Hans Frank (z prawej) podczas parady policyjnej w okupowanym Krakowie, 1939 r.

Hans Frank (z prawej) podczas parady policyjnej w okupowanym Krakowie, 1939 r. (fot. Bundesarchiv, Bild 121-0267 / CC-BY-SA 3.0)

Niklas Frank: Brat powiedział, że syn zbrodniarza wojennego nie powinien mieć dzieci

Nie chciałem w czymkolwiek być podobny do ojca. I stałem się inny. Ale tak wyszło, że jestem jego synem. I ani razu nie uchyliłem się od żadnej dyskusji o ojcu - mówi Niklas Frank, najmłodszy syn "rzeźnika Polski", generalnego gubernatora Hansa Franka.

Niklas Frank klika myszką, jeden obraz zmienia na drugi. Widzimy go z ojcem i matką. A tu po paru dziesięcioleciach, z żoną Hannelore (...). Potem nagle zagadkowo uśmiecha się i mówi, zatrzymując palec na lewym przycisku myszy: Teraz pokażę pani moje ulubione, najważniejsze zdjęcie. (...) Kliknięcie myszką i oto mam przed oczyma zdjęcie trupa jego ojca. Ciało właśnie zdjęto z szubienicy. Jeszcze nawet nie ostygło*. (...)

- To zdjęcie mojego ojca zaraz po egzekucji. Powieszono go 16 października 1946 roku, z wyroku Trybunału Wojskowego w Norymberdze. Za zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciw ludzkości. Godzina śmierci - gdzieś po pierwszej w nocy. Mój ojciec zapłacił życiem za to, co uczynił. Zasłużył na taką śmierć. To najważniejsza fotografia mojego życia. Niech się pani jej przyjrzy. - Niklas powiększa zdjęcie: ręce na brzuchu, usta półotwarte, jak gdyby jego ojciec posapywał we śnie, gęste rzęsy mocno dociśnięte ręką, która z dreszczem trwogi, a może z zadowoleniem, albo i beznamiętnie, na zawsze zamknęła powieki jednemu z najpotworniejszych zbrodniarzy Trzeciej Rzeszy.

Frank dalej powiększa twarz denata. Bardziej. Jeszcze bardziej. I zajmuje ona już cały monitor. A kursor krąży wokół lewego oka zwłok, kierując na coś moją uwagę. Niklas kontynuuje: Jedno oko spuchło. Pewnie spadając z szubienicy, ojciec uderzył tą stroną twarzy o brzeg otworu zapadni. Chwilę wcześniej wspiął się na nią po trzynastu stopniach, potem kat, pan Woods, narzucił mu na głowę czarny worek i sznur na szyję. Ojciec powiedział: "Mój Jezusie, litości". I już w ciemności, z workiem na głowie, stojąc przed rozwierającym się przed nim nieskończonym mrokiem, dodał, zwracając się do wszystkich obserwatorów egzekucji: "Dziękuję za dobre traktowanie mnie w więzieniu i błagam Boga, by mnie wielkodusznie przyjął". (...) I chociaż ze względów zasadniczych jestem przeciwny karze śmierci, mój ojciec na nią zasłużył. Zasłużył na te kilka minut strachu przed końcem, strachu, który z jego winy odczuły miliony ludzi, konkretnie, prawie sześć milionów. - Tu Niklas się zaciął, teraz mówił już ciszej. - Sześć milionów niewinnych ludzi, których on zgładził. (...) 

Zwłoki Hansa Franka tuż po egzekucji (fot. Photograph of the US ARmy / Wikimedia.org / Domena publiczna)Zwłoki Hansa Franka tuż po egzekucji (fot. Photograph of the US ARmy / Wikimedia.org / Domena publiczna)

Nawrócony zbrodniarz

Hans Frank to postać niezwykle interesująca - jak interesujący może być tylko nosiciel czystego zła, który u kresu życia z krwawego kata zmienił się w skruszonego grzesznika, wycierającego podłogę małej więziennej celi kolanami spodni, zbyt luźnych za sprawą skromnych więziennych posiłków.

A więc, Hans Michael Frank. Z oficjalnych zdjęć świdruje jego snajperskie spojrzenie - jakbyśmy nie my jemu się przyglądali, tylko on nam - wyłącznie po to, by nacisnąć spust. Nieco wysunięta dolna warga nadaje twarzy wyraz obrzydzenia i nawet po dziesięcioleciach można odczuć, jak wstrętni są mu ludzie i jak mu dokuczają swoim zainteresowaniem. (...)

Frank był osobistym doradcą i adwokatem Adolfa Hitlera w latach 1927-1933. Bronił jego interesów w ponad stu procesach sądowych. Po dojściu do władzy narodowych socjalistów jego kariera rozwijała się równolegle z karierą Führera. Hitler został kanclerzem Rzeszy, Frank - ministrem sprawiedliwości. (...) W 1939 roku Hitler osobiście mianował Franka gauleiterem Polski [gauleiter - naczelnik regionu partii hitlerowskiej lub gubernator prowincji w Niemczech w latach 1933-45; Hans Frank od 1939 do 1945 roku pełnił funkcję generalnego gubernatora okupowanych ziem polskich tworzących wówczas Generalne Gubernatorstwo - przyp. red.] - okupowanego kraju, w którym mecenas używał sobie do woli, depcząc prawa człowieka. Z jego rozkazu zgładzono tu kilka milionów ludzkich istnień. (...)

Syn bestii

Niklas Frank, syn Hansa Franka, po ukończeniu w połowie lat pięćdziesiątych szkoły średniej również zechciał być prawnikiem: interesowała go możliwość pracy nad protokołami procesu norymberskiego, badanie materiałów obrony. Słowa "śladami ojca", którymi żartobliwie, bez podtekstu, zareagował na to starszy brat Norman, Niklas uznał za przestrogę - że jego kariera może rozwinąć się podobnie jak kariera ojca i zaprowadzić go, jeśli nie na szubienicę, to do jakiegoś nieprzyjemnego końca - bo "geny to geny".

Hans Frank (z lewej) i Adolf Hitler w 1933 r. Za nim stoi Hans Heinrich Lammers (fot. Eastnews)Hans Frank (z lewej) i Adolf Hitler w 1933 r. Za nim stoi Hans Heinrich Lammers (fot. Eastnews)

Niklas Frank znalazł więc dla siebie rozwiązanie kompromisowe. Będzie dziennikarzem. Napisał kilka książek i niezliczone mnóstwo artykułów dla wielkich niemieckich periodyków. Dużo pisał o Trzeciej Rzeszy, o Hitlerze i, rzecz oczywista, o własnym ojcu (...).

Pojawienie się w 1987 roku pierwszej książki Niklasa Franka "Mój ojciec. Porachunki" było w Niemczech niczym wybuch bomby. Publikował ją w odcinkach tygodnik "Stern" - Niklas pracował tam wówczas na etacie dziennikarskim. Jego teksty o ojcu stały się w Niemczech przedmiotem zaciekłych sporów. (...)

Komentując metafizyczny spór między nazistowskim katem Hansem Frankiem a jego synem, wielu filistrów uciekało się do wartości chrześcijańskich, jako głównego kryterium sprawiedliwości: "Jak można tak bardzo nienawidzić ojca?! Jak można tak znieważać dawno umarłego człowieka?! To ciężki grzech!" (...).

Spotkanie w Norymberdze

Wiosną 2011 roku umówiłam się z Niklasem Frankiem na spotkanie w Norymberdze, chciałam zrobić dodatkowe zdjęcia [do cyklu filmów dokumentalnych "Dzieci Trzeciej Rzeszy" emitowanych w telewizji rosyjskiej - przyp. red.]. Dziś jest to po prostu ciche bawarskie miasteczko, cierpiące na zanik pamięci. Odświeżymy ją. Z pomocą Niklasa planujemy pospacerować po miejscach związanych z ostatnim rokiem życia jego ojca, chcemy też przyjrzeć się takim czy innym "reliktom" Trzeciej Rzeszy.

Frank, o ile zrozumiałam, lubi to miasto. Czasem przyjeżdża tu do archiwum, by poszukać materiałów do kolejnej demaskującej nazizm książki. Jedynym miejscem, do którego nie udało mu się przez długie lata dostać, jest więzienie, (...) gdzie w 1946 roku stracono Franka i gdzie sam Niklas, ponad sześćdziesiąt lat wcześniej, był na ostatnim widzeniu z ojcem (...): -We wrześniu czterdziestego szóstego my - matka i pięcioro dzieci - pojechaliśmy do niego do Norymbergi. Proces już zakończono i pierwszego października miał być ogłoszony wyrok. Już od lata czterdziestego szóstego wiedzieliśmy, że ojciec zostanie stracony. Nie miał żadnych szans, tak powiedział matce jego adwokat, doktor Alfred Seidl. Nawet dzieci w szkole mi dokuczały: "Twojego tatę prędko powieszą". A miałem siedem lat. Krótko mówiąc, jadąc tam już wiedziałem, że będzie to ostatni raz, gdy zobaczę ojca.

Niklas pamięta to spotkanie bardzo dokładnie: - Siedziałem na kolanach matki przed szybą, za którą był ojciec. Za nim stał żołnierz amerykański w białym hełmie. W szybie były małe otworki, pozwalające lepiej wszystko słyszeć. Ojciec z radosnym uśmiechem na twarzy powiedział mi: "Niki (tak nazywano mnie w rodzinie), wkrótce będziemy obchodzić razem Boże Narodzenie, wszystko będzie dobrze i ja znowu będę wam opowiadał bajki". A ja siedziałem na kolanach matki, doznając najgłębszego rozczarowania - nie mogłem zrozumieć, dlaczego on kłamie. Przecież wie, że go powieszą. Po co kłamie? Byłem jednocześnie zły i smutny. Wiedziałem przecież doskonale, że nigdy więcej go nie zobaczę.

Nie ma sadyzmu bez masochizmu

Choć przed rokiem Niklas przekroczył siedemdziesiątkę, trudno mu dać nawet sześćdziesiąt pięć. Jest wysoki i szczupły - zawsze tak wyglądał. Pewnie ma metr osiemdziesiąt, albo i więcej. (...) Nosi okulary - nieduże szkła w cienkiej czarnej oprawie. (...) Trudno stwierdzić, czy jest podobny do ojca, raczej mniej niż bardziej - ma inną budowę ciała, które w niczym nie przypomina postaci gauleitera Polski. (...)

- Nie ma sadyzmu bez masochizmu - powiedział Niklas, patrząc na mnie. - Mój ojciec, który zgładził miliony ludzi, sam cierpiał, gdy poniżał go i dręczył Hitler. Moja matka także po cichu zaczęła gardzić ojcem i było to zauważalne. On w ogóle, jak wszystko na to wskazuje, był mocno związany z ludźmi, którzy nim gardzili. (...) Ale ja nie pozwoliłem zniszczyć mojego życia rodzicom. Byli nimi może z woli bożej, może przez przypadek. (...)

- Waszym potomkom pewnie życie już lepiej się układa. - mówię (...)

Niklas głęboko się zaciąga. -Oczywiście, ból przemija. Ubywa go w miarę, jak wszystkie te wydarzenia stają się historią. A i moje pokolenie już tak nie cierpi. I słusznie - życie jest silniejsze od cierpień, ono je wypiera. A ja niczemu nie jestem winny, moje pokolenie niczemu nie jest winne. Dlaczego jednak przez cały czas wracam do tej sprawy, piszę książki, w jakimś sensie walczę? Walczę przeciwko niepamięci. Po wojnie Niemcy stracili szansę, by przyznać się, jak dużo wiedzieli, że na wiele rzeczy przymykali oczy. (...) Naród próbował wyprzeć ten temat ze swojego życia. A ja właśnie chciałem przełamać to milczenie. (...) 

Hans Frank w swojej celi podczas procesów norymberskich. Z lewej najważniejsi zbrodniarze na sali rozpraw w Norymberdze (fot. National Archives and Records Administration / Wikimedia.org / Domena publiczna)Hans Frank w swojej celi podczas procesów norymberskich. Z lewej najważniejsi zbrodniarze na sali rozpraw w Norymberdze (fot. National Archives and Records Administration / Wikimedia.org / Domena publiczna)

- Ojciec miał mnóstwo możliwości, by zrezygnować z władzy. Po zabójstwie Ernsta Röhma na przykład. W 1934 roku Röhm został rozstrzelany za przygotowania do rewolty, choć nic takiego nie miało miejsca. Mój ojciec był w tym czasie ministrem sprawiedliwości Bawarii. Łamiąc prawo, rozstrzelano nie tylko Röhma, ale i wielu innych członków SA. Mój ojciec wszystko to osłaniał. Najpóźniej właśnie wtedy powinien był powiedzieć "nie". Był przecież prawnikiem, studiował prawo w okresie demokracji weimarskiej. Dobrze wiedział, co jest sprawiedliwe, a co nie. (...) Weźmy inny przykład - obóz koncentracyjny Dachau. Ojciec wiedział, że tam zabija się ludzi, szczególnie poraziły go zabójstwa prawników narodowości żydowskiej. Bo to koledzy po fachu i tak dalej. Ale Himmler, szef policji w Monachium, zabronił mu prowadzenia śledztwa. Po prostu zabronił. I ojciec zwyczajnie się na to zgodził. (...) Nie musiał od razu iść do Ruchu Oporu, ale mógł przecież zasłonić się chorobą, mógł powiedzieć Hitlerowi, że ma słabe serce. Ale on wolał uczestniczyć w tym wszystkim. To było dla niego ważniejsze. Miał ponad sto mundurów i nawet specjalnego służącego, który ich pilnował. Dla niego było ważne, że jako generalnemu gubernatorowi przysługiwał mu pancerny mercedes z pomarańczowymi światłami.

Wtedy były specjalne, bardzo wąskie reflektory, żeby nie można ich było dostrzec z samolotu. I miał właśnie takie, w kolorze pomarańczowym, ponoć Hitler też miał takie. I ojciec cieszył się z tego jak dziecko. A w tym samym czasie w całej Generalnej Guberni, w tym także w Krakowie, mordowano Żydów i Polaków, zapędzano ich do gett, obozów koncentracyjnych, komór gazowych. To było mu obojętne. (...) Oto, na przykład, co jeszcze mówił mój ojciec, będąc gubernatorem generalnym Polski: "Co po wojnie będzie z Żydami, Polakami, Ukraińcami, Rosjanami i wszystkimi pozostałymi, którzy tu zamieszkują, to jest absolutnie wszystko jedno. Według mnie, niech ich nawet na farsz przerobią". (...)

- Nie chciałem w czymkolwiek być podobny do ojca - Frank po pauzie mówił dalej. - I stałem się inny. Bardzo chciałbym żyć własnym życiem, bez niego. Ale tak wyszło, że jestem jego synem. I ani razu nie uchyliłem się od żadnej dyskusji o ojcu. Jednak muszę się przyznać, że czuję się spustoszony za każdym razem, gdy publicznie z nim się rozprawiam. (...) 

Hans Frank w czasie II wojny światowej był szefem Generalnego Gubernatorstwa utworzonego na terenie okupowanej Polski (fot. Bundesarchiv, Bild 121-0270 / CC-BY-SA 3.0 / Bundesarchiv, Bild 146-1989-011-13 / CC-BY-SA 3.0)Hans Frank w czasie II wojny światowej był szefem Generalnego Gubernatorstwa utworzonego na terenie okupowanej Polski (fot. Bundesarchiv, Bild 121-0270 / CC-BY-SA 3.0 / Bundesarchiv, Bild 146-1989-011-13 / CC-BY-SA 3.0)

Ileż wódki on wypił na pogrzebach swoich dwóch braci i dwóch sióstr! Niklas był najmłodszym synem Hansa Franka i opuści ten świat jako ostatnie z dzieci złowrogiego generalnego gubernatora. O niewesołe życie i smutną śmierć braci i sióstr Niklas także obwinia ojca. W swoim domu, w Schleswigu-Holsteinie, Niklas pieczołowicie przechowuje fotografie bliskich, nie tylko w komputerze. W jego gabinecie, zastawionym półkami pełnymi książek, rzucają się w oczy porozwieszane na ścianie fotografie i portrety. Jest tu portret matki we wspaniałej białej sukni, portret malutkiego Nikiego - jasnowłosego, błękitnookiego dziecka, wykonany pastelami na papierze w czasie, gdy jego ojciec rządził Polską. Są zdjęcia pozostałych dzieci - Siegrid, starszej siostry, Normana, starszego brata, Brigitte (nazwanej na cześć matki) i Michaela (nazwanego na cześć ojca, Hansa Michaela Franka). (...)

- Między dwojgiem starszego rodzeństwa a naszą trójką była duża różnica wieku. Jako pierwsza urodziła się Siegrid, w 1927 roku, potem w 1928 - mój brat Norman. Później nastąpiła dość długa przerwa. (...) W 1935 roku urodziła się Brigitte, nazwano ją tak samo jak matkę, w 1937 - Michael i w 1939 urodziłem się wreszcie ja, jako ostatni. (...)

W cieniu swego ojca

- Wychodzi mi na to, że pański starszy brat Norman w chwili upadku Trzeciej Rzeszy miał osiemnaście lat?

- Tak. - Niklas nałożył okulary, zdjął je znowu, przetarł i znowu nałożył. - On najgorzej na tym wyszedł.

- Jaki był jego stosunek do ojca?

- Bardzo go kochał. Po wojnie Norman i ja byliśmy jedynymi z wszystkich pięciorga dzieci, które próbowały poznać niezbyt przyjemną biografię naszego ojca. Nie na zasadzie postępowania sądowego, rejestrującego zbrodnie, ale by wiedzieć, jak mamy z tym żyć. Pozostała trójka próbowała usprawiedliwiać ojca dla siebie samych, widząc w nim niewinną ofiarę Norymbergi. Ale, jak mi się wydaje, to pozbawiło ich siły życiowej. Wszyscy stosunkowo wcześnie rozstali się ze światem. Nie zdołali temu podołać. Jedna z moich sióstr, Brigitte...

Książka Tatiany Freidensson 'Mój ojciec był nazistą' w Polsce ukazała się nakładem Wydawnictwa REA-SJ (fot. materiały prasowe)Książka Tatiany Freidensson 'Mój ojciec był nazistą' w Polsce ukazała się nakładem Wydawnictwa REA-SJ (fot. materiały prasowe)

Frank milknie i mruży oczy, chyba zastanawiając się, czy warto o tym mówić, lecz w końcu decyduje się zakończyć zdanie: - W 1981 roku przypuszczalnie odebrała sobie życie. Prześladowały ją koszmary. Już jako dziecko ubzdurała sobie, że ma umrzeć w tym wieku, w jakim zmarł ojciec. Tak też się stało. Umarła, mając czterdzieści sześć lat. Druga siostra, Siegrid, zmarła, gdy przekroczyła próg życia matki, ale już nie tak wcześnie - matka dożyła sześćdziesięciu trzech lat. Młodszy brat Michael rozpił się i zmarł w 1990 roku. A Norman. Mój biedny Norman. Ojciec złamał mu życie. Znał ojca o wiele lepiej niż ja. I brat był, według mnie, pogrobową ofiarą narodowego socjalizmu. Sam mi kiedyś powiedział: "Tak, ja wiem, że mój ojciec był zbrodniarzem, ale ja go kochałem". I z tym żył. Przynosiłem mu coraz to nowe dokumenty, które dowodziły, że ojciec był ostatnim tchórzem, że uczestniczył we wszystkich tych okropieństwach, że tu nie może być mowy o żadnych usprawiedliwieniach. Brat to rozumiał, zgadzał się ze mną, ale nie mógł zerwać swojego osobistego związku z ojcem, którego, powtarzam, bardzo kochał. I nigdy się nie pogodził z jego egzekucją. (...)

- Brat powiedział kiedyś, że syn zbrodniarza wojennego nie powinien mieć dzieci. I słowa dotrzymał. Nigdy dzieci nie miał. Co do mnie - uważam, że to bez sensu. Dzieci przecież nic nie zawiniły. (...)

*Fragment książki "Mój ojciec był nazistą" w polskim przekładzie Hanny Pustuły-Lewickiej

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU


Tatiana Freidensson. Ur. 1984 r. Dziennikarka i producentka filmowa. Ukończyła z wyróżnieniem Uniwersytet Państwowy w Moskwie i Wszechrosyjski Państwowy Uniwersytet Kinematografii. Jest autorką wielu filmów dokumentalnych dla telewizji rosyjskiej, w tym cyklu "Dzieci Trzeciej Rzeszy", na podstawie którego powstała niniejsza książka.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (310)
Zaloguj się
  • pinocchio

    Oceniono 45 razy 33

    Rozmawiałem kiedyś z Martinem Pollackiem, także synem zbrodniarza nazisty.
    Obaj mowią bardzo podobnie, budzą żal i olbrzymi szacunek. Ich postawa to świadectwo prawdziwego człowieczeństwa.

  • apfelstrudel

    Oceniono 44 razy 30

    Jak czytam powyższe komentarze to dochodzę do wniosku, że polska edukacja upadła długo przed nastaniem min. Zalewskiej to nie komplement dla niej). Większość po prostu nie zrozumiała tego tekstu.

  • zbych1rych

    Oceniono 28 razy 20

    A co w naszej Ojczyźnie się teraz dzieje, gdzie instytucje, sprawiedliwości, wojskowe , prokuratura, słuzba cywilna, wszystkie państwowe spółki zawłaszcza jedna siła polityczna, bez upoważnienia dostatecznego większość konstytucyjna / zostały zawłaszczone. Podobnie działo się w Niemczech w latach trzydziestych ubiegłego wieku. Co wynikło z tej sytuacji a no chyba wiecie.

  • yokoono23

    Oceniono 29 razy 17

    A w Polsce dziedziczy się grzechy swoich rodziców,grzebie się w życiorysach nazywa się resortowymi Dziećmi,tępi się emerytowanych już mundurowych którzy służyli dla wolnej Polski w latach 80 i nazywa zdrajcami UB-kami,manipulując i okłamując Lud.Taka rewolucja w wersji PIS!

  • elenem

    Oceniono 28 razy 12

    Niklas Frank to niezwykle silny psychicznie, odważny człowiek. Ktoś inny na jego miejscu wyrzekłby sie korzeni, zmienił nazwisko i wyjechał na koniec świata. A on postanowił stawić czoła rodzinnej historii ojca zbrodniarza. Doprawdy trzeba mieć nie lada siłe zeby żyć z tym piętnem i umieć o tym mówić, pisać artykuły itd.
    Ja sobie tego nie wyobrażam, współczuje temu człowiekowi.
    Cięzko jest żyć mając rodziców alkoholików, kryminalistów czy innej patologii, a co dopiero mieć ojca który zabił kilka milionów (!) ludzi ! Ja chyba bym tego nie udzwignęła. A przeciez ... dzieci nie wybierają sobie rodziców.

    Ps. Bardzo ciekawy ten wywiad, dający do myslenia.

  • janbar22

    Oceniono 22 razy 10

    Oglądałem wywiad z synem Franka. Opowiadał w nim, że po wojnie sporo jeździł autostopem mo Niemczech i częst opowiadał kierowcom, że jest synem Hansa Franka; dzięki temu mógł liczyc na darmowy obiad postawiony przez kierowcę i miłą atmosferę podczas jazdy. Tylko raz, po usłyszeniu TEJ informacji prowadzący zatrzymał smochód i kazał mu spie,dalać.
    Po co o tym piszę? Ano po nic.

  • e.olsen

    Oceniono 16 razy 10

    > "Co po wojnie będzie z Żydami, Polakami (....), to jest absolutnie wszystko jedno. Według mnie, niech ich
    > nawet na farsz przerobią".

    Oto credo idola Prawdziwych Białych Polaków...

  • dzidka17

    Oceniono 10 razy 8

    Jak ciężko musi się żyć z tak okropną przeszłością ojca-zbrodniarza ,ile upokorzeń znosić przez całe zycie ?
    Często potomkowie z gruntu złych ludzi noszą brzemię swoich przodków i muszą z tym żyć i cierpieć za nie swoje winy .
    Kiedys oglądałam film dokumentalny ,który opowiadał historię syna nazisty skazanego i zgładzonego w Norymberdze .To był wstrząsający dokument bo dziecko żyło w nieświadomości czynów ojca , w domu było "normalnie", a za murami domu rozgrywała się historia ojca- zbrodniarza ,o której chyba nawet matka nie wiedziała .
    Współczuję wszystkim przyzwoitym ludziom napiętnowanym czynami swoich rodziców . Nie wyobrażam sobie zycia z takim obciążeniem psychicznym ,udawadnianiem przez całe zycie,że jest się prawym człowiekiem .

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX