Tak może wyglądać fabryka przyszłości

Tak może wyglądać fabryka przyszłości (fot. 3alexd / iStockphoto.com)

Roboty zastąpią wielu pracowników. W którym zawodzie masz większe szanse na przetrwanie - telemarketera czy duchownego?

Potrafi transportować, sortować, gotować, a nawet diagnozować, komponować i pocieszać. Czy zniesmaczona ludzką niedoskonałością sztuczna inteligencja zamknięta w humanoidalnym robocie powie kiedyś do nas głosem Donalda Trumpa: "You're fired"?

Anna wstała z fotela dentystycznego. Choć - jak zawsze przy tego typu usługach - nie było przyjemnie, lubiła ten gabinet. Przynajmniej żaden człowiek nie zaglądał jej do ust, co zawsze ją krępowało. Tu zabiegi przeprowadzał robot. Szybko założyła płaszcz i wyszła, bo dostała powiadomienie, że dron z zakupami z supermarketu będzie u niej za kwadrans. Wskoczyła do autobusu i usiadła na przednim siedzeniu. Jej ojciec, przez lata kierowca, nigdy tego nie robi. Dla niego pojazd bez człowieka za kółkiem jest zbyt demoniczny. Anna sięgnęła po telefon, musi dogadać się z Tomkiem. Wieczorem idą na sushi, on się upiera, żeby wybrać restaurację, gdzie jedzenie przygotowują ludzie, Anna woli normalnie: do sieciówki, gdzie rolki kręcą roboty. Jest czyściej i taniej. Ostatnio nie dogadują się z Tomkiem. Na szczęście będzie miała chwilę, żeby pogadać na messengerze z terapeutą (bardzo dobra aplikacja, tylko 10 zł na miesiąc).

Taki opis to pieśń przyszłości? Udany zabieg wstawienia implantu zęba właśnie wykonał robot w Chinach. Kolejne firmy, w tym sieci supermarketów, są w trakcie testów dostarczania przesyłek dronami. W San Francisco trwają testy autonomicznych autobusów. Bot-terapeutka też już istnieje i była bardzo chwalona przez "pacjentów", a roboty kręcące rolki sushi pracują w ponad 200 restauracjach sieci Kura. Wolicie  burgery? Firma Momentum Machines stworzyła robota, który zajmie się wszystkim: zrobi kotleta ze zmielonego mięsa (nie korzysta z mrożonki), grilluje, kroi warzywa, opieka bułkę. Jest w stanie przygotować ok. 360 burgerów w godzinę. Rewolucja trwa. I przyspiesza.

Przecież to już się dzieje  

Do automatyzacji przyzwyczajamy się bez problemu. Dzisiaj przecież prawie nikt nie szuka informacji ręcznie w encyklopediach, bo robimy to za pomocą wyszukiwarek internetowych. Tysiące naukowców korzysta z mocy obliczeniowych superkomputerów, a giełdy w dużym stopniu są obsługiwane przez maszyny. Nawet zamawianie jedzenia stało się bardziej zautomatyzowane. Bo czym innym niż zastąpieniem pracownika jest korzystanie z dotykowych tablic w restauracjach McDonald's? A automaty z jedzeniem i piciem? Samoobsługowe kasy w supermarketach?      

Automatyzacja rozpoczęta rewolucją przemysłową. Wyraźnie przyspiesza od czasów wynalezienia komputerów. Możliwości technologiczne są coraz większe. Ludzkie lęki - podobne. I tak jak w początkach XIX w. luddyści niszczyli maszyny tkackie w obronie swoich stanowisk pracy, tak i dziś mamy ruch neoluddystów: ludzi, którzy występują przeciwko współczesnej technologii. Wróżą katastrofę i choć ich stanowisko może być uznawane za skrajne, to w zasadzie nikt nie kwestionuje, że rozwój robotów, sztucznej inteligencji przemodeluje rynek pracy. Wielkim pytaniem pozostaje, dokąd to nas zaprowadzi.

Z perspektywy pracodawcy maszyny to kusząca alternatywa wobec pracowników. Mogą pracować 24 godziny na dobę, nie potrzebują urlopów wypoczynkowych, nie miewają kaca, nie trzeba odprowadzać za nich składek ZUS, nie należą do związków zawodowych, nie są zmęczone i nie mylą się w obliczeniach.

Iamus, zespół komputerów wyposażony w moduł muzyczny, pisze muzykę poważną. Wykonuje ją m.in. Orkiestra Filharmonii w Maladze.

Robotami łatwiej jest zastąpić prace powtarzalne, przewidywalne, oparte na logice. Ale dużo trudniej te, które wymagają złożonej mobilności i percepcji. Opisuje to paradoks zaobserwowany w latach 80. przez ekspertów od sztucznej inteligencji (AI). Od nazwiska jednego z nich nazwano go Paradoksem Moraveca. Mówi on, że "stosunkowo łatwo sprawić, żeby komputery przejawiały umiejętności dorosłego człowieka w testach na inteligencję albo w grze w warcaby, ale jest trudne albo wręcz niemożliwe zaprogramowanie im umiejętności rocznego dziecka w percepcji i mobilności". Słowem: roboty nie są takie doskonałe. Miewają kłopoty z poruszaniem się czy wykonaniem zadań, z którymi radzi sobie małe dziecko. Dlatego zaprogramowane roboty lepiej poradzą sobie z zadaniem sortowania ustawionych na półkach pudełek, ale dużo gorzej chociażby z posprzątaniem pokoju w hotelu, gdzie jest dużo więcej szczegółów do zaobserwowania i decyzji do podjęcia.

Roboty wchodzą w ludzkie buty    

Zdarzają się jednak takie roboty, które albo naruszają tę prostą zasadę, albo zwyczajnie zaskakują ludzkimi umiejętnościami. Przykłady?

Jill Watson, asystentka z Georgia Institute of Technology, przez kilka miesięcy rzetelnie pomagała konsultującym się z nią przez internet studentom. Kiedy ujawniono, że Jill nie jest człowiekiem, a superkomputerem IBM Watson, studenci nie mogli w to uwierzyć.   

Eliza to bot, program imitujący rozmowę psychoterapeutyczną. "Pacjenci" Elizy byli poinformowani, że rozmawiają z maszyną i. zupełnie im to nie przeszkadzało. Przeciwnie - wielu nawet wolało sesje z Elizą, bo czuli się przez nią "do końca wysłuchani".

Program The Painting Fool, dzieło prof. Simona Coltona, który jest komputerowym artystą. Poniżej jego oryginalna praca:

(fot. materiały prasowe)(fot. materiały prasowe)

Dziennikarze też mogą czuć się zaniepokojeni. Powstał np. Stats Monkey, automat generujący krótkie informacje sportowe: bez literówek i pomyłek gramatycznych.

I tak, oczywiście, są już też: sex-roboty. Na rynku zdecydowanie dominują modele kobiece, choć mamy i męskie, ale ich dopracowanie pod względem wizualnym pozostawia wiele do życzenia. Sex-boty to zresztą wyzwanie nie tylko dla rynku usług seksualnych, ale i relacji partnerskich. Eksperci ostrzegają, że ich szeroka dostępność może napędzać uzależnienia i niszczyć związki międzyludzkie - po co budować wymagającą ustępstw relację z człowiekiem, skoro robot zgodzi się zawsze i na wszystko?

A może jednak narzędzia?

Choć te i wiele innych przykładów mogą sprawiać wrażenie, że nasz los niemal w każdej dziedzinie jest przesądzony, to wielu ekspertów uważa, że - przynajmniej na razie - sztuczna inteligencja i roboty w wielu zawodach będą raczej wspierać niż wypierać z nich ludzi. Dobrym przykładem są lekarze. Wspomniany wcześniej chiński robot-dentysta, który z powodzeniem przeprowadził zabieg wprowadzenia implantu, wcześniej został zaprogramowany przez stomatologów. Podobnie znany robot chirurgiczny Da Vinci pracuje pod ścisłym nadzorem specjalistów. Testowano też analizę zdjęć rentgenowskich przez sztuczną inteligencję. Diagnozowała ona złamania równie dobrze co doświadczeni specjaliści, czyli w 80 proc. poprawnie. Uczyła się dużo krócej niż lekarze.

Najpewniej jednak zaawansowane narzędzia diagnostyczne, mające dostęp do ogromnej bazy danych, raczej lekarzy odciążą niż ich zastąpią. W nagłym przypadku to lekarz-człowiek jest w stanie szybko podjąć decyzję w czasie operacji. I wziąć za to odpowiedzialność.

No dobrze, to wszystko bardzo ciekawe przykłady. Spójrzmy na sprawę szerzej. Analitycy z firmy McKinsey & Company prognozują, że praca aż 60 proc. zawodów w najbliższym czasie będzie wykonywana przez roboty. Raport Światowego Forum Ekonomicznego "Future of Jobs" prognozuje, że do 2020 roku AI, roboty i nanotechnologia zabiorą ludziom ponad 5 mln miejsc pracy.

W jakim fachu nie ma co liczyć na pracę w (zautomatyzowanej) przyszłości? Na potrzeby raportu "The Future of Employment", który został opracowany w Oxfordzie, przebadano 702 zawody pod kątem szans na ich automatyzację. Oto przykładowe wyniki:

(fot. Karolina Głowacka)(fot. Karolina Głowacka)

Status prawny maszyny

Jeśli więc sztuczna inteligencja może wykonywać ludzkie prace, to czy nie powinna podlegać także ludzkiemu prawu? Zagadnienie jest poważne, w Unii Europejskiej trwają prace nad opracowaniem zasad prawnych dotyczących "osób elektronicznych".   

Potężnym wyzwaniem, w zasadzie filozoficzno-etycznym, jest zagadnienie odpowiedzialności. Jeśli robot wyrządzi szkodę, winny będzie producent, programista czy właściciel? A co z samochodami autonomicznymi? Kiedy w kryzysowej sytuacji kierowca może albo wjechać w ciężarówkę i sam zginąć, albo staranować dzieci stojące na przystanku, decyzję podejmuje w ułamku sekundy. W przypadku pojazdów autonomicznych rozstrzygnięcie kwestii, czyje życie ma chronić auto, trzeba podjąć wcześniej, być może w zespole programistów rozważających tę sprawę w cichym pokoju pracy przy kubkach z kawą.

Są też tacy, którzy uważają, że pracę robotów należy opodatkować. Orędownikiem tego rozwiązania jest m.in. Bill Gates: uzyskane w ten sposób pieniądze mogłyby, po pierwsze, spowolnić proces automatyzacji, a tym samym ułatwić przystosowanie się do niego społeczeństw, a po drugie - mogłyby być przeznaczane na łagodzenie skutków zmian. "Nie ma mowy" - w czerwcu odpowiadał na takie propozycje wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Andrus Ansip. Ale dyskusje trwają. Pomysł podoba się wicepremierowi Mateuszowi Morawieckiemu.

Bill Gates (fot. TNS Sofres / iStockphoto.com / CC BY 2.0)Bill Gates (fot. TNS Sofres / iStockphoto.com / CC BY 2.0)

Innym sposobem na złagodzenie skutków zmian na rynku pracy może być minimalny dochód gwarantowany - każdy obywatel otrzymuje pewną kwotę pieniędzy niezależnie od sytuacji zawodowej. Idea jest popierana m.in. przez Elona Muska, Marka Zuckerberga, testowana w Kanadzie i Finlandii, choć trzeba dodać, że w referendum odrzucili ją Szwajcarzy.

Roboty takie bezproblemowe?

Jest jeszcze sporo argumentów, które dają nadzieję na to, że miliony osób nie staną się "bezużyteczne". Po pierwsze, być może pełna automatyzacja wielkim firmom się po prostu nie opłaci. "Jeśli roboty zastąpią wszystkich pracowników, tym samym tworząc masowe bezrobocie, to komu producenci sprzedawaliby swoje produkty?" - zwraca uwagę w "Guardianie" analityk londyńskiego Berenberg Bank Kallum Pickering.

Po drugie, maszyny nie są doskonałe. Trzeba je serwisować, zużywają się, mogą zostać zaatakowane przez cyberprzestępców. Być może więc technologia zabierze nam stare zawody, ale przyniesie nowe. Jakie? Trudno to dzisiaj prognozować. Ale czy 20 temu spodziewaliśmy się, że będą istniały takie stanowiska jak social media manager?    

Po trzecie, mamy kłopot w kontaktach z robotami. Istnieje pojęcie doliny niesamowitości, czyli uczucie niepokoju, lęku, niechęci, wręcz odrazy w kontaktach z czymś, co zachowuje się prawie jak człowiek. Choć deklarujemy, że dobrze nam się rozmawia ze sprawnymi botami i nie widzimy problemu w ewentualnej współpracy, to wskaźniki takie jak EMG wyraźnie pokazują w takich sytuacjach niepokój i stres. Badają to m.in. dr Aleksandra Przegalińska i dr Leon Ciechanowski z zespołem polsko-amerykańskich naukowców.

Jak maszyna z maszyną. Bina rozmawia z Siri. Bina, która jest robotem-popiersiem kobiecym, odwiedziła kiedyś Wrocław. Została zaprezentowana publiczności, a gdy skupiła na kimś wzrok. ludzie prosili, żeby przestała.

Dolina niesamowitości może zostać zasypana przez przyzwyczajenie... albo i nie. Japończycy na przykład są dużo bardziej otwarci na humanoidalne roboty niż Europejczycy. Być może różnice kulturowe okażą się poważną przeszkodą w szerokiej automatyzacji zawodów, w których dziś mamy do czynienia z człowiekiem.

I wreszcie po czwarte - wciąż potrzebujemy kontaktu z innymi ludźmi, ich dotyku, osobowości, umiejętności opowiadania historii (z tym nadal kiepsko radzi sobie AI). Geoff Colvin, krytyk Martina Forda, autora bestselleru "Świt robotów", uważa, że tylko ludzie są w stanie zaspokoić interpersonalne potrzeby. W swojej książce "Human are Underrated" ("Ludzie są niedocenieni") przekonuje, że nadal chcemy mieć kogo podziwiać, od kogo się uczyć, kogo się poradzić. A to człowiek potrafi okazać empatię. Sukces bota-terapeutki wykazany w jednym badaniu nie musi oznaczać końca pracy dla ludzkich terapeutów.
      
Nie tylko AI

Sztuczna inteligencja, roboty, szczególnie te humanoidalne, są wyzwaniem także dla naszej tożsamości: co to znaczy być człowiekiem, skoro kolejne cechy podlegają automatyzacji i mieszczą się w linijkach kodu? Nic dziwnego, że są teraz najbardziej gorącym  tematem debaty nad przyszłością. Trzeba jednak pamiętać, że to niejedyny czynnik, który wpływa na naszą przyszłość. Według wspomnianego już raportu "Future of Jobs" w najbliższych latach największy wpływ na rynek pracy będą miały także: chmura, nowe technologie w energetyce, Internet Rzeczy, trend ekonomii współpracy, zmiany klimatyczne czy geopolityka. Tworzenie scenariuszy na przyszłość w zglobalizowanym świecie przy tak wielu zmiennych jest bardzo trudne. Pewne jest to, że rewolucja dzieje się na naszych oczach. Na jej skutki muszą się przygotować władze, ale i każdy z nas. 

Roboty, szczególnie te humanoidalne, są wyzwaniem także dla naszej tożsamości (fot. muratsenel / iStockphoto.com)Roboty, szczególnie te humanoidalne, są wyzwaniem także dla naszej tożsamości (fot. muratsenel / iStockphoto.com)


Korzystałam z książek: "Świt robotów. Czy sztuczna inteligencja pozbawi nas pracy?" Martina Forda, wyd. cdp.pl, "Istoty wirtualne. Jak fenomenologia zmieniała sztuczną inteligencję?" Aleksandry Przegalińskiej, wyd. Universitas.

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU


Karolina Głowacka. Dziennikarka Radia TOK FM
, prowadzi audycje "Przewodnik Technologiczny", "Radiowa Akademia Nauk", weekendowe "Poranki" oraz sobotni "Magazyn". W 2016 wyróżniona konkursie Popularyzator Nauki organizowanym przez MNiSW oraz serwis PAP Nauka w Polsce. Współautorka książki "Czy Wielki Wybuch był głośny?" nagrodzonej "Złotą Różą" XXI Festiwalu Nauki za najlepszą polską książkę popularnonaukową. 

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (33)
Zaloguj się
  • monodeluxe

    Oceniono 5 razy 5

    no więc robotyzacja za jakiś czas doprowadzi powiedzmy do 95% bezrobocia...roboty będą wytwarzać,produkować itp.,ale kto to będzie kupować skoro z powodu bezrobocia nikogo nie będzie na te dobra stać...

  • yuraathor

    Oceniono 3 razy 3

    było tak;
    duza fabryka chemiczna,Mądrzy ludzie z biurowca postanowili wdrożyć projekt Automatic Proces Control w skrocie APC i docelowo zredukować załogę, inwestycja za milion albo lepiej.
    działało to kilka miesięcy aż w lipcu przyszły upały i się APC zesrało

  • gadolinn

    Oceniono 7 razy 3

    "duchowni 0,81%"?
    mozna zrobic robota, ktory wyslucha spowiedzi i powie "dziesiec zdowasiek i jestes jak nowy"

  • rafiner

    Oceniono 2 razy 2

    Opodatkować roboty i problem ZUS rozwiązany.

  • pastozukk

    Oceniono 1 raz 1

    najtańsze roboty to bioroboty, 200 lat temu pisano podobne rzeczy - że wszystko za nas będą roboty robiły a my będziemy leżeć do góry dupą. Naiwne myślenie. Nawet jeśli do tego dojdzie, to w momencie kiedy będziemy już zbędni, zostaniemy po prostu usunięci.

  • gorillaglu

    Oceniono 1 raz 1

    Jestem za. Pełna automatyzacja zabije korporacje rok po wprowadzeniu na rynek, bo krótkowzroczni idioci z rad nadzorczych nie pozwolą wprowadzić żadnych zmian w prawie, które chroniłyby 99% bezrobotnej nagle ludzkości. Będzie z tego kupa śmiechu.

  • SP45-166 Kk

    Oceniono 1 raz 1

    Polecam autonomiczny autobus, w Warszawie, gdzie piesi włażą pod maskę, rowerzyści zajeżdżają drogę, samochody wpychają się na centymetry, a pasażerowie wbiegają w zamykające się drzwi, czy dresików blokujących drzwi na pętli żeby kolega zdążył kupić piwko i odebrać kebab od turasa. Słowem- żeby taki pojazd autonomiczny przetrwał w tej dżungli same "sensory" i komputer wysypujący się co jakiś czas do windowsa to stanowczo za mało. Wystarczy zobaczyć na razie jak w warszawie działają wyświetlacze firmy "Novame(lo)dia", przeciętnie co trzeci wiezie stare tablice za szybą bo nie działają hahaha.... Aby w dużym współczesnym mieście mógł pracować autonomiczny autobus, potrzebne będzie całkowite wyeliminowanie pozostałych pojazdów kierowanych przez ludzi, całkowita eliminacja kolizyjnych przejść dla pieszych i rowerów, i duża ilość lotnych patroli ochrony reagującej na rozróby w autobusie. Skończy się też dobieganie do autobusu- ten nie będzie w stanie rozpoznać czy pani uprawia jogging czy też biegnie do autobusu. Polecam przemyśleć sobie... pozdrawia was kierowca (jeszcze) MZA

  • n29a

    Oceniono 1 raz 1

    Robot-telemarketer- duchowny. Zabawny trójkąt...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX