Budynek Coca-Coli w Shelbyville

Budynek Coca-Coli w Shelbyville (fot. Jim Grey / Flickr.com / CC BY-NC-ND 2.0)

społeczeństwo

Amazon, Google i Coca-Cola nie płacą podatków? Na szczęście zapłacisz je ty

Lux Leaks (2014), Panama Papers (2016), Paradise Papers (2017). Czytasz o kolejnych rajach podatkowych i myślisz: mnie to nie dotyczy, to zabawa dla bogaczy. Czy na pewno raje podatkowe nie wpływają na twoje życie? Nie tylko wpływają, ale mogą cię nawet zrujnować.

Od kilku dni światowe media żyją aferą Paradise Papers, czyli wyciekiem milionów dokumentów jednej z firm zajmujących się tzw. optymalizacją podatkową. Kwit po kwicie analizują je dziennikarze na całym świecie. Są pierwsze sensacje: Apple wyprowadziło do rajów podatkowych 250 mld dolarów, przed podatkami uciekają sportowcy, muzycy (głośno zrobiło się m.in. o Bono), aktorzy (to nic nowego), ale również... brytyjska królowa Elżbieta II. Gdy jedni na rajach podatkowych korzystają, inni tracą. Zobacz, czy wśród tych drugich nie ma też ciebie.

1. Raje podatkowe mogą zniszczyć twój biznes

Jesteś właścicielem małego biznesu na warszawskim Mokotowie. Obok swój punkt otwiera znany międzynarodowy koncern działający w tej samej branży. I ma o 50 procent niższe ceny tych samych usług. "Jak to możliwe?" - zachodzisz w głowę. "Przecież to im się nie opłaca!" Otóż opłaca. Mechanizm jest dość prosty. Międzynarodowy koncern może dotować swoje produkty lub usługi, czasem nie tylko sprzedaje je bez marży, ale po cenach niższych od kosztów (co prawda stosowanie cen dumpingowych jest zabronione, ale trudno to udowodnić). Wszystko po to, żeby tacy jak ty splajtowali. Międzynarodowe koncerny - handlowe, telekomunikacyjne, informatyczne - powszechnie stosują strategię dążenia do monopolu lub oligopolu (wtedy na rynku zostaje kilka największych firm i ustalają, że nie będą sobie wchodzić w drogę). Przez rok, dwa, a nawet pięć potrafią dopłacać do interesu i czekać, aż mniejsi gracze padną. Na takie praktyki żalą się małe i średnie firmy w całej Europie. Bo one podatki płacić muszą, więc ich produkty już na starcie są na straconej pozycji.

Po wykoszeniu konkurencji monopoliści ZAWSZE podnoszą ceny, więc na końcu dużo więcej zapłacą klienci.

FILE - In this Thursday, June 22, 2017 file photo, Britain's Queen Elizabeth II waves to the crowd as she arrives by open carriage into the parade ring on the third day of the Royal Ascot horse race meeting, which is traditionally known as Ladies Day, in Ascot, England. Newly leaked papers have revealed that Queen Elizabeth II has placed some of her private money into offshore tax havens. According to records obtained by the International Consortium of Journalists, the queen,Äos investment managers have placed roughly 10 million pounds ($13 million) in offshore portfolios in the Cayman Islands and Bermuda. (AP Photo/Alastair Grant, File)Królowa Elżbieta II (fot. Alastair Grant / AP Photo)

2. Raje podatkowe zabijają innowacje

Skąd koncerny mają pieniądze na takie praktyki? Głównie z niezapłaconych podatków. Po wycieku dokumentów z Luksemburga (afera Luxleaks z 2014 roku) wiemy nawet, jakie kwoty korporacje oszczędzają w rajach. To aż 300 mld euro każdego roku! Gdyby tę górę żywej gotówki z niezapłaconych podatków inwestowały w innowacje, nowe miejsca pracy czy rozwój - można by temu nawet przyklasnąć. Ale pieniądze idą głównie na inwestycje w rynki finansowe (nakręcając spekulacyjne bańki), skupowanie własnych akcji (np. żeby podbić ich cenę), wypłaty gigantycznych premii dla zarządów, bezsensownie drogie i rozbuchane kampanie reklamowe i - przede wszystkim - duszenie konkurencji już w zarodku (np. skupowanie i zamykanie w szafie innowacyjnych patentów, które mogłyby wyprzeć stosowaną przez koncern technologię).

3. Jeśli jeździsz autem, też tracisz na rajach podatkowych

Wściekasz się na stan dróg i na koleiny, które wyżłobiły tiry. Gdy drogowcy załatają dziurę, to zaraz pojawia się nowa kawałek dalej. W tym roku już dwa razy musiałeś zmieniać felgę, a raz - amortyzator. Piszesz, wściekły, pismo do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. "Całościowy remont na tym odcinku będzie realizowany dopiero w roku 2025 z powodu braku środków" - odpisują. Dlaczego tych środków w budżecie brak? Ponieważ międzynarodowe korporacje, których towary są wożone tirami po drogach całej Europy, nie zapłaciły uczciwych podatków.

Według prof. Dominika Gajewskiego, specjalisty od optymalizacji podatkowej (zajmuje się tym naukowo, doradza też europejskim rządom, jak z optymalizacją walczyć), międzynarodowe koncerny płacą w Europie podatki na poziomie. od 1 do 3 proc. zysków. A powinny płacić około 19 proc. (jeśli uśrednimy oficjalne stawki w różnych krajach Unii). Zdaniem Gajewskiego dotyczy to absolutnie wszystkich wielkich firm - od Coca-Coli po Ikeę.

Koncerny jadą więc na gapę. Po publicznych drogach tiry wożą ich towary, publiczne szkoły kształcą ich przyszłych pracowników, a jeśli w fabryce koncernu ktoś spadnie z drabiny, to ląduje w publicznym szpitalu. Utrzymywane jest to wszystko z budżetu państwa, do którego koncerny przestały się dokładać. Podatek w wysokości JEDNEGO procenta zysku nie starczy na utrzymanie dróg, sądów, policji - czyli wszystkiego, co koncernom niezbędne do działalności biznesowej. Dziś w Europie i USA koncerny korzystają z tego praktycznie za darmo.

Bono, right, and Adam Clayton of Irish band U2 perform during their first concert of the new European tour after Bono underwent back surgery following an injury during training, in Turin, Italy, Friday, Aug. 6, 2010. After the European dates, the band will then head to the United States, Australia and New Zealand for a series of shows. (AP Photo/Massimo Pinca)W aferze Paradise Papers pojawia się m.in. nazwisko lidera U2 - Bono (fot. AP / Massimo Pinca)

4. Raje podatkowe zwiększają dziurę w budżecie

Niektórzy ekonomiści powtarzają jak mantrę: zadłużają nas nieodpowiedzialni politycy. To czasem rzeczywiście jest prawda, ale nigdy nie cała. Kiedy powstaje deficyt? Kiedy państwo musi naprawiać drogi, utrzymać szkoły i szpitale, ale brakuje na to pieniędzy z podatków. Czy polityk może sobie pozwolić np. na likwidację służby zdrowia? Nieremontowanie dróg? A może na zlikwidowanie sądownictwa (niech obywatele sami między sobą rozstrzygają spory)? Jeśli ma odrobinę rozumu i chce wygrać kolejne wybory, to wybierze mniejsze zło i pieniądze pożyczy.

Skoro wyborcy nie pozwolili politykom na wprowadzenie neoliberalnego pomysłu "cięcia państwa do kości" (i słusznie nie pozwolili), to przy zbyt niskich wpływach podatkowych problemem ostatnich lat stało się narastanie deficytów. Rosnące deficyty ma  większość krajów Unii. Tymczasem gdyby te 300 mld euro od korporacji wpływało do budżetów, problem praktycznie by przestał istnieć.

Im większy deficyt państwa, tym gorzej to oceniają rynki. I tym więcej państwo musi płacić odsetek (dokładnie tak samo jest w parabankach, gdzie ludzie biedni lub mocno zadłużeni - a więc mniej wiarygodni dla banku - płacą po kilkadziesiąt procent odsetek miesięcznie). Skąd państwa biorą na spłacanie tych gór zadłużenia i obsługę rosnących odsetek?

5. Za koncerny płacą pracownicy

Skoro najbogatsze koncerny płacą tyle co nic (1-3 proc. zysków), to rządy muszą szukać pieniędzy w innych kieszeniach. Jeśli spojrzeć na rozkład wpływów podatkowych państw Europy, to prawie wszędzie spada udział podatków płaconych przez firmy. W Polsce tzw. miks podatkowy jest szczególnie żenujący: najwięcej budżet czerpie z akcyzy i VAT (czyli podatku, który płacimy, kupując ser i wędlinę w sklepie) oraz z różnych składek od naszych pensji (m.in. składek na ZUS). Natomiast udział podatku od korporacji (CIT) w dochodach naszego budżetu jest niski. Co to oznacza?

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, minister finansów Paweł Szałamacha i premier Beata Szydło podczas konferencji prasowej dotyczącej uszczelnienia systemu finansowego i walki z oszustami w sektorze VAT. Lipiec 2017 r. (fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, minister finansów Paweł Szałamacha i premier Beata Szydło podczas konferencji prasowej dotyczącej uszczelnienia systemu finansowego i walki z oszustami w sektorze VAT. Lipiec 2017 r. (fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Jeśli zarabiasz 3000 zł brutto, to na rękę - po odliczeniu podatków i składek - dostajesz zaledwie 2150 zł. A całkowity koszt twojej pensji dla pracodawcy to aż 3600 zł! Dlaczego tak wysoko opodatkowana jest praca? Bo po prostu łatwiej ją opodatkować niż Apple czy Coca-Colę. Z transferowaniem zysków wielkich firm do rajów podatkowych nie radzi sobie żadne państwo na świecie. Natomiast praca nie jest aż tak mobilna jak kapitał. Łatwiej podatki ściągnąć z pensji takich jak ja i ty niż z zysków firmy Google. Dopóki rządy nie znajdą innego sposobu na łatanie budżetów, te horrendalne narzuty na pracę będą zmorą całej Europy.

6. Państwa wzajemnie się okradają

Optymalizacja podatkowa stosowana przez wielkie koncerny jest jedną z przyczyn nieustannych waśni między europejskimi państwami. W tym klubie niektóre kraje ordynarnie oszukują partnerów. Weźmy mały Luksemburg. Rząd tego kraju potajemnie podpisał umowy z wielkimi korporacjami na opodatkowanie zysków stawkami w wysokości jednego procenta. Dodajmy - nie chodziło o zyski osiągane przez te firmy w Luksemburgu. Chodziło o zyski z całej Europy (również te osiągane w Polsce)! W 2014 roku dziennikarze ujawnili ten skandal i wybuchła tzw. afera Luxleaks. Okazało się, że Luksemburg ściągnął do siebie cały światowy biznes, 340 największych holdingów rozliczało się w tym mikroskopijnym państwie, nie prowadząc tam praktycznie żadnej działalności. - Na tej liście byli wszyscy - mówi prof. Gajewski. - Może pan strzelać nazwami w ciemno. Ikea. Coca-Cola. Amazon, Google, Lukoil. Wszyscy liczący się na świecie - od Stanów Zjednoczonych po Rosję. Jeśli nawet nazwa jakiejś dużej firmy nie pojawia się w dokumentach z Luksemburga, to są różne spółki córki. Oficjalnie stawka podatku CIT w Luksemburgu wynosi 29 proc. "Mamy wysokie podatki" - mówią na unijnym forum. A pod stołem pozwalają płacić 1 proc. - wyjaśnia Gajewski.

Dodajmy: nie tylko Luksemburg okradał inne kraje, oferując u siebie minimalne podatki. Dziś robią to Szwajcaria, Austria, a ostatnio Czechy.

7. Rozpad Unii Europejskiej?

Warto dodać, że naciągaczem, który drenował budżety innych państw Unii, był... obecny szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker. To właśnie za czasów, gdy był premierem Luksemburga, stosowano najgorsze tricki. Po wybuchu afery Luxleaks próbowano Junckera odwołać z szefowania Komisji Europejskiej, ale ponieważ Europa miała inne problemy na głowie (kryzys sektora finansowego, wojna na Ukrainie), sprawa przyschła. A szkoda. Bo tamte stare oszustwa są jedną z przyczyn słabego autorytetu Junckera i - szerzej - unijnych instytucji. "Nie pouczajcie nas, skoro wasz szef okradał nas z podatków" - można czasem usłyszeć na korytarzach w Brukseli. I nie mówią tak tylko nabzdyczeni politycy "dobrej zmiany", ale przedstawiciele wielu innych państw.

Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker podczas szczytu NATO w Warszawie. Lipiec 2016 r. (fot . Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker podczas szczytu NATO w Warszawie. Lipiec 2016 r. (fot . Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

W ten sposób raje podatkowe nie tylko drenują twoją kieszeń (musisz za koncerny zapłacić frycowe na utrzymanie dróg, szkół, sądów i policji), ale też powodują erozję zaufania między krajami Europy. I w konsekwencji - jeśli rządy nie będą umiały rajów podatkowych zlikwidować - mogą doprowadzić do załamania całego projektu europejskiego.

8. A najgorsze, że każdy jest winny

Wściekać się na koncerny? Oskarżać prezesów? Pałać świętym oburzeniem? To nic nie da. Dopóki społeczność międzynarodowa będzie tolerować istnienie rajów podatkowych, dopóty prezesi wielkich firm będą nas oszukiwać na podatkach. Bo po prostu muszą! Niepłacenie podatków (i związane z tym góry zaoszczędzonych pieniędzy) przyzwyczaiło giełdy i inwestorów do szalonych zysków. I każdy prezes koncernu, który zacząłby nagle płacić uczciwie 19 proc. podatku, po prostu natychmiast by wyleciał za "szkodzenie firmie". Winni więc pośrednio jesteśmy my, obywatele Europy, posiadający jednostki funduszy emerytalnych (chcemy, żeby bajecznie rosły!) i drobni właściciele akcji (chcemy, żeby za rok ich cena była wyższa, najlepiej o kilkadziesiąt procent). A prezesi wybierają prosty sposób - jazdę na gapę bez podatków.

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU


Grzegorz Sroczyński. Jest dziennikarzem portalu Gazeta.pl i radia TOK FM.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (103)
Zaloguj się
  • clo

    Oceniono 6 razy -6

    Adaś, uruchomiłeś wentyl bezpieczeństwa? Nikt nie kupuje gazety i dobry artykuł, taki pod czytelników jest OK? Gdzie obrona biednych kapitalistów. Adaś, PESEL się uwidacznia i tracisz na ostrości? Zastawiasz się kto przyjdzie na pogrzeb. Spokojnie oficjele będę (- ale z przymusu). Smutne.

  • Karolina Zbieranek

    Oceniono 13 razy -5

    Tak, łudźcie się socjaliści, że to FIRMY a nie MY płacą podatki. A skąd firmy mają pieniądze? To od nas wszystko się zaczyna: my wytwarzamy produkty i świadczymy usługi a potem to trzeba sprzedać i podzielić. Co za różnica, czy pracownik zapłaci więcej od pensji, czy za produkt w sklepie, czy też dostając niższe pobory? Przecież to jest właśnie jeden z wielu powodów, dla którego istnieje wiele podatków - by naiwniacy uwierzyli, że to złe korporacje nas okradają bo nie przynoszą w zębach NASZYCH pieniędzy naszym politykom. Witamy w świecie realnego socjalizmu - jak Coca-Cola czy Amazon zapłacą miliardzik to oczywiście wcale nie odczują tego pracownicy i klienci tychże, za to autor artykułu i jemu podobni będą pławić się w świadczenia socjalnych. Zejdźcie ludzie na ziemię, praw ekonomii nie da się oszukać.

  • masofrev

    Oceniono 15 razy -5

    Gdyby podatki były niższe (i niekoniecznie progresywne) bogaci nie uciekaliby przed ich płaceniem. Ale co tam, wzorem razem zaproponujmy 50% albo 60% podatek...

  • myslacyszaryczlowiek1

    Oceniono 8 razy -4

    Wolny rynek, nadmiar konkurencji jest po prostu szkodliwy i mało efektywny gospodarczo, a tym samym mało efektywny w zaspokajaniu naszych potrzeb. Tak wiem, że głoszę ekonomiczną herezję. Ale taka jest prawda i nie pomoże, że wam w tym szkółkach im Balcerowicza i w mediach wtłaczano do głów wyższość konkurencji, że klient pójdzie do lepszego dostawcy itd.
    Nadmiar konkurencji - czyli wiele drobnych podmiotów działających w danym obszarze gospodarczym. Wystarczy trochę mieć rozumu aby pociągnąć tok myślowy, że gdy tych podmiotów jest za dużo to to wszystko mało efektywne. Załóżmy że jest wieś i działa jeden sklep. A co się stanie gdy tych sklepów będzie 2, a co będzie gdy będzie ich 15.
    Mała efektywność zatrudnionego personelu, sprzedawczynie w tych sklepach będą bąki zbijać i czekać na klienta. Przeterminowany towar i wyrzucanie dóbr itd.
    Czyli po prostu niewidzialna ręka wolnego rynka jest mega oszustwem, którym jesteśmy karmieni od 25 lat. Nawet nie mamy odpowiedniej wiedzy aby wybrać towar zgodny z naszym oczekiwaniami i potrzebami. Na przykład kupiłem lodówkę super oszczędną, jest tak oszczędna, że nie trzyma temperatury i jedzenie się psuje, chyba że otwieram ją dwa razy dziennie. Albo super oszczędny kibelek, jest tak oszczędny w zużyciu wody, że trzeba dwa razy spłukiwać, aby g... spłynęło. A mam drugi, który był najtańszy na rynku i ani razu nie zdarzyło się aby nie spłukał. Przecież wiele rzeczy kupujemy na dłuższy okres czasu i zasoby finansowe nie pozwalają na eksperymentowanie i kupowanie sobie dwóch lodówek. I można by jeszcze trochę napisać o tym sławetnym wolnym rynku, chociażby to, że drobnych żuczków po prostu nie stać na wdrożenie wynalazków, już nie mówiąc o jakichś ich opracowywaniu. A wynalazki i ich wdrożenie jest solą postępu i lepszego życia. Dlatego w Polsce ta sfera leży. Spójrzmy na Koreę Południową, która poszła odwrotną drogą i stworzyła czebolachy, kilka na cały kraj, które zajmowały się produkcją mydła i powidła, statków i samochodów. Ale przez to że były wielkie to tak jakby stworzyć na cała Polskę kilka koncernów stać je było na wdrożenia, prace badawcze i w ten sposób Koreańczycy doścignęli czołówkę świata.

  • romad2447

    Oceniono 1 raz -1

    Jeszcze jeden antykapitalistyczny artykol,korporacje-bad, podatki-good.Jesli korporacje nie placa podatkow to wiekszy zysk,wiekszy zysk, wieksze dywidedy, ludzie ktorzy je otrzymuja placa wieksze podatki,czyli pieniadze wracaja do panstwa.Artykul zapomnial wyjasnic co sie dzieje z pieniedzmi ktore rzekomo mialy byc przeznaczone na podatki.

  • pankrzysiek

    Oceniono 7 razy -1

    jestem winny bo inwestuje na giełdzie?
    z większością tez się zgadzam. ale przebija się lewicowy rodowód autora, trudno mieć pretensje do ludzi że sa chciwi i dążą do zysków, autor zapomina o jednym, socjał trawi społeczeństwa wszystkich krajów, więc na to idą ogromne środki, kościół który jest jak rak i doi ludzi, sprzedając brednie o życiu w raju po śmierci. Ludzie to debile, mądre są tylko jednostki, to tekst Tommy Lee Jones :) jaki prawdziwy

  • Kuba Nowak

    Oceniono 1 raz -1

    a o zalosnych podatkach na rynkach finansowych przeczytasz w az 10 stronicowej publikacji na www.basiceconomy.org. tak. jestes rypany bez mydla i nawey o tym nie wiesz

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX