Sławomir podczas koncertu

Sławomir podczas koncertu (fot. materiały prasowe)

wywiad Gazeta.pl

Śpiewa ''Ty mała znów zarosłaś''. Kim jest Sławomir

Mam wielu fanów, którzy potwierdzają, że chcą się bawić przy Sławomirze, że chcą się cieszyć tą konwencją. Uwierz mi - to są często profesorowie czy dyrektorzy wielkich koncernów - mówi Sławomir Zapała.

Jeszcze się na dobre nie rozkręcił, a już zdobył miano zjawiska polskiej popkultury. Sławomir Zapała, który występuje pod pseudonimem Sławomir, wydał płytę dzięki wsparciu fanów, ustanawiając dotychczasowy muzyczny rekord Polski w projekcie crowdfundingowym na platformie wspieram.to. Jego krążek "The Greatest Hits" szybko znalazł się wśród bestsellerów Empiku, a piosenka "Miłość w Zakopanem" trafiła na pierwsze miejsce Rewind YouTube 2017.

Sławomir, jesteś dobrym aktorem. Po co ci ta kreacja?!

- Cześć, tu Sławomir. To nie jest kreacja. To radosna część mnie. Chodzi też o dobrą zabawę, o uśmiech ludzi. By żyło się radośniej.

Jest smutno?

- Myślę, że jest niewystarczająco radośnie.

Nie jesteś wylewny. To może powiedz, czym jest rock polo, które grasz.

- Nazwę tego gatunku wymyślił Tymon Tymański. I jest ona trafna. To połączenie muzyki rozrywkowej ze szlachetnym brzmieniem rockowym.

Taka ambitniejsza wersja disco polo?

- Z disco polo łączy mnie jedynie słowo "polo" - nic więcej. Moi muzycy to zawodowcy, którzy współpracują z najlepszymi artystami polskiej sceny. Zawsze gramy na żywo, przy naszej muzyce można potańczyć, można się zasłuchać. Towarzyszy jej na ogół bardzo radosny tekst z podwójnym znaczeniem.

Moim zdaniem te teksty są przede wszystkim proste, by nie powiedzieć - prostackie. Nic nie czytam między wierszami.

- To może musisz spróbować? Chyba jednak nie przesłuchałaś płyty Sławomira, która pokryła się złotem i idzie po platynę. Ani nie wsłuchałaś się w tekst kolędy. Jestem prostym człowiekiem i to, co tworzę, płynie prosto z mojego serca.

Weźmy na przykład piosenkę "Aneta": "To trzecia randka, drugi dzień. Nie jesteś łatwa - przecież wiem! Johnny mi nabrzmiał, mińmy wstępne gry. Dziś Sławomir drogę wskaże ci".

- Akurat utwór "Aneta" opowiada o moich miłosnych przejściach z młodości. Ująłem je po Sławomirowemu. Ale już utwór "Ty mała znów zarosłaś", który jest na płycie Sławomira "Greatest hits", możesz potraktować dosłownie, albo znaleźć drugie dno. A wzruszyć się możesz przy "Nowym Świecie" czy kolędzie "Pierwsza Gwiazda", która miała swoją premierę 10 grudnia. Ma już ponad 1,5 mln wyświetleń.

Sławomir, poważnie pytam. Nie boisz się zarzutów, że to, co robisz, jest prymitywne i kiczowate?

- Nie, szczerze - jesteś pierwsza, która mi to zarzuca. A generalnie, albo ktoś ma poczucie humoru i dystans do siebie, otaczającego nas świata, albo kija w du*ie. Jedni chcą się bawić, inni nie.  A poważnie - ponad 60 mln osób raczej też tak nie uważa. I Google, który ogłosił Rewind YouTube 2017, gdzie "Miłość w Zakopanem" jest na pierwszym miejscu. Rewind YouTube 2017 to ogromny sukces.

Mam wielu fanów, którzy potwierdzają, że chcą się bawić przy Sławomirze, że chcą się cieszyć tą konwencją. Uwierz mi - to są często profesorowie czy dyrektorzy wielkich koncernów. Ale i prości ludzie, którzy po prostu chcą się rozerwać. Więc robię swoje i dopóki fani będą chcieli przychodzić na koncerty, kupować płyty, nadal będę działał.

Wszystko na to wskazuje. "Miłość w Zakopanem" ma już ponad 60 milionów wyświetleń na YouTube. A płytę wydałeś za pieniądze ze zbiórki w internecie. Dostałeś w sumie niemałe pieniądze, bo 55 tysięcy złotych.

- Sama widzisz! Wykręcaliśmy rekord muzyczny. Płyta powstała dzięki moim fanom. I też dzięki fanom pokryła się złotem i zmierza w kierunku platyny. Nagrałem ją tak, jak mi się zawsze marzyło, czyli w najlepszych studiach. Z sekcją dętą i smyczkową na żywo. I na moich zasadach. Nie miałem nad sobą żadnego cenzora, kogoś, kto by mi mówił, jak ta płyta ma wyglądać. W większości sam napisałem teksty i muzykę, ale na krążku są też kompozycje muzyczne całego zespołu.

O czym jeszcze śpiewasz, poza miłosnymi przejściami z młodości?

- Utwór "Megiera" na przykład jest o męskich problemach milionów Polaków. A tak naprawdę powstał z miłości do mojej żony.

Naprawdę? "Dużo jesz, mało wiesz. Mordę od rana drzesz. Nigdy nie pukasz w drzwi. Loda nie robisz mi".

-Tutaj wraca nam temat dystansu i poczucia humoru, Kajra - je ma. A przesłanie jest proste: tak naprawdę bardzo kochamy nasze kobiety, bez nich niczego by nie było i zamiast się na nie złościć, lepiej zanućmy sobie taką "Megierę". Choć fani donosili, że śpiewają też ten kawałek szefom w pracy i wiadomo - teściowym. Chociaż moja jest wspaniała.


Sławomir, czyli Sławomir Zapała (fot. materiały prasowe)

Co cię zainspirowało do napisania tego tekstu?

- Byłem akurat w kuchni, a żona strasznie krzyczała. Oczywiście zupełnie niepotrzebnie i dla mnie niezasłużenie. Miałem do wyboru - albo wejść z nią w interakcję i coś wykrzyczeć, albo napisać piosenkę o tym, co poczułem. Akurat miałem pod ręką gitarę i tak powstał refren "Megiery", później zwrotka. Z kolei utwór "Małgosia Socha" jest o tym, że i mnie, i ją zaprosił do Stanów Andrzej Żabiniecki - biznesmen, przedsiębiorca pracujący obecnie w Hollywood, który obiecywał nam występy w amerykańskiej telewizji.

Brzmi frapująco, zwłaszcza że rzeczywiście byłeś w Stanach.

- Pojechałem tam na zaproszenie Roberta Wilsona z Nowego Jorku. To reżyser, który zaprasza młodych ludzi z całego świata - malarzy, piosenkarzy, choreografów, aktorów i oświetleniowców. Organizuje dla nich warsztaty. W ramach tych zajęć miałem przyjemność pracowania z Rogerem Watersem z Pink Floyd. Tam nauczyłem się amerykańskiej otwartości, którą zacząłem przenosić do Polski.

Mówisz o swojej kreacji w trzeciej osobie.

- Mówię o Sławomirze jako o projekcie muzycznym, w którym  pracujemy z Kajrą i z moim zespołem "Trzymamy się Zapały".  A Sławomir to jestem ja! Zawsze chciałem, by moje poczucie humoru dotarło do ludzi i wreszcie mi się to udało.

Stworzyłeś Sławomira, bo wstydziłeś się śpiewać rock polo jako Sławomir Zapała? Chciałeś rozdzielić karierę aktora od kariery muzyka?

- Wstydzić? To można wstydzić się tego, co się kocha? Widzę, że lubisz pożartować. Po prostu jest łatwiej dla kilku tysięcy ludzi skandujących Sławomir, no i "Cześć, tu Sławomir" by już tak fajnie z nazwiskiem nie brzmiało. A zespół to "Trzymamy się Zapały" - więc gdzie wstyd?  Kariery, o które pytasz, się uzupełniają.  Jeszcze na studiach w Akademii Teatralnej w Krakowie pisałem piosenki i szkoliłem się wokalnie. YouTube i mój kanał internetowy dały mi szansę, by skonfrontować to, co robię, z szeroką grupą odbiorców. Okazało się, że ludzie chcą słuchać i oglądać Sławomira. Więc staram się to robić na najwyższym poziomie. Im dłużej pracuję nad Sławomirem - tym więcej dostaję propozycji zagrania głównych ról filmowych i teatralnych. Przypadek?

Nie sądzę. Ile jest w tobie Sławomira?

- Jak to ile? Sto procent! Po co na siłę chcesz to rozdzielać? W projekcie wspiera mnie żona Kajra. Razem ze mną koncertuje, razem nagrywamy teledyski. Wybieramy kierunki, którymi podążamy. 

Slawomir Zapala
Sławomir, czyli Sławomir Zapała (fot. materiały prasowe)

I nie spotykasz się z komentarzami, że aktorowi po szkole teatralnej nie wypada śpiewać rock polo?

- No musisz sobie to wyobrazić - bo najwidoczniej z wiarą u ciebie słabo - że nie, nie spotkałem się! Nawet hejterów brak na moim kanale. Jeśli otrzymałem taki talent i jeżeli ludzie chcą mnie słuchać, to czemu ma nie wypadać? Artysta powinien tworzyć dla ludzi. Owszem, można się zamknąć w domu i pisać wzniosłe rzeczy, które tak naprawdę do nikogo nie dotrą, ale można się też bawić. Zresztą nie jestem pierwszy. Pamiętasz Piotra Fronczewskiego jako Franka Kimono czy Marka Kondrata w "Mydełku Fa"? Oglądałem ostatnio wywiad, gdzie mówił, ile też radości mu to dało. A ja Sławomira kocham. Z dumą noszę go na koszulce. Nie wstydzę się go.

Dobra, wierzę ci. Widać też, że występując jako Sławomir, świetnie się bawisz.

- Pewnie, że tak. Choć nie ukrywam, że przygotowanie piosenek i nagranie ich w studiu to ciężka praca. Tak samo jak zabawianie przez półtorej godziny dziesięciu tysięcy ludzi na koncercie. Wtedy żarty się kończą. Albo ludzie się dobrze bawią, albo cię wygwizdają. 

Jak fani dają ci odczuć, że podoba im się Sławomir?

- Na koncertach skandują moje imię po każdej piosence. Jeżdżę czerwonym golfem, który gra też w teledyskach. Fani, których spotykam, machają do mnie, czasem jakoś przyozdabiają mi samochód. Przerabiają też moje piosenki. "Megiera" ma już 40-50 coverów, "Miłość w Zakopanem" jeszcze więcej. Z radością oglądam je potem na YouTube, linkuję do swojego kanału. To skarb.

Coś, co stworzyłem, żyje własnym życiem. Dostaję też setki wiadomości, komentarzy i na Youtube, i fanpage'u. Ostatnio jest całe morze chwytających za serce, pełnych wzruszeń komentarzy pod kolędą "Pierwsza Gwiazda", którą zaśpiewaliśmy z góralami z Future Folk. Staszek Karpiel-Bułecka i Szymon Hyc sprawili, że popłynęła mi łza.

A zarobki Sławomira to też skarb?

- Popularność na YouTube sprawia, że jestem zapraszany na koncerty, na których zarabiam. W tym roku zagraliśmy ich 150. Zawsze gramy na żywo. Po każdym występie poświęcam dwie godziny na spotkania z fanami.

Sławomir, czyli Sławomir Zapała z zespołem (fot. materiały prasowe)
Sławomir, czyli Sławomir Zapała z zespołem (fot. materiały prasowe)

Dużo zarabiasz?

-  I póki mam na paliwo, nie drążę. Ale najpiękniejsze rzeczy są zawsze za darmo. Dlatego jestem przeszczęśliwy, że nasza kolęda gra w ojczyźnie, słuchają jej rodacy za granicą  i daje tyle wzruszeń. Wiesz, w tym kraju jest wielu ludzi, którzy dobrze i ciężko pracują. Gdy wracają do domu, potrzebują dobrej rozrywki. I ja im jej dostarczam.

To mówiłeś już na początku.

- No właśnie. Sama widzisz, że byłem szczery. Powiem jeszcze coś na koniec. Myślę, że można nas porównać do zespołu Queen. Tylko czekać, aż wystąpimy na Wembley. Przyszły rok już cały zabukowany - więc mam nadzieję zobaczyć cię na koncercie. A wszystkim czytelnikom na Nowy Rok życzę miłości, wiary w cuda, żeby było "czuć piniądz" i poniosło nas rock polo. Widzimy się na sylwestrze w Zakopanem! Cześć, tu Sławomir.

Sławomir Zapała, ps. Sławomir. Aktor i piosenkarz rock-polo. Skończył szkołę teatralną w Krakowie, grał w filmach i serialach. Jego debiutancka płyta "The greatest hits" dotarła do 15. miejsca na Olisie. Jego żoną jest Majdalena Kajrowicz. Mają syna Kordiana.

Angelika Swoboda. Dziennikarka Weekend.Gazeta.pl. Zaczynała jako reporterka kryminalna w "Gazecie Wyborczej", pracowała też w "Super Expressie" i "Fakcie". Pasjonatka mądrych ludzi, z którymi rozmawia także w Radiu Pogoda, kawy i sportowych samochodów.

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU

Zobacz także
Komentarze (343)
Zaloguj się
  • zkomentarzem

    Oceniono 65 razy 49

    Facet znalazł świetny pomysł na biznes, wykorzystał buracką naturę rodaków.
    Naprawdę szacuneczek Panie Sławomirze.

  • haslotrzy

    Oceniono 42 razy 34

    Pastisz to był Franek Kimono. A tu jest zwykła wiocha. Cóż, prawo Kopernika-Greshama.

  • kris0104

    Oceniono 38 razy 32

    gosc wstrzelil sie w prymitywne gusciki, dorabia sobie do tego ideologie i robi kase.Kto chce niech sie bawi

  • bornintheusa

    Oceniono 31 razy 25

    nie żadne rock polo tylko najzwyczajniejsze DISCO POLO dla polskich rednecków

  • q-ku

    Oceniono 36 razy 24

    "loda nie robi mi", "dżony nabrzmiał mi"...

    widz TVP, elektorat władzy, widzowie tego pana - to jedno
    czemu tu się dziwić?

  • java3

    Oceniono 29 razy 23

    Naród nam całkowicie schamiał.. Jakie to przykre.
    A pamiętam czasy kiedy tzw. szary człowiek słuchał Ewy Bem, Andrzeja Dąbrowskiego, Andrzeja Zauchy, Urszulę Dudziak z Michałem Urbaniakiem, itp. wielu wykonawców robiących naprawdę dobrą muzykę.
    A w Telewizji oglądało się spektakle teatralne i filmy spod znaku Kobry.
    A teraz??? Dno, żenada i trzy warstwy mułu

  • gawithh

    Oceniono 33 razy 23

    "Jestem prostym człowiekiem i to, co tworzę, płynie prosto z mojego serca."
    Kłamstwo... iii kłamstwo.
    Wcale nie jest prosty i to co tworzy płynie prosto z jego wyrachowania.

  • swientyjacenty

    Oceniono 28 razy 22

    I jak tu, po przeczytaniu czegoś takiego nie zacytować Krzysztofa Łozińskiego? "Cham wyrasta na pomniki, cham zaczyna być wzorcem patriotyzmu, kultury, myśli. Cham dzierży władzę, a wrogiem chama są »elity«".

  • baramboo

    Oceniono 33 razy 21

    Polskie symbole narodowe niedługo będą: burak i cebula.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX