Kontakt z brudem i zwierzętami to bardzo korzystna dla zdrowia aktywność

Kontakt z brudem i zwierzętami to bardzo korzystna dla zdrowia aktywność (fot. FatCamera / iStockphoto.com)

Chcesz mieć zdrowe dziecko? Pozwól mu się codziennie brudzić!

Pamiętacie maksymę "Jesteś tym, co jesz"? Tak naprawdę powinna ona brzmieć: "Jesteś tym, co żywi twoje jedzenie". Jemy rośliny i zwierzęta. Zwierzęta jedzą rośliny. A co "jedzą" rośliny? Słońce, wiatr, wodę i... brud. On pomaga przetrwać nam wszystkim.

Żywność to bezpośrednia manifestacja płodności gleby: tak wiele cennych minerałów pochodzi ze skał, zwierzęcych odchodów, od bakterii, robaków, pluskiew i grzybów, które pracują wspólnie na to, by odżywić naszą ziemię. Z tego właśnie powodu żyjemy w bezpośrednim, dynamicznym związku z tym, co spożywamy, a jednocześnie stanowimy jedność z glebą i światem natury*.

Wszystko, co na tym świecie brudne i niechlujne, to podstawa naszego zdrowia i odporności (fot. ChristinLola / iStockphoto.com)Wszystko, co na tym świecie brudne i niechlujne, to podstawa naszego zdrowia i odporności (fot. ChristinLola / iStockphoto.com)

Okazuje się bowiem, że wszystko, co na tym świecie brudne i niechlujne, wszystkie rzeczy, które zaczęliśmy kontrolować albo wręcz eliminować, myśląc, że tak trzeba i to pomoże nam przetrwać, to w rzeczywistości podstawa naszego zdrowia i odporności. Badania wykazują, że bakterie, grzyby, pasożyty, insekty i chwasty (a także żywa i odżywiona gleba pełna tych elementów) odgrywają główne role w zapewnieniu właściwości prozdrowotnych naszego pokarmu, a co za tym idzie - w zdrowiu naszych dzieci. Zamiast wymyślać nowe antybiotyki lekarze starają się teraz leczyć choroby przewlekłe całkowicie przeciwnymi metodami: wykorzystując bakterie, pasożyty, glebę (...).

Nie trzeba być naukowcem, aby wiedzieć, że spędzenie kilku godzin na zabawie na świeżym powietrzu potrafi zdziałać cuda w przypadku każdego dziecka. Wszyscy wiemy, że dzieci kwitną, gdy ze wszystkich stron otacza je dobry, staroświecki brud. A badania tylko to potwierdzają: dzieci, które wychodzą na spacery do parku lub bawią się na otoczonych zielenią placach zabaw, są bardziej skoncentrowane i uzyskują lepsze wyniki, a także są szczęśliwsze i spokojniejsze niż ich rówieśnicy spędzający czas w mniej naturalnych warunkach. Na przykład przebywanie w lesie w widoczny sposób zwiększa odporność dziecka na czynniki zewnętrzne. Brud i natura przenikają do organizmów i umysłów naszych pociech poprzez ich codzienną dietę i zabawę.

Hipoteza higieniczna**

"Hipoteza higieniczna", która zakłada, że w dzisiejszych czasach przez wybielacze czy wszelkie środki do dezynfekcji dzieci żyją w nazbyt odkażonym społeczeństwie, często wykorzystywana jest do wyjaśnienia wzrostu występowania alergii u najmłodszych. Chodzi o to, że układy odpornościowe dzieci, żyjących teraz głównie w zurbanizowanych społeczeństwach, bardzo rzadko narażane są na zetknięcie się z bakteriami czy innymi mikroorganizmami. A przecież to właśnie ten kontakt ma ogromny wpływ na zdrowie naszego układu odpornościowego.

Dzieci, które wychodzą na spacery do parku lub bawią się na otoczonych zielenią placach zabaw, są zdrowsze, szczęśliwsze i spokojniejsze niż ich rówieśnicy (fot. patrickheagney / iStockphoto.com)Dzieci, które wychodzą na spacery do parku lub bawią się na otoczonych zielenią placach zabaw, są zdrowsze, szczęśliwsze i spokojniejsze niż ich rówieśnicy (fot. patrickheagney / iStockphoto.com)

Hipoteza ta opiera się po części na wynikach badań, które wykazały, że dzieci mieszkające na wsi rzadziej cierpią z powodu alergii i ataków astmy. Zabawy na podwórku, kopanie w ziemi w poszukiwaniu robaków, uprawa roślin, a co najważniejsze - kontakt z wszelkiego rodzaju brudem i zwierzętami hodowlanymi to w rzeczywistości bardzo korzystne dla zdrowia aktywności. A nawet nie tylko korzystne - kluczowe! Bakterie, wirusy, pasożyty i grzyby odgrywają bardzo istotną rolę w zbudowaniu, a następnie w utrzymaniu zdrowych jelit i systemu immunologicznego. Inna wyjaśniająca wzrost liczby alergii teza nazywana jest "hipotezą starych przyjaciół" ze względu na to, że w jelitach dzieci cierpiących na alergię brakuje różnorodności wśród tych dobroczynnych mikroorganizmów.

Aby sprawdzić zasadność tych teorii, naukowcy porównali próbki pobrane z miejskiego apartamentowca i gospodarstwa wiejskiego. Co zaskakujące, okazało się, że oba te środowiska charakteryzowały się właściwie tą samą ilością mikrobów. Różnica pomiędzy nimi polegała jednak na różnorodności bakterii. Próbka z apartamentu była dość uboga, podczas gdy ta z gospodarstwa wiejskiego zawierała wiele różnych gatunków mikroorganizmów. Podczas badań, jakich dokonano z udziałem jednego z rdzennych plemion Amazonii, którego nie dotyczył problem chorób przewlekłych, zetknięto się z najbardziej zróżnicowaną ilością mikroorganizmów, jaką kiedykolwiek wykryto w organizmie człowieka.

W zdrowym jelicie występuje różnorodność mikrobów: im więcej gatunków, tym lepiej. Bioróżnorodność odgrywa ogromną rolę. To dzięki niej możliwe jest osiągnięcie wewnętrznej harmonii, która chroni nasz organizm przed rozregulowaniem.

Robaki na zdrowie
 
Wszyscy wiemy, że infekcje wywołane przez mikroorganizmy mogą być śmiertelnie niebezpieczne. Ale czy mogą one być również korzystne? Czy żyjące w brudzie bakterie, wirusy i pasożyty - a więc to, czego tak skrupulatnie dzisiaj unikamy - mogą sprawić, że nasze dzieci będą zdrowsze? Pomyślcie tylko: szczepy Clostridium, bakterii jelitowych, które w określonych sytuacjach wpędzają nas w chorobę, u myszy są w stanie odwrócić alergię na orzechy. Właśnie tak: bakterie znajdujące się w jelicie posiadają moc zatrzymania naprawdę ostrych - a nawet śmiertelnych - reakcji immunogennych.

Badania wykazały, że dzieci mieszkające na wsi i - co za tym idzie - narażone na częstszy kontakt z różnorodnymi bakteriami - rzadziej cierpią z powodu alergii i ataków astmy (fot. anandaBGD / iStockphoto.com)Badania wykazały, że dzieci mieszkające na wsi i - co za tym idzie - narażone na częstszy kontakt z różnorodnymi bakteriami - rzadziej cierpią z powodu alergii i ataków astmy (fot. anandaBGD / iStockphoto.com)

W badaniach przeprowadzonych w sierpniu 2014 roku na myszach naukowcy najpierw zdziesiątkowali bakterie w ich jelitach, a następnie wystawili zwierzaki na działanie alergenów zawartych w orzechach, które wywołały bardzo silne reakcje immunologiczne. Myszy zaczęły więc produkować przeciwciała mające na celu zwalczenie alergenów w znacznie większym stopniu niż ich towarzysze, u których ilość bakterii w jelitach utrzymano na normalnym poziomie. Jednak gdy walczącym z alergią gryzoniom zaaplikowano Clostridium, ich białe krwinki od razu zaczęły generować w wysokim stężeniu ochronne molekuły nazywane interlukiną-22 (IL-22), które stłumiły ich reakcje alergiczne.

Podobna historia dotyczy bakterii Helicobacter pylori - znienawidzonej i łączonej z podwyższonym ryzykiem wrzodów czy raka żołądka - która kiedyś występowała powszechnie w żołądku prawie każdego człowieka. Natomiast na początku XXI wieku już tylko 6 procent populacji nosiło w sobie tę bakterię. Ale jej zwalczenie paradoksalnie zwiększyło zachorowalność na refluks, chorobę przełyku Barretta czy raka przełyku. Bez Helicobacter pylori równowaga regulujących apetyt hormonów leptyny i greliny ulega zachwianiu i jednocześnie zwiększa się ryzyko występowania u dzieci kataru siennego, alergii lub astmy. Jak to wszystko wytłumaczyć? Być może nie chodzi o to, czy bakterie są dobre, czy złe, ale o zmianę, jaka zaszła w nas samych. Tak czy inaczej, równowaga drobnoustrojowa i biologiczna różnorodność to nasze klucze do sukcesu.

Korzystne dla naszego ciała mogą się okazać także niektóre pasożyty. Ostatnie badania wykazały, że są one w stanie komunikować się z bakteriami w jelicie w celu regulowania odporności. Mój kolega, który leczy imigrantów, widział wiele przypadków dzieci z Etiopii, u których wykryto pasożyty. Choć nie wykazywały one żadnych objawów choroby, mimo wszystko postanowił skoncentrować się na wyleczeniu ich "infekcji". Ku jego zaskoczeniu wiele z nich natychmiast zaczęło cierpieć z powodu astmy, egzemy i innych przypadłości alergicznych. Jak tylko zdecydował się na przerwanie leczenia u tych pacjentów, problemy zniknęły. A nauka potwierdza jego obserwacje.

Nawet wirusy mogą czasem pomóc nam w walce o zdrowie. W sytuacji, gdy praca bakterii w jelicie zostaje zaburzona, niektóre wirusy są w stanie wpłynąć na właściwą regulację odporności naszego organizmu (fot. arcyto / iStockphoto.com)Nawet wirusy mogą czasem pomóc nam w walce o zdrowie. W sytuacji, gdy praca bakterii w jelicie zostaje zaburzona, niektóre wirusy są w stanie wpłynąć na właściwą regulację odporności naszego organizmu (fot. arcyto / iStockphoto.com)

U ludzi, którzy żyją na obszarach szczególnie narażonych na infekcje pasożytnicze, w rzeczywistości występuje mniejsze ryzyko zachorowania na cukrzycę typu 1 czy 264,65. Naukowcy starają się dziś dowieść, że jaja pasożytów mogą się okazać pomocne w kuracjach zwalczających stwardnienie rozsiane, chorobę zapalną jelit, celiakię, cukrzycę typu 2, reumatoidalne zapalenie stawów czy astmę. Ale to chyba nie dziwi, bo ci wszyscy "starzy przyjaciele" uczestniczyli przecież w naszej ewolucji.

Nawet wirusy mogą być czasem przydatne. Przełomowe badania z 2014 roku, których rezultaty opublikowano w czasopiśmie "Nature", udowodniły, że w sytuacji, gdy praca bakterii w jelicie zostaje zaburzona, niektóre wirusy są w stanie wpłynąć na właściwą regulację odporności naszego organizmu, za którą odpowiada nasz mikrobiom, i uniemożliwić wystąpienie jakichkolwiek zakłóceń pracy jelita czy układu immunologicznego, jakie obserwuje się zwykle po leczeniu antybiotykami. W "Nature" opisano również testy, w których ukryta infekcja wywołana przez określony typ wirusa - podobnego do wirusa cytomegalii (CMV) czy Epsteina-Barr (EBV), który wywołuje mononukleozę - chroniła myszy przed śmiercią z powodu takich chorób jak na przykład dżuma.

Uwaga, teraz będzie coś jeszcze dziwniejszego. Jeśli jako dzieci przeszliście świnkę, prawdopodobnie zmniejszyliście o połowę ryzyko zachorowania na raka jajnika w późniejszym czasie - być może dlatego, że wasz system odpornościowy nabrał już wprawy w wyszukiwaniu tego typu komórek rakowych. Także wirus odry jest obecnie badany w kontekście swoich potencjalnie niezwykłych właściwości, z których mogłaby skorzystać dzisiejsza onkologia, ponieważ występując w roli wirusa onkolitycznego - a więc przeciwrakowego - może być pomocny w leczeniu tak poważnych nowotworów, jak choćby mięsak, białaczka czy glejak. Przebycie w dzieciństwie odry lub świnki kojarzone jest również z obniżeniem ryzyka zachorowania na chorobę sercowo-naczyniową w dorosłym życiu. Nasze ciało jest w rzeczywistości częścią wielkiego superorganizmu, w którym system immunologiczny nie jest zabójcą, lecz siłą, która formuje naszą homeostazę. (...)

Życie w przesadnie sterylnym otoczeniu sprawia, że stajemy się mniej odporni na choroby (fot. vitapix / iStockphoto.com)Życie w przesadnie sterylnym otoczeniu sprawia, że stajemy się mniej odporni na choroby (fot. vitapix / iStockphoto.com)

Sterylne nie znaczy zdrowe

Rodzice zazwyczaj nieśmiało zauważają: "Nie pamiętam, żeby jakieś inne dzieci miały alergię, kiedy my byliśmy mali". Bo kiedyś naprawdę godne uwagi było, jeśli choć jedno dziecko dostało jakiejś alergii. Co się zmieniło? Mamy teraz znacznie więcej alergii pokarmowych niż kiedyś, to fakt. Między 1997 a 2011 rokiem liczba alergii pokarmowych u dzieci wzrosła o 50 procent. Jedno na 13 dzieci ma alergię pokarmową, rośnie też liczba przypadków śmiertelnych.

Na największe ryzyko narażone są dzieci mieszkające w miastach. Pewne badania wykazały, że 10 procent dzieci wychowywanych w środowisku miejskim już w wieku pięciu lat miało alergie pokarmowe na jaja, mleko, orzechy ziemne, a 55 procent prawdopodobnie dostanie alergii w późniejszym okresie życia. Naukowcy przeprowadzający badanie stwierdzili także, że ogólne ryzyko wystąpienia alergii pokarmowej prawdopodobnie byłoby znacznie większe, gdyby dodatkowo uwzględnili najpowszechniejsze alergiczne produkty. Jak to się stało, że organizmy naszych dzieci tak bardzo zmieniły się w ciągu ostatnich trzech dekad i teraz tak wiele pokarmów powoduje u nich reakcje zapalne? I co alergia sama w sobie mówi o zdrowiu naszych dzieci?

Nie ma jasnej przyczyny. Na ten problem składa się bowiem wiele różnych czynników. Ale coraz więcej danych wskazuje na to, że dzieci mają alergie przez naszego bzika na punkcie czystości. Zaatakowaliśmy drobnoustroje płynami do dezynfekcji rąk, antybiotykami, sterydami, pasteryzacją, napromieniowaniem, a także coraz większą liczbą szczepień. Nasza obsesja zaszła tak daleko, że dezynfekujemy nawet brud. Pestycydy, herbicydy, leki przeciwgrzybicze i antybiotyki zabijają kluczowe dla gleby mikroby i pokrywają naszą żywność.

Wojna na zarazki

Wszystko sprowadza się do tego, że nasze próby sprawowania kontroli nad nieuporządkowaniem w przyrodzie wytworzyły niestety szereg konsekwencji dla zdrowia naszych dzieci. Według teorii zarazkowej chorób mikroorganizmy są jednoznacznie niebezpieczne. Kolejna wojna, którą wypowiedzieliśmy zarazkom - mając oczywiście jak najlepsze intencje - zmieniła zasadniczo środowisko zewnętrzne i wewnętrzne naszych dzieci. Staje się jednak jasne, że wystawienie dzieci na działanie drobnoustrojów - wobec ich ogromnej różnorodności - jest kluczowe najpierw dla zapewnienia zdrowia naszym dzieciom, a później również dla jego utrzymania.

Regularny kontakt ze zwierzętami hodowlanymi jest bardzo korzystny dla utrzymania zdrowych jelit i systemu immunologicznego (fot. davidf / iStockphoto.com)Regularny kontakt ze zwierzętami hodowlanymi jest bardzo korzystny dla utrzymania zdrowych jelit i systemu immunologicznego (fot. davidf / iStockphoto.com)

Wszystko zaczyna się już w momencie narodzin, a nawet wcześniej. Gdy noworodek wydostaje się na zewnątrz poprzez kanał rodny matki, gdzie aż roi się od wszelkiego rodzaju drobnoustrojów, jego jelita kolonizowane są przez bakterie, które dostają się do jego organizmu poprzez połykanie wydzielin pochwowych. Teraz dzieci częściej niż kiedykolwiek wcześniej - w Stanach Zjednoczonych więcej niż 30 procent - przychodzą na świat poprzez cesarskie cięcie, przez co omija je ta niezwykle istotna część drogi. (...)

Karmienie piersią także wspiera w unikalny sposób mikrobiom i układ odpornościowy dziecka. Dzieci, które karmi się mlekiem modyfikowanym, są znacznie bardziej narażone między innymi na infekcje i alergie. Antybiotyki stosowane w niemowlęctwie i dzieciństwie, a nawet podczas ciąży i w czasie porodu, również mogą przyczynić się do wystąpienia u dziecka alergii pokarmowej. Zaburzają one bowiem równowagę mikrobiomu jelit, a to powoduje następnie nadczynność układu immunologicznego.

Nawet nasze próby wyeliminowania chorób wirusowych już w dzieciństwie wydają się mieć niezamierzone konsekwencje. Bo podobnie jak bakterie, które są niezbędne do regulacji układu immunologicznego u dzieci, także wirusy tworzą ochronny "mikrowirom" - w pewien sposób przypominający nasz mikrobiom - który jest niezwykle istotny dla zdrowia jelita. Wcześniej powszechnie występujące wirusy dziecięce, jak te wywołujące odrę i świnkę, w rzeczywistości przyczyniały się do zmniejszenia liczby alergii, bo w pewien sposób uczyły układ odpornościowy, jak zwalczać na przykład komórki rakowe. A mimo to wirusy uważane są wciąż za jednoznacznie "złe". (...)

Pozwólcie dzieciom się brudzić

W całej historii ludzie przeważnie chodzili boso lub nosili obuwie wykonane ze skór zwierzęcych i spali na ziemi lub na skórach. Grunt jest obfity w wolne elektrony, które dostawały się do naszych ciał, a każda część ciała mogła równoważyć się z potencjałem elektrycznym Ziemi. To stabilizowało środowisko elektryczne wszystkich narządów, tkanek i komórek. Uziemienie odnosi się do korzyści - w tym lepszego snu i zmniejszenia bólu - które czerpiemy przez podłączenie do tych systemów przewodzących, które przenoszą elektrony z Ziemi do naszego organizmu. Uziemienie pomaga ustawić nasze zegary biologiczne poprzez regulowanie rytmu naszego ciała, który wpływa na jakość snu i poziom kortyzolu [hormon wpływający m.in. na metabolizm; bywa nazywany hormonem stresu na równi z adrenaliną - przyp. red.]. Elektrony Ziemi mogą również zmniejszyć ból i zrównoważyć nasz współczulny ("walka lub ucieczka") lub przywspółczulny (uspokojenie) układ nerwowy. W skrócie, bieganie boso na zewnątrz, leżenie w trawie, oglądając chmury lub czytając, albo siedzenie na skale są fantastyczne dla zdrowia i dobrego samopoczucia.

Książka 'Zdrowy brud' Mayi Shetreat-Klein w Polsce ukazała się nakładem Wydawnictwa Illuminatio (fot. materiały prasowe /  Dr. Maya Shetreat-Klein :: The Dirt Cure)Książka 'Zdrowy brud' Mayi Shetreat-Klein w Polsce ukazała się nakładem Wydawnictwa Illuminatio (fot. materiały prasowe / Dr. Maya Shetreat-Klein :: The Dirt Cure)

*Fragment książki "Zdrowy brud" Mayi Shetreat-Klein w polskim przekładzie Katarzyny Kmieć-Krzewniak i Mateusza Sucheckiego

**Wszystkie śródtytuły pochodzą od redakcji

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU


Maya Shetreat-Klein. Neurolog dziecięca, zielarka, przyrodniczka, rolnik oraz matka trójki dzieci. Wyznaje filozofię, że zdrowie wewnętrzne jest wiernym odzwierciedleniem zdrowia naszego otoczenia oraz że żywność, którą przyswajamy wpływa bezpośrednio na układ pokarmowy, odpornościowy i nerwowy. W swojej książce "Zdrowy brud", która została przetłumaczona na 10 języków, udowadnia, że świeże jedzenie, mikroby (tak, tak zgadza się - zarazki właśnie!) i naturalne elementy natury, takie jak gleba, światło słoneczne, woda czy świeże powietrze, mogą skutecznie zapobiec chorobom naszych dzieci lub wyleczyć te już istniejące. 

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (86)
Zaloguj się
  • Oceniono 21 razy 21

    Znowu odkrywanie Ameryki? Gra w kraje nożem, gra w kolarzy, strzelanki z karabinami z kija, rower, pływalnia i jezioro. Wszystko to było samopas jako dziecko z kluczem na szyi. Brak nadgorliwej opieki ze strony starszych, a problemem matek było zagnanie dzieci do domu. Dzisiaj stworzyły otoczkę higieniczną i mamy system odpornościowy jak armia w grze komputerowej - nie był na prawdziwej wojnie, więc nawet wroga nie ma rozpoznanego. A kto pamięta powiedzenie " taki wąs i taka długa szabla"? Było to wycieranie przez wszystkich w szkole zielonych smarków ręką i wycieranie o spodnie. I nie pamiętam , aby moje koleżanki miały zwolnienia z wu-efu. Chyba trzeba się cofnąć z dążenia do perfekcyjności.

  • marrob

    Oceniono 20 razy 18

    Mam 60 lat i wiem jedno za moich dziecinnych lat całe dnie spedzało sie na podwórku. Wsród innych dzieciaków, psów, kotów. Z kolanami na ziemi, poobcierani na kolanach, łokciach bo przecież rózne były zbawy więc zdarzało sie czesto ze zaliczało sie "glebę".Nikt nie płakał (a jesli to krótko bo rodzice usłysza i trzeba bedzie wrócic do domu:)), rzadko sie chorowało, nie było tylu uczuleniowców co dzis wśród dzieci. Dzis taka kaszka a to inne ekologiczne warzywo albo owoc itp... Kiedys nie myte jabłko i pajda chleba a najlepszym zarciem było 10 dkg kapusty kiszonej kupionej w pobliskim prywatnym sklepiku warzywnym. I co? dzieci były zdrowe. Dzis jak widzę mamusie i tatusiów "dbajacych" o idealne warunki zycia dzieci to pukam sie w głowę. Hodują sobie herlawego potomka a to z uczuleniem a to z krzywica a czesto z obu rzeczami na raz. p.s. Czy dzisiejsze dzieci wiedza co to wyjazd na wakacje (np. do babci) i chodzenie boso po rżysku albo picie mleka prosto od krowy albo łażenie po drzewach w sadzie?! Nie nie wiedza i rosna nam kolejne pokolenia "lapet"

  • aikii

    Oceniono 14 razy 12

    A ja mysle, ze to pewnie uproszczenie i samo brudzenie sie nie wystarczy. Moze zapytajcie swoich babc ile mialy plynow do prania, mycia podlogi, wc, do kurzu, do mycia plyty grzewczej, plynow do mycia naczyn, odswiezaczy powietrza, zapachowych swiec itd. Obecnie ludzie maja fobie na tym punkcie a to wszystko w domu unosi sie jak chmura gazowa.
    Do tego dodajcie jeszcze tony cukru i chemii jakie dzieci wchlaniaja wraz ze smieciowym pozywieniem, ogromna ilosc spalin, najgorszy rodzaj wegla spalany w starych piecach.
    To wszystko to horror dla pluc.
    Aha, dodatkowo kiedys dziecko ze sklonnoscia do astmy zwyczajnie nie przezylo, dostalo zapalenia pluc i koniec. A teraz wszystkie zdechlaki zyja. Sama bylam takim dzieckiem i urodzilam takie dziecko. Geny przekazywane z pokolenia na pokolenie. Jedyne co udalo mi sie wyelimonowac to zero chemii w domu oraz zero smieciowego jedzenia i dzieciak zdrowy, raz w roku mu sie zdarza atak zapalenia oskrzeli.

  • enamerele

    Oceniono 18 razy 12

    "Grunt jest obfity w wolne elektrony" "Elektrony ziemi"..?? Rany boskie, co za bełkot. Proponuje powrót do szkoły na lekcje chemii i fizyki.

  • jan.go

    Oceniono 11 razy 11

    Coś tak podejrzewałem że na tym to polega Możesz zdechnąć na chorobę wywołaną drobnoustrojami lub na chorobę wywołaną brakiem tych drobnoustrojów Wybór należy do ciebie

  • cracken001

    Oceniono 16 razy 10

    Taaaa...pamietam,pamietam..cholera... W czasie wakacji,a i poza nimi takze,trudno bylo utrzymac nas w domu.Czlowiek szlajal sie p[o lasach lakach,polach,zarlo sie marchewke,czy rzodkiewke wyrwana z grzadki i oplukana w kaluzy,owoce prosto z drzewa,NIKT nie zawracal sobie glowy myciem,albo wiechec szczawiu zerwanego w jakims przydroznym rowie(tu Niesiol mial racje,tyle,ze nie jedlismy go z powodu permamantenego niedozywienia,tylko,ze nie chcialo sie isc do chaty po kanapke),wode pilo sie ze strumyka,jesli innej nie bylo,czy z jeziora,a ziemniaki pieczone w ogniskku..nawet bez soli..PYCHA..i jakos NIE pamietam,aby ktorys choc sra..rozwolnienia dostal..A DZIS....pokolenie ZDECHLAKOW

  • 12-digit

    Oceniono 11 razy 9

    Ciekawe, jakim cudem dziecko ma się brudzić siedząc w mieszkaniu z tabletem czy smartfonem...

  • kat.2

    Oceniono 9 razy 9

    dziecko brudne znaczy szczęśliwe.

  • siekieraaxe

    Oceniono 6 razy 6

    Własnie znalazłem zdjęcie z lat 60tych.
    Ja i kuzyni na wsi "Strassburg" wakacje rok 1968:
    -wszyscy brudni
    -wszyscy ze strupami zaschniętej krwi
    -wszyscy rozczochrani
    -wszyscy z... rozpiętymi rozporkami w dzinsach "Szarilk"
    Dzis odebranoby naszym rodzicom prawa rodzicielskie.
    Jezeli dziś do młodych, którzy sami tego nieznaja,nie trafiaja argumnty zdrowotne to mowię wam: TO BYŁO NAWIEKSZE SZCZESCIE MOJEGO ZYCIA
    Wykopac dziurę. napic sie mleka z pianą, wlezc do kałuzy, złapac mysz, zjesc żabę , podrapac sie z kotem, i.. isc spać, udawszy ze umyłem w misce nogi.... I NICZEGO NIE MUSIEĆ
    Szkoda mi moich wnuków.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX