Mateusz Morawiecki

Mateusz Morawiecki (fot. Adam Stępień/AG)

Polityka

Premier Morawiecki ma być jak Orban. Dogadać się z UE, a w kraju robić swoje

Mateusz Morawiecki ma poprawić wizerunek i pozycję Polski za granicą - zgadzają się eksperci i europejska prasa. Nowy premier ma zrobić to, czego nie potrafiła dokonać w Brukseli Beata Szydło: być jak Viktor Orban.

Premier Mateusz Morawiecki - z taką wiadomością obudzili się dziś europejscy politycy i media. Reakcja? "Kaczyński chce koncentracji na gospodarce i ocieplenia relacji z Zachodem w drugiej połowie kadencji" - pisze analityk BBC Adam Easton. A Henry Foy z "Financial Times" napisał na Twitterze, że nowy premier Polski "może być sygnałem pozytywnego zwrotu w relacjach z Brukselą i resztą UE":

I dodał:

"Spójrzcie na Węgry. Niby robią więcej problemów, ale dialog i nastawienie Orbana powstrzymuje UE przed ostrzejszą reakcją.

07.10.2017 Gdansk , Terminal kontenerowy DCT ( Deepwater Container Terminal ) . Wicepremier Mateusz Morawiecki podczas wizyty w Terminalu Kontenerowym DCT , podczas ktorej ogloszono kolejne planowane inwestycje zwiazane z rozwojem terminala . Fot. Jan Rusek / Agencja Gazeta
Marcin Zaborowski (fot. Jan Rusek/AG)

Być jak Viktor Orban

Istotnie, Viktor Orban porusza się po Brukseli sprawnie niczym Robert Lewandowski po boisku. Gdy może, walczy o gola. Gdy trzeba, cofa się i pracuje w pomocy i w defensywie. Gdy trzeba, jest ujmującym kompanem, brylującym wśród kolegów przywódców należących do Europejskiej Partii Ludowej, eurorealistą, giętkim i ugodowym demokratą. - Wie, że może ryzykować tylko do pewnego momentu - mówił nam b. ambasador RP W USA, dyplomata Ryszard Schnepf. - Tu dociśnie, tam odpuści. A nasi przedstawiciele tego orbanowskiego wdzięku nie mają. Nawet, jeśli stopień naruszenia prawa jest podobny, to z Węgrami się rozmawia, a z nami nie, bo nasi politycy nie negocjują z UE - zaznaczał dr Robert Grzeszczak, specjalista prawa UE.

Najwyraźniej po dwóch latach Jarosław Kaczyński stwierdził, że to ma się zmienić. A kluczem do orbanizacji polskiej polityki zagranicznej ma zostać Mateusz Morawiecki. Przekaz z PiS poszedł już ustami Jacka Sasina:

"Być może trzeba poprawić komunikację z Brukselą. Dajemy jasny sygnał - Morawiecki jako człowiek, który ma szansę dziś pozytywnie prezentować ten obraz Polski na salonach europejskich".

"Być może trzeba poprawić komunikację z Brukselą"? Zdaniem moich rozmówców "być może" to mało powiedziane.

- Myślę, że to jeden z dwóch głównych powodów, dla których prezes Kaczyński zdecydował się na tę zmianę. Uznał, że osoba o takim doświadczeniu i image'u jest w stanie nie tylko poprawić nasz obraz w oczach zachodnich partnerów, ale również naszą realną pozycję wobec Zachodu

- mówi dr Marek Migalski, politolog z Instytutu Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, niegdyś europoseł PiS.

"Kaczyński kalkuluje, że w kręgach politycznych i finansowych Europy Zachodniej dokonała się w ostatnich miesiącach poważna zmiana nastawienia wobec Polski. Pierwsze dwa lata to była próba tolerowania tego, co się działo i dzieje nad Wisłą - wyjaśnia Migalski.

Jego zdaniem sygnałem zmiany był słynny tweet Donalda Tuska:

16.11.2017 Jasionka k/ Rzeszowa , Centrum Wystawienniczo - Kongresowe Wojewodztwa Podkarpackiego - G2A Arena . Minister Finansow Mateusz Morawiecki i premier Beata Szydlo podczas Kongres 590 . Fot. Patryk Ogorzalek / Agencja Gazeta
Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja GaPrzyszły premier Mateusz Morawiecki (fot. Patryk Ogorzałek/AG)zeta

PiS potrzebuje restartu w stosunkach z Brukselą

- W moim przekonaniu to był sygnał, że elity europejskie mają dość, uznały, że pewne czerwone linie zostały przekroczone. Gdyby Tusk nie był pewien, że za taki twitt nie spotka go krytyka ze strony Angeli Merkel czy Emmanuela Macrona, to by go nie wysłał. Prawdopodobnie Kaczyński też tak zrozumiał i ten sygnał, i nastrój w Europie. I uznał, że ktoś taki jak Morawiecki będzie lepszą odpowiedzią niż Beata Szydło, która nie zna języków, która sobie nie radzi, która się wielokrotnie na forum międzynarodowym ośmieszyła, nawet nie dlatego, że chciała, tylko dlatego, że została do tego przez PiS przymuszona. W tym znaczeniu Morawiecki wydaje się prezesowi dobrą odpowiedzią

- ocenia dr Migalski.

Już na starcie Morawiecki będzie miał łatwiej. Zaczyna z czystą kartą. To nie on był twarzą pacyfikowania sądów, to nie on sprzeciwiał się drugiej kadencji Tuska i sromotnie przegrywał 27:1. To on utrzymuje - mimo gigantycznych obciążeń budżetowych - polską gospodarkę w niezłym stanie. Zdaniem Migalskiego wolta w rządzie PiS to ewidentny "restart", do tego korzystny politycznie dla prezesa partii.

- Morawiecki jest jeszcze słabiej umocowany w partii niż Szydło. Jego atutem jest to, że może pomóc Polsce w wymiarze zewnętrznym  - podkreśla dr Migalski. I zaznacza, że "tylko ktoś, kto nie zna Jarosława Kaczyńskiego, mógłby myśleć, że prezes cieszył się z wyższych niż jego własne notowań pani premier Szydło".

Polska ma krótki kredyt zaufania w Unii

Tylko, czy kredyt zaufania UE do Morawieckiego nie skończy się w momencie, w którym wiceszef KE Frans Timmermans i reszta brukselskiego światka zorientują się, że nowa twarz polskiego rządu nie ma zamiaru wycofać się z antydemokratycznych reform w kraju? - Na Zachodzie nie siedzą idioci, którzy dadzą się to nabrać. Natomiast istnieje szansa, że Morawiecki istotnie zmieni polską politykę zagraniczną. Przez dwa lata była szarża i dociskanie kolanem. Jeżeli Kaczyński potrzebował nowego premiera, to właśnie do zmiany tej polityki. W przeciwnym wypadku jaki bowiem sens miałaby ta zmiana? - kwituje Migalski.

No właśnie, jaki? Notowania Beaty Szydło były niezmiennie dobre, cieszyła się też szeroką akceptacją elektoratu PiS. Ale gdy wyjeżdżała z kraju, by reprezentować Polaków, idylla się kończyła.

- Mateusz Morawiecki jest lepiej przygotowany do takiej roli. On zagranicę po prostu lepiej zna i wie, jak prowadzić z nią grę. To jest technokrata, człowiek przyzwyczajony do negocjacji, który unika ideologii w konwersacjach i wypowiedziach. Pani premier przyjmowała postawę wąską, wręcz zaściankową, cechującą się brakiem zrozumienia, że ktoś spoza Polski może widzieć polskie sprawy inaczej. Nawet jeśli więc nowy premier będzie prowadził tę samą politykę, to może wyjdzie mu trochę zgrabniej

- ocenia dr Marcin Zaborowski, Visegrad Insight, były dyrektor Polskiego
Instytutu Spraw Międzynarodowych.

15.11.2017 Warszawa , Gielda Papierow Wartosciowych . Minister finansow Mateusz Morawiecki podczas konferencji  Dobre 2 lata ' , ktora podsumowuje osiagniecia ministerstwa finansow w ciagu dwoch lat rzadow PiS .Fot. Adam Stepien / Agencja Gazeta
Premier Mateusz Morawiecki (fot. Adam Stępień/AG)

"Umiarkowany" - nazwał Morawieckiego francuski "Le Monde". I dodał: "Jego nominacja oznacza pragnienie zmiękczenia image'u Warszawy na międzynarodowej scenie". W Berlaymont, siedzibie Komisji Europejskiej, zmiana Szydło na Morawieckiego z pewnością została przywitana pozytywnie. Po dwuletniej eskalacji konfliktu wszelkie złagodzenie tonu przez Polskę zostanie przywitane z ulgą. Nadzieje pokładane w Morawieckim z pewnością są spore. Problem w tym, że sam nowy premier miewał lepsze i gorsze momenty, gdy mówił o zagranicy lub się z nią konfrontował. Co właściwie myśli o polskiej polityce zagranicznej? Co mówi, gdy myśli, że nie słyszy go nikt niepowołany? Jako, że jest jedynym członkiem rządu PiS, który został nagrany na taśmach kelnerów, możemy to sprawdzić.

Taśmy pana premiera

Kwiecień 2013 roku, restauracja Sowa i Przyjaciele. Przy stole siedzą, nieświadomi założonego podsłuchu, Mateusz Morawiecki, Krzysztof Kilian - szef PGE, jego zastępczyni Bogusława Matuszewska oraz szef PKO BP Zbigniew Jagiełło. Prezesi państwowych spółek plotkują w najlepsze, prezes banku BZ WBK i jeden z doradców gospodarczych premiera Donalda Tuska, jak wynika ze stenogramu taśm, pilnie słucha.

Czasem na taśmach Morawiecki coś wtrąci. Na przykład:

"Ja trochę tę historię znam i lata trzydzieste ch**a  a nie wyciągnęły Stany Zjednoczone [z kryzysu - przyp. red]. Wojna wyciągnęła (.). Natomiast jedna taka rzecz, że mam absolutnie pozytywne zdanie o Merklowej, Sarkozym czy, jak tam się ten nowy nazywa, Hollande"

- cytuje Morawieckiego "Newsweek".

Dziś Morawiecki musi próbować znaleźć wspólny język z Emmanuelem Macronem, a jeżeli "Merklową szanuje", dobrze byłoby, gdyby wziął się za poprawę stosunków z Berlinem. Dr Zaborowski wskazuje, że nowy premier "ma powody, by patrzeć na Niemcy w bardziej nowoczesny sposób niż prezes Kaczyński, który patrzy z perspektywy lat 60 i myśli o świecie kategoriami z poprzedniej epoki".

Tu trzeba przypomnieć słynny wywiad nowego premiera dla Deutsche Welle. Nie dość, że otwarcie przyznaje, że dla niego "istnieją sprawy ważniejsze od prawa", to przyparty do muru używa argumentu w relacjach polsko-niemieckich porównywalnego do wejścia na minę. Odwołuje się do III Rzeszy:

Zmiana warty. Ale czy zmiana polityki?

Associated Press zwraca uwagę, że otwarte pozostaje pytanie, czy 49-letni Morawiecki, uznawany za jednego z najbardziej kompetentnych ministrów polskiego rządu, będzie przyjmował polecenia od "potężnego" Jarosława Kaczyńskiego. Jeśli będzie miał więcej swobody niż Beata Szydło, może rzeczywiście poprawić pozycję Polski w Brukseli.

- Tam nie mają mapy drogowej tego, co zrobić dalej z Polską. Juncker i
Timmermans nie mają przecież ani wystarczająco silnych instrumentów
traktatowych ani precedensów politycznych do radzenia sobie z sytuacją, w której jeden z krajów członkowskich po prostu ignoruje zalecenia i sygnały z Brukseli - mówi dr Zaborowski. Podkreśla, że przecież tak naprawdę w Unii nikomu nie opłaci się wprowadzenie sankcji wobec naszego kraju. Komisja Europejska zaś bardzo chętnie skorzysta z okazji, żeby zdeeskalować spór z Polską.

A jeśli Morawieckiemu uda się orbanizacja polskiej polityki zagranicznej, prezes Kaczyński może spokojnie zaczynać przygotowania do kolejnej zwycięskiej kampanii wyborczej.

10.10.2017 Warszawa , KPRM . Premier Beata Szydlo (l) , minister Krzysztof Tchorzewski (c) i wicepremier Mateusz Morawiecki (p) podczas posiedzenia rzadu . Fot . Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta
Premier Beata Szydło i wicepremier Mateusz Morawiecki podczas posiedzenia rządu (fot. Sławomir Kamiński/AG)

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU

Michał Gostkiewicz. Dziennikarz i redaktor magazynu Weekend.Gazeta.pl. Wcześniej dziennikarz Gazeta.pl, "Dziennika" i "Newsweeka". Stypendysta Murrow Program for Journalists (IVLP) Departamentu Stanu USA. Absolwent Polskiej Szkoły Reportażu. Robi wywiady, pisze o polityce zagranicznej i fotografii. Kocha Amerykę od Alaski po przylądek Horn. Prowadzi bloga Realpolitik, bywa na Twitterze.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (131)
Zaloguj się
  • baluwolanda

    Oceniono 28 razy 20

    piSSowcy, czy wy naprawdę wierzycie, że ktoś za granicą da się na to nabrać???
    Nadużywająca z opuchniętą twarzą łaziła w Brukseli, jak krowa po salonach, zaś z Morawieckiego taki wytrawny polityk, jak z Waszczykowskiego dyplomata/ Suskiego intelektualista. Była Becia, będzie Mietek . Człowiek bez zaplecza politycznego, doświadczenia i całkowicie lojalny Kaczyńskiemu nawet nie jest wiarygodny jako premier.

  • szlachcic

    Oceniono 23 razy 15

    To jest po prosto skurw......stwo ze wyrzucono na zbity pysk pania premier
    Odnosi sukcesy w Europie (1:27) i zostala wyrzucona, o 1930 w Pislamskich wiadomosciach kazdego dnia informuja o wielkich sukcesach
    To nie po chrzescijansku wyrzucac tak wybitnego polityka

  • melix

    Oceniono 16 razy 12

    Szykuje się wojna domowa jak powiedział Giertych. teraz wezmą się za media potem za obywateli i ich firmy i własność.

  • 3-kuleczka

    Oceniono 17 razy 11

    ............obrzydliwa fizjonomia, krzywoustny, opadnięte powieki i bardzo fałszywe złe spojrzenie
    ale tatuś sie chwali że go poprosił o błogosławieństwo !!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    w ich domu tez sie odprawia drogi krzyzowe jak u dudów ?????????????

  • remo29

    Oceniono 17 razy 11

    Ech, pisia sekta jeszcze nie zakumała, że ciemny lud jest liczny tylko między Odrą,a Bugiem.

  • lk10

    Oceniono 14 razy 10

    To ze ktoś mówi po angielsku to mało , znam wielu takich Polaków tylko oni nie mają nic do powiedzenia. Jakoś nie przekonuje mnie Mateusz Krzywousty. To że kilka lat kierował bankiem to niby już takie wielkie kwalifikacje???

  • mazzini890

    Oceniono 17 razy 9

    Tak jak pisałem:Jarosław myśli ze ogra Zachód i Daleki Wschód Morawieckim.Nic z tego, oni dobrze wiedzą kto pociąga za sznurki w tym kraju.Ale Jarek się trochę boi.USA Trumpa nie wspiera go tak jakby chciał.Nie jest dla nich Salazarem ani Franco.Chiny są powściągliwe a kraje dawnej EWG nie będą wiecznie tolerować wyskoków jego i Orbana.Próbuje więc Jarek lekko ich ułagodzić. Zachód coś tam Morawieckiemu rzuci jako ochłap, ale będzie robił swoje.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX