salonach porusza się ze swobodą. Jego partia Fidesz jest zrzeszona w Europejskiej Partii Ludowej (EPP). To potentat polityki UE. Partia ma większość w Parlamencie Europejskim. Szefem Komisji Europejskiej jest członek EPP - Jean-Claude Juncker, a przewodniczącym Rady Europejskiej Donald Tusk. Platforma Obywatelska należy do EPP.

Jakby tego było mało, Orban umiał jednocześnie zbudować dobrą współpracę z niemiecką chadecją, której liderką jest Angela Merkel - podkreślał Bartosz Wieliński, były korespondent "Wyborczej" w Berlinie.

Y06.03.2013  Warszawa , KPRM . Premier Czech Petr Neczas , Premier Wegier Victor Orban , Prezydent Francji Francois Hollande ,  Ppremier Donald Tusk , Kanclerz Niemiec Angela Merkel i premier Slowacji Robert Fico podczas spotkania premierow Grupy Wyszehradzkiej i premiera Francji oraz Kanclerz Niemiec .Fot . Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta
06.03.2013, Warszawa , KPRM. Viktor Orban podczas spotkania premierów Grupy Wyszehradzkiej z prezydentem Francji i kanclerz Niemiec (fot. Sławomir Kamiński/AG)

I nikt Orbana z EPP nie zamierza się pozbyć. Partia potrzebuje szabel w europarlamencie i najwyraźniej woli kontrolować Orbana jako współpracownika, niż jako przeciwnika. Jeżeli dojdzie do głosowania ws. sankcji dla Polski, a Orban poprze rząd PiS, zagłosuje przeciw własnej europejskiej "rodzinie". Bardzo silnej i wpływowej rodzinie. W grudniu 2017 r. zapowiedział, że to zrobi.

Przypomnijmy: aby na Polskę nałożyć sankcje, potrzebna jest jednomyślna zgoda pozostałych państw UE. Jeżeli polskiej dyplomacji nie uda się przekabacić na swoją stronę innego państwa (a kto głupi w UE zagłosowałby przeciw wszystkim, nie mając w tym własnego interesu?), naprawdę zostajemy na łasce Orbana.

W takim też tonie komentowali nawet ludzie związani niegdyś z PiS. - Jesteśmy uzależnieni od sojuszu z 10-milionowymi Węgrami, który jest naszą jedyną nadzieją na to, że Bruksela nie będzie w stanie odebrać Polsce głosu w Radzie Europejskiej - mówił dr Marek Migalski, politolog i były europoseł PiS. A Paweł Zalewski, niegdyś w PiS, później europoseł PO, dodawał w "Rzeczpospolitej", że Polska, która "była tak naprawdę częścią sześciu największych państw, które podejmowały decyzje w Unii Europejskiej, dzisiaj staje się protektoratem Viktora Orbana". - To od Orbana zależy podjęcie kluczowej decyzji (...), jeżeli chodzi o interesy polskie" - podkreślał.

19.06.2017 Warszawa , Zamek Krolewski . Viktor Orban podczas spotkania szefow rzadow panstw Grupy Wyszehradzkiej  . Polska przekazuje Prezydencje Wegrom .Fot . Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta
Viktor Orban na Zamku Królewskim w Warszawie (fot. Sławomir Kamiński/AG)

O stosunki polsko-węgierskie i relację Kaczyński-Orban zapytaliśmy eksperta z węgierskiego ośrodka analitycznego Political Capital.

Michał Gostkiewicz: Czy polska miłość do Węgrów, wyrażana w przysłowiu o dwóch bratankach do szabli i do szklanki, jest jednostronna, czy możemy liczyć na wzajemność i pomoc w potencjalnej konfrontacji z Brukselą?

Peter Kreko *: - "Polak Węgier dwa bratanki" to na Węgrzech wciąż żywy mit, podzielany również przez węgierskich nacjonalistów. Dlatego rząd węgierski broni polskich interesów na użytek wyborców w kraju. Węgry podchodzą też bardzo poważnie do współpracy w ramach Grupy Wyszehradzkiej jako kontrprojektu do liberalnej UE. Polacy są przedstawiani jako najważniejsi sojusznicy w walce o wolność z Brukselą. Nasze kraje są - z tego punktu widzenia - centralnym elementem owej walki.

Czy w rękach Orbana leży właściwie teraz klucz do przyszłości Polski w UE?

- Moim zdaniem sytuacja jest tu nieco bardziej symetryczna. Oba kraje potrzebują siebie nawzajem, ponieważ oba są zagrożone procedurą z artykułu 7 TUE. Oczywiście poparcie rządzącej w UE Europejskiej Partii Ludowej daje Orbanowi większe pole manewru w relacjach z Brukselą, niż ma Kaczyński, ale żaden układ polityczny nie trwa wiecznie.

Jak rząd w Budapeszcie ocenia obecne polskie władze?

- Viktor Orban publicznie zawsze chwali Jarosława Kaczyńskiego. Jaka jest jego osobista opinia - nie wiem. Ale moim zdaniem ich relacja jest oparta zarówno na podobieństwach ideologicznych, jak i wspólnych interesach krótkoterminowych - na przykład stawianiu oporu Brukseli ws. art. 7.

Czy Polska nie stała się aby dla Orbana wygodna, jako kraj, który zajął miejsce Węgier jako unijnej czarnej owcy?

- Uważam, że Orban wyraźnie ma ambicję bycia (nawet nieoficjalnym) europejskim liderem. Kiedyś powiedział, że "Budapeszt bardziej wygląda jak stolica Europy, niż Bruksela". Atutem Orbana jest to, że jest bardziej strategicznym myślicielem niż Kaczyński. I o wiele mądrzej gra z unijnymi instytucjami. Oczywiście członkostwo w EPP bardzo mu w tym pomaga. Ale z drugiej strony potrzebuje silnych sojuszy, żeby osiągnąć swoje cele polityczne. I dlatego próbuje wykorzystać Polskę i Grupę Wyszehradzką jako narzędzia do realizacji swoich celów. Jego działania wskazują, że wsparcie ze strony Orbana nie jest stałe: czasem go wam udziela (jak w przypadku głosowania w Parlamencie Europejskim ws. Polski jeszcze przed uruchomieniem artykułu 7), a czasem nie - jak w przypadku głosowania nad drugą kadencją Donalda Tuska jako szefa Rady Europejskiej.

26.08.2016 Warszawa , Kancelaria Prezesa Rady Ministrow . Premier RP Beata Szydlo (2p) i premier Wegier Viktor Orban (p) podczas spotkania szefow rzadow Grupy Wyszechradzkiej z kanclerz Niemiec Angela Merkel (l).Fot . Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta
Spotkanie szefów rządów państw Grupy Wyszehradzkiej z kanclerz Niemiec Angelą Merkel (fot. Sławomir Kamiński/AG)

Albo gdy wyłamuje się z frontu krajów przeciwnych przyjmowaniu uchodźców. Węgry przyjęły ich w zeszłym roku 1300, a premier Orban stwierdził, że jego kraj mógłby wziąć udział w nowym systemie podziału przybyszów pośród kraje UE. Zastrzegł tylko, że to Węgry miałyby same decydować, kto zostanie przyjęty.

- To potężne wyzwanie dla Orbana w polityce wewnętrznej Węgier. Partie opozycyjne, w tym Jobbik (skrajnie prawicowa partia, trzecia siła w parlamencie), ostro go to zaatakowały. Ten ruch powoduje po stronie rządowej problem z wiarygodnością.

Czy, gdy dojdzie do głosowania nad Polską, Orban rzeczywiście spełni swoją obietnicę i zagłosuje - jeden przeciw 26 - na korzyść Polski?

- Za wcześnie na takie spekulacje. Ale na razie oświadczenia mówiące o wzajemnej obronie są pustosłowiem - bo żaden z krajów jeszcze nie miał okazji udowodnić prawdziwości tych zapowiedzi. Osobiście nie jestem pewien, czy nie znajdzie się jeszcze kilka krajów, które są na bakier z UE i zagłosują przeciw sankcjom, w obawie, że precedens wobec Polski otworzy drzwi do wyciągania przez Brukselę konsekwencji wobec kolejnych państw. Jeśli więc za Polską staną nie tylko Węgry - to gra jest bezpieczna. Ale wsparcie Orbana nie jest wieczne i nie jest bezwarunkowe. Pytanie brzmi: co w sytuacji, gdy rzeczywiście dojdzie do głosowania w sprawie Polski? Czy Orban poszedłby na zwarcie ze wszystkimi innymi krajami UE, skoro Polska, z zawieszonym prawem do głosowania, nie mogłaby zwrócić mu tej przysługi następnym razem, gdy głosowanie dotyczyłoby Węgier? - kończy węgierski analityk.

***

Orban wie, co robi, umiejętnie stojąc jedną nogą w Brukseli, a drugą w Europie Wschodniej i pozując we własnym kraju na obrońcę tej ostatniej. To się podoba jego elektoratowi.

- Retoryką wspólnej obrony Polski, Węgier i całej Europy Wschodniej wobec Brukseli rząd Fideszu operuje od dawna, bo Węgrzy Polaków lubią, uczucie braterstwa wciąż tu jest. Choć wyborcy Fideszu sądzą, że to sympatyzujący z PiS Polacy ucieleśniają polskiego ducha, a przeciwnicy Fideszu za to ucieleśnienie polskości uważają przeciwników PiS

- mówi mi węgierska dziennikarka z konserwatywnej gazety.

- To pomaga namalować obraz Fideszu jako jedynego stronnictwa zdolnego obronić kraj przed negatywnym wpływem Brukseli, np. przed zgodą na przyjęcie obowiązkowych kwot uchodźców. Niedługo wybory, Orban na pewno wykorzysta konflikt Polski z UE, by jeszcze raz dotrzeć z tym przekazem do węgierskich wyborców

- dodaje.

Jej zdaniem ta retoryka i idąca za nią polityka jest obliczona w 99 proc. na wyborcę węgierskiego. Z jednej strony węgierscy politycy wydają bojowo brzmiące oświadczenia, z drugiej - nie mają ochoty na podejmowanie walki z UE. Zaś jeśli interesy Budapesztu w danej sprawie są sprzeczne z interesami innego państwa, nawet sojusznika, to rząd węgierski nie będzie tego sojusznika bronił.

02.06.2010  WARSZAWA , PREZES PRAWA I SPRAWIEDLIWOSCI , KANDYDAT NA PREZYDENTA , JAROSLAW KACZYNSKI ( L ) PODCZAS SPOTKANIA Z PREMIEREM WEGIER VIKTOREM ORBANEM  ( P ) W HOTELU HYATT .FOT. SLAWOMIR KAMINSKI / AGENCJA GAZETA
Czerwiec 2010 r., prezes PiS Jarosław Kaczyński i premier Węgier Viktor Orban (fot. Sławomir Kamiński/AG)

Aby wyjść z sytuacji, w której od Budapesztu zbyt dużo zależy, rząd PiS próbuje sprzedać Unii swoją narrację o "niezbędnych zmianach" w sądownictwie, które w żaden sposób nie zagrażają praworządności. Ale te próby na razie nie przyniosły skutku, bo Bruksela jest doskonale poinformowana o realnych efektach reform PiS. Wymiana premiera i szefa MSZ w rządzie PiS miała prosty cel: zakopać topór wojenny, którym rząd PiS usiłował od dwóch lat okładać Brukselę.

Kilka dni temu Mateusz Morawiecki spotkał się z przewodniczącym Komisji Europejskiej Jeanem-Claude'em Junckerem. Obaj panowie ustalili, że... spotkają się ponownie, by kontynuować dyskusję.

Co to znaczy, jeżeli po spotkaniu na tak wysokim szczeblu jedyny komunikat to taki, że politycy "ustalili, że spotkają się ponownie?" Ano to, że nic nie ustalili, a impas trwa.

Michał Gostkiewicz. Dziennikarz i redaktor magazynu Weekend.Gazeta.pl. Wcześniej dziennikarz Gazeta.pl, "Dziennika" i "Newsweeka". Stypendysta Murrow Program for Journalists (IVLP) Departamentu Stanu USA. Absolwent Polskiej Szkoły Reportażu. Robi wywiady, pisze o polityce zagranicznej i fotografii. Kocha Amerykę od Alaski po przylądek Horn. Prowadzi bloga Realpolitik, bywa na Twitterze.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU

Komentarze (79)
Zaloguj się
  • g.lesio

    Oceniono 24 razy 12

    Orban podobnie jak Prezes jest wyrachowany. Obaj nie mają przyjaciół i dla korzyści potrafią zrobić wszystko - nawet najgorsze świństwo. Jedyne co ich różni to to, że Orban jest pragmatyczny i zimny w decyzjach a JK potrafi zrobić pod wpływem impulsu np wściekłości, największą często nieodwracalną głupotę.
    Liczenie, że Orban poprze Prezesa jest tylko życzeniem - jak Unia coś mu za to da pierwszy podniesie rękę tak jak było w sprawie Tuska tyle,że nie będzie 27:1 tylko 27:0 bo Polska będzie wykluczona z głosowania.
    A jak będzie to wróżenie z fusów - Orban bez problemów zagłosuje za uchwała jeżeli Unia da mu spokój w jego wewnątrzkrajowych rozgrywkach. Jest on w przeciwieństwie do prezesa jak trzeba elastyczny - nie tak jak JK, który jak coś wymyśli choćby największy nonsens trzyma się go sztywno jak osioł.

  • dziad60

    Oceniono 20 razy 10

    Wegry
    Kraj o 8 krotnie mniejszej gospodarce niz polska gospodarka, nie liczące sie małe panstwo w Europie rozgrywa prawie 40 milinowa Polske.
    Duży kraj największego sojusznika -jedynego- chce znaleźć w malutkim kraju, z którym nikt sie nie liczy w UE.
    Owszem robi Orban swoje, zabral nam inwestorów motoryzacji a teraz Chinczykow.

  • vito60

    Oceniono 16 razy 10

    Wstaliśmy z kolan, żeby uklęknąć na jedno przed ,,bratankiem". Raz już dał lekcję konusowi, 27:1.

  • realistas

    Oceniono 22 razy 10

    Kaczor został sprowadzony do parteru. Znaczy tyle co nic. Orban będzie miał premię.

  • semigetuza

    Oceniono 9 razy 9

    a ja się pytam, ktory z szanownych przedpiscow był w ciągu ostatnich dwóch lat na Wegrzech? Nie w Budapeszcie, nad Balatonem tylko na wegierskiej prowincji, gdzies pod serbska albo rumunska granica? W Csand, Morahalom czy innym Segedzie czy Mataszalce? Pojedzcie, zobaczcie, pogadajcie z ludzmi /o ile madziarski choć trochę znacie wsiowi poligloci/. Lokalne drogi totalny rozpad, male miasteczka martwe /młodych wyjechalo dużo więcej niż z Polski/, czysto wegierskich biznesow jak na lekarstwo, ceny w sklepach wyższe od polskich tak ze 30% albo takie same, a portfele u Madziarow cieniutkie. Pracy na prowincji zero. Jak byscie zobaczyli co Wegrzy na co dzień jedza, to by wam się odechcialo głupoty wypisywać na tym forum. Wiekszosc aut jak w Polsce - 17-20 lat.
    Ludzie boja się otwarccie rozmawiać ze sobą, mowia, ze z tego co im dziadkowie opowiadali, jest jak za Hothy'ego, albo jak za wczesnego Kadara. Wsk samobójstw najwyższy w Europie.
    Polske i Polakow przeciętny Madziar ma gleboko w dupie /wy debilni cytanci Polak- Wegier/. Wegrzy wraz z Orbanem /którego szczerze nie cierpia, cos jak u nas Maciarewicza/ nos maja w austriackim tylku. Jak im Rakausko pierdnie, to mowia ze zapach cudny się unosi. Oni nogami przebierają, żeby dolaczyc do malej Unii w dużej UE. Ta mala UE to Niemcy, Austria, Szwajcaria, Luxemburg. To 125 milionow ludzi mowiacych po niemiecku, to towary produkowane wyłącznie na rynki tych państw, to relacje polityczne, o których Panowie Kaczynski, Czaputowicz, Morawiecki czy Duda zielonego pojęcia nie maja. Do tego elitarnego klubu lasza się tez Czesi.
    Zapamietajcie, ze Czechy i Wegry były w przeszlosci czescia Zachodu. Czech był Cesarzem Rzymskim Narodu Niemieckiego, a Budapeszt był "zapasowa" stolica Austro-Wegier. Już nie wspomnę, ze Budapeszt miał pierwsze na kontynencie metro /drugie na swiecie/ w czasie kiedy Polacy z zardzewiałymi kawałkami metalu bawili się z Rosjanami w WOT. Kiedy Budapeszt był piata stolica Europy Warszawa była zapyziałym nadgranicznym miastem Priwislienskiego Kraju. We lbach wam szumia husarskie skrzydla spod Wiednia, ale to było prawie 300 lat temu, teraz we lbach Grazynek, Sebow, Brajankow Dawidkow, Wioletek i Zanetek szumi tania gorzala i pierdy xsiedza proboszcza.
    Prawda taka, ze PiS spie...l dokumentnie wszystko to, co Polsce udało się osiagnac od 89 roku. Moglismy wrocic /byliśmy na najlepszej drodze/ na nasze miejsce w Europie z czasów Mieszka I, kiedy bedac paladynem cesarza Mieszko wspoldecydowal o lasach chrzescijanskiej Europy.

  • buk.humor.dziczyzna

    Oceniono 12 razy 8

    polska to jankesko-watykańska kolonia - i to by było na tyle!!!!!!!!!!!!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX