Oskar Groening, były SS-man, 'księgowy z Auschwitz'

Oskar Groening, były SS-man, 'księgowy z Auschwitz' (fot. Tobias Schwarz/AP)

świat

96-letni zbrodniarz idzie do więzienia. Wyrok na ''księgowego z Auschwitz'' to w Niemczech przełom

Oskar Gröning od dwóch lat cieszył się wolnością, choć wisiał nad nim prawomocny wyrok. Teraz sąd zdecydował: sędziwy staruszek pójdzie do więzienia. I mało kto w Niemczech wyobraża sobie, by mogło być inaczej.

Siwiuteńki, sędziwy Oskar Gröning to były esesman, uznany za współwinnego zamordowania co najmniej 300 tys. osób. Podczas procesu przyznał, że służył w obozie Auschwitz-Birkenau, gdzie odpowiadał za selekcję rzeczy i pieniędzy odebranych ofiarom - i okazał skruchę. W lipcu 2015 sąd w Lüneburgu skazał go na cztery lata więzienia, we wrześniu 2016 r orzeczenie się uprawomocniło, ale aż do wczoraj oprawca cieszył się wolnością.

29.11.2017 r. Wyższy Sąd Krajowy w Celle w Niemczech orzekł, że starzec jest zdolny do odbycia kary i skierowanie go do więzienia nie narusza jego praw podstawowych. Ta decyzja oznacza, że przełomowy dla niemieckiego prawa wyrok z 2015 r. zostanie wykonany. Obrona usiłowała to wykonanie zablokować. Powód? Oczywiście wiek i stan zdrowia oskarżonego.

Obrońcy twierdzili, że Gröning nie przeżyje więzienia. Ale wygląda na to, że czas bezkarności byłych funkcjonariuszy hitlerowskiego reżimu przed niemieckimi sądami się skończył. Sąd podkreślił, że szczególne potrzeby 96-latka mogą zostać uwzględnione także w zakładzie karnym.

"Obowiązkiem państwa jest zapewnienie bezpieczeństwa jego obywateli i ochrona ich zaufania do państwowych instytucji" - napisano w orzeczeniu. Co więcej, dawny zbrodniarz ma ponieść koszty procesu - kilkaset tysięcy euro.

FILE - In this July 15, 2015 file photo SS sergeant Oskar Groening listens to the verdict of his trial at a court in Lueneburg, northern Germany. A German court has rejected the appeal of the former Auschwitz guard against serving his sentence on 300,000 counts of accessory to murder. The Celle state court ruled Wednesday, Nov. 29, 2017, that Oskar Groening was good enough health to serve his four years in prison. (Axel Heimken/Pool Photo via AP, file)
Oskar Groening wysłuchuje wyroku skazującego go na więzienie, 15.07.2015 (fot. Axel Heimken/AP)

Zwrot po procesie Demjaniuka

W 2011 roku nastąpił w Niemczech zwrot w orzecznictwie ws. nazistowskich zbrodniarzy. Monachijski Sąd Krajowy skazał Johna Demjaniuka, byłego strażnika obozu zagłady w Sobiborze, na 5 lat za pomoc w morderstwie co najmniej 28 tys. osób. Jego indywidualnej winy nie trzeba było udowadniać - wystarczyło, że pracował jako strażnik w obozie. Wyrok ten umożliwił wdrażanie nowych postępowań.

- Ścigani mają po 90, 100 lat, ale to nie zmienia ich z morderców w dżentelmenów. [...] Ci ludzie nie mieli żadnego współczucia dla swoich ofiar. [...] Niech się pan nie da zwieść siwej głowie, bladości i słabości. Niech pan pomyśli o kimś, kto w wiośnie swojego życia, gdy był silny i zdrowy, spędzał czas, mordując masowo ludzi

- komentował wówczas dla Gazeta.pl dr Efraim Zuroff, dyrektor ścigającego nazistów po całym świecie biura Centrum Szymona Wiesenthala w Jerozolimie.

Wyrok na Gröninga pochwaliła gremialnie niemiecka prasa. Oto po raz pierwszy w historii RFN sąd najwyższej instancji potwierdził wyrok w sprawie o pomoc w ludobójstwie. Decyzja Trybunału Federalnego oznacza, zdaniem ekspertów, rewizję dotychczasowego orzecznictwa otwierając możliwość ścigania ostatnich jeszcze żyjących sprawców. 

W dzienniku "Frankfurter Rundschau" czytamy: 

"Uprawomocnieniem tego wyroku niemieckie sądownictwo po ponad półwieczu uznało, że także strażnicy i inni pomocnicy nazistowskiego reżimu byli częścią aparatu śmierci> a tym samym mieli bezpośredni związek ze zorganizowanym aparatem zabijania> w obozach zagłady. Opóźnienie to jest skandalem. Trudno przyjąć, by skazania doczekało jeszcze tych niewielu pomocników, których by to dotyczyło. Równie mało prawdopodobnym jest, by ze względu na wiek, ktoś z nich miał odbyć jeszcze karę więzienia".

"Rhein-Neckar-Zeitung" podkreślił m.in. , że z ponad 6 tys. esesmanów w Auschwitz skazanych zostało tylko 49. A "Hessische Niedersächsische Allgemeine" podsumowuje:

"Dawno już był czas na definitywne zakończenie chyba najbardziej skandalicznego rozwoju w niemieckim wymiarze sprawiedliwości. Teraz, dopiero teraz, po ponad siedmiu dziesięcioleciach, Trybunał Federalny jako najwyższa instancja orzekł, że w obozach zagłady nazistowskiego reżimu nikt nie był pozbawiony indywidualnej winy. Wyrok dla Gröninga nie pozostawia wątpliwości: każdy, kto znalazł się tam dla reżimu, jest zbrodniarzem nazistowskim, bo wniósł wkład w utrzymanie i funkcjonowanie nazistowskiej fabryki śmierci. Każdy ponosi odpowiedzialność, także wówczas, gdy to nie on uruchamiał strumień gazu i nie przykładał broni do skroni ofiar. Nikt z oprawców służących w hitlerowskich obozach koncentracyjnych nie może już po cichu usunąć się w cień tłumacząc, że spełniał tylko rozkazy>. Nie ma powodu, by nad prawo przedkładać miłosierdzie: dlaczego współczuć ponad dziewięćdziesięciolatkom, którzy pomagali wówczas mordować dzieci, kobiety, mężczyzn i starców, z których niektórzy byli starsi niż dziś sprawcy? Mord i ludobójstwo nie ulegają przedawnieniu, nigdy".

Wsadzenie 96-letniego SS-mana do wiezięnia, szeroko komentowane w niemieckiej prasie, jest tym bardziej istotne, że według najnowszych sondaży tylko 47 proc. niemieckich nastolatków w wieku 14-16 lat wie, czym był Auschwitz-Birkenau - niemieckim nazistowskim obozem zagłady. Skąd tak słaba wiedza? Autorzy raportu - renomowany niemiecki instytut Forsa, który wykonał badanie na zlecenie Fundacji Körbera, wskazuje na mniejszą liczbę lekcji historii w niemieckich szkołach. Wśród starszych uczniów, w wieku 17 lat i więcej, świadomość ta jest większa - ponad 70 proc. wiedziało, czym był ów obóz.

27.01.2017 Oswiecim . Dawni wiezniowie obozu podczas obchodow 72 Rocznicy Wyzwolenia bylego nazistowskiego obozu zaglady Auschwitz   . Fot. Kuba Ociepa / Agencja Gazeta
Brama niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau (fot. Jakub Ociepa/AG)

Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (114)
Zaloguj się
  • Tomasz Wierzbicki

    Oceniono 30 razy 22

    Trochę za późno, sądy RFN od lat 50-tych uniewinniały całe tabuny takich zbrodniarzy. Kat Powstania Warszawskiego spokojnie zdechł sobie w spokoju jako szanowany obywatel. A takich było tysiące.

  • cucurucu

    Oceniono 16 razy 12

    Mnie natomiast zastanawia zywotnosc tych oprychow, to nie pierwszy skazany esesman, ktory dozywa prawie setki

  • zawsze888

    Oceniono 14 razy 8

    .....to jakis smiech na sali....74-lata od zakonczenia II Wojny Swiatowej, niemieckie sady okazuja sie byc "bardzo srogie"....99% wszystkich zbrodniarzy przezylo w Niemczech piekne i spokojne zycie....w zamoznosci i na kierowniczych stanowiskach....czesto w bogactwie wynikajacym z ograbienia ofiar ich niemickich przestapstw w okresie II WS...."wygląda na to, że czas bezkarności byłych funkcjonariuszy hitlerowskiego reżimu przed niemieckimi sądami się skończył".....no...no....naprawde.....ze nie pekne ze smiechu.....jednego 96-letniego bandziora wsadza do luksusowej celi na dwa dni zdieciowe dla wszystkich stacji telewizyjnych z calego Swiata....i pokaza jak srogo Niemcy rozliczaja sie z nazistowskimi bandziorami.....hahahahahahahahahahahahahahahaha!!!!!!!

  • poppers68

    Oceniono 20 razy 6

    CZYTAM KOLEDZY TE WASZE POSTY.....
    Stefan Michnik?
    A może członkowie rodziny Kaczyńskich? A może ukochany brat Anny Walentynowicz - zdeklarowany członek UPA do końca swoich dni?
    KOCHANI - ZANIM ZACZNIECIE CHIŃSKI TANIEC Z MIECZAMI TO SPRAWDŹCIE GENEALOGIĘ SWOICH PRZODKÓW, BO POLSKA Z UWAGI NA SWOJE POŁOŻENIE POWODUJE, ŻE W POLSKICH RODZINACH AŻ SIĘ ROI OD : ROSJAN , ŻYDÓW , NIEMCÓW, SZWEDÓW , CZECHÓW , TATARÓW , ORMIAN I BÓG WIE JESZCZE KOGO.
    Po prostu, historia nie jest czarno-biała, więc dajcie spokój z tymi tekstami.

  • tomtg123

    Oceniono 7 razy 5

    To nie ma sensu. Żadnego. Bezpośrednio po wojnie RFN zapewniło bezkarność wielu prawdziwym zbrodniarzom - znany przykład to Heinz Reinefarth.
    Tamci przeżyli swoje życie i umarli w spokoju.
    Pewnie gdyby można ich było wskrzesić i ukarać , to należałoby - ale sądy wskrzeszać nie umieją. To się stało i to się nie odstanie.
    Pewnie dziś Heinz Reinefarth trafiłby do niemieckiego więzienia (kary śmierci by nie dostał, bo to przecież nieludzkie....) , no ale Reinefartha już nie ma.
    I oto dziś, w poczuciu moralnego kaca, niemiecki wymiar sprawiedliwości zaczyna panicznie szukać kogokolwiek, kto by się nadawał do ukarania.
    Znaleźli księgowego, który miał wtedy 20 lat. Ani nikogo nie zabił, ani nie torturował. Po prostu pracował w Auschwitz.
    Równie dobrze mogliby skazać kolejarza obsługującego wagony z więźniami albo kucharza, który tam zupy gotował.
    Główną winą tego faceta było to, że dożył 100 lat - szary urzędnik, który tylko tym się wyróżnił, że pracował w pobliżu prawdziwych zbrodniarzy i żył dłużej niż oni.
    I teraz prasa pisze o nim jako o "zbrodniarzu"... Ja proponuję go nazywać raczej "zbrodniarzem zastępczym" - to znacznie bardziej bliskie prawdy....

  • kapitan.kirk

    Oceniono 7 razy 5

    To rzeczywiście szczęśliwy przełom - teraz nareszcie już na pewno wszyscy SS-mani kierujący Holokaustem pójdą do kicia.

  • rikol

    Oceniono 3 razy 3

    Sami księgowi i kucharze w auschwitz pracowali. Wychodzi na to, że to sami Żydzi ładowali się do pociagów, a później do komór gazowych.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX