Pablopavo we Wrocławiu, 2017 r.

Pablopavo we Wrocławiu, 2017 r. (fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta)

od redakcji

Pablopavo, Gombrowicz, Gierszał, dwudziestolecie międzywojenne od kuchni oraz #InstaŻycie, czyli fikcja instant

Na ten weekend przygotowaliśmy dla Was kilka arcyciekawych rozmów, m.in. z Janem Sową i Krzysztofem Wolańskim, którzy będą Was przekonywać, że sport już nie istnieje, z Pablopavo o jego debiutanckim zbiorze opowiadań "Mikrotyki" oraz z Jakubem Gierszałem, którego od dzisiaj możemy oglądać w filmie "Zgoda".

- W tym świecie dziecięce kocyki są zawsze ułożone w równe kwadraty, na kawie rysuje się idealna jodełka z piany, a nasiona chia komponują się z granolą. Dzieci kwilą w stylowych wózkach, twarze kobiet są zdziwione i zawsze słodkie, nikt nie umiera, a smutny bywa jedynie z powodu załamania pogody. Witamy w Insta-życiu. Jaka cenę płacimy za wiarę w iluzję, którą kreują media społecznościowe? Odpowiada Alicja Wysocka-Świtała. 

W tej instarzeczywistości nikt nie jest brzydki, wszyscy są zdrowi. Zaduma jest dozwolona tylko nad filiżanką kawy (fot. GeorgeRudy / iStockphoto.com)W tej instarzeczywistości nikt nie jest brzydki, wszyscy są zdrowi. Zaduma jest dozwolona tylko nad filiżanką kawy (fot. GeorgeRudy / iStockphoto.com)

- "Sport nie istnieje " - twierdzą Jan Sowa i Krzysztof Wolański, autorzy książki pod tym tytułem. Jak to wyjaśnią obywatelom kraju, w którym mecz jego piłkarskiej reprezentacji to narodowe święto, a skoki narciarskie gromadzą przed telewizorami miliony widzów? Przeczytajcie rozmowę Magdaleny Roszkowskiej.

Reprezentacja Polski w piłce nożnej świętuje po wygranym meczu z Czarnogórą rozegranym w ramach eliminacji do mundialu w Rosji (fot. AP Photo / Czarek Sokołowski)Reprezentacja Polski w piłce nożnej świętuje po wygranym meczu z Czarnogórą rozegranym w ramach eliminacji do mundialu w Rosji (fot. AP Photo / Czarek Sokołowski)

- Jest bardziej śmiertelna niż rak piersi czy prostaty. Według Światowej Organizacji Zdrowia choruje na nią ponad 320 milionów ludzi, a do 2030 roku stanie się najczęstszym problemem zdrowotnym naszego świata. Samobójstwa osób z pierwszych stron gazet przypominają, że ani wysoki status materialny, ani uznanie, ani nawet udane życie rodzinne nie są w stanie skutecznie ochronić przed mackami depresji. O życiu w "cieniu czarnego psa" pisze Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka.

Według statystyk WHO oraz danych ZUS depresja jest chorobą najczęściej dotykającą osoby w wieku produkcyjnym, zdecydowanie częściej kobiety niż mężczyzn (fot. Martin Dimitrov / iStockphoto.com)Według statystyk WHO oraz danych ZUS depresja jest chorobą najczęściej dotykającą osoby w wieku produkcyjnym, zdecydowanie częściej kobiety niż mężczyzn (fot. Martin Dimitrov / iStockphoto.com)

- Zawsze mnie zniesmaczał i irytował rodzaj pogardy, który się w Polsce wyprodukował wobec ludzi, którym się nie udało. To widać bardzo w popkulturze: w telewizji, serialach, filmach. Jeśli tam pokazuje się biedniejszych ludzi, to najczęściej w postaci jakiegoś kuriozum - mówi Paweł Sołtys, który jako Pablopavo wydał kilkanaście płyt, a teraz ukazuje się jego prozatorski debiut - zbiór opowiadań pt. "Mikrotyki". Rozmowa Bartosza Janiszewskiego. 

Książka Pawła Sołtysa 'Mikrotyki' ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarne (fot. materiały prasowe / Łukasz Giza / Agencja Gazeta)Książka Pawła Sołtysa 'Mikrotyki' ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarne (fot. materiały prasowe / Łukasz Giza / Agencja Gazeta)

- "Ferdydurke" dla Gombrowicza okazało się powieścią pechową. Gdy po raz pierwszy opublikowano je w 1938 roku, przewidywany literacki sukces przytłumiła zbliżająca się wojna. Gdy jednak, już po wojnie, przebywający na emigracji w Argentynie pisarz rozpoczął batalię o tłumaczenie i hiszpańskie wydanie swojego dzieła, książka przyniosła mu szczęście i wprowadziła w jego życie jedną z najważniejszych dla niego osób, młodego tłumacza - Alejandra Russovicha. Przedstawiamy fragmenty głośnej biografii "Gomborowicz. Ja, geniusz (tom I i II)" Klementyny Suchanow.

Witold GombrowiczWitold Gombrowicz (fot. Eastnews)

- Ola Zaprutko-Janicka wiedzę o dwudziestoleciu międzywojennym czerpie od swojej 96-letniej babci, którą namawia do opowiadania historii z tamtego okresu i cichaczem je nagrywa, oraz z przeglądania przedwojennej prasy. Co najchętniej jadano w dwudziestoleciu? Jak wyglądały najlepsze restauracje i klasyczne mordownie? Jakie sprzęty zrewolucjonizowały życie kobiet tamtej epoki?  Z autorką książki "Dwudziestolecie od kuchni" rozmawia Agata Michalak. 

Popołudniowa herbatka, rok 1929. Na taką okazję stół musiał być zastawiony porcelaną i przykryty eleganckim obrusem (fot. materiały prasowe)Popołudniowa herbatka, rok 1929 (fot. materiały prasowe)

- Wejść w umysł myśliwego. To moja rola. Kiedy patrzę na tłum ludzi w galerii handlowej, wypatruję ofiary. Próbuję rozpoznać, kogo będzie najłatwiej schwytać. Muszę poczuć dreszczyk emocji, który odczuwa polująca bestia. Tylko tak będę mógł ją złapać - John Douglas, słynny profiler pracujący dla FBI, w książce "Mindhunter" zdradza kulisy swojej pracy. Publikujemy jej fragmenty.

Książka 'Mindhunter' Johna E. Douglasa (z prawej) i Marka Olshakera w polskim przekładzie Jacka Koniecznego ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak (fot. materiały prasowe)Książka 'Mindhunter' Johna E. Douglasa (z prawej) i Marka Olshakera w polskim przekładzie Jacka Koniecznego ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak (fot. materiały prasowe)

Poza tym w wydaniu: felieton Pauliny Wilk, wywiad Michała Gostkiewicza z chłopakami z Make Life Harder oraz dwie rozmowy Angeliki Swobody - z Kasią Tusk i Jakubem Gierszałem.


Anna Budyńska.
Redaktorka naczelna Weekend Gazeta.pl.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (2)
Zaloguj się
  • copen_haggen

    Oceniono 2 razy 2

    Ok. Pare ciekawych tematow, ale kulinarnych ekscytacji pani Agaty nie jestem w stanie stawic

  • bonenecklace

    Oceniono 3 razy 1

    Patrzę na te artykuły i jedyne, co dostrzegam to dziennikarską mizerię, grafomanię, mimo że niektóre tematy interesujące. Problem polskiego dziennikarstwa zarówno tego zwykłego, jak i śledczego, polega na tym, że czytelnik patrząc na tekst widzi tylko ileś wyrazów ułożonych w różny sposób. Artykuły te nie mają żadnej treści, esencji, są miałkie, wyglądają jakby ktoś napisał je na kolanie. I problem ten nie dotyczy tylko Wyborczej, ale wszystkich gazet, czasopism.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX