Z czego w starożytności produkowano kosmetyki?

Z czego w starożytności produkowano kosmetyki? (fot. pixabay.com)

Najstarszy kosmetyk świata? Powstawał z trujących substancji, suszonych owadów

Róż był sprzedawany w słoiczkach i buteleczkach lub na spodkach. W zależności od konsystencji nakładano go palcami, pędzelkiem z włosia wielbłąda lub zajęczą łapką.

Antropolodzy uważają, że na początku malowanie twarzy i ciała było formą obrony przed pogodą, rodzajem kamuflażu lub też częścią rytuału. (...) Wiemy, że farby były również używane, aby podkreślić lojalność plemienną oraz odstraszyć przeciwnika. Dobrym tego przykładem są starożytni Brytowie, którzy przed bitwą malowali twarze na niebiesko barwnikiem pochodzącym z liści urzetu barwierskiego. Z czasem dekorowanie twarzy makijażem zaczęło być kojarzone z upiększaniem, podkreślaniem statusu społecznego bądź chęcią zachowania młodzieńczego wyglądu, a począwszy od XVIII wieku - z modą*. (...)

Natura dostarczała wszystkiego, co znajdowało się w starożytnej kosmetyczce. Składniki takie jak kreda, tlenek manganu, węgiel, lapis-lazuli, rudy miedzi, czerwona i żółta ochra były używane do ozdabiania i upiększania w każdym zakątku kuli ziemskiej przez Aborygenów i plemiona Papui-Nowej Gwinei oraz najwcześniejsze cywilizacje Mezopotamii i Egiptu. (...)

Najstarszy kosmetyk świata

Najdłużej istniejącym i mającym najszersze zastosowanie kosmetykiem jest róż. Od tysięcy lat używa się go do malowania ust i policzków. Chociaż sposoby wykorzystywania tego koloru zmieniały się na przestrzeni wieków w zależności od panującej mody i zwyczajów, czerwień zawsze posiadała ogromną moc. (...)

Najbardziej wyrafinowane przykłady barwników do twarzy i kosmetyków pochodzą ze starożytnego Egiptu (fot. Wikimedia.org / Domena publiczna)Najbardziej wyrafinowane przykłady barwników do twarzy i kosmetyków pochodzą ze starożytnego Egiptu (fot. Wikimedia.org / Domena publiczna)

Mimo że znaczenie czerwieni jest inne w niemal każdej kulturze, niezmiennie kojarzy się ją z pożądaniem, miłością, namiętnością, młodością i zdrowiem. W kulturach Wschodu jest symbolem szczęścia, dlatego tradycja nakazuje pannom młodym w Chinach, Indiach i Wietnamie wkładać czerwone stroje w dniu ślubu. Czerwień związana jest też z teatrem: to ważny element w makijażu aktorów w chińskiej operze i japońskim teatrze kabuki. Ma też oczywiście zupełnie odmienne konotacje. Jest kolorem krwi, niebezpieczeństwa i rewolucji. Politycznie kojarzona jest ze skrajną lewicą. (...)

Trujące kosmetyki

Najwcześniej czerwień w przyborach do makijażu pojawiła się w postaci pigmentu z czerwonej ochry w sztyfcie, uzyskanym z mieszanki tlenków żelaza i tłuszczów zwierzęcych lub roślinnych. Tego rodzaju sztyfty niewiele różniły się kształtem i rozmiarem od cieni do powiek w grubym sztyfcie, które wiele marek sprzedaje także dzisiaj.

Aż do XIX wieku, kiedy można go było dostać w aptekach, róż był ręcznie wytwarzany z rozmaitych substancji, w całej gamie odcieni o różnych teksturach. Koszenile i  kermesy (rodzaje owadów) były suszone i używane do produkcji barwnika karminowego, krwistej czerwieni. Aby uzyskać płomienny rumieniec, używano też minerałów takich jak minia ołowiowa, cynober i siarczki rtęci - choć są one śmiertelnie trujące. Barwniki roślinne, jak kartamina z  krokosza barwierskiego, korzeń alkanny barwierskiej, zmiażdżony owoc morwy lub truskawka, sok z buraka czy czerwony amarantus były wykorzystywane do produkcji różnych odcieni czerwieni i różu, od delikatnych do intensywnych.

'Woman at her Toilette' - obraz Henriego de Toulouse-Lautrec z 1889 r. (fot. Wikimedia.org / Domena publiczna)'Woman at her Toilette' - obraz Henriego de Toulouse-Lautrec z 1889 r. (fot. Wikimedia.org / Domena publiczna)

Najbardziej wyrafinowane przykłady barwników do twarzy i kosmetyków pochodzą ze starożytnego Egiptu i datowane są na dziesięć tysięcy lat p.n.e. Egipcjanie byli zdolnymi chemikami, uwielbiali makijaż i tworzenie kosmetyków z mieszanek różnych substancji, takich jak kremy nawilżające, kohle, róże do ust i na policzki. (...) Rozsypywali proszek pochodzący z naturalnych substancji - mielonych orzechów czy minerałów - na paletę, talerz albo łyżkę i łączyli go z tłuszczem zwierzęcym lub roślinnym, aby nadać mieszance odpowiednią strukturę, która pozwalała jej utrzymać się na oczach, ustach czy policzkach.

Przyrządy do mieszania, takie jak palety i młynki, oraz aplikatory znaleziono w najstarszych egipskich grobowcach. Oznacza to, że prawdopodobnie przedmioty te były ważne nie tylko w życiu doczesnym, ale i w zaświatach.

Greckie kosmetyczki

Starożytni Egipcjanie słynęli głównie z niezwykłego makijażu oczu, potrafili jednak także odważnie stosować czerwień. Malowali usta na jaskrawe kolory czymś w  rodzaju prototypowej szminki, zrobionej z mieszanki ochry i tłuszczu zwierzęcego. Róż, wytworzony z  tych samych składników, prawdopodobnie zmieszany z woskiem lub żywicą, nadawał policzkom czerwony, lakierowy połysk, równoważony przez jaskrawy szmaragdowozielony cień do powiek oraz czarne kreski namalowane kohlem. (...)

W Iranie najwcześniejsze ślady używania czerwieni pochodzą z miasta Shahdad w prowincji Kerman, gdzie archeolodzy znaleźli ogromne ilości białego pudru w każdym z odkrytych grobowców. Na dnie naczyń, w których przechowywano biały proszek - służący prawdopodobnie jako podkład zarówno dla mężczyzn, jak i kobiet - znaleziono małe metalowe miseczki lub spodki pomalowane na czerwono, które zawierały róż do ust i  policzków. Róż, określany słowami surkhab, ghazah lub gulgunah, robiono ze sproszkowanego hematytu lub czerwonego marmuru, a nawet ze zwykłej czerwonej ziemi, do której dodawano runas, naturalny czerwony barwnik z marzany barwierskiej. Najstarsze wykopaliska, jak te w mieście Shahdad, wskazują, że róż mógł być używany już przed epoką brązu, a w odkrytych ostatnio grobach irańskich kobiet z IV i V wieku znaleziono róż i bawełniany wacik do jego nakładania. Taka metoda aplikacji różu była stosowana do czasów dynastii Kadżarów (1796-1925).

Pojemniczek z czerwonym pudrem do makijażu pochodzący ze starożytnej Grecji, najprawdopodobniej z V wieku przed Chrystusem (fot. Kerameikos Archaeological Museum / Wikimedia.org / Domena publiczna)Pojemniczek z czerwonym pudrem do makijażu pochodzący ze starożytnej Grecji, najprawdopodobniej z V wieku przed Chrystusem (fot. Kerameikos Archaeological Museum / Wikimedia.org / Domena publiczna)

W starożytnej Grecji już od IV wieku p.n.e. kobiety stosowały róż, aby nadać ustom i policzkom młodzieńczy kolor. Nakładały go na kości policzkowe, podobnie jak my robimy to dzisiaj. Grecy używali do produkcji różu całej gamy naturalnych składników, jak wodorosty czy paederos, korzeń podobny do alkanny barwierskiej, uprawiany w środkowej i południowej Europie dla zawartego w nim barwnika, pozyskiwanego za pomocą olejów lub spirytusu. W późniejszych czasach do malowania rumieńców używany był czerwony barwnik zwany cynobrowym (powstały ze sproszkowanego cynobru, pozyskiwanego z kolei z czerwonego siarczku rtęci), jednak jak wszystkie pochodne rtęci, okazywał się trujący przy dłuższym stosowaniu. (...)

Kosmetyki były nakładane w domowym zaciszu, w małym pokoju przeznaczonym tylko dla pań. Zamożne kobiety mogły sobie też pozwolić na korzystanie z usług niewolni,c zwanych cosmetae (starożytnych wizażystek), które pomagały im w czynnościach upiększających.

Wenecki plac zabaw

Co ciekawe, na przestrzeni wieków dominowało stosowanie różu z umiarem, natomiast okresy, kiedy modne było nadmierne, przesadzone użycie tego barwnika, trwały krócej. Przeciwieństwem umiaru w stosowaniu różu jest podejście "im więcej, tym lepiej", popularne w XVI wieku w Europie. Wenecja była stolicą mody i placem zabaw ówczesnych bogaczy. Jako że przyjęciom i balom nie było końca, mocny makijaż był tam obowiązkowy i najprawdopodobniej potrzebny, by ukryć ślady nieprzespanych nocy.

Włoskie wpływy dotarły do Francji, kiedy urodzona we Florencji Katarzyna Medycejska (żona króla Francji Henryka II w latach 1547-1559) zaczęła propagować na dworze stosowanie makijażu i perfum. W Anglii nadmierne korzystanie z różu zostało usankcjonowane przez królową Elżbietę I, która przez malarzy była często przedstawiana z widocznie pobieloną i uróżowaną twarzą. Widać to na wielu jej portretach. (...)

Elżbieta I przez malarzy była często przedstawiana z widocznie pobieloną i uróżowaną twarzą (fot. Wikimedia.org / Domena publiczna)Elżbieta I przez malarzy była często przedstawiana z widocznie pobieloną i uróżowaną twarzą (fot. Wikimedia.org / Domena publiczna)

Przybory do makijażu trzymano w tak zwanych "słodkich kuferkach", które mieściły wszystko, czego potrzebowała kobieta w czasach elżbietańskich: cerusyt, czyli biel ołowianą (obowiązkowy porcelanowobiały puder), róż, sztuczne pieprzyki (tzw. muszki). Z bladością cery, wysoko cenioną wśród kobiet na elżbietańskim dworze, kontrastowały uróżowane policzki i usta wyglądające jak pomalowane farbą. Pewien anonimowy satyryk mawiał: "Artyście do pracy nie są potrzebne pudełka farb, lecz modna dama stojąca obok, która dostarczy barwników". (...)

Pokaż mi swój makijaż, a powiem ci, kim jesteś

W makijażu chodziło głównie o pokazanie swojego statusu i  tego, że podąża się za modą. Ostentacja, z jaką nosiło się róż, była tak duża, że nie mogło tu być mowy o chęci uzyskania naturalnego wyglądu. Szczególnie we Francji, która była centrum mody i wyznaczała trendy dla reszty Europy, malowanie się było elementem dworskiego życia. Ubieranie się i nakładanie różu w obecności zebranej widowni stało się częścią publicznej toalety arystokratek. Rytuał ten był poniekąd formą przedstawienia, bo większość czynności była wykonywana wcześniej, bez obecności gapiów (trochę jak w dzisiejszych filmikach ukazujących kulisy sesji zdjęciowych).

Madame de Pompadour, wieloletnia faworyta króla Francji Ludwika XV (rządził w latach 1715-1774 - przyp. red.), została sportretowana z wyraźnie uróżowanymi policzkami. Jej wizerunek był w świadomości społecznej tak mocno kojarzony z  tym kolorem, że pewien lubiany przez madame odcień różu został nazwany różem Pompadour. (...)

Pod koniec XVIII wieku różnorodność dostępnych produktów była ogromna. Bardziej pożądane stały się róże na bazie roślin, ponieważ coraz bardziej zdawano sobie sprawę z zagrożeń, jakie niesie ze sobą stosowanie ołowiu i tlenków rtęci. Niezwykłą popularność zdobył róż nazywany hiszpańską wełną, chociaż istniał na rynku już od XVII wieku. Był to rodzaj materiału, dostępny w różnych kolorach i rozmiarach, ufarbowany koszenilą lub podobnym barwnikiem, pocięty na czterocentymetrowe kawałki, którymi muskało się usta i policzki, aby nadać im odpowiedni kolor. Istniała też wersja kieszonkowa, zwana hiszpańskim papierem. Był to kawałek papieru
zaimpregnowany barwnikiem, który można było nosić w  portmonetce. Róż był także sprzedawany w słoiczkach i buteleczkach lub na spodkach; nakładano go palcami, pędzelkiem z włosia wielbłąda, zajęczą łapką lub puszkiem do pudru, w zależności od konsystencji.

Książka 'Face Paint. Historia makijażu' w polskim przekładzie Beaty Zandman ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak (fot. materiały prasowe)Książka 'Face Paint. Historia makijażu' w polskim przekładzie Beaty Zandman ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak (fot. materiały prasowe)

Wiek XIX przyniósł kolejną zmianę w nastawieniu do makijażu, szczególnie do różu. Gdy królowa Wiktoria stwierdziła, że makijaż jest wulgarny, zaczęto preferować blady, bardziej cnotliwy wygląd. Malowanie się wywoływało falę krytycznych reakcji - w rezultacie kobiety, które chciały nabrać rumianego wyglądu, miały teraz do wyboru: albo uciekanie się do szczypania policzków i  przygryzania warg, aby wywołać naturalne zaczerwienienie, albo bardzo ostrożne stosowanie kosmetyków. Blada, nieumalowana cera i bujne włosy uchodziły za atrybuty godne damy, podczas gdy widoczny na policzkach róż kojarzony był z teatrem lub z kobietami eufemistycznie nazywanymi paniami "lekkich obyczajów".

W tym samym czasie we Francji produkcja kosmetyków stawała się narodową domeną - w latach 50. XIX wieku Paryż był już stolicą tego przemysłu. Były to początki ogólnej dostępności różu na niespotykaną wcześniej skalę. Pod koniec stulecia róż można już było nabyć w dziesiątkach kolorów i konsystencji.

A w Wielkiej Brytanii? Po śmierci królowej Wiktorii powiązania jej syna, przyszłego króla Edwarda VII, z najsłynniejszymi aktorkami teatralnymi tamtych czasów, jak Lillie Langtry czy Sarah Bernhardt, spowodowały, że na róż znów patrzono przychylniej.

*Fragment książki "Face Paint. Historia makijażu" w polskim przekładzie Beaty Zandman

**Wszystkie śródtytuły pochodzą od redakcji


Lisa Eldridge.
Jedna z najbardziej poważanych i doświadczonych wizażystek w branży. Jako jedna z pierwszych zaczęła zamieszczać na swojej stronie internetowej tutoriale makijażowe. Dziś jej kanał na YouTube ma prawie 2 miliony subskrypcji. Współpracowała z najlepszymi fotografami mody, takimi jak Mert & Marcus, Peter Lindbergh czy Patrick Demarchelier. Obecnie pełni funkcję dyrektora kreatywnego w firmie Lancome.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (16)
Zaloguj się
  • coelka

    Oceniono 2 razy 2

    Te panie z egipskich fresków to raczej sa zgrabne niz jakieś grube baby. to tylko tak na marginiesie jesli idzie o to ,ze dzisiaj świat oszalał i ze dziewczyny chca byc chude, skoro taki był ulubiony typ w Starozytnym egipcie to nic sie nie zmieniło do dzisiejszych czasów , co by sobie niektórzy chcieli w głowe włozyc, te na tych freskach egipskich sa całkiem zgrabne i do super rozmiarów XXXL daleko im

  • krunghtep01

    Oceniono 6 razy -2

    Tak to jest jak tlumaczka zna tylko jeden jezyk i nie wie ze kohl to po prostu wegiel.!!

  • Oceniono 7 razy -3

    Coz dodac,meszczyzna jest wzrokowcem !Wiec kobietki stosoja przerozne metody zeby zwocic na siebie uwage(a nawet to i super !!).i to jest,bedzie.jak swiat dlugi i szeroki.A na polu walki malowali sie podobnie z jednej armi,zeby swojego nie przekluc dzida w tym chaosie,krwi,wrzasku,i co tam jeszcze..

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX