Adrian Zandberg

Adrian Zandberg (fot. Kuba Atys/AG)

wywiad Gazeta.pl

Zandberg: Dobrze, że Morawiecki w końcu się ugiął. Myślał, że odpuścimy, przeliczył się

Niech Morawiecki wyjaśni, czy korzystał z władzy, by blokować niekorzystne dla siebie zmiany prawa - mówi Adrian Zandberg. Polityk Razem po expose nowego premiera pyta: skąd pan weźmie pieniądze na swoje obietnice?

Otworzyłeś szampana? Premier Morawiecki sprzeda swoje akcje BZ WBK, o co apelowaliście. Teraz na tym zarobi, bo kupił taniej, sprzeda drożej.

- To dobrze, że Morawiecki w końcu się ugiął. Szkoda, że trzeba było burzy medialnej, żeby wymusić na nim przyzwoite zachowanie. Kiedy Partia Razem ujawniła konflikt interesów, Morawiecki uraczył nas wykrętami i odmawiał sprzedaży. Pewnie liczył, że sprawa przyschnie. Przeliczył się, my w takich sprawach nie odpuszczamy. Nieformalny wpływ biznesu na politykę to rak, który toczy polskie państwo. Premier musi być poza wszelkim podejrzeniem.

15.11.2017 Warszawa , Gielda Papierow Wartosciowych . Minister finansow Mateusz Morawiecki podczas konferencji  Dobre 2 lata ' , ktora podsumowuje osiagniecia ministerstwa finansow w ciagu dwoch lat rzadow PiS .Fot. Adam Stepien / Agencja Gazeta
Mateusz Morawiecki (fot. Adam Stępień/AG)

Apelowaliście do premiera o sprzedaż akcji BZ WBK. Twierdziliście, że Morawiecki, będąc już ministrem, a nie prezesem tego banku, zarobił na wzroście jego kursu. Który to wzrost nastąpił po tym, kiedy okazało się, że rząd PiS nie "skasuje" na dużą sumę banków, które udzielały kredytów we frankach.

- Morawiecki miał 13 700 akcji polskiego oddziału Santander Bank, czyli BZ WBK. Powinien je sprzedać w 2015 roku. Jeżeli ktoś obejmuje funkcję publiczną, to nie może posiadać akcji podmiotu, którego zyskowność zależy w dużej mierze od jego własnych decyzji. A w ciągu dwóch lat rządów PiS i Morawieckiego jako ministra finansów były decyzje, które służyły interesowi tego właśnie banku.

Jakie?

- PiS porzucił wyborczą obietnicę pomocy osobom posiadającym kredyty we frankach szwajcarskich. Krążą plotki, że Morawiecki miał na to istotny wpływ. Tymczasem nie jest tajemnicą, że to właśnie za prezesury Morawieckiego BZ WBK wszedł w kredyty we frankach i przejął inny bank, który miał duży portfel takich kredytów.

Gdyby projekt ustawy prezydenta Andrzeja Dudy, zapowiadający przewalutowanie kredytów po kursie z dnia ich zaciągnięcia, przeszedł...

- ...bardzo pomogłoby to kredytobiorcom, a równocześnie obciążyłoby kosztami banki. I jeden z wyższych rachunków zapłaciłby BZ WBK.

17.10.2017 Warszawa , Palac Prezydencki . Prezydent RP Andrzej Duda podczas podpisania umow i wspolnej konferencji prasowej z Prezydentem RT Recepem Tayyipem Erdoganem .Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta
Prezydent RP Andrzej Duda (fot. Sławomir Kamiński/AG)

Kurs akcji tego banku by spadł. A tymczasem wzrósł. Każdy może to sprawdzić.

- W efekcie zwiększył się majątek Morawieckiego. A teraz jako premier i minister finansów będzie miał jeszcze większy wpływ na banki - jako zwierzchnik Komisji Nadzoru Finansowego. Wiesz, jak tę kwestię rozwiązano...

...w krajach skandynawskich?

- Nie trzeba nawet sięgać po najwyższe standardy skandynawskie. Wystarczy spojrzeć na - skądinąd mało lewicowe - USA czy Wielką Brytanię. Tam dobrym obyczajem jest, że polityk, gdy zostanie wybrany na jakiś urząd, pozbywa się posiadanych akcji, a pieniądze lokuje w tzw. ślepym funduszu (ang. blind trust - red.), czyli nie wie, jak są one inwestowane.

Ale Morawiecki jednak akcje sprzedał.

- I mnie to cieszy. Chciałbym, żeby nie skończyło się na Morawieckim. Ta zasada powinna obejmować najważniejszych urzędników w państwie. Idą zmiany w rządzie, to doskonała okazja, żeby ją zastosować do ministrów. Sam Morawiecki powinien zamknąć sprawę akcji, przeznaczając na cele społeczne nie tylko dywidendę, ale także różnicę między wartością akcji w 2015 roku i dzisiaj.

Ale te akcje to nie jedyna rzecz, z której pan premier się powinien wytłumaczyć przed objęciem urzędu. Są jeszcze przynajmniej dwie sprawy, które wymagają wyjaśnień.

Sprawa pierwsza.

- Forsowanie zwolnienia od podatku spółek inwestujących w nieruchomości i wynajem biurowców.

Ten pomysł nie przeszedł.

- Bo skrytykował go m.in. Narodowy Bank Polski.

Czyli Adam Glapiński, jeden z najstarszych towarzyszy broni prezesa Kaczyńskiego.

- NBP słusznie zauważył, że pomysł Morawieckiego byłby ryzykowny dla drobnych ciułaczy, a przynosiłby zysk sektorowi bankowemu i spekulantom. Morawiecki forsował coś, co było w interesie banków. I teraz uwaga - bliźniacze rozwiązanie wprowadzono w Hiszpanii. Jednym z głównych jego beneficjentów stała się grupa Santander - czyli firma-matka poprzedniego pracodawcy Morawieckiego.

10.04.2014 Warszawa , Krakowskie Przedmiescie przed Palacem Prezydenckim . Prezes PiS Jaroslaw Kaczynski podczas przemowienia .Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta
Jarosław Kaczyński (fot. Sławomir Kamiński/AG)

A druga sprawa?

- Losy podatku jednolitego. Dziś najbogatszym bardzo łatwo uciec z systemu - choćby dzięki stawce liniowej dla jednoosobowych firm. Wystarczy zarejestrować fikcyjną działalność, żeby obniżyć zobowiązania podatkowe. Przez ulgi składkowe i podatkowe dla najbogatszych progresja jest słaba - najbogatsi wcale nie płacą fiskusowi najwięcej. Podatek jednolity był bardzo umiarkowaną próbą sprawiedliwszego opodatkowania bogatych. Ten projekt miał wsparcie ZUS, ministra Henryka Kowalczyka i bardziej socjalnego skrzydła PiS. I co się stało? Jest tajemnicą poliszynela, że Morawiecki osobiście go w rządzie utrącił.

Tajemnica poliszynela? Czyli skąd to wiadomo? Na jakiej podstawie tak twierdzisz?

- Wystarczy porozmawiać z politykami PiS.

Polityk PiS ujawnił ci, że to Morawiecki zastopował pomysł podatku jednolitego?

- To naprawdę nie jest szczególnie pilnie strzeżona tajemnica. Pan premier powinien wyjaśnić, jaka była jego rola w tym, że pomysł podatku jednolitego upadł. To jest kwestia przyzwoitości. Morawiecki jest bardzo bogatym człowiekiem. Przez lata zyskiwał na obecnym systemie podatkowo-składkowym. Powinien publicznie wyjaśnić swoją rolę w zablokowanie tych zmian.

Uważasz, że premier wykorzystywał swoją funkcję ministra, by zablokować niekorzystne dla swojego portfela zmiany?

- Człowiek, który jest premierem Polski, powinien być poza wszelkim podejrzeniem o konflikt interesów. Ze względu na potężny wpływ, jaki ma na regulowanie gospodarki. I żeby było jasne: nie chodzi tu o walenie w Morawieckiego, tylko o ustalenie jasnych standardów na przyszłość. Takich, które funkcjonują nie tylko na papierze.

Pytanie, ile obietnic z expose uda się Morawieckiemu zrealizować, a ile zostanie na papierze.

- Cele, które wskazał Morawiecki, podobały mi się, ale nie usłyszałem, jak premier chce je osiągnąć. Weźmy na przykład płace. Padło słuszne zdanie, że są zbyt niskie. Pytam: jakich narzędzi rząd użyje, żeby to zmienić? Bo na razie rząd zdecydował o skromniejszej niż w ubiegłym roku podwyżce płacy minimalnej.

Za to poszły w górę ceny żywności. Inflacja też rośnie.

- Rosnące ceny żywności to jest poważny problem. Przy nich nawet oficjalny wskaźnik inflacji nie wygląda tak przerażająco.

Bardziej przerażająco wygląda w sklepie koszyk tego, na co mogą pozwolić sobie ubożsi.

- Ano właśnie. To nie tylko masło i jajka. Wystarczy spojrzeć na rosnące ceny mięsa czy warzyw i owoców na giełdzie hurtowej w Broniszach. Decyzja o płacy minimalnej dotyczy gospodarstw, w których wydatkach istotną pozycję zajmuje jedzenie, a nie telewizory 4K i nowe Macbooki. Wzrost płacy minimalnej może nie wystarczyć, żeby pokryć podwyżki cen żywności.

Trudno z drugiej strony winić producentów, że chcą zarabiać więcej.

- Jasne. Ale ludzie muszą mieć za co te produkty kupować. Apelowaliśmy, razem ze związkami zawodowymi zrzeszonymi w OPZZ, żeby stawka minimalna nie rosła wolniej niż koszty życia. Postulowaliśmy powiązanie wzrostu płacy minimalnej ze średnią płacą. Rząd był głuchy. Ale kwestia płac to nie tylko płaca minimalna. Żeby płace istotnie poszły w górę, trzeba wzmocnić pozycję wszystkich pracowników. O wyższe płace łatwiej walczyć tam, gdzie pracownicy są zorganizowani. Tymczasem w Polsce w wielu branżach związków praktycznie nie ma. I tu potrzeba wsparcia państwa. Mechanizmu, który ułatwi zrzeszanie się pracowników, ale też przedsiębiorców - tak żeby dało się usiąść do rozmów o branżowych układach zbiorowych. Inaczej czarno widzę szanse na to, by płace mocno poszły w górę.

Mateusz Morawiecki (fot. Adam Stępień/AG)
Mateusz Morawiecki (fot. Adam Stępień/AG)

Morawiecki jest chwalony za polepszenie ściągania podatków, do tego wzrost długu publicznego ma być wyjątkowo niewielki. Ale wydatki rządu są duże. Nie na wszystko starcza.

- Bo jak się Morawieckiego troszeczkę poskrobie, to zza image'u socjalnego konserwatysty, który cytuje lewicowego ekonomistę Thomasa Piketty'ego, wychyla się doradca Donalda Tuska.

To znaczy?

- Deklaracje brzmią sympatycznie, tylko potem niewiele z nich wynika. Morawiecki mówi, jak ważne jest budowanie tanich mieszkań. Słusznie. Tylko dlaczego w takim razie na program Mieszkanie Plus przeznacza się jakieś fistaszki? Co to za sztandarowy projekt, skoro nie ma na niego kasy?! Dlatego dla mnie kluczowe nie jest expose Morawieckiego, tylko Wieloletni Plan Finansowy Państwa (WPFP).

Co z niej wynika?

- Z sygnowanych przez Morawieckiego dokumentów wynika, że udział wydatków publicznych w PKB ma nie rosnąć, ale spadać. Widać na przykład, że nie ma pokrycia dla zapowiedzi zwiększenia środków na ochronę zdrowia. Ich udział w planowanych wydatkach publicznych według WPFP nie rośnie tak, jak powinien. A to tylko jeden przykład. Mamy w Polsce mnóstwo głębokich dziur - w ochronie zdrowia, edukacji, nauce, opiece nad osobami starszymi. Jeśli chcemy zasypać te dziury, to nie ma cudów - musimy podnieść udział wydatków publicznych w PKB.

Przez lata Polska go raczej konsekwentnie zmniejszała. Żeby wydawać więcej publicznych pieniędzy, trzeba je skądś mieć. Innymi słowy, trzeba podnieść podatki.

- Cudów nie ma: albo zwijamy państwo i mamy niskie podatki, albo idziemy w bardziej skandynawski model państwa opiekuńczego. To, co mówi Morawiecki, brzmi, jakby można było mieć naraz usługi publiczne ze Skandynawii i podatki z Kazachstanu. Na dłuższą metę tak się nie da. My w Partii Razem chcemy pełnego, skandynawskiego pakietu. Jeśli chcemy, żeby 500+ było bezpieczne, żeby nie znikło przy okazji pierwszego większego kryzysu, to musimy przebudować system podatkowy. Od Morawieckiego oczekuję konkretów: jakimi narzędziami chce doprowadzić do wzrostu płac? Czy ułatwi zrzeszanie się w związki zawodowe? Czy zmusi przedsiębiorców do zrzeszania się w organizacje branżowe? Jak chce zatrzymać kryzys w polskich szpitalach? Jak zatrzyma pielęgniarki i młodych lekarzy-rezydentów, którzy uciekają z Polski przed marnymi płacami i nieludzkimi godzinami pracy? Ile miliardów złotych pójdzie na Mieszkanie Plus od przyszłego roku, żeby ten program w końcu zaczął działać, a nie był tylko propagandową ustawką? Żeby realnie zmienił życie nie stu czy tysiąca rodzin, ale całego młodego pokolenia?

Człowiek lewicy pyta liberała, skąd weźmie pieniądze na swoje plany.

- Chcę konkretów. Bo nie chcę, by znowu skończyło się na gadaniu.

Adrian Zandberg na konferencji prasowej Razem (fot. Jacek Marczewski/AG)
Adrian Zandberg na konferencji prasowej Razem (fot. Jacek Marczewski/AG)

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU

Adrian Zandberg. Ur. w 1979 r. w Danii, historyk, programista, jeden z założycieli i członek zarządu partii Razem.

Michał Gostkiewicz. Dziennikarz i redaktor Weekend.Gazeta.pl. Wcześniej dziennikarz Gazeta.pl, "Dziennika" i "Newsweeka". Stypendysta Murrow Program for Journalists (IVLP) Departamentu Stanu USA. Absolwent Polskiej Szkoły Reportażu.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (258)
Zaloguj się
  • Jan Tabędzki

    Oceniono 2 razy 2

    Zawsze mówiłem że Morawiecki to człowiek banków. Który po to jest w rządzie aby chronić interesy banków. Bo kto przy zdrowych zmysłach rezygnuje z milionów a w zamian dostaje tysiące.

  • zdzisiek66

    Oceniono 4 razy -2

    Panie Zandberg, ma pan szansę na próbę realizacji swoich pomysłów na rządzenie Polską. Taki jest problem z demokracją, że nawet najgłupsze pomysły, typu druga Szwecja (czy druga Białoruś, jak obecnie realizowany), mają szansę na wdrożenie.
    Wystarczy, że pana kanapowa partyjka zdobędzie w wyborach parlamentarnych poparcie 18% dorosłych Polaków. 18%, a nie 0,18%, jak mieliście w poprzednich wyborach. Do dzieła, Polska pragnie socjalizmu i miliona nowych Islampolaków jak kania dżdżu.

  • marcin1948

    Oceniono 5 razy -3

    Przyszły wytyczne że to już ta pora no i żydowska gazeta dla Polaków już lansuje żyda Zandberga co by kurz go nie pokrył ....osobiście wolałbym dym :=)

  • rozterka47

    Oceniono 6 razy 6

    Jednym słowem PIS ustami swojego premiera dalej oszukuje Polaków. na dodatek ten premier na Polakach sporo się dorobil i blokował korzystne dla panstwa rozwiązenia prawne . Ciemny lud jest głupi i dlatego PIS ciemnemu ludowi bankstera za premiera postawił .

    PIS to ZŁO. Na dodatek pazerne i nienażarte . A ty ciemny ludu będzisz bulił i bulił , a twoje 500+ nawet na waciki nie starczy.

  • readme.txt

    Oceniono 7 razy 3

    Wpajanie innym, że to ludzie biedni i słabiej wyposażeni powinni rządzić i wytyczać kierunek JEST UTOPIĄ i CZYSTYM SKUR***WEM. Biznes i wykształcenie (dawnej tez pochodzenie) decydowało o władzy. Utopia w postaci komunizmu nie sprawdzi się nigdy, już to przerabialiśmy.

  • sysiler

    Oceniono 11 razy -1

    Lewackim szumowinom wydaje się, że wymusiły na Morawieckim przyzwoite zachowania. hahahaha Oni akurat wiedzą najlepiej co to przyzwoitość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX