Elżbieta i Filip w dniu ślubu

Elżbieta i Filip w dniu ślubu (fot. Eastnews)

ludzie

"Nie ma szans, bym ja mogła tobie wybaczyć". Kulisy nieszczęśliwego małżeństwa Elżbiety II

Elżbieta II miała pełne prawo, by nienawidzić swojego niewiernego męża. Zamiast tego zakochała się w monarchii i trwa w smutnym małżeństwie. Jego kulisy były długo przemilczane. Teraz to się zmienia.

Kiedy w Netflix ruszyła seria "The Crown", na ekranie widzimy romansującego na prawo i lewo księcia Filipa i uwięzioną w nieszczęśliwym związku młodziutką królową. Peter Morgan, brytyjski scenarzysta serialu, pokazuje światu obraz inny od dotychczasowych ociekających lukrem biografii monarchini i jej męża. - Chciałem przedstawić Filipa w nowym świetle, tak jak nie był do tej pory prezentowany. Myślałem zresztą, że wszyscy wiedzą, że Filip zdradzał królową - mówił Morgan w wywiadzie dla "The Times". Jakie zatem są kulisy związku Elżbiety II i Filipa?

Elżbieta i Filip w listopadzie obchodzić będą 70. rocznicę ślubu. Na zdjęciach kolejno w 1950 i 1954 r. (fot. Wikimedia.org / CC BY-2.0 / National Library of Australia / Wikimedia.orgElżbieta i Filip w listopadzie obchodzić będą 70. rocznicę ślubu. Na zdjęciach kolejno w 1950 i 1954 r. (fot. Wikimedia.org / CC BY-2.0 / National Library of Australia / Wikimedia.org

Prawie dwa lata temu, w książce "O czym nie mówi królowa", sam próbowałem opisać burzliwe dzieje małżeństwa Elżbiety II, idąc śladem kilku mniej pokornych i mało znanych w Polsce jej biografii. Na ile burzliwe? Wystarczy łagodny cytat z jednej z nich. "Lata panowania Elżbiety II naznaczyło nieudane małżeństwo jej syna z Dianą, ale paradoksalnie bardziej niezwykłym był jej związek z Filipem (...) Trudno nie uwierzyć, by nie trawił jej ból i poczucie zdrady" - pisał w książce "Royal" Robert Lacey.

Z kilku rozmów z biografem wyniosłem wrażenie powagi i szacunku dla królowej. Mimo to Lacey postanowił mówić prawdę o Filipie. Nie był jedynym. Podobnego zdania o wierności męża Elżbiety są pisarz Nick Davies i szanowany historyk A.N. Wilson. "Filip ma romanse, a królowa nauczyła się to tolerować. Uwielbia on zwłaszcza młode, piękne arystokratki" - pisze wprost historyczka i biografka Sarah Bradford.

Trudno oczywiście o dostęp do tajemnic brytyjskiego dworu, ale wiarygodne relacje, na które powołują się ci i inni autorzy, nie pozostawiają wiele wątpliwości. Filip jest nagi, choć - ku swojej rozpaczy - nigdy nie został królem!

Łzy Elżbiety

W 1956 r., kiedy rozpoczyna się akcja drugiej serii "The Crown", Elżbieta i Filip zaczynają sobie nie na żarty skakać do oczu. Powodem awantur jest spór o nazwisko. Elżbieta, za radą premiera Winstona Churchilla, odmawia włączenia do nazwy dynastii nazwiska męża, Mountbatten. Nie będą go nosić także dzieci pary królewskiej. Być może młodziutka królowa zaczyna podejrzewać okrutną intrygę. Być może już rozumie, dlaczego Filip zwrócił na nią uwagę, gdy była dziewczynką, a potem pojął za żonę. Kryzys jest tak poważny, że Pałac Buckingham wydaje wówczas oficjalne oświadczenie, że... żadnego kryzysu nie ma. Potwierdza się stara dziennikarska zasada, by nie wierzyć w informacje, które nie zostały zdementowane.

Elżbieta ulega też w połowie lat 50. pod naciskiem establishmentu w innej kluczowej kwestii. Książę Filip, poza kurtuazyjnymi tytułami, nie otrzymuje żadnej konstytucyjnej funkcji umożliwiającej mu współrządzenie krajem (taki tytuł miał książę Albert, mąż królowej Wiktorii). Nawet jego program modernizacji zmurszałych dworskich obyczajów i pałacowych urządzeń rodem z XIX wieku (takich jak centrale telefoniczne i ogrzewanie) napotyka na opór, którego nie stara się za bardzo przezwyciężyć jego żona, młoda, ale bardzo tradycyjna. Filip traci też własny świat - nie może służyć w ukochanej marynarce. W ramach buntu każe więc przebudować swoją pałacową pracownię na wzór kajuty kapitana okrętu wojennego. Najchętniej zaś ucieka na zamorskie wyprawy.

Od czasu koronacji w 1953 r. Elżbieta robi wrażenie osoby nad wiek poważnej, natchnionej niemal boską misją monarszą. Im bardziej odsuwa się od niej mąż, tym bardziej ona zaczyna zamykać się w służbie państwu. Rozwód jest od początku wykluczony - rozsadziłby monarchię, której poprzysięgła ojcu pilnować.

Ja Filip, ameba

"Czy jestem tu tylko amebą?" -  w domyśle: czy mam tu tylko płodzić dzieci? Filip wybucha i wyprowadza się demonstracyjnie na stałe do osobnej sypialni. To słynne zdanie księcia powtarzają wszyscy biografowie. Pokazuje ono, jak źle miały się sprawy w królewskim małżeństwie. "Evening Standard" zaś zamieszcza notkę o zamówieniu złożonym w sklepie meblowym: pojedyncze wygodne łóżko do komnaty w zamku Windsor. Nie byłaby to informacja istotna, gdyby nie osoba zamawiającego. Jest nim książę Filip. Tak oto w nader zakamuflowany sposób gazeta sugeruje kryzys małżeństwa Elżbiety i Filipa. Zagraniczne media nie muszą owijać w bawełnę. "Londyn żyje plotkami o rozłamie w królewskim stadle" - pisze w tytule "The Baltimore Sun". 

Podobizny Elżbiety i Filipa na znaczku pocztowym (fot. Archives New Zealand / Wikimedia. org / CC BY-SA 2.0)Podobizny Elżbiety i Filipa na znaczku pocztowym (fot. Archives New Zealand / Wikimedia. org / CC BY-SA 2.0)

W 1956 r. książę znika na cztery miesiące, aby otworzyć Letnie Igrzyska Olimpijskie w Melbourne, w Australii. Nie zapomina "przy okazji" odwiedzić Gambii, wysp Galapagos i Falklandów. Podczas tej wyprawy, pokazanej w "The Crown", razem z kumplem Michaelem Parkerem strzela do krokodyli, tańczy całe noce i zaprasza na pokład grupy pięknych kobiet. Tłumaczono potem oficjalnie, że to panie maszynistki. Jednak, jak skomentował to zjadliwie ktoś z otoczenia Filipa, "nie był to ten typ kobiet, które znałyby się na maszynopisaniu". Żona Parkera wkrótce się z nim rozwodzi. Pod naciskiem Elżbiety i establishmentu kumpel z wojska musi się usunąć w cień.

Ale Filip nadal ucieka od chłodu pałaców i własnej żony. Odbywa tak wiele podróży, że po zakończeniu kolejnej jedna z gazet pozwala sobie na uszczypliwy tytuł: "Książę Filip wizytuje Anglię". Elżbieta i Filip już wówczas potrafią nie widywać się tygodniami. Nie jedzą razem posiłków.

Romans trzynastolatki

By zrozumieć kryzys z lat 1956-1957, warto sięgnąć do początku niezwykłego romansu 13-letniej zaledwie Elżbiety. Przecież jeszcze w 1947 r. wydaje się, że to małżeństwo z miłości - rzadka rzecz w świecie monarchów. Są to jednak pozory. Przynajmniej z jednej strony. 21-letnia w momencie ślubu Elżbieta jest zakochana w Filipie, przystojnym, strzelistym blondynie. Jej wybranek niekoniecznie odwzajemnia te uczucia.

Po lewej trzynastoletnia księżniczka Elżbieta ze swoimi psami, po prawej w 1939 r. z babką Marią i młodszą siostrą - księżniczką Małgorzatą (fot. Flickr.com / Domena publiczna /  Federal News Photos / Library and Archives Canada / PA-125804)Po lewej trzynastoletnia księżniczka Elżbieta ze swoimi psami, po prawej w 1939 r. z babką Marią i młodszą siostrą - księżniczką Małgorzatą (fot. Flickr.com / Domena publiczna / Federal News Photos / Library and Archives Canada / PA-125804)

Jedną z tajemnic Windsorów jest fakt, że małżeństwo córki Jerzego VI z księciem duńskim Filipem zostało po kryjomu zaaranżowane. Swatem nie byli tu rodzice żadnej ze stron, tylko szara eminencja na dworze, kuzyn Elżbiety, admirał Louis Mountbatten, opiekun i mentor Filipa! To przebiegły Mountbatten doprowadził do poznania 13-letniej zaledwie Elżbiety ze starszym o pięć lat studentem akademii morskiej w Dartmouth latem 1939 r. Intryga chorobliwie ambitnego admirała marynarki była dalekosiężna: Filip, który nosił nazwisko wuja, mógł przez ten mariaż doprowadzić do zmiany nazwy dynastii. Mountbatten był przekonany, że mu się to należy - uznawał, że jest potomkiem w linii prostej Karola Wielkiego!

Młodziutka Elżbieta zakochała się w Filipie od pierwszego wejrzenia. Miała w oczach łzy, gdy jej okręt odpływał z Dartmouth i długo machała płynącemu za nią na pożegnanie na łódce Filipowi. "Mój książę Wiking" - powiedziała w drodze powrotnej do domu i zalała się łzami. 

Mój wujek ma pomysł

Nastoletnia księżniczka jest wierna ukochanemu przez lata wojny: szydełkuje dla niego skarpety i co wieczór całuje jego stojącą koło łóżka fotografię. On wypływa w morze i pisze do niej. Od czasu do czasu.

O konieczności kontynuacji korespondencji do młodziutkiej zadurzonej w nim Elżbiety przypomina mu wuj Mountbatten. Już w 1940 r. Filip zwierza się kapitanowi pierwszego statku, na którym służy: "Mój wujek ma pomysł na moją przyszłość. Sądzi, że ożenię się z księżniczką Elżbietą. Piszę do niej co tydzień list".

Z lewej Elżbieta II i książę Filip w styczniu 1954 r. Z prawej lord Louis Mountbatten w 1976 r. (fot. Archives New Zealand / Wikimedia.org / CC-BY-SA-2.0 / Allan Warren / Wikimedia.org / CC-BY-SA-3.0)Z lewej Elżbieta II i książę Filip w styczniu 1954 r. Z prawej lord Louis Mountbatten w 1976 r. (fot. Archives New Zealand / Wikimedia.org / CC-BY-SA-2.0 / Allan Warren / Wikimedia.org / CC-BY-SA-3.0)

W portach Filip nie pisze już listów, tylko używa życia, jak tylko może. Lubi upijać się z Michaelem Parkerem,  z którym służy na niszczycielu HMS Wallace. Ma podczas służby kilka romansów. Kiedy posuwa się za daleko, do akcji wkracza "czarny książę" Windsorów, lord Louis Mountbatten.

Tak jest, kiedy Filip zakochuje się w Kanadyjce Osli Benning, z którą koresponduje do 1943 r. Mountbatten grozi mu wówczas palcem. Lord dba także - na wszelki wypadek - o to, by o swojej fascynacji pamiętała też Elżbieta. Informuje ją, gdzie służy Filip, i stara się organizować ich spotkania.

W Boże Narodzenie 1943 r. Filip zostaje zaproszony do Sandringham, wiejskiej rezydencji królewskiej. 17-letnia Elżbieta jest wyjątkowo piękną dziewczyną. Kiedy z nią tańczy, zaczyna bardzo powoli się przekonywać do pozornie niedorzecznego pomysłu wuja, który od lat zastępuje mu ojca. Jak podkreśla Philip Eade w biografii "Young Prince Philip. His Turbulent Early Life", po powrocie z przepustki Filip pisze listy już tylko do Elżbiety. Co nie znaczy, że jest zdecydowany.

Pół wieku później Filip przyzna szczerze w rozmowie ze swoim biografem, że zaczął poważnie myśleć o relacji z następczynią tronu dopiero w 1946 r. Na rok przed ślubem, kiedy ponaglany przez Moutbattena, oświadczył się księżniczce w parku szkockiego zamku Balmoral. Ta, bez zgody rodziców, powiedziała "tak", a potem zaczęła naciskać na zgodę ojca. Jerzy VI miał się nad czym zastanawiać (przekonał go ponoć dopiero Winston Churchill). Choć w dniu ślubu Filip rzucił dla Elżbiety palenie, nie zmienił jednak dla niej charakteru. Takie rzeczy zdarzają się tylko w bajkach.

Książę Filip i Elżbieta II podczas miesiąca miodowego, 1947 r. (fot. Eastnews)Książę Filip i Elżbieta II podczas miesiąca miodowego, 1947 r. (fot. Eastnews)

Milczący rozporek księcia

Filip na zawsze pozostanie w głębi duszy marynarzem i zawadiaką, uwielbiającym przygodne znajomości z pięknymi kobietami. Do tego jest biedny jak mysz kościelna. Tuż przed ślubem bank trzyma na jego koncie tylko kilka funtów, choć on rozbija się z hukiem silników swoim czarnym mg po Londynie, wzbudzając sensację wśród przechodniów. Żyje za pieniądze wuja i kolegów z Klubu Czwartkowego.

Wciąż utrzymuje kontakt z paryską śpiewaczką Helene Cordet, wówczas właścicielką klubu nocnego w Londynie. Znali się od dziecka i, jak głosi niepotwierdzona plotka, mieli ponoć dziecko, Maxa Boisota.

"Masz szczęście, że twój rozporek nie potrafi mówić" - mówi Filipowi jego towarzysz wypadów do londyńskiego Soho Larry Adler, słynny amerykański muzyk. Filip potrafi się uganiać za pięknymi kobietami, nie bacząc na relację z młodziutką Elżbietą.

W 1946 r. kuzyn księcia markiz David Milford Haven wprowadza Filipa do Klubu Czwartkowego - Thursday Club, miejsca dla dżentelmenów z siedzibą główną nad barem w Soho. Jego członkami są między innymi aktor Peter Ustinov oraz fizjoterapeuta i wielbiciel urodziwych call girls Stephen Ward. Klub znany jest z dobrej kuchni, fontanny trunków i sprośnych kawałów. Ale nie kończy się tylko na świntuszeniu.

Po zakończeniu części oficjalnej spotkań niektórzy członkowie towarzystwa rozchodzą się na afterparty po uprzednim zamówieniu luksusowych call girls. W apartamentach przy pobliskim Grosvenor Square trwają do rana zabawy m.in. w chowanego dla dorosłych: "Znajdź ukrytą damę". To także w Thursday Club w Soho odbywa się suto zakrapiany alkoholem wieczór kawalerski Filipa, o którym pisze ku rozpaczy króla Jerzego VI londyńska prasa.

Po lewej książę Filip podczas wizyty w Brisbane w Australii, 1954 r. Po prawej Osla Benning, w której Filip był zakochany jeszcze przed ślubem z Elżbieta (fot. Queensland Newspapers Pty Ltd / Wikimedia.org / Domena publiczna / Wikimedia.org / Fair use)Po lewej książę Filip podczas wizyty w Brisbane w Australii, 1954 r. Po prawej Osla Benning, w której Filip był zakochany jeszcze przed ślubem z Elżbieta (fot. Queensland Newspapers Pty Ltd / Wikimedia.org / Domena publiczna / Wikimedia.org / Fair use)

Potem jest ślub i pierwsze miesiące małżeństwa. Wszystko zapowiada idyllę. W tym okresie małżeństwa, kiedy Elżbieta nie jest jeszcze królową, miłość zdaje się kwitnąć. "Nie mogę jej się pozbyć z łóżka. Wciąż jest obok mnie. Doprowadza mnie to do szału" - mówi nietaktowny Filip swoim kumplom z Klubu Czwartkowego. Elżbieta pali się ze wstydu, obserwując, jak w jej towarzystwie tańczy z obcymi pięknościami, przytulając się do nich namiętnie.

W listopadzie 1948 r. rodzi się Karol. Filip jest wówczas na meczu polo. Kiedy Elżbieta - niebawem - jest w kolejnej ciąży (z córką Anną), książę wypuszcza się do Soho, oczywiście w towarzystwie Mike'a Parkera, którego mianuje swoim sekretarzem. Młodą żonę zostawiał samą w domu.

Filip w fartuszku

Filip i Parker są także gośćmi dekadenckich przyjęć u fotografa "barona" Sterlinga Nahuma, podczas których gości obsługują kelnerki ubrane tylko w fartuszki, a po przyjęciu można eksperymentować z seksem w kajdankach lub sadomaso. Scenę pożegnania Filipa z rozczarowaną Elżbietą, kiedy wypuszcza się on z pałacu na takie party, można obejrzeć w pierwszej serii "The Crown" - tyle tylko, że jest bardzo delikatnie aluzyjna.

Podobno podczas jednego z szalonych przyjęć lat 60. książę Filip sam występuje w fartuszku, z tacką drinków, w roli półnagiego kelnera, którego goście okładają rózgami, ganiąc go za słabą obsługę. W końcu Filip naprawdę przesadza. Jest widziany, jak je kolację i tańczy z wokalistką Pat Kirkwood. W Londynie pojawiają się plotki, że jest jego kochanką. Oboje upierają się, że chodzi tylko o zażyłą przyjaźń. Mountbatten przywołuje kuzyna do porządku. Nie wiadomo, jakich argumentów używa, ale Filip się uspokaja. Nie na długo.

Pat Kirkwood w czasach II wojny światowej (fot. Wikimedia.org / Fair use)Pat Kirkwood w czasach II wojny światowej (fot. Wikimedia.org / Fair use)

W latach 60. ma romans z księżną Aleksandrą z Kentu, niegdyś 11-letnią druhną na jego ślubie w 1947 r. Spotyka się ze starszą o dziesięć lat aktorką Merle Oberon. Na meczach polo, na których bywa parę razy w tygodniu, kibicuje swej drużynie w towarzystwie młodych asystentek.

Od czasu do czasu, w pierwszy poniedziałek miesiąca, książę wypuszcza się także do Rzymu, na skandaliczne przyjęcia dla elity Europy (pokazane w filmie "Słodkie życie" Federica Felliniego). Zabawiają się na nich wyzwoleni arystokraci, bankierzy i biznesmeni z Włoch, Francji i USA. Przyjęć tych nie powstydziłby się zapewne nawet sędziwy satyr Silvio Berlusconi - bije się podczas nich publicznie rekordy seksualne, a wieczór rozpoczyna się od defilady call girls w maskach i kapeluszach. Dziewczęta znikają potem na dłuższą chwilę pod obrusem spływającym ze stołu.

Afera Profumo

Filip czerpie z czary życia garściami. Podczas wypadu do Ameryki daje się sfotografować obok wyścigowego auta, na którym rozpostarły swoje wdzięki piękne panie ubrane tylko w futrzane boa.

Na początku lat 60. bywa na erotycznych przyjęciach w podlondyńskiej posiadłości Astorów Cliveden. Bryluje tam Christine Keeler, modelka i show girl. Książę Filip staje się więc jednym z wątpliwych bohaterów afery Profumo z 1963 r., która nazwę wzięła od nazwiska brytyjskiego ministra wojny. Sypia on z Keeler, a ona jednocześnie utrzymuje intymną relację z attaché wojskowym ambasady sowieckiej Jewgienijem Iwanowem, który okazuje się być szpiegiem. Książę Filip nie jest tylko świadkiem amorów elity z udziałem Keeler i jej koleżanek. Z paru źródeł wiemy, że paraduje w Cliveden półnagi i sam korzysta z wdzięków "aktorek kabaretowych". Zachowało się ponoć nawet zdjęcie Filipa w towarzystwie jednej z nich, jak również fotka z seksparty w Londynie. Zdjęcia te skopiował prawdopodobnie szpieg Iwanow i przesłał do Moskwy. Spoczywają tam w archiwum. Parę lat temu jedna z telewizji rosyjskich była o mały krok od ich publicznej prezentacji, ale kilka godzin przed faktem emisję jednak wstrzymano. 

Księżna Aleksandra z Kentu w latach 50. (fot. Premier and Chief Secretary's Department, State Public Relations Bureau, Photographic Unit / Wikimedia.org / Domena publiczna)Księżna Aleksandra z Kentu w latach 50. (fot. Premier and Chief Secretary's Department, State Public Relations Bureau, Photographic Unit / Wikimedia.org / Domena publiczna)

Wiele wskazuje na to, że przez 20 lat (od lat 60.) łączy księcia intymna przyjaźń z blond pięknością, księżną Abercorn, Sachą Hamilton. W 1987 r. jeden z brytyjskich tabloidów publikuje zdjęcie księcia Filipa w ręczniku obejmującego ją odzianą jedynie w kostium kąpielowy. A jeszcze kilka lat temu fotografowi "Daily Mail" udaje się przyłapać leciwego księcia (dziś ma 96 lat!) na dość niewinnej zapewne, ale świetnie zakonspirowanej schadzce z inną arystokratką, lady Brabourne w zaparkowanym na uboczu samochodzie...

Partnerstwo w separacji

Oczywiście w związku królowej i księcia nie brakowało lat lepszych (choć jej zmartwieniem był nie tylko Filip, ale także siostra Małgorzata, której romans z Antonym Armstrongiem-Jonesem zobaczymy w kadrach drugiej serii "The Crown"). W 1960 r. ustąpiła mężowi i zgodziła się, by potomkowie Windsorów niebędący następcami tronu mogli nosić podwójne nazwisko Windsor-Mountbatten. Później urodziła dwóch kolejnych synów - Andrzeja i Edwarda. Na ile były to dzieci miłości, a w jakim stopniu zapasowi synowie w kolejce do tronu? Wie o tym tylko sama monarchini i jej partner. 

Dobrze poinformowani twierdzą, że z powodu romansów męża Elżbieta kilka razy wpadła w depresję. Zmuszona była szukać pomocy terapeutów. Można ją podziwiać, można się także smutno zadumać nad jej życiem w monarszej wieży z kości słoniowej. Elżbieta jednak, pomimo służby monarchii i obojętności męża, ocaliła skrawki życia osobistego. Spotykała się regularnie z lordem Harrym Porchesterem, końskim ekspertem, którego opiniom bardzo ufała. Publicznie "Porchie" mówił do niej "Jej Wysokość", ale prywatnie pozwalał sobie ponoć na przezwisko królowej: "Lilibet".

Książę Filip w towarzystwie norweskich księżniczek - Marty i Astrid - będących z wizytą w Londynie (fot. Eastnews)Książę Filip w towarzystwie norweskich księżniczek - Marty i Astrid - będących z wizytą w Londynie (fot. Eastnews)

Uwielbiała geja, dworskiego koniuszego Patricka Plunketta. Wyskakiwała z nim od czasu do czasu incognito do kin lub teatrów, a potem do restauracji. Plunkett  zabierał monarchinię swoim roverem z Pałacu Buckingham. By dyskretnie ominąć posterunek przy bramie, monarchini ubierała się w płaszcz z wysokim kołnierzem i chowała się na tylnym siedzeniu.

Starała się łapać jak motyle choćby chwile osobistego szczęścia. Czy przebaczyła mężowi? Druga seria "The Crown" kończy się przejmującą sceną, w której królowa - w tej roli Claire Foy - zwracając się do męża Filipa (Matt Smith), wypowiada niezwykle mocne słowa: "Nie ma szans, bym ja mogła tobie wybaczyć. Pytanie, jak ty możesz wybaczyć to sobie?".

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU

Artykuł opublikowaliśmy po raz pierwszy w listopadzie 2017 roku.


Marek Rybarczyk. Były dziennikarz radia BBC i wieloletni korespondent "Gazety Wyborczej" w Londynie, potem publicysta "Przekroju" i "Newsweeka". Autor bestsellerów "Tajemnice Windsorów" i "Elżbieta II. O czym nie mówi królowa?". Polak zakochany w brytyjskiej kulturze, a zarazem Brytyjczyk ceniący sobie dystans i autoironię.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (151)
Zaloguj się
  • izarider

    Oceniono 44 razy 30

    Tak to jest w monarchii. Najczęściej kobiety samotne, niekochane, a mężowie szaleją w kolejnych romansach. I ludzie zazdroszczą im takiego życia? Może facetowi tak, ale królowej nie... Mężczyznom się wszystko wybacza, nam kobietom - nic.

  • ml2403

    Oceniono 22 razy 20

    Jak widać jednak to rozwiązłe tzw. życie konserwuje i można w dobrej formie dożyc setki

  • kocurxtr

    Oceniono 26 razy 18

    wielka władza wielkie pieniądze wielkie kur.estwo ....

    tak zawsze był z monarchiami ..
    nic nowego
    ale dobrze że mówi się o tym głośno , zamiast wyłacznie lukrując ...

  • Jestem Dejwid :D

    Oceniono 19 razy 15

    Dlaczego ludzie to sobie robią ? Całe życie zmarnowane. Jak człowiek, który jest mężem królowej mógł tak postępować. Nigdy tego nie zrozumiem jak można być takim człowiekiem.

  • polskirozlamacz

    Oceniono 11 razy 9

    "Mountbatten był przekonany, że mu się to należy - uznawał, że jest potomkiem w linii prostej Karola Wielkiego"

    I miał rację. Zresztą praktycznie każdy europejczyk jest potomkiem Karola Wielkiego, a także dowolnej innej osoby, która żyła w jego czasach i pozostawiła potomstwo. Można tego dowieść statystycznie: 35 pokoleń temu każdy z nas miał 2^35, czyli ponad 34 mld przodków, ale w całej Europie żyło tylko 30 milionów ludzi. Z tych 30 mln ludzi nie każdy zostawił potomstwo, przyjmijmy, że zostawił je co drugi - czyli mamy 15 mln osób, które muszą zapełnić 35 miliardów pozycji wśród przodków dowolnie wybranej osoby. Prawodopodobieństwo, że Karol Wielki nie trafił się wśród owych 35 miliardów pozycji jest absurdalnie wręcz niskie.

    A tak na marginesie, to Louis Mountbatten był prawwnukiem gen. Maurycego Hauke zabitego w pierwszym dniu powstania listopadaowego i synem siostry stryjecznej gen. Józefa Hauke-Bosaka, którego ulice są w większości polskich miast.

  • drabe1

    Oceniono 11 razy 9

    Drobiazgi z dziedziny heraldyki : Występująca tu księżna Aleksandra, z którą podobno romansował rozwiązły książę Edynburga, nie była tytułowana " Księżna Aleksandra Z Kentu ". Ona była żoną księcia Kentu, czyli KSIĘŻNĄ KENTU. i jeszcze coś, ale o tym wszyscy na pewno wiedzą : Mountbatten, to dosłowne tłumaczenie nazwiska Battenberg, które to ród królewski odziedziczył po niemieckim księciu Albercie, mężu królowej Wiktorii. Zostało ono " Zangielszczone ", żeby nie kojarzyło się z Pruskim pochodzeniem rodu, a następnie zmienione na Windsor.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX