26. finał WOŚP

26. finał WOŚP (fot. Jakub Porzycki / Agencja Gazeta)

wilczym okiem

Paulina Wilk: Raz w roku, w styczniową niedzielę, mówimy ludzkim głosem

Rok temu podnieśliśmy głos i finansowy wynik WOŚP. Mam nadzieję, że w tę niedzielę wydamy z siebie wrzask. Że będziemy jak mudżahedini miłości - terroryści podkładający ładunki optymizmu, hojności, dobrych intencji na każdym rogu.

W tę niedzielę nie ugotuję rosołu. Nie obejrzę "Dzień Dobry TVN" ani "Teleexpressu", ani nawet programów przyrodniczych pięknie zdobionych głosem Krystyny Czubówny. Nie wybieram się też na mszę. Nie pojadę do centrum handlowego, nie pójdę na rodzinny spacer po Nowym Świecie i Krakowskim Przedmieściu. W ogóle nie mam w planach niczego, co by się dało wpisać w standardowe, stereotypowe lub statystyczne zachowanie Polki czy Polaka w świątecznym dniu tygodnia.

Mam tylko jeden plan. Pójdę do bankomatu, wypłacę z niego dziesięciokrotnie więcej niż rok temu, a potem przekażę tę kwotę pierwszemu napotkanemu wolontariuszowi Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Wezmę od niego serduszko i z radością przykleję je na płaszczu.

WOŚP to moja ukochana świecka tradycja. Mój jedyny powód do dumy powiązany z byciem Polką. Tak się składa, że żadne inne społeczeństwo w żadnym innym kraju nie robi od ponad pół wieku czegoś równie wspaniałego jak my tutaj, w państwie, które nie ma wcale wielu głębokich czy istotnych powodów do samozadowolenia.

Olsztyn. Harcerki, wolontariuszki WOŚP - Natalia Jachimiak i Weronika Drabik (fot. Arkadiusz Stankiewicz / Agencja Gazeta)Olsztyn. Harcerki, wolontariuszki WOŚP - Natalia Jachimiak i Weronika Drabik (fot. Arkadiusz Stankiewicz / Agencja Gazeta)

Dlaczego akurat w tym roku chcę przekazać WOŚP dziesięciokrotnie więcej? Bo czuję, że potrzebujemy aktów dobra w wielkim natężeniu. Ponieważ dawanie jest oznaką zaufania, odwagi i niezależności. I ponieważ jest szczepionką na obojętność, która zagraża naszemu przetrwaniu jako ludzi chodzących z otwartą i podniesioną głową. Duże słowa? Proszę pozwolić, że wyjaśnię.

Politycy zdołali opowiedzieć nam bajkę o dwóch nienawidzących się Polskach, a my nie tylko w nią uwierzyliśmy, ale odgrywamy swe role w tak sprokurowanej fabule. Spada, i tak w Polsce niski, poziom zaufania - nie tylko do innych, nie tylko do instytucji publicznych, prawa, procedur, ale przecież także do nas samych. Bo jeszcze pięć lat temu nie pokłócilibyśmy się przy stole ze szwagrem o 500+. Nie tak, żeby strzelały widelce i filiżanki. Bo dwa lata temu może nie balibyśmy się "wejść na niebezpieczne tematy" z taksówkarzem i koleżanką z pracy. Jeszcze niedawno sami nie byliśmy tak pewni swego, okopani na własnej pozycji.

Potrzebujemy zaufania i życzliwości, bez których życie codzienne jest nie do zniesienia. A ponieważ dobre i silne relacje społeczne władza uważa za swe zagrożenie i stara się je osłabiać lub niszczyć, przyda się nam mocny, wyrazisty gest niezgody. Gest obrony tej niesamowitej sfery, którą zyskaliśmy podziw świata i którą - niczym w tabernakulum - przechowujemy w corocznym akcie dobroczynności WOŚP. Mam na myśli solidarność, to nadwyrężane słowo, które ma swoje namacalne i fajne wymiary.

Klub 12. Szczecińskiej Dywizji Zmechanizowanej. Sztab WOŚP (fot. Cezary Aszkielowicz / Agencja Gazeta)Klub 12. Szczecińskiej Dywizji Zmechanizowanej. Sztab WOŚP (fot. Cezary Aszkielowicz / Agencja Gazeta)

Choć jest wiele różnych sposobów na wspieranie WOŚP, ja zrobię to "po staremu", wpłacając gotówkę do tekturowej puszki. Bo przekazanie konkretnej wartości nieznajomemu, zwykle młodemu wolontariuszowi, który zamiast autorytetu i certyfikatu ma tylko uśmiech, dobrą wolę i zmarznięte ręce, to najdosłowniejszy akt zaufania. Daję pieniądze, ponieważ ufam całemu łańcuchowi ludzi i stworzonych przez WOŚP procedur organizacyjnych. Ponieważ wierzę, że ta kwota się za jakiś czas zmaterializuje w postaci sprzętu medycznego. Nie boję się, że zostanę oszukana. Po prostu wierzę, że idziemy razem w dobrą stronę.

Kilka miesięcy temu bliska mi osoba była w szpitalu. Wyraźnie pamiętam swój lęk o nią. I czerwone serduszka naklejone tu i ówdzie, jak mrugnięcia okiem w rozpaczy, jak podszepty "Będzie dobrze!" w apogeum bólu i niewiadomej.

Jak niesamotność w najtrudniejszych chwilach całkowitej zależności od woli i umiejętności lekarzy, od wyposażenia i budżetu szpitala.

Myślę, że w masowości i hojności datków na WOŚP jest coś znacznie większego niż myśl o tym, że każdy z nas może kiedyś tej naklejce zawdzięczać życie i zdrowie. Uważam, że naprawdę dajemy z myślą o innych. I że ten alogiczny, niesamolubny, olbrzymi w skali i skuteczności akt poszanowania, lubienia i kochania innych - z imigrantami, pedofilami, schizofrenikami, homoseksualistami, narodowcami, lewakami, katolikami, ateistami, wegetarianami i myśliwymi włącznie, bo oni także potrzebują opieki medycznej - przeraża każdego, kto pragnie mieć nad nami władzę.

Sosnowiec. Marzena Wola, Sylwia Świder, Ewelina Stasik - współorganizatorki sosnowieckiego finału WOŚP (fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta)Sosnowiec. Marzena Wola, Sylwia Świder, Ewelina Stasik - współorganizatorki sosnowieckiego finału WOŚP (fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta)

Polityka, w swym cynizmie i codziennym brudzie, potrafi psuć, pomniejszać, odbierać człowieczeństwo. Ale nawet jeśli jako przedstawiciele homo sapiens jesteśmy mało szlachetnymi zwierzętami, to mamy jeszcze tę jasną linię ostatniego oporu. Raz w roku, w styczniową niedzielę, mówimy ludzkim głosem.

Rok temu podnieśliśmy głos i finansowy wynik WOŚP. Mam nadzieję, że w tę niedzielę wydamy z siebie wrzask. Że będziemy jak mudżahedini miłości - terroryści podkładający ładunki optymizmu, hojności, dobrych intencji na każdym rogu. W centrach handlowych, na skrzyżowaniach i pod kościołami. W miejscach publicznych i zatłoczonych. Właśnie tam, gdzie taki wybuch dobra może pochłonąć najwięcej ofiar. I gdzie przed okazaniem sobie wzajemnej życzliwości nie sposób się uchronić.

Nie bądźmy skromni ani fałszywie skromni. Już wiele osób oznaczyło się w mediach społecznościowych czerwonym serduszkiem WOŚP, pokazując, że zamierza przekazać datek. Przyklejmy serduszka na płaszcze, kurtki i czapki - nie bądźmy ponad to, bądźmy w tym razem.

I dajmy hojnie, dajmy się ponieść. Pamiętam z początków WOŚP kazanie w miejscowym kościele. Ksiądz nas wszystkich pozbawił dobrego samopoczucia. Wszystkich, którzy myśleli, że dali dość. Opowiedział o kobiecie, która - choć ledwo chodziła - przyszła sama do sztabu WOŚP, by z chusteczki do nosa wysupłać złoty pierścionek. Jedyne, co miała. I powiedział spokojnie, że dała więcej niż my wszyscy razem wzięci.

Rita Motors. Skoda na licytacje WOŚP (fot. Michał Walczak / Agencja Gazeta)Rita Motors. Skoda na licytacje WOŚP (fot. Michał Walczak / Agencja Gazeta)

Dajmy grosz albo milion. Oczywiście najważniejszy i niemierzalny jest sam udział w rytuale wzajemnego wsparcia. Myślę, że on - skuteczniej niż uczestniczenie w wyborach i demonstracjach - stanowi o naszej wolności. O prawie do stawania po jasnej stronie na przekór niemal wszystkiemu i dla dobra wszystkich.

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU


Paulina Wilk.
Ur. 1980. Pisarka, publicystka. Autorka książek "Pojutrze. O miastach przyszłości", "Lalki w Ogniu. Opowieści z Indii", "Znaki szczególne", a także serii bajek o misiu Kazimierzu. Zajmuje się tematyką międzynarodową i literaturą. Jest autorką kwartalnika "Przekrój", współpracuje z tygodnikiem "Polityka" i magazynem "National Geographic Traveler". Jest współtwórczynią Fundacji "Kultura nie boli", międzynarodowego Big Book Festival oraz centrum literackiego Big Book Cafe.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (14)
Zaloguj się
  • potpurka

    Oceniono 5 razy 3

    "Paulina Wilk: Raz w roku, w styczniową niedzielę, mówimy ludzkim głosem" - nie, proszę Pani. Ten jeden raz w roku wołamy głośno, w pozostałe dni szeptem wpłacamy na różne szczytne cele. Proszę popatrzeć na różne zbiórki celowe na leczenie, na ratowanie, na ludzi i zwierzęta. Oczywiście WOŚP jest wielka, wspaniała i niezwykle skuteczna, ale proszę nie zapominać, że tylko wtedy Polacy mówią ludzkim głosem.

  • Marek Zegarek

    Oceniono 4 razy 2

    Walcie się hejterzy. Nie macie nigdy dość. Na przekór modzie, na przekór zdrowemu rozsądkowi, na przekór innym czy nawet sobie samym. Serdeczny xuj wam w anusy.
    WOŚP grała i będzie grać na przekór właśnie wam. Do ostatniego, pardon, członka, do ostatniej wrzuconej do puszki złotówki. I to ja ją wrzucę, jeśli będzie trzeba.

  • raz1dwa2trzy3

    Oceniono 1 raz 1

    Nie afiszuję się z datkami.
    Datki, to ciche rozliczanie się z grzechami zaniechania.
    Wspieranie WOŚP, to stan ducha i istota wspólnoty. Obok różnych zbiórek na szczytne cele, TA zbiórka, jest zbiórką na najważniejszy cel, prócz oznaczanego corocznie:
    Ta zbiórka, jest zbiórką na naszą wspólnotę, człowieczeństwo, społeczność, na wzajemność.
    Dla mnie - najważniejszym aktem przynależności.

  • malena-76

    Oceniono 10 razy 0

    Skandaliczny tytuł, który zniechęca do przeczytania artykułu.

  • robotnik61

    Oceniono 1 raz -1

    Co to znaczy że pojawi się za chwilę.???

  • kixx

    Oceniono 5 razy -1

    " I że ten alogiczny, niesamolubny, olbrzymi w skali i skuteczności akt poszanowania, lubienia i kochania innych - z imigrantami, pedofilami, schizofrenikami, homoseksualistami, narodowcami, lewakami, katolikami, ateistami, wegetarianami i myśliwymi włącznie, bo oni także potrzebują opieki medycznej"
    No wybacz autorko,nigdy nie beda szanowal pedofila.
    Mam wsrod bliskich znajomych prawakow,lewakow,pisiorow i postempakow- mi najblizej do prawicy,ale nie takiej pisowskiej czyli lewicowej gospodarczo a prawicowej tylko jesli chodzi o wiare w Boga-u mnie jest raczej na odwrot,
    ale z kazdym jakos sie dogaduje,razem sie bawie.
    Nigdy jednak nie bede mial pedofila,gwalciciela czy mordercy wsrod znajomych-nigdy takze im nie mam zamiaru pomagac-gdzies moj humanitaryzm ma jednak granice.
    Jesli im pomoge to tylko nieswiadomie-dajac jak co roku spora kwote na WOSP-majac jednak przy tym nadziej,ze ani grosz z mojej darowizny na ratunek tych ludzkich zwierzat nie trafi

  • igor.bilyj

    Oceniono 9 razy -1

    Kolejny nudny jak flaki z olejem artykuł pani Wilk.

  • maras63

    Oceniono 2 razy -2

    Jutro rano z mojego konta bankowego "zejdzie" 50 złotych na operację jakiegoś mocno poszkodowanego psa, który gdzieś na Mazowszu został przejechany przez auto. W listopadzie "zeszło" 100 na szkołę, gdzieś w Afryce. Nie drę z tego powodu pyska na lewo i prawo, a żaden z moich przyjaciół o tym nie wie (i nie będzie wiedzieć).

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX