Paulina Wilk

Paulina Wilk (fot. Michał Mutor / Agencja Gazeta)

wilczym okiem

Paulina Wilk: Znajdujemy się w kalendarzowym apogeum ocenozy

Rankingi to nawyk - utarły się i rozmnożyły. Ale czy ktoś wie, po co nam one? Jakie skutki ma porównywanie dzieł? I dlaczego odmierzamy ponadczasową twórczość w rytmie kalendarza?

"Koniec roku sprzyja podsumowaniom" - to zdanie, jak upiorna klisza, powraca i materializuje się w postaci rankingów, zestawień, list. Szczególnie gęsto od nich w kulturze i sztuce.

Im bliżej końca roku, tym więcej bezsennych twórców. Serce niespokojne, ego rozdygotane, temperatura podniesiona, pytania o sens - bardziej dotkliwe. Bo co oznacza grudzień dla pisarza, reżysera, scenarzysty, malarza, projektanta czy grafika? Oznacza ranking - być albo nie być. Kultura i sztuka, jeśli wierzyć publicystom, w noc sylwestrową ulega wyzerowaniu. Dlatego, nim strzelą korki szampana i wypijemy toast za hity roku 2018, pojawia się nie tyle potrzeba, co przymus stworzenia listy. Grudzień to miesiąc, w którym czas się kurczy. Nie mamy go przez okrągły rok, ale w grudniu nie mamy go jeszcze bardziej. Staramy się zdążyć ze wszystkim. Przed czym? Sądząc z wiszącego w powietrzu napięcia, potrzeby domknięć, grubych kresek i załatwienia spraw raz na zawsze. Wnioskuję, że tak naprawdę boimy się końca świata. Nadejście Nowego Roku traktujemy jak złowrogi dzień, w którym zjawi się potężny czarnoksiężnik i zamknie nam przed nosem drzwi do świetlanej przyszłości. Chyba że wyrzekniemy się wszystkiego, co było i złożymy wyznanie wiary w jutro.

Gala Finałowa XXIII Festiwalu Form Dokumentalnych NURT (fot. Paweł Małecki / Agencja Gazeta)Gala Finałowa XXIII Festiwalu Form Dokumentalnych NURT (fot. Paweł Małecki / Agencja Gazeta)

To myślenie może się sprawdzać w kwestiach zaległych wizyt u dentystów, przyklejenia oderwanych listew czy złożenia dokumentów w urzędzie. Nie może jednak niczego dobrego zrobić dla kultury. Bo tę i tak dręczy nieprzerwany festiwal miar i wag, porównań i konkurencji, który przemienia kreację w rywalizację.

Rankingi to wskazywanie palcem. Co ważne, w Polsce występują one już niemal wyłącznie w odmianie "subiektywnej", czyli co się naszej redakcji lub naszym autorom widzi i wydaje. Ranking prawdziwy ma obiektywne, podlegające sprawdzeniu kryteria. Paradoks jest taki, że autorzy rankingów osobistych często sami padają ofiarą krytyki, ich wybory są podważane, nawet ośmieszane. Ale nie ma się co z takiej sprawiedliwości cieszyć, bo cały proces szatkuje i osłabia kulturę.

Koniec roku, wypełniony zestawieniami i rekomendacjami dzieł, które "trzeba nadrobić", "warto kupić w prezencie" lub "zobaczyć, jeśli jeszcze nie zdążyłeś/-aś", to przykry skutek wpływu, jaki rynek sprzedaży wywiera na myślenie o twórczości. Krytyczne podsumowania są odpowiednikami wietrzenia magazynów, przygotowują konsumentów sztuki na przedświąteczne promocje, po których nadejdą poświąteczne przeceny. Żeby móc sprzedawać "od nowa", trzeba się najpierw pozbyć staroci. Podobnie modelowana jest nasza pamięć. Z bogactwa wydarzeń, premier i wernisaży decydujemy się zachować tylko kilka. Zerujemy liczniki, by zrobić miejsce kolejnym "najważniejszym filmom roku", "bestsellerom dekady" i "najbardziej oczekiwanym powieściom". Niczym kolekcjonerzy wrażeń czyścimy dyski, by od stycznia móc pobierać nowe treści. 

Koniec roku wypełniają nam zestawieniami i rekomendacje dzieł, które 'trzeba nadrobić', 'warto kupić' lub 'zobaczyć, jeśli jeszcze nie zdążyłeś/-aś' (fot. pexels.com)Koniec roku wypełniają nam zestawieniami i rekomendacje dzieł, które 'trzeba nadrobić', 'warto kupić' lub 'zobaczyć, jeśli jeszcze nie zdążyłeś/-aś' (fot. pexels.com)

Znajdujemy się w kalendarzowym apogeum ocenozy - przykrej dolegliwości, na jaką cierpi nie tyle sama szuka, co otaczająca ją opiniotwórczość. Dużo częściej wystawia się oceny (np. 3/6 albo 3*) niż prowadzi rozmowę i rozmyśla nad jakością, wartością, społecznym odbiorem utworów. Zrezygnowaliśmy z procesu dyskutowania o twórczości, pocięliśmy go na "krótkie strzały" - od razu komentowane w internecie i zapominane. W krytyce jak w polityce - prawie nikt z nikim nie rozmawia, za to wszyscy mówią naraz i nieomal wszyscy są poobrażani na innych, względnie - trwają zbici w dające nieco otuchy podgrupki. Tej ważnej, dużej rozmowy, prowadzonej serio i na co dzień, nie ma. Zdarzają się kongresy i wołania o dobro kultury, raczej wzniosłe i zbiorowe, ale prozy naszej nierozmownej nie zmieniają.

Doroczne rankingi dzielą. Artystów - na godnych pamiętania, wartych pieniędzy, zasługujących na uwagę i czas. Krytyków i media - na ważniejszych, bardziej wpływowych, a więc cenniejszych dla rynku, oraz na tych "zaledwie" specjalistycznych lub budzących zaufanie w niszach. Rankingi dzielą nawet czytelników - na stronnictwa i plemiona, na osobne Kościoły mające własnych świętych. Zestawienia pełnią być może jakąś - nieodzowną w pośpiesznym życiu - funkcję porządkującą, ale za cenę likwidacji samodzielnego myślenia. Potęgują konfuzję - bo jest ich dużo, różnią się i wzajemnie rywalizują. Rankingami brukowane jest kulturalne piekiełko w przedświątecznym czasie, który ma nieść zgodę i pojednanie.

Być może czas spędzony na czytaniu i oglądaniu takich zestawień lepiej poświęcić na wizytę w księgarni, galerii albo kinie i tam zaufać własnej intuicji, gustowi, rozsądkowi lub sercu. Ryzyko popełnienia błędu jest niższe, niż gdy słuchamy cudzej opinii. Szansa na radość z własnego, niepodyktowanego odkrycia - olbrzymia.

Uroczysta Gala Nagrody Literackiej Nike 2017 (fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)Uroczysta Gala Nagrody Literackiej Nike 2017 (fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

PS Ja również choruję na ocenozę. W tym roku zgodziłam się już rekomendować książki w trzech zestawieniach. A grudzień dopiero się zaczął.

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU


Paulina Wilk.
Ur. 1980. Pisarka, publicystka. Autorka książek "Lalki w Ogniu. Opowieści z Indii", "Znaki szczególne" o dorastaniu w czasie polskiej transformacji, a także serii bajek dla dzieci o misiu Kazimierzu. Zajmuje się tematyką międzynarodową i literaturą. Stale współpracuje z tygodnikiem "Polityka", a także z "National Geographic Traveler", "Przekrojem" oraz magazynem "Kontynenty". Jest współtwórczynią Big Book Festival - międzynarodowego festiwalu czytania odbywającego się w Warszawie od 2013 r. 9 listopada 2017 r. ukazała się jej nowa książka "Pojutrze. O miastach przyszłości".

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (1)
Zaloguj się
  • rysboj

    Oceniono 1 raz 1

    Bardzo mądry i prawdziwy artykuł Rozmawiajmy .Rozmawiajmy o wszystkim.Nie starajmy się przekrzykiwać Rozmawiajmy i sluchajmy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX