Prof. Adam Strzembosz

Prof. Adam Strzembosz (fot. Bartosz Bobkowski/AG)

Polityka

Prof. Strzembosz: Kaczyński nie ma moralnej legitymacji, by robić w Polsce rewolucję

- Władzy wystarczy wpływ na obsadę kierowniczych stanowisk w sądach, nominacje nowych sędziów i przydział spraw kilku dyspozycyjnym ludziom w każdym sądzie, aby osiągnąć zamierzony efekt: uzyskać oczekiwany wyrok w interesujących ją sprawach - mówi w wywiadzie-rzece prof. Adam Strzembosz, I prezes Sądu Najwyższego w latach 1990-1998.

PROLOG: PRZERWANA EMERYTURA

Stanisław Zakroczymski: Stwierdził pan w jednym z wywiadów, że "idziemy w kierunku Białorusi". To nie przesada?

Prof. Adam Strzembosz:  - Nie. Ewidentnie rozpoczęliśmy proces odchodzenia od porządku liberalno-demokratycznego i powrotu do tego, co znamy z PRL, czyli jednolitej i nieograniczonej władzy państwowej. Takiej, która centralnie kontroluje wszystkie organy administracji, samorządu i oczywiście sądy. Takiej, która jest w stanie wpłynąć na praktycznie każdą rozstrzyganą przez nie sprawę. To szalenie niebezpieczny, właśnie białoruski kierunek i trzeba o tym głośno mówić. [...]

20.05.2017 Katowice . Prof. Adam Strzembosz podczas Kongresu Prawnikow Polskich . Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
Prof. Adam Strzembosz podczas Kongresu Prawników Polskich (fot. Grzegorz Celejewski/AG)

ROZDZIAŁ: POLSKA WEDŁUG PREZESA

Jak pan przypuszcza, czemu akcja władzy [wobec sądów jest] tak zdecydowana?

- Moim zdaniem Jarosław Kaczyński doszedł do władzy z jednoznaczną wolą zmiany ustroju naszego kraju. A jako prawnik i doświadczony polityk doskonale wiedział, że prawdziwie niezależny Trybunał Konstytucyjny będzie największą przeszkodą na drodze do realizacji jego celu. [...]

A o Sąd Najwyższy III RP, w pewnym sensie własne dziecko, się pan nie obawia?

- Nie nazwałbym go na pewno własnym dzieckiem. Autorytet SN był budowany latami przez kolejne pokolenia sędziów, ja tylko dołożyłem własną cegiełkę. Oczywiście, że się o niego obawiam. W ostatnim czasie zresztą wyraźnie znalazł się na celowniku rządzących. [...]

Co może czekać tę najwyższą instancję sądową w Polsce?

- Nie mam zamiaru specjalnie doradzać rządzącym w tym zakresie. Są jednak poważne powody do obaw. Na przykład jeśli doszłoby do obniżenia wieku emerytalnego sędziów i masowych odejść najstarszych wiekiem, a takich jest tam wielu, ich następców powoływałaby już nowa, upolityczniona Krajowa Rada Sądownictwa. W takiej sytuacji adwokat z dziesięcioletnią praktyką, który ledwie zdał egzamin zawodowy, a jego jedyną kwalifikacją jest poparcie dla obecnej władzy, mógłby zostać sędzią Sądu Najwyższego.

Czemu miałoby to martwić zwykłego Kowalskiego?

- Bo na orzecznictwie Sądu Najwyższego opiera się standard ochrony praw wszystkich podsądnych w całej Polsce.

Dość pośrednie i teoretyczne oddziaływanie na życie codzienne...

- Ale za to daleko idące w skutkach. Nic na to nie poradzę. Nie mam zresztą złudzeń, że Polacy będą umierać za niezależną Krajową Radę Sądownictwa czy Sąd Najwyższy. Sądzę jednak, że jeśli dojdzie do ich politycznej kolonizacji, skutki prędzej czy później dadzą się odczuć.[...] Niestety, jeśli chodzi o sądownictwo, jestem raczej pesymistą.

Dlaczego?

- Bo z doświadczenia wiem, że władzy wystarczy decydujący wpływ na obsadę kierowniczych stanowisk w sądach, nominacje nowych sędziów i przydział spraw kilku dyspozycyjnym ludziom w każdym sądzie, aby osiągnąć zamierzony efekt.

Jaki efekt?

- Uzyskać oczekiwany wyrok w interesujących władzę sprawach sądowych.

Brzmi poważnie.

- Bo sytuacja jest bardzo poważna.

03.09.2016  Warszawa . Ryszard Petru, Adam Strzembosz , Andrzej Rzeplinski, Andrzej Zoll podczas Nadzwyczajnego Kongresu Sedziow Polskich.  Fot . Kuba Atys / Agencja Gazeta
Od lewej Adam Strzembosz, Andrzej Rzepliński, Andrzej Zoll (fot. Kuba Atys/AG)

SUPLEMENT: LIPIEC 2017

- [...] To, co [...] zaserwowała nam partia omyłkowo zwana Prawem i Sprawiedliwością, nie miało nic wspólnego z tymi szlachetnymi wartościami, o których wiele mówiliśmy w czasie naszych spotkań.

Co pana najbardziej oburzyło?

- Aż ciężko wybrać. Najbardziej zaskakująca była chyba jednak skala ataku na Sąd Najwyższy. Było dla mnie niewyobrażalne, że można po prostu próbować zlikwidować jedną z najważniejszych instytucji państwa i chcieć zbudować ją na nowo, pod własne dyktando.

Sam pan właściwie dokonał tego samego w 1990 roku...

- No tak, ale wówczas powstawało nowe państwo! Była w pewnym sensie sytuacja rewolucyjna, sytuacja wielkiej politycznej i społecznej zmiany, transformacji.

Jarosław Kaczyński i jego współpracownicy uważają, że dziś jest podobnie. Dziś kończy się według nich postkomuna.

- Ale nie mają żadnej legitymacji, aby przeprowadzać taką rewolucję - ani politycznej (pamiętajmy, że dysponują poparciem ledwie nieco więcej niż jednej trzeciej wyborców), ani moralnej. Ja bardzo przepraszam, ale nie będą mi prokurator Piotrowicz z ministrem Ziobrą "wyprowadzać postkomuny z sądów". Ona została już z nich wyprowadzona w latach dziewięćdziesiątych, miałem w tym udział [...].

Czyli potraktował pan sprawę osobiście?

- Oczywiście trudno uciec od własnego życiorysu, więc z pewnością boli mnie, że brutalnemu atakowi została poddana instytucja, którą współtworzyłem. Jednakże nie o osobiste urazy tutaj chodzi. Pakiet trzech ustaw, który zaproponował PiS, zmierzał w kierunku ostatecznego ugruntowania autorytaryzmu w Polsce. Całe szczęście, że groźba ta została w dużej mierze wstrzymana.

Nie używa pan mimo wszystko zbyt wielkich słów?

- Przeciwnie, ja wręcz słowa ważę! Sytuacja, w której likwiduje się Sąd Najwyższy, od nowa powołuje się Krajową Radę Sądownictwa, która przecież odgrywa kluczową rolę przy nominacjach sędziowskich, a Prokurator Generalny otrzymuje możliwość dowolnego powoływania i odwoływania prezesów wszystkich sądów powszechnych nosi znamiona zamachu stanu, czyli nielegalnego przejęcia władzy w państwie.

Przedstawiciele władzy twierdzili, że próbują oddać sądy obywatelom.

- Wolne żarty! Przecież gołym okiem widać było, że sami chcą po prostu zawłaszczyć ostatni bastion niezależnej władzy w państwie. Zresztą obywatele, czy też jak to się ostatnio szumnie mówi: suweren, dość energicznie pokazali rządzącym, że nie mówią w ich imieniu. Nie wiem jak pan, ale ja nie widziałem zbyt wielu manifestacji w obronie poczynań rządzących, natomiast całkiem liczne i dobrze zorganizowane w obronie niezawisłości sędziowskiej.

Panie profesorze, nie oglądał pan TVP Info? Przecież to nie suweren protestował, tylko "obrońcy pedofilów", "bolszewickie upiory", "ubeckie wdowy" i...

- Dosyć Panie Stanisławie! Nie ma sensu poświęcać za wiele miejsca tym kiepskim propagandystom. Przeżyłem świadomie cały PRL i wiem, że propagandy po prostu słuchać nie należy, bo tylko człowiek zaczyna nienawidzić. Trzeba robić swoje. I to się w ostatnich dniach udało. Zatrzymano ustawy, które miały charakter...

Faszystowski?

- Pan to powiedział.

Nieprawda, to pan profesor powiedział tak niedawno w telewizji Polsat News. Nie poniosło pana przypadkiem?

- Nie! Jak bowiem inaczej nazwać ustawy wprowadzające odpowiedzialność zbiorową? Bo przecież usuwanie wszystkich sędziów z KRS i SN w związku z "ogólną patologią wymiaru sprawiedliwości" nie jest niczym innym, jak wprowadzaniem takiej odpowiedzialności! Weźmy przykład Sądu Najwyższego. Proponowano wygaszenie mandatów wszystkich jego sędziów pod pretekstem zmniejszenia ich łącznej liczby. Następnie niektórzy z nich mieli zostać łaskawie ponownie wybrani przez ministra sprawiedliwości. Czyli kompletna omnipotencja władzy wykonawczej wobec sądowniczej. W takim wypadku powinno się ustalić możliwie obiektywne kryteria, według których część dotychczasowych sędziów pozostaje w składzie Sądu. Mogłoby być to kryterium wieku, doświadczenia czy stopnia naukowego. Ale nie, minister magister Ziobro chciał mieć pełną swobodę.

|03.09.2016  Warszawa . Adam Strzembosz podczas Nadzwyczajnego  Kongresu Sedziow Polskich. Fot . Kuba Atys / Agencja Gazeta
Nadzwyczajny Kongres Sędziów Polskich, prof. Adam Strzembosz (fot. Kuba Atys/AG)

Jednak już w przypadku Krajowej Rady Sądownictwa wymiana składu miała być uzasadniona zmianą jej ustroju. W miejsce jednej PiS chciał wprowadzić dwie izby. Jedną złożoną z polityków, drugą zaś z sędziów.

- Taki podział w oczywisty sposób nie znajduje uzasadnienia w Konstytucji RP. Zwłaszcza gdy dodamy, że sędziów w skład KRS miał według projektu wybierać sejm...

...przy czym po wyraźnym ultimatum prezydenta Andrzeja Dudy miało się to odbywać większością ? głosów, a nie większością zwykłą, dzięki czemu PiS nie miałby już pełnej dowolności w wyborze "swoich" sędziów do Rady.

- Nie zmienia to faktu, że sytuacja, gdy posłowie wybierają sędziów do organu, którego zadaniem jest stanie na straży niezawisłości sędziów, jest kpiną z logiki i ustawy zasadniczej. Dodatkowo nic nie usprawiedliwia skracania za pomocą ustawy konstytucyjnej 4-letniej kadencji KRS, jak i 6-letniej kadencji pierwszego prezesa SN. Sądzę, że pan prezydent mógł się zorientować, że idąc tym tropem, można by zaraz skrócić również i jego kadencję. Bo czemu nie?

Miała się zmienić także struktura Sądu Najwyższego. Zamiast czterech izb mieliśmy mieć trzy zupełnie nowe.

- Chciano więc zniszczyć dobrze pracujący mechanizm, który od 28 lat stanowi o sile polskiego wymiaru sprawiedliwości. Ciężka zbrodnia. Nadrabianie strat instytucjonalnych, jakie mogłaby wywołać, trwałoby latami. Dodatkowo wprowadzenie Izby Dyscyplinarnej było ewidentną próbą zastraszenia "niepokornych" sędziów, na przykład takich, którzy stosują bezpośrednio Konstytucję RP, bo nie mają zaufania do tak zwanego Trybunału Konstytucyjnego, który stracił jakikolwiek autorytet.

A nie jest tak, jak przekonywali rządzący, że sądom potrzebna jest gruntowna odnowa moralna?

- Proszę zauważyć, że minister Ziobro używał nieustannie tych samych przykładów: a to sędzia ukradł kiełbasę, a to wiertarkę. Z poważniejszych spraw niewątpliwie było zamieszanie korupcyjne prezesa krakowskiego Sądu Apelacyjnego...

I uległość Ryszarda Milewskiego, szefa Sądu Apelacyjnego w Gdańsku, ujawniona w 2012 roku w wyniku prowokacji dziennikarskiej. Dwa ważne sądy w miastach wojewódzkich.

- Ja nie twierdzę, że jest idealnie. Niemniej jednak sądownictwo dyscyplinarne nie działało źle. Z SN dostałem informację, że tylko w zeszłym roku z urzędu złożono czterech sędziów. To wcale nie jest mało! Proszę wziąć pod uwagę, że jest to najcięższa kara, a sędziów w Polsce jest niecałe 10 tysięcy. Chciałem wyraźnie podkreślić, że minister Ziobro i jego zastępcy posługiwali się w całej dyskusji politycznej ostatnich dni tak demagogicznymi argumentami, że aż uszy bolały. Było to najlepiej widać w sejmowej konfrontacji z merytorycznymi wystąpieniami prezes Małgorzaty Gersdorf i przewodniczącego KRS Dariusza Zawistowskiego.

Poseł Kaczyński ostentacyjnie wyszedł wówczas z sali.

- Powiem tak: słyszałem ostatnio, jak pan prezes mówił na Kongresie PiS w Przysusze o potrzebie "odbudowy etosu polskiej inteligencji". Może powinien zacząć od siebie. To, co zaprezentował w ostatnich dniach, to jest co najmniej skrajny brak kultury. Nie chcę mówić nic więcej, ale jego sejmowe wystąpienie, w którym nazwał opozycję "zdradzieckimi mordami" i "kanaliami", wzbudziło we mnie duży niepokój.

117.07.2017 Warszawa , Wysluchanie publiczne dotyczace projektu nowelizacji ustawy o Sadzie Najwyzszym .Byly I prezes SN profesor Adam Strzembosz, pierwsza prezes Sadu Najwyzszego Malgorzata Gersdorf  , byly prezes Trybunalu Konstytucyjnego Andrzej Rzeplinski .Fot . Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta
Wysłuchanie publiczne o ustawie o Sądzie Najwyższym, pierwszy z lewej Adam Strzembosz (fot. Sławomir Kamiński/AG)

Zaskoczyły pana dwa weta prezydenta Dudy wobec ustaw o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa?

- Bardzo. Nie spodziewałem się, że będzie go stać na tak niezależny gest. Widać nie doceniałem go.

Jak pan myśli, co było przyczyną tej decyzji?

- Mogę się tylko domyślać, że duże znaczenie miała skala protestów społecznych. Tu muszę powiedzieć kilka ciepłych słów pod adresem tych kilkuset tysięcy Polaków, którzy zechcieli wyjść na ulice w obronie sądów, ale przecież przede wszystkim w obronie własnej wolności. Nie spodziewałem się, że ten ruch będzie tak masowy. I że weźmie w nim udział tylu ludzi młodych.[...]

Co oprócz protestów mogło wpłynąć na tę decyzję?

- Sądzę, że mimo wszystko presja zagranicy. Proszę pamiętać, że to Andrzej Duda był największym wygranym niedawnej wizyty Donalda Trumpa, w czasie której pokazywany był jako prawdziwy światowy mąż stanu. Tymczasem Departament Stanu USA wyraźnie i głośno wypowiedział się przeciwko planom PiS. Musiał naciskać też na prezydenta kanałami nieoficjalnymi. Podobnie jak Komisja Europejska. Myślę, że Duda ma nieco lepszy "słuch międzynarodowy" niż prezes i rząd. Był wreszcie trzeci czynnik, być może decydujący.

Jaki?

- Partia właściwie próbowała wdeptać prezydenta w ziemię, ostatecznie odrzeć go z godności. Przecież oni w bezczelny sposób obeszli jego ultimatum. Duda powiedział, że nie podpisze ustawy o SN, jeśli wcześniej nie otrzyma na biurko nowelizacji ustawy o KRS, tymczasem oba akty zostały w kuriozalny sposób ze sobą sprzęgnięte. Czyli Kaczyński i spółka powiedzieli "swojemu" prezydentowi "masz podpisać dwie i koniec". W dodatku były te upokarzające opowieści ministra Ziobry, de facto przesądzające, jaka będzie decyzja prezydenta. W efekcie kwestia weta lub jego braku stała się kwestią podmiotowości lub braku podmiotowości najwyższego przedstawiciela Rzeczpospolitej. Chwała Bogu, wybrał podmiotowość. Ciężko przewidzieć, co by się stało, gdyby tego nie zrobił. Nie wykluczam, że mogło dojść nawet do rozlewu krwi. Emocje społeczne były ogromne. [...]

Ustawa o ustroju sądów powszechnych została jednak podpisana. Ziobro może więc wymienić prezesów i wywierać na nich wpływ, także finansowy.

- I to jest niewątpliwie zła wiadomość. Zadaniem dla społeczeństwa obywatelskiego będzie więc teraz monitorowanie wszelkich przypadków zmian kadrowych w sądach i nacisków na sędziów. Gdyby KRS pozostała w dotychczasowym kształcie, takie monitorowanie byłoby łatwe i oparte na w pełni wiarygodnych materiałach. Niewątpliwie jednak groźba wpływu ministra na prezesów, a przez to także na przydział konkretnych spraw oraz rozdział funkcji przewodniczących wydziałów jest realna. I niebezpiecznie przypomina mechanizmy znane z sądownictwa Polski Ludowej. Niebezpieczne są także wspomniane przez pana możliwości wpływu finansowego. [...]

Co będzie dalej z obozem władzy?

Tego chyba nie wie teraz nikt. Na pewno temu "pendolino" przestawiono zwrotnicę i trudno powiedzieć, gdzie pojedzie dalej i czy wszystkie wagony będą pędzić w tym samym kierunku. Plan przejęcia władzy totalnej, a więc w sądach i w samorządach, przynajmniej chwilowo został powstrzymany, ale jestem pewien, że pod taką czy inną postacią wróci.

Społeczeństwo obywatelskie nie da rady go powstrzymać?

- To już bardziej pytanie do Pana i waszego pokolenia i zadanie dla was. Pokazaliście na razie, że sporo potraficie. Walczcie dalej. [...]

ROZDZIAŁ: POLSKA WEDŁUG PREZESA

Panie profesorze, do czego to wszystko zmierza?

- Tak jak panu powiedziałem na początku, do wprowadzenia w Polsce nowego ustroju. Możemy go sobie nazwać "demokracją nieliberalną", ale ja wątpię, czy bez systemu zabezpieczeń przed samowolą władzy można mówić o demokracji. Kaczyński przez całą gamę posunięć, o których mówiliśmy, niekiedy społecznie słusznych, chce zbudować całą wielką grupę społeczną, która swój dobrobyt będzie zawdzięczać jego rządom i w związku z tym pozostanie głucha na wkraczanie władzy w kolejne sfery wolności.

Uda mu się?

- Nie jestem prorokiem. W tej chwili jest na dobrej drodze, ale do zwycięstwa jeszcze daleko. Proszę mi wierzyć, że naprawdę bardzo wiele zależy od konkretnych postaw konkretnych ludzi. Trzeba być dzielnym!

Pan się o siebie obawia?

- Ja już naprawdę nie mam o co. Najwyżej odbiorą mi uposażenie w stanie spoczynku, czyli będę otrzymywał mniej pieniędzy, ale jakoś sobie poradzimy. Nie żyjemy rozrzutnie, nie chodzimy do restauracji, ostatnio coraz rzadziej do teatru. Natomiast zamierzam dalej mówić publicznie, co o tym wszystkim myślę. Czuję, że mam po prostu taki obowiązek wobec swojego kraju.

Y26.02.2016 Warszawa . Prawnik Adam Strzembosz . Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Prof. Adam Strzembosz (fot. Bartosz Bobkowski/AG)

Wywiad rzeka z prof. Adamem Strzemboszem "Między prawem i sprawiedliwością" ukazał się nakładem wydawnictwa "Więź". Książkę w formie e-booka możesz kupić w Publio.pl.

Adam Strzembosz. Prawnik, sędzia, profesor nauk prawnych, wiceminister sprawiedliwości (1989-1990), pierwszy prezes Sądu Najwyższego i przewodniczący Trybunału Stanu (1990-1998). Kawaler Orderu Orła Białego.

Stanisław Zakroczymski. Ur. 1994. Absolwent historii, student prawa na UW, redaktor "Magazynu Kontakt", stały współpracownik Domu Spotkań z Historią.

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (165)
Zaloguj się
  • Black Swan

    Oceniono 25 razy 13

    "Kaczyński nie ma moralnej legitymacji"

    i co z tego? Dla jakichś max. 20 % Polaków jest nie tylko "matka boską" ale i jedynym dziś nośnikiem polskości i to wystarczy mu za legitymację by urządzać Polakom państwo na wzór tej swojej pokręconej wizji świata, która siedzi w jego mocno chorej głowie... Dla tych 20 % każdy kto krytykuje Kaczyńskiego to zdrajca Polski piszący za ruble bo krytyka Kaczyńskiego ( z racji straty brata ) to kopanie cierpiącego leżącego... Czyli; jest niegodne postępowanie bo przecież nad cierpiącymi należy się z troską pochylać...

    Załgany sukinsyn perfekcyjnie wykorzystuje śmierć brata...

  • positivesdenken

    Oceniono 21 razy 9

    Bardzo interesujacy wywiad, dobrze ze pan profesor nie ma nadmiernych wymagan co do spoleczestwa w tej sprawie i docenia ze sie i tak sporo w to angazuje. Czasami jak czytam wypowiedzi niektorych dziennikarzy to mam wrazenie ze zrzucaja caly ciezar zapobiegniecia tym zmianom w systemie na ludzi i ich protesty.
    Ludzie w tej sprawie to zrobili naprawde duzo i mnie zaskoczyl taki odzew.
    Badzmy realistami. Wiadomo ze posiadajac nawet podstawowa wiedze na temat problemu to jest to ewidentne zagrozenie dla demokracji, ale to nie jest jakis bardzo chwytliwy i mocno dyskutowany temat w spoleczenstwie, bo malo osob ma ochote zaglebiac sie w zawilosci naszego systemu sadownictwa i przepisow prawnych, wiec nikt tym specjalnie nie zyje na codzien, ja tez
    Do tego ludzie zwykle nie przepadaja za popieraniem uprzywilejowanych grup zawodowych. Wyszlo to przy protestach w sprawie rezydentow. Wprawdzie tu nikt nie walczy o pensje sedziow, ale tam tez nie chodzilo tylko o to, bo zdaje sie walczylismy tez o zwiekszenie w ogole dofinansowania na sluzbe zdrowia. Na dodatek z uslug lekarzy bezposrednio i dosc czesto korzystamy i poparcie tych protestow przyniosloby nam jeszcze bardziej widoczne i realne korzysci niz te z protestow w sprawie sadow. A jednak to nie tylko wyborcy PIS krzyczeli, ze konowalom spiacym na kasie to ja nie pomoge. Bo byla to tez czesta postawa wyborcow z naszej strony.
    Ja podziwiam ze przy sadach spoleczenstwo sie zmobilizowalo, ale tez rozumiem to ze "nie beda za nie umierac", chociazby z wymienionych wyzej przyczyn. I tak naprawde to trzeba brac pod uwage ze taka akcja moze sie teraz juz nie powtorzyc
    Dla mnie Ziobro to najwieksza menda w PIS. Wszyscy sie skupiaja np. na swirowatym Macierewiczu, bo jest latwiejszym obiektem do krytyki. On robi duzo szkody, ale moim zdaniem to parszywy Ziobro troche cichaczem jest w stanie wyrzadzic jej jeszcze wiecej. Dlatego warto to czesciej podkreslac, a takiemu Dudzie to moze jednak nieco odpuscic, bo jakkolwiek nam sie nie podoba, to na ten moment jest to nasza jedyna realna nadzieja.

  • ukos

    Oceniono 12 razy 8

    Mam nadzieję, że powstanie organizacja dysponująca kontaktami z najlepszymi prawnikami i spierająca ofiary wyroków w sprawach "interesujących władzę". Niech one masowo padają w Strasburgu kompromitując PiSowską mafię. Jak wiadomo, kropla kruszy skałę.

  • prawdziwy-wiarygodny

    Oceniono 5 razy 5

    "Szacunek" Panie Strzembosz !!!!!
    Jest Pan "prawy i sprawiedliwy" - nie jak taka niby partia "prawo i sprawiedliwość" !!!!!

  • 4head

    Oceniono 9 razy 5

    Nie-rząd "Dyzmów"..

  • konfuziussagt

    Oceniono 9 razy 5

    Nie zapominajmy, ze rozgrywajacym jest ePiSkopat,
    ktorego narzedziami politycznymi sa Kaczynski z PiSem
    i dysponujacy autonomicznymi kompetencjami w funkcji Prezydenta - Duda.

    Kosciol dzieli skore na niedzwiedziu miedzy te dwa podmioty
    a wlasciwie swoje narzedzia,
    zeby pozostac rozgrywajacym.
    Celem ZAMACHU STANU jest obalenie Rzeczypospolitej
    i urzadzenie kato-nazistowskiej DYKTATURY.
    Wraz z podporzadkowaniem sobie sadownictwa,
    nastapi dobicie Rzeczypospolitej i ustanowienie
    de facto dyktatury.
    Rola likwidacji niezawislosci sadow
    i wprowadzenia nazistowskiego/rosyjskiego systemu sadownictwa
    jest w tym decydujaca.
    Tak, jak to Pan Profesor stwierdzil,
    funkcjonuje wydawanie wyrokow na partyjny telefon w Rosji.
    To wystarczy do wykonczenia opozycji i wszystkich niewygodnych dla rzadzacych
    oraz dla zapewnienia sobie bezkarnosci.
    Czyli samowola autorytarnej wladzy bedzie niczym nie ograniczona.

    Gra pozorow i pozostawienie demokratycznej fasady,
    jak to jest w Rosji i jak bylo w PRLu,
    nie powinno nikogo zmylic.

    W warunkach dyktatury nie bedzie zadnych
    wolnych i demokratycznych wyborow
    i nie bedzie zadnych niezaleznych od rzadzacych instytucji.
    Poza wykonczeniem opozycji nastapi pacyfikacja spoleczenstwa.
    Na opor spoleczny odpowiedzia beda represje i terror.
    Jak lagodnioejsze metody nie wystarcza,
    uruchomione zostana, jak na Bialorusi, Szwadrony Smierci.

    NS Partei PiS z sojusznikami, wazyla sie na to,
    na co nie wazyl sie Hitler z NSDAP - na ZAMACH STANU.

    Z marszu, na starcie, za przestepstwa przeciwko Rzeczypospolitej,
    groza im kary wiezienia do dozywocia wlacznie.

    Uciekna sie do kazdego lajdactwa,
    zeby uniknac odpowiedzialnosci za swe przestepstwa!

  • aaz1

    Oceniono 15 razy 5

    władza pis odpowiada przede wszystkim ludziom "małym", którzy nie radzą sobie z wolnością

  • kowalska-kowalska

    Oceniono 13 razy 5

    Jarosław Kaczyński zasługuje sobie tylko na legitymację emeryta.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX