Bolesław Bierut w 1949 r.

Bolesław Bierut w 1949 r. (fot. Dąbrowiecki Stanisław, Agencja Fotograficzna - Film Polski / Wikimedia.org / Domena publiczna)

wywiad Gazeta.pl

Jak posłuszny, trzeciorzędny donosiciel został prezydentem Polski. Biografia Bieruta

Bierut jest chyba największym antybohaterem, o jakim pisałem: zarówno pod względem popełnionych zbrodni, jak i tego, że nie wzbudził we mnie nawet cienia sympatii - mówi Piotr Lipiński, autor książki "Bierut. Kiedy Partia była Bogiem".

Umówiliśmy się rzut beretem od grobu Bieruta.

- Rzeczywiście, blisko mamy na Powązki. Choć nie ukrywam, liczyłem na to, że nikt mnie o grób Bolesława Bieruta nie będzie pytał.

Nie ja napisałem jego biografię, tylko pan.

- Bierut z pewnością nie zasługuje na Powązki. Nawet z perspektywy większości polskich komunistów, bo on był stalinistą. Ale ruszanie jego grobu może się okazać niebezpiecznym precedensem i zachęcić w przyszłości kolejnych rządzących do ruszania innych grobów. Może więc wystarczy mu zmniejszyć monumentalny grobowiec na zwykłą nagrobną płytę? Nie wiem. A pan by go usunął?  

Jestem przeciwny ruszaniu grobów, kropka. Ale muszę się przyznać, że przez sekundę pomyślałem sobie - czytając pana książkę - że Bierutowi byłoby najlepiej na Cmentarzu Mauzoleum Żołnierzy Radzieckich.

- Ma pan rację, Bierutowi mogłoby tam być dobrze, bo to w gruncie rzeczy człowiek bardziej związany z ZSRR niż z Polską. Do końca należał do tej grupy polskich komunistów, którzy byli zdeklarowanymi internacjonalistami i nie uważali 1918 roku za wyzwolenie Polski, gdyż nie doszło wtedy do wyzwolenia klasy robotniczej. Kiedy więc Związek Radziecki atakuje Polskę, dzieląc ją z Hitlerem, komuniści-internacjonaliści, w tym Bierut, radośnie witają sowieckich żołnierzy.

Bolesław Bierut dekoruje przodowników pracy na odbudowanym moście Poniatowskiego w Warszawie. 1946 rok (fot. J. Mierzanowski / Wikimedia.org / Domena publiczna)Bolesław Bierut dekoruje przodowników pracy na odbudowanym moście Poniatowskiego w Warszawie. 1946 rok (fot. J. Mierzanowski / Wikimedia.org / Domena publiczna)

Mało tego, biorą udział w tym wojennym rozbiorze Polski.

- Bolesław Bierut aktywnie uczestniczył w kampanii na rzecz przyłączenia Lwowa do Związku Radzieckiego, co wydaje się dzisiaj niemal niewiarygodne.

Bardzo zastanawiająca jest droga na szczyt władzy przebyta przez tego biednego chłopca z podlubelskiej wsi.

- Droga tak, ale sam Bierut jest chyba największym antybohaterem, o jakim pisałem: zarówno pod względem popełnionych zbrodni, jak i tego, że nie wzbudził we mnie nawet cienia sympatii, co innym komunistom się jednak zdarzało.

Jak taki, dajmy na to, premier Cyrankiewicz.

- Postać bez wątpienia barwna, a Bierut to typ urzędnika-przeciętniaka, człowiek pozbawiony charyzmy, który przez swoją oślizgłość i splot okoliczności zostaje przez Stalina namaszczony na prezydenta Polski. 

Najlepiej się nadawał?

- Najlepiej to on się nadawał do bezkrytycznego wykonywania poleceń Stalina i nigdy mu się nie postawił, co zdarzyło się na przykład Władysławowi Gomułce. A Bierut nawet wulgarnie zwymyślany przez Stalina, wysłuchał połajanki, podkulił ogon i wykonał grzecznie polecenia.

Może to jest właśnie tajemnica jego kariery?

- Bierut się na pewno Stalina bał, miał do niego wielki respekt, bo to był nie tylko wódz sowieckiego imperium, ale także człowiek, który zrobił z niego szefa polskiego państwa. W taki sposób, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, na salonach władzy na całym świecie zaczęto mówić o człowieku, o którym jeszcze niedawno nikt nie słyszał.

Pochód pierwszomajowy w Warszawie, 1951 r. (fot. Eastnews)Pochód pierwszomajowy w Warszawie, 1951 r. (fot. Eastnews)

Stalin, chcąc po wojnie przejąć Polskę, wiedział, że musi to zrobić rękami polskich komunistów, żeby nie być oskarżanym o narzucenie sowieckiego systemu z zewnątrz. Mieszkająca w Moskwie Wanda Wasilewska nie mogła być twarzą tego przejęcia, charyzmatyczni liderzy polskich komunistów - Marceli Nowotko czy Paweł Finder - nie przeżyli wojny, więc został posłuszny, trzeciorzędny donosiciel Bierut.

Donosiciel?

- Wysłał do Moskwy donos na swojego polskiego współtowarzysza Gomułkę. Nie miał żadnych oporów, bo bardziej niż Polakiem czuł się funkcjonariuszem Kominternu. Bolesław Bierut był człowiekiem raczej podłym.

Czy to prawda, że zrzekł się polskiego obywatelstwa?

- Tego nie wiemy, tak się mówiło, ale przyjął na pewno na początku wojny radzieckie obywatelstwo. Zdrajca został więc polskim prezydentem.

Raczej sowieckim namiestnikiem.

- Niektórzy tak go nazywają ze względu na posłuszne wykonywanie wytycznych z Moskwy, choć pamiętajmy, że Bierut był rodowitym Polakiem, a nie przysłanym do Polski z ZSRR Rosjaninem.

Zrobił dla Polski coś dobrego?

- Jeśli już miałbym znaleźć cokolwiek dobrego, byłoby to dbanie o odbudowę Warszawy. Bierut bardzo tego pilnował, ale też pamiętajmy, że była to odbudowa w duchu komunizmu: od MDM-u do Pałacu Kultury. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że bardziej zależało mu na murach niż na ludziach.

Budowa Pałacu Kultury i Nauki im. Józefa Stalina. 1954 rok (fot. Wikimedia.org / Domena publiczna)Budowa Pałacu Kultury i Nauki im. Józefa Stalina. 1954 rok (fot. Wikimedia.org / Domena publiczna)

Jak to? Przecież Bierut był takim sympatycznym człowiekiem - mówią w pańskiej książce ci, którzy go osobiście znali: miły, szarmancki, lubił dzieci, kobiety po rękach całował.

- To wszystko prawda, a po nocach ślęczał nad teczkami z ubeckich przesłuchań, podczas których torturami wymuszano zeznania na przeciwnikach reżimu. Bierut był pierwszym śledczym Polski Ludowej i przykładał wielką wagę do procesów politycznych będących ważnym elementem systemu komunistycznego terroru. Terroru, dodajmy, którego ofiarą mógł paść także on, bo stworzony przez Stalina świat zakładał, że każdy w każdej chwili mógł wylądować w więzieniu, łagrze albo zwyczajnie zginąć.

Nie znasz dnia ani godziny.

- Stalinizm zakładał, że wszyscy mają swojego potencjalnego gnębiciela i nikt nikomu nie ufa. Kompletna paranoja. Stalin powiedział kiedyś, że już nawet sam sobie nie ufa. Przykładem na strącenie ze szczytu prosto do więziennej celi jest Władysław Gomułka - jednego dnia przywódca partii, drugiego oskarżony.

"Towarzysz Wiesław" wyrasta w pańskiej książce, toutes proportions gardées, na postać trochę pozytywną, niemal na polskiego patriotę.

- Gomułka może rzeczywiście wypadać pozytywnie, ale tylko na tle Bieruta, więc nie wiem, czy można to uznać za komplement. On, z punktu widzenia betonowych komunistów, rzeczywiście cierpiał na odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne, bo chciał do Polskiej Partii Robotniczej przeszczepić idee niepodległościowe Polskiej Partii Socjalistycznej. Towarzysze, zwolennicy krwawej dyktatury proletariatu - z Bierutem na czele - uznali go więc za zdrajcę i zamknęli w więzieniu.

Coś czuję, że po biografii Cyrankiewicza i Bieruta zabrał się pan już do pisania biografii Gomułki.

- Długo się przed tym broniłem, bo Gomułka jest postacią trudną do opisania, zdecydowanie bardziej zniuansowaną i ciekawszą od jednowymiarowego do bólu Bieruta, ale w końcu skapitulowałem i zabrałem się do pisania.

Od lewej stoją: Józef Cyrankiewicz, Piotr Jaroszewicz i Władysław Gomułka (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe)Od lewej stoją: Józef Cyrankiewicz, Piotr Jaroszewicz i Władysław Gomułka (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe)

Skąd pańskie zainteresowanie komunistycznymi dygnitarzami?

- Z chęci poznania ludzi, którzy rządzili Polską i ich poglądów, które są diametralnie różne od moich. Wie pan, w dzieciństwie czytałem dużo książek science fiction, bo fascynowały mnie historie o kosmitach. Dzisiaj polscy komuniści są dla mnie takimi kosmitami. Przyglądam się im, próbuję zrozumieć i opisać.

I co pana w tym przyglądaniu się najbardziej zadziwia?

- To, jak wielu ludzi dało się na komunizm nabrać. I oczywiście rozumiem, że wielu w stronę komunizmu popychała niewyobrażalna przedwojenna bieda, niesprawiedliwość i wykluczenie, ale dość szybko można się było zorientować, że nie da się zbudować sprawiedliwego świata na trupach.

Bierut wierzył w to do końca? Nie miał żadnych wątpliwości?

- Chyba nie, bo nawet kiedy w 1953 roku umiera Stalin i czuć w powietrzu nadchodzącą odwilż, on nadal nie ma żadnych wątpliwości i jeszcze mocniej dokręca śrubę, na co przykładem jest aresztowanie kardynała Stefana Wyszyńskiego. Przywódca Polski Ludowej jest absolutnym betonem. Był tak zapiekły w swojej krwawej wizji komunizmu, że nie zauważył zmiany nastrojów - zarówno w Moskwie, jak i w Polsce, także wśród samych komunistów.

Myśli pan, że przedwojenni komuniści, gdyby przeżyli wojnę, rządziliby inaczej?

- Nie, bo każda rewolucja wymaga krwawych ofiar, co wiedzieli też przedwojenni komuniści powołujący się zresztą na Wielką Rewolucję Francuską.

Stalin i herb Rzeczypospolitej Polskiej. 1944 rok (fot. TASS / Wikimedia.org / Domena publiczna)Stalin i herb Rzeczypospolitej Polskiej. 1944 rok (fot. TASS / Wikimedia.org / Domena publiczna)

Różnica polega jednak na tym, że francuska rewolucja miała poparcie nienawidzącego korony ludu, a komunistyczna rewolucja w Polsce go nie miała.

- I towarzysze doskonale zdawali sobie z tego sprawę. Wiedzieli, że bez radzieckich bagnetów komunizmu w Polsce nie zainstalują, bo Polacy go nie chcą. Gdyby nie wsparcie Moskwy, Polacy zmietliby ich w sekundę.

Czy Stalin cenił Bieruta?

- Nie sądzę, by Stalin cenił kogokolwiek. Raczej każdy stawał się wcześniej czy później jego wrogiem, co było oczywiście wyrokiem śmierci. Mogło mu się jedynie podobać to, że Bierut wykonuje bez żadnych sprzeciwów wszystkie polecenia, co sobie do dzisiaj ceni wielu politycznych liderów lubiących się otaczać miernotami. Na pewno Stalin mógł Bieruta w dowolnej chwili wymienić.

Tymczasem, można powiedzieć, zabrał go ze sobą do grobu.

- Bolesława Bieruta symbolicznie zabił wygłoszony po śmierci Stalina krytyczny referat Nikity Chruszczowa. Dla stalinisty z krwi i kości to musiał być szok. Do tego doszły problemy zdrowotne i tragedia gotowa.

"Pojechał w sweterku, a wrócił w kuferku".

- Tak mówiła polska ulica, podejrzewając oczywiście Sowietów o morderstwo na Bierucie. Nie ma na to jednak żadnych dowodów, ani nawet poszlak. W każdym razie z XX Zjazdu Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego Bierut wrócił do Warszawy w trumnie.

Śmierć obu, Stalina i Bieruta, zakończyła krwawy okres stalinizmu w bloku komunistycznym. W ZSRR władzę przejął Chruszczow, a w Polsce wypuszczony z więzienia Władysław Gomułka, co Chruszczowowi się zresztą nie bardzo podobało, bo bał się, że z Gomułką na czele Polska Ludowa ucieknie z socjalistycznego obozu. No, ale to już jest opowieść na kolejną biografię.

Książka Piotra Lipińskiego 'Bolesław Bierut. Kiedy partia była bogiem' ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarne (fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta / materiały prasowe)Książka Piotra Lipińskiego 'Bolesław Bierut. Kiedy partia była bogiem' ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarne (fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta / materiały prasowe)

Książkę Piotra Lipińskiego "Bolesław Bierut. Kiedy partia była bogiem" w promocyjnej cenie można kupić w Publio.pl>>>

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU


Piotr Lipiński.
Reporter piszący o najnowszej historii Polski, przez niemal dwadzieścia lat był związany z "Gazetą Wyborczą". Kilkakrotnie wyróżniany przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich i nominowany do nagrody Grand Press. Napisał m.in. "Bicia nie trzeba było uczyć. Proces Humera i oficerów śledczych Urzędu Bezpieczeństwa" i "Cyrankiewicz. Wieczny premier" (nominacja do Nagrody Historycznej im. Kazimierza Moczarskiego). Do księgarni trafiła właśnie jego najnowsza książka "Bierut. Kiedy Partia była Bogiem" (Wydawnictwo Czarne). Obecnie pracuje nad biografią Władysława Gomułki.

Mike Urbaniak. Jest dziennikarzem kulturalnym i krytykiem teatralnym "Wysokich Obcasów" oraz weekendowego magazynu Gazeta.pl.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (204)
Zaloguj się
  • e.olsen

    Oceniono 38 razy 26

    > Mogło mu się jedynie podobać to, że Bierut wykonuje bez żadnych sprzeciwów wszystkie polecenia,
    > co sobie do dzisiaj ceni wielu politycznych liderów lubiących się otaczać miernotami.

    Hmmmm... Widzę tu spore podobieństwa do dzisiejszej sytuacji Polski. Zaiste "historia magistra vitae"...

  • jack_flash

    Oceniono 33 razy 23

    Coś tak, jakby wiele cech wspólnych ówczesnego Prezydenta z dzisiejszym Naczelnikiem.

  • episkopatszatyna777

    Oceniono 32 razy 22

    Bierut, nie Bierut, a i tak nie ma zgody na wprowadzenie reżimu katolickiego. Komuniści może i stworzyli zbrodniczą machinę, ale to w żadnym wypadku nie zmienia faktu, że poprzedni, utrzymujący się przez wiele wieków porządek był przynajmniej tak samo zbrodniczym syfem, którego restytucji nie usprawiedliwi nic. Żałosne próby odbijania piłeczki nie robią na mnie wrażenia - jakby rewolucja wzięła się znikąd, a wcześniej to raj na Ziemi? Dziś komuny już nie ma, ale Watykan ciągle stoi, pełen starych, zboczonych dziadów. To, jaki był Bierut, nijak nie wpływa na moje zdanie o tym, co należy zrobić z rozgłośnią toruńską, siatką Opus Dei i innymi katolickimi sektami, czy monarchistami i narodowcami. My yamato is loaded and so am I. Daswidania.

  • darcys44

    Oceniono 13 razy 13

    U nas każdy może zostać prezydentem (lub kandydatem na prezydenta), i to jest tragedia tego narodu. Ale jaki naród tacy władcy ...

  • semigetuza

    Oceniono 19 razy 11

    Szanowny Panie Piotrze. Proszę nie wprowadzać Panskich czytelnikow w blad. W Polsce komunizmu nigdy nie było. W Polsce był tzw "radziecki socjalizm". Jeslo chce Pan opisac komunizm poza ZSRR proszę napisac ksiazke o rzadach Deja, a potem Caucescu w Rumunii, czy Dymitrowa w Bulgarii. Można jeszcze napisac o rzadach Hodzy w Albanii. Wtedy dostrzeże Pan fundamentalne roznice.
    W Polsce nowy ustroj miał mase zwolennikow. Przede wszystkim polska wies - w zamian za rozwiaznie "kwestii rolnej" masowo poparla importowana ze Wschodu władze. Niech Pan prześledzi rodowody największych etnicznie polskich przestepcow od roku 44 - okresu stalinowskiego po rok 89. Znajdzie Pan tam tlumy synow chłopskich i malomaisteczkowej biedoty. Nie wspierali oni nowej władzy pod sowieckim bagnetem, wspierali całym sercem i dusza w zamian za to, co im nowa wladza dala - ziemie i niesłychany awans społeczny; w warunkach postlondynskich ci ludzie dalej byliby nędzarzami pozbawionymi jakichkolwiek szans na godne zycie.
    Analizując lata 44-56, a potem az do roku 89 trzeba przyjąć za punkt wyjścia realia epoki. PO 44 roku Polska nie miała zadnych szans na jakakolwiek niezaleznosc od ZSRR. Przesuwajac granice PRL nad Odre i Nyse Stalin uczynil Polske zakadnikiem A. Czerwonej. Tzw. "Ziemie Odzyskane" mogly przynalezec do Polski jedynie pod patronatem A. Czerwonej. Po zakończonej wojnie Rosjanie znacznie bardziej liczyli się z Niemcami i niemieckim komunistami niż z naszymi, kimkolwiek by oni nie byli. Doskonale rozumieli to i Bierut i Gomulka, starali się o tka pozycje Polski w "obozie socjalistycznym", aby była ona "zaraz po radzieckich". Wszystkim niedowiarkom polecam historie zakotwiczenia w Polsce Szczecina i Wroclawia wraz z D. Slaskiem. Zapomnielismy o tym, bo prawda jest dla nas, Polakow, niewygodna. Formalnie bedac w obozie zwyciezcow praktycznie IIWS swiatowa przegraliśmy, mimo ogromu ofiar i potwornych zniszczen nas polski glos był słyszalny w swiecie o tyle, o ile wzmacniala go rosyjska tuba.

  • shtalman

    Oceniono 10 razy 10

    Zero Ziobro, tak jak bym czytał o nim

  • tan-tal3

    Oceniono 10 razy 10

    Jakoś mam odczucie że historie się pisze pod zapotrzebowanie obecnych władz.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX