Tallulah Bankhead jako Judith Traherne w broadwayowskiej produkcji 'Dark Victory' z 1934 r.

Tallulah Bankhead jako Judith Traherne w broadwayowskiej produkcji 'Dark Victory' z 1934 r. (fot. Wikimedia.org / Domena publiczna)

ludzie

''Niech pan sobie nie wyobraża, że to czegokolwiek mnie nauczyło!'' Skandalistka Tallulah Bankhead

Nie chciała podporządkować się sztywnym normom, które obowiązywały w purytańskiej Ameryce pierwszej połowy XX wieku. Wiodła szalone i skandalizujące życie. Tallulah Bankhead, aktorka filmowa i teatralna, przekraczała kolejne granice, łącznie z granicami dobrego smaku i zdrowego rozsądku. Nie nadawała się do zakłamanego świata Hollywood, gdzie romanse i wszelkie ekscesy uchodziły na sucho, o ile głośno się o nich nie mówiło.

Jedne z ostatnich słów Adelaide Eugenii Bankhead, która zmarła na zakażenie krwi kilka tygodni po narodzinach Tallulah, miały brzmieć: "Zaopiekujcie się Eugenią, [starszą siostrą Tallulah - przyp. red.] Tallulah zawsze będzie umiała się sama o siebie zatroszczyć". Być może macierzyński instynkt podpowiedział kobiecie, że młodsza z córek będzie silna i niezależna. Powiedzieć, że miała rację, to za mało.

Łobuzica

Tallulah Brockman Bankhead urodziła się 31 stycznia 1902 roku w Huntsville w Alabamie, w zamożnej rodzinie Williama Brockmana i Adelaide Eugenii Bankhead. Już jako mała dziewczynka robiła wszystko, żeby zwrócić na siebie uwagę i w ten sposób zyskać przewagę nad ładniejszą i, w przeciwieństwie do niej, szczuplutką siostrą. Tarzaniem się po podłodze i wstrzymywaniem oddechu, aż robiła się sina, pulchniutka panna Bankhead doprowadzała do histerii swoją babkę, która zaopiekowała się dziewczynkami po śmierci ich matki. Starsza pani, nijak nieradząca sobie z nieokiełznanym temperamentem wnuczki, oblewała ją wiadrami lodowatej wody w nadziei, że to uspokoi małą buntowniczkę.

Po lewej Tallulah i Augustus John, autor jej sławnego portretu. Po prawej Tallulah w latach 30. (fot. Wikimedia.org / Domena publiczna / Insomnia Cured Here / Flickr.com / CC BY-SA 2.0)Po lewej Tallulah i Augustus John, autor jej sławnego portretu. Po prawej Tallulah w latach 30. (fot. Wikimedia.org / Domena publiczna / Insomnia Cured Here / Flickr.com / CC BY-SA 2.0)

Tallulah była nie tylko łobuzicą - od najwcześniejszych lat przejawiała talent aktorski i recytatorski, zapamiętywała obszerne fragmenty poematów i tekstów piosenek, które potem recytowała i śpiewała. Wkrótce każdy w okolicy znał jej charakterystyczny, zachrypnięty głos - pamiątkę po przebytym zapaleniu oskrzeli. W późniejszych latach właśnie głos miał stać się jednym z jej znaków rozpoznawczych.

Ani ciężka jak na tamte czasy choroba, ani szkoła klasztorna, do której wysłano Tallulah, nie zdołały utemperować jej charakteru. Z wiekiem schudła i wyładniała, ale pozostała łobuzicą. Miała ledwie 15 lat, kiedy wysłała swoje zdjęcie do magazynu filmowego Picture Play, który organizował konkurs piękności. Wygrała, a jedną z nagród była wycieczka do Nowego Jorku i rola w filmie. Tallulah wiedziała, że nie może zmarnować takiej szansy. Na szczęście pan Bankhead nie zamierzał powstrzymywać córki przed realizacją marzeń i wyraził zgodę na jej wyjazd, pod warunkiem że ciotka pojedzie z nią w roli przyzwoitki i opiekunki. Jak pokazał czas, obecność cioci Louise na niezbyt wiele się zdała.

Nowy Jork przyjął Tallulah z otwartymi ramionami. Młoda i zdolna dziewczyna nie tylko szybko dostała kilka epizodycznych rólek filmowych, ale też błyskawicznie zaprzyjaźniła się z elitą kulturalną - aktorami i artystami, którzy tak jak panna Bankhead i jej ciotka Louise mieszkali w hotelu Algonquin. Dzięki swojemu żywemu temperamentowi w mig wyrobiła sobie towarzyszącą jej do końca życia opinię duszy towarzystwa, bez której nie może się odbyć żadna impreza. Jej talent, raz dostrzeżony, zaczął się rozwijać - w 1919 roku, po rolach w trzech niemych filmach: "When Men Betray" (1918), "Thirty a Week" (1918) i "The Trap" (1919), Bankhead zadebiutowała na scenie w sztuce "The Squab Farm". Kiedy skończyła 18 lat, oficjalnie wyzwoliła się spod kontroli ciotki Louise, która pomimo usilnych prób nie zdołała jej upilnować i już wcześniej bezradnie rozkładała ręce.

Życie w hotelu Algonquin było jedną wielką imprezą. Tallulah od początku wiedziała, że musi w niej brać udział i zwrócić na siebie uwagę. Co prawda ojciec przed wyjazdem z domu rodzinnego kazał jej przysięgnąć, że nie tknie alkoholu, a ona jako nauczona szacunku do rodziców wychowanka klasztornej szkoły przysięgi dotrzymała. Natomiast panu Bankheadowi zapewne przez myśl by nie przeszło, że jego latorośl może sięgnąć po narkotyki, więc o nich nie wspomniał. Tallulah paliła więc marihuanę i brała kokainę, ale też raczyła towarzystwo pikantnymi historyjkami i rewanżowała się ciętymi ripostami. Kiedy w jednej z rozmów pojawił się temat gwałtu, młoda kobieta z właściwą sobie nonszalancją miała jakby od niechcenia powiedzieć: "Gdy miałam 11 lat, zgwałcono mnie na naszym podjeździe. Wiesz, kochanie, to było straszne przeżycie, przez cały ten żwir". Choć prawdopodobnie gwałt nie miał nigdy miejsca, Tallulah udało się towarzystwo skutecznie zaszokować i zapaść mu w pamięć.

"Tallulah Hallelujah"

Debiut na deskach teatru sprawił, że Bankhead nabrała przekonania, iż jej miejsce jest na scenie, a nie na ekranie. Nie potrafiąc nigdzie zagrzać dłużej miejsca, zdecydowała się spróbować swoich sił w Londynie - astrolog powiedział, że jej przyszłość leży za wodą, a kilka dni potem Tallulah dostała telegram z propozycją roli od Charlesa B. Cochrana, brytyjskiego reżysera teatralnego. Przepowiednia okazała się trafna - Tallulah zawojowała Londyn. Rolą w "Tancerzach" zdobyła serca publiczności. Tryskająca młodzieńczą energią, ubrana w suknię z piór, ze złotymi lokami opadającymi aż do kolan, Bankhead szczególnie dla młodych kobiet z klasy pracującej była ucieleśnieniem marzeń o modnym, wystawnym życiu. Największe fanki przychodziły na spektakl po kilka razy w tygodniu tylko po to, by ją zobaczyć, a przed kasami ustawiały się kolejki na długo przed premierami spektakli. Młode kobiety wyśpiewujące "Tallulah Hallelujah" i kopiujące ubiór oraz fryzury swej idolki ówczesna prasa nazwała "gallery girls". Zachwycona aktorka posyłała im całusy ze sceny, rozdawała autografy, a nawet wdawała się w pogawędki z fankami.

Kiedy Bankhead kupiła sobie bentleya, zaczęła częściej gościć na łamach gazet - dziennikarze rozpisywali się o tym, jak jeżdżąc autem po mieście, często się gubiła i musiała wynajmować taksówkę, żeby za nią trafić do celu. W swoim kabriolecie, ubrana w futro, z papierosem w długiej lufce, wściekle trąbiąca klaksonem była zjawiskiem - jedna z plotek mówi, że to na Tallulah wzorowana jest Disneyowska Cruella de Vil ze "101 dalmatyńczyków".

Tak charyzmatyczna osoba była wielbiona nie tylko przez fanki. Miała liczne romanse z przedstawicielami obojga płci. Na jej miłosnej liście były m.in. zdeklarowane lesbijki, jak aktorka, producentka i pisarka Eva Le Gallienne, biseksualne gwiazdy, jak Billie Holiday, czy dobrze wychowani chłopcy z Eton. Ale związki te nigdy nie trwały długo. Co prawda z włoskim biznesmenem Anthonym de Bosdarim była nawet zaręczona, ale zerwała po tym, jak przyłapała niedoszłego męża na licznych kłamstwach.

Niepowodzenia w miłości rekompensowały Tallulah sukcesy na gruncie zawodowym. Jednak pomimo rosnącej sławy aktorki role teatralne były za słabo płatne, żeby sprostać jej rosnącym wymaganiom. W dodatku wydająca pieniądze na stroje i imprezy kobieta wpadła w długi po tym, jak musiała zapłacić zaległe podatki. Dlatego kiedy w 1930 roku Bankhead otrzymała lukratywną propozycję od Paramount Studios, nie zastanawiała się długo nad powrotem za ocean. Później przyznawała, że zawsze wolała pracę w teatrze, bo kręcenie filmów ją nudziło, ale zarabianie 50 000 $ za film było zbyt kuszącą ofertą, żeby ją odrzucić.

Następczyni Dietrich?

Tallulah wróciła do Ameryki zimą 1931 roku. To był czas, gdy Hollywood nie szukało już do swoich produkcji tylko ładnych buzi. Nastała era kobiet z osobowością, a dzięki pojawieniu się filmów dźwiękowych dodatkowym atutem stał się charakterystyczny, zmysłowy głos.

Paramount po tym, jak zbiło fortunę na talencie Marleny Dietrich, szukało kolejnej kobiety, która pomogłaby zwiększyć zyski wytwórni. Charyzmatyczna i piękna Tallulah, ze swoim zachrypniętym głosem - do historii przeszło jej gardłowe "Dahhhling" [darling - kochanie - przyp. red.] - znakomicie wpisywała się w ten profil. Szybko okrzyknięto ją następczynią Dietrich, aktorka błyskawicznie nawiązała też nowe znajomości, zaprzyjaźniając się m.in. z reżyserem George'em Cukorem.

Po lewej Tallulah Bankhead w 1941 r. Po prawej Marlena Dietrich na planie filmu 'Szanghaj Ekspres' z 1932 r. (fot. Wikimedia.org / Domena publiczna)Po lewej Tallulah Bankhead w 1941 r. Po prawej Marlena Dietrich na planie filmu 'Szanghaj Ekspres' z 1932 r. (fot. Wikimedia.org / Domena publiczna)

Jak zawsze zwracała na siebie uwagę nie tylko urodą, ale też ciętym językiem. Nie kryła swojej niechęci do Hollywood - kiedy poznała producenta Irvinga Thalberga, miała go zapytać, "jak kogoś zaliczyć w tym okropnym miejscu?". Z kolei do aktorki Joan Crawford, którą spotkała w pociągu, gdy ta podróżowała z małżonkiem, zwróciła się: "Dahling, jesteś boska. Miałam romans z twoim mężem, ty będziesz następna". Kiedy w 1932 roku zagrała w filmie "Szatan Zazdrości", obok Gary'ego Coopera i Cary'ego Granta, powiedziała, że przyjęła rolę tylko po to, żeby "przelecieć tego boskiego Gary'ego Coopera". Jednak prawdziwą obsesję Tallulah miała na punkcie Grety Garbo.

Kiedy w końcu udało jej się spotkać gwiazdę, podeszła do niej i wyrwała jej rzęsę, bo chciała sprawdzić, czy są prawdziwe. Ostatecznie panie zostały przyjaciółkami. Wielu plotkowało, że miały romans, jednak prawdopodobnie akurat w tym przypadku skończyło się na wspólnych, niedzielnych meczach tenisa. Garbo bywała też na przyjęciach w domu, który Tallulah wynajęła w Hollywood. Na odbywających się tam imprezach szampan lał się strumieniami, a gospodyni często najpierw ogłaszała wszem wobec, że pod suknią nie ma bielizny, a potem rozbierała się na oczach wszystkich zebranych - śmietanki towarzyskiej świata kina.

Mimo licznych znajomości Bankhead grała raczej w przeciętnych produkcjach. George Cukor twierdził później, że Tallulah nie nadawała się do filmu, ona sama uważała natomiast, że nie umiała wybierać dobrych scenariuszy. Karierze aktorki nie posłużył też wywiad, którego udzieliła magazynowi "Motion Picture", w którym zwierzyła się, że nie miała romansu od pół roku i desperacko potrzebuje faceta. W latach 30. w USA obowiązywał Kodeks Haysa, który nie tylko nakładał na twórców filmów rygor przyzwoitości, ale też zobowiązywał gwiazdy, jako osoby publiczne, do odpowiedniego zachowania się w życiu prywatnym. Tallulah ze swoją bezkompromisowością i ciętym językiem nie nadawała się do zakłamanego świata Hollywood, gdzie romanse i wszelkie ekscesy uchodziły na sucho, o ile głośno się o nich nie mówiło.

Wywiad, czyli skandal

Bankhead cieszyła się wprawdzie szacunkiem towarzystwa - być może dlatego, że jako jedna z nielicznych otwarcie przeciwstawiała się sztywnym normom, ale szybko okazało się, że czym innym jest przyjaźń w życiu prywatnym, a czym innym biznes. Wywiad wywołał skandal - kolejne oskarżenia ze strony mediów i ojca, który o wszystkim się dowiedział, stał się, wraz z kolejnymi kiepskimi propozycjami, kroplą, która przelała kielich goryczy. Tallulah odmówiła wytwórni Paramount, która chciała przedłużyć jej kontrakt i wyjechała do Nowego Jorku, by ponownie występować na deskach teatru. Niestety, jej stan zdrowia nagle się pogorszył - na skutek choroby wenerycznej, którą, jak utrzymywała, zaraziła się od George'a Rafta albo Gary'ego Coopera, dostała silnych bólów i prosto z próby na Broadwayu Bankhead trafiła do szpitala, gdzie usunięto jej macicę. Biorąc pod uwagę fakt, że aktorka zmieniała partnerów i partnerki jak rękawiczki, trudno stwierdzić, czy wina faktycznie leżała po stronie któregoś z wymienionych panów.

Kiedy opuszczała klinikę, ważyła niewiele ponad 30 kg. Ale lekarzowi miała powiedzieć: "Niech pan sobie nie wyobraża, że to czegokolwiek mnie nauczyło!". Istotnie, podczas rekonwalescencji aktorka nie przestawała pić hurtowych ilości alkoholu i zażywać różnych pigułek. Stopniowo jej stan trochę się poprawił i Bankhead próbowała reaktywować swoją karierę teatralną na Broadwayu, później w Anglii i znów w Nowym Jorku.

Ale kiedy Tallulah dowiedziała się, że powstaje ekranizacja "Przeminęło z wiatrem", schowała swoją niechęć do Hollywood i dumę do kieszeni i postanowiła ubiegać się o rolę Scarlett. Jednak 36-letnia kobieta nie byłaby wiarygodna w roli 16-letniej Scarlett O'Hary i ani przyjaźń z reżyserem George'em Cukorem (który ostatecznie zrezygnował z udziału w przedsięwzięciu), ani telegramy, które rodzina z Alabamy wysyłała do biura producenta filmu Davida Selznicka, nie zdołały tu pomóc. Aktorka, która zwykle brak sukcesów w życiu zawodowym próbowała zrekompensować sobie bujnym życiem uczuciowym, o dziwo tym razem postanowiła się ustatkować.

Tallulah Bankhead kolejno w 1931 i w 1940 r. (fot. Wikimedia.org / Domena publiczna)Tallulah Bankhead kolejno w 1931 i w 1940 r. (fot. Wikimedia.org / Domena publiczna)

Wybrankiem Tallulah został aktor John Emery. Ale choć twierdziła, że wyszła za mąż z miłości, później przyznała, że nigdy nie kochała Emery'ego. Nie wiadomo, czy ślub był próbą ugłaskania wpływowego ojca, którego kariera nabierała rozmachu i który został właśnie wybrany do Izby Reprezentantów, czy po prostu kolejnym kaprysem kobiety, która chciała zaznać w życiu wszystkiego. Małżeństwo trwało cztery lata - para rozwiodła się w 1941 roku. Jeszcze w trakcie jego trwania Bankhead odniosła wielki triumf na scenie - rola w sztuce "Małe Liski" przyniosła jej nagrodę Variety dla najlepszej aktorki sezonu. Niestety, kiedy w 1941 roku William Wyler postanowił zekranizować sztukę, do głównej roli wybrał Bette Davis. Nie jest tajemnicą, że panie ostro ze sobą rywalizowały - miały podobne emploi, w dodatku obie były bezkompromisowe, co owocowało wzajemnymi oskarżeniami i rozprzestrzenianiem plotek na swój temat. Tym bardziej wybór Wylera musiał Tallulah zaboleć.

Rozgoryczenie nie trwało jednak długo, bo Bankhead odniosła kolejny sukces rolą w sztuce "The skin of our teeth". I tu nie obyło się bez skandalu - niebawem tę samą sztukę wystawił młody Elia Kazan. Jak przyznał w swojej biografii, Bankhead była jedną z osób, których szczerze nienawidził. Prawdopodobnie poszło o poglądy polityczne - aktorka wspierała finansowo inicjatywy antykomunistyczne. Kazan w roli granej wcześniej przez Tallulah obsadził tę, która skradła jej rolę w "Przeminęło z wiatrem" - Vivien Leigh.

Jednak w 1944 roku przyszedł kolejny sukces - Bankhead dostała rolę w filmie Alfreda Hitchcocka, "Łódź ratunkowa". W dużej mierze dzięki tej roli Tallulah udało się zgromadzić małą fortunę, którą zainwestowała m.in. w 16-akrową posiadłość nazwaną Windows. Aktorka urządziła ją z przepychem i oczywiście wydawała tam dzikie przyjęcia. Kupiła też lwiątko, które z typową dla siebie bezczelnością nazwała Winston Churchill. Kiedy zwierzę podrosło, stało się postrachem służby i osób odwiedzających posiadłość. Bankhead w końcu oddała lwa do nowojorskiego zoo, ponieważ, jak mówiła: "zaczął podgryzać gościom kostki".

Koniec przyjęcia

W połowie lat 50. sława Bankhead zaczęła przygasać. Ale choć grała mniej, nie narzekała na brak pieniędzy - za napisanie autobiografii, zatytułowanej po prostu: "Tallulah: My Autobiography", zainkasowała sporą jak na ówczesne czasy kwotę 30 000 $. W książce, którą pisała, wspomagając się tonami papierosów i litrami bourbona, nie szczędziła pikantnych opowieści. Autobiografia przez 26 tygodni utrzymywała się na liście bestsellerów "New York Timesa".

Kres zabawie i karierze położyła dopiero choroba - w 1968 roku Tallulah wyznała na łamach "The National Enquirer", że zostało jej kilka miesięcy życia. Zapalenie oskrzeli przebyte w dzieciństwie zostawiło po sobie nie tylko charakterystyczny, zachrypnięty głos, ale i niewydolność oddechową, która nieleczona, z wiekiem stała się bardzo groźna. W dodatku Bankhead zachorowała na grypę, która przerodziła się w obustronne, poważne zapalenie płuc, w wyniku którego 12 grudnia 1968 aktorka zmarła.

Tallulah Bankhead wyprzedzała swoje czasy. Jej jawny biseksualizm, cięty język czy publiczne zwierzanie się z romansów w latach 30., 40. czy 50. szokowały i były źle widziane. Dziś, kiedy aktorzy i celebryci przyzwyczaili nas do "wypływających" co jakiś czas seks taśm czy nagich zdjęć, fakt, że ktoś przyjdzie na imprezę bez majtek albo zostanie sfotografowany pijany, wzbudza co najwyżej uśmiech politowania. Gdyby Tallulah żyła w naszych czasach, prawdopodobnie znalazłaby dobrego agenta. A on odpowiednio pokierowałby jej karierą i pomógłby wybrać role, które pozwoliłyby pokazać, na co ją stać. Bo talentu z pewnością Bankhead nie brakowało.

Tallulah Bankhead w ostatnich latach życia (fot. kate gabrielle / Flickr.com / CC BY 2.0)Tallulah Bankhead w ostatnich latach życia (fot. kate gabrielle / Flickr.com / CC BY 2.0)

Cytaty za tallulahbankhead.weebly.com>>>

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU


Natalia Jeziorek.
Absolwentka Wydziału Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej UJ i Wydziału Form Przemysłowych ASP. Na florenckiej Polimodzie studiowała fashion marketing i organizację eventów. Obecnie współpracuje z magazynem "K MAG", portalami Sezon, Pride i Enter the Room.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (9)
Zaloguj się
  • antepavelic69

    Oceniono 22 razy 22

    Te sztywne normy obowiązywały i były tworzone dla plebsu,natomiast "wyższe sfery" miały gdzieś normy,które sami tworzyli.Tak jest i dzisiaj.

  • kadykianus

    Oceniono 15 razy 5

    Wspaniała (bo odważna) i interesująca kobieta.

  • helwiusz

    Oceniono 1 raz -1

    Skandalistek na stronach "wyborczej' na pęczki. Co i rusz jakąś nową wynajdują w przeszłości. Chyba nie znają innego wzorca "ciekawej kobiety" niż "skandalistka". Nudne to i jałowe.

  • mlehc

    Oceniono 12 razy -6

    Wzorzec osobowy godny naśladowania,

  • representation1

    Oceniono 20 razy -8

    Rynsztok
    -----------
    I o czym tu pisać?

    W Polsce aktor zwany był kiedyś komediantem. Nikt nie poważał tego zawodu. Dziś robi się z aktorów autorytety moralne, ekspertów od wszystkiego. Niby z jakiej racji? Wielu z nich to degeneraci, szargający narodowe świętości i podstawowe wartości cywilizacji.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX