''Bitwa pod Grunwaldem'', Jan Matejko

''Bitwa pod Grunwaldem'', Jan Matejko (fot. Wikimedia.org / Domena publiczna)

wywiad Gazeta.pl

Jan Wróbel: ''Zaskoczeniem dla Krzyżaków było odkrycie, że rycerstwo polskie też było pierwszoligowe''

Za sprawą powieści Henryka Sienkiewicza do dziś uważamy Krzyżaków za łapczywych, okrutnych i obłudnych, nie zdając sobie sprawy z tego, że zakon ma też wielkie zasługi. Jego członkowie dokonali rzeczy absolutnie pionierskiej - zbudowali państwo w puszczy - mówi Jan Wróbel, współscenarzysta filmu ''Habit i zbroja'' opowiadającego o dziejach Krzyżaków i ich relacjach z Polską.

Krzyżak równa się Niemiec?

- "Niemieckiego narodu krzyżackiego" nigdy nie było. Kultura i naród nie oznaczają tego samego, warto o tym pamiętać. Kultura niemiecka w XII wieku, czyli w czasie, gdy zakon zaczynał funkcjonować, była w Europie Środkowej, także w Polsce, bardzo mocno zakorzeniona. Zapewniały jej to obecne w wielu różnych krajach wysepki niemieckiego mieszczaństwa czy właśnie zakonu. Nie przekładało się to jednak na pragnienie jedności narodowej u Niemców. Dla przykładu rodzina Mikołaja Kopernika była niemiecka. Podczas jednej z wojen Polski z Zakonem część Niemców oblegała Frombork czy Olsztyn, inni, jak właśnie słynny astronom, bronili polskich miast i podkreślali łączność z Polską. Krzyżacy rozumiani jako bastion niemczyzny to kreacja XIX-wieczna, nie rzeczywistość.

Konnica krzyżacka. Kadr z filmu 'Habit i zbroja' (fot. materiały prasowe)Konnica krzyżacka. Kadr z filmu 'Habit i zbroja' (fot. materiały prasowe)

W "Habicie i zbroi" stawiacie wspólnie z reżyserem Pawłem Piterą tezę, że Zakon kierował się głównie kategorią zysku, zgrabnie opakowaną w chrześcijańskie ideały o szerzeniu wiary wśród pogan.

- Zakon krzyżacki funkcjonował jak dobrze prowadzona korporacja, łącząca skuteczny nacisk na sprawy finansowe z niekłamaną aksjologią. Krzyżacy mieli hierarchiczną strukturę, rozbudowaną sieć rekrutacyjną, dobrze prowadzony PR, a nawet dress code. I mieli dobre intencje. Zdecydowana większość zakonników wierzyła w ideały, jakimi kierowała się ta instytucja.

Podobnie jak w przypadku innych zakonów rycerskich - templariuszy czy joannitów, podstawowym i jednym z pierwszych zadań Krzyżaków była ochrona pielgrzymów w trawionej wojną chrześcijan i muzułmanów Ziemi Świętej. Zakonnicy w pierwszej kolejności zajmowali się chorymi i rannymi. Później, gdy te wojnę chrześcijanie przegrali, wszystkie zakony przeprowadziły się do Europy. Tu też szukały sobie zajęcia. Krzyżacy - pod przywództwem wielkiego mistrza zakonu Hermanna von Salzy - jako jedyni uderzyli w miejsca zamieszkiwane przez pogan, a walka z "niewiernymi" stała się ich nowym celem. Ludzie pracujący w tej krzyżackiej korporacji czerpali przyjemność z wycinania w pień pogańskich wiosek. Nie mniejszą satysfakcję dawało im przekonanie, że w ten sposób przyczyniają się do budowania lepszego - przynajmniej w ich wyobrażeniach - świata.

Krzyżacy modlili się kilka razy dziennie, ale, w przeciwieństwie na przykład do zakonów benedyktyńskich czy cysterskich, nie byli przesadnie zmuszani do pracy umysłowej i mało czytali. Skupiali się raczej na pracy fizycznej i ćwiczeniu w fechtunku. Do zakonu trafiali członkowie rodzin rycerskich, którzy nie widzieli dla siebie przyszłości w strukturze rodu, na przykład trzeci syn, bez widoków na odziedziczenie tytułu i majątku. Zapisując się do zakonu, wiódł ekscytujące, czasami awanturnicze życie rycerza. U boki braci brał udział w bitwach, ale także rejzach, czyli grabieżczych wyprawach zbrojnych przeciwko państwom pogańskim. Obrona wiernych przed napadami ze strony pogan jako cel Krzyżaków pojawiła się nieco później i dopiero wtedy zakon przekształcił się w instytucję rycerską.

Krzyżacy gotowi do boju. Kadr z filmu 'Habit i zbroja' (fot. materiały prasowe)Krzyżacy gotowi do boju. Kadr z filmu 'Habit i zbroja' (fot. materiały prasowe)

Prawdą jednak jest, że w XV w., w którym dzieje się akcja "Krzyżaków" Henryka Sienkiewicza, Zakon był już korporacją podupadłą, zwłaszcza moralnie.

Kiedy w relacjach z Krzyżakami pojawia się Polska?

- Pojawiliśmy się w ich świadomości jako potencjalny partner dopiero po tym, jak węgierskie elity polityczne zorientowały się, że Zakon, zamiast wspierać budowę państwa dla króla, realizuje własne interesy i, mimo protestów papieża, wyrzuciły go z kraju. Węgrzy porównali w kronikach zakonników do "żmii w plecaku". A jednak właśnie wtedy na Mazowsze zaprosił ich książę Konrad Mazowiecki. Mieli bronić naszych ziem przed pogańskimi Prusakami. Już wtedy zaczęły się kłopoty, bo Krzyżacy szybko sfałszowali przywilej nadany im przez księcia, tak by wynikało z niego, że tereny, które podbiją, mają należeć do nich. My, Polacy, wychodzimy zresztą w całej tej historii na bardzo naiwnych. Dość długo nie zorientowaliśmy się, jakie są prawdziwe intencje naszych rzekomych sojuszników.

A gdy to w końcu zrozumieliśmy, relacje Polski z zakonem zaczęły się psuć.

- Można powiedzieć, że Krzyżacy popełnili grzech ciężki, gdy zaczęli napadać na chrześcijańskie miasta. W 1308 r. rozpoczął się pochód krzyżacki na Pomorze Gdańskie, które odbili z rąk Brandenburczyków na rzecz Polski, ale później już go Polakom nie oddali. W 1327 r. oficjalnie rozpoczęła się wojna pomiędzy Królestwem Polskim a Zakonem, którą zakończył dopiero pokój kaliski w 1343 r., w którym zakon zwrócił Polsce Kujawy i ziemię dobrzyńską, ale zatrzymał Pomorze, ziemię chełmińską i michałowską.

To, co stało się na przestrzeni kilkudziesięciu lat od pokoju kaliskiego do bitwy pod Grunwaldem w 1410 r., jest w historii wojen polsko-krzyżackich najciekawsze. Nasz kraj z prowincjonalnego państewka, o nieciekawej historii kulturalnej i politycznej, stał się europejskim graczem o rozbudowanej sieci wpływów.

Malbork - stolica państwa zakonnego (fot. Tsca / Wikimedia.org / CC BY-SA 3.0)Malbork - stolica państwa zakonnego (fot. Tsca / Wikimedia.org / CC BY-SA 3.0)

Stało się to za sprawą unii polsko-litewskiej z 1385 r., porozumienia, w którego przetrwanie nikt nie wierzył. Jak do niego doszło?

- Część polskich elit doszła do wniosku, że Krzyżacy się za bardzo rozpychają, a poprzez zdobycie Żmudzi i kolejnych ziem na wschodzie staną się jeszcze większym imperium. W Litwie, z którą przez lata toczyliśmy wojny, znaleźliśmy sojusznika w walce z zakonem. Decyzja, by jednak przytemperować Krzyżaków, była przejawem myślenia strategicznego i długofalowego, jakie nie zawsze charakteryzowało naszych przywódców.

To była decyzja chyba jednak kontrowersyjna. Królowa Polski Jadwiga Andegaweńska, wówczas nastolatka, miała związać się z Wilhelmem Habsburgiem. Wyobrażam sobie, że zerwanie zaręczyn, by wydać królową za mąż za Władysława Jagiełłę, władcę pochodzącego z "dzikiej" Litwy, musiało wywołać obyczajowy i polityczny skandal?

- Znaczna część polskich elit była ulokowana na południu, gdzie sojusz z Habsburgami wydawał się cywilizacyjnie atrakcyjny. Wielu optowało za związaniem kraju z centrum Europy, a nie toczeniem prowincjonalnych sporów z Krzyżakami i zawieraniem sojuszy z "dziką" Litwą. Okazało się jednak, że unia polsko-litewska stała się dla Polski trampoliną do największego sukcesu w historii kraju. Bitwa pod Grunwaldem i kolejne potyczki z Krzyżakami, których efektem było po wielu latach odzyskanie Pomorza,  sprawiły, że Polska zyskała status jednego  z największych imperiów w Europie.

Sojusz z Jagiellonami wydaje się ryzykownym krokiem. Jak to się stało, że Władysław Jagiełło z "nieokrzesanego Litwina" stał się wybitnym reformatorem Polski i jednym z najsłynniejszych królów w historii kraju?

- Wydaje się, że w istocie Jagiełło był dość prymitywnym władcą, który działał głównie, kiedy poddawano go naciskom. Nie podważa to jednak jego dwóch wielkich osiągnięć - pokonania Krzyżaków i, o czym zbyt rzadko się o nas wspomina, podpisania przywileju czerwińskiego, dzięki któremu Polska stała się drugim w Europie (po Anglii) państwem, w którym szlachcic nie mógł być aresztowany przez króla bez nakazu niezawisłego sądu. To były absolutne początki nowoczesnego świata, które w konsekwencji doprowadziły do powstania trójpodziału władzy. W polskiej szkole się o tym nie mówi głośno, bo przywileje szlacheckie kojarzą nam się dość jednoznacznie z upadkiem Polski w. XVIII wieku. A to było wielkie osiągnięcie Jagiełły.

Jadwiga Andegaweńska (1373 lub 1374 - 1399) - jedyna kobieta, która została królem Polski. Jagiełło (1362 lub 1352 - 1434), władca Litwy, przyjął na chrzcie imię Władysław (fot. Wikimedia.org / Domena publiczna)

Skąd więc niepochlebny wizerunek Jagiełły?

- Na wizerunku Władysława Jagiełły zaważyły przede wszystkim opisy Jana Długosza. Nasz wybitny historyk zaliczał się do tej grupy możnowładców polskich, która uważała Jagiełłę za nieokrzesanego, upartego przybysza z dzikiego kraju. Najbardziej znaną anegdotą przytoczoną przez kronikarza jest ta opisująca wyprawę Zawiszy Czarnego na Litwę w celu przekonania się, czy Władysław Jagiełło nie ma żadnego defektu fizycznego, który przekreślałby jego szanse na małżeństwo z Jadwigą. Przyszły król Polski zaprosił gości do łaźni, by mogli mu się dokładnie przyjrzeć i ocenić, czy wszystkie członki są na swoim miejscu.

Jak wyglądało małżeństwo Jagiełły z Jadwigą? Jan Długosz relacjonował, że Jadwiga, na wieść o zerwanych zaręczynach z Wilhelmem Habsburgiem i planowanym małżeństwie z Jagiełłą, miała w akcie rozpaczy próbować wybić toporem bramę wawelską i uciec z miasta.

- Za mało wiemy o Jadwidze, by móc stwierdzić coś na temat tego małżeństwa z pewnością. Jan Długosz w swoich kronikach stworzył wizerunek kobiety, która poświęciła swoje szczęście dla kraju. Nieszczęśliwa w aranżowanym małżeństwie miała ukojenia szukać w Kościele. Podobno brała też udział w negocjacjach z Zakonem. Czy miała wpływ na to, co robił Jagiełło? Tego nie wiemy. Zmarła bardzo młodo i na zawsze pozostała w cieniu męża. Do jej największych zasług należy przekazanie swojego osobistego majątku Akademii Krakowskiej, czyli dzisiejszemu Uniwersytetowi Jagiellońskiemu. Pobożna królowa, okrzyknięta świętą za życia, wybrała świadomie cel polityczny.

Porozmawiajmy o bitwie pod Grunwaldem, jednym z najsłynniejszych i najbardziej mitologizowanych wydarzeń w historii naszego kraju. Co my tak naprawdę o niej wiemy?

- Historycy wciąż spierają się o jej przebieg, taktykę Jagiełły, a także konsekwencje tej bitwy dla Polski. 

Krzyżak na koniu. Kadr z filmu 'Habit i zbroja' (fot. materiały prasowe)Krzyżak na koniu. Kadr z filmu 'Habit i zbroja' (fot. materiały prasowe)

O Grunwaldzie pisały nie tylko polskie źródła, ale i krzyżackie, dla których to była jedna z największych porażek w historii. Stąd pojawiły się na przykład pewne wyolbrzymienia w liczbie uczestników walk, jak i poległych. Z każdym dziesięcioleciem i kolejnymi badaniami zmniejsza się liczba uczestników tej bitwy. W połowie XX wieku mówiło się jeszcze o 70 tysiącach, co by czyniło z niej największą bitwę XV wieku. Wydaje się jednak, że pod Grunwaldem nie walczyło więcej niż 20 tysięcy Polaków i Litwinów - a wojsk krzyżackich było mniej. W bitwie brali udział najważniejsi przedstawiciele zakonu - niemal wszyscy zresztą polegli. Największym zaskoczeniem dla Krzyżaków było chyba odkrycie, że ich przeciwnicy, czyli rycerstwo polskie, też byli pierwszoligowi.

Historycy zwracają uwagę, że zgodnie z zasadami kodeksu rycerskiego wojska Jagiełły zachowały się pod Grunwaldem niehonorowo. Chodzi o słynną opowieść o dwóch mieczach, które poselstwo krzyżackie wręczyło królowi, by sprowokować go do rozpoczęcia bitwy. Jagiełło tymczasem, choć przyjął miecze, przetrzymał wroga przez wiele godzin na otwartym słońcu w rozgrzanych zbrojach.

- Od niepamiętnych czasów historycy dyskutują, czy Jagiełło był sprytnym i przenikliwym dowódcą niezaznajomionym z europejskim savoir-vivre'em, czy jego sposób prowadzenia bitew istotnie godził w honor rycerski. Z całą pewnością Jagiełło w ogóle się nie przejmował tą kwestią. Jego sposób prowadzenia wojen często porównywano ze strategią tatarską. Tam o wyniku starcia nie rozstrzygała szarża ciężkiej kawalerii, jak w bitwach europejskich. Bardziej liczyła się manewrowość wojska, a chan zawsze dowodził bitwą ze wzgórza, nie biorąc udziału w bezpośredniej walce.  Tymczasem rycerski etos, przynajmniej w teorii, zakładał, że król walczy ze swoimi ludźmi w pierwszym szeregu. I tak Jagiełło również dowodził bitwą ze wzgórza, a także postawił na manewrowość - możemy więc uznać, że nie przejmował się europejskim etosem rycerskim, nawet jeśli go znał.

Jan Wróbel, scenarzysta filmu 'Habit i zbroja' (fot. Jan Rusek / Agencja Gazeta)Jan Wróbel, scenarzysta filmu 'Habit i zbroja' (fot. Jan Rusek / Agencja Gazeta)

Co nam dała bitwa pod Grunwaldem? Wśród historyków pojawiają się opinie, że nasze zwycięstwo nie zostało dobrze spożytkowane. Jagielle nie udało się zdobyć Malborka ani odzyskać Pomorza, które przez wiele kolejnych lat należało do Krzyżaków.

- Istotnie, na mapie regionu po bitwie grunwaldzkiej niewiele można było zmienić. Zawarty po niej pokój toruński nie rozstrzygnął zasadniczej kwestii, czyli kto będzie rządził Żmudzią - Krzyżacy czy Litwini. Podobnie Polska jeszcze długo upominała się o Pomorze. Niemniej Grunwald udowodnił, że Polacy potrafią radzić sobie z agresorami i że stają się ważnym graczem na europejskiej arenie.  Udowodnił naszym sąsiadom, że jesteśmy silni.

I stał się początkiem końca zakonu krzyżackiego.

- Grunwald był dla Krzyżaków doświadczeniem, po którym - trzymając się korporacyjnego porównania - CEO i kadra zarządzająca powinni usiąść i zaplanować, "jak zmienić wszystko, żeby nic się nie zmieniło" (cytat pochodzi z książki pt. "Gepard" Giuseppe Tomasi di Lampedusy - przyp. red.). Tego nie zrobiono i niedługo później państwo krzyżackie upadło pod ciężarem własnych przewinień i chciwości.

A co dzięki ostatecznemu pokonaniu zakonu Polska zyskała?   

- Ostateczne zwycięstwo nad Krzyżakami, czyli drugi pokój toruński (zawarty w 1466 roku, kończył wojnę trzynastoletnią między Polską a zakonem, która wybuchła, kiedy Polska poparła powstanie Związku Pruskiego - przyp. red.), jest u nas zawsze przesłonięte wspomnieniem Grunwaldu. A wydaje mi się, że najciekawszym momentem tej historii wcale nie jest zwycięska bitwa z Krzyżakami na grunwaldzkich polach. Jest nią właśnie to starcie kilkadziesiąt lat późniejsze. Niemieckie mieszczaństwo, do niedawna wyprzedzające nasz kraj cywilizacyjnie o dekady, dokonuje szybkiej kalkulacji i dochodzi do wniosku, że warto mieszkać i robić interesy w Polsce. Jest gotowe bić się i ginąć w słynnym powstaniu mieszczan (Związku Pruskiego - przyp. red.), które doprowadziło do odzyskania przez Polskę Pomorza Gdańskiego oraz zdobycia stolicy zakonu w Malborku. Niemcy słali listy do polskiego króla z prośbami, by ich niemieckie państewko było włączone do polskich ziem. Polacy walczący o Polskę to w naszej trudnej historii codzienność. Tymczasem Niemcy walczący o Polskę to dopiero coś, czym możemy się chwalić.

[Od redakcji: artykuł archiwalny. Przypominamy go w ramach wyjątkowego wydania magazynu Weekend.Gazeta.pl, poświęconego w całości historii].

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU!


Jan Wróbel.
Dziennikarz, nauczyciel, historyk i scenarzysta. Związany m.in. z redakcjami "Dzień dobry TVN", TOK FM, TVP, "Wprost", "Newsweek". Dyrektor I Społecznego Liceum Ogólnokształcącego w Warszawie. Współautor scenariusza do filmu "Habit i zbroja".

Małgorzata Steciak. Dziennikarka. Publikowała m.in. w ''Polityce'', ''Gazecie Wyborczej'', ''K-MAG-u'' czy w serwisie dwutygodnik.com. Wcześniej była m.in. redaktorką portali Onet.pl, Gazeta.pl.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (435)
Zaloguj się
  • rikol

    Oceniono 55 razy 49

    Narodowość jest to koncept XIX-wieczny. W średniowieczu ludzie byli poddanymi króla, bez względu na przynależność etniczną.

  • stereotyp76

    Oceniono 32 razy 32

    Nic dziwnego. Bitwa była dawno temu i uczestnicy pomału wymierają.

  • amorvertical

    Oceniono 46 razy 26

    Wróbel tylko lekko napomknął o tym co naprawdę nas udupiło na lata. Zamiast pchać się na ukraińskie stepy trzeba było zdobyć całe Pomorze. Wtedy zamiast zajmować się orką i siewem zajmowalibyśmy się handlem i żeglugą. I wtedy zamiast posiadać kolonie na Ukrainie mielibyśmy je w ciepłych krajach.

  • ochujek

    Oceniono 35 razy 25

    Obecnie w Polsce panoszą się watykańczycy. Mają dużo wspólnego z Krzyżakami. Nie tylko krzyż ale i metody działania. Kupczenie, gwałcenie ( dzieci), oszustwa, niedotrzymywanie umów (konkordat). Stawianie się ponad prawem.

  • kapitan.kirk

    Oceniono 44 razy 22

    <<< Pojawiliśmy się w ich świadomości jako potencjalny partner dopiero po tym, jak węgierskie elity polityczne zorientowały się, że Zakon, zamiast wspierać budowę państwa dla króla, realizuje własne interesy i, mimo protestów papieża, wyrzuciły go z kraju [pyt do autorki - kiedy to się stało?]. >>>

    W imieniu redaktora, który ten dopisek przegapił, pozwolę sobie odpowiedzieć, że w 1225 ;-)

    <<< "Niemieckiego narodu krzyżackiego" nigdy nie było. >>>

    Pełna nazwa brzmiała: Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie, a w skrócie mawiano: "Zakon niemiecki". Wśród braci byli niemal wyłącznie Niemcy. Co oczywiście nie zmienia faktu, że inni Niemcy często walczyli przeciwko nim, ale to z kolei nie zmienia faktu, że Zakon był instytucją co do zasady niemiecką.

    <<< Mieli bronić naszych ziem przed pogańskimi Prusakami. >>>

    Prusami, a nie Prusakami, na litość Perkunasa :-/

    <<< Już wtedy zaczęły się kłopoty, bo Krzyżacy szybko sfałszowali przywilej nadany im przez księcia, tak by wynikało z niego, że tereny, które podbiją, mają należeć do nich. >>>

    Ściślej mówiąc, nie wiadomo czy sfałszowali, bo oryginał dokumentu z 1230 zaginął; w polskiej historiografii najczęściej przyjmuje się że sfałszowali, a w niemieckiej - że niekoniecznie, bo może było to ustępstwo Konrada Mazowieckiego w kolejnym etapie jego rokowań z Zakonem (pierwsi Krzyżacy, choć zaproszeni w 1226, pojawili się na miejscu dopiero w 1231).

    <<< Najbardziej znaną anegdotą przytoczoną przez kronikarza jest ta opisująca wyprawę Zawiszy Czarnego na Litwę w celu przekonania się, czy Władysław Jagiełło nie ma żadnego defektu fizycznego >>>

    Zawisza Czarny miał w tym czasie ok. 15 lat i zapewne nie był jeszcze nawet rycerzem. Według Jana Długosza, Jadwiga (a nie jacyś anonimowi "polscy możnowładcy") wysłała do pooglądania Jagiełły swojego zaufanego rycerza Zawiszę z Oleśnicy, który z Zawiszą Czarnym z Garbowa nie miał nic wspólnego poza imieniem (tyle że, dla odróżnienia od niego, popularnie zwano go Zawiszą Czerwonym, zapewne od koloru herbu). Nie wiadomo tez czy pojechał ona aż na Litwę; być może tylko do Lublina lub do Sandomierza, w których przyszły król zatrzymał się na dłużej w drodze do Krakowa.

    Szkoda, że tego przed publikacją nie przejrzał jakiś profesjonalny historyk.
    Pzdr

  • achaszwerosz

    Oceniono 28 razy 18

    Boże co za pitolenie, naprawdę wspaniałe zasługi, wystarczy sięgnąć do kronik, nawet i krzyżackich, 250 lat hardkoru i gehenny biednych Prusów, Żmudzinów, Litwinów i innych, niewolnictwo, tortury i praktycznie holokaust, zamki otoczone szubienicami. Owszem, zbudowali państwo od zera, w puszczy, dysponując przeogromnym zapleczem finansowym (ów przedmiot taniej sensacji, poszukiwany przez oszołomów skarb Templariuszy, który tak naprawdę posłużył jako fundament państwa zakonnego), oraz przewagą technologiczną i finansową. Wjechali w tą, za przeproszeniem "dzicz" jak w masło i robili co chcieli, trochę trudniej mieli konkwistadorzy w Ameryce a i tak w kilka lat obalili wielomilionowe państwa, śmiesznie małą garstką kolesi i przewagą technologiczną. Co do tezy z tytułu artykułu, Zakon lał się z polskim rycerstwem prawie 200 lat, regularnie, o jakim zaskoczeniu mowa? To byli profesjonaliści w swoim fachu i doskonale wiedzieli z kim mają do czynienia, nie sciąga się połowy europy na bitwę z kolesiami, których się olewa i traktuje jak amatorów.

  • augenthaler

    Oceniono 23 razy 15

    Mnóstwo błędów w tym tekście. Pojęcie "Prusacy" w odniesieniu do Prusów jest lekko groteskowe. Związek Miast Pruskich to nie było niemieckie mini-państewko. Elbląg, Toruń i Gdańsk po prostu wyłamały się spod zwierzchności krzyżackiej i oddały pod władzę króla polskiego. Własnego państwa czy państewka miasta, otoczone przez wsie słowiańskie, tworzyć nie zamierzały. W tamtym czasie wszystkie polskie miasta, włącznie z Krakowem, miały istotny element niemiecki. Język dolnoniemiecki w stolicy dominował. Co nie znaczy, że Kraków był niemieckim mini-państewkiem.

  • vald

    Oceniono 27 razy 15

    Jak się chce uchodzić za historyka , to nie popełnia się takich błędów jak pisanie że Jadwiga Andegaweńska była królową. Była KRÓLEM Polski. Tak była tytułowana w mowie i w piśmie . W tamtch czasach i tak jest tytułowana przez historyków dzisiaj.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX